Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Jak pokonać perfekcjonizm [FILMIK]

Cześć! W końcu udało mi się załadować film. Cały czas jestem w rozjazdach, jutro Katowice , w piątek na uczelnię wpadam na moment napisać kolokwium, bo w sobotę jestem w Poznaniu, a wtorek i środa to Wrocław. Dzisiaj i wczoraj też wiele się działo, więc nie sprzyja to mojej blogowej “twórczości”. A mimo to, na spontanie wrzucam wam totalnie nieperfekcyjny filmik i… nie mam z tym problemu. Jak wyleczyłam się z perfekcjonizmu?

Jako dziecko zawsze starałam się mieć wszystko idealnie zrobione, równo poukładane kredki w piórniku, idealnie proste literki i szlaczki w zeszytach… wszystko sprawdzałam, poprawiałam, dopracowywałam. I w pewnym momencie stwierdziłam że…za dużo czasu spędzam na … pierdoły. Bo roztkliwiałam się nad detalami. Jak wyleczyłam się z perfekcjonizmu?

Opowiadam o tym w filmie który wrzuciłam na Youtube.

Film znajdziecie tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=xEWQMTI6pU0

lub po kliknięciu :

Przepraszam za brak wersji tekstowej, jutro o świcie mam pociąg do miasta z którego mam busa 😉



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

63
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
32 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowySandraLadyAniamalujelittle_angie Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

jak ja uwielbiam Twój głos i Twoją mimikę 🙂 Nagrywaj częściej, bardzo przydatny film, ja nieustannie mam wrażenie, że zrobiłam coś niewystarczająco dobrze i zazdroszczę Ci tego luzu i nieprzejmowania się tym. SPóbuję coś z tym zrobić. Miłej podróży 🙂

little_angie
Gość

A propos perfekcjonizmu… Słyszę, że masz delikatną wadę wymowy (z sz coś nie gra 😉 ), ale mimo tego przyjemnie się Ciebie słucha.
Nie do końca wiedziałam czy ten filmik jest skierowany do mnie, więc zapytam: czy perfekcjoniści mają też obszary w życiu zaniedbane, nieperfekcyjne? Co do pracy nad tymi perfekcyjnie przesadzonymi obszarami to metoda jest dobra, niektóre rzeczy tak wypleniłam już 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam taką samą wadę wymowy, powodem jest to, że moje górne zęby są trochę bardziej wysunięte niż dolne bo nieświadomie napieram na nie językiem i zrobiła mi się taka szczelina, przez którą wylatuje powietrze i "szeleści". miałam z powodu tego moje "sz" "ż" okropne kompleksy, a słowo "przepraszam" było już najgorsze do wypowiedzenia. byłam u logopedy, ortodonty, już chciałam nawet zakładać specjalny aparat korekcyjny (który i tak był bez sensu) aż w końcu stwierdziłam, że mam to w dupie, jak ja przestanę na to zwracać uwagę to inni też. no i pomogło, nawet mówię już lepiej, a jak usłyszałam u… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale te "wady" wymowy, to takie kreatywne artykulowanie glosek, tak to odbieram, to zalety. Urocze są 🙂 coś na ksztalt szeptania do ucha. I wyzwalają indywidualność. Mogłyby przeszkadzać komuś uwrażliwionemu na dźwięki i wszelką poprawność, ale czy są ludzie aż tak skrzywieni? Choćby w polityce jest kilka osób mówiących inaczej 😉 to, co mówią jest zrozumiale dla ogólu, nie razi. Mój kuzyn wymawia z mocnym szumem, świstem i też jest zrozumiany, ale już mój bratanek 4-letni w każdym słowie zamiast "r" i "l" mówi "ł" początkowo brzmiało to słodko i zabawnie, ale przypuszczam w miarę (przed)szkolnego rozwoju i relacji z… Czytaj więcej »

Bell
Gość

anonimowy – też tak potrafię, ale nie wiedziałam że ma to związek z lateralizacją 😀 Nie rozróżniam też prawej i lewej strony o.O

