Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Moje największe wady

Czytanie bloga nie jest dobre, kiedy chcemy wyrobić sobie o kimś zdanie. Wiadomym jest, że na blogu ląduje jedynie jakiś wycinek życia. A mimo to, czasami ktoś pisze jakiejś włosomaniaczce, że włosy przesłaniają jej życie. Cały czas mnie to zadziwia 🙂 Pomyślałam, że dam Wam się poznać od tej gorszej strony 😉Nie wiedziałam, jaki tytuł nadać temu postowi. “Wady” nie są dobrym słowem, bo to, co dla jednych jest wadą, dla drugich jest zaletą. Bedzie więc o tym, co innych we mnie irytuje lub – ma prawo irytować 🙂


1. Jestem bardzo, bardzo uparta.

Jest to jednak upór w dążeniu do celu. Kiedy sobie coś postanowię, to stanę na rzęsach, aby to zrobić i żadna przeszkoda mnie nie zatrzyma. Niektórych to bardzo irytuje 🙂


2. Mam podzielną uwagę

Znajomi już się przyzwyczaili, ale potrafię kogoś słuchać i jednocześnie odczytywać nowy e-mail w telefonie. Czasami zapominam, że nie znam się z kimś na tyle dobrze, by o tym wiedział.


3. Wiele rzeczy mi “wisi”

Ktoś oglądał mój filmik jak pokonać perfekcjonizm? Od kilku lat przyjaźnię się z kontrolowanym chaosem. Nie interesuje mnie co ktoś pomyśli o tym, że na paznokciu na palcu wskazującym odprysnął mi lakier. Niestety przekłada się to też na inne sfery i kiedy muszę pracować nad czymś z kimś pedantycznym, nie umiem się z daną osobą “zgrać”. Mnie irytuje marnowanie czasu na to, co w mojej ocenie jest nieistotne, druga osoba myśli, że sobie “olewam” 🙂


4. Mój język nie jest przewidywalny

Brzmi zawile, ale chodzi o to, że wbrew temu co widać na blogu, moja leksyka jest dość bogata. Kiedy prowadziłam kilka lat temu photobloga, często dostawałam komentarze, że słowa których używam są za trudne. Kiedy tworzyłam teksty innego rodzaju, bawiłam się w tworzenie słów własnych, a kiedy pracuję z dziećmi, moje słownictwo musi być do bólu poprawne i bardzo proste. Teksty na tego bloga powstają zazwyczaj godzinę przed zajęciami jakie prowadzę z dziećmi, lub tuż po nich. Nie zawsze zdążę się “przestawić”. Poza tym – polubiłam prostotę. Osobną sprawą jest to, że lubię sobie odreagować od tego ugrzecznionego, poprawnego języka i gwałcę go z dziką przyjemnością. Być może powinnam trochę przystopować z tymi “dupami” i innymi słowami, ale czasami prosty, dosadny chłopski język celniej trafia w sedno niż te wszystkie wymuskane słówka. Jeśli chodzi o język, wielką przyjemność sprawia mi czytanie tego bloga


5.Obsesja na punkcie kotów.

Uwielbiam koty. Psy w zasadzie też. Śmierć ukochanego psa przeżyłam bardziej niż chorobę mojego dziadka obcego człowieka będącego ojcem mojej matki. Nie każdy to rozumie. Innych irytuje, kiedy mówię coś w stylu “zwierzęta się nad tym nie zastanawiają” itp. Dla wielu ludzi zwierzę=coś gorszego niż człowiek, w tym katolickim wymiarze, gdzie zwierzę nie ma duszy. Często zapominam, że katolicyzm jest mocno zakorzeniony i odbija się w światopoglądzie moich znajomych i się przez to nie zawsze dogadujemy. Ja uważam, że od zwierząt można się bardzo dużo nauczyć.


