Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Tygodniowe love #6

O kocie co zrobił sobie loki na wąsach i do bólu zwyczajnym tygodniu 😉

A także o tym, że negatywny filtr = negatywny odbiór.

W tym tygodniu nie obejrzałam żadnego filmu (a miałam), nie przeczytałam też do końca książki (#matematyka tygodnia wciąż ta sama) i… nie mam żadnych wyrzutów 🙂

Zaliczyłam sesję przed sesją. Miałam wiele planów na ten tydzień – gruntowne porządki, zorganizowanie wyprzedaży swoich rzeczy,  przygotowanie książki do druku.

A tak naprawdę to zrobiłam tylko porządki (i to wcale nie takie gruntowne) spotykałam się ze znajomymi z którymi byłam umówiona na “po sesji” , szalałam w kuchni, delektowałam się muzyką Queen a jedynym obowiązkiem na mojej liście były zajęcia indywidualne z dziećmi, do których mogłam się mega super przygotować i całkiem wykazać. 


Cieniem jest to, że musiałam umówić się z kotką na zabieg i tydzień kręcił się wokół maleńkiej. W środę czeka ją drobna operacja ale wszystko trzeba było umówić i obgadać. Nie jest to jednak temat który chcę rozwijać na blogu, tak samo jak nie piszę o swoich sprawach prywatnych 😉


W dodatku Schwarz lansuje nowe trendy i jakimś cudem dorobiła się loków z jednej strony pyszczka. Pewnie za mocno przytuliła się do kaloryfera 😉


Jadłam różnie, ale mam tylko jedno zdjęcie:

Rybka (nie piszcie mi, że panierka wciąga dużo tłuszczu, smażę na kokosowym ;-)), brokuły, marchewka z groszkiem, surówka z kapusty i ziemniaki z koperkiem. Pycha!

Pytaliście, o przepisy z kaszą jaglaną – wystarczy zamienić ziemniaki na jaglankę i ta daaaam, mamy przepis z kaszą jaglaną. Serio, jestem zwolenniczką megaprostych rozwiązań.


Tekst o mojej “diecie” miał najwięcej komentarzy i pytań. Aby do niego przejść, wystarczy puknąć w obrazek :


Inne napisane w tym tygodniu artykuły :


Walentynki singla – idź na randkę z samym sobą

Inny tekst o Walentynkach

Historyjka motywacyjna nadesłana przez czytelniczkę – fantastyczna zmiana myślenia! 🙂

Tygodniowe love #5 w którym jest podsumowanie ankiet oraz informacja dla osób, które chcą być na bieżąco. Już niebawem będę pisała teksty które nie pojawią się na “głównej” ani nawet w zakładce teksty wg. daty i jedyną opcją aby do nich trafić będzie bycie obserwatorem bloga na dowolnej platformie lub obserwowanie mnie w czyimś blogrollu , co nie zawsze zadziała (o tym innym razem)

Napisałam też o sztuce przegrywania, czyli o tym, dlaczego Noriaki Kasai jest zwycięzcą . Niestety, prawie nikt nie zrozumiał tego tekstu 🙁 Pisałam o tym, czego możemy nauczyć się od Noriakiego, nie o tym, jaki Holender jest be, bo doceniam, że zmienił myślenie! Przy okazji, polecam zerknąć na tekst w stopce bloga ;-))


Najważniejszy według mnie tekst tygodnia to “Dlaczego nienawidzisz swojego ciała“, czyi o tym, jak pozbyć się kompleksów.


Pytaliście, czy mój naturalny kolor włosów pasuje mi do twarzy :

Oczywiście widać tutaj zapuszczanie brwi w celu regulacji, odcinek dwa tysiące siedemset ileśtam.


#dary losu


Avon femme to taki delikatny przyjemniaczek, pasuje na codzienne psikadełko. O dziwo nawet mi się podoba :O


To zdjęcie oznacza tylko jedno – czuję się na tyle dobrze, że mogę ćwiczyć! :-)) Pora zabrać się za tyłek który coś się spłaszczył 😀


O, ponieważ nie ma co się czarować – moje włosy wyglądają raczej słabo po tylu przygodach, testowałam hit włosomaniaczek, całkiem spoko :))


Więcej zdjęć z tygodnia na moim Instagramie

Aaaa, miałam też gościa :

Przyszło takie ładne coś na moje okno w nocy i chciało wejść. Zimno było, ale spał u mnie kot babci i nie wiedziałam, czy się polubią, więc musiałam przez okno w samej bieliźnie wyskoczyć na balkon (nie mam w pokoju drzwi balkonowych 😉 a z balkonu na dwór otworzyć kotu piwnicę żeby sobie tyłek ugrzał i się trochę najadł. Ładny, zadbany, milusi, bardzo głodny. Pierwszy raz go widziałam i więcej się nie pojawił 🙂


Wiecie, że raz w środku nocy się pomyliłam i zamiast wpuścić oknem kota babci (szary) wpuściłam jakiegoś obcego szarego kocura? 😀 Najadł się i położył się na moim łóżku, a potem doznałam szoku jak zobaczyłam na oknie prawdziwego “Szarego” 😀


W ogóle obce zwierzęta chętnie do mnie przychodzą, np. kiedyś na balkonie pojawiły się dwa egzotyczne ptaki i sobie odpoczywały (10 lat temu?), nikt mi nie uwierzył 😀 Zanim rodzice przyszli, to ptaki zmyły się na drzewo 50 m dalej. Oglądając je przez lornetkę uwierzyli w końcu. A potem w radio mówili, że z jakiegoś zoo uciekła para ptaków i są poszukiwane 😉


Jak widać – mój tydzień był do bólu zwyczajny 😉

a Twój?


Linki tygodnia :

Blog Kasi http://52krokidoszczescia.blogspot.com/

3 rzeczy których nauczysz się od Kota – tekst Mari


Polecam!


No dobra, chciałam przemilczeć, ale ten tydzień nie ma wielu zdjęć, bo jest da mnie tygodniem bardzo dziwnym.

Chciałabym przeprosić wszystkie osoby, którym obiecałam, że po sesji zajmę się ogarnięciem wersji drukowanej mojej książki. Jestem przeszczęśliwa, że chociaż jest jeszcze tyko e-bookiem, to była długi czas bestsellerem w empiku. Konkretnie, do momentu, kiedy zdecydowałam się udostępniać ją także za darmo. Wciąż nie mogę uwierzyć , że CAŁY CZAS jest bestsellerem w swojej kategorii usłudze abonamentowej “Legimi”, przed książką Tomasza Kammela. To dla mnie naprawdę wiele znaczy, że jakaś tam 22 letnia dziewczynka jaką jestem, bez żadnych pleców, nazwiska ani grubej kasy na koncie napisała książkę którą ludzie CHCĄ CZYTAĆ i w dodatku ją lubią! Nie wierzę w to, że na lubimyczytać wciąż nie mam ani jednej negatywnej recenzji. Wzruszam się za każdym razem kiedy czytam, że dzięki moim słowom w czyimś życiu zaszła pozytywna zmiana. Autentycznie ciekną mi wtedy łzy.

Jakiś czas temu pod rondem Jagiellonów zaczepiła mnie dziewczyna wręczając mi ulotkę i proponując udział w konkursie. Nie miałam zbyt wiele czasu więc podziękowałam i pędziłam dalej do swoich spraw. Ulotka dot. konkursu wspierającego osoby wyróżniające się w takich dziedzinach jak sport, nauka i kultura. Spontanicznie wypełniłam formularz, a dzisiaj dowiedziałam się, że jestem w finale. To da mnie ogromny zaszczyt, chociaż mam zbyt wiele pokory aby liczyć na wygraną – jestem jedyną kobietą w gronie finalistów i obok mnie są  osoby zajmujące się piękną dziedziną jaką jest muzyka.
Jestem wdzięczna za ten kolejny mały sukces jakim jest finał.
Dlatego czuję, że jestem Wam ten druk książki winna. A dzieli mnie od niego jedynie wypełnienie kilku pól w dwóch dokumentach i odesłanie ich…


No właśnie. Tylko….


Kilka dni temu miałam dziwny sen. Szłam tą samą trasą i pod rondem Jagiellonów dostałam we śnie ulotkę. Szłam szybko, i pewnie nie zwróciłabym na nią uwagi, gdyby ulotką nie był nóż. A ulotkarzem mój (żyjący jeszcze) dziadek który NIGDY mi się nie śni. Powiedział tylko “zabij mnie”. Z ogromnym cierpieniem w oczach.

