Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Tygodniowe love #6

O kocie co zrobił sobie loki na wąsach i do bólu zwyczajnym tygodniu 😉

A także o tym, że negatywny filtr = negatywny odbiór.

W tym tygodniu nie obejrzałam żadnego filmu (a miałam), nie przeczytałam też do końca książki (#matematyka tygodnia wciąż ta sama) i… nie mam żadnych wyrzutów 🙂

Zaliczyłam sesję przed sesją. Miałam wiele planów na ten tydzień – gruntowne porządki, zorganizowanie wyprzedaży swoich rzeczy,  przygotowanie książki do druku.

A tak naprawdę to zrobiłam tylko porządki (i to wcale nie takie gruntowne) spotykałam się ze znajomymi z którymi byłam umówiona na “po sesji” , szalałam w kuchni, delektowałam się muzyką Queen a jedynym obowiązkiem na mojej liście były zajęcia indywidualne z dziećmi, do których mogłam się mega super przygotować i całkiem wykazać. 


Cieniem jest to, że musiałam umówić się z kotką na zabieg i tydzień kręcił się wokół maleńkiej. W środę czeka ją drobna operacja ale wszystko trzeba było umówić i obgadać. Nie jest to jednak temat który chcę rozwijać na blogu, tak samo jak nie piszę o swoich sprawach prywatnych 😉


W dodatku Schwarz lansuje nowe trendy i jakimś cudem dorobiła się loków z jednej strony pyszczka. Pewnie za mocno przytuliła się do kaloryfera 😉


Jadłam różnie, ale mam tylko jedno zdjęcie:

Rybka (nie piszcie mi, że panierka wciąga dużo tłuszczu, smażę na kokosowym ;-)), brokuły, marchewka z groszkiem, surówka z kapusty i ziemniaki z koperkiem. Pycha!

Pytaliście, o przepisy z kaszą jaglaną – wystarczy zamienić ziemniaki na jaglankę i ta daaaam, mamy przepis z kaszą jaglaną. Serio, jestem zwolenniczką megaprostych rozwiązań.


Tekst o mojej “diecie” miał najwięcej komentarzy i pytań. Aby do niego przejść, wystarczy puknąć w obrazek :


Inne napisane w tym tygodniu artykuły :


Walentynki singla – idź na randkę z samym sobą

Inny tekst o Walentynkach

Historyjka motywacyjna nadesłana przez czytelniczkę – fantastyczna zmiana myślenia! 🙂

Tygodniowe love #5 w którym jest podsumowanie ankiet oraz informacja dla osób, które chcą być na bieżąco. Już niebawem będę pisała teksty które nie pojawią się na “głównej” ani nawet w zakładce teksty wg. daty i jedyną opcją aby do nich trafić będzie bycie obserwatorem bloga na dowolnej platformie lub obserwowanie mnie w czyimś blogrollu , co nie zawsze zadziała (o tym innym razem)

Napisałam też o sztuce przegrywania, czyli o tym, dlaczego Noriaki Kasai jest zwycięzcą . Niestety, prawie nikt nie zrozumiał tego tekstu 🙁 Pisałam o tym, czego możemy nauczyć się od Noriakiego, nie o tym, jaki Holender jest be, bo doceniam, że zmienił myślenie! Przy okazji, polecam zerknąć na tekst w stopce bloga ;-))


Najważniejszy według mnie tekst tygodnia to “Dlaczego nienawidzisz swojego ciała“, czyi o tym, jak pozbyć się kompleksów.


Pytaliście, czy mój naturalny kolor włosów pasuje mi do twarzy :

Oczywiście widać tutaj zapuszczanie brwi w celu regulacji, odcinek dwa tysiące siedemset ileśtam.


#dary losu


Avon femme to taki delikatny przyjemniaczek, pasuje na codzienne psikadełko. O dziwo nawet mi się podoba :O


To zdjęcie oznacza tylko jedno – czuję się na tyle dobrze, że mogę ćwiczyć! :-)) Pora zabrać się za tyłek który coś się spłaszczył 😀


O, ponieważ nie ma co się czarować – moje włosy wyglądają raczej słabo po tylu przygodach, testowałam hit włosomaniaczek, całkiem spoko :))


Więcej zdjęć z tygodnia na moim Instagramie

Aaaa, miałam też gościa :

Przyszło takie ładne coś na moje okno w nocy i chciało wejść. Zimno było, ale spał u mnie kot babci i nie wiedziałam, czy się polubią, więc musiałam przez okno w samej bieliźnie wyskoczyć na balkon (nie mam w pokoju drzwi balkonowych 😉 a z balkonu na dwór otworzyć kotu piwnicę żeby sobie tyłek ugrzał i się trochę najadł. Ładny, zadbany, milusi, bardzo głodny. Pierwszy raz go widziałam i więcej się nie pojawił 🙂


Wiecie, że raz w środku nocy się pomyliłam i zamiast wpuścić oknem kota babci (szary) wpuściłam jakiegoś obcego szarego kocura? 😀 Najadł się i położył się na moim łóżku, a potem doznałam szoku jak zobaczyłam na oknie prawdziwego “Szarego” 😀


W ogóle obce zwierzęta chętnie do mnie przychodzą, np. kiedyś na balkonie pojawiły się dwa egzotyczne ptaki i sobie odpoczywały (10 lat temu?), nikt mi nie uwierzył 😀 Zanim rodzice przyszli, to ptaki zmyły się na drzewo 50 m dalej. Oglądając je przez lornetkę uwierzyli w końcu. A potem w radio mówili, że z jakiegoś zoo uciekła para ptaków i są poszukiwane 😉


Jak widać – mój tydzień był do bólu zwyczajny 😉

a Twój?


Linki tygodnia :

Blog Kasi http://52krokidoszczescia.blogspot.com/

3 rzeczy których nauczysz się od Kota – tekst Mari


Polecam!


No dobra, chciałam przemilczeć, ale ten tydzień nie ma wielu zdjęć, bo jest da mnie tygodniem bardzo dziwnym.

Chciałabym przeprosić wszystkie osoby, którym obiecałam, że po sesji zajmę się ogarnięciem wersji drukowanej mojej książki. Jestem przeszczęśliwa, że chociaż jest jeszcze tyko e-bookiem, to była długi czas bestsellerem w empiku. Konkretnie, do momentu, kiedy zdecydowałam się udostępniać ją także za darmo. Wciąż nie mogę uwierzyć , że CAŁY CZAS jest bestsellerem w swojej kategorii usłudze abonamentowej “Legimi”, przed książką Tomasza Kammela. To dla mnie naprawdę wiele znaczy, że jakaś tam 22 letnia dziewczynka jaką jestem, bez żadnych pleców, nazwiska ani grubej kasy na koncie napisała książkę którą ludzie CHCĄ CZYTAĆ i w dodatku ją lubią! Nie wierzę w to, że na lubimyczytać wciąż nie mam ani jednej negatywnej recenzji. Wzruszam się za każdym razem kiedy czytam, że dzięki moim słowom w czyimś życiu zaszła pozytywna zmiana. Autentycznie ciekną mi wtedy łzy.

Jakiś czas temu pod rondem Jagiellonów zaczepiła mnie dziewczyna wręczając mi ulotkę i proponując udział w konkursie. Nie miałam zbyt wiele czasu więc podziękowałam i pędziłam dalej do swoich spraw. Ulotka dot. konkursu wspierającego osoby wyróżniające się w takich dziedzinach jak sport, nauka i kultura. Spontanicznie wypełniłam formularz, a dzisiaj dowiedziałam się, że jestem w finale. To da mnie ogromny zaszczyt, chociaż mam zbyt wiele pokory aby liczyć na wygraną – jestem jedyną kobietą w gronie finalistów i obok mnie są  osoby zajmujące się piękną dziedziną jaką jest muzyka.
Jestem wdzięczna za ten kolejny mały sukces jakim jest finał.
Dlatego czuję, że jestem Wam ten druk książki winna. A dzieli mnie od niego jedynie wypełnienie kilku pól w dwóch dokumentach i odesłanie ich…


No właśnie. Tylko….


Kilka dni temu miałam dziwny sen. Szłam tą samą trasą i pod rondem Jagiellonów dostałam we śnie ulotkę. Szłam szybko, i pewnie nie zwróciłabym na nią uwagi, gdyby ulotką nie był nóż. A ulotkarzem mój (żyjący jeszcze) dziadek który NIGDY mi się nie śni. Powiedział tylko “zabij mnie”. Z ogromnym cierpieniem w oczach.

Rano dowiedziałam się, że miał wylew i leży w szpitalu. 


To dla mnie dość ciężki czas i chociaż wiem, że “Show must go on” nie potrafię dać z siebie wszystkiego wszędzie tam, gdzie bym chciała. To dla mnie czas refleksji, przemyśleń… mimo, że dziadek nigdy nie pozwolił się pokochać i wolał oglądać telenowele albo rozwiązywać krzyżówki kiedy go odwiedzałam.

Wybaczcie zatem zwłokę, także w odpisywaniu na maile. Myślami jestem w szpitalu.


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

XOXO

Co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

28 Comments
  • Kasia Gdańsk
    Luty 17, 2014

    dzięki wiesz za co :*
    Kotka też bym chciała mieć ale w akademiku nie można:(
    PS. coś masz szczęście do zwierząt , wyczuwają Twoje dobre serce:)
    Pozdrawiam

  • Eternity
    Luty 17, 2014

    jesteś bardzo silną osobą, wiesz Aniu? 🙂

  • narratorka
    Luty 17, 2014

    Trzymaj się :* 😉

  • Anonimowy
    Luty 17, 2014

    Dało się ostatnio odczuć mniejszy entuzjazm na blogu, trzymaj się.

  • Anonimowy
    Luty 17, 2014

    Dziadek wciąż leży? Nadal trzeba go przewracać na drugi bok bo sam nie daje rady ? 🙁

  • Anonimowy
    Luty 17, 2014

    a jednak piszesz o prywatnych sprawach…

    • Anonimowy
      Luty 17, 2014

      A jednak spierdalaj. To ani sprawa gdzie leży granica jej prywatności. Hejterze. Nawet ludzkiej tragedii nie uszanujesz 🙁 Ania, trzymaj się

    • Anonimowy
      Luty 17, 2014

      a ty troche szacunku i kultury… bez przeklenstw bo to nie śmietnik. Szanuje tragedie i wpołczuje, ale stwierdzam tez fakt: o operacji kota nie napisze ale o chorym dziadku tak.. Sama podkresla na kazdym kroku( nawet w tym wpisie) ze na blogu nie porusza prywatnych spraw. Jak dla mnie brak konsekwencji w tym co mowi. tyle.

    • Anonimowy
      Luty 17, 2014

      wiesz co, nie Tobie oceniać gdzie leży Ani granica prywatności i jaka jest jej definicja według Ani. Idź se swoimi mądrościami na swój blog albo wcale!

  • Anonimowy
    Luty 17, 2014

    Aniu, to ten dziadek o ktorym wspomnialas we wstepie ksiazki, prawda? Trzymaj sie. Dziadkowi nie wiem czy lepiej zyczyc zdrowia czy szybkiej bezbolesnej smierci, skoro nie chce żyć… mam na mysli wczesniejsze sytuacje. Slyszalam, ze zwierzeta garną się do dobrych ludzi. Coś w tym jest. Wszystkiego dobrego

    • Szara Wiewiórka
      Luty 18, 2014

      To prawda, że zwierzęta garną do dobrych ludzi, dzieci też 🙂
      "nigdy nie pozwolił się pokochać i wolał oglądać telenowele albo rozwiązywać krzyżówki kiedy go odwiedzałam" Każdy kocha na swój sposób, nie każdy potrafi, lub ma odwagę to okazać. Może on też?
      Trzymaj się Aniu!

  • Anonimowy
    Luty 17, 2014

    I ty nas jeszcze przepraszasz? Przecież nie masz za co, na blogu dzielisz się wszystkim za darmo ! Mama zawsze mi powtarzala, zeo tego co jest za darmo nie prawa.sie nic wymagac. I ze krytykantow slucha sie tylko wtedy, kiedy placa twoje rachunki, bo np. Sa twoimi rodzicami 🙂 masz trudny czas a wobec nas nie masz zadnych obowiazkow. Wszystkiego dobrego, trzymaj sie .

  • Ania
    Luty 17, 2014

    Aniu, Ty nie masz za co nas czytelników przepraszać! dużo siły życzę!trzyma się:)

  • Anka W
    Luty 17, 2014

    kiedyś, gdy chodziłam jeszcze do gimnazjum, mialam taką dziwną sytuację.parę dni po tym jak zmarła moja babcia wnów ją widziałam. przeglądałam się w lustrze i kątem oka widziałam jak na mnie patrzy. do tej pory nie wuem co to było. pewnie jakieś dziecięce przeżywanie, czy coś w ten deseń.
    wiem, nie do końca związane to z tematem, ale Twój wpis przypomniał mi to zdarzenie sprzed wielu lat.

    trzymaj się Ania.

  • Szusza
    Luty 17, 2014

    Aniu, ten sen… cały czas mam dreszcze. Musi to być dla Ciebie trudny czas, dlatego nie miej żadnych wyrzutów sumienia. Każdy powinien zrozumieć taką sytuację.
    Niedawno zmarła moja babcia. Cały czas się z tym godzę. Pewnego dnia, po bardzo długiej rozmowie z siostrą (to nie była jej babcia – wiem, brzmi dziwnie – więc tym bardziej umiała mi pomóc), poczułam ogromne oczyszczenie. I tej samej nocy miałam okropny sen. Śniło mi się, że stoję przed klatką i widzę w szybie w drzwiach jej martwe ciało, które leży na chodniku, choć wcale go tam nie było. Dopiero teraz zrozumiałam ten sen – obsesyjnie bałam się, że zobaczę babcię, że ona przyjdzie do mnie… Może chodziło o to, bym wreszcie zrozumiała, że jej nie ma. Wierzę, że czuwa nade mną, jest blisko, ale przecież nigdy nie chciałaby we mnie wzbudzić strachu. Strasznie ją kochałam i kocham ją nadal, była cudowna, wspaniała, mądra… Ten sen mnie przeraża do dziś, ale staram się sobie to wszystko tłumaczyć.
    Mój dziadek po swojej śmierci przyśnił mi się uśmiechnięty, przytulił mnie, był szczęśliwy. I wierzę, że tak naprawdę jest!

    Trzymaj się, Aniu. Jedyne, co przyszło mi do głowy, aby Ci poradzić, to daj dziadkowi szczęście, bo to na pewno potrafisz.

  • Daisy K
    Luty 17, 2014

    Jeju, współczuję Ci ogromnie! Wiem że dziadek i tak Ciebie kocha mimo że ma taką osobowość. Mój tato sp. też nie był nigdy zbyt wylewny a byłam jego ukochaną córką. Dziś przyśnił mi się mój zmarły przed 3 tygodniami zięć, rozmawialiśmy tak jak zawsze. Może dziadek się boi że nie będzie sprawny, ludzie bardzo się tego boją, ale są przecież rehabilitacje, nic straconego. Wierzę że będzie dobrze, dasz radę. 🙂 Kicia zaszalała z tym kaloryferem jak widzę. 😉

  • Mari
    Luty 18, 2014

    Aniu, jak dziadek? Musisz być dobrym człowiekiem, skoro masz takie sny. Tak przynajmniej uważała moja babcia. Pomodlę się dziś o zdrowie dla dziadka.
    Dziękuję za polecenie – to bardzo miłe 🙂 Uśmiech na twarzy od ucha do ucha.
    Avon – uwielbiam ich zapachy. Wydaje mi się, że dodają jakiś magiczny składnik, po którym zawsze wyczujesz ejwonowski zapach.

  • Anonimowy
    Luty 18, 2014

    Z tym snem, mialam podobna sytuacje. Miesiac temu snilo mi sie, ze moja babcia przewrocila sie i przestala oddychac. Tego samego dnia zmarla. Ciekawi mnie bardzo, skad biora sie takie sny. Co sadzisz na ten temat? Ogromne wyrazy wspolczucia!

  • Siły i zdrowia dla dziadka. Nie wierzę w przepowiednie, uroki, przepowiadanie przyszłości (ani turecki "nazar", który mnie tu doprowadza do szału), ale w sny – tak. Coś musi w tym być, że w stanie zupełnego odprężenia, odpoczynku, mózg potrafi sam dotrzeć do wspomnień, lęków, obaw (np. obawy o zdrowie bliskich), marzeń, z których nie zdajemy sobie sprawy. Trzymaj się!

  • Anonimowy
    Luty 18, 2014

    Bardzo proszę Cię o odpowiedź, jak radzisz sobie z wrednymi komentarzami? Typowymi hejtami? Chce zalozyć bloga ale to mnie właśnie stopuje…

    • Aniamaluje
      Luty 18, 2014

      w regulaminie komentarzy (pod formularzem) jest link który Ci wszystko wytłumaczy 🙂

  • Aniamaluje
    Luty 18, 2014

    Kochani, dziadek ma się tak, jak się miał, nic nie robi sam, nawet nie przewraca się na drugi bok. Nie współczujcie mi, bo nie jestem człowiekiem który oczekuje współczucia, każdy kto przeczytał moją książkę albo czyta dłużej ten blog to wie. W tej chwili priorytetem jest dla mnie przygotowanie kota do zabiegu, aby przeżył go bez stresu. Obecny czas jest dla mnie trudny nie dlatego, że Ryszard leży w szpitalu (jeszcze, bo zaraz skończy się czas który "przysługuje" na NFZ). Jest dla mnie trudny, bo nie sądziłam, że to w ogóle mnie "ruszy" gdyż nie mam z tym człowiekiem żadnej więzi a mimo to…jest mi jakoś przykro i życzę mu dobrze.
    Co do snów, to myślę, że to nie jest kwestia wiary – jesteśmy wszyscy komórkami jednego wielkiego organizmu jakim jest Wszechświat, komunikujemy się, tak po prostu. jak komórki. Mam nadzieję, że wrócę niebawem z nową energią, bo jadę na oparach i mam trochę ambiwalentne emocje – z jednej strony powodu do radości,z drugiej – do smutku.

  • Anonimowy
    Luty 18, 2014

    A mi jak się śni moja babcia (żyjąca na szczęście) to znaczy, że coś nabroiła 😉 … a to kupiła coś od akwizytorów mimo, że jej nie stać, a to ją okradli, a to mieszkanie zalała… Zawsze kiedy pojawi się w śnie od razu rano do niej dzwonie pytać co się stało.

    Za to mojej mamie jak śni się ktoś z rodziny, to znaczy, że się coś złego wydarzy. Śniła się jej ciocia, żyjąca, a na następny dzień dotarła do nas informacja, że mój chrzestny a syn tej cioci uległ wypadkowi na kopalni, na szczęście nic poważnego, powierzchowne rany.
    A mi ostatnio śniła się moja praca, problemy z projektami i ogólnie się całą noc budziłam. Rano w biurze jak zawsze czekałam na szefa, który przyjeżdża ok 8.00, a tu się spóźnia, 15min, 20min, już czuje, że coś jest nie tak, a za chwile telefon, że szef się źle poczuł i trafił do szpitala na tydzień na obserwacje (a muszę powiedzieć, że wiek ma słuszny, dziś świętujemy jego 80tke :P). Sny są bardzo dziwne i najczęściej napawają mnie niepokojem, choć staram się nie traktować ich zbyt serio.

    pozdrawiam
    KK

  • Anonimowy
    Luty 18, 2014

    Aniu, czy mogłabyś napisać o aspołeczności i o sposobach radzenia sobie z tym? Jeżeli oczywiście masz wiedzę na ten temat 🙂

  • Czmiel
    Luty 18, 2014

    Kocie wąsy całkowicie mnie rozbroiły :p

  • Polny Konik
    Luty 19, 2014

    Też smażę na kokosowym, ale na nim najlepiej smakują dania na słodko. Mam jeszcze opór przed kurczakiem na kokosowym…

  • tlusta_papuzka
    Luty 28, 2014

    A propos Twoich egzotycznych ptakow: http://en.wikipedia.org/wiki/Kingston_parakeets

Previous
Sztuka przegrywania, czyli dlaczego Noriaki Kasai jest zwycięzcą