6. Gloryfikowanie zabawy

Dość często zapominam przełączyć się w tryb “nie pracuję teraz z dziećmi” i proponuję komuś fajną zabawę która pomaga rozwiązać ten problem. Widzę czasami, jak dorosłych aż korci aby poskakać na trampolinie na której skaczą ich dzieci, ale powstrzymują się, bo “nie wypada”. Ja jestem bardzo spontaniczna i na takie rzeczy nie patrzę. Często zapominam, że nie każdy podziela moje podejście i zdarza mi się kogoś zirytować proponując fajną (dla mnie) zabawę 🙂


7. Rzadko opowiadam się za jakaś opcją

Staram się nie opowiadać za żadną konkretną opcją, gdyż często lubienie opcji A oznacza w oczach społeczeństwa nienawiść do opcji B (PO-PIS, Zawisza-Polonia itp.). Bardzo nie lubię definiowania się i wciskania się w ramy. Inni przez to nie zawsze potrafią mnie określić i wychodzą śmieszne sytuacje. Wiele moich ekonomicznych poglądów pokrywa się z tym, co głosi Janusz Korwin Mikke, ale nie oznacza to, że go lubię lub “wyznaję” :). Rzadko kiedy zgadzam się z kimś w całości. Ok, z nikim nie zgadzam się w 100%. 😀 Ludzi czasami denerwuje, kiedy zainwestują już swój czas w przypisanie mnie do jakiejś kategorii, a ja prostuję, że wcale się z tym nie identyfikuję 😉 


8. Nie szanuję ekspertów.

Bardzo często kwestionuję rzeczywistość i oczywistość. Nawet, jeśli prowadzi mnie to do wniosku, że to co próbowałam zakwestionować było słuszne, to wiem już DLACZEGO słusznym jest. Bardzo często wprawiam innych w niekomfortową sytuację, kiedy pytam DLACZEGO? albo A KTO TAK POWIEDZIAŁ I Z JAKIEGO POWODU MAM GO SŁUCHAĆ? Obcego psa przeganiam słowem “sio”, chociaż “sio” podobno mówi się do kur. Tylko…co za różnica? Jak reaguje na sio, to będę tak mówić. Lubię pić herbatę siorbiąc, bo siorbał mój dziadek którego uwielbiałam :). Gdy ktoś mi mówi, żeby czegoś nie robić, a ja pytam “w czym to przeszkadza”? to go to bardzo denerwuje. Nie przyjmuję niektórych oczywistości i nie interesują mnie pewne zasady. Dlatego kiedy jakiś ekspert mówi, że dany obraz czy dana książka jest słaba, to jego zdanie często znaczy dla mnie tyle samo, co zdanie typowego pana stojącego cały dzień pod monopolem.


9. Nie chcę słuchać niektórych rzeczy

To jest coś, co BARDZO denerwuje innych. Kiedy słyszę “powiem Ci coś, ale nikomu o tym nie mów” to ucinam słowami “ok, nie mów!”. Znowu – zapominam, że nie każdy wie o co mi chodzi. Słuchanie rzeczy przeznaczonych dla jednej pary uszu jest dla mnie niekomfortowe, tym bardziej, kiedy rozmówca powiedział daną rzecz w zaufaniu wszystkim wokół. Jeśli coś jest tajemnicą, niech nią zostanie. Często są to rzeczy, które dotyczą innych osób i nie chcę w tym brać udziału.


10. Jestem mniej radykalna, niż inni myślą, że jestem

Jem zdrowo, ale zachowuję umiar i równowagę. Zdarza mi się przegiąć. Bywa, że ktoś mnie pyta “Ania, dolega mi to i to, co robić?” a ja odpowiadam, że na badania do lekarza marsz. I następuje totalnie zdziwienie. Tymczasem ja naprawdę uważam, że badania są bardzo istotne. Jestem jedynie przeciwna bezrefleksyjnemu połykaniu leków i brania lekarza za Boga. To samo tyczy się innych spraw 😉 


11. Wieczne jutro

Jestem dość zajętym człowiekiem. Blog jest jedynie drobnym wycinkiem mojego życia (funckcja planownaia postów na blogu i facebooku znacznie to ułatwia!). Często przekładam rzeczy o niższym priorytecie na tak zwane “wieczne jutro”. W ten sposób mam już ok. 400 tematów na posty które mi sugerowaliście i ogromną listę książek do przeczytania oraz filmów do obejrzenia. Kiedy ktoś poleca mi książkę, a ja  mówię “ok, zapisuję na liście czytelniczej” myśli, że olewam jego propozycję…


12. Bywam totalnie poza zasięgiem

Często w weekendy mam wyłączony telefon i jestem poza netem. Tak pewnie będzie wyglądać kawałek mojej majówki. Bywa, że ktoś chce się ze mną skontaktować i jest sfrustrowany, że nie da się złapać ze mną kontaktu.


