Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

Kryzys. I co teraz?


Znacie to? Jeśli macie siedem dni na opanowanie nowej umiejętności, np. budowania domków z kart, pierwszego pewnie będzie szło Wam słabo, a potem coraz lepiej…aż do dnia czwartego/piątego, kiedy nastąpi kryzys i będzie gorzej niż na początku…a potem znów będzie dobrze, o ile się ogarnięcie.

Każdy przechodzi przez takie kryzysy, dlatego z przyjemnością puszczam ostatni tekst w ramach cyklu MEGAFON jaki ukaże się na tym blogu. Dlaczego ostatni? Wyjaśnię na końcu. Tymczasem zapraszam do lektury tekstu Gosi :



Messy middle, czyli „trudne środki” w dążeniu do celu 

“Zawsze wierzyłem, że gdy człowiek uporczywie do jakiegoś celu dąży i uparcie ów plan ma na oku, musi dopiąć swego mimo wszelkich przeszkód. Stanie się wówczas wielkim wezyrem, papieżem, wstrząśnie fundamentami monarchii, byleby zabrał się do tego za młodu i byleby miał konieczny ku temu rozum i wytrwałość. (…) Chcąc osiągnąc powodzenie, trzeba budować na szczęściu i nie oglądać się na porażki (…)” 

Czyżby cytat z jakiejś „motywującej” książki? Skądże. To fragment “Pamiętników” Casanovy, jednego z największych awanturników w XVIII-wiecznej Europie. Zapisał je już jako staruszek wspominając swój pobyt w weneckim więzieniu. Mógł z pewnością odnieść te słowa do siebie, ponieważ podczas ponad rocznego pobytu w zamknięciu ani raz nie brał pod uwagę tego, że mógłby tam pozostać. Dzięki swojemu uporowi i determinacji udało mu się opuścić więzienie w spektakularnej ucieczce. Tak przynajmniej twierdzi sam autor… 
Zwróciłam uwagę na ten cytat, ponieważ nasz bohater wspomina w nim o bardzo ważnej cesze, która może okazać się decydująca w skutecznym osiąganiu celu – o wytrwałości. Prawda jest taka, że podczas pobytu w więzieniu słynny Włoch miał tysiące powodów, żeby się załamać i zrezygnować z marzeń i wolności. Udało mu się jednak wytrwać i w tym chyba leży klucz do jego sukcesu. 
W jednym z filmików, który ostatnio obejrzałam (link: http://www.youtube.com/watch?v=-1jKtYuXkrQ), autor dzielił drogę do osiągnięcia celu na trzy etapy, które roboczo pozwolę sobie tutaj nazwać „entuzjastycznym początkiem”, „trudnym środkiem” i „triumfalnym końcem”. Oczywiste jest, że kiedy przystępujemy do realizacji jakiegoś nowego postanowienia, towarzyszy nam podekscytowanie. Jesteśmy pełni energii do działania i pozytywnych emocji – w końcu zdecydowaliśmy się podjąć nowe wyzwanie, dlatego, że spodziewamy się po nim czegoś dobrego. Motywacja niemal nas rozpiera. Z kolei na samym końcu, kiedy widzimy wyraźnie na horyzoncie nasz cel, również przybywa nam sił, bo wiemy, że jesteśmy już tuż, tuż. Czujemy się dumni, że udało nam się zajść tak daleko. 
Cały problem tkwi w tym, że pomiędzy „entuzjastycznym początkiem” i „triumfalnym końcem” znajduje się najbardziej mozolny etap – „trudny środek” (tytułowe “messy middle”). Jest to czas, kiedy nasza początkowa motywacja osiąga najniższy poziom, a jednocześnie świadomość tego, ile jeszcze zostało nam do końca, zaczyna nas przytłaczać. Budzimy się rano i kiedy tylko pomyślimy o tym, co musimy dzisiaj zrobić, żeby zrealizować nasze wyzwanie, myślimy: „O nie… Znowu…”. Ten moment oprócz tego, że bywa nieprzyjemny, jest również niebezpieczny, niesie bowiem ze sobą ryzyko, że rzucimy w kąt nasze ambitne postanowienia i zmarnujemy cały trud, który już w nie włożyliśmy.  
Wiem o tym dobrze, ponieważ sama obecnie znajduję się na tym etapie w realizacji mojego wyzwania, które polega na prowadzeniu bloga codziennie przez jeden rok. Zupełnie niedawno poczułam się przytłoczona zadaniem, które sobie wyznaczyłam. Miałam o czym pisać, ale wcale nie miałam na to ochoty. Nie pomagało nawet wsparcie bliskich osób i czytelników, ponieważ nie mogłam sama w sobie odnaleźć dosyć wytrwałości. 
W przebrnięciu przez „trudny środek” leży klucz do sukcesu. Powinniśmy przewidywać jego pojawienie się już od pierwszego kroku w realizacji naszego wyzwania i przygotowywać się na jego przyjęcie. Kiedy już nadejdzie, warto przypomnieć sobie, dlaczego właściwie zaczęliśmy robić to, co chcemy teraz porzucić. Kiedy zdamy sobie sprawę z przyczyn i celów naszego działania, z pewnością okaże się, że wytrwanie w postanowieniu niesie ze sobą coś, co żal nam będzie porzucić.  
Przede wszystkim – możemy zmienić też swój sposób patrzenia na „trudny środek”. Zamiast traktować go jako zło konieczne, dobrze uświadomić sobie, że bez niego realizacja naszego celu i w efekcie nasz rozwój nie byłby możliwe. Nie jest łatwo działać, kiedy nie mamy na to najmniejszej ochoty, jednak droga do celu składa się z najróżniejszych kroków – tych wspaniałych i tych ciężkich. Jeśli jednak będziemy pamiętać o tym, że każdy z nich jest kolejnym etapem naszego rozwoju, łatwiej będzie zaakceptować te, które tak trudno przetrwać.   

