Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak pokonać perfekcjonizm [FILMIK]

Cześć! W końcu udało mi się załadować film. Cały czas jestem w rozjazdach, jutro Katowice , w piątek na uczelnię wpadam na moment napisać kolokwium, bo w sobotę jestem w Poznaniu, a wtorek i środa to Wrocław. Dzisiaj i wczoraj też wiele się działo, więc nie sprzyja to mojej blogowej “twórczości”. A mimo to, na spontanie wrzucam wam totalnie nieperfekcyjny filmik i… nie mam z tym problemu. Jak wyleczyłam się z perfekcjonizmu?

Jako dziecko zawsze starałam się mieć wszystko idealnie zrobione, równo poukładane kredki w piórniku, idealnie proste literki i szlaczki w zeszytach… wszystko sprawdzałam, poprawiałam, dopracowywałam. I w pewnym momencie stwierdziłam że…za dużo czasu spędzam na … pierdoły. Bo roztkliwiałam się nad detalami. Jak wyleczyłam się z perfekcjonizmu?

Opowiadam o tym w filmie który wrzuciłam na Youtube.

Film znajdziecie tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=xEWQMTI6pU0

lub po kliknięciu :

Przepraszam za brak wersji tekstowej, jutro o świcie mam pociąg do miasta z którego mam busa 😉



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

63
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
32 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowySandraLadyAniamalujelittle_angie Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

jak ja uwielbiam Twój głos i Twoją mimikę 🙂 Nagrywaj częściej, bardzo przydatny film, ja nieustannie mam wrażenie, że zrobiłam coś niewystarczająco dobrze i zazdroszczę Ci tego luzu i nieprzejmowania się tym. SPóbuję coś z tym zrobić. Miłej podróży 🙂

little_angie
Gość

A propos perfekcjonizmu… Słyszę, że masz delikatną wadę wymowy (z sz coś nie gra 😉 ), ale mimo tego przyjemnie się Ciebie słucha.
Nie do końca wiedziałam czy ten filmik jest skierowany do mnie, więc zapytam: czy perfekcjoniści mają też obszary w życiu zaniedbane, nieperfekcyjne? Co do pracy nad tymi perfekcyjnie przesadzonymi obszarami to metoda jest dobra, niektóre rzeczy tak wypleniłam już 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam taką samą wadę wymowy, powodem jest to, że moje górne zęby są trochę bardziej wysunięte niż dolne bo nieświadomie napieram na nie językiem i zrobiła mi się taka szczelina, przez którą wylatuje powietrze i "szeleści". miałam z powodu tego moje "sz" "ż" okropne kompleksy, a słowo "przepraszam" było już najgorsze do wypowiedzenia. byłam u logopedy, ortodonty, już chciałam nawet zakładać specjalny aparat korekcyjny (który i tak był bez sensu) aż w końcu stwierdziłam, że mam to w dupie, jak ja przestanę na to zwracać uwagę to inni też. no i pomogło, nawet mówię już lepiej, a jak usłyszałam u… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale te "wady" wymowy, to takie kreatywne artykulowanie glosek, tak to odbieram, to zalety. Urocze są 🙂 coś na ksztalt szeptania do ucha. I wyzwalają indywidualność. Mogłyby przeszkadzać komuś uwrażliwionemu na dźwięki i wszelką poprawność, ale czy są ludzie aż tak skrzywieni? Choćby w polityce jest kilka osób mówiących inaczej 😉 to, co mówią jest zrozumiale dla ogólu, nie razi. Mój kuzyn wymawia z mocnym szumem, świstem i też jest zrozumiany, ale już mój bratanek 4-letni w każdym słowie zamiast "r" i "l" mówi "ł" początkowo brzmiało to słodko i zabawnie, ale przypuszczam w miarę (przed)szkolnego rozwoju i relacji z… Czytaj więcej »

Bell
Gość

anonimowy – też tak potrafię, ale nie wiedziałam że ma to związek z lateralizacją 😀 Nie rozróżniam też prawej i lewej strony o.O

