Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Lista 5 dziwnych rzeczy które robią blogerki


Blogerki to istoty które mnie zaskakują i chociaż sama do nich należę to… jest kilka zachowań których całkiem nie rozumiem. Nie krytykuję ich tylko trochę mnie śmieszą i jeśli macie pomysł jak mi je wyjaśnić, to czekam na komentarze 🙂 Może mają jakieś ukryte motywy o których nie wiem?
Większość zachowań dotyczy blogerek z blogspota 🙂


1. Obs za obs, kom za kom

(obserwacja za obserwację, komentarz za komentarz).

 No kurczę…. po co? 

Ostatnio zajrzałam w odmęty blogów szafiarskich i moje pierwsze wrażenie – ojej, nie wiedziałam, że tu jest tyle popularnych blogów o których nie miałam pojęcia! Ale im bardziej się przyglądałam, tym bardziej widziałam ich totalną denność, a liczne komentarze brzmiały “super spódniczka obs za obs?” “śliczny blog, obs za obs?”

Dżizys Krajst,  po co komuś obserwator który jest fikcyjnym obserwatorem i ma w dupie Twojego bloga? Dla numerka? Czy dla “darmowych” ciuszków z romwe czy innego chińskiego importera sprzedającego te same ciuchy które można kupić na aliexpress za 3-10$ ?

Mam nadzieję, że moi obserwatorzy to osoby, które naprawdę chcą śledzić mój blog i każdy z nich kliknął “obserwuj” dlatego, że po prostu chciał. Jeśli nie jest, zachęcam do odklikania. Patrzenie na duże liczby jest miłe, natomiast dla mnie zawsze na pierwszym miejscu jest człowiek. 



2. Burzenie się na znikających obserwatorów

Czasami gdy któraś z blogerek które obserwuję na facebooku polajkuje albo skomentuje aktualizację innej, to migają mi na tablicy teksty w stylu “uciekający obserwatorzy, super ;/” albo “dzisiaj zniknęło mi dwóch obserwatorów, dzięki, jesteście fałszywi”. 

Serio?!
Powodów jest wiele. Np. osoba która Cię obserwowała usunęła konto. Albo…straciła zainteresowanie Twoim blogiem. Dlaczego? Numer jeden – jesteś do dupy blogerem. Numer dwa – zmieniłeś mocno tematykę. Numer trzy – straciłeś styl/flow cokolwiek. Numer cztery – miała taki kaprys. I tyle. Blogi które czytam chętnie i często obserwuję na facebooku i bloglovin (mój blog też tam jest), natomiast “obserwatorzy” google służą mi głównie do obserwowania blogów co do których nie jestem pewna. Na listę czytelniczą w panelu blogera zaglądam dużo rzadziej, dlatego nie zaśmiecają mi mojej codziennej bloglovinowej prasówki blogowej. Jeśli po jakimś czasie zauważę, że odwiedzam większość postów takich blogerów, przerzucam ich na bloglovin. Jeśli nie – kasuję. To samo robię z listą na bloglovin – regularnie ją sprzątam. Nie widzę w tym absolutnie nic złego.

No i znowu – autor dla którego liczą się LUDZIE, nie puste cyferki, nie będzie się o coś takiego burzył. Bo po co?


3. Wplątywanie się w aferki i hejty

Może na blogspocie nie jest to super popularne, ale z racji pedagogicznych zainteresowań, śledzę czym interesują się takie 10-11 latki. I o matko, wiecie, że takie trzecioklasistki żyją aferkami między “fejmami” z ask.fm (które przy okazji blogują)? Wygląda to tak, że jedna dziewczynka lat ok. 17 wybiła się na tym, że jest lesbijką i kłóci się z piętnastolatką. Aha, jeszcze nienawidzą innej, bo ma ajfona. Odpowiadają na pytania o to, jak depilują sobie bikini i jak bardzo się wzajemnie nienawidzą. Dno i żenada. Tak samo jak podobne aferki w świecie blogerów. Jeden bloger pokłóci się z drugim, a bije się o to pół internetu, no luuuudzie 😀 Zastanów się: czy Twój czytelnik chce kojarzyć Cię z udziału w aferach?



4. Lizanie dupy “silniejszym”

Wejdź na dowolnego popularnego bloga, gwarantuję Ci, że od razu zlokalizujesz lizodupa. Komentuje ZAWSZE, zawsze zgadza się z autorem i zazwyczaj nie wnosi nic ciekawego do dyskusji. Charakteryzuje się tym, że po prostu liczy, że tak się wybije, ale nigdy się nie wybija (bo liże tyłek innym, zamiast  pracować na własne konto).


