Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Jak pokonać perfekcjonizm [FILMIK]

Cześć! W końcu udało mi się załadować film. Cały czas jestem w rozjazdach, jutro Katowice , w piątek na uczelnię wpadam na moment napisać kolokwium, bo w sobotę jestem w Poznaniu, a wtorek i środa to Wrocław. Dzisiaj i wczoraj też wiele się działo, więc nie sprzyja to mojej blogowej “twórczości”. A mimo to, na spontanie wrzucam wam totalnie nieperfekcyjny filmik i… nie mam z tym problemu. Jak wyleczyłam się z perfekcjonizmu?

Jako dziecko zawsze starałam się mieć wszystko idealnie zrobione, równo poukładane kredki w piórniku, idealnie proste literki i szlaczki w zeszytach… wszystko sprawdzałam, poprawiałam, dopracowywałam. I w pewnym momencie stwierdziłam że…za dużo czasu spędzam na … pierdoły. Bo roztkliwiałam się nad detalami. Jak wyleczyłam się z perfekcjonizmu?

Opowiadam o tym w filmie który wrzuciłam na Youtube.

Film znajdziecie tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=xEWQMTI6pU0

lub po kliknięciu :

Przepraszam za brak wersji tekstowej, jutro o świcie mam pociąg do miasta z którego mam busa 😉



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

63
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
32 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowySandraLadyAniamalujelittle_angie Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

jak ja uwielbiam Twój głos i Twoją mimikę 🙂 Nagrywaj częściej, bardzo przydatny film, ja nieustannie mam wrażenie, że zrobiłam coś niewystarczająco dobrze i zazdroszczę Ci tego luzu i nieprzejmowania się tym. SPóbuję coś z tym zrobić. Miłej podróży 🙂

little_angie
Gość

A propos perfekcjonizmu… Słyszę, że masz delikatną wadę wymowy (z sz coś nie gra 😉 ), ale mimo tego przyjemnie się Ciebie słucha.
Nie do końca wiedziałam czy ten filmik jest skierowany do mnie, więc zapytam: czy perfekcjoniści mają też obszary w życiu zaniedbane, nieperfekcyjne? Co do pracy nad tymi perfekcyjnie przesadzonymi obszarami to metoda jest dobra, niektóre rzeczy tak wypleniłam już 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam taką samą wadę wymowy, powodem jest to, że moje górne zęby są trochę bardziej wysunięte niż dolne bo nieświadomie napieram na nie językiem i zrobiła mi się taka szczelina, przez którą wylatuje powietrze i "szeleści". miałam z powodu tego moje "sz" "ż" okropne kompleksy, a słowo "przepraszam" było już najgorsze do wypowiedzenia. byłam u logopedy, ortodonty, już chciałam nawet zakładać specjalny aparat korekcyjny (który i tak był bez sensu) aż w końcu stwierdziłam, że mam to w dupie, jak ja przestanę na to zwracać uwagę to inni też. no i pomogło, nawet mówię już lepiej, a jak usłyszałam u… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale te "wady" wymowy, to takie kreatywne artykulowanie glosek, tak to odbieram, to zalety. Urocze są 🙂 coś na ksztalt szeptania do ucha. I wyzwalają indywidualność. Mogłyby przeszkadzać komuś uwrażliwionemu na dźwięki i wszelką poprawność, ale czy są ludzie aż tak skrzywieni? Choćby w polityce jest kilka osób mówiących inaczej 😉 to, co mówią jest zrozumiale dla ogólu, nie razi. Mój kuzyn wymawia z mocnym szumem, świstem i też jest zrozumiany, ale już mój bratanek 4-letni w każdym słowie zamiast "r" i "l" mówi "ł" początkowo brzmiało to słodko i zabawnie, ale przypuszczam w miarę (przed)szkolnego rozwoju i relacji z… Czytaj więcej »

Bell
Gość

anonimowy – też tak potrafię, ale nie wiedziałam że ma to związek z lateralizacją 😀 Nie rozróżniam też prawej i lewej strony o.O