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bell: to może stanowić klopot w codziennym życiu, gdyby dało się tę dysfunkcję w doroslym wieku skorygować…
Jedyna użyteczność pisma lustrzanego jaką znam, to szyfrowanie treści przed ciekawskimi spojrzeniami 😉 tylko lusterko muszę mieć pod ręką, bo z czytaniem idzie gorzej, wolniej.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Drogi Anonimie nie musisz się tak martwić o swojego bratanka u większości dzieci głoska „r” pojawia się około 3 – 5 roku życia. Jest to jedna z trudniejszych głosek i ,,wady", o których piszesz są typowym elementem rozwoju mowy 🙂 aczkolwiek kontrola logopedyczna nie powinna zaszkodzić 🙂

Bell
Gość

Największy problem mam z kursem na prawo jazdy, staram się zawsze zakładać coś na prawą rękę, ale i na to czasem zapominam spojrzeć bo wydaje mi się, że lewo w które jadę to faktycznie lewo 😀

Daisy K
Gość

Nie jestem perfekcjonistką, raczej mi to nie grozi. 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o co chodzi z okularami na głowie w filmikach?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo przyjemnie sie Ciebie slucha, wartosciowy, przydanty film 🙂

Kasia
Gość

Jako dziecko zawsze starałam się mieć wszystko idealnie zrobione, równo poukładane kredki w piórniku, idealnie proste literki i szlaczki w zeszytach – brzmi tak, jakbyś pisała o mnie 😉

Z moim strasznym perfekcjonizmem nadal walczę, teraz mam konkretne rady w Twoim filmiku 🙂
Widać, że nagrywasz już coraz naturalniej i coraz lepiej czujesz się przed kamerą, super 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale Ty jesteś śliczna! Na filmie dużo sympatyczniej wygladasz niz na zdjeciach. Dzięki za nagranie, e pytania są pomocne, chociaż wyzwanie dość trudne dla takiej osoby jak ja. Postaram się maleńkimi kroczkami, ale pytania na pewno wykorzystam 🙂 jeszcze jedno krótkie pytanie, jesteś dość drobna (patrząc po ramionach i rękach) a masz dość duży biust. Jaki nosisz rozmiar ubrań 🙂 jesli zbyt prywatne pytanie, nie odpowiadaj 🙂

little_angie
Gość

Na cycki dobre są biubiu.pl i urkye.pl
Mam ten sam problem, co Ty, Ania, tyle, że 1-2 rozmiary w górę.

LotsOfSources
Gość

Wystarczy wyjść za mąż za kogoś z przeciwległego bieguna 😉 dzieki temu wiele rzeczy odpusciłam i mimo, że wciąż się łapię, że tu bałagan, tam mój perfekcyjnie rozstawiony rządek kosmetyków znów 'ktoś' poprzestawiał to stwierdzam, że skoro się ma ograniczony zapas energii- po co go marnować na drobiazgi 😉

Szara Wiewiórka
Gość

To chyba jednak dość ryzykowne 😀 Taki skok na głęboką wodę, terapia szokowa 😀

Malgosia Labisz
Gość

Według mnie perfekcjonizm to zaleta. OGROMNA zaleta. To smutne, że pokolenie 90 co raz częściej zwalcza w sobie to co dobre. Jest różnica między cechą która jest czymś chorobliwym a zaletą. Lubię żyć wygodnie i szczęśliwie ale jakieś wartości , porządek są potrzebne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jesteś w normie jesli chodzi o inteligencje? Bo powiedziala to w filmie, ze peefekcjonizm w wielu sytuacjach jest zaletą. Osobom nie umiejacym czytac i sluchac ze zrozumieniem.powinno odebrac sie prawa wyborcze 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hahah o tym samym pomyslalam i az sprawdzilam czy nick komentujacej to nie i am emilia 😀 nie rozumiesz chyba roznicy miedzy robieniem czegos porzadnie a perfekcjonizmem ktora jest bardzo trafnie omowiona, perfekcjonizm to chorobliwe poprawianie nic nie znaczacych szczegolow ktore hamuja produktywnosc. Jesli uwazasz perfekcjonizm za zalete, proponuje praktykowac go w rozumieniu tekstu sluchanego, albo -w co chce wierzyc- jesli skomentowalas nie sluchajac filmu, proponuje przestac praktykowac styl nie znam sie to sie wypowiem 🙂

