Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Linkowe podsumowanie tygodnia #2

Kilka słów o tym, do jakiego miasta pojechałam, którą blogerkę odwiedziłam, gdzie jest najsmaczniejsza gorąca czekolada ever i na jakim filmie ryczałam. Uff, dużo tego. A podzielę się jeszcze linkami do wartościowych blogów w ramach share week 2014, także sprawdźcie, czy jesteście 🙂

Kto śledzi mój instagram ten wie, że we wtorek spotkałam się w Poznaniu z Natalią z bloga BlondHairCare którą poznałam już wcześniej :)) Ostatni raz w Poznaniu byłam w czwartej klasie podstawówki, więc zapamiętałam tylko trykające koziołki, aquapark w Lesznie, palmiarnię i Zoo 😀 Na szczęście tym razem nie przyjechałam na zwiedzanie, tylko na ploty 🙂

Natalia jest bardzo ciepłą i przyjazną osobą, oprowadziła mnie po całym Poznaniu, pokazała najfajniejsze miejsca i przegadała ze mną kilkanaście godzin 😉 Mam nadzieję, że się nie obrazi jak uchylę rąbka tajemnicy, ale zaimponowała mi jako osoba która naprawdę rzetelnie sprawdza wiedzę w różnych źródłach zanim wrzuci post na bloga.  A prywatnie jestem jej bardzo wdzięczna za opisanie metody na AZS (atopowe zapalenie skóry) z którym boryka się moja mama :)).

Poznań jest wymarzonym miastem dla ludzi młodych, przepiękny 🙂

Kto czytał posta o mojej “diecie” ten wie, że staram się jeść zdrowo, ale daję sobie margines 10% na całkowitą rozpustę. Natalia pokazała mi poznański Greenway i polecam go Wam z czystym sercem. Wielka szkoda, ze w Bydgoszczy zamknięto oba lokale tej sieci :(. Na zdjęciu wyżej widzicie aromatyczne pierożki w sosie rozmarynowo-śmietankowym, masę surówek i kiełki.  Moje zdjęcie tego nie oddaje, ale to był wielki talerz 🙂 Taka porcja kosztuje 12 zł, pół porcji jedynie 6! A przyznam, że nie dałam rady całej wsunąć (a jest ze mnie wielki łasuch :)). Teraz się nie dziwię czemu kupując porcję dwa razy zostałam zapytana, czy chcę naprawdę całą ;-))

A to gorąca czekolada z CacaoRepublika, najlepsza jaką piłam!  (A mój aparat tak ssie, że ładniejsze zdjęcie wyszło telefonem na Insta :D) Dopiero co rozmawiałam z koleżankami, że nigdzie jeszcze nie piłam wyśmienitej gorącej czekolady, bo wszędzie wciskają przeciętne, które smakują jak czekolada z automatu albo z dwóch saszetek, a tu taka niespodzianka! W mojej był chyba kardamon, cynamon i imbir? A może inny zestaw przypraw? W każdym razie, to naprawdę kremowa i czekoladowa czekolada ;-)) No i mają wifi 😀

Przytulnie, fajne miejsce na ploty czy randkę 😉 Czekolada była tak pyszna, że następnego dnia też się wybrałyśmy 😉 Tym razem na klasyczną gorącą czekoladę z bitą śmietaną. Polecam :))

Wieczorem zajadałyśmy się pizzą którą zrobił chłopak Natalii. Deklasuje wszystkie jakie do tej pory jadłam! Niestety zdjęcie słabe, ale wierzcie mi na słowo, w dodatku pizza była jak należy, czyli stojąca (a nie z opadającym rogiem z którego się wszystko zsuwa). Wyśmienita :))

W nocy popłakałyśmy się na bardzo wzruszającym filmie który poleciła mi jakiś czas temu Żelikowska :

Bardzo przyjemny film, taki….familijny 🙂

W środę zdecydowałyśmy się na powtórkę z rozrywki, czyli znowu łażenie po mieście, ploty, pogaduchy i obiad w tym samym miejscu :

Nie mam pojęcia jak wymawia się Enchilade , ale właśnie to coś skrywa się pod sosem meksykańskim. Świeżo, smacznie, przepysznie 🙂 A dla tych którzy uważają, że zdrowe jedzenie jest drogie, cyknęłam fotkę cennika :

Połową porcji pierożków aromatycznych można się dużo bardziej najeść niż czymś z kfc czy innej knajpki z fast-foodem. Co oczywiście nie oznacza, że do takich nie zaglądam. Niedawno miałam chwilę słabości i złapałam w locie b-smarta z itwistem. Gdyby gdzieś koło mojej uczelni był Greenway, albo inne miejsce z tak pysznym jedzeniem, to pewnie wcale bym do fastfoodowni nie zaglądała, ale wolę to niż coś ze stołówki UKW ;-)) Rok temu rosół to była żółta woda z makaronem i pietruszką, w tym roku nawet pietruszki nie ma 😀 Nie wiem, może tylko mi tam nie smakuje? 🙂