Rano dowiedziałam się, że miał wylew i leży w szpitalu. 


To dla mnie dość ciężki czas i chociaż wiem, że “Show must go on” nie potrafię dać z siebie wszystkiego wszędzie tam, gdzie bym chciała. To dla mnie czas refleksji, przemyśleń… mimo, że dziadek nigdy nie pozwolił się pokochać i wolał oglądać telenowele albo rozwiązywać krzyżówki kiedy go odwiedzałam.

Wybaczcie zatem zwłokę, także w odpisywaniu na maile. Myślami jestem w szpitalu.


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

28
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
tlusta_papuzkaPolny KonikCzmielAniamalujeAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia Gdańsk
Gość

dzięki wiesz za co :*
Kotka też bym chciała mieć ale w akademiku nie można:(
PS. coś masz szczęście do zwierząt , wyczuwają Twoje dobre serce:)
Pozdrawiam

Eternity
Gość

jesteś bardzo silną osobą, wiesz Aniu? 🙂

narratorka
Gość

Trzymaj się :* 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dało się ostatnio odczuć mniejszy entuzjazm na blogu, trzymaj się.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziadek wciąż leży? Nadal trzeba go przewracać na drugi bok bo sam nie daje rady ? 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a jednak piszesz o prywatnych sprawach…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jednak spierdalaj. To ani sprawa gdzie leży granica jej prywatności. Hejterze. Nawet ludzkiej tragedii nie uszanujesz 🙁 Ania, trzymaj się

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ty troche szacunku i kultury… bez przeklenstw bo to nie śmietnik. Szanuje tragedie i wpołczuje, ale stwierdzam tez fakt: o operacji kota nie napisze ale o chorym dziadku tak.. Sama podkresla na kazdym kroku( nawet w tym wpisie) ze na blogu nie porusza prywatnych spraw. Jak dla mnie brak konsekwencji w tym co mowi. tyle.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wiesz co, nie Tobie oceniać gdzie leży Ani granica prywatności i jaka jest jej definicja według Ani. Idź se swoimi mądrościami na swój blog albo wcale!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, to ten dziadek o ktorym wspomnialas we wstepie ksiazki, prawda? Trzymaj sie. Dziadkowi nie wiem czy lepiej zyczyc zdrowia czy szybkiej bezbolesnej smierci, skoro nie chce żyć… mam na mysli wczesniejsze sytuacje. Slyszalam, ze zwierzeta garną się do dobrych ludzi. Coś w tym jest. Wszystkiego dobrego

Szara Wiewiórka
Gość

To prawda, że zwierzęta garną do dobrych ludzi, dzieci też 🙂
"nigdy nie pozwolił się pokochać i wolał oglądać telenowele albo rozwiązywać krzyżówki kiedy go odwiedzałam" Każdy kocha na swój sposób, nie każdy potrafi, lub ma odwagę to okazać. Może on też?
Trzymaj się Aniu!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I ty nas jeszcze przepraszasz? Przecież nie masz za co, na blogu dzielisz się wszystkim za darmo ! Mama zawsze mi powtarzala, zeo tego co jest za darmo nie prawa.sie nic wymagac. I ze krytykantow slucha sie tylko wtedy, kiedy placa twoje rachunki, bo np. Sa twoimi rodzicami 🙂 masz trudny czas a wobec nas nie masz zadnych obowiazkow. Wszystkiego dobrego, trzymaj sie .

Ania
Gość
Ania

Aniu, Ty nie masz za co nas czytelników przepraszać! dużo siły życzę!trzyma się:)

Anka W
Gość

kiedyś, gdy chodziłam jeszcze do gimnazjum, mialam taką dziwną sytuację.parę dni po tym jak zmarła moja babcia wnów ją widziałam. przeglądałam się w lustrze i kątem oka widziałam jak na mnie patrzy. do tej pory nie wuem co to było. pewnie jakieś dziecięce przeżywanie, czy coś w ten deseń.
wiem, nie do końca związane to z tematem, ale Twój wpis przypomniał mi to zdarzenie sprzed wielu lat.

trzymaj się Ania.