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bell: to może stanowić klopot w codziennym życiu, gdyby dało się tę dysfunkcję w doroslym wieku skorygować…
Jedyna użyteczność pisma lustrzanego jaką znam, to szyfrowanie treści przed ciekawskimi spojrzeniami 😉 tylko lusterko muszę mieć pod ręką, bo z czytaniem idzie gorzej, wolniej.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Drogi Anonimie nie musisz się tak martwić o swojego bratanka u większości dzieci głoska „r” pojawia się około 3 – 5 roku życia. Jest to jedna z trudniejszych głosek i ,,wady", o których piszesz są typowym elementem rozwoju mowy 🙂 aczkolwiek kontrola logopedyczna nie powinna zaszkodzić 🙂

Bell
Gość

Największy problem mam z kursem na prawo jazdy, staram się zawsze zakładać coś na prawą rękę, ale i na to czasem zapominam spojrzeć bo wydaje mi się, że lewo w które jadę to faktycznie lewo 😀

Daisy K
Gość

Nie jestem perfekcjonistką, raczej mi to nie grozi. 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o co chodzi z okularami na głowie w filmikach?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo przyjemnie sie Ciebie slucha, wartosciowy, przydanty film 🙂

Kasia
Gość

Jako dziecko zawsze starałam się mieć wszystko idealnie zrobione, równo poukładane kredki w piórniku, idealnie proste literki i szlaczki w zeszytach – brzmi tak, jakbyś pisała o mnie 😉

Z moim strasznym perfekcjonizmem nadal walczę, teraz mam konkretne rady w Twoim filmiku 🙂
Widać, że nagrywasz już coraz naturalniej i coraz lepiej czujesz się przed kamerą, super 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale Ty jesteś śliczna! Na filmie dużo sympatyczniej wygladasz niz na zdjeciach. Dzięki za nagranie, e pytania są pomocne, chociaż wyzwanie dość trudne dla takiej osoby jak ja. Postaram się maleńkimi kroczkami, ale pytania na pewno wykorzystam 🙂 jeszcze jedno krótkie pytanie, jesteś dość drobna (patrząc po ramionach i rękach) a masz dość duży biust. Jaki nosisz rozmiar ubrań 🙂 jesli zbyt prywatne pytanie, nie odpowiadaj 🙂

little_angie
Gość

Na cycki dobre są biubiu.pl i urkye.pl
Mam ten sam problem, co Ty, Ania, tyle, że 1-2 rozmiary w górę.

LotsOfSources
Gość

Wystarczy wyjść za mąż za kogoś z przeciwległego bieguna 😉 dzieki temu wiele rzeczy odpusciłam i mimo, że wciąż się łapię, że tu bałagan, tam mój perfekcyjnie rozstawiony rządek kosmetyków znów 'ktoś' poprzestawiał to stwierdzam, że skoro się ma ograniczony zapas energii- po co go marnować na drobiazgi 😉

Szara Wiewiórka
Gość

To chyba jednak dość ryzykowne 😀 Taki skok na głęboką wodę, terapia szokowa 😀

Malgosia Labisz
Gość

Według mnie perfekcjonizm to zaleta. OGROMNA zaleta. To smutne, że pokolenie 90 co raz częściej zwalcza w sobie to co dobre. Jest różnica między cechą która jest czymś chorobliwym a zaletą. Lubię żyć wygodnie i szczęśliwie ale jakieś wartości , porządek są potrzebne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jesteś w normie jesli chodzi o inteligencje? Bo powiedziala to w filmie, ze peefekcjonizm w wielu sytuacjach jest zaletą. Osobom nie umiejacym czytac i sluchac ze zrozumieniem.powinno odebrac sie prawa wyborcze 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hahah o tym samym pomyslalam i az sprawdzilam czy nick komentujacej to nie i am emilia 😀 nie rozumiesz chyba roznicy miedzy robieniem czegos porzadnie a perfekcjonizmem ktora jest bardzo trafnie omowiona, perfekcjonizm to chorobliwe poprawianie nic nie znaczacych szczegolow ktore hamuja produktywnosc. Jesli uwazasz perfekcjonizm za zalete, proponuje praktykowac go w rozumieniu tekstu sluchanego, albo -w co chce wierzyc- jesli skomentowalas nie sluchajac filmu, proponuje przestac praktykowac styl nie znam sie to sie wypowiem 🙂

paranoJa
Gość

największy problem to właśnie to nie zaczynanie czegoś z obawy, że nie da się tego zrobić perfekcyjnie. bo poprawianie i dążenie do doskonałości ma akurat swoje dobre strony. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niezaczynanie – oj znam to doskonale 🙁 Parę fajnych rzeczy mi umknęło przez to podejście. Ale pracuję nad tym 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Już myślałam, że przynosisz mi na youtubowej tacy rozwiązanie tego upierdliwego "problemu", jakim jest perfekcjonizm, ale fragment "..o ile nie jesteś architektem, nie projektujesz wnętrz.." poskładał wszystko. W następnym semestrze będę bronić inżynierki (inż. arch.), a teraz kończę projektować wnętrza na jeden z przedmiotów ;))Myślę, że perfekcjonizm sam w sobie nie jest zły. Złe jest tylko przygotowanie się do wykonania jakiejś czynności. Ja się staram robić wszystko na czysto, od razu, ale z opcją powrotu do etapu poprzedniego. W ten sposób nie muszę się martwić o to, że nadpiszę coś ważnego, gdzie chciałam wyciągnąc kilka koncepcji. Mam ułatwienie, bo pracuje… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam takie samo zdanie, ze perfekcjonizm jest i wada i zaleta, ciesze sie,zeAnia powiedziala o tym w filmie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mimo wielkiej sympatii do ciebie oglądając ten film nie mogłam oderwać wzroku od twoich włosów. Coś ty im zrobiła? 😀 Wyglądają na strasznie sztywne, skołtunione, suche i nieuczesane 😛

megirosa
Gość

Jestem perfekcjonistką i mimo, że jest to czasem wkurzające, to lubię tę cechę i napędza mnie do działania, dzięki temu mam motywację to rozwijania się 🙂

Anna Kryjom
Gość

Nie zawsze trzeba się z tego "leczyć". Niektórzy pracodawcy doceniają perfekcjonizm, bo tak jak wspomniałaś w pewnych zawodach jest on potrzebny. Ja np. swój perfekcjonizm wykorzystuje w pracy. Został on doceniony i dzięki temu awansowałam. Muszę zaznaczyć, że nie jestem perfekcyjna we wszystkich dziedzinach życia i nie chcę być. Nieidealne rzeczy też są fajne. Są dla mnie takie twórcze 🙂 Chciałabym być bardziej twórcza i ostatnio postanowiłam, że będę tworzyć kartki na różne okazje. Kupiłam już potrzebne do tego rzeczy. Może zrobię dziś pierwszą 🙂 Myślę, że to może mi pomóc w byciu bardziej kreatywną (w pracy się ode mnie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Otóż to. Dopieszczanie szczególów, dbanie o każdy ważny element jest bardzo istotne w pracy, pasji, która wymaga efektownego wykończenia rzeczy, które mają się sprzedawać, mają przemawiać do indywidualnego czy masowego odbiorcy. Ja wlaśnie tworzę takie rzeczy i nieraz potrafię spędzić nad czymś dwa razy więcej czasu, robiąc ręcznie, gdy wiem, że od tego zależy atrakcyjność dla odbiorcy. W rzeczy, które robię dla siebie już wpisana jest pewna niedoskonalość, spontaniczność wykonania, o której tylko ja wiem i dla mnie jest wlaśnie doskonala.
Niki

