Ta jedna osoba, która zawsze wystroi się bardziej niż wszyscy inni to ja 🙈 ale powód jest prosty! 👗Sukienki zajmują dużo mniej miejsca w walizce i głowie. Dlaczego głowie? Bo redukują liczbę podejmowanych decyzji - nie muszę się zastanawiać jaka góra pasuje do jakieś spódnicy. 
Steve Jobs nosił nieśmiertelne jeansy i golf i w ogóle się nie zastanawiał😅. Ja przyznaję - uwielbiam sukienki a swoje łowcze instynkty zaspokajam w lumpeksach. Od kiedy stać mnie na sukienki, zupełnie nie jarają mnie zwykłe zakupy💁🏻‍♀️.
Za to wciąż jarają mnie podróże! Dzisiaj udało się ogarnąć plan na 10 dni w Gruzji! Kutaisi, Tibilisi, Batumi i Kazbegi. Góry, morze, jedzenie, może opera, może te szalone dziwne łaźnie siarkowe, w których ktoś myje cię mokrą szmatą - will see! 
Znam sporo ciekawostek, ale wyjątkowo nie będę czytać nic o kulturze, żeby się nie uprzedzać. Najpierw zobaczę, potem poczytam, opinię wyrobię sobie po fakcie. Oponę pewnie w trakcie🤣

Luźny wpis o niczym, by wyrzucić myśli z głowy ;) #Budapeszt #Budapest #gellert #gellerthill #monument #reddress #ladyinred #sukienka #100dnibezspodni #podróże #podróżemałeiduże #girlswhotravel #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc 
Fot: @agnieszkazysk

Ta jedna osoba, która zawsze...

Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jak nauczyć się mówić “NIE” ?

Asertywność – modne słowo, wielki problem. Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że w  pewnych kwestiach sama przestałam być asertywna. Ale u mnie to mały pikuś. Mój kolega – z wykształcenia informatyk – ciągle zasypywany jest prośbami w stylu “coś mi się zepsuło w komputerze, zerknij co to dla ciebie”. Jak radzić sobie w takich sytuacjach? Jak odmawiać, aby nie ranić innym i nie dać wejść sobie na głowę?

Opowiem Wam historię kolegi. To ten sam, który dostosował mi szablon na bloga.  A to istotna informacja którą warto zapamiętać.

Kolega (nazwijmy go “K”) jest z wykształcenia informatykiem. Z zawodu – niekoniecznie. Jednak w świadomości wielu swoich znajomych jest “informatykiem” lub po prostu kimś kto “zna się na komputerach”. Z tego powodu, regularnie bywał zasypywany prośbami typu:

– słuchaj, Windows żąda wpisania kodu i wyświetla mi się, że zostały dwa dni do aktywacji. Możesz przyjść i to jakoś obejść?

– Komputer się wyłącza, możesz na to zerknąć?

– Mojej mamie skasował się plik z ważną prezentacją nad którą długo pracowała, wpadniesz i naprawisz? To dla Ciebie nic.


NIC. To dla Ciebie Nic. Co to dla Ciebie. Dla Ciebie to chwila…


K. odpowiadał zawsze, że ok, nie ma sprawy, zerknie, pomoże. W pewnym momencie zorientował się, że nie ma na nic czasu. Po pracy odzyskuje pliki matce kolegi z którym ostatni raz widział się trzy miesiące temu i zamienili ze sobą dwa słowa. Albo naprawia komputer który się po prostu przegrzewa, bo jest w nim w środku masa kurzu a z procesora starła się cała pasta termo-coś-tam. Zapamiętałam te fakt, bo sam mnie kiedyś nauczył, że procesor trzeba co jakiś czas taką pastą posmarować.


Wiecie, te wszystkie naprawy zawsze trwały długo. A nawet jak nie trwały, to często nie padało nawet dziękuję, o propozycji zwyczajowej czekolady czy czteropaka nie wspominając.


K. tracił swój czas. Na pomaganie ludziom, którzy nic dla niego nie znaczą. A przecież mógłby robić w tym czasie cokolwiek – rozwijać swoje pasje, iść z dziewczyną do kina, świadczyć płatne usługi napraw komputerów albo leżeć brzuchem do góry i odpoczywać.


Więc zaczął mówić NIE.

I dramat. Nagle stał się gnojkiem. “Myślałam, że jesteś inny”. “Nie można na Ciebie liczyć”.