*********************

Gosia – psycholog i muzyk, lubiąca ludzi introwertyczka. Kiedy była mała chciała zostać baletnicą lub bibliotekarką. Teraz najchętniej zostałaby muzykoterapeutką, właścicielką kawiarni z własnymi wypiekami lub pisarką, a najlepiej wszystkim naraz. To ostatnie marzenie stara się realizować, tworząc bloga 365 dni pisania.
________________________
Mam nadzieję, że tekst Gosi przypadł Wam do gustu lub chociaż skłonił do refleksji. Z bólem oznajmiam jednak że był to ostatni tekst w tym cyklu. Powodów jest kilka…
Po pierwsze, mam bardzo dużo pomysłów na własne teksty, w tym wiele próśb od Was… policzyłam to wszystko i wyszło prawie 300! A przecież co chwilę dochodzą mi nowe pomysły. Nawet dodając posty tak często jak obecnie, będzie ciężko.
Po drugie…chciałabym, aby osoby wypowiadające się gościnnie grały na własną popularność i własne statystyki. Ja się już do jakiegoś grona czytelników “przebiłam”, ale istnieje przecież ryzyko, że tekst który ktoś opublikuje u mnie, mógłby ładnie wywindować bloga tej osoby na jej własnym gruncie. Nie chcę jej odbierać tej szansy.
Po trzecie… nie chciałabym rezygnować z promowania ciekawych “mniejszych” blogów i stwierdziłam, że po prostu będę wrzucać linki do wyjątkowych tekstów w ramach cyklu tygodniowe love, co poniedziałek.
 Tymczasem nie zabieram już Gosi przestrzeni, zachęcam do komentowania (ja megafonowych tekstów nie komentuję:)) i odwiedzania Jej bloga. Kiedy czytacie ten tekst, zapewne poznaję wyniki egzaminu “rosyjskiej ruletki” tzn wiecie…takiego zależącego od pogody, humoru i innych dziwnych kryteriów ;))


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :


 

Follow on Bloglovin


lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

33
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
10 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
gorzkakokoszkaDoktor Ł.AniamalujeKrólowa KaroSmarter_not_harder Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ania notuje
Gość

Do Gosi zaglądałam często, ostatnio zagubiłam jej link. Dzięki za przypomnienie!

:)
Gość

Fajny tekst, od razu zajrzałam na bloga Gosi 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej,

Bardzo dziękuję za ten wpis, akurat jestem w takim trudnym, mozolnym środku. Cieszę się, że w tym momencie wszedłem na blog Ani w poszukiwaniu motywacji.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości!

Kacper

niepiśmienna
Gość

To chyba komentarz, z którego najbardziej się cieszę – kiedy wiem, że udało mi się jakoś pomóc, aż serce mi rośnie 🙂

Ola Pach
Gość

ja do niej zaglądam na każdy nowy post, obserwuje ją i uwielbiam jej bloga, ma już grupkę swoich fanów i cieszę się, że taki fany blog dzięki Tobie Aniu może jeszcze bardziej się rozpowszechnić 🙂 ta notka jest bardzo fajna, tak jak reszta, a nawet lepsza. mogłabym pisać i pisać, ale po co jeżeli wystarczy jedno słowo do opisania Gosi; "wyjątkowa".

Artinowy Świat
Gość

Zgadzam się w 100% I z całego serca życzę Gosi aby udało się jej pisać przez cały rok i o wiele, wiele dłużej 😉

Patis Home
Gość

ja również życzę Gosi wytrwałości! 🙂

joannac
Gość

Aniu uwielbiam Twojego bloga, bardzo sie ciesze ze na niego trafilam (wlasnie przez innego bloga, gdzie bylo takie cos jak tygodniowe love :D)

Oleandrra
Gość

Jednak w przypadku wpisów gościnnych da się zauważyć, że wszelkie lajki, komentarze i pozytywne skutki mają miejsce na blogu, na którym ukazuje się ten tekst. Może jedna na 10 osób które go przeczyta pofatyguje się, żeby zajrzeć na bloga jego autora. Dlatego jeśli już promować, to chyba najlepiej wrzucić linka, pod warunkiem że w tym samym wpisie nie będzie jeszcze 20 innych linków do 20 innych blogów. Zresztą ty to wiesz, bo nawet polecenie w rankingu u Kominka nie miało takiego znaczenia dla statystyk, jakiego można by się spodziewać.

Tak czy owak, chętnie poczytam polecane przez ciebie wpisy innych blogerów! 🙂

niepiśmienna
Gość

Po części masz rację – echa wpisu są większe u Ani; jednak część osób zajrzała też do mnie (średnio co szósta), a kilka postanowiło zostać na dłużej. To całkiem pozytywne skutki, z których bardzo się cieszę 🙂

Niemoralna
Gość

Bardzo przydatny artykuł. Chwile kryzysu znikajcie! U mnie najgorzej z tym jest w czasie sesji. Kryzys goni kryzys 😀
Tymczasem zapraszam do mnie na artykuł psychologiczny. Odkryj, jakim typem kobiety jesteś! 😉 Może Cię zainteresuje, bo czytam Twój blog od dawna i wiem, że interesują Cię takie sprawy 🙂
Pozdrawiam!

illonky
Gość

Uważam, że pomysł z tygodniowymi porcjami linków jest bardzo dobry, wystarczy krótki opis danego posta i od razu wiadomo, czy interesuje nas tematyka, czy nie. W każdym razie ja zaglądam dość często na takie polecane blogi z tygodniowych, lub gdy pojawia się gościnny post 😉

Szara Wiewiórka
Gość

Szkoda megafonu, ale rozumiem Twoją decyzję. Każdy jakoś zaczynał, a jak blog jest ciekawy, to w końcu trafi do niego odpowiednia publiczność.