paranoJa
Gość

największy problem to właśnie to nie zaczynanie czegoś z obawy, że nie da się tego zrobić perfekcyjnie. bo poprawianie i dążenie do doskonałości ma akurat swoje dobre strony. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niezaczynanie – oj znam to doskonale 🙁 Parę fajnych rzeczy mi umknęło przez to podejście. Ale pracuję nad tym 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Już myślałam, że przynosisz mi na youtubowej tacy rozwiązanie tego upierdliwego "problemu", jakim jest perfekcjonizm, ale fragment "..o ile nie jesteś architektem, nie projektujesz wnętrz.." poskładał wszystko. W następnym semestrze będę bronić inżynierki (inż. arch.), a teraz kończę projektować wnętrza na jeden z przedmiotów ;))Myślę, że perfekcjonizm sam w sobie nie jest zły. Złe jest tylko przygotowanie się do wykonania jakiejś czynności. Ja się staram robić wszystko na czysto, od razu, ale z opcją powrotu do etapu poprzedniego. W ten sposób nie muszę się martwić o to, że nadpiszę coś ważnego, gdzie chciałam wyciągnąc kilka koncepcji. Mam ułatwienie, bo pracuje… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam takie samo zdanie, ze perfekcjonizm jest i wada i zaleta, ciesze sie,zeAnia powiedziala o tym w filmie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mimo wielkiej sympatii do ciebie oglądając ten film nie mogłam oderwać wzroku od twoich włosów. Coś ty im zrobiła? 😀 Wyglądają na strasznie sztywne, skołtunione, suche i nieuczesane 😛

megirosa
Gość

Jestem perfekcjonistką i mimo, że jest to czasem wkurzające, to lubię tę cechę i napędza mnie do działania, dzięki temu mam motywację to rozwijania się 🙂

Anna Kryjom
Gość

Nie zawsze trzeba się z tego "leczyć". Niektórzy pracodawcy doceniają perfekcjonizm, bo tak jak wspomniałaś w pewnych zawodach jest on potrzebny. Ja np. swój perfekcjonizm wykorzystuje w pracy. Został on doceniony i dzięki temu awansowałam. Muszę zaznaczyć, że nie jestem perfekcyjna we wszystkich dziedzinach życia i nie chcę być. Nieidealne rzeczy też są fajne. Są dla mnie takie twórcze 🙂 Chciałabym być bardziej twórcza i ostatnio postanowiłam, że będę tworzyć kartki na różne okazje. Kupiłam już potrzebne do tego rzeczy. Może zrobię dziś pierwszą 🙂 Myślę, że to może mi pomóc w byciu bardziej kreatywną (w pracy się ode mnie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Otóż to. Dopieszczanie szczególów, dbanie o każdy ważny element jest bardzo istotne w pracy, pasji, która wymaga efektownego wykończenia rzeczy, które mają się sprzedawać, mają przemawiać do indywidualnego czy masowego odbiorcy. Ja wlaśnie tworzę takie rzeczy i nieraz potrafię spędzić nad czymś dwa razy więcej czasu, robiąc ręcznie, gdy wiem, że od tego zależy atrakcyjność dla odbiorcy. W rzeczy, które robię dla siebie już wpisana jest pewna niedoskonalość, spontaniczność wykonania, o której tylko ja wiem i dla mnie jest wlaśnie doskonala.
Niki