Hej, what the fuck? To są słowa od osób, którym kiedyś w podobnych sytuacjach pomagał. Stąd moje oburzenie. Jedna odmowa sprawiła, że nagle nikt nie pamięta o godzinach które spędził naprawiając jakiś absurdalny problem. Za darmo.


Cóż… trochę jest sam sobie winny. Nauczył tych ludzi, że tak można z nim postępować.

A ostatnio dostałam takie pytanie na “asku”:

Jak klikniecie w podlinkowane słowo ask, to zobaczycie co odpowiedziałam.


Ale po czasie doszłam do wniosku, że zagadnienie zasługuje na szersze rozwinięcie. Nadaję do Was w tym momencie z biblioteki. Aby podeprzeć się mądrymi słowami innych ludzi, wzięłam sobie z półek cały stos książek o asertywności i przy okazji polecę Wam kilka ciekawych pozycji.


Przede mną leży jedenaście książek :)) 


Ale najpierw jak sobie z tym radzę:

Zanim odpowiem na czyjąś prośbę, zastanawiam się czy :

  • spełnienie jej będzie dla mnie przyjemne, neutralne czy może przykre, trudne, czasochłonne?
  • mam z tą osobą jakiś kontakt? Lubimy się? A może przypomniała sobie o mnie dopiero teraz, kiedy ma problem?
  • Czy ta osoba prosi mnie o pomoc, bo zależy jej na mojej pomocy, czy na pomocy darmowej?
Od kiedy szczerze odpowiadam sobie na te pytania, częściej odmawiam.
Lubię robić różne fajne rzeczy, także pomagać innym. Chętnie to robię, o ile czerpię z tego jakąś satysfakcję. Czasami staje się to jednak frustrujące.
Przykład?
Dostaję od Was wiele maili. Uwielbiam je. Na większość chętnie odpowiadam. Z czasem jednak stało się tak, że nie miałam czasu odpowiadać na wszystkie. Ani ochoty, jeśli chodzi o odpowiadanie na pytania na które odpowiedź już na moim blogu padła i łatwo ją znaleźć. Wychodzę z założenia, że nikt nie ma prawa nic ode mnie wymagać, dopóki mi za to nie płaci. Aby mieć czas na odpowiadanie na wartościowe wiadomości i realną pomoc tam, gdzie mogę jej udzielić, stworzyłam regulamin kontaktu – od tego czasu  bzdurne wiadomości stanowią mniej niż 1%.


I to jest fajne. W dodatku nauczyłam się naprawdę kasować bez czytania wiadomości, które nie spełniają regulaminu. Jak przeczytam – trudniej mi będzie odmówić. Ten cały regulamin nie wynika z faktu, że jestem zła, nieczuła i mam czytelników w poważaniu. Jest dokładnie odwrotnie – gdybym jak kiedyś, wpadła w pułapkę odpisywania na wiadomości przez 3-4 godziny dziennie, byłabym nieefektywna w działaniach które zajmują mi pozostałą część doby. Kiedy nie jestem wypoczęta, mogę zaspać na uczelnię, czuć się zbyt wypompowana z energii, aby dobrze poprowadzić zajęcia z jednym z dzieciaczków z którymi pracuję. Nie miałabym czasu na spotkania ze znajomymi, na delektowanie się fajnym jedzeniem, ćwiczenia… A tego nie chcę.


Czy zatem nie robię nic za free i jestem całkiem asertywna?

Wprost przeciwnie.

Często zdarza mi się poprowadzić jakieś zajęcia z dzieckiem całkowicie za darmo. Bo np. jego matka dowiedziała się o mnie od mamy chłopca z którym pracowałam i nie mają za bardzo pieniędzy. Albo nie są przekonani, czy “ciągać małego po poradniach”. Spoko. Czasami robię takie rzeczy dla doświadczenia. Przecież też na tym korzystam (uczę się!). Ale… z góry mówię, że będę oczekiwała w zamian referencji lub krótkiej opinii na piśmie. Zawsze dostaję 🙂 (Osobna historia, że mamy sezon grzewczy i jak półprzytomna poszłam w nocy dołożyć do pieca, razem z niepotrzebnymi notatkami ze studiów wrzuciłam w ogień pokaźny plik referencji… -.- ) 

Moim zdaniem taki układ jest uczciwy. I przy okazji wskazówka na przyszłość – wszelkich referencji, opinii i zaświadczeń należy oczekiwać od razu. Po czasie ciężko się o nie doprosić. (To z doświadczenia moich koleżanek).

