Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Moje największe wady

Czytanie bloga nie jest dobre, kiedy chcemy wyrobić sobie o kimś zdanie. Wiadomym jest, że na blogu ląduje jedynie jakiś wycinek życia. A mimo to, czasami ktoś pisze jakiejś włosomaniaczce, że włosy przesłaniają jej życie. Cały czas mnie to zadziwia 🙂 Pomyślałam, że dam Wam się poznać od tej gorszej strony 😉Nie wiedziałam, jaki tytuł nadać temu postowi. “Wady” nie są dobrym słowem, bo to, co dla jednych jest wadą, dla drugich jest zaletą. Bedzie więc o tym, co innych we mnie irytuje lub – ma prawo irytować 🙂


1. Jestem bardzo, bardzo uparta.

Jest to jednak upór w dążeniu do celu. Kiedy sobie coś postanowię, to stanę na rzęsach, aby to zrobić i żadna przeszkoda mnie nie zatrzyma. Niektórych to bardzo irytuje 🙂


2. Mam podzielną uwagę

Znajomi już się przyzwyczaili, ale potrafię kogoś słuchać i jednocześnie odczytywać nowy e-mail w telefonie. Czasami zapominam, że nie znam się z kimś na tyle dobrze, by o tym wiedział.


3. Wiele rzeczy mi “wisi”

Ktoś oglądał mój filmik jak pokonać perfekcjonizm? Od kilku lat przyjaźnię się z kontrolowanym chaosem. Nie interesuje mnie co ktoś pomyśli o tym, że na paznokciu na palcu wskazującym odprysnął mi lakier. Niestety przekłada się to też na inne sfery i kiedy muszę pracować nad czymś z kimś pedantycznym, nie umiem się z daną osobą “zgrać”. Mnie irytuje marnowanie czasu na to, co w mojej ocenie jest nieistotne, druga osoba myśli, że sobie “olewam” 🙂


4. Mój język nie jest przewidywalny

Brzmi zawile, ale chodzi o to, że wbrew temu co widać na blogu, moja leksyka jest dość bogata. Kiedy prowadziłam kilka lat temu photobloga, często dostawałam komentarze, że słowa których używam są za trudne. Kiedy tworzyłam teksty innego rodzaju, bawiłam się w tworzenie słów własnych, a kiedy pracuję z dziećmi, moje słownictwo musi być do bólu poprawne i bardzo proste. Teksty na tego bloga powstają zazwyczaj godzinę przed zajęciami jakie prowadzę z dziećmi, lub tuż po nich. Nie zawsze zdążę się “przestawić”. Poza tym – polubiłam prostotę. Osobną sprawą jest to, że lubię sobie odreagować od tego ugrzecznionego, poprawnego języka i gwałcę go z dziką przyjemnością. Być może powinnam trochę przystopować z tymi “dupami” i innymi słowami, ale czasami prosty, dosadny chłopski język celniej trafia w sedno niż te wszystkie wymuskane słówka. Jeśli chodzi o język, wielką przyjemność sprawia mi czytanie tego bloga


5.Obsesja na punkcie kotów.

Uwielbiam koty. Psy w zasadzie też. Śmierć ukochanego psa przeżyłam bardziej niż chorobę mojego dziadka obcego człowieka będącego ojcem mojej matki. Nie każdy to rozumie. Innych irytuje, kiedy mówię coś w stylu “zwierzęta się nad tym nie zastanawiają” itp. Dla wielu ludzi zwierzę=coś gorszego niż człowiek, w tym katolickim wymiarze, gdzie zwierzę nie ma duszy. Często zapominam, że katolicyzm jest mocno zakorzeniony i odbija się w światopoglądzie moich znajomych i się przez to nie zawsze dogadujemy. Ja uważam, że od zwierząt można się bardzo dużo nauczyć.