Szara Wiewiórka
Gość

Mój perfekcjonizm objawia się nie wtedy, kiedy powinien 🙂 To znaczy zdarza mi się napisać jakiś esej na zaliczenie 'na odwal', z kolei moje biurko musi stać dokładnie na przeciwko okna, bo asymetria mnie tak razi, że aż wariuję. Co z tego, że gdybym przesunęła biurko w bok, mogłabym zyskać więcej przestrzeni w pokoju, nie przesunę, bo będzie wystawać. Długa droga przede mną 😉A historia ze szkoły, z ulotką, jest oburzająca. W gimnazjum miałam informatykę z nauczycielką od matematyki, która o komputerach nie wiedziała nic (całą klasą zakładaliśmy jej skrzynkę mailową). Kazała nam na ocenę narysować w paincie kartkę na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podoba mi się Twoje refleksyjne podejście. Zadawanie pytań wydaje się bardzo rozsądne, bo jeśli odpowiedź będzie brzmieć tak, warto kontynuować zadanie, a przestać tylko wtedy, kiedy ten bilans wyjdzie na minus 🙂 uwielbiam u Ciebie w to, ze nie jestes radykalna, dzieki Tobie chodze w sukienkach, dzisiaj ubralam czarną do kaloszy 🙂 wyzwanie bylo bez przymusu wiec mam wiekszy zapal. Zyskujesz przy poznaniu przez filmy! Zmienilas u mnie jeszcze jedno-polubilam blogi! Przez portale nie kojarzyly mi sie dobrze, prowadzac firme denerwowaly mnie tez zebraczki (blogerki kosmetyczne) a okazalo sie, ze jest wiele

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Interesujacych tresci na blogach.

Toyad Mordovnick
Gość

Dzielę z takim ultraperfekcjonistą dach i przyznam szczerze, że czasami męczy mnie ten jego "rozmach" w rozbijaniu – za przeproszeniem – gówna na atomy… Zwłaszcza, kiedy można coś fajnego zrobić "od kopa", a tu takie kluczenie w meandrach detali torpeduje cały entuzjazm przedsięwzięcia 🙂 Aha, i proszę mnie tu nie posądzać o apoteozę odwalania zwykłej lipy, bo to nie o to chodzi! Po prostu wystarczy, kiedy rzecz jest zrobiona wystarczająco dobrze, a nie koniecznie super mega najlepiej, tym bardziej, jeśli kosztuje to zbyt wiele czasu, nerwów i zachodu.

Agnieszka Karolina
Gość

Mój chłopak jest perfekcjonistą, co mnie boli zawsze kiedy robi mi śniadanie…Co najzabawniejsze, nie zawsze jest ono perfekcyjne (w zasadzie nigdy). Raz dostałam zimną kawę i gorące tosty, gdyż za długo skupiał się na kawie a nie potrafił w jednym czasie robić dwóch różnych rzeczy na raz. Kiedy zmywa naczynia robi to przez 30 minut, ja bym to zrobiła w 10. Sam fakt tego mi nie przeszkadza, ale marnuje dużo czasu. Ale żeby nie było, perfekcjonizm czasem jest ok. Dzięki temu ostatnio zajął pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie origami 🙂 Tak jak mówiłaś, w niektórych strefach życia nie opłaca się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W szkole mój perfekcjonizm na zewnątrz wyrażal się w ograniczeniu… ograniczalam się do nieodzywania się w towarzystwie zbyt często i nie wyrażać wlasnego zdania ;] nie zabierać glosu w ważnych dla grupy sprawach. Falszywie przekonana o tym, że nikogo nie interesuje moja opinia, jestem slabsza niż inni umyslowo, fizycznie, emocjonalnie, więc zachowywalam się jakby mnie nie bylo. Wtedy bylo idealnie, ale oszukiwalam siebie, bo tak bardzo chcialam być zauważana, jak wszyscy, tylko nie wiedzialam co mam w sobie wyjątkowego, gdzie jest moja indywidualność. W miarę zdobywania malutkich sukcesów szkolnych, malymi kroczkami mijalo też to falszywe przekonanie i ta perfekcyjnie nadmierna… Czytaj więcej »