13. Zasypiam na filmach które mnie nudzą

Ostatnio oglądałam z kimś “czas na miłość” i zasnęłam w trakcie seansu. 


14. Lubię drogę na skróty

Jeśli mogę sobie coś ułatwić – robię to. Bywa, że komuś przeszkadza fakt, że korzystam z szybszych dróg, a on się napracował.


15. Szczerze do bólu

Im bardziej mi na kimś zależy, tym bardziej szczera w stosunku do tej osoby jestem. Niepytana milczę, bo milczenie jest złotem, ale pytana nie owijam w bawełnę. I tak, czasami ktoś się obraża.


16. Strzelam głupie miny

Mam dziką, rozbudowaną mimikę twarzy. Trochę przez pracę z dziećmi, trochę, bo lubię strzelać miny. Lubię czasami dla jaj zrobić dziubka (tego nie dla jaj robię nieświadomie :D) i…skoro nikogo to nie krzywdzi, mam w tym pełen luz. Niektórym baaaaaardzo to przeszkadza. Zupełnie nie rozumiem czemu, w końcu wykrzywiam swoje, nie ich, usta 😀


17. Nie boję się powiedzieć, że mam gdzieś czyjąś radę/opinię

Kiedy nikt mnie nie prosi o radę (osobiście, klikając w post na blogu) milczę i jej nie udzielam, bo NIKT nie lubi rad o które nie prosi. Często mówię, “nie prosiłam Cię o radę” albo “jak będę potrzebować Twojej rady, poproszę”. Foch murowany. Niektórzy myślą, że powinnam im jeszcze za cenne rady dziękować. Tymczasem, jak większość ludzi, nie cierpię babek wcinających się w wychowywanie dzieci (częsty typ na placach zabaw!) ani w wagę drugiej osoby. Wyciągam z tego lekcję i sama staram się nie wcinać. 


18. Mam specyficzną wymowę

Bardzo śmiesznie wymawiam sz cz ż rz dż – tutaj winę ponosi laryngolog-konował który zapisał mi gentamycynę i uszkodził mi tym samym słuch. Kiedy intensywnie rozwijała się mowa, słyszałam słabo. Mówiłam “szczółka aja” zamiast pszczółka Maja. Mama starała się pokazać mi, że na początku jest “p”, bardzo wolno wymawiając “P-szczółka” ,  a ja coraz głośniej i wyraźniej mówiłam SZCZółka. Cóż, słuch prawie całkiem odzyskany, SZCZ zostało. Na szczęście nie przeszkadza to w zdobyciu uprawnień nauczyciela, chociaż logopedą już nie mogłabym zostać 😉




To by chyba było na tyle. Wiele osób twierdzi też, że jestem zadufana w sobie, arogancka itp. ale są to osoby, które mnie nie znają. Potem uderza je fakt, że jestem skromną i trzymającą się ziemii osobą. Ale tak to jest, jak ktoś wyrabia sobie o kimś zdanie na podstawie bloga ;-)) A przecież piszę tutaj o tym, o czym chcę, nie o WSZYSTKIM. Ten blog ma być dla mnie miłą odskocznią, nie reality show z mojego życia 😉


Mam nadzieję, że dałam się poznać z nieco innej strony 😉

Od kolejnego poniedziałku, poniedziałki będą dniami postów motywacyjnych (zamiast rozwojowych czwartków)



Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

88
Dodaj komentarz

avatar
41 Comment threads
47 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujePani od KotówSłonecznikIVONA Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Isztarin M
Gość

Głupie miny królują i u mnie 🙂 Wiele z tych rzeczy nie można nazwać wadami….. to po prostu jest charakter 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

5 <3 mam to samo 🙂

Karolina Franieczek
Gość

Wiele punktów mogę przypisać do siebie. I co jak co, ale z własnego punktu widzenia, nie traktuję ich jak wady. Otoczenie jednak wie swoje i czasem wynikają śmieszne sytuacje, kiedy najzwyczajniej w świecie ludzie nie rozumieją moich intencji.