6. Gloryfikowanie zabawy

Dość często zapominam przełączyć się w tryb “nie pracuję teraz z dziećmi” i proponuję komuś fajną zabawę która pomaga rozwiązać ten problem. Widzę czasami, jak dorosłych aż korci aby poskakać na trampolinie na której skaczą ich dzieci, ale powstrzymują się, bo “nie wypada”. Ja jestem bardzo spontaniczna i na takie rzeczy nie patrzę. Często zapominam, że nie każdy podziela moje podejście i zdarza mi się kogoś zirytować proponując fajną (dla mnie) zabawę 🙂


7. Rzadko opowiadam się za jakaś opcją

Staram się nie opowiadać za żadną konkretną opcją, gdyż często lubienie opcji A oznacza w oczach społeczeństwa nienawiść do opcji B (PO-PIS, Zawisza-Polonia itp.). Bardzo nie lubię definiowania się i wciskania się w ramy. Inni przez to nie zawsze potrafią mnie określić i wychodzą śmieszne sytuacje. Wiele moich ekonomicznych poglądów pokrywa się z tym, co głosi Janusz Korwin Mikke, ale nie oznacza to, że go lubię lub “wyznaję” :). Rzadko kiedy zgadzam się z kimś w całości. Ok, z nikim nie zgadzam się w 100%. 😀 Ludzi czasami denerwuje, kiedy zainwestują już swój czas w przypisanie mnie do jakiejś kategorii, a ja prostuję, że wcale się z tym nie identyfikuję 😉 


8. Nie szanuję ekspertów.

Bardzo często kwestionuję rzeczywistość i oczywistość. Nawet, jeśli prowadzi mnie to do wniosku, że to co próbowałam zakwestionować było słuszne, to wiem już DLACZEGO słusznym jest. Bardzo często wprawiam innych w niekomfortową sytuację, kiedy pytam DLACZEGO? albo A KTO TAK POWIEDZIAŁ I Z JAKIEGO POWODU MAM GO SŁUCHAĆ? Obcego psa przeganiam słowem “sio”, chociaż “sio” podobno mówi się do kur. Tylko…co za różnica? Jak reaguje na sio, to będę tak mówić. Lubię pić herbatę siorbiąc, bo siorbał mój dziadek którego uwielbiałam :). Gdy ktoś mi mówi, żeby czegoś nie robić, a ja pytam “w czym to przeszkadza”? to go to bardzo denerwuje. Nie przyjmuję niektórych oczywistości i nie interesują mnie pewne zasady. Dlatego kiedy jakiś ekspert mówi, że dany obraz czy dana książka jest słaba, to jego zdanie często znaczy dla mnie tyle samo, co zdanie typowego pana stojącego cały dzień pod monopolem.


9. Nie chcę słuchać niektórych rzeczy

To jest coś, co BARDZO denerwuje innych. Kiedy słyszę “powiem Ci coś, ale nikomu o tym nie mów” to ucinam słowami “ok, nie mów!”. Znowu – zapominam, że nie każdy wie o co mi chodzi. Słuchanie rzeczy przeznaczonych dla jednej pary uszu jest dla mnie niekomfortowe, tym bardziej, kiedy rozmówca powiedział daną rzecz w zaufaniu wszystkim wokół. Jeśli coś jest tajemnicą, niech nią zostanie. Często są to rzeczy, które dotyczą innych osób i nie chcę w tym brać udziału.


10. Jestem mniej radykalna, niż inni myślą, że jestem

Jem zdrowo, ale zachowuję umiar i równowagę. Zdarza mi się przegiąć. Bywa, że ktoś mnie pyta “Ania, dolega mi to i to, co robić?” a ja odpowiadam, że na badania do lekarza marsz. I następuje totalnie zdziwienie. Tymczasem ja naprawdę uważam, że badania są bardzo istotne. Jestem jedynie przeciwna bezrefleksyjnemu połykaniu leków i brania lekarza za Boga. To samo tyczy się innych spraw 😉 


11. Wieczne jutro

Jestem dość zajętym człowiekiem. Blog jest jedynie drobnym wycinkiem mojego życia (funckcja planownaia postów na blogu i facebooku znacznie to ułatwia!). Często przekładam rzeczy o niższym priorytecie na tak zwane “wieczne jutro”. W ten sposób mam już ok. 400 tematów na posty które mi sugerowaliście i ogromną listę książek do przeczytania oraz filmów do obejrzenia. Kiedy ktoś poleca mi książkę, a ja  mówię “ok, zapisuję na liście czytelniczej” myśli, że olewam jego propozycję…


12. Bywam totalnie poza zasięgiem

Często w weekendy mam wyłączony telefon i jestem poza netem. Tak pewnie będzie wyglądać kawałek mojej majówki. Bywa, że ktoś chce się ze mną skontaktować i jest sfrustrowany, że nie da się złapać ze mną kontaktu.