I to by było na tyle z ciekawych rzeczy. Zaliczyłam weekend w środku tygodnia, pierwszy dzień nowego semestru…a potem kolejne dni nowego semestru… jeszcze półtora roku, dotrwam 😉

A, zapomniałabym – asystowałam weterynarzowi przy wyciąganiu szwów – tak wyglądał mój kot jak jeszcze nosił “kaftanik” 🙂 Wyplątał się z weterynaryjnego wiązanego na grzbiecie, więc został wciśnięty w bezuciskową skarpetę z dziurami na kończyny 🙂


W ubiegłym tygodniu moją uwagę zwrócił też projekt  Nikolaya Lamma , przedstawiający lalki bez makijażu :

Link do pozostałych znajdziecie tutaj 🙂

Przyznam, że wbrew pozorom przygotowanie tego projektu z pewnością było bardzo praco- i czasochłonne – moja siostra (jak miała 7-8 lat) interesowała się kiedyś tworzeniem lalek OOAK (Only one a kind) co polegało na ich “repaincie” (po uprzednim zmyciu acetonem wszystkich farbek) i stworzeniu nowych ubranek. Nie da się zmyć samego makijażu za jednym zamachem bez zmywania oczu…. co wygląda naprawdę upiornie 🙂 Zmywając makijaż artysta musiałby zmyć też załamanie powieki, dlatego chylę czoła, bo wymagało to nie lada cierpliwości :)). Swoją drogą, Zuzia, moja siostra jest szalenie inteligentną istotą i jak coś ją zainteresuje, to na całego 😉 Nigdy nie zapomnę jak poczułam się głupio nie wiedząc co to znaczy “Ania, jak myślisz, które włosy będą lepsze na re-root, kanekalon czy saran?” które powiedziała mając 7 lat 😀  Zuzia, buziaki dla Ciebie 😉

Tekst tygodnia napisała Mila : link i gorąco go polecam. 


Nie jestem fanką blogerki której dotknął hejt na forum Anwen, nawet nie mogę powiedzieć, że lubię jej blog czy na niego zaglądam, bo nie jest w moim guście, ale kiedy dorosłe kobiety wypisują teksty typu, “jej facet pewnie nie daje rady” jako wytłumaczenie dla czyjegoś niewyparzonego języka, to jest mi wstyd. Tym bardziej, że to odwet za tekst typu “twoje włosy są bure”. Dżizys krajst! 

dziewczyny, czytajcie ze zrozumieniem, Anwen nie ma z tym nic wspólnegoo ;))


_______________

Share Week 2014, blogi które polecam:

Tylko 3 , bo wybór jest bardzo trudny, a jak wrzuciałabym 10, to zaraz chciałabym dopisać jedenasty itp. Kryterium banalne – są to blogi na których czytam KAŻDY post. 🙂


www.blondhaircare.com – za teksty o zdrowiu! Jest to jedyny włosowy blog na liście, niebawem stworzę osobny post o ulubionych blogach urodowych, ten jednak całkowicie wychodzi poza ramy bloga “włosowego”, stąd wyjątek 😉

http://www.edytazajac.pl/ – czy można być spełnioną matką, właścicielką firmy, psychologiem i autorką bloga z wartościową treścią? Można! Bardzo profesjonalny blog który polecam 🙂

http://stayy-positive.blogspot.com/ – blog młodej polki mieszkającej w USA opowiadający o jej życiu. Jestem pazerna na wszystkie teksty o edukacji na świecie, więc zaglądam często :))


Cały wykaz moich ulubionych blogów jest tutaj. Oprócz tego możecie podejrzeć sobie co śledzę na bloglovin. 🙂


Aaaaa i jeszcze jedna, ważna dla mnie wiadomość –  moja książka zakwalifikowała się do konkursu na Ebook roku, w związku z czym bardzo proszę o głosy 🙂 Jeśli kiedykolwiek mój blog wywołał u Ciebie uśmiech, albo poprawił Ci humor… zrób to samo dla mnie i wywołaj uśmiech na mojej mordce głosując (bez facebooka, i smsów, tylko potwierdzenie e-mail). Będę bardzo wdzięczna! 🙂 LINK DO GŁOSOWANIA. Mój główny oponent ma wsparcie swojego miasta, moje miasteczko wspiera od lat tylko te same nazwiska przyjaciół królika, więc wiecie… liczę na Was 🙂

A każdemu kto już zagłosował, gorąco dziękuję :**



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

PS. Zachęcam do głosowania na moją książkę, to jeden klik 😉 tytuł “Jak stać się szczęśliwym człowiekiem”, pierwsza na liście 🙂

Uściski, Ania

51
Dodaj komentarz

avatar
26 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyaGwerIzabelaSeldirima Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

zagłosowane! jestem Ci to winna, bo książkę czytało się bardzo dobrze i hasła z okładki to nie marketing, a szczera prawda. Tekst Mili zraz przeczytam, projekt ciekawy, zazdroszczę spotkania z Natalią 🙂 Trzymam kciuki w konkursie!