Szusza
Gość

Aniu, ten sen… cały czas mam dreszcze. Musi to być dla Ciebie trudny czas, dlatego nie miej żadnych wyrzutów sumienia. Każdy powinien zrozumieć taką sytuację. Niedawno zmarła moja babcia. Cały czas się z tym godzę. Pewnego dnia, po bardzo długiej rozmowie z siostrą (to nie była jej babcia – wiem, brzmi dziwnie – więc tym bardziej umiała mi pomóc), poczułam ogromne oczyszczenie. I tej samej nocy miałam okropny sen. Śniło mi się, że stoję przed klatką i widzę w szybie w drzwiach jej martwe ciało, które leży na chodniku, choć wcale go tam nie było. Dopiero teraz zrozumiałam ten sen… Czytaj więcej »

Daisy K
Gość

Jeju, współczuję Ci ogromnie! Wiem że dziadek i tak Ciebie kocha mimo że ma taką osobowość. Mój tato sp. też nie był nigdy zbyt wylewny a byłam jego ukochaną córką. Dziś przyśnił mi się mój zmarły przed 3 tygodniami zięć, rozmawialiśmy tak jak zawsze. Może dziadek się boi że nie będzie sprawny, ludzie bardzo się tego boją, ale są przecież rehabilitacje, nic straconego. Wierzę że będzie dobrze, dasz radę. 🙂 Kicia zaszalała z tym kaloryferem jak widzę. 😉

Mari
Gość

Aniu, jak dziadek? Musisz być dobrym człowiekiem, skoro masz takie sny. Tak przynajmniej uważała moja babcia. Pomodlę się dziś o zdrowie dla dziadka.
Dziękuję za polecenie – to bardzo miłe 🙂 Uśmiech na twarzy od ucha do ucha.
Avon – uwielbiam ich zapachy. Wydaje mi się, że dodają jakiś magiczny składnik, po którym zawsze wyczujesz ejwonowski zapach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z tym snem, mialam podobna sytuacje. Miesiac temu snilo mi sie, ze moja babcia przewrocila sie i przestala oddychac. Tego samego dnia zmarla. Ciekawi mnie bardzo, skad biora sie takie sny. Co sadzisz na ten temat? Ogromne wyrazy wspolczucia!

Rodzynki Sułtańskie. Lifestyle, podróże, kultura i coś jeszcze.
Gość

Siły i zdrowia dla dziadka. Nie wierzę w przepowiednie, uroki, przepowiadanie przyszłości (ani turecki "nazar", który mnie tu doprowadza do szału), ale w sny – tak. Coś musi w tym być, że w stanie zupełnego odprężenia, odpoczynku, mózg potrafi sam dotrzeć do wspomnień, lęków, obaw (np. obawy o zdrowie bliskich), marzeń, z których nie zdajemy sobie sprawy. Trzymaj się!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo proszę Cię o odpowiedź, jak radzisz sobie z wrednymi komentarzami? Typowymi hejtami? Chce zalozyć bloga ale to mnie właśnie stopuje…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A mi jak się śni moja babcia (żyjąca na szczęście) to znaczy, że coś nabroiła 😉 … a to kupiła coś od akwizytorów mimo, że jej nie stać, a to ją okradli, a to mieszkanie zalała… Zawsze kiedy pojawi się w śnie od razu rano do niej dzwonie pytać co się stało. Za to mojej mamie jak śni się ktoś z rodziny, to znaczy, że się coś złego wydarzy. Śniła się jej ciocia, żyjąca, a na następny dzień dotarła do nas informacja, że mój chrzestny a syn tej cioci uległ wypadkowi na kopalni, na szczęście nic poważnego, powierzchowne rany. A… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, czy mogłabyś napisać o aspołeczności i o sposobach radzenia sobie z tym? Jeżeli oczywiście masz wiedzę na ten temat 🙂

Czmiel
Gość

Kocie wąsy całkowicie mnie rozbroiły :p

Polny Konik
Gość

Też smażę na kokosowym, ale na nim najlepiej smakują dania na słodko. Mam jeszcze opór przed kurczakiem na kokosowym…

tlusta_papuzka
Gość

A propos Twoich egzotycznych ptakow: http://en.wikipedia.org/wiki/Kingston_parakeets

Previous
Sztuka przegrywania, czyli dlaczego Noriaki Kasai jest zwycięzcą
Tygodniowe love #6