13. Zasypiam na filmach które mnie nudzą

Ostatnio oglądałam z kimś “czas na miłość” i zasnęłam w trakcie seansu. 


14. Lubię drogę na skróty

Jeśli mogę sobie coś ułatwić – robię to. Bywa, że komuś przeszkadza fakt, że korzystam z szybszych dróg, a on się napracował.


15. Szczerze do bólu

Im bardziej mi na kimś zależy, tym bardziej szczera w stosunku do tej osoby jestem. Niepytana milczę, bo milczenie jest złotem, ale pytana nie owijam w bawełnę. I tak, czasami ktoś się obraża.


16. Strzelam głupie miny

Mam dziką, rozbudowaną mimikę twarzy. Trochę przez pracę z dziećmi, trochę, bo lubię strzelać miny. Lubię czasami dla jaj zrobić dziubka (tego nie dla jaj robię nieświadomie :D) i…skoro nikogo to nie krzywdzi, mam w tym pełen luz. Niektórym baaaaaardzo to przeszkadza. Zupełnie nie rozumiem czemu, w końcu wykrzywiam swoje, nie ich, usta 😀


17. Nie boję się powiedzieć, że mam gdzieś czyjąś radę/opinię

Kiedy nikt mnie nie prosi o radę (osobiście, klikając w post na blogu) milczę i jej nie udzielam, bo NIKT nie lubi rad o które nie prosi. Często mówię, “nie prosiłam Cię o radę” albo “jak będę potrzebować Twojej rady, poproszę”. Foch murowany. Niektórzy myślą, że powinnam im jeszcze za cenne rady dziękować. Tymczasem, jak większość ludzi, nie cierpię babek wcinających się w wychowywanie dzieci (częsty typ na placach zabaw!) ani w wagę drugiej osoby. Wyciągam z tego lekcję i sama staram się nie wcinać. 


18. Mam specyficzną wymowę

Bardzo śmiesznie wymawiam sz cz ż rz dż – tutaj winę ponosi laryngolog-konował który zapisał mi gentamycynę i uszkodził mi tym samym słuch. Kiedy intensywnie rozwijała się mowa, słyszałam słabo. Mówiłam “szczółka aja” zamiast pszczółka Maja. Mama starała się pokazać mi, że na początku jest “p”, bardzo wolno wymawiając “P-szczółka” ,  a ja coraz głośniej i wyraźniej mówiłam SZCZółka. Cóż, słuch prawie całkiem odzyskany, SZCZ zostało. Na szczęście nie przeszkadza to w zdobyciu uprawnień nauczyciela, chociaż logopedą już nie mogłabym zostać 😉




To by chyba było na tyle. Wiele osób twierdzi też, że jestem zadufana w sobie, arogancka itp. ale są to osoby, które mnie nie znają. Potem uderza je fakt, że jestem skromną i trzymającą się ziemii osobą. Ale tak to jest, jak ktoś wyrabia sobie o kimś zdanie na podstawie bloga ;-)) A przecież piszę tutaj o tym, o czym chcę, nie o WSZYSTKIM. Ten blog ma być dla mnie miłą odskocznią, nie reality show z mojego życia 😉


Mam nadzieję, że dałam się poznać z nieco innej strony 😉

Od kolejnego poniedziałku, poniedziałki będą dniami postów motywacyjnych (zamiast rozwojowych czwartków)



Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

88
Dodaj komentarz

avatar
41 Comment threads
47 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujePani od KotówSłonecznikIVONA Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Isztarin M
Gość

Głupie miny królują i u mnie 🙂 Wiele z tych rzeczy nie można nazwać wadami….. to po prostu jest charakter 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

5 <3 mam to samo 🙂

Karolina Franieczek
Gość

Wiele punktów mogę przypisać do siebie. I co jak co, ale z własnego punktu widzenia, nie traktuję ich jak wady. Otoczenie jednak wie swoje i czasem wynikają śmieszne sytuacje, kiedy najzwyczajniej w świecie ludzie nie rozumieją moich intencji.