paranoJa
Gość

też uważam, że pomysł z wrzucaniem linków w podsumowania tygodnia jest lepszy. ja szczerze mówiąc megafonowe teksty (były chyba dwa, co?) przelatuję wzrokiem, bo przychodzę do Ciebie czytać Ciebie, to raz, a dwa, że i tak mam wrażenie, że posty do megafonu są pisane hm… "pod coś" – ktoś, kto pisze tekst na Twojego bloga wie, że masz wyrobioną, wymagającą i całkiem krytyczną publikę, więc "napina się" nieco bardziej, niż gdyby pisał luźnego posta u siebie. a z konkursem zaspałam – dodałam sobie do zakładek posta, żeby broń boże nie zapomnieć i zrobić to za pięć minut i oczywiście zapomniałam.… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

o, to idę się porozglądać, obczaić do kiedy i w końcu WZIĄĆ udział. 😉

niepiśmienna
Gość

Nie uważam, żeby teksty gościnne muszą być pisane "pod coś" – pisząc swój, byłam w 100% sobą. Prawda, że tworząc tekst, który ma być w pewnym sensie moją reklamą, staram się przyłożyć do niego jak najlepiej, ale to dla mnie tylko powód do radości, bo miałam okazję, żeby bardziej się zmobilizować. W efekcie powstało coś, z czego jestem bardzo zadowolona – podobało mi się, że mogę przedstawić problem, który wypływał z mojego doświadczenia i który jednocześnie jest bliski wielu osobom 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, kiedy bedzie o oczyszczaniu z metali?
Bo chce juz zaczac, a wiem ze na to potrzeba wiele czasu.
Pozdrawiam

lasoa
Gość

Nie znałam bloga Gosi,. Podziwiam za ilość pomysłów na notki 😉

supergirl
Gość

coś jak ja, technik dentystyczny któremu sie zamaniło zostanie dietetykiem 😛

Niemoralna
Gość

Pewnie stało się tak przez to, że zawsze staram się być do porzygu perfekcjonistką i skutek jest taki, że przedobrzyłam 😀 zamiast wziąć się za bardziej przystępny język.
Anno, znając Cię tylko z wirtualnej strony, uważam, że jesteś mocno mieszaniną typu intelektualnego z przewagą trzeźwego, bo nie dajesz sobie wciskać bzdur i walczysz o swoje! :*
Pozdrawiam, K.

Ola O.
Gość

Bardzo interesujący tekst.. te środki są chyba zawsze najtrudniejsze do brzebrnięcia. Jakby cos nas sprawdzało, dasz radę iść dalej czy się poddasz?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć Ania, chciałam Ci tylko napisać, że bardzo Ci dziękuję za książkę.
To pierwszy poradnik, który mnie zainspirował, nakierował myśli, nic nie nakazywał, a jedynie naprowadzał.
Jesteś wspaniała.

niepiśmienna
Gość

Dziękuję bardzo za wszystkie słowa wsparcia! Dalej walczę z "messy middle", więc na pewno bardzo się przydadzą 🙂

Gosia

Doktor Ł.
Gość

Cześć.
"Trudny środek" mam obecnie ale nie mam zamiaru się poddawać. Choćby krew miała tryskać strumieniami. Mądrze pani Gosia napisała.

PS.
Właśnie przeglądałem stare komentarze u mnie i widzę… Ciebie. Rok temu w tekście na temat pewnego rodzaju statyczności i poddawaniu się "trudnemu środkowi". Powróciłem jednak do świata żywych (blogujących) i jestem.

Pozdrawiam
Kiedyś Łukasz
Dziś Doktor Ł.

Doktor Ł.
Gość

Był niegdyś taki blog: "Invest in love".

Smarter_not_harder
Gość

Hej, chciałam cię jedynie powiadomić, że zostałaś nominowana do nagrody Awar. Jeśli cię to interesuje to szczegóły u mnie na blogu. Pozdrowienia 🙂 nowahistoriacullenow.blogspot.com
PS; Wspaniały post 😀

Królowa Karo
Gość

Właśnie sobie uświadomiłam, dlaczego większość moich przedsięwzięć utknęło w martwym punkcie. Teraz będę do tego podchodziła inaczej.

gorzkakokoszka
Gość

Świetny tekst, przydał mi się w kontekście mojej obecnej pracy handlowca, dzięki.

Previous
Tygodniowe Love #4
Kryzys. I co teraz?