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bell: to może stanowić klopot w codziennym życiu, gdyby dało się tę dysfunkcję w doroslym wieku skorygować…
Jedyna użyteczność pisma lustrzanego jaką znam, to szyfrowanie treści przed ciekawskimi spojrzeniami 😉 tylko lusterko muszę mieć pod ręką, bo z czytaniem idzie gorzej, wolniej.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Drogi Anonimie nie musisz się tak martwić o swojego bratanka u większości dzieci głoska „r” pojawia się około 3 – 5 roku życia. Jest to jedna z trudniejszych głosek i ,,wady", o których piszesz są typowym elementem rozwoju mowy 🙂 aczkolwiek kontrola logopedyczna nie powinna zaszkodzić 🙂

Bell
Gość

Największy problem mam z kursem na prawo jazdy, staram się zawsze zakładać coś na prawą rękę, ale i na to czasem zapominam spojrzeć bo wydaje mi się, że lewo w które jadę to faktycznie lewo 😀

Daisy K
Gość

Nie jestem perfekcjonistką, raczej mi to nie grozi. 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o co chodzi z okularami na głowie w filmikach?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo przyjemnie sie Ciebie slucha, wartosciowy, przydanty film 🙂

Kasia
Gość

Jako dziecko zawsze starałam się mieć wszystko idealnie zrobione, równo poukładane kredki w piórniku, idealnie proste literki i szlaczki w zeszytach – brzmi tak, jakbyś pisała o mnie 😉

Z moim strasznym perfekcjonizmem nadal walczę, teraz mam konkretne rady w Twoim filmiku 🙂
Widać, że nagrywasz już coraz naturalniej i coraz lepiej czujesz się przed kamerą, super 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale Ty jesteś śliczna! Na filmie dużo sympatyczniej wygladasz niz na zdjeciach. Dzięki za nagranie, e pytania są pomocne, chociaż wyzwanie dość trudne dla takiej osoby jak ja. Postaram się maleńkimi kroczkami, ale pytania na pewno wykorzystam 🙂 jeszcze jedno krótkie pytanie, jesteś dość drobna (patrząc po ramionach i rękach) a masz dość duży biust. Jaki nosisz rozmiar ubrań 🙂 jesli zbyt prywatne pytanie, nie odpowiadaj 🙂

little_angie
Gość

Na cycki dobre są biubiu.pl i urkye.pl
Mam ten sam problem, co Ty, Ania, tyle, że 1-2 rozmiary w górę.

LotsOfSources
Gość

Wystarczy wyjść za mąż za kogoś z przeciwległego bieguna 😉 dzieki temu wiele rzeczy odpusciłam i mimo, że wciąż się łapię, że tu bałagan, tam mój perfekcyjnie rozstawiony rządek kosmetyków znów 'ktoś' poprzestawiał to stwierdzam, że skoro się ma ograniczony zapas energii- po co go marnować na drobiazgi 😉

Szara Wiewiórka
Gość

To chyba jednak dość ryzykowne 😀 Taki skok na głęboką wodę, terapia szokowa 😀

Malgosia Labisz
Gość

Według mnie perfekcjonizm to zaleta. OGROMNA zaleta. To smutne, że pokolenie 90 co raz częściej zwalcza w sobie to co dobre. Jest różnica między cechą która jest czymś chorobliwym a zaletą. Lubię żyć wygodnie i szczęśliwie ale jakieś wartości , porządek są potrzebne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jesteś w normie jesli chodzi o inteligencje? Bo powiedziala to w filmie, ze peefekcjonizm w wielu sytuacjach jest zaletą. Osobom nie umiejacym czytac i sluchac ze zrozumieniem.powinno odebrac sie prawa wyborcze 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hahah o tym samym pomyslalam i az sprawdzilam czy nick komentujacej to nie i am emilia 😀 nie rozumiesz chyba roznicy miedzy robieniem czegos porzadnie a perfekcjonizmem ktora jest bardzo trafnie omowiona, perfekcjonizm to chorobliwe poprawianie nic nie znaczacych szczegolow ktore hamuja produktywnosc. Jesli uwazasz perfekcjonizm za zalete, proponuje praktykowac go w rozumieniu tekstu sluchanego, albo -w co chce wierzyc- jesli skomentowalas nie sluchajac filmu, proponuje przestac praktykowac styl nie znam sie to sie wypowiem 🙂