Sandra
Gość
Sandra

Twój wstęp, to praktycznie cała ja. Jestem perfekcjonistką i ciągle się ograniczam. W kontaktach z ludźmi, w podejmowaniu się nowych rzeczy, we wszystkim. Jednocześnie każdy projekt w grupie biorę na siebie, bo myślę, że ktoś nie zrobi go tak dobrze, jak powinien. Pracuję nad tym, żeby w końcu przestać, ponieważ stres z tym związany zaczyna odbijać się już na moim zdrowiu. Jak na razie marnie mi to idzie… Ale przynajmniej wiem, że można to pokonać. 🙂Nawet opublikowanie tego komentarza sprawia mi problem. Bo czytam go już któryś (chyba z dziesiąty) raz, żeby mieć pewność, że nie ma w nim żadnych… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Skąd my to znamy…? Czyż nasz matki nie zachowują się podobnie? Wszystko biorą na siebie, w przekonaniu, że nikt poza nimi nie zrobi tego lepiej, szybciej, dokladniej, bez zbędnego gadania. A jesli już komuś pozwolą coś zrobić, tak ważnego to wcielają się w rolę kontrolerów i stoją nad glową i dogadują. I atmosfera staje się coraz gęstsza, nerwowa.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sandra, uświadomilaś sobie problem, a to już pierwszy krok do zmiany 🙂 potrzeba jeszcze zaufania do siebie i innych, dystansu do wlasnych porażek. Bo to nie koniec świata, a wlaściwie początek, potykając się jesteśmy zmuszeni szukać rozwiązań uczymy się o wiele więcej niż idąc prostą drogą. To o wiele ciekawsze. Nie nauczylam się jeszcze przyznawać komuś rację, gdy ja jej nie mam takimi prostymi slowami "tak, masz rację, mylilam się". Uświadamiam sobie swój bląd, ale jakoś nie informuję o tym drugiej strony. To taki prosty przekaz, pomijany, ale istotny.
"Imperfection is beauty…" tak się zaczyna cytat z Marilyn Monroe.
Niki

Sandra
Gość
Sandra

Tak, jestem świadoma tego problemu. Nawet mama mi często o tym przypomina. Pamiętam, że jak byłam w przedszkolu to strąciłam tablicę piłką, i nikt nie był w stanie mnie uspokoić, bo to, co się stało świadczyło o tym, że popełniłam błąd. Odbierałam to jako porażkę. Jeszcze do niedawna ta sytuacja, która miała miejsce 16 lat temu była dla mnie powodem do ogromnego wstydu. Dopiero się uczę oswajać z porażkami, pomyłkami i dopuszczać je do siebie. Póki co działam tak, że albo wszystko na 110% albo wcale. Nie robię nic połowicznie. I to mnie gubi. A najgorsze jest to, że jestem… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sandra, a ja się cieszę, że to napisałaś 🙂 to też jest pewna forma terapii – napisać publicznie sprawdzając swoje reakcje po przeczytaniu. Nie wiem czy Ania już opublikowała jakiś tekst o zmianie wzorca myślowego, co jest bardzo istotne, kluczowe w przepracowaniu problemu, zmianie postrzegania siebie. Jeśli nie, to można poczytać na stronach dotyczących rozwoju osobistego. Właśnie od jakiegoś czasu przeprowadzam na sobie taką terapię zmiany wzorca, afirmacji, w polączeniu z oddychaniem (najpierw trzeba się nauczyć nawykowo/stale oddychać przeponą), wchodzenia w stan relaksu (bez gonitwy myśli, poczucia winy, jako coś co należy się każdemu) w końcu jesteśmy ludźmi z uczuciami,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja brałam kiedyś udział w olimpiadach z niemieckiego i jako jedyna z naszej 'olimpijskiej' grupki dzieciaków przeszłam do etapu wojewódzkiego. Wiecie co zrobiłam jak dostałam telefon z wiadomością, że jestem dalej?
Szok, przerażenie, coś jest nie tak.
Wpadłam w szloch, że nie zasłużyłam i to niemożliwe, bo opowiadanie powinno było być napisane w czasie przyszłym, którego jeszcze nie przerabialiśmy, a ja napisałam w teraźniejszym. I ryczałam tak do zdumionych rodziców, że to bez sensu i nie zasługuję, bo nie jestem dość dobra. I nie ma sensu, żebym się błaźniła dalej.
Jak sobie teraz o tym pomyślę…
Karolina