5. Kopiowanie tematów

O ile rozumiem fale zainteresowania np. laminowaniem włosów, o tyle nie rozumiem, dlaczego pierdyliard blogerek pisze teoretyczny post o tym, jak szybko rosną włosy, będący często kalką tego, co dawno napisali już inni. Nikt nie lubi czytać na blogach suchej teorii bez odniesienia do doświadczeń autora. Napisz o tym, co u Ciebie się sprawdziło lub nie 🙂


Czego Wy nie rozumiecie na blogach?



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :


 

Follow on Bloglovin


lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

hahah dokładnie, albo sto postów z teoretycznym podziałem olejów według ich nasycenia 😀

Usia
Gość

He he chcialam odniesc się do tekstu wyzej ale nie moglam znaleźć gdzie kliknac zeby dodac komentarz ach ten android. A więc na początku pisania bloga sama dodawalam obs za obs nie myslac o tym co to znaczy dla mnie jako pisarki. Na szczęście ten proceder nie trwał długo bo zdążyłam zrozumieć ze to nie właściwie zachowanie . Teraz mam swoich stalych komentatorów generalnie ludzi co piszą o tym co ja czyli o ślubie. Kazda opisuje swoje zmagania i doświadczenia i nie traktuje ich jako rywalki. Przyjaznimy sie 😉

Panna-Kokosowa
Gość

Anonimowy trzeba brać jednak pod uwagę, że nie każdy czyta codziennie po trzydzieści blogów na których było o podziale olei. To że zakładając ktoś kiedyś napisał o prawie Pascala to znaczy że tylko w tym jednym miejscu powinno o tym być? A może ja do tego miejsca nigdy nie dotrę? Poza tym do każdego tematu można wnieść coś ciekawego. Przykładowo – glinki – temat stale wałkowany, ale chętnie poczytam o nich na jednym blogu gdzie ktoś pokusił się o zbiór najważniejszych informacji o nich, dodał swoje własne spostrzeżenia itp. a jak będę szukała idealnej dla siebie, to będę wiedziała gdzie… Czytaj więcej »

Joanna Jaskółka
Gość

Fajny blożek wpadnij do mnie na http://www.blebleble.com. Obs za obs? Kom za kom? Mam Samsunga 😀

[love it :)]

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jeszcze 6 – weryfikacja obrazkowa. Straszne dno!

Berciuch
Gość

Właśnie dlatego jak wchodzę na jakiegoś świeżo założonego bloga, to na koniec zostawiam komuś info w komentarzu, że ma włączoną weryfikację 🙂 W innych sytuacjach się z tym nie spotkałam. A piszę, bo sama nawet nie zwróciłam na to uwagi na początku blogowania i byłam wdzięczna, że jeden z odwiedzających dał mi cynk 🙂

Ewa Pałetko
Gość

Z tego wszystkiego mogę odnieść się jedynie do pierwszego punktu. Prowadziłam już kilka blogów i strasznie denerwowało mnie jak ktoś zupełnie ignorował treść i strzelał z dupy wzięty komentarz z reklamą swojej stronki. Ok. Ja rozumiem chęć zebrania czytelników. Sama w prawie każdym komentarzu zostawiam adres mojego bloga, ale najpierw CZYTAM notkę, którą komentuję i piszę adekwatny komentarz. Nie rozumiem też przejmowania się ilością wejść/komentarzy/obserwatorów. No, kurde, wczoraj miałam 100, dziś mam 4. Trudno. Jutro może będzie 200. Piszę dla siebie i dla własnej przyjemności. Jak ktoś skomentuje to miło. Jak nie to trudno 🙂 Mam dwóch stałych czytelników i… Czytaj więcej »

Wiola I mala wredota bloguje
Gość

Niby właśnie z jednej strony dziewczyna ma rację, a z drugiej strony sama spamuje :/

Ewa Pałetko
Gość

Ok, dziękuję za radę 🙂 A wyjaśni mi ktoś w jaki sposób mogę to zrobić? Bo nie bardzo orientuję się w G+, bo po prostu na ogół z niego nie korzystam 🙂

Moim zdaniem to nie jest spam, gdy ktoś rzeczywiście zainteresuje się blogiