Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Moje największe wady

Czytanie bloga nie jest dobre, kiedy chcemy wyrobić sobie o kimś zdanie. Wiadomym jest, że na blogu ląduje jedynie jakiś wycinek życia. A mimo to, czasami ktoś pisze jakiejś włosomaniaczce, że włosy przesłaniają jej życie. Cały czas mnie to zadziwia 🙂 Pomyślałam, że dam Wam się poznać od tej gorszej strony 😉Nie wiedziałam, jaki tytuł nadać temu postowi. “Wady” nie są dobrym słowem, bo to, co dla jednych jest wadą, dla drugich jest zaletą. Bedzie więc o tym, co innych we mnie irytuje lub – ma prawo irytować 🙂


1. Jestem bardzo, bardzo uparta.

Jest to jednak upór w dążeniu do celu. Kiedy sobie coś postanowię, to stanę na rzęsach, aby to zrobić i żadna przeszkoda mnie nie zatrzyma. Niektórych to bardzo irytuje 🙂


2. Mam podzielną uwagę

Znajomi już się przyzwyczaili, ale potrafię kogoś słuchać i jednocześnie odczytywać nowy e-mail w telefonie. Czasami zapominam, że nie znam się z kimś na tyle dobrze, by o tym wiedział.


3. Wiele rzeczy mi “wisi”

Ktoś oglądał mój filmik jak pokonać perfekcjonizm? Od kilku lat przyjaźnię się z kontrolowanym chaosem. Nie interesuje mnie co ktoś pomyśli o tym, że na paznokciu na palcu wskazującym odprysnął mi lakier. Niestety przekłada się to też na inne sfery i kiedy muszę pracować nad czymś z kimś pedantycznym, nie umiem się z daną osobą “zgrać”. Mnie irytuje marnowanie czasu na to, co w mojej ocenie jest nieistotne, druga osoba myśli, że sobie “olewam” 🙂


4. Mój język nie jest przewidywalny

Brzmi zawile, ale chodzi o to, że wbrew temu co widać na blogu, moja leksyka jest dość bogata. Kiedy prowadziłam kilka lat temu photobloga, często dostawałam komentarze, że słowa których używam są za trudne. Kiedy tworzyłam teksty innego rodzaju, bawiłam się w tworzenie słów własnych, a kiedy pracuję z dziećmi, moje słownictwo musi być do bólu poprawne i bardzo proste. Teksty na tego bloga powstają zazwyczaj godzinę przed zajęciami jakie prowadzę z dziećmi, lub tuż po nich. Nie zawsze zdążę się “przestawić”. Poza tym – polubiłam prostotę. Osobną sprawą jest to, że lubię sobie odreagować od tego ugrzecznionego, poprawnego języka i gwałcę go z dziką przyjemnością. Być może powinnam trochę przystopować z tymi “dupami” i innymi słowami, ale czasami prosty, dosadny chłopski język celniej trafia w sedno niż te wszystkie wymuskane słówka. Jeśli chodzi o język, wielką przyjemność sprawia mi czytanie tego bloga


5.Obsesja na punkcie kotów.

Uwielbiam koty. Psy w zasadzie też. Śmierć ukochanego psa przeżyłam bardziej niż chorobę mojego dziadka obcego człowieka będącego ojcem mojej matki. Nie każdy to rozumie. Innych irytuje, kiedy mówię coś w stylu “zwierzęta się nad tym nie zastanawiają” itp. Dla wielu ludzi zwierzę=coś gorszego niż człowiek, w tym katolickim wymiarze, gdzie zwierzę nie ma duszy. Często zapominam, że katolicyzm jest mocno zakorzeniony i odbija się w światopoglądzie moich znajomych i się przez to nie zawsze dogadujemy. Ja uważam, że od zwierząt można się bardzo dużo nauczyć.