Karola
Gość
Karola

Szkoda, że w Opolu Greenwaya na oczy nie widzieli, bo obiadki wyglądają pysznie!

Aga
Gość
Aga

Poznań – moje miasto 🙂 Fajnie, że tu byłaś Aniu 🙂 A opinie co do czekolady i greenway'a potwierdzam. Pozdrawiam :*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

głosować na Anię, to tylko dwa kliknięcia! Jesteśmy jej to winni ! 🙂
głosik poleciał 🙂

Czmiel
Gość

Aquapark w Lesznie, moje miasto, juhuuuuu 😀

Moaa
Gość

Pierwsze linkowanie w share weeku w którym nie znam, ani jednego bloga! Senju Ci 😉 ♥

Itysia
Gość

Poznań uwielbiam, Cacao Republikę kocham! 🙂 A za Green Way'em płaczę do dziś, jak można pozbawić mnie dobrego, zdrowego i taniego jedzenia? Ale dobrze, że Poznań blisko 😀

Marianna Greenleaf
Gość

W Greenway'u byłam chyba ze dwa razy, w Olsztynie i w Toruniu (ten toruński też już chyba nie istnieje ale pewna nie jestem). W sumie w porządku, ale ja jednak jestem bardzo mięsożerna i wolę inne lokale (ostatnio jestem zakochana sieci Noodle w pudle).

Poznań jest bardzo ładnym miastem, muszę kiedyś się wybrać specjalnie tylko na "zwiedzanie" (nie chodzi mi o muzea :D). Bardzo podoba mi się też Wrocław – cudowny. Ale i Warszawę coraz mocniej kocham, bardzo dobrze mi się tu żyje 🙂

Natalia
Gość

Aaaaa Ania, co za relacja! Ile miłych słów :* Cieszę się, że pizza Ci smakowała, bo tak ją reklamowałam i w końcu bałam się, że Cię rozczaruje. Pokażę F. fragment, w którym ją wychwalasz, na pewno się ucieszy 😀 A na czekoladę na pewno jeszcze pójdziemy – uzależnia :))
Czy Twoja mama stosuje mydło aleppo z czarnuszką na AZS? Jeśli nie – polecam, podobnie jak wszystkie kremy z olejem słonecznikowym, na przykład Babydream, który wcierałam lub olej + ocet 🙂 No i niech ograniczy pszenicę 😉

Natalia
Gość

Następnym razem kupcie z czarnuszką. Wg mnie jest lepsze 🙂 Zasusza, koi, goi. Na to krem BD i jest niesmamowita ulga.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy jakiś miły Ktoś mógłby mi wytłumaczyć, o co chodzi z tym hejtem na blogu Anwen? Bo nie mogę tego nigdzie znaleźć :c

irreplaceable
Gość

też jestem ciekawa

Seldirima
Gość

Nie widziałam tego wątku na forum, ale B. pojechała w odwecie na swoim blogu po wyglądzie niektórym dziewczynom i niestety u mnie nie może szukać współczucia 😉

megirosa
Gość

To co w takim razie robić, gdy ktoś sobie na blogu obraża innych i niszczy ich dobre imię? Ignorować? Wątku nie czytałam i nie orientuję się w sytuacji, ale chyba kojarzę o jakiego bloga chodzi.

megirosa
Gość

Ok, tylko o ile można skasować komentarze pod swoim blogiem jak również stali czytelnicy poznają, że to brednie, to co z sytuacją, gdy obrażanie ma miejsce na innym blogu? Którego czytelnicy nie znają obu stron, więc jedyna wizja osoby, która zostanie im przedstawiona, to ta fałszywa? Nie byłam i pewnie nie będę w takiej sytuacji (plusy bycia szaraczkiem ^^) ale nawet jak czytam pojazd na inne osoby, które z blogów wydają się sympatyczne, to jakoś tak… przykro.