Marta
Gość

Aniu, większość Twoich wad to z mojego punktu widzenia zalety 🙂 No może poza wiecznym jutrem 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Racja, wady to to nie są 😉

Marta
Gość

Ale ja wcale nie widzę nic złego w tym, że te wady to z mojego punktu zalety, wręcz lepiej, takie "wady" cenię 🙂 Dla kogoś innego wciąż będą wadami, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 🙂

Marta
Gość

Teraz kiedy zniknął ten powyższy komentarz wyglądam, jakbym mówiła do siebie 😀 w każdym razie wiadomo, o co mi chodziło 🙂

ania notuje
Gość

A jak idzie wyzwanie bez spodni? 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jeśli chodzi o język, wielką przyjemność sprawia mi czytanie tego bloga."
Wychodzi na to, że z prawdziwą pasją zaczytujesz się we własnych słowach 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Można prosić o zamianę linka na prawidłowy, bo zaszła chyba jakaś pomyłka.

Niemoralna
Gość

Dużo tego. Możesz mówić: "Moją zaletą jest wiele wad" 😀
Pozdrawiam! :*

Justinee
Gość
Justinee

Widzę pewne podobieństwa: 1, 3, 6, ' W czym Ci to przeszkadza' i po tym foch na filmach również zdarza mi się zasypiać 😉 I cóż, w większości opisów pod wadami widać, że z Ciebie konkretna babka,
czego momentami zazdroszczę. Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie będzie już rozwojowych czwartków?? :((

megirosa
Gość

A propos siorbania herbaty – mój chłopak jest miłośnikiem dobrych herbat i z tego co wiem od niego to prawidłowo właśnie się je siorbie. Dzięki temu herbata miesza się z powietrzem i lepiej czuć jej smak 🙂

Inna sprawa, że w niektórych krajach azjatyckich siorbanie, mlaskanie itp. przy jedzeniu nie jest niekulturalne, wręcz świadczy o tym, że posiłek smakuje.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W punkcie 4. w podlinkowanym "tego bloga" na pewno ma być ten odnośnik? Do swojego bloga?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cokolwiek godnego uwagi by Mikke głosił, to ostatnia paskudna akcja-wpadka słowna dyskwalifikuje go jako równego innym.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czyli że jeśli ktoś stosuje wobec ciebie pkt. 15. to odpowiadasz 9.? ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj tam, wiem, ale pomijając treść tych punktów 🙂 bo jeżeli czujesz się urażona kiedy ktoś chce ci coś sekretnego powiedzieć, to i możesz się obrazić, nie przyjmować do wiadomości (nie obchodzi mnie co on czuje jak mnie odbiera bo jest obcy) np. kiedy chce ci powiedzieć szczerze że nieładnie się zachowałaś, albo źle kogoś potraktowałaś takie tam międzyludzkie sprawy drażliwe dla otoczenia. O to mi bardziej chodziło.

margaritum
Gość

Jeżeli jesteś dumna ze swoich wad ( a wygląda na to, że z większości jesteś), to nie nazywaj ich wadami. Serio, większość tej listy to bardzo pozytywne cechy i Ty o tym wiesz. Niezależnie od tego, co myślą o Tobie ludzie 🙂

PS Poruszam się w katolickich środowiskach i nigdy nie zauważyłam żeby to było powiązane z takim stosunkiem do zwierząt. Myślę że to zależy od pewnej wrażliwości i świadomości, nie od wyznania. Proszę, nie upraszczaj.

anioł
Gość

Ciekawa odpowiedź i dzięki niej poznałam Twojego bloga, margaritum, który na pierwszy rzut oka bardzo mi się podoba 🙂 dzięki!

margaritum
Gość

Ja też uważam, że nie mają duszy. A mimo to są świetnymi towarzyszami i można się wiele od nich nauczyć 🙂

Ale
Gość

Szczerze mówiąc to stwierdzenie, że zwierzę nie posiada duszy wydaje mi się mocno przesadzone. Zapewne ciężko porównywać sposób zwierzęcego rozumowania do ludzkiego, ale przecież nie od dziś wiadomo, że zwierzę kocha, tęskni, czuje. Czym to wytłumaczyć ? Reakcjami biochemicznymi zachodzącymi w organizmie ? Jak ktoś ma w domu zwierzaka, to spokojnie jest w stanie zauważyć, że kłębią się w nim najróżniejsze emocje, wysyła człowiekowi sygnały, szuka bliskości, potrafi się obrazić itd. Mi to wystarcza, aby wierzyć, że nie są po prostu biologicznym bytem…