Marta
Gość

Aniu, większość Twoich wad to z mojego punktu widzenia zalety 🙂 No może poza wiecznym jutrem 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Racja, wady to to nie są 😉

Marta
Gość

Ale ja wcale nie widzę nic złego w tym, że te wady to z mojego punktu zalety, wręcz lepiej, takie "wady" cenię 🙂 Dla kogoś innego wciąż będą wadami, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 🙂

Marta
Gość

Teraz kiedy zniknął ten powyższy komentarz wyglądam, jakbym mówiła do siebie 😀 w każdym razie wiadomo, o co mi chodziło 🙂

ania notuje
Gość

A jak idzie wyzwanie bez spodni? 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jeśli chodzi o język, wielką przyjemność sprawia mi czytanie tego bloga."
Wychodzi na to, że z prawdziwą pasją zaczytujesz się we własnych słowach 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Można prosić o zamianę linka na prawidłowy, bo zaszła chyba jakaś pomyłka.

Niemoralna
Gość

Dużo tego. Możesz mówić: "Moją zaletą jest wiele wad" 😀
Pozdrawiam! :*

Justinee
Gość
Justinee

Widzę pewne podobieństwa: 1, 3, 6, ' W czym Ci to przeszkadza' i po tym foch na filmach również zdarza mi się zasypiać 😉 I cóż, w większości opisów pod wadami widać, że z Ciebie konkretna babka,
czego momentami zazdroszczę. Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie będzie już rozwojowych czwartków?? :((

megirosa
Gość

A propos siorbania herbaty – mój chłopak jest miłośnikiem dobrych herbat i z tego co wiem od niego to prawidłowo właśnie się je siorbie. Dzięki temu herbata miesza się z powietrzem i lepiej czuć jej smak 🙂

Inna sprawa, że w niektórych krajach azjatyckich siorbanie, mlaskanie itp. przy jedzeniu nie jest niekulturalne, wręcz świadczy o tym, że posiłek smakuje.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W punkcie 4. w podlinkowanym "tego bloga" na pewno ma być ten odnośnik? Do swojego bloga?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cokolwiek godnego uwagi by Mikke głosił, to ostatnia paskudna akcja-wpadka słowna dyskwalifikuje go jako równego innym.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czyli że jeśli ktoś stosuje wobec ciebie pkt. 15. to odpowiadasz 9.? ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj tam, wiem, ale pomijając treść tych punktów 🙂 bo jeżeli czujesz się urażona kiedy ktoś chce ci coś sekretnego powiedzieć, to i możesz się obrazić, nie przyjmować do wiadomości (nie obchodzi mnie co on czuje jak mnie odbiera bo jest obcy) np. kiedy chce ci powiedzieć szczerze że nieładnie się zachowałaś, albo źle kogoś potraktowałaś takie tam międzyludzkie sprawy drażliwe dla otoczenia. O to mi bardziej chodziło.

margaritum
Gość

Jeżeli jesteś dumna ze swoich wad ( a wygląda na to, że z większości jesteś), to nie nazywaj ich wadami. Serio, większość tej listy to bardzo pozytywne cechy i Ty o tym wiesz. Niezależnie od tego, co myślą o Tobie ludzie 🙂

PS Poruszam się w katolickich środowiskach i nigdy nie zauważyłam żeby to było powiązane z takim stosunkiem do zwierząt. Myślę że to zależy od pewnej wrażliwości i świadomości, nie od wyznania. Proszę, nie upraszczaj.

anioł
Gość

Ciekawa odpowiedź i dzięki niej poznałam Twojego bloga, margaritum, który na pierwszy rzut oka bardzo mi się podoba 🙂 dzięki!

margaritum
Gość

Ja też uważam, że nie mają duszy. A mimo to są świetnymi towarzyszami i można się wiele od nich nauczyć 🙂

Ale
Gość

Szczerze mówiąc to stwierdzenie, że zwierzę nie posiada duszy wydaje mi się mocno przesadzone. Zapewne ciężko porównywać sposób zwierzęcego rozumowania do ludzkiego, ale przecież nie od dziś wiadomo, że zwierzę kocha, tęskni, czuje. Czym to wytłumaczyć ? Reakcjami biochemicznymi zachodzącymi w organizmie ? Jak ktoś ma w domu zwierzaka, to spokojnie jest w stanie zauważyć, że kłębią się w nim najróżniejsze emocje, wysyła człowiekowi sygnały, szuka bliskości, potrafi się obrazić itd. Mi to wystarcza, aby wierzyć, że nie są po prostu biologicznym bytem…