To jak z dziewczyną która poświęciła swój czas na tworzenie szablonu dla innej blogerki. Na przyszłość warto, żeby zadbała o  cennik swoich usług. Mówię serio. To nawet nie musi być kasa (jeśli nie chce) – ceną może być np. link do jej bloga który będzie na blogu wisiał tak długo, jak długo korzystać będzie z jej szablonu czy jakiś drobny podarek. Dlaczego jednym za taką samą pracę się płaci, a innym nie?  Bo Ci pierwsi znają swoją cenę i nie pozwalają robić sobie z siebie frajerów.


Pamiętaj! Jeśli ktoś Ci mówi, że Twoją nagrodą będzie satysfakcja, poproś, aby dla satysfakcji za darmo umył Ci okna 🙂 Zapadnie niezręczna cisza ale prawdopodobnie już nigdy nie spotkasz się z podobną prośbą od takiej osoby.

Ok. 

A co wtedy, kiedy czujesz, że wolisz odmówić ale… obawiasz się poczucia winy?

Przestań to robić. Zastanów się , czyj to problem. Twój, czy osoby, która oczekuje od Ciebie jakiegoś działania? Sądzę, że jej.

Każdy człowiek sam odpowiada za swoje emocje. Jeśli jest mu przykro, bo odmówiłeś (a miałeś powód) to jemu jest przykro. Trudno, takie jest życie, czasami spotykają nas trudne rzeczy.

A może obawiasz się odmówić, bo dana osoba przestanie Cię lubić? 

Jeśli tak miałoby się stać, to znaczy, że ta znajomość nie jest nic warta. Prawdziwi przyjaciele szanują swój czas. Bywa, że mam prośbę do kogoś bliskiego, i jeśli nie może jej spełnić – w pełni to szanuję. Na tym polega każda bliska więź – na szacunku.


Manipulowanie postawą na biedną sierotkę.

True story. Kilka lat temu dałam się zmanipulować pewnej starszej kobiecie która potrzebowała pomocy przy zakupach. Kilka razy je zrobiłam. I za każdym razem było jakieś “ale”. Miarka się przebrała, kiedy zamiast zwykłego dziękuję dostałam ochrzan za to, że kupiłam Delmę, a miałam kupić Delmę extra. No kurczę! Ja sobie sama tej listy zakupów nie napisałam. 

Nigdy więcej nie poszłam zrobić tej kobiecie zakupów. Ma od tego rodzinę.


Szanowanie własnego czasu także jest bardzo ważne. Ludzie na łożu śmierci najczęściej żałują, że nie robili tego co chcieli, tylko skupiali się na realizowaniu woli innych… nie byli sobą nie żyli w pełni własnym życiem. Z tego powodu, jeśli zaplanowałam sobie, że o 10:00 mam ochotę wyskoczyć w przerwie od zajęć na świeżo wyciskany sok na drugim końcu miasta, a znajoma prosi mnie o odebranie paczki z paczkomatu (masz przerwę i tak nic nie będziesz robić), to myślę sobie – o nie! Gdybym miała po drodze, gdybym miała ochotę, gdybym rzeczywiście miała wolny czas – ok. Ale jeśli zaplanowałam sobie, że mam ochotę na ten pyszny sok, to idę na sok. I mówię otwarcie – sorry, o tej porze wybieram się na sok, zapytaj kogoś innego.


No właśnie… wielu ludzi nie mówi otwarcie dlaczego nie spełniają danej prośby. Właśnie przeczytałam to w książce Beverley Hare –Bądź asertywny, skuteczne sposoby komunikacji. Autorka rekomenduje otwarte mówienie o tym, dlaczego odmawiamy.

Nie na zasadzie – nie mogę iść z Tobą na zakupy, MUSZĘ iść na urodziny do koleżanki, tylko raczej coś w stylu – Kurczę, dzisiaj Ola urządza imprezę urodzinową na którą bardzo chciałaby pójść. Możesz zaproponować jakiś inny termin na te zakupy? Nie mogę się ich doczekać!


Oczywiście to ma rację bytu wtedy, kiedy nasze słowa są prawdziwe.