IVONA
Gość

hmm…zastanawia mnie punkt 4…czyżbyś sugerowała Aniu, że na blogu nie warto wykazać się 'bogatą leksyką' bo i tak nie zrozumiemy??uważasz, że do Twojego czytelnika może trafić tylko 'prosty, chłopski język'?

i link kieruje do Twojego posta:)

Ale
Gość

Nawet przez chwilę nie poczułam się urażona punktem 4. ,bo nie ma ku temu powodów. Po przeczytaniu naprawdę ciężko wysnuć wniosek , że "do Twojego czytelnika może trafić tylko prosty chłopski język" (czytanie ze zrozumieniem przydatną umiejętnością jest 🙂 ) Mnie osobiście taki styl pisania się podoba, inteligentnie, ale z "chłopskimi" wstawkami tam gdzie ma być bardziej dosadnie.

IVONA
Gość

Aniu, ostatnią rzeczą o jaka można mnie posądzić to nastawienie "anty"…nie wchodzę na bloga, którego nomen omen obserwuję po to, by coś hejtować;o nie:)
być może źle zrozumiałam Twój przekaz, może faktycznie byłam zmęczona ale moje nastawienie na pewno nie było na 'nie';
pozdrawiam:)

madziamba
Gość

Aniu, po przeczytaniu listy Twoich wad muszę stwierdzić, że wiele z nich podzielam. Szczególnie punkt 7 pasuje do mnie – zawsze rozpatruję problem z punktów widzenia obu stron i zwykle nie opowiadam się po żadnej ( co większość ludzi nazywa niezdecydowaniem 🙂 Kocham koty i zwracam uwagę na poprawne wysławianie się, jednocześnie wtrącając od czasu do czasu soczyste przekleństwo, żeby nie było zbyt nudno 😀

aGwer
Gość

Mamy wiele wspólnego, też potrafię być szczera do bólu…
No i ja też "Bardzo często kwestionuję rzeczywistość i oczywistość" xD

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"NIKT nie lubi rad o które nie prosi" Ja lubię 🙂 Posłuchać, co inni mają mi do zaoferowania. Ale się do nich nie muszę stosować. I mówię im o tym, żeby było jasne, co dalej zrobię. Po prostu interesuje mnie ich stanowisko, tak czysto poznawczo. I zawsze słuchając uśmiecham się lekko, acz nie lekceważąco. A nuż czymś mnie zaskoczy, albo sama coś odkryję. I dziękuję, o ile są kulturalne. Oni nie muszą być moim cieniem przecież i mówić tym samym co ja "językiem", dlatego tym bardziej chcę poznać ich opinię, radę na swój temat, tak jak mnie widzą, przez inny… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przykre, że taka gówniara bardziej się przejmuje głupim kotem niż własnym dziadkiem. ciekawe, co twoja matka na to?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie widzę w tym nic dziwnego, mój ojciec ograniczył się do spłodzenia i również bliższy jest mi mój pies niż ten dawca nasienia i tchórz bez honoru, który nawet przd alimentami ucieka.

Wreddu
Gość

Chwile po przeczytaniu Twojego postu zastanawiałam się "dlaczego ona uważa to za wady?!". Dla mnie wiele z nich to zalety, czasem nawet bardzo dobre zalety. Chciałam wymienić numery rzeczy/ cech, które uważam za najmocniejsze, jednak wypisalabym ich ponad 15, więc sama widzisz 🙂 Twoja upartosc pozwoliła osiągnąć to, co juz osiągnęłas. Numery 3 i 17 pozwalaja dążyć do celu i nie musisz przejmować się reszta swiata, a z punktem 9 szanujesz prywatność innych. Poza tym podziwiam Cię za odwagę nazywania tego wadami i opowiadania o tym publicznie (jemu! Chyba się zakochalam :D) p.s punkt 2 Twoich zasad komentowania łamie system… Czytaj więcej »

Kasia Gdańsk
Gość

ejjjj To że masz podzielność uwagi to nie wada:p ja też mam i nie uważam tego za wadę :PP

Puszyslawa Kot
Gość

Poza 13, z bardzo niewielkimi modyfikacjami mogłabym sobie pożyczyć cały tekst. Tak, znów błąd językowy. Pamiętam, jak kiedyś ksiądz nas w szkole uspokajał, że przecież tak naprawdę nie wiemy, czy zwierzęta nie mają duszy. Bo koleżanka tęskniła za świnką morską, czy coś. A starzy już byliśmy. Kocham trampoliny.