IVONA
Gość

hmm…zastanawia mnie punkt 4…czyżbyś sugerowała Aniu, że na blogu nie warto wykazać się 'bogatą leksyką' bo i tak nie zrozumiemy??uważasz, że do Twojego czytelnika może trafić tylko 'prosty, chłopski język'?

i link kieruje do Twojego posta:)

Ale
Gość

Nawet przez chwilę nie poczułam się urażona punktem 4. ,bo nie ma ku temu powodów. Po przeczytaniu naprawdę ciężko wysnuć wniosek , że "do Twojego czytelnika może trafić tylko prosty chłopski język" (czytanie ze zrozumieniem przydatną umiejętnością jest 🙂 ) Mnie osobiście taki styl pisania się podoba, inteligentnie, ale z "chłopskimi" wstawkami tam gdzie ma być bardziej dosadnie.

IVONA
Gość

Aniu, ostatnią rzeczą o jaka można mnie posądzić to nastawienie "anty"…nie wchodzę na bloga, którego nomen omen obserwuję po to, by coś hejtować;o nie:)
być może źle zrozumiałam Twój przekaz, może faktycznie byłam zmęczona ale moje nastawienie na pewno nie było na 'nie';
pozdrawiam:)

madziamba
Gość

Aniu, po przeczytaniu listy Twoich wad muszę stwierdzić, że wiele z nich podzielam. Szczególnie punkt 7 pasuje do mnie – zawsze rozpatruję problem z punktów widzenia obu stron i zwykle nie opowiadam się po żadnej ( co większość ludzi nazywa niezdecydowaniem 🙂 Kocham koty i zwracam uwagę na poprawne wysławianie się, jednocześnie wtrącając od czasu do czasu soczyste przekleństwo, żeby nie było zbyt nudno 😀

aGwer
Gość

Mamy wiele wspólnego, też potrafię być szczera do bólu…
No i ja też "Bardzo często kwestionuję rzeczywistość i oczywistość" xD

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"NIKT nie lubi rad o które nie prosi" Ja lubię 🙂 Posłuchać, co inni mają mi do zaoferowania. Ale się do nich nie muszę stosować. I mówię im o tym, żeby było jasne, co dalej zrobię. Po prostu interesuje mnie ich stanowisko, tak czysto poznawczo. I zawsze słuchając uśmiecham się lekko, acz nie lekceważąco. A nuż czymś mnie zaskoczy, albo sama coś odkryję. I dziękuję, o ile są kulturalne. Oni nie muszą być moim cieniem przecież i mówić tym samym co ja "językiem", dlatego tym bardziej chcę poznać ich opinię, radę na swój temat, tak jak mnie widzą, przez inny… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przykre, że taka gówniara bardziej się przejmuje głupim kotem niż własnym dziadkiem. ciekawe, co twoja matka na to?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie widzę w tym nic dziwnego, mój ojciec ograniczył się do spłodzenia i również bliższy jest mi mój pies niż ten dawca nasienia i tchórz bez honoru, który nawet przd alimentami ucieka.

Wreddu
Gość

Chwile po przeczytaniu Twojego postu zastanawiałam się "dlaczego ona uważa to za wady?!". Dla mnie wiele z nich to zalety, czasem nawet bardzo dobre zalety. Chciałam wymienić numery rzeczy/ cech, które uważam za najmocniejsze, jednak wypisalabym ich ponad 15, więc sama widzisz 🙂 Twoja upartosc pozwoliła osiągnąć to, co juz osiągnęłas. Numery 3 i 17 pozwalaja dążyć do celu i nie musisz przejmować się reszta swiata, a z punktem 9 szanujesz prywatność innych. Poza tym podziwiam Cię za odwagę nazywania tego wadami i opowiadania o tym publicznie (jemu! Chyba się zakochalam :D) p.s punkt 2 Twoich zasad komentowania łamie system… Czytaj więcej »

Kasia Gdańsk
Gość

ejjjj To że masz podzielność uwagi to nie wada:p ja też mam i nie uważam tego za wadę :PP

Puszyslawa Kot
Gość

Poza 13, z bardzo niewielkimi modyfikacjami mogłabym sobie pożyczyć cały tekst. Tak, znów błąd językowy. Pamiętam, jak kiedyś ksiądz nas w szkole uspokajał, że przecież tak naprawdę nie wiemy, czy zwierzęta nie mają duszy. Bo koleżanka tęskniła za świnką morską, czy coś. A starzy już byliśmy. Kocham trampoliny.