 Przed chwilą znalazłam w książce “Asertywność” (R. Alberti, M. Emmons) Kwestionariusz asertywności. Zawiera takie pytania jak: Czy mówisz coś, kiedy ktoś wpycha się przed tobą do kolejki?


Właśnie sobie go rozwiązałam, jest fajny, pomaga wyłonić zachowania nieasertywne i agresywne. Warto sobie go zrobić. Przekartkowałam tę książkę, wydaje się interesująca, porusza np. takie problemy jak asertywność i granice w seksie (i jak mówić o swoich odczuciach). 



To, co widzicie wyżej, to pełna wersja reklamy której użyłam na początku tekstu. Idealnie ilustruje to, co będzie się działo, gdy nie będziesz asertywny – zbyt dużo na głowie, przeładowanie.


Ja mam prawo prosić. Ty masz prawo odmówić. Ty masz prawo prosić, ja mam prawo odmówić.

Inne ciekawe książki które przekartkowałam : “Jak nauczyć się asertywosnści” – Herbert Fensterheim, Jean Baer – ciekawa pozycja zawiera dużo ćwiczeń i takie podrozdziały jak poradnik asertywności dla homoseksualistów którzy chcą wyjść z ukrycia. Całkiem inne, szersze spojrzenie na asertywność:)

Ćwiczenia zawiera też książka – Bądź sobą. Trening asertywności (Roderick S. Graham, Shan Rees), wydaje się być interesującą pozycją dla osób pracujących nad sobą.

Pozostałe pozycje nie zwróciły mojej szczególnej uwagi.

Pamiętaj – asertywność nie oznacza, że zawsze jesteś na NIE. Asertywność oznacza mówienie NIE wtedy, kiedy masz ochotę powiedzieć nie, i mówienie TAK, wtedy, kiedy masz ochotę powiedzieć tak.
Mój kolega sam zaproponował mi, że zajmie się moim szablonem. A ja przed fakultetami pójdę odebrać płytę Biebera którą zamówiła sobie moje siostra.

A teraz krótki test na asertywność :

moja książka zakwalifikowała się do konkursu na Ebook roku, w związku z czym bardzo proszę o głosy 🙂 Jeśli kiedykolwiek mój blog wywołał u Ciebie uśmiech, albo poprawił Ci humor… zrób to samo dla mnie i wywołaj uśmiech na mojej mordce głosując (bez facebooka, i smsów, tylko potwierdzenie e-mail). Będę bardzo wdzięczna! 🙂 LINK DO GŁOSOWANIA

Każdemu kto już zagłosował, gorąco dziękuję :**


Zanim klikniesz lub nie, odpowiedz sobie na pytania :

  • spełnienie jej będzie dla mnie przyjemne, neutralne czy może przykre, trudne, czasochłonne?
  • mam z tą osobą jakiś kontakt? Lubimy się? A może przypomniała sobie o mnie dopiero teraz, kiedy ma problem?
  • Czy ta osoba prosi mnie o pomoc, bo zależy jej na mojej pomocy, czy na pomocy darmowej?

Ja sama nie wypełniam ankiet do prac dyplomowych od niektórych osób. Przypomnę jeszcze raz :
Ja mam prawo prosić, Ty masz prawo odmówić.


Ok. To jeszcze jedno. Każda z książek którą przekartkowałam mówi – nad asertywnością DA się pracować. Część z nich to publikacje naukowe. Zakładam, że autorzy znają się na rzeczy 🙂

A jeśli Cię to interesuje, to wczoraj późnym wieczorem napisałam tekst o swoich ulubionych perfumach 😉 


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

53
Dodaj komentarz

avatar
28 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujesour-grrlModa na bioArtinowy Świat Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Genialny tekst, odpowiedzialas na kazde pytanie jakie mi sie nasunelo 🙂

Aleksandra Anna
Gość

świetny post 🙂 z asertywnością nie mam problemów 🙂 a kliknęłam z sympatii 😀

Aleksandra Anna
Gość

oby tak dalej z tymi głosami i pozycją 🙂

megirosa
Gość

Bardzo dobrze rozumiem Twojego kolegę, też jestem informatykiem (swoją drogą informatyk to baardzo ogólne pojęcie, pod którym kryje się cała masa różnych specjalizacji, a ludzie i tak będę oczekiwać, że musisz się znać na sprzęcie) i w tej branży chyba każdy boryka się tym problemem. Miałam raz taką sytuację, znajoma z lo odezwała się po hmm, jakiś 1,5 roku bez kontaktu? Oczywiście chodziło o jakieś zadanie na studiach, którego nie umiała sama zrobić, a najwyraźniej byłam jedyną jej znajomą osobą, która to ogarniała. Z całą świadomością bycia wykorzystywaną… i tak się zgodziłam 😀 Dla mnie ta sprawa to był pikuś,… Czytaj więcej »

LotsOfSources
Gość

Mam podobnie. Ponieważ zawsze dobrze się uczyłam i robiłam świetne notatki ze wszystkich lekcji a potem wykładów- od wielkiego dzwonu miałam przypływające 'fale przyjaciół', którzy zainteresowani byli głównie moimi materiałami lub pomocą. I tak jak nie miałam problemu z pożyczaniem notatek tak przełomowym było dla mnie, gdy koleżanka, która nawet za bardzo ze mną nie gadała wcześniej poprosiła o pomoc w napisaniu listu po angielsku, a tą pomocą miało być ..napisanie listu za nią. Wcześniej moze bym i uległa, ale potem wdrożyłam zasadę "pomoc- asysta: tak, odwalanie pracy za kogoś: nie" i to własnie jej powiedziałam. Nie uwazam sie po… Czytaj więcej »

ona
Gość

kiedyś nie umiałam, albo raczej nie chciałam mówić NIE, bo było mi głupio. Ale to fakt, że każdą pracę należy cenić, czy chociaż pożyczanie jakiejś rzeczy, czy pieniędzy powinno być oddawane z bonusem. Ja ostatnio idąc do sąsiada wydrukować 2 kartki, wzięłam ze sobą czekoladę, z grzeczności. A pieniędzy nigdy nikomu nie pożyczam, a wiem, że wielu ma z tym problem.

Magda
Gość
Magda

Ja nie licząc rodziców też pieniędzy staram się nie pożyczać.

Szara Wiewiórka
Gość

Nie wyobrażam sobie poprosić kogoś o pomoc, a potem mu za to nie podziękować, czy nie zaproponować czegoś w zamian, przecież to świadczy o braku kultury.
Zauważyłam, że ludzie którzy czasem odmawiają zrobienia czegoś (potrafią odmawiać), są bardziej szanowani przez potencjalnych potrzebujących. W sumie, będąc asertywnym nic się nie traci, bo po co tracić czas na osobę, która nie szanuje nas ani naszego czasu.

A.
Gość
A.

Mam problem z asertywnością. O wiele łatwiej się odmawia obcym osobom, dużo gorzej jest z rodziną. Kocham swoją rodzinę i zazwyczaj wszystko jest ok. Niemniej jednak, króluje tam postawa roszczeniowa. Największe przeboje są z "umierającą" babcią, która potrzebuje i żąda pomocy, ale jednocześnie ją odrzuca. Mieszkałam z nią i z dziadkiem kilka lat i starałam się jej pomóc (często bardzo dużym kosztem własnym), ale sytuacja się nie zmieniła.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Szanowanie własnego czasu także jest bardzo ważne. Ludzie na łożu śmierci najczęściej żałują, że nie robili tego co chcieli, tylko skupiali się na realizowaniu woli innych… nie byli sobą nie żyli w pełni własnym życiem." Dzieki Ci Aniu za ten tekst 🙂 Nikt nie ma prawa ode mnie nic wymagac. Czasami lapie sie na tym, ze robie cos tylko dlatego, ze tak wypada. A kiedy zaplanuje sobie pewna rzecz zupelnie po swojemu lapia mnie wyrzuty. I juz slysze jak inni w myslach nazywaja mnie "egoista". Przyklad, moze malo adekwatny ale bardzo osobisty. Bardzo lubie podroze. Czesto takie zupelnie osobiste. Nawet… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