Dwie sprawy do Ciebie mam!
Posłuchaj: https://www.youtube.com/watch?v=NKl0MTW-dtk
Miałaś kiedyś do czynienia z dziegciem brzozowym?

Szara Wiewiórka
Gość

Uważam, że większość z tych 'wad' tak naprawdę jest zaletami. Wiadomo, jak rozmawiasz z kimś, kto Cię nie zna, to niektóre rzeczy może ta osoba odebrać źle, ale jednocześnie są to cechy, które pozwalają Ci cieszyć się życiem i nie przejmować się głupotami, to raz, a poza tym te cechy, które mogą denerwować obce osoby lub zawodowych hejterów, docenią Ci, którzy dobrze Cię znają, bo chcą np. usłyszeć szczerą prawdę, a nie słodzenie.

Szara Wiewiórka
Gość

A co do zabaw: uwielbiam trampoliny, przytulam się do obcych pluszaków w sklepach i potrafię huśtać się w parku w towarzystwie przedszkolaków 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie poniżałabym tak hejterów. Potrafią o wiele więcej nas nauczyć, niż nam się zdaje 🙂 serio. I dzięki nim niektórzy mogą poznać siebie z nieoczekiwanej strony.
A tak w ogóle czy ktoś z nas czytelników aż tak dobrze zna Anię? Czy można kogoś poznać tak na wskroś, zeby być go pewnym? Jak dla mnie jest nieprzewidywalna, nigdy nie wiem czy nie wyskoczy z czymś co mi się nie spodoba 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Być może moja opinia jest zbyt biało-czarna, ale to wynika z tego, że nie znoszę się kłócić, jestem dość niekonfliktowa i jak ktoś ma męcząco (dla mnie) inny temperament, to albo się przystosowuję, albo znikam. 🙂

Mila
Gość

Każdy ma jakieś wady, ja np. często dostaje głupawki, nie lubię ( i nie umiem) planować, jestem strasznie niezdecydowana i nie pewna tego co mam robić, a do tego bywam wredna bardzo często 😛 Taka roztrzepana czarownica ze mnie jest :>

Vashti
Gość

Ja od razu mówię jak ktoś mnie wkurzy, potrafię powiedzieć to prosto z mostu. Co prawda dzięki temu złość szybko mi przechodzi i nie tłumię tego w sobie ale wiele osób, które mnie dobrze nie znało uważało, że jestem wredna. Na szczęście przy bliższym poznaniu zyskuję:) Poza tym uważam, że znajomych wybieramy sobie sami i jeśli kilka razy się na kimś zawiodę po prostu przestaję utrzymywać z nim kontakt. A przyjaciół mogę policzyć na palcach jednej ręki. I też nie przejmuję się tym, co pomyślą inni. Nie mam problemu z wyjściem do sklepu w kapciach a z psem z naolejowanymi… Czytaj więcej »

Polka w UK
Gość

Ja tu widze tylko jedna wade: wieczne jutro 🙂 A te pozostale? sama chcialabym takie miec 🙂

Fitterka
Gość

Też zgadzam się z wieloma rozwiązaniami Koriwna-Mikke, w większości tymi, które dotyczą gospodarki.
Wady? Jak dla mnie to są zalety 🙂

Agata
Gość

Niezła reklama 😉

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Przeczytałam tekst jednym tchem i stwierdzam, że… Ania, fajna z Ciebie dziewczyna. Normalna, nie wyidealizowana 🙂 I dobrze. Blog to tylko jedna z naszych twarzy, w życiu prywatnym mamy ich jeszcze kilka. Wszystkie razem tworzą zgraną całość i definiują nasze "ja" 🙂

Pozdrawiam ciepło 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

1. zasypiam na filmach 2. głupie miny to moja natura ;] 3. "nie odmawiam trampoliny" ;P 4. wieczne jutro 5. jestem uparta, ale gdy na prawdę mi na tym zależy 🙂 (groźby stawiane nawet samej sobie mnie nie przekonają, typu naucz się na tą poprawkę, bo oblejesz przedmiot ;p )

Toyad Mordovnick
Gość

Haaa! 😀 Zdychałam wczoraj z ciekawości, jakiż to blogas polecisz ze względu na język, i cichaczem obstawiałam tl;dr! A potem polazłam lulu, i zdążyło mi się nabić dokładnie 333 (słownie: pół Szmatana) odwiedzin, łałałał. Czuję się niezasłużenie wyróżniona i płonę od rana w pąsach, dzięki za to :)))

Ale
Gość

Całkowicie zasłużenie polecony blog :). Szkoda, że nie jest bardziej popularny (może teraz trochę się to zmieni) , ja trafiłam właśnie za pośrednictwem bloga Ani i się z wielką przyjemnością w nim zaczytuję. Wchodźcie ludzie !

