Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Tygodniowe love #6

O kocie co zrobił sobie loki na wąsach i do bólu zwyczajnym tygodniu 😉

A także o tym, że negatywny filtr = negatywny odbiór.

W tym tygodniu nie obejrzałam żadnego filmu (a miałam), nie przeczytałam też do końca książki (#matematyka tygodnia wciąż ta sama) i… nie mam żadnych wyrzutów 🙂

Zaliczyłam sesję przed sesją. Miałam wiele planów na ten tydzień – gruntowne porządki, zorganizowanie wyprzedaży swoich rzeczy,  przygotowanie książki do druku.

A tak naprawdę to zrobiłam tylko porządki (i to wcale nie takie gruntowne) spotykałam się ze znajomymi z którymi byłam umówiona na “po sesji” , szalałam w kuchni, delektowałam się muzyką Queen a jedynym obowiązkiem na mojej liście były zajęcia indywidualne z dziećmi, do których mogłam się mega super przygotować i całkiem wykazać. 


Cieniem jest to, że musiałam umówić się z kotką na zabieg i tydzień kręcił się wokół maleńkiej. W środę czeka ją drobna operacja ale wszystko trzeba było umówić i obgadać. Nie jest to jednak temat który chcę rozwijać na blogu, tak samo jak nie piszę o swoich sprawach prywatnych 😉


W dodatku Schwarz lansuje nowe trendy i jakimś cudem dorobiła się loków z jednej strony pyszczka. Pewnie za mocno przytuliła się do kaloryfera 😉


Jadłam różnie, ale mam tylko jedno zdjęcie:

Rybka (nie piszcie mi, że panierka wciąga dużo tłuszczu, smażę na kokosowym ;-)), brokuły, marchewka z groszkiem, surówka z kapusty i ziemniaki z koperkiem. Pycha!

Pytaliście, o przepisy z kaszą jaglaną – wystarczy zamienić ziemniaki na jaglankę i ta daaaam, mamy przepis z kaszą jaglaną. Serio, jestem zwolenniczką megaprostych rozwiązań.


Tekst o mojej “diecie” miał najwięcej komentarzy i pytań. Aby do niego przejść, wystarczy puknąć w obrazek :


Inne napisane w tym tygodniu artykuły :


Walentynki singla – idź na randkę z samym sobą

Inny tekst o Walentynkach

Historyjka motywacyjna nadesłana przez czytelniczkę – fantastyczna zmiana myślenia! 🙂

Tygodniowe love #5 w którym jest podsumowanie ankiet oraz informacja dla osób, które chcą być na bieżąco. Już niebawem będę pisała teksty które nie pojawią się na “głównej” ani nawet w zakładce teksty wg. daty i jedyną opcją aby do nich trafić będzie bycie obserwatorem bloga na dowolnej platformie lub obserwowanie mnie w czyimś blogrollu , co nie zawsze zadziała (o tym innym razem)

Napisałam też o sztuce przegrywania, czyli o tym, dlaczego Noriaki Kasai jest zwycięzcą . Niestety, prawie nikt nie zrozumiał tego tekstu 🙁 Pisałam o tym, czego możemy nauczyć się od Noriakiego, nie o tym, jaki Holender jest be, bo doceniam, że zmienił myślenie! Przy okazji, polecam zerknąć na tekst w stopce bloga ;-))


Najważniejszy według mnie tekst tygodnia to “Dlaczego nienawidzisz swojego ciała“, czyi o tym, jak pozbyć się kompleksów.


Pytaliście, czy mój naturalny kolor włosów pasuje mi do twarzy :

Oczywiście widać tutaj zapuszczanie brwi w celu regulacji, odcinek dwa tysiące siedemset ileśtam.


#dary losu


Avon femme to taki delikatny przyjemniaczek, pasuje na codzienne psikadełko. O dziwo nawet mi się podoba :O


To zdjęcie oznacza tylko jedno – czuję się na tyle dobrze, że mogę ćwiczyć! :-)) Pora zabrać się za tyłek który coś się spłaszczył 😀


O, ponieważ nie ma co się czarować – moje włosy wyglądają raczej słabo po tylu przygodach, testowałam hit włosomaniaczek, całkiem spoko :))


Więcej zdjęć z tygodnia na moim Instagramie

Aaaa, miałam też gościa :

Przyszło takie ładne coś na moje okno w nocy i chciało wejść. Zimno było, ale spał u mnie kot babci i nie wiedziałam, czy się polubią, więc musiałam przez okno w samej bieliźnie wyskoczyć na balkon (nie mam w pokoju drzwi balkonowych 😉 a z balkonu na dwór otworzyć kotu piwnicę żeby sobie tyłek ugrzał i się trochę najadł. Ładny, zadbany, milusi, bardzo głodny. Pierwszy raz go widziałam i więcej się nie pojawił 🙂


Wiecie, że raz w środku nocy się pomyliłam i zamiast wpuścić oknem kota babci (szary) wpuściłam jakiegoś obcego szarego kocura? 😀 Najadł się i położył się na moim łóżku, a potem doznałam szoku jak zobaczyłam na oknie prawdziwego “Szarego” 😀


W ogóle obce zwierzęta chętnie do mnie przychodzą, np. kiedyś na balkonie pojawiły się dwa egzotyczne ptaki i sobie odpoczywały (10 lat temu?), nikt mi nie uwierzył 😀 Zanim rodzice przyszli, to ptaki zmyły się na drzewo 50 m dalej. Oglądając je przez lornetkę uwierzyli w końcu. A potem w radio mówili, że z jakiegoś zoo uciekła para ptaków i są poszukiwane 😉


Jak widać – mój tydzień był do bólu zwyczajny 😉

a Twój?


Linki tygodnia :

Blog Kasi http://52krokidoszczescia.blogspot.com/

3 rzeczy których nauczysz się od Kota – tekst Mari


Polecam!


No dobra, chciałam przemilczeć, ale ten tydzień nie ma wielu zdjęć, bo jest da mnie tygodniem bardzo dziwnym.

Chciałabym przeprosić wszystkie osoby, którym obiecałam, że po sesji zajmę się ogarnięciem wersji drukowanej mojej książki. Jestem przeszczęśliwa, że chociaż jest jeszcze tyko e-bookiem, to była długi czas bestsellerem w empiku. Konkretnie, do momentu, kiedy zdecydowałam się udostępniać ją także za darmo. Wciąż nie mogę uwierzyć , że CAŁY CZAS jest bestsellerem w swojej kategorii usłudze abonamentowej “Legimi”, przed książką Tomasza Kammela. To dla mnie naprawdę wiele znaczy, że jakaś tam 22 letnia dziewczynka jaką jestem, bez żadnych pleców, nazwiska ani grubej kasy na koncie napisała książkę którą ludzie CHCĄ CZYTAĆ i w dodatku ją lubią! Nie wierzę w to, że na lubimyczytać wciąż nie mam ani jednej negatywnej recenzji. Wzruszam się za każdym razem kiedy czytam, że dzięki moim słowom w czyimś życiu zaszła pozytywna zmiana. Autentycznie ciekną mi wtedy łzy.

Jakiś czas temu pod rondem Jagiellonów zaczepiła mnie dziewczyna wręczając mi ulotkę i proponując udział w konkursie. Nie miałam zbyt wiele czasu więc podziękowałam i pędziłam dalej do swoich spraw. Ulotka dot. konkursu wspierającego osoby wyróżniające się w takich dziedzinach jak sport, nauka i kultura. Spontanicznie wypełniłam formularz, a dzisiaj dowiedziałam się, że jestem w finale. To da mnie ogromny zaszczyt, chociaż mam zbyt wiele pokory aby liczyć na wygraną – jestem jedyną kobietą w gronie finalistów i obok mnie są  osoby zajmujące się piękną dziedziną jaką jest muzyka.
Jestem wdzięczna za ten kolejny mały sukces jakim jest finał.
Dlatego czuję, że jestem Wam ten druk książki winna. A dzieli mnie od niego jedynie wypełnienie kilku pól w dwóch dokumentach i odesłanie ich…


No właśnie. Tylko….


Kilka dni temu miałam dziwny sen. Szłam tą samą trasą i pod rondem Jagiellonów dostałam we śnie ulotkę. Szłam szybko, i pewnie nie zwróciłabym na nią uwagi, gdyby ulotką nie był nóż. A ulotkarzem mój (żyjący jeszcze) dziadek który NIGDY mi się nie śni. Powiedział tylko “zabij mnie”. Z ogromnym cierpieniem w oczach.

Rano dowiedziałam się, że miał wylew i leży w szpitalu. 


To dla mnie dość ciężki czas i chociaż wiem, że “Show must go on” nie potrafię dać z siebie wszystkiego wszędzie tam, gdzie bym chciała. To dla mnie czas refleksji, przemyśleń… mimo, że dziadek nigdy nie pozwolił się pokochać i wolał oglądać telenowele albo rozwiązywać krzyżówki kiedy go odwiedzałam.

Wybaczcie zatem zwłokę, także w odpisywaniu na maile. Myślami jestem w szpitalu.


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

28
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
tlusta_papuzkaPolny KonikCzmielAniamalujeAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia Gdańsk
Gość

dzięki wiesz za co :*
Kotka też bym chciała mieć ale w akademiku nie można:(
PS. coś masz szczęście do zwierząt , wyczuwają Twoje dobre serce:)
Pozdrawiam

Eternity
Gość

jesteś bardzo silną osobą, wiesz Aniu? 🙂

narratorka
Gość

Trzymaj się :* 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dało się ostatnio odczuć mniejszy entuzjazm na blogu, trzymaj się.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziadek wciąż leży? Nadal trzeba go przewracać na drugi bok bo sam nie daje rady ? 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a jednak piszesz o prywatnych sprawach…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jednak spierdalaj. To ani sprawa gdzie leży granica jej prywatności. Hejterze. Nawet ludzkiej tragedii nie uszanujesz 🙁 Ania, trzymaj się

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ty troche szacunku i kultury… bez przeklenstw bo to nie śmietnik. Szanuje tragedie i wpołczuje, ale stwierdzam tez fakt: o operacji kota nie napisze ale o chorym dziadku tak.. Sama podkresla na kazdym kroku( nawet w tym wpisie) ze na blogu nie porusza prywatnych spraw. Jak dla mnie brak konsekwencji w tym co mowi. tyle.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wiesz co, nie Tobie oceniać gdzie leży Ani granica prywatności i jaka jest jej definicja według Ani. Idź se swoimi mądrościami na swój blog albo wcale!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, to ten dziadek o ktorym wspomnialas we wstepie ksiazki, prawda? Trzymaj sie. Dziadkowi nie wiem czy lepiej zyczyc zdrowia czy szybkiej bezbolesnej smierci, skoro nie chce żyć… mam na mysli wczesniejsze sytuacje. Slyszalam, ze zwierzeta garną się do dobrych ludzi. Coś w tym jest. Wszystkiego dobrego

Szara Wiewiórka
Gość

To prawda, że zwierzęta garną do dobrych ludzi, dzieci też 🙂
"nigdy nie pozwolił się pokochać i wolał oglądać telenowele albo rozwiązywać krzyżówki kiedy go odwiedzałam" Każdy kocha na swój sposób, nie każdy potrafi, lub ma odwagę to okazać. Może on też?
Trzymaj się Aniu!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I ty nas jeszcze przepraszasz? Przecież nie masz za co, na blogu dzielisz się wszystkim za darmo ! Mama zawsze mi powtarzala, zeo tego co jest za darmo nie prawa.sie nic wymagac. I ze krytykantow slucha sie tylko wtedy, kiedy placa twoje rachunki, bo np. Sa twoimi rodzicami 🙂 masz trudny czas a wobec nas nie masz zadnych obowiazkow. Wszystkiego dobrego, trzymaj sie .

Ania
Gość
Ania

Aniu, Ty nie masz za co nas czytelników przepraszać! dużo siły życzę!trzyma się:)

Anka W
Gość

kiedyś, gdy chodziłam jeszcze do gimnazjum, mialam taką dziwną sytuację.parę dni po tym jak zmarła moja babcia wnów ją widziałam. przeglądałam się w lustrze i kątem oka widziałam jak na mnie patrzy. do tej pory nie wuem co to było. pewnie jakieś dziecięce przeżywanie, czy coś w ten deseń.
wiem, nie do końca związane to z tematem, ale Twój wpis przypomniał mi to zdarzenie sprzed wielu lat.

trzymaj się Ania.