z rodziną i bliskimi jest inaczej. liczy się też empatia i pewne zobowiązania, na tym właśnie polega bliskość i troska o słabszych. Oczywiście należy też dbać o siebie oraz jeżeli ktoś znacząco narusza nasze granice to zmodyfikować zachowanie, Osoby starsze, chore albo małe to co innego jednak trochę. Nas też to może spotkać… Asertywność to wybór,nie zawsze musisz być asertywna, mogą przeważyć inne wartości, które są dla ciebie ważne. Tego się nauczyłam na najlepszym szkoleniu z asert na jakim byłam…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hehe, z zakupami też mam dobry przykład. W moim bloku jest mały sklep, i do sprzedającego tam chłopaka, często przychodziła babcinka, z prośbą czy nie pomógłby jej zanieść zakupów do domu. Uprzejmy chłopak zamykał sklep, poświęcał paręnaście minut na zaniesienie zakupów pod same drzwi. Na pewno czuł się z tym dobrze, bo warto pomagać starszym w potrzebie. Przestał, kiedy okazało się, że owa pani nie robi zakupów wyłącznie dla siebie, ale głownie dla swojego ukochanego synusia (chłopa dwadzieścia parę lat, w pełni sprawny, ale leniwy). 😀 No i na uczelniach często pojawia się problem, kiedy trzeba zdobyć notatki z wykładów,… Czytaj więcej »

mitek
Gość

no tak… właśnie siedzę przed komputerem, jednym okiem czytając blogi, drugim – pracując po godzinach. i jak tu uważać się za asertywną… ale dałaś mi trochę energii na walkę 😉

Kana
Gość

Drażnią mnie osoby, które sądzą, że wszystko im się należy i koniecznie musimy im pomóc. Mam taką koleżankę, która na studiach prosiła mnie o pomoc. Z racji tego, że studiujemy techniczny kierunek mieliśmy mnóstwo zadań, nad którymi trzeba było długo myśleć. Przyszła do mnie pewnego dnia z prośbą o pomoc, ale ja się uczyłam do zbliżającego się kolokwium i jej odmówiłam. Nawet nie wyobrażasz sobie jej zdziwienia. Obraziła się na mnie. Udając się na studia miałam zamieszkać z moją "przyjaciółką" Ona przyjechała do mieszkania dzień wcześniej. Oprócz tego, że wybrała najlepsze łóżko, najlepsze półki itd to tak poprzestawiała meble, że… Czytaj więcej »

Peggy Brown
Gość

pasta termo- przewodząca 😛 swoją drogą, mam również znajomego informatyka (mój były szef), któremu padł serwis komputerowy przez to, że brak mu było asertywności. po drugiej wizycie każdy klient uważał się za "znajomego" i naciskał na obnizenie ceny, lub wykonanie usługi za darmo. pracując tam oczywiście starałam się z tym walczyć i zaszczepiać w nim asertywność, w końcu szef nigdy nie był obecny przy odbiorze sprzetu( ukrywał się na zapleczu :P) bo nie potrafił odmawiać- doszło do tego, że musiał zmienić numer, bo kiedy przyszło do zapłaty, "znajomi" wyciągali telefon i dzwonili do niego z prośbą o obniżenie ceny czy… Czytaj więcej »

Puszyslawa Kot
Gość

Przekonałaś mnie do zagłosowania.

Seldirima
Gość

O ja teraz na studiach się kilka razy zastanowię, zanim zacznę komuś "zawracać d…" 😉 Ale często z koleżankami i kolegami działamy na zasadzie wzajemności: ja ci zrobię to, ale ty w zamian mi zrobisz to. Często podejmujemy się tego, co umiemy i lubimy i co dla nas jest przydatne. Ostatnio poprawiałam zadania kilku osobom, było to bardzo przyjemne. Wkurzył mnie tylko prowadzący, który zaczął je poprawiać dużo dużo później ;P A przecież mogłam wtedy się uczyć na co innego ;P No ale osoby, którym to robiłam nie ponoszą żadnej winy.Ja mam problem z odmawianiem bliskim osobom, tak żeby nie… Czytaj więcej »

Catherine Wolf
Gość

Ja chętnie pomagam, ale tylko osobom, które są tego warte. Nie pomogę komuś, kto mnie nie szanuje, jest niemiły a nagle potrzebuje mojej pomocy. Prędzej udzielę jej nieznajomemu.Ostatnio właśnie opisywałam sytuację z moim wujem. Widuję go sporadycznie, nigdy nie jest miły a wręcz przeciwnie. Jak tylko spotkałam go u babci stwierdził, że odwiozę go do domu. Oczywiście tego nie zrobiłam, bo niby dlaczego? Nawet nie spytał tylko powiedział 'O super, że przyjechałaś to odwieziesz mnie do domu.'Spełnił wszystkie podane punkty. Dla mnie to zerowa przyjemność go odwozić i oczywiście wuj pamięta o mnie tylko jeśli ma w tym interes. Więc… Czytaj więcej »

Ania Abakercja
Gość

Przypomniał mi się taki tekst. Nie pamiętam skąd. Ale sens był taki:
– Hej, możesz mi to po znajomości zrobić za darmo?
– A może to ty po znajomości więcej mi za to zapłacisz?