Seldirima
Gość

Ja bym polecała obu stronom dystans… W sumie z jednej strony nie jest fajnie być nazywaną "włosowariatką", mnie się np. zrobiło przykro (na początku), z drugiej strony nie należy wszystkiego brać do siebie. Nazywanie czyichś włosów "gównem" też nie jest fajne. Z tym, że jak wychodzimy poza temat włosów i zaczynamy jechać po czyjejś figurze i twarzy (!) to są już tzw. chwyty poniżej pasa. Sama wiem, jak to jest być nazwanym w internecie pasztetem.Tak czy owak nie wiem skąd u B. się wziął hejt na włosomaniaczki, bo w wielu postach po prostu im dowala mniej lub bardziej bezpośrednio. Pamiętam… Czytaj więcej »

Milka
Gość

Poznań fajne miasto, co prawda byłam tam tylko raz ale zdążyłam poczuć się jak u siebie, z przyjemnością tam wrócę 🙂
Ten film oglądałam chyba z "milion" razy, uwielbiam go i za każdym razem się poryczę.
Z tym hejtowaniem to te dziewczyny mocno przegięły, żeby z jednego posta wynikła taka afera. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby obrzucać drugą osobę obelgami przez ponad 30 STRON. To nie jest normalne!

Karolina Wójcik
Gość

Cześć Aniu, cierpię na AZS od urodzenia i bardzo współczuję Twojej mamie. Pierwsza podstawowa sprawa to leczyć się u alergologa ( niestety spora część atopików leczy się u dermatologów co jest błędem). Izolować wszystko co pogarsza stan zdrowia, typu: kurz, często ostre przyprawy, konserwanty, cytrusy itp. Ja niestety muszę stosować miejscowo sterydy… bo dieta i inna pielęgnacja nic nie daje a staram się odstawić leki bo od nich tyje:/ Dobrą rzeczą są kwasy Omega 3, ja łykam zwykły tran w kapsułkach, łagodzi objawy. Polecam maść Protopic zamiast sterydów. To działa na mnie, jak jest z Twoją mamą nie wiem. Pozdrawiam:)

Wera
Gość

Tyle surówek na raz zobaczyć. Mniam!
Aż mam chęć zjeść choć jedną

paranoJa
Gość

o jaaa… tak mi się zachciało żarcia z green waya po tym poście! a w Toruniu też jedyny lokal zamknęli 🙁

Imprevisivel
Gość

Surówki ! Ale mi narobiłaś chęci 🙂

Edyta Zając
Gość

Aniu! :* Bardzo miło kończy się mój dzień dzięki Tobie :*

Kasia
Gość

Jest jeszcze Republika Róż przy Placu Kolegiackim – ten sam właściciel. Oprócz dobrej czekolady, można jeszcze wszamać lunch. 😉 Poznań warto odwiedzić w wakacje – wtedy to się dzieje! A tak poza sezonem to bida. 😉

Seldirima
Gość

W Rzeszowie też już nie ma Green Waya 🙁 Nie wiem czy na ten moment jest jakakolwiek knajpka wegetariańska. Wegetarianką co prawda nie jestem, ale lubię zjeść coś ciekawego bezmięsnego 😉
W Poznaniu byłam dwa razy – na koncertach, i tylko raz miałam okazję trochę pozwiedzać. Trochę czuję niedosyt, a mój chłopak do tej pory pamięta, jak go ciągałam po Starym Mieście (czy jak to się nazywa w Poznaniu) po długiej podróży pociągiem i niewyspaniu ;)))

lasoa
Gość

Również czytałam ten post Mili (chyba tak się odmienia 🙂 ) A teraz już czytam dzięki Tobie o AZS (które ma mój Mąż)

Aurora
Gość

Ach, te 10% marginesu rozpusty 😀

tlusta_papuzka
Gość

Mam wrażenie, że Mr Lamm operował fotoszopem raczej niż acetonem 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nigdy nie byłam w Poznaniu, ale za kilka miesięcy mam w planach tam pojechać 🙂 To teraz wiem gdzie wybrać się na najlepszą gorącą czekoladę 😀
A na Twojego e-book'a zaraz zagłosuję 🙂

Izabela
Gość

Ojej jak miło! :*
A ile pyszności w jednym miejscu! Wątpię żebym znalazła w okolicy takie dobre i zdrowe jedzenie 🙁 Za to za rogiem mam Mc Dolands… Nie pozostaje mi nic innego jak uciekać do kuchni i gotować samej. 🙂

aGwer
Gość

Uwielbiam Poznań, jestem tam co jakiś czas i bardzo lubię to miasto 🙂
Co do Barbie, fajna sprawa, przejrzałam sobie foteczki.
A i głos oddałam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo ciekawy wpis jak zwykle 🙂
Intrygująco wyglądają lalki bez makijażu, ale jak się przyjrzałam zdjęciom to po ułożeniu pojedynczych kosmyków dookoła głowy można stwierdzić, że są dwa takie same zdjęcia. Czyli autor projektu makijaż ściągał komputerowo. Pewnie to łatwiejsze niż acetonem 🙂
Pozdrawiam, sodova

Previous
Poniedziałkowy motywator #1
Linkowe podsumowanie tygodnia #2