Dwie sprawy do Ciebie mam!
Posłuchaj: https://www.youtube.com/watch?v=NKl0MTW-dtk
Miałaś kiedyś do czynienia z dziegciem brzozowym?

Szara Wiewiórka
Gość

Uważam, że większość z tych 'wad' tak naprawdę jest zaletami. Wiadomo, jak rozmawiasz z kimś, kto Cię nie zna, to niektóre rzeczy może ta osoba odebrać źle, ale jednocześnie są to cechy, które pozwalają Ci cieszyć się życiem i nie przejmować się głupotami, to raz, a poza tym te cechy, które mogą denerwować obce osoby lub zawodowych hejterów, docenią Ci, którzy dobrze Cię znają, bo chcą np. usłyszeć szczerą prawdę, a nie słodzenie.

Szara Wiewiórka
Gość

A co do zabaw: uwielbiam trampoliny, przytulam się do obcych pluszaków w sklepach i potrafię huśtać się w parku w towarzystwie przedszkolaków 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie poniżałabym tak hejterów. Potrafią o wiele więcej nas nauczyć, niż nam się zdaje 🙂 serio. I dzięki nim niektórzy mogą poznać siebie z nieoczekiwanej strony.
A tak w ogóle czy ktoś z nas czytelników aż tak dobrze zna Anię? Czy można kogoś poznać tak na wskroś, zeby być go pewnym? Jak dla mnie jest nieprzewidywalna, nigdy nie wiem czy nie wyskoczy z czymś co mi się nie spodoba 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Być może moja opinia jest zbyt biało-czarna, ale to wynika z tego, że nie znoszę się kłócić, jestem dość niekonfliktowa i jak ktoś ma męcząco (dla mnie) inny temperament, to albo się przystosowuję, albo znikam. 🙂

Mila
Gość

Każdy ma jakieś wady, ja np. często dostaje głupawki, nie lubię ( i nie umiem) planować, jestem strasznie niezdecydowana i nie pewna tego co mam robić, a do tego bywam wredna bardzo często 😛 Taka roztrzepana czarownica ze mnie jest :>

Vashti
Gość

Ja od razu mówię jak ktoś mnie wkurzy, potrafię powiedzieć to prosto z mostu. Co prawda dzięki temu złość szybko mi przechodzi i nie tłumię tego w sobie ale wiele osób, które mnie dobrze nie znało uważało, że jestem wredna. Na szczęście przy bliższym poznaniu zyskuję:) Poza tym uważam, że znajomych wybieramy sobie sami i jeśli kilka razy się na kimś zawiodę po prostu przestaję utrzymywać z nim kontakt. A przyjaciół mogę policzyć na palcach jednej ręki. I też nie przejmuję się tym, co pomyślą inni. Nie mam problemu z wyjściem do sklepu w kapciach a z psem z naolejowanymi… Czytaj więcej »

Polka w UK
Gość

Ja tu widze tylko jedna wade: wieczne jutro 🙂 A te pozostale? sama chcialabym takie miec 🙂

Fitterka
Gość

Też zgadzam się z wieloma rozwiązaniami Koriwna-Mikke, w większości tymi, które dotyczą gospodarki.
Wady? Jak dla mnie to są zalety 🙂

Agata
Gość

Niezła reklama 😉

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Przeczytałam tekst jednym tchem i stwierdzam, że… Ania, fajna z Ciebie dziewczyna. Normalna, nie wyidealizowana 🙂 I dobrze. Blog to tylko jedna z naszych twarzy, w życiu prywatnym mamy ich jeszcze kilka. Wszystkie razem tworzą zgraną całość i definiują nasze "ja" 🙂

Pozdrawiam ciepło 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

1. zasypiam na filmach 2. głupie miny to moja natura ;] 3. "nie odmawiam trampoliny" ;P 4. wieczne jutro 5. jestem uparta, ale gdy na prawdę mi na tym zależy 🙂 (groźby stawiane nawet samej sobie mnie nie przekonają, typu naucz się na tą poprawkę, bo oblejesz przedmiot ;p )

Toyad Mordovnick
Gość

Haaa! 😀 Zdychałam wczoraj z ciekawości, jakiż to blogas polecisz ze względu na język, i cichaczem obstawiałam tl;dr! A potem polazłam lulu, i zdążyło mi się nabić dokładnie 333 (słownie: pół Szmatana) odwiedzin, łałałał. Czuję się niezasłużenie wyróżniona i płonę od rana w pąsach, dzięki za to :)))

Ale
Gość

Całkowicie zasłużenie polecony blog :). Szkoda, że nie jest bardziej popularny (może teraz trochę się to zmieni) , ja trafiłam właśnie za pośrednictwem bloga Ani i się z wielką przyjemnością w nim zaczytuję. Wchodźcie ludzie !