paranoJa
Gość

największy problem to właśnie to nie zaczynanie czegoś z obawy, że nie da się tego zrobić perfekcyjnie. bo poprawianie i dążenie do doskonałości ma akurat swoje dobre strony. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niezaczynanie – oj znam to doskonale 🙁 Parę fajnych rzeczy mi umknęło przez to podejście. Ale pracuję nad tym 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Już myślałam, że przynosisz mi na youtubowej tacy rozwiązanie tego upierdliwego "problemu", jakim jest perfekcjonizm, ale fragment "..o ile nie jesteś architektem, nie projektujesz wnętrz.." poskładał wszystko. W następnym semestrze będę bronić inżynierki (inż. arch.), a teraz kończę projektować wnętrza na jeden z przedmiotów ;))Myślę, że perfekcjonizm sam w sobie nie jest zły. Złe jest tylko przygotowanie się do wykonania jakiejś czynności. Ja się staram robić wszystko na czysto, od razu, ale z opcją powrotu do etapu poprzedniego. W ten sposób nie muszę się martwić o to, że nadpiszę coś ważnego, gdzie chciałam wyciągnąc kilka koncepcji. Mam ułatwienie, bo pracuje… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam takie samo zdanie, ze perfekcjonizm jest i wada i zaleta, ciesze sie,zeAnia powiedziala o tym w filmie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mimo wielkiej sympatii do ciebie oglądając ten film nie mogłam oderwać wzroku od twoich włosów. Coś ty im zrobiła? 😀 Wyglądają na strasznie sztywne, skołtunione, suche i nieuczesane 😛

megirosa
Gość

Jestem perfekcjonistką i mimo, że jest to czasem wkurzające, to lubię tę cechę i napędza mnie do działania, dzięki temu mam motywację to rozwijania się 🙂

Anna Kryjom
Gość

Nie zawsze trzeba się z tego "leczyć". Niektórzy pracodawcy doceniają perfekcjonizm, bo tak jak wspomniałaś w pewnych zawodach jest on potrzebny. Ja np. swój perfekcjonizm wykorzystuje w pracy. Został on doceniony i dzięki temu awansowałam. Muszę zaznaczyć, że nie jestem perfekcyjna we wszystkich dziedzinach życia i nie chcę być. Nieidealne rzeczy też są fajne. Są dla mnie takie twórcze 🙂 Chciałabym być bardziej twórcza i ostatnio postanowiłam, że będę tworzyć kartki na różne okazje. Kupiłam już potrzebne do tego rzeczy. Może zrobię dziś pierwszą 🙂 Myślę, że to może mi pomóc w byciu bardziej kreatywną (w pracy się ode mnie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Otóż to. Dopieszczanie szczególów, dbanie o każdy ważny element jest bardzo istotne w pracy, pasji, która wymaga efektownego wykończenia rzeczy, które mają się sprzedawać, mają przemawiać do indywidualnego czy masowego odbiorcy. Ja wlaśnie tworzę takie rzeczy i nieraz potrafię spędzić nad czymś dwa razy więcej czasu, robiąc ręcznie, gdy wiem, że od tego zależy atrakcyjność dla odbiorcy. W rzeczy, które robię dla siebie już wpisana jest pewna niedoskonalość, spontaniczność wykonania, o której tylko ja wiem i dla mnie jest wlaśnie doskonala.
Niki