Szusza
Gość

Aniu, ten sen… cały czas mam dreszcze. Musi to być dla Ciebie trudny czas, dlatego nie miej żadnych wyrzutów sumienia. Każdy powinien zrozumieć taką sytuację. Niedawno zmarła moja babcia. Cały czas się z tym godzę. Pewnego dnia, po bardzo długiej rozmowie z siostrą (to nie była jej babcia – wiem, brzmi dziwnie – więc tym bardziej umiała mi pomóc), poczułam ogromne oczyszczenie. I tej samej nocy miałam okropny sen. Śniło mi się, że stoję przed klatką i widzę w szybie w drzwiach jej martwe ciało, które leży na chodniku, choć wcale go tam nie było. Dopiero teraz zrozumiałam ten sen… Czytaj więcej »

Daisy K
Gość

Jeju, współczuję Ci ogromnie! Wiem że dziadek i tak Ciebie kocha mimo że ma taką osobowość. Mój tato sp. też nie był nigdy zbyt wylewny a byłam jego ukochaną córką. Dziś przyśnił mi się mój zmarły przed 3 tygodniami zięć, rozmawialiśmy tak jak zawsze. Może dziadek się boi że nie będzie sprawny, ludzie bardzo się tego boją, ale są przecież rehabilitacje, nic straconego. Wierzę że będzie dobrze, dasz radę. 🙂 Kicia zaszalała z tym kaloryferem jak widzę. 😉

Mari
Gość

Aniu, jak dziadek? Musisz być dobrym człowiekiem, skoro masz takie sny. Tak przynajmniej uważała moja babcia. Pomodlę się dziś o zdrowie dla dziadka.
Dziękuję za polecenie – to bardzo miłe 🙂 Uśmiech na twarzy od ucha do ucha.
Avon – uwielbiam ich zapachy. Wydaje mi się, że dodają jakiś magiczny składnik, po którym zawsze wyczujesz ejwonowski zapach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z tym snem, mialam podobna sytuacje. Miesiac temu snilo mi sie, ze moja babcia przewrocila sie i przestala oddychac. Tego samego dnia zmarla. Ciekawi mnie bardzo, skad biora sie takie sny. Co sadzisz na ten temat? Ogromne wyrazy wspolczucia!

Rodzynki Sułtańskie. Lifestyle, podróże, kultura i coś jeszcze.
Gość

Siły i zdrowia dla dziadka. Nie wierzę w przepowiednie, uroki, przepowiadanie przyszłości (ani turecki "nazar", który mnie tu doprowadza do szału), ale w sny – tak. Coś musi w tym być, że w stanie zupełnego odprężenia, odpoczynku, mózg potrafi sam dotrzeć do wspomnień, lęków, obaw (np. obawy o zdrowie bliskich), marzeń, z których nie zdajemy sobie sprawy. Trzymaj się!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo proszę Cię o odpowiedź, jak radzisz sobie z wrednymi komentarzami? Typowymi hejtami? Chce zalozyć bloga ale to mnie właśnie stopuje…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A mi jak się śni moja babcia (żyjąca na szczęście) to znaczy, że coś nabroiła 😉 … a to kupiła coś od akwizytorów mimo, że jej nie stać, a to ją okradli, a to mieszkanie zalała… Zawsze kiedy pojawi się w śnie od razu rano do niej dzwonie pytać co się stało. Za to mojej mamie jak śni się ktoś z rodziny, to znaczy, że się coś złego wydarzy. Śniła się jej ciocia, żyjąca, a na następny dzień dotarła do nas informacja, że mój chrzestny a syn tej cioci uległ wypadkowi na kopalni, na szczęście nic poważnego, powierzchowne rany. A… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, czy mogłabyś napisać o aspołeczności i o sposobach radzenia sobie z tym? Jeżeli oczywiście masz wiedzę na ten temat 🙂

Czmiel
Gość

Kocie wąsy całkowicie mnie rozbroiły :p

Polny Konik
Gość

Też smażę na kokosowym, ale na nim najlepiej smakują dania na słodko. Mam jeszcze opór przed kurczakiem na kokosowym…

tlusta_papuzka
Gość

A propos Twoich egzotycznych ptakow: http://en.wikipedia.org/wiki/Kingston_parakeets

Previous
Sztuka przegrywania, czyli dlaczego Noriaki Kasai jest zwycięzcą
Tygodniowe love #6