6. Gloryfikowanie zabawy

Dość często zapominam przełączyć się w tryb “nie pracuję teraz z dziećmi” i proponuję komuś fajną zabawę która pomaga rozwiązać ten problem. Widzę czasami, jak dorosłych aż korci aby poskakać na trampolinie na której skaczą ich dzieci, ale powstrzymują się, bo “nie wypada”. Ja jestem bardzo spontaniczna i na takie rzeczy nie patrzę. Często zapominam, że nie każdy podziela moje podejście i zdarza mi się kogoś zirytować proponując fajną (dla mnie) zabawę 🙂


7. Rzadko opowiadam się za jakaś opcją

Staram się nie opowiadać za żadną konkretną opcją, gdyż często lubienie opcji A oznacza w oczach społeczeństwa nienawiść do opcji B (PO-PIS, Zawisza-Polonia itp.). Bardzo nie lubię definiowania się i wciskania się w ramy. Inni przez to nie zawsze potrafią mnie określić i wychodzą śmieszne sytuacje. Wiele moich ekonomicznych poglądów pokrywa się z tym, co głosi Janusz Korwin Mikke, ale nie oznacza to, że go lubię lub “wyznaję” :). Rzadko kiedy zgadzam się z kimś w całości. Ok, z nikim nie zgadzam się w 100%. 😀 Ludzi czasami denerwuje, kiedy zainwestują już swój czas w przypisanie mnie do jakiejś kategorii, a ja prostuję, że wcale się z tym nie identyfikuję 😉 


8. Nie szanuję ekspertów.

Bardzo często kwestionuję rzeczywistość i oczywistość. Nawet, jeśli prowadzi mnie to do wniosku, że to co próbowałam zakwestionować było słuszne, to wiem już DLACZEGO słusznym jest. Bardzo często wprawiam innych w niekomfortową sytuację, kiedy pytam DLACZEGO? albo A KTO TAK POWIEDZIAŁ I Z JAKIEGO POWODU MAM GO SŁUCHAĆ? Obcego psa przeganiam słowem “sio”, chociaż “sio” podobno mówi się do kur. Tylko…co za różnica? Jak reaguje na sio, to będę tak mówić. Lubię pić herbatę siorbiąc, bo siorbał mój dziadek którego uwielbiałam :). Gdy ktoś mi mówi, żeby czegoś nie robić, a ja pytam “w czym to przeszkadza”? to go to bardzo denerwuje. Nie przyjmuję niektórych oczywistości i nie interesują mnie pewne zasady. Dlatego kiedy jakiś ekspert mówi, że dany obraz czy dana książka jest słaba, to jego zdanie często znaczy dla mnie tyle samo, co zdanie typowego pana stojącego cały dzień pod monopolem.


9. Nie chcę słuchać niektórych rzeczy

To jest coś, co BARDZO denerwuje innych. Kiedy słyszę “powiem Ci coś, ale nikomu o tym nie mów” to ucinam słowami “ok, nie mów!”. Znowu – zapominam, że nie każdy wie o co mi chodzi. Słuchanie rzeczy przeznaczonych dla jednej pary uszu jest dla mnie niekomfortowe, tym bardziej, kiedy rozmówca powiedział daną rzecz w zaufaniu wszystkim wokół. Jeśli coś jest tajemnicą, niech nią zostanie. Często są to rzeczy, które dotyczą innych osób i nie chcę w tym brać udziału.


10. Jestem mniej radykalna, niż inni myślą, że jestem

Jem zdrowo, ale zachowuję umiar i równowagę. Zdarza mi się przegiąć. Bywa, że ktoś mnie pyta “Ania, dolega mi to i to, co robić?” a ja odpowiadam, że na badania do lekarza marsz. I następuje totalnie zdziwienie. Tymczasem ja naprawdę uważam, że badania są bardzo istotne. Jestem jedynie przeciwna bezrefleksyjnemu połykaniu leków i brania lekarza za Boga. To samo tyczy się innych spraw 😉 


11. Wieczne jutro

Jestem dość zajętym człowiekiem. Blog jest jedynie drobnym wycinkiem mojego życia (funckcja planownaia postów na blogu i facebooku znacznie to ułatwia!). Często przekładam rzeczy o niższym priorytecie na tak zwane “wieczne jutro”. W ten sposób mam już ok. 400 tematów na posty które mi sugerowaliście i ogromną listę książek do przeczytania oraz filmów do obejrzenia. Kiedy ktoś poleca mi książkę, a ja  mówię “ok, zapisuję na liście czytelniczej” myśli, że olewam jego propozycję…


12. Bywam totalnie poza zasięgiem

Często w weekendy mam wyłączony telefon i jestem poza netem. Tak pewnie będzie wyglądać kawałek mojej majówki. Bywa, że ktoś chce się ze mną skontaktować i jest sfrustrowany, że nie da się złapać ze mną kontaktu.


13. Zasypiam na filmach które mnie nudzą

Ostatnio oglądałam z kimś “czas na miłość” i zasnęłam w trakcie seansu. 


14. Lubię drogę na skróty

Jeśli mogę sobie coś ułatwić – robię to. Bywa, że komuś przeszkadza fakt, że korzystam z szybszych dróg, a on się napracował.


15. Szczerze do bólu

Im bardziej mi na kimś zależy, tym bardziej szczera w stosunku do tej osoby jestem. Niepytana milczę, bo milczenie jest złotem, ale pytana nie owijam w bawełnę. I tak, czasami ktoś się obraża.


16. Strzelam głupie miny

Mam dziką, rozbudowaną mimikę twarzy. Trochę przez pracę z dziećmi, trochę, bo lubię strzelać miny. Lubię czasami dla jaj zrobić dziubka (tego nie dla jaj robię nieświadomie :D) i…skoro nikogo to nie krzywdzi, mam w tym pełen luz. Niektórym baaaaaardzo to przeszkadza. Zupełnie nie rozumiem czemu, w końcu wykrzywiam swoje, nie ich, usta 😀


17. Nie boję się powiedzieć, że mam gdzieś czyjąś radę/opinię

Kiedy nikt mnie nie prosi o radę (osobiście, klikając w post na blogu) milczę i jej nie udzielam, bo NIKT nie lubi rad o które nie prosi. Często mówię, “nie prosiłam Cię o radę” albo “jak będę potrzebować Twojej rady, poproszę”. Foch murowany. Niektórzy myślą, że powinnam im jeszcze za cenne rady dziękować. Tymczasem, jak większość ludzi, nie cierpię babek wcinających się w wychowywanie dzieci (częsty typ na placach zabaw!) ani w wagę drugiej osoby. Wyciągam z tego lekcję i sama staram się nie wcinać. 


18. Mam specyficzną wymowę

Bardzo śmiesznie wymawiam sz cz ż rz dż – tutaj winę ponosi laryngolog-konował który zapisał mi gentamycynę i uszkodził mi tym samym słuch. Kiedy intensywnie rozwijała się mowa, słyszałam słabo. Mówiłam “szczółka aja” zamiast pszczółka Maja. Mama starała się pokazać mi, że na początku jest “p”, bardzo wolno wymawiając “P-szczółka” ,  a ja coraz głośniej i wyraźniej mówiłam SZCZółka. Cóż, słuch prawie całkiem odzyskany, SZCZ zostało. Na szczęście nie przeszkadza to w zdobyciu uprawnień nauczyciela, chociaż logopedą już nie mogłabym zostać 😉




To by chyba było na tyle. Wiele osób twierdzi też, że jestem zadufana w sobie, arogancka itp. ale są to osoby, które mnie nie znają. Potem uderza je fakt, że jestem skromną i trzymającą się ziemii osobą. Ale tak to jest, jak ktoś wyrabia sobie o kimś zdanie na podstawie bloga ;-)) A przecież piszę tutaj o tym, o czym chcę, nie o WSZYSTKIM. Ten blog ma być dla mnie miłą odskocznią, nie reality show z mojego życia 😉


Mam nadzieję, że dałam się poznać z nieco innej strony 😉

Od kolejnego poniedziałku, poniedziałki będą dniami postów motywacyjnych (zamiast rozwojowych czwartków)



Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

88
Dodaj komentarz

avatar
41 Comment threads
47 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujePani od KotówSłonecznikIVONA Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Isztarin M
Gość

Głupie miny królują i u mnie 🙂 Wiele z tych rzeczy nie można nazwać wadami….. to po prostu jest charakter 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

5 <3 mam to samo 🙂

Karolina Franieczek
Gość

Wiele punktów mogę przypisać do siebie. I co jak co, ale z własnego punktu widzenia, nie traktuję ich jak wady. Otoczenie jednak wie swoje i czasem wynikają śmieszne sytuacje, kiedy najzwyczajniej w świecie ludzie nie rozumieją moich intencji.