Szara Wiewiórka
Gość

Mój perfekcjonizm objawia się nie wtedy, kiedy powinien 🙂 To znaczy zdarza mi się napisać jakiś esej na zaliczenie 'na odwal', z kolei moje biurko musi stać dokładnie na przeciwko okna, bo asymetria mnie tak razi, że aż wariuję. Co z tego, że gdybym przesunęła biurko w bok, mogłabym zyskać więcej przestrzeni w pokoju, nie przesunę, bo będzie wystawać. Długa droga przede mną 😉A historia ze szkoły, z ulotką, jest oburzająca. W gimnazjum miałam informatykę z nauczycielką od matematyki, która o komputerach nie wiedziała nic (całą klasą zakładaliśmy jej skrzynkę mailową). Kazała nam na ocenę narysować w paincie kartkę na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podoba mi się Twoje refleksyjne podejście. Zadawanie pytań wydaje się bardzo rozsądne, bo jeśli odpowiedź będzie brzmieć tak, warto kontynuować zadanie, a przestać tylko wtedy, kiedy ten bilans wyjdzie na minus 🙂 uwielbiam u Ciebie w to, ze nie jestes radykalna, dzieki Tobie chodze w sukienkach, dzisiaj ubralam czarną do kaloszy 🙂 wyzwanie bylo bez przymusu wiec mam wiekszy zapal. Zyskujesz przy poznaniu przez filmy! Zmienilas u mnie jeszcze jedno-polubilam blogi! Przez portale nie kojarzyly mi sie dobrze, prowadzac firme denerwowaly mnie tez zebraczki (blogerki kosmetyczne) a okazalo sie, ze jest wiele

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Interesujacych tresci na blogach.

Toyad Mordovnick
Gość

Dzielę z takim ultraperfekcjonistą dach i przyznam szczerze, że czasami męczy mnie ten jego "rozmach" w rozbijaniu – za przeproszeniem – gówna na atomy… Zwłaszcza, kiedy można coś fajnego zrobić "od kopa", a tu takie kluczenie w meandrach detali torpeduje cały entuzjazm przedsięwzięcia 🙂 Aha, i proszę mnie tu nie posądzać o apoteozę odwalania zwykłej lipy, bo to nie o to chodzi! Po prostu wystarczy, kiedy rzecz jest zrobiona wystarczająco dobrze, a nie koniecznie super mega najlepiej, tym bardziej, jeśli kosztuje to zbyt wiele czasu, nerwów i zachodu.

Agnieszka Karolina
Gość

Mój chłopak jest perfekcjonistą, co mnie boli zawsze kiedy robi mi śniadanie…Co najzabawniejsze, nie zawsze jest ono perfekcyjne (w zasadzie nigdy). Raz dostałam zimną kawę i gorące tosty, gdyż za długo skupiał się na kawie a nie potrafił w jednym czasie robić dwóch różnych rzeczy na raz. Kiedy zmywa naczynia robi to przez 30 minut, ja bym to zrobiła w 10. Sam fakt tego mi nie przeszkadza, ale marnuje dużo czasu. Ale żeby nie było, perfekcjonizm czasem jest ok. Dzięki temu ostatnio zajął pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie origami 🙂 Tak jak mówiłaś, w niektórych strefach życia nie opłaca się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W szkole mój perfekcjonizm na zewnątrz wyrażal się w ograniczeniu… ograniczalam się do nieodzywania się w towarzystwie zbyt często i nie wyrażać wlasnego zdania ;] nie zabierać glosu w ważnych dla grupy sprawach. Falszywie przekonana o tym, że nikogo nie interesuje moja opinia, jestem slabsza niż inni umyslowo, fizycznie, emocjonalnie, więc zachowywalam się jakby mnie nie bylo. Wtedy bylo idealnie, ale oszukiwalam siebie, bo tak bardzo chcialam być zauważana, jak wszyscy, tylko nie wiedzialam co mam w sobie wyjątkowego, gdzie jest moja indywidualność. W miarę zdobywania malutkich sukcesów szkolnych, malymi kroczkami mijalo też to falszywe przekonanie i ta perfekcyjnie nadmierna… Czytaj więcej »

Sandra
Gość
Sandra

Twój wstęp, to praktycznie cała ja. Jestem perfekcjonistką i ciągle się ograniczam. W kontaktach z ludźmi, w podejmowaniu się nowych rzeczy, we wszystkim. Jednocześnie każdy projekt w grupie biorę na siebie, bo myślę, że ktoś nie zrobi go tak dobrze, jak powinien. Pracuję nad tym, żeby w końcu przestać, ponieważ stres z tym związany zaczyna odbijać się już na moim zdrowiu. Jak na razie marnie mi to idzie… Ale przynajmniej wiem, że można to pokonać. 🙂Nawet opublikowanie tego komentarza sprawia mi problem. Bo czytam go już któryś (chyba z dziesiąty) raz, żeby mieć pewność, że nie ma w nim żadnych… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Skąd my to znamy…? Czyż nasz matki nie zachowują się podobnie? Wszystko biorą na siebie, w przekonaniu, że nikt poza nimi nie zrobi tego lepiej, szybciej, dokladniej, bez zbędnego gadania. A jesli już komuś pozwolą coś zrobić, tak ważnego to wcielają się w rolę kontrolerów i stoją nad glową i dogadują. I atmosfera staje się coraz gęstsza, nerwowa.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sandra, uświadomilaś sobie problem, a to już pierwszy krok do zmiany 🙂 potrzeba jeszcze zaufania do siebie i innych, dystansu do wlasnych porażek. Bo to nie koniec świata, a wlaściwie początek, potykając się jesteśmy zmuszeni szukać rozwiązań uczymy się o wiele więcej niż idąc prostą drogą. To o wiele ciekawsze. Nie nauczylam się jeszcze przyznawać komuś rację, gdy ja jej nie mam takimi prostymi slowami "tak, masz rację, mylilam się". Uświadamiam sobie swój bląd, ale jakoś nie informuję o tym drugiej strony. To taki prosty przekaz, pomijany, ale istotny.
"Imperfection is beauty…" tak się zaczyna cytat z Marilyn Monroe.
Niki

Sandra
Gość
Sandra

Tak, jestem świadoma tego problemu. Nawet mama mi często o tym przypomina. Pamiętam, że jak byłam w przedszkolu to strąciłam tablicę piłką, i nikt nie był w stanie mnie uspokoić, bo to, co się stało świadczyło o tym, że popełniłam błąd. Odbierałam to jako porażkę. Jeszcze do niedawna ta sytuacja, która miała miejsce 16 lat temu była dla mnie powodem do ogromnego wstydu. Dopiero się uczę oswajać z porażkami, pomyłkami i dopuszczać je do siebie. Póki co działam tak, że albo wszystko na 110% albo wcale. Nie robię nic połowicznie. I to mnie gubi. A najgorsze jest to, że jestem… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sandra, a ja się cieszę, że to napisałaś 🙂 to też jest pewna forma terapii – napisać publicznie sprawdzając swoje reakcje po przeczytaniu. Nie wiem czy Ania już opublikowała jakiś tekst o zmianie wzorca myślowego, co jest bardzo istotne, kluczowe w przepracowaniu problemu, zmianie postrzegania siebie. Jeśli nie, to można poczytać na stronach dotyczących rozwoju osobistego. Właśnie od jakiegoś czasu przeprowadzam na sobie taką terapię zmiany wzorca, afirmacji, w polączeniu z oddychaniem (najpierw trzeba się nauczyć nawykowo/stale oddychać przeponą), wchodzenia w stan relaksu (bez gonitwy myśli, poczucia winy, jako coś co należy się każdemu) w końcu jesteśmy ludźmi z uczuciami,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja brałam kiedyś udział w olimpiadach z niemieckiego i jako jedyna z naszej 'olimpijskiej' grupki dzieciaków przeszłam do etapu wojewódzkiego. Wiecie co zrobiłam jak dostałam telefon z wiadomością, że jestem dalej?
Szok, przerażenie, coś jest nie tak.
Wpadłam w szloch, że nie zasłużyłam i to niemożliwe, bo opowiadanie powinno było być napisane w czasie przyszłym, którego jeszcze nie przerabialiśmy, a ja napisałam w teraźniejszym. I ryczałam tak do zdumionych rodziców, że to bez sensu i nie zasługuję, bo nie jestem dość dobra. I nie ma sensu, żebym się błaźniła dalej.
Jak sobie teraz o tym pomyślę…
Karolina

2PlanetFromSun
Gość

Ja lubię mój perfekcjonizm, z tym, że wyleczyłam się z tego przesadnego, a stosuję ten umiarkowany. Nie lubię robić coś "na odwal" i denerwuje mnie gdy inni tak robią, głównie w pracy. Myślę że wypracowałam sobie ten złoty środek. Kiedy muszę i wiem, że coś ma być zrobione porządnie to wkładam w to cały wysiłek by takie było. Innym razem gdy wiem, że nie mam czasu lub coś nie musi być tak dopracowane poświęcam temu mniej energii. Z filmiku zrozumiałam, że wyleczyłaś się z perfekcjonizmu w momencie kiedy w końcu nauczycielka doceniła czyjś wysiłek a nie efekt końcowy. O ironio… Czytaj więcej »

margaritum
Gość

Równe układanie kredek w piórniku to perfekcjonizm w wersji light. Taka przypadłość pedantów.
Ale perfekcjonizm ma też dużo ciemniejszą twarz. Wtedy gdy od perfekcyjnego wykonywania zadań uzależniamy poczucie własnej wartości. Gdy kompulsywnie narzucamy sobie rygorystyczne zasady, żeby kontrolować rzeczywistość. Gdy koniecznie musimy zrobić wszystko sami, bo zrobimy to absolutnie najlepiej. Albo kiedy ślepo dążymy do celu, nie mając żadnej przyjemności w osiąganiu go.
To jest dopiero chory perfekcjonizm, a przyczyny zazwyczaj leża dużo, dużo głębiej niż nam się wydaje.

Marta Hennig
Gość

Ja już się z tego "wyleczyłam". Może i czasami perfekcjonizm jest zaletą, ale u mnie był okropną wadą – tak jak ty robiłam jakieś mozolne poprawki, próby, wariacje i spędzałam mnóstwo czasu tak naprawdę po nic. Bardzo mnie to męczyło i unieszczęśliwiało. Teraz też staram się robić wszystko jak najlepiej, ale nie spinam się, wrzucam na luz i jest cudownie – znów rzeczy sprawiają mi przyjemność 🙂 A co do tego 'cz,sz" – też to mam, czytałam, z jakiego powodu to występuje u ciebie. Ja od dwóch miesięcy chodzę do logopedy medialnego, okazało się, że to nie żadna wada (jak… Czytaj więcej »

Niemoralna
Gość

Oj tam, co jest złego w byciu perfekcjonistką? ;p

Karina
Gość

oj, ja jestem straszną perfekcjonistką. męczące to ; c tym bardziej cieszę się, że poruszyłaś ten temat!

Panna Złośnica
Gość

Świetny filmik, zwłaszcza, że męczę się nad każdym zdaniem pracy dyplomowej 😉 Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu co stosujesz na brwi? przyznam, ze świetny jest efekt, od razu twarz wyglada lepiej:)

ona
Gość

Ja niestety często przez to się wściekam, bo lubię jak wszystko jest perfekcyjnie, ale coraz częściej mówię sobie wrzuć na luz, daj spokój. Anka ale, ty masz dekolt :), powodzenia jutro na gali, a dlaczego nie chcesz komentarzy na YT ?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak było w Katowicach? Co Cię tam sprowadziło? 🙂

Kitchen Witch
Gość

Bardzo przyjemnie się Ciebie słucha, może nagrasz kiedyś filmik z polecanymi książkami? Przeczytałam już Twoją książkę i "Potęgę podświadomości" 🙂

MajkaKufajka
Gość

Mi, na szczęście, powoli udaje wyleczyć się z perfekcjonizmu, przez który nie miałam zbyt wielu przyjaciół w gimnazjum. Ciekawy post, na pewno skorzystam z porad. 🙂

Lady
Gość

Niestety od dziecka miałam powtarzane "umiesz liczyć, licz na siebie", przez co do tej pory mam przekonanie, że jak sama czegoś nie zrobię, to to nie będzie dobrze zrobione. I teraz mam dużo dodatkowej roboty – i w domu, jak i w pracy.. Muszę z tym powalczyć.

Previous
NEW IN+ PANIKA, POMOCY!
Jak pokonać perfekcjonizm [FILMIK]