Marianna Greenleaf
Gość

True story, ludzie szybko wyczuwają potencjalnego "jelenia" i próbują wykorzystywać do oporu. Przypomniałaś mi tym tekstem, jak kiedyś w LO byłam zarzucana błaganiami koleżanek o rysowanie portretów ze zdjęć… Masakra. Jednej z sympatii zrobiłam, ta się pochwaliła i zaraz każdy chciał. Tyle tylko, że nie bardzo miałam czas i chęci od rana do nocy siedzieć z ołówkami 😛 Wtedy jakoś zbywałam te dziewczyny, rozeszło się po kościach ale miałam spore wyrzuty sumienia.
Teraz jestem ostrożniejsza i jeśli czuję, że z jakiegoś jednorazowego gestu może się zrobić precedens to zastanawiam się dobrze, czy na pewno tego chcę.

Potworek
Gość

Ja tak rysuje. 50zl od portretu 😉 przynajmniej nikt mnie nie napastuje juz

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jak ciagle pomagasz komus to nie uslyszysz 'dobrego slowa' ale jak raz odmowisz to zaraz wychodzisz na c*uja. ludzka logika -.-'

BRIGHT HEARTED
Gość

zawsze mnie zastanowialo, dlaczego ludzie nie potrafia byc asertywni 😉 ale z drugiej strony, dla takich osob jak ja, to calkiem dobre – dzieki temu, często ktoś cos dla mnie robil, tylko dlatego, ze nie potrafil odmowic, a ja moglam sie skupic na tych innych, fajnych rzeczach 😉

megirosa
Gość

Jeśli masz świadomość, że ktoś chciałby odmówić ale nie wie jak to zrobić, a mimo to dalej go prosisz, to takie trochę… wykorzystywanie innych, jak dla mnie nie ma się czym chwalić. 🙂

Martynka
Gość

Ja generalnie jestem asertywna od czasu "przejechania" się na ludziach. Zrobilam się wtedy bardziej nieufna, także łatwiej mi było odmawiać. Wyszło mi to na dobre, bo teraz sama w głowie zadaje sobie pytania które wypisalas. Ale widzę jeden minus tej sytuacji. Zdarza mi się słyszeć "bo ty zawsze robisz zadyme". Chodzi o sytuacje wpychania sie ludzi przede mnie w kolejce – jeśli się spieszę zawsze reaguje na takie zachowanie. A dla innych jest to "robienie zadymy". Moim zdaniem, jeśli ktoś ma problemy z mówieniem "nie", nie powinien mieć o to pretensji do innych osób. Często jestem świadkiem sytuacji, gdy ktoś… Czytaj więcej »

aGwer
Gość

Nie wiem skąd czerpiesz te wszystkie mądrości kochana, ale oczywiście masz rację! 🙂

Królowa Karo
Gość

Oj rozpisałaś się dzisiaj na całego. Ale warto było poczytać. Ja kiedyś nie odmawiałam nikomu i nie dość, że brakowało mi czasu dla siebie, to w pewnym momencie miałam poczucie krzywdy i czułam się wykorzystywana. Zaczęłam mówić "nie". Najpierw z poczuciem winy, teraz już przychodzi mi to dość naturalnie. W końcu to moje życie i mam prawo robić to, na co JA mam ochotę.