Marta
Gość

Aniu, większość Twoich wad to z mojego punktu widzenia zalety 🙂 No może poza wiecznym jutrem 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Racja, wady to to nie są 😉

Marta
Gość

Ale ja wcale nie widzę nic złego w tym, że te wady to z mojego punktu zalety, wręcz lepiej, takie "wady" cenię 🙂 Dla kogoś innego wciąż będą wadami, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 🙂

Marta
Gość

Teraz kiedy zniknął ten powyższy komentarz wyglądam, jakbym mówiła do siebie 😀 w każdym razie wiadomo, o co mi chodziło 🙂

ania notuje
Gość

A jak idzie wyzwanie bez spodni? 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jeśli chodzi o język, wielką przyjemność sprawia mi czytanie tego bloga."
Wychodzi na to, że z prawdziwą pasją zaczytujesz się we własnych słowach 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Można prosić o zamianę linka na prawidłowy, bo zaszła chyba jakaś pomyłka.

Niemoralna
Gość

Dużo tego. Możesz mówić: "Moją zaletą jest wiele wad" 😀
Pozdrawiam! :*

Justinee
Gość
Justinee

Widzę pewne podobieństwa: 1, 3, 6, ' W czym Ci to przeszkadza' i po tym foch na filmach również zdarza mi się zasypiać 😉 I cóż, w większości opisów pod wadami widać, że z Ciebie konkretna babka,
czego momentami zazdroszczę. Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie będzie już rozwojowych czwartków?? :((

megirosa
Gość

A propos siorbania herbaty – mój chłopak jest miłośnikiem dobrych herbat i z tego co wiem od niego to prawidłowo właśnie się je siorbie. Dzięki temu herbata miesza się z powietrzem i lepiej czuć jej smak 🙂

Inna sprawa, że w niektórych krajach azjatyckich siorbanie, mlaskanie itp. przy jedzeniu nie jest niekulturalne, wręcz świadczy o tym, że posiłek smakuje.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W punkcie 4. w podlinkowanym "tego bloga" na pewno ma być ten odnośnik? Do swojego bloga?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cokolwiek godnego uwagi by Mikke głosił, to ostatnia paskudna akcja-wpadka słowna dyskwalifikuje go jako równego innym.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czyli że jeśli ktoś stosuje wobec ciebie pkt. 15. to odpowiadasz 9.? ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj tam, wiem, ale pomijając treść tych punktów 🙂 bo jeżeli czujesz się urażona kiedy ktoś chce ci coś sekretnego powiedzieć, to i możesz się obrazić, nie przyjmować do wiadomości (nie obchodzi mnie co on czuje jak mnie odbiera bo jest obcy) np. kiedy chce ci powiedzieć szczerze że nieładnie się zachowałaś, albo źle kogoś potraktowałaś takie tam międzyludzkie sprawy drażliwe dla otoczenia. O to mi bardziej chodziło.

margaritum
Gość

Jeżeli jesteś dumna ze swoich wad ( a wygląda na to, że z większości jesteś), to nie nazywaj ich wadami. Serio, większość tej listy to bardzo pozytywne cechy i Ty o tym wiesz. Niezależnie od tego, co myślą o Tobie ludzie 🙂

PS Poruszam się w katolickich środowiskach i nigdy nie zauważyłam żeby to było powiązane z takim stosunkiem do zwierząt. Myślę że to zależy od pewnej wrażliwości i świadomości, nie od wyznania. Proszę, nie upraszczaj.

anioł
Gość

Ciekawa odpowiedź i dzięki niej poznałam Twojego bloga, margaritum, który na pierwszy rzut oka bardzo mi się podoba 🙂 dzięki!

margaritum
Gość

Ja też uważam, że nie mają duszy. A mimo to są świetnymi towarzyszami i można się wiele od nich nauczyć 🙂

Ale
Gość

Szczerze mówiąc to stwierdzenie, że zwierzę nie posiada duszy wydaje mi się mocno przesadzone. Zapewne ciężko porównywać sposób zwierzęcego rozumowania do ludzkiego, ale przecież nie od dziś wiadomo, że zwierzę kocha, tęskni, czuje. Czym to wytłumaczyć ? Reakcjami biochemicznymi zachodzącymi w organizmie ? Jak ktoś ma w domu zwierzaka, to spokojnie jest w stanie zauważyć, że kłębią się w nim najróżniejsze emocje, wysyła człowiekowi sygnały, szuka bliskości, potrafi się obrazić itd. Mi to wystarcza, aby wierzyć, że nie są po prostu biologicznym bytem…