Szara Wiewiórka
Gość

Mój perfekcjonizm objawia się nie wtedy, kiedy powinien 🙂 To znaczy zdarza mi się napisać jakiś esej na zaliczenie 'na odwal', z kolei moje biurko musi stać dokładnie na przeciwko okna, bo asymetria mnie tak razi, że aż wariuję. Co z tego, że gdybym przesunęła biurko w bok, mogłabym zyskać więcej przestrzeni w pokoju, nie przesunę, bo będzie wystawać. Długa droga przede mną 😉A historia ze szkoły, z ulotką, jest oburzająca. W gimnazjum miałam informatykę z nauczycielką od matematyki, która o komputerach nie wiedziała nic (całą klasą zakładaliśmy jej skrzynkę mailową). Kazała nam na ocenę narysować w paincie kartkę na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podoba mi się Twoje refleksyjne podejście. Zadawanie pytań wydaje się bardzo rozsądne, bo jeśli odpowiedź będzie brzmieć tak, warto kontynuować zadanie, a przestać tylko wtedy, kiedy ten bilans wyjdzie na minus 🙂 uwielbiam u Ciebie w to, ze nie jestes radykalna, dzieki Tobie chodze w sukienkach, dzisiaj ubralam czarną do kaloszy 🙂 wyzwanie bylo bez przymusu wiec mam wiekszy zapal. Zyskujesz przy poznaniu przez filmy! Zmienilas u mnie jeszcze jedno-polubilam blogi! Przez portale nie kojarzyly mi sie dobrze, prowadzac firme denerwowaly mnie tez zebraczki (blogerki kosmetyczne) a okazalo sie, ze jest wiele

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Interesujacych tresci na blogach.

Toyad Mordovnick
Gość

Dzielę z takim ultraperfekcjonistą dach i przyznam szczerze, że czasami męczy mnie ten jego "rozmach" w rozbijaniu – za przeproszeniem – gówna na atomy… Zwłaszcza, kiedy można coś fajnego zrobić "od kopa", a tu takie kluczenie w meandrach detali torpeduje cały entuzjazm przedsięwzięcia 🙂 Aha, i proszę mnie tu nie posądzać o apoteozę odwalania zwykłej lipy, bo to nie o to chodzi! Po prostu wystarczy, kiedy rzecz jest zrobiona wystarczająco dobrze, a nie koniecznie super mega najlepiej, tym bardziej, jeśli kosztuje to zbyt wiele czasu, nerwów i zachodu.

Agnieszka Karolina
Gość

Mój chłopak jest perfekcjonistą, co mnie boli zawsze kiedy robi mi śniadanie…Co najzabawniejsze, nie zawsze jest ono perfekcyjne (w zasadzie nigdy). Raz dostałam zimną kawę i gorące tosty, gdyż za długo skupiał się na kawie a nie potrafił w jednym czasie robić dwóch różnych rzeczy na raz. Kiedy zmywa naczynia robi to przez 30 minut, ja bym to zrobiła w 10. Sam fakt tego mi nie przeszkadza, ale marnuje dużo czasu. Ale żeby nie było, perfekcjonizm czasem jest ok. Dzięki temu ostatnio zajął pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie origami 🙂 Tak jak mówiłaś, w niektórych strefach życia nie opłaca się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W szkole mój perfekcjonizm na zewnątrz wyrażal się w ograniczeniu… ograniczalam się do nieodzywania się w towarzystwie zbyt często i nie wyrażać wlasnego zdania ;] nie zabierać glosu w ważnych dla grupy sprawach. Falszywie przekonana o tym, że nikogo nie interesuje moja opinia, jestem slabsza niż inni umyslowo, fizycznie, emocjonalnie, więc zachowywalam się jakby mnie nie bylo. Wtedy bylo idealnie, ale oszukiwalam siebie, bo tak bardzo chcialam być zauważana, jak wszyscy, tylko nie wiedzialam co mam w sobie wyjątkowego, gdzie jest moja indywidualność. W miarę zdobywania malutkich sukcesów szkolnych, malymi kroczkami mijalo też to falszywe przekonanie i ta perfekcyjnie nadmierna… Czytaj więcej »