2PlanetFromSun
Gość

Ja lubię mój perfekcjonizm, z tym, że wyleczyłam się z tego przesadnego, a stosuję ten umiarkowany. Nie lubię robić coś "na odwal" i denerwuje mnie gdy inni tak robią, głównie w pracy. Myślę że wypracowałam sobie ten złoty środek. Kiedy muszę i wiem, że coś ma być zrobione porządnie to wkładam w to cały wysiłek by takie było. Innym razem gdy wiem, że nie mam czasu lub coś nie musi być tak dopracowane poświęcam temu mniej energii. Z filmiku zrozumiałam, że wyleczyłaś się z perfekcjonizmu w momencie kiedy w końcu nauczycielka doceniła czyjś wysiłek a nie efekt końcowy. O ironio… Czytaj więcej »

margaritum
Gość

Równe układanie kredek w piórniku to perfekcjonizm w wersji light. Taka przypadłość pedantów.
Ale perfekcjonizm ma też dużo ciemniejszą twarz. Wtedy gdy od perfekcyjnego wykonywania zadań uzależniamy poczucie własnej wartości. Gdy kompulsywnie narzucamy sobie rygorystyczne zasady, żeby kontrolować rzeczywistość. Gdy koniecznie musimy zrobić wszystko sami, bo zrobimy to absolutnie najlepiej. Albo kiedy ślepo dążymy do celu, nie mając żadnej przyjemności w osiąganiu go.
To jest dopiero chory perfekcjonizm, a przyczyny zazwyczaj leża dużo, dużo głębiej niż nam się wydaje.

Marta Hennig
Gość

Ja już się z tego "wyleczyłam". Może i czasami perfekcjonizm jest zaletą, ale u mnie był okropną wadą – tak jak ty robiłam jakieś mozolne poprawki, próby, wariacje i spędzałam mnóstwo czasu tak naprawdę po nic. Bardzo mnie to męczyło i unieszczęśliwiało. Teraz też staram się robić wszystko jak najlepiej, ale nie spinam się, wrzucam na luz i jest cudownie – znów rzeczy sprawiają mi przyjemność 🙂 A co do tego 'cz,sz" – też to mam, czytałam, z jakiego powodu to występuje u ciebie. Ja od dwóch miesięcy chodzę do logopedy medialnego, okazało się, że to nie żadna wada (jak… Czytaj więcej »

Niemoralna
Gość

Oj tam, co jest złego w byciu perfekcjonistką? ;p

Karina
Gość

oj, ja jestem straszną perfekcjonistką. męczące to ; c tym bardziej cieszę się, że poruszyłaś ten temat!

Panna Złośnica
Gość

Świetny filmik, zwłaszcza, że męczę się nad każdym zdaniem pracy dyplomowej 😉 Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu co stosujesz na brwi? przyznam, ze świetny jest efekt, od razu twarz wyglada lepiej:)

ona
Gość

Ja niestety często przez to się wściekam, bo lubię jak wszystko jest perfekcyjnie, ale coraz częściej mówię sobie wrzuć na luz, daj spokój. Anka ale, ty masz dekolt :), powodzenia jutro na gali, a dlaczego nie chcesz komentarzy na YT ?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak było w Katowicach? Co Cię tam sprowadziło? 🙂

Kitchen Witch
Gość

Bardzo przyjemnie się Ciebie słucha, może nagrasz kiedyś filmik z polecanymi książkami? Przeczytałam już Twoją książkę i "Potęgę podświadomości" 🙂

MajkaKufajka
Gość

Mi, na szczęście, powoli udaje wyleczyć się z perfekcjonizmu, przez który nie miałam zbyt wielu przyjaciół w gimnazjum. Ciekawy post, na pewno skorzystam z porad. 🙂

Lady
Gość

Niestety od dziecka miałam powtarzane "umiesz liczyć, licz na siebie", przez co do tej pory mam przekonanie, że jak sama czegoś nie zrobię, to to nie będzie dobrze zrobione. I teraz mam dużo dodatkowej roboty – i w domu, jak i w pracy.. Muszę z tym powalczyć.

Previous
NEW IN+ PANIKA, POMOCY!
Jak pokonać perfekcjonizm [FILMIK]