Toyad Mordovnick
Gość

Ojej, dzięki piękne 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Aniu, mam pytanie jaka ksiazke/i polecisz o zdrowiu? + znasz jakas ksiazke wegetarianska :D?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzieki !:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam wrażenie, że bardzo źle znosisz krytykę, jeśli ktoś z Tobą się nie zgadza to często odpisujesz w sposób arogancki. Oczywiście mogę się mylić, to tylko obserwacje (krótkie) z bloga. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie trzeba jakoś specjalnie 'zdobywać' uprawnień nauczycielskich. wystarczy ukończyć uczelnie pedagogiczną, odbyć praktyki, zdać egzaminy i już. Nic więcej nie trzeba, możesz seplenic i nie umieć poprawnie mówić, ale nie ma żadnego 'zdobywania'.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja nie miałam na pedagogicznych studiach emisji głosu, niepoprawnie wymawiam 'r', pracuję w szkole od kilku lat i nie ma problemu…

Oleandrra
Gość

Lubię twoje wady 😛

Słonecznik
Gość

Bardzo fajny post 🙂 Mam ze sobą trochę wspólnego.

Pani od Kotów
Gość

Punkt 7: Tak! I to nie tylko politycznych opcji dotyczy. Moich poglądów nie da się usystematyzować, bo patrzę na rozwiązania konkretnych, pojedynczych problemów i próbuję pomysły na rozwiązania odnieść do sytuacji jakichś przykładowych, możliwych ludzi. W sporach przyziemnych i konkretnych widzę racje obu stron, a jeśli coś dotyczy mnie, to nawet jeśli jestem absolutnie przekonana o swojej słuszności, znajdę coś u adwersarza, w co jestem w stanie się wczuć, na zasadzie: nie zgadzam się, ale potrafię sobie wyobrazić, z czego wynika, że tak myślisz. Może to dlatego, że nie umiem mieć focha, być obrażoną, czy wrogo nastawioną dłużej niż pół… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, przeczytałam zaciekawieniem o Twoich wadach. Wiem,że są wakacje, piękna pogoda, i tak Cię podziwiam że chce Ci się coś pisać , ale tak jak większość myślę że te wady to tak naprawę takie " krypto-zalety" i co więcej- Ty doskonale o tym wiesz. Są to w większości cechy wynikające z asertywności i dletego przez nastawione na takie czy inne "korzyści z Ciebie" otoczenie mogą być odbierane jako wady. W związku z tym moje pytanie jest takie – czy odważyłabyś się napisać kiedyś swoich prawdziwych wadach? Czy to w ogóle jest potrzebne ? No ale skoro już tak nazwałaś ten… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki za odpowiedź – ale jednak będę się upierała – z tekstu wynika ze dla Ciebie większość tych cech nie jest jednak wadami, tylko dla innych – ale to już ich problem- tak to odbieram. Każdy z nas jest "jakiś" – wyróżnianie się , szczerość , umiejętność zaznaczania swoich osobistych granic czy jakieś cechy szczególne, odróżniające nas od innych – to mają być wady??? Nie piszę tego żeby się czepiać, broń Boże,po prostu szanuję Ciebie i chciałam być szczera, bo myślę że jesteś na tyle świadomą siebie osobą, żeby bez krygowania się mieć odwagę spojrzeć w takie prawdziwe wewnętrzne lustro,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No dokładnie Aniu – ZNAJOMYCH – bo toi są cechy może drażniące nieraz dla innych, ale to wcale jeszcze nie znaczy że wady.
Wg mnie (troszkę przewrotnie,ale co tam) wymieniłaś prawie same zalety, a to że i Ty tak myślisz tylko potwierdza Twój nowy tekst " Zawsze będą mieć ale. Idź do przodu":)
Dorotka

Previous
DIY Aqua Brow czyli COŚ do stylizacji brwi [FILM]
Moje największe wady