Sandra
Gość
Sandra

Twój wstęp, to praktycznie cała ja. Jestem perfekcjonistką i ciągle się ograniczam. W kontaktach z ludźmi, w podejmowaniu się nowych rzeczy, we wszystkim. Jednocześnie każdy projekt w grupie biorę na siebie, bo myślę, że ktoś nie zrobi go tak dobrze, jak powinien. Pracuję nad tym, żeby w końcu przestać, ponieważ stres z tym związany zaczyna odbijać się już na moim zdrowiu. Jak na razie marnie mi to idzie… Ale przynajmniej wiem, że można to pokonać. 🙂Nawet opublikowanie tego komentarza sprawia mi problem. Bo czytam go już któryś (chyba z dziesiąty) raz, żeby mieć pewność, że nie ma w nim żadnych… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Skąd my to znamy…? Czyż nasz matki nie zachowują się podobnie? Wszystko biorą na siebie, w przekonaniu, że nikt poza nimi nie zrobi tego lepiej, szybciej, dokladniej, bez zbędnego gadania. A jesli już komuś pozwolą coś zrobić, tak ważnego to wcielają się w rolę kontrolerów i stoją nad glową i dogadują. I atmosfera staje się coraz gęstsza, nerwowa.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sandra, uświadomilaś sobie problem, a to już pierwszy krok do zmiany 🙂 potrzeba jeszcze zaufania do siebie i innych, dystansu do wlasnych porażek. Bo to nie koniec świata, a wlaściwie początek, potykając się jesteśmy zmuszeni szukać rozwiązań uczymy się o wiele więcej niż idąc prostą drogą. To o wiele ciekawsze. Nie nauczylam się jeszcze przyznawać komuś rację, gdy ja jej nie mam takimi prostymi slowami "tak, masz rację, mylilam się". Uświadamiam sobie swój bląd, ale jakoś nie informuję o tym drugiej strony. To taki prosty przekaz, pomijany, ale istotny.
"Imperfection is beauty…" tak się zaczyna cytat z Marilyn Monroe.
Niki

Sandra
Gość
Sandra

Tak, jestem świadoma tego problemu. Nawet mama mi często o tym przypomina. Pamiętam, że jak byłam w przedszkolu to strąciłam tablicę piłką, i nikt nie był w stanie mnie uspokoić, bo to, co się stało świadczyło o tym, że popełniłam błąd. Odbierałam to jako porażkę. Jeszcze do niedawna ta sytuacja, która miała miejsce 16 lat temu była dla mnie powodem do ogromnego wstydu. Dopiero się uczę oswajać z porażkami, pomyłkami i dopuszczać je do siebie. Póki co działam tak, że albo wszystko na 110% albo wcale. Nie robię nic połowicznie. I to mnie gubi. A najgorsze jest to, że jestem… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sandra, a ja się cieszę, że to napisałaś 🙂 to też jest pewna forma terapii – napisać publicznie sprawdzając swoje reakcje po przeczytaniu. Nie wiem czy Ania już opublikowała jakiś tekst o zmianie wzorca myślowego, co jest bardzo istotne, kluczowe w przepracowaniu problemu, zmianie postrzegania siebie. Jeśli nie, to można poczytać na stronach dotyczących rozwoju osobistego. Właśnie od jakiegoś czasu przeprowadzam na sobie taką terapię zmiany wzorca, afirmacji, w polączeniu z oddychaniem (najpierw trzeba się nauczyć nawykowo/stale oddychać przeponą), wchodzenia w stan relaksu (bez gonitwy myśli, poczucia winy, jako coś co należy się każdemu) w końcu jesteśmy ludźmi z uczuciami,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja brałam kiedyś udział w olimpiadach z niemieckiego i jako jedyna z naszej 'olimpijskiej' grupki dzieciaków przeszłam do etapu wojewódzkiego. Wiecie co zrobiłam jak dostałam telefon z wiadomością, że jestem dalej?
Szok, przerażenie, coś jest nie tak.
Wpadłam w szloch, że nie zasłużyłam i to niemożliwe, bo opowiadanie powinno było być napisane w czasie przyszłym, którego jeszcze nie przerabialiśmy, a ja napisałam w teraźniejszym. I ryczałam tak do zdumionych rodziców, że to bez sensu i nie zasługuję, bo nie jestem dość dobra. I nie ma sensu, żebym się błaźniła dalej.
Jak sobie teraz o tym pomyślę…
Karolina