Potworek
Gość

Skąd ja to znam… ostatnio sąsiadka poprosiła mnie, żebym namalowała jej obraz, wybrała sobie kolory, wymiar i… temat (to już malarstwo na zamówienie jest). Powiedziałam, że teraz nie mam czasu, po czym powiedziała, że zrobię, jak będę mieć "chwilkę". Biorąc pod uwagę format, jaki sobie życzy i wybór kolorystyki, same materiały będą kosztować około 250-300zł, już nie mówię o "robociźnie", bo temat i połączenie kolorystyki w całość, zrobienie szkiców i namalowanie tego później to jest kwestia kilkunastu do kilkudziesięciu godzin. Pani niestety nie ma pojęcia ta "chwilka" zajmuje i ile kosztuje czas pracy, bo na sztuce się nie zna (sama… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To jest wlasnie przyklad braku asertywnosci, Potworku! Inna sprawa, ze nawet jak sie ktos nie zna na robocie, to wystarczy odrobina wyobrazni, ale pozbawiona tejze, tak jak Matynka wyzej wolalabym zostac uswiadomiona, niz splawiona na nie wiadomo kiedy… 🙂

akwarelaplus
Gość

Kolejny inspirujący tekst.
Mam problem z odmawianiem, bo cechą dla mnie ważną u innych, a także u siebie samej, jest dobroć. Osoba o dobrym sercu zrobi przecież coś też dla kogoś za kim nie przepada, a tym bardziej dla dobrego znajomego, więc jak tu odmówić.

Artinowy Świat
Gość

Głosowała już dawno ale to w tym momencie nie ważne 😉
Przyznam, że może nie znamy się i nie utrzymujemy kontaktu, ale zagłosowałam i dziś po przeczytaniu tego tekstu na pewno zrobiłabym to samo 😉 Lubie wywoływać uśmiech na twarzach innych, szczególnie, że nic mnie to nie kosztuje 🙂 a w tym przypadku zajmuje tyle czasu co kliknięcie "Lubie to" na fejsie pod kolejnym takim samym zdjęciem 😉 A przynajmniej przynosi jakieś rezultaty.

Moda na bio
Gość

Usmiadomiłas mi że mam problem z asertywnoscią: czasami probuję się wykręcac. a jak ktos się wkręci przede mną w kolejkę, to wstyd się przyznac: probuję zasztyletowac wzrokiem, ale to na nic, przychodzę do domu i wykrzykuję jacy niektorzy ludzie są okropni. Aż w koncu kiedys przebierze się miarka: jak zdaży się kilka razy po rząd i tak kiedys nawrzeszczałam (nie poznaję siebie) na jakąs starszą panią, ktora w danym dniu była n-tą osobą, ktora wywinęła mi ten sam numer. No coż nawet najspokojniejszym kiedys puszczają nerwy. Choc wiem, że to nie ładnie. Pozdrawiam Beata

sour-grrl
Gość

To jest niezwykłe. Słowo 'nie' ma trzy litery. Użycie go w praktyce w pewnym kontekście bywa tak trudne, że piszemy i czytamy na jego temat całe podręczniko-poradniki.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, jesteś niesamowita! piszę akurat pod tym tekstem ale to się tyczy też innych:) uwielbiam Twoje długie wpisy, pełne mądrych przemyśleń, i nie wyssanych z palca informacji, ale udowodnionych gdzieś:) Oby tak dalej;) I nieraz się zdarzyło w trakcie czytania jakiegoś posta że miałam pewne wątpliwości w stylu "a skąd niby to ona wie, ma na to dowód?" i zaraz czytam skąd wiesz:)) to wielki plus, bo dzięki temu i ja mogę u źródeł znaleźć kolejną ciekawą rzecz.. po prostu dostaję odpowiedzi na nurtujące mnie pytania w trakcie czytania, i to odnośnie merytorycznych rzeczy również:))) pozdrawiam Cię baaardzo serdecznie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć ! Od kilku dni śledzę Twojego bloga jest świetny ! Ja właśnie pracuję nad asertywnością i jak patrzę na siebie z perspektywy kilku lat to wiele się zmieniło na plus :)Jednak czasami do tej pory mam problem z mówieniem "Nie" ludziom którzy maja wpływy, lub uchdzą za "wzorce" niew iem powiedzmy szefowa nauczyciel itd czy ktoś kto mi imponuje.Czasami nie umiem tez odmówić mojemu partnerowi ale raczej wspólnie dochodzimy do kompromisu 🙂 Ludziom na którym nam zależy lub nam w jakiś sposób imponują trudniej już odmawiać.Ps dzisiaj rano jak zwykle byłam w sklepie kupić sobie coś na śniadanie do… Czytaj więcej »

Previous
Moje ulubione perfumy
Jak nauczyć się mówić “NIE” ?