Toyad Mordovnick
Gość

Ojej, dzięki piękne 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Aniu, mam pytanie jaka ksiazke/i polecisz o zdrowiu? + znasz jakas ksiazke wegetarianska :D?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzieki !:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam wrażenie, że bardzo źle znosisz krytykę, jeśli ktoś z Tobą się nie zgadza to często odpisujesz w sposób arogancki. Oczywiście mogę się mylić, to tylko obserwacje (krótkie) z bloga. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie trzeba jakoś specjalnie 'zdobywać' uprawnień nauczycielskich. wystarczy ukończyć uczelnie pedagogiczną, odbyć praktyki, zdać egzaminy i już. Nic więcej nie trzeba, możesz seplenic i nie umieć poprawnie mówić, ale nie ma żadnego 'zdobywania'.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja nie miałam na pedagogicznych studiach emisji głosu, niepoprawnie wymawiam 'r', pracuję w szkole od kilku lat i nie ma problemu…

Oleandrra
Gość

Lubię twoje wady 😛

Słonecznik
Gość

Bardzo fajny post 🙂 Mam ze sobą trochę wspólnego.

Pani od Kotów
Gość

Punkt 7: Tak! I to nie tylko politycznych opcji dotyczy. Moich poglądów nie da się usystematyzować, bo patrzę na rozwiązania konkretnych, pojedynczych problemów i próbuję pomysły na rozwiązania odnieść do sytuacji jakichś przykładowych, możliwych ludzi. W sporach przyziemnych i konkretnych widzę racje obu stron, a jeśli coś dotyczy mnie, to nawet jeśli jestem absolutnie przekonana o swojej słuszności, znajdę coś u adwersarza, w co jestem w stanie się wczuć, na zasadzie: nie zgadzam się, ale potrafię sobie wyobrazić, z czego wynika, że tak myślisz. Może to dlatego, że nie umiem mieć focha, być obrażoną, czy wrogo nastawioną dłużej niż pół… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, przeczytałam zaciekawieniem o Twoich wadach. Wiem,że są wakacje, piękna pogoda, i tak Cię podziwiam że chce Ci się coś pisać , ale tak jak większość myślę że te wady to tak naprawę takie " krypto-zalety" i co więcej- Ty doskonale o tym wiesz. Są to w większości cechy wynikające z asertywności i dletego przez nastawione na takie czy inne "korzyści z Ciebie" otoczenie mogą być odbierane jako wady. W związku z tym moje pytanie jest takie – czy odważyłabyś się napisać kiedyś swoich prawdziwych wadach? Czy to w ogóle jest potrzebne ? No ale skoro już tak nazwałaś ten… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki za odpowiedź – ale jednak będę się upierała – z tekstu wynika ze dla Ciebie większość tych cech nie jest jednak wadami, tylko dla innych – ale to już ich problem- tak to odbieram. Każdy z nas jest "jakiś" – wyróżnianie się , szczerość , umiejętność zaznaczania swoich osobistych granic czy jakieś cechy szczególne, odróżniające nas od innych – to mają być wady??? Nie piszę tego żeby się czepiać, broń Boże,po prostu szanuję Ciebie i chciałam być szczera, bo myślę że jesteś na tyle świadomą siebie osobą, żeby bez krygowania się mieć odwagę spojrzeć w takie prawdziwe wewnętrzne lustro,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No dokładnie Aniu – ZNAJOMYCH – bo toi są cechy może drażniące nieraz dla innych, ale to wcale jeszcze nie znaczy że wady.
Wg mnie (troszkę przewrotnie,ale co tam) wymieniłaś prawie same zalety, a to że i Ty tak myślisz tylko potwierdza Twój nowy tekst " Zawsze będą mieć ale. Idź do przodu":)
Dorotka

Previous
DIY Aqua Brow czyli COŚ do stylizacji brwi [FILM]
Moje największe wady