2PlanetFromSun
Gość

Ja lubię mój perfekcjonizm, z tym, że wyleczyłam się z tego przesadnego, a stosuję ten umiarkowany. Nie lubię robić coś "na odwal" i denerwuje mnie gdy inni tak robią, głównie w pracy. Myślę że wypracowałam sobie ten złoty środek. Kiedy muszę i wiem, że coś ma być zrobione porządnie to wkładam w to cały wysiłek by takie było. Innym razem gdy wiem, że nie mam czasu lub coś nie musi być tak dopracowane poświęcam temu mniej energii. Z filmiku zrozumiałam, że wyleczyłaś się z perfekcjonizmu w momencie kiedy w końcu nauczycielka doceniła czyjś wysiłek a nie efekt końcowy. O ironio… Czytaj więcej »

margaritum
Gość

Równe układanie kredek w piórniku to perfekcjonizm w wersji light. Taka przypadłość pedantów.
Ale perfekcjonizm ma też dużo ciemniejszą twarz. Wtedy gdy od perfekcyjnego wykonywania zadań uzależniamy poczucie własnej wartości. Gdy kompulsywnie narzucamy sobie rygorystyczne zasady, żeby kontrolować rzeczywistość. Gdy koniecznie musimy zrobić wszystko sami, bo zrobimy to absolutnie najlepiej. Albo kiedy ślepo dążymy do celu, nie mając żadnej przyjemności w osiąganiu go.
To jest dopiero chory perfekcjonizm, a przyczyny zazwyczaj leża dużo, dużo głębiej niż nam się wydaje.

Marta Hennig
Gość

Ja już się z tego "wyleczyłam". Może i czasami perfekcjonizm jest zaletą, ale u mnie był okropną wadą – tak jak ty robiłam jakieś mozolne poprawki, próby, wariacje i spędzałam mnóstwo czasu tak naprawdę po nic. Bardzo mnie to męczyło i unieszczęśliwiało. Teraz też staram się robić wszystko jak najlepiej, ale nie spinam się, wrzucam na luz i jest cudownie – znów rzeczy sprawiają mi przyjemność 🙂 A co do tego 'cz,sz" – też to mam, czytałam, z jakiego powodu to występuje u ciebie. Ja od dwóch miesięcy chodzę do logopedy medialnego, okazało się, że to nie żadna wada (jak… Czytaj więcej »

Niemoralna
Gość

Oj tam, co jest złego w byciu perfekcjonistką? ;p

Karina
Gość

oj, ja jestem straszną perfekcjonistką. męczące to ; c tym bardziej cieszę się, że poruszyłaś ten temat!

Panna Złośnica
Gość

Świetny filmik, zwłaszcza, że męczę się nad każdym zdaniem pracy dyplomowej 😉 Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu co stosujesz na brwi? przyznam, ze świetny jest efekt, od razu twarz wyglada lepiej:)

ona
Gość

Ja niestety często przez to się wściekam, bo lubię jak wszystko jest perfekcyjnie, ale coraz częściej mówię sobie wrzuć na luz, daj spokój. Anka ale, ty masz dekolt :), powodzenia jutro na gali, a dlaczego nie chcesz komentarzy na YT ?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak było w Katowicach? Co Cię tam sprowadziło? 🙂

Kitchen Witch
Gość

Bardzo przyjemnie się Ciebie słucha, może nagrasz kiedyś filmik z polecanymi książkami? Przeczytałam już Twoją książkę i "Potęgę podświadomości" 🙂

MajkaKufajka
Gość

Mi, na szczęście, powoli udaje wyleczyć się z perfekcjonizmu, przez który nie miałam zbyt wielu przyjaciół w gimnazjum. Ciekawy post, na pewno skorzystam z porad. 🙂

Lady
Gość

Niestety od dziecka miałam powtarzane "umiesz liczyć, licz na siebie", przez co do tej pory mam przekonanie, że jak sama czegoś nie zrobię, to to nie będzie dobrze zrobione. I teraz mam dużo dodatkowej roboty – i w domu, jak i w pracy.. Muszę z tym powalczyć.

Previous
NEW IN+ PANIKA, POMOCY!
Jak pokonać perfekcjonizm [FILMIK]