IVONA
Gość

hmm…zastanawia mnie punkt 4…czyżbyś sugerowała Aniu, że na blogu nie warto wykazać się 'bogatą leksyką' bo i tak nie zrozumiemy??uważasz, że do Twojego czytelnika może trafić tylko 'prosty, chłopski język'?

i link kieruje do Twojego posta:)

Ale
Gość

Nawet przez chwilę nie poczułam się urażona punktem 4. ,bo nie ma ku temu powodów. Po przeczytaniu naprawdę ciężko wysnuć wniosek , że "do Twojego czytelnika może trafić tylko prosty chłopski język" (czytanie ze zrozumieniem przydatną umiejętnością jest 🙂 ) Mnie osobiście taki styl pisania się podoba, inteligentnie, ale z "chłopskimi" wstawkami tam gdzie ma być bardziej dosadnie.

IVONA
Gość

Aniu, ostatnią rzeczą o jaka można mnie posądzić to nastawienie "anty"…nie wchodzę na bloga, którego nomen omen obserwuję po to, by coś hejtować;o nie:)
być może źle zrozumiałam Twój przekaz, może faktycznie byłam zmęczona ale moje nastawienie na pewno nie było na 'nie';
pozdrawiam:)

madziamba
Gość

Aniu, po przeczytaniu listy Twoich wad muszę stwierdzić, że wiele z nich podzielam. Szczególnie punkt 7 pasuje do mnie – zawsze rozpatruję problem z punktów widzenia obu stron i zwykle nie opowiadam się po żadnej ( co większość ludzi nazywa niezdecydowaniem 🙂 Kocham koty i zwracam uwagę na poprawne wysławianie się, jednocześnie wtrącając od czasu do czasu soczyste przekleństwo, żeby nie było zbyt nudno 😀

aGwer
Gość

Mamy wiele wspólnego, też potrafię być szczera do bólu…
No i ja też "Bardzo często kwestionuję rzeczywistość i oczywistość" xD

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"NIKT nie lubi rad o które nie prosi" Ja lubię 🙂 Posłuchać, co inni mają mi do zaoferowania. Ale się do nich nie muszę stosować. I mówię im o tym, żeby było jasne, co dalej zrobię. Po prostu interesuje mnie ich stanowisko, tak czysto poznawczo. I zawsze słuchając uśmiecham się lekko, acz nie lekceważąco. A nuż czymś mnie zaskoczy, albo sama coś odkryję. I dziękuję, o ile są kulturalne. Oni nie muszą być moim cieniem przecież i mówić tym samym co ja "językiem", dlatego tym bardziej chcę poznać ich opinię, radę na swój temat, tak jak mnie widzą, przez inny… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przykre, że taka gówniara bardziej się przejmuje głupim kotem niż własnym dziadkiem. ciekawe, co twoja matka na to?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie widzę w tym nic dziwnego, mój ojciec ograniczył się do spłodzenia i również bliższy jest mi mój pies niż ten dawca nasienia i tchórz bez honoru, który nawet przd alimentami ucieka.

Wreddu
Gość

Chwile po przeczytaniu Twojego postu zastanawiałam się "dlaczego ona uważa to za wady?!". Dla mnie wiele z nich to zalety, czasem nawet bardzo dobre zalety. Chciałam wymienić numery rzeczy/ cech, które uważam za najmocniejsze, jednak wypisalabym ich ponad 15, więc sama widzisz 🙂 Twoja upartosc pozwoliła osiągnąć to, co juz osiągnęłas. Numery 3 i 17 pozwalaja dążyć do celu i nie musisz przejmować się reszta swiata, a z punktem 9 szanujesz prywatność innych. Poza tym podziwiam Cię za odwagę nazywania tego wadami i opowiadania o tym publicznie (jemu! Chyba się zakochalam :D) p.s punkt 2 Twoich zasad komentowania łamie system… Czytaj więcej »

Kasia Gdańsk
Gość

ejjjj To że masz podzielność uwagi to nie wada:p ja też mam i nie uważam tego za wadę :PP

Puszyslawa Kot
Gość

Poza 13, z bardzo niewielkimi modyfikacjami mogłabym sobie pożyczyć cały tekst. Tak, znów błąd językowy. Pamiętam, jak kiedyś ksiądz nas w szkole uspokajał, że przecież tak naprawdę nie wiemy, czy zwierzęta nie mają duszy. Bo koleżanka tęskniła za świnką morską, czy coś. A starzy już byliśmy. Kocham trampoliny.

Dwie sprawy do Ciebie mam!
Posłuchaj: https://www.youtube.com/watch?v=NKl0MTW-dtk
Miałaś kiedyś do czynienia z dziegciem brzozowym?

Szara Wiewiórka
Gość

Uważam, że większość z tych 'wad' tak naprawdę jest zaletami. Wiadomo, jak rozmawiasz z kimś, kto Cię nie zna, to niektóre rzeczy może ta osoba odebrać źle, ale jednocześnie są to cechy, które pozwalają Ci cieszyć się życiem i nie przejmować się głupotami, to raz, a poza tym te cechy, które mogą denerwować obce osoby lub zawodowych hejterów, docenią Ci, którzy dobrze Cię znają, bo chcą np. usłyszeć szczerą prawdę, a nie słodzenie.

Szara Wiewiórka
Gość

A co do zabaw: uwielbiam trampoliny, przytulam się do obcych pluszaków w sklepach i potrafię huśtać się w parku w towarzystwie przedszkolaków 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie poniżałabym tak hejterów. Potrafią o wiele więcej nas nauczyć, niż nam się zdaje 🙂 serio. I dzięki nim niektórzy mogą poznać siebie z nieoczekiwanej strony.
A tak w ogóle czy ktoś z nas czytelników aż tak dobrze zna Anię? Czy można kogoś poznać tak na wskroś, zeby być go pewnym? Jak dla mnie jest nieprzewidywalna, nigdy nie wiem czy nie wyskoczy z czymś co mi się nie spodoba 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Być może moja opinia jest zbyt biało-czarna, ale to wynika z tego, że nie znoszę się kłócić, jestem dość niekonfliktowa i jak ktoś ma męcząco (dla mnie) inny temperament, to albo się przystosowuję, albo znikam. 🙂

Mila
Gość

Każdy ma jakieś wady, ja np. często dostaje głupawki, nie lubię ( i nie umiem) planować, jestem strasznie niezdecydowana i nie pewna tego co mam robić, a do tego bywam wredna bardzo często 😛 Taka roztrzepana czarownica ze mnie jest :>

Vashti
Gość

Ja od razu mówię jak ktoś mnie wkurzy, potrafię powiedzieć to prosto z mostu. Co prawda dzięki temu złość szybko mi przechodzi i nie tłumię tego w sobie ale wiele osób, które mnie dobrze nie znało uważało, że jestem wredna. Na szczęście przy bliższym poznaniu zyskuję:) Poza tym uważam, że znajomych wybieramy sobie sami i jeśli kilka razy się na kimś zawiodę po prostu przestaję utrzymywać z nim kontakt. A przyjaciół mogę policzyć na palcach jednej ręki. I też nie przejmuję się tym, co pomyślą inni. Nie mam problemu z wyjściem do sklepu w kapciach a z psem z naolejowanymi… Czytaj więcej »

Polka w UK
Gość

Ja tu widze tylko jedna wade: wieczne jutro 🙂 A te pozostale? sama chcialabym takie miec 🙂

Fitterka
Gość

Też zgadzam się z wieloma rozwiązaniami Koriwna-Mikke, w większości tymi, które dotyczą gospodarki.
Wady? Jak dla mnie to są zalety 🙂

Agata
Gość

Niezła reklama 😉

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Przeczytałam tekst jednym tchem i stwierdzam, że… Ania, fajna z Ciebie dziewczyna. Normalna, nie wyidealizowana 🙂 I dobrze. Blog to tylko jedna z naszych twarzy, w życiu prywatnym mamy ich jeszcze kilka. Wszystkie razem tworzą zgraną całość i definiują nasze "ja" 🙂

Pozdrawiam ciepło 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

1. zasypiam na filmach 2. głupie miny to moja natura ;] 3. "nie odmawiam trampoliny" ;P 4. wieczne jutro 5. jestem uparta, ale gdy na prawdę mi na tym zależy 🙂 (groźby stawiane nawet samej sobie mnie nie przekonają, typu naucz się na tą poprawkę, bo oblejesz przedmiot ;p )

Toyad Mordovnick
Gość

Haaa! 😀 Zdychałam wczoraj z ciekawości, jakiż to blogas polecisz ze względu na język, i cichaczem obstawiałam tl;dr! A potem polazłam lulu, i zdążyło mi się nabić dokładnie 333 (słownie: pół Szmatana) odwiedzin, łałałał. Czuję się niezasłużenie wyróżniona i płonę od rana w pąsach, dzięki za to :)))

Ale
Gość

Całkowicie zasłużenie polecony blog :). Szkoda, że nie jest bardziej popularny (może teraz trochę się to zmieni) , ja trafiłam właśnie za pośrednictwem bloga Ani i się z wielką przyjemnością w nim zaczytuję. Wchodźcie ludzie !

Toyad Mordovnick
Gość

Ojej, dzięki piękne 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Aniu, mam pytanie jaka ksiazke/i polecisz o zdrowiu? + znasz jakas ksiazke wegetarianska :D?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzieki !:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam wrażenie, że bardzo źle znosisz krytykę, jeśli ktoś z Tobą się nie zgadza to często odpisujesz w sposób arogancki. Oczywiście mogę się mylić, to tylko obserwacje (krótkie) z bloga. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie trzeba jakoś specjalnie 'zdobywać' uprawnień nauczycielskich. wystarczy ukończyć uczelnie pedagogiczną, odbyć praktyki, zdać egzaminy i już. Nic więcej nie trzeba, możesz seplenic i nie umieć poprawnie mówić, ale nie ma żadnego 'zdobywania'.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja nie miałam na pedagogicznych studiach emisji głosu, niepoprawnie wymawiam 'r', pracuję w szkole od kilku lat i nie ma problemu…

Oleandrra
Gość

Lubię twoje wady 😛

Słonecznik
Gość

Bardzo fajny post 🙂 Mam ze sobą trochę wspólnego.

Pani od Kotów
Gość

Punkt 7: Tak! I to nie tylko politycznych opcji dotyczy. Moich poglądów nie da się usystematyzować, bo patrzę na rozwiązania konkretnych, pojedynczych problemów i próbuję pomysły na rozwiązania odnieść do sytuacji jakichś przykładowych, możliwych ludzi. W sporach przyziemnych i konkretnych widzę racje obu stron, a jeśli coś dotyczy mnie, to nawet jeśli jestem absolutnie przekonana o swojej słuszności, znajdę coś u adwersarza, w co jestem w stanie się wczuć, na zasadzie: nie zgadzam się, ale potrafię sobie wyobrazić, z czego wynika, że tak myślisz. Może to dlatego, że nie umiem mieć focha, być obrażoną, czy wrogo nastawioną dłużej niż pół… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, przeczytałam zaciekawieniem o Twoich wadach. Wiem,że są wakacje, piękna pogoda, i tak Cię podziwiam że chce Ci się coś pisać , ale tak jak większość myślę że te wady to tak naprawę takie " krypto-zalety" i co więcej- Ty doskonale o tym wiesz. Są to w większości cechy wynikające z asertywności i dletego przez nastawione na takie czy inne "korzyści z Ciebie" otoczenie mogą być odbierane jako wady. W związku z tym moje pytanie jest takie – czy odważyłabyś się napisać kiedyś swoich prawdziwych wadach? Czy to w ogóle jest potrzebne ? No ale skoro już tak nazwałaś ten… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki za odpowiedź – ale jednak będę się upierała – z tekstu wynika ze dla Ciebie większość tych cech nie jest jednak wadami, tylko dla innych – ale to już ich problem- tak to odbieram. Każdy z nas jest "jakiś" – wyróżnianie się , szczerość , umiejętność zaznaczania swoich osobistych granic czy jakieś cechy szczególne, odróżniające nas od innych – to mają być wady??? Nie piszę tego żeby się czepiać, broń Boże,po prostu szanuję Ciebie i chciałam być szczera, bo myślę że jesteś na tyle świadomą siebie osobą, żeby bez krygowania się mieć odwagę spojrzeć w takie prawdziwe wewnętrzne lustro,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No dokładnie Aniu – ZNAJOMYCH – bo toi są cechy może drażniące nieraz dla innych, ale to wcale jeszcze nie znaczy że wady.
Wg mnie (troszkę przewrotnie,ale co tam) wymieniłaś prawie same zalety, a to że i Ty tak myślisz tylko potwierdza Twój nowy tekst " Zawsze będą mieć ale. Idź do przodu":)
Dorotka

Previous
DIY Aqua Brow czyli COŚ do stylizacji brwi [FILM]
Moje największe wady