- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Linki tygodnia #1

Znudziło mnie tygodniowe love, więc zmieniam je na linki tygodnia. Z krótkim podsumowaniem 🙂Nie mam zdjęć z tego tygodnia, mój sprzęt jest przedpotopowy i postanowił się zbuntować, a ja wciąż nie zastanowiłam się nad aparatem jaki chcę kupić 😀

Powyżej zatem miks rzeczy które były dla mnie ważne w tym tygodniu :

– stuknęły mi ponad dwa miliony odsłon. Dziękuję :*

– jadłam dużo piersi z indyka. Tortilla z podpłomyka mode on. Muszę kupić nasiona rukoli i nie kupować już nigdy sałaty, bo to nieekonomiczne 😀

– Ćwiczyłam, i to dużo. Musiałam jakoś odreagować napiętą sytuację a to zawsze dobry pomysł.

– Moje okno nawiedza coraz więcej kotów które trzeba nakarmić/wpuścić do piwnicy na stary tapczan żeby się ogrzały, więc wspominam przeglądając różne kocie zdjęcia i jestem skłonna zaadoptować wszystko, co się rusza. Mój kot po operacji ma się dużo lepiej, chociaż z drugiego kubraczka też się wyplątał.  Wszystko jest na instagramie.


Przełomem jest dla mnie założenie konta na asku – nie publikuję większości pytań, bo nie wymagają odpowiedzi, ale dosłownie zasypujecie mnie prośbami o konkretne teksty. Bardzo podoba mi się ta forma komunikacji! 

W odpowiedzi na falę takich pytań powstał tekst : 7 pomysłów na niedzielę 🙂 Kiedy czytacie te słowa, zapewne nie odczytałam jeszcze Waszych komentarzy, bo tekst piszę z wyprzedzeniem.

No właśnie… codzienna publikacja to eksperyment lutego i mam wrażenie, że jednak trochę tych tekstów tu za dużo. Co sądzicie?

W minionym tygodniu napisałam też :

Tekst o tekście – Ładne ciuszki na Majdanie

Głupi tekst który odnosi się do mądrych pytań Mari

Bardzo ważny tekst o tym, jak zwiększyć pewność siebie

O wpływie emocji na zdrowienie

O dzieciach które służą Szatanowi

I tygodniowe love #6

Filmem tygodnia był Dyktator


Momentami szokował, ale jest niekonwencjonalną satyrą dyktatury…i nie tylko.


W tym tygodniu działo się wiele różnych rzeczy i byłam na ciągłym niedoczasie, opowiem zatem o nich przy innej okazji…

jutro moim jedynym “stresem” będzie ogarnięcie rano w biedronce tego pojemnika

 

(pewnie wybiorę płaskie), a jak rano jeszcze ich nie wyłożą, to lipa 😀 A jeśli ktoś szuka to pisaliście mi kiedyś o Waszych pomysłach na lunch do pracy czy na uczelnię.


Linki tygodnia :

http://www.damnyouautocorrect.com/12299/10-more-hilarious-autocorrect-fails-from-mom-and-dad/ – cała ta strona jest genialna, kilka razy popłakałam się śmiechu :))

Wiadomość jaką na facebooku dostała moja koleżanka (klik) – wbiła mnie w krzesło 😀

Bardzo ciekawy tekst o nauce angielskiego (i każdego innego języka) , czyli dlaczego gramatykę możesz olać 🙂


I bardzo ważny tekst Amelii którego nie czytaj, jeśli jesteś “polaczkiem”. Nie czytaj, bo nie zrozumiesz.




Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

51
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujemitekAnonimowyOla O.Ewelina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ania notuje
Gość

"Dyktatora" oglądałam dwa razy. Robi wrażenie 😉

Amelia
Gość

Dzięki Aniu za polecenie mojego tekstu :)))

Co do częstotliwości publikowania tekstów – mnie pasuje, przy czym ja zazwyczaj czytam raz/dwa razy w tygodniu wszystkie wpisy hurtem. A wszystko dzięki Feedly, bez którego bym żyć nie mogła i większość tekstów by mi umykała 😉

Marta Hennig
Gość

Ja się zgadzam z Amelią, mi też nie przeszkadza ilość tekstów – wchodzę raz, dwa w tygodniu i sobie wszystkie czytam <3 🙂 Jeśli tylko tobie to pasuje i masz na to siły, to uważam że jak najbardziej powinnaś często pisać 🙂

bubejzi
Gość

ja nie uwazam aby codzienne publikowanie postów to bylo za duzo 😉 co wiecej podoba mi sie to;) jestes moja ulubiona blogerką i inspirujesz mnie bardzo 😉 dziekuje

Kawaii-doll
Gość

Zgadzam się 😀

Jezula
Gość
Jezula

Dzięki za podrzucenie pojemników – akurat się przyda na jogurt/płatki i sałatki 🙂 Przyda się, mam nadzieję, że trafię. Swoją drogą w Lidlu od 27 fajne ciuszki będą, to tak dla zainteresowanych różnymi promocjami.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mi bardzo odpowiada to, że piszesz codziennie:) stała pora publikacji też mi się podoba, bo w trakcie przerwy mogę coś u Ciebie przeczytać

panna mewa
Gość

kupiłam płaski pojemnik na sałatkę jest super!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Aniu.Ostatnio czytałam jeden z Twoich postów, gdzie w komentarzu napisałaś, że od bodajże dwóch lat nie bierzesz tabletek przeciwbólowych. W takim razie jak radzisz sobie z bólem?

Pozdrawiam, Martyna

Marianna Greenleaf
Gość

Mi się "Dyktator" niezbyt podobał, podobnie jak reszta tych filmów z Cohenem. Satyra niby rządzi się swoimi prawami, ale ja jakoś nie łykam tej skrajnie prostackiej estetyki, nie umiem się do tego przekonać.
Chociaż w porównaniu np. z "Bruno" (chyba najobrzydliwszy film jaki widziałam) to "Dyktator" i tak jest jeszcze znośny 😛

Ewelina B
Gość

Te pojemniki fajna sprawa, muszę zainwestować i nosić przekąski ze sobą na uczelnie inaczej skończy się jak zawsze smutnym batonem z automatu :)Kociaki fantastyczne ach jak mi się marzą takie krzątające po mieszkaniu no ale niestety chyba w jednym pokoju ciężko byłoby mi je wychowywać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ta strona z tekstami z telefonów jest niesamowita 🙂 poznalam juz kilka nowych slowek i zwrotow np. Blueballs 😀

Karina
Gość

oj, Aniu, czasami wolałabym, żeby tych tekstów u Ciebie było jednak mimo wszystko mniej, mniej byłoby zaległości i możliwość, by zatęsknić ; ) aczkolwiek podziwiam za zapał : ) 'fails from mum and dad' genialne!

OjKarola
Gość

Chciałam założyć sobie konto na asku, ale boję się, że nikt mnie o nic nie zapyta 😀 I nie wpadłabym na to, żeby wyhodować własną rukolę. Ale przy moim tempie zjadania jej musiałabym zasadzić spore poletko.

Zosiapw
Gość

Totalnie przepadłam jak zobaczyłam to pudełko na jogurt i płatki! Uwielbiam jeść jogurt z muesli, ale nigdy nie biorę go na uczelnie, bo trochę ciężko przygotować albo gotowe zabrać ze sobą, wszystko zmięknie ;P A to jest genialne! I to jeszcze za taką cenę… jutro lecę do Biedronki! :))

paranoJa
Gość

ja jak sobie nie narzucam reżimu codziennego publikowania, to się zaniedbuję i publikuję co kilka dni. moim zdaniem to fajna opcja na wyrobienie w sobie chociaż podstaw systematyczności. 😉

maugomaugo
Gość

też poluję na to pudełko!!! znaczy miałam polować, ale nie byłam dzisiaj w biedrze, mam nadzieję, że jutro będą!
tekst o nauce języków u mnie bardzo bardzo na czasie teraz, bo wyrabiam sobie nawyk codziennego uczenia się 🙂

Puszyslawa Kot
Gość

Um. Też ma iPhone. Zawsze, notorycznie poprawia mi słowo "tenis" na "penis" i jeszcze kilka smaczków.

Potworek
Gość

Chciałabym to na jogurt! Ja zabieram do pracy (albo robię w pracy) pokrojonego bananka, jabłko, gruszkę, garstkę migdałów/pestek dyni/żurawiny suszonej, zasypuję płatkami owsianymi albo musli i polewam jogurtem. Jogurt toleruję, mleko nie za bardzo, także dla mnie ujdzie. Jak mi się chce, to robię wcześniej sos – mleko (w moim przypadku mleko kozie/napój migdałowy lub kokosowy, który przyrządzam sama/mleko owsiane) gotuję z łyżeczką cukru, dodaję później żółtko utarte z mąką ziemniaczaną i przyprawami (wanilia/cynamon/co kto lubi), chłodzę i voila, pyszny sos, który używam zamiast jogurtu.

Posikałam się czytając autokorekty i teksty rodziców. Przepisanie prostytutek rozwaliło mnie na łopatki 😀

Ewa Pałetko
Gość

Skąd ten biustonosz/topik na pierwszym zdjęciu? Śliczny 🙂

Izabela
Gość

Ja bardzo lubię to że posty pojawiają się codziennie, chociaż rozumiem że to może być ciężkie i męczące dla Ciebie.
Ciesze się że spodobał Ci się mój post i postanowiłaś się nim podzielić! :*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kupiłam płaskie pudełko na sałatkę i przeraża mnie jego wielkość 😛 w życiu nie zjadłam tyle sałatki na raz, i zastanawiam się czy moja największa torebka ogarnie taki dodatek w środku. Mimo, że sałatki lubię, traktuje je raczej jako dodatek, a nie główny posiłek. Może masz jakieś sprawdzone przepisy na sałatki, przekąski? Jak zamierzasz hodować rukole? Masz jakiś sprawdzony sposób?

pozdrawiam i życzę wszystkim smacznego 😉 czy to z biedronkowym pudełkiem czy bez
KK

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No właśnie ta kasza jagalna… Aż tak kucharsko upośledzona nie jestem, ale tej kaszy nigdy nie udało mi się dobrze ugotować, albo rozgotuje, albo jest za twarda albo przypale co się najczęściej zdarza. I pomyśleć, że zwykły ryż używam i gotuje ten bez woreczków co niektórych znajomych przeraża 😉
A ta cała kasza jagalna na zimno też smakuje?

dzięki za odpowiedź
KK

an
Gość

Ja kaszę zalewam zimną wodą (podwójna ilość wody w stosunku do kaszy) i wstawiam na gaz – taki średni, nie przykrywam. Zazwyczaj w ogóle nie mieszam nawet, a wyłączam jak już woda zostanie wchłonięta przez kaszę (w kaszy pojawiają się wgłębienia od pary). Wtedy wyłączam, przykrywam pokrywką i czasami ręcznikiem dodatkowo. Pół godziny później jest idealna – sypka i miękka, ale jak nie mam czasu to jem od razu i też daje radę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuje bardzo za odpowiedzi, trzeba będzie chyba potrenować to gotowanie.

Aniu a tą w woreczkach to w jakimś konkretnym sklepie kupujesz? Jakiejś konkretnej firmy? czego szukać? bo szczerze nigdzie takiej nie widziałam.

KK

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dorzucę swoje trzy grosze. Jaglanka jest pyszna także na zimno, tylko musi być ugotowana na sypko, a nie na paciaję, no chyba że chcemy zrobić budyń. Bez garnka z grubym dnem i w miarę szczelną pokrywką ani rusz (u mnie sprawdza się Sir Thomas z Tesco z jakiejś akcji znaczkowej). Kaszę najpierw płuczę na sitku w letniej wodzie, zostawiam na chwilę, żeby obeschła (mokra lubi przywierać do dna) i prażę przez kilka minut w rozgrzanym suchym garnku, potrząsając nim od czasu do czasu. Prażenie ma na celu pozbycie się goryczki. Czytałam też gdzieś, że dopiero taka podprażona kasza nabiera właściwości… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dzięki za tak dokładny przepis 😉 na pewno wykorzystam

KK

Królowa Karo
Gość

Dla mnie chyba optymalne są posty co drugi dzień, bo nie co dzień mam czas na czytanie. Oczywiście jak jest więcej, to nadrabiam zaległości.

Natalia Slawek
Gość

Ha, ja akurat nie nadazam z tekstami od jakiegos czasu, ale to moze byc kwestia mojej oslabionej organizacji w tym miesiacu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jakby co to w Biedronce są teraz nasiona rukoli 🙂

Vashti
Gość

Mi się podoba, że dodajesz teksty codziennie:) Lubię zrobić sobie w ciągu dnia chwilę z kawą i Twoim blogiem:) A koty są słodziutkie, ja sama niedawno przygarnęłam malucha ze schroniska, dobrze że pojechałam tam z chłopakiem, bo pewnie wzięłabym tyle, ile by się do koszyka zmieściło:)

Malko
Gość

Ja też ostatnio zakupiłam płaski pojemnik na obiad do pracy. Sprawdza się idealnie. Jest podzielony na trzy części, więc śmiało można do "dania głównego" dodać jakieś dodatki. Poza tym zaopatrzyłam się w osobny pojemnik na owoce i wreszcie zaczęłam jeść jak człowiek 🙂

Pozdrawiam serdecznie.

Ewelina
Gość

Oooo pierwszy raz widzę taki wynalazek jak to pudełko na jogurt z żelem chłodzącym. Ciekawe czy to działa, latem przydałby się. A co do pojemnika na sałatkę – bierz wysoki. Kilka lat temu kupiłam taki chyba w rossmanie i to najwygodniejsze pudełko na drugie śniadanie/lekki lunch. Pakuje tam i płatki z jogurtem i sałatki. Pudełeczko na sos nie przecieka (hurra! z takich małych kwadratowych zawsze wypływało) a z boku jest wgłębienie i uchwyt na plastikowy widelec. Może być trochę nieporęczne (zależy jaką torebkę masz – ja noszę notatniki/dokumenty do pracy w takim typowym shopper bag i mieści się idealnie na… Czytaj więcej »

Ola O.
Gość

Widziałam dyktatora i naprawdę był to przyjemny film z dystansem poza tym świetne linki !

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mi bardzo odpowiada to, że posty pojawiają się codziennie. Bardzo lubię je czytać 🙂
Nikola

mitek
Gość

ohhh rukola super! i pisz o ćwiczeniach, na pewno wiele osób zmotywujesz (w tym mnie…)

Previous
7 pomysłów na niedzielę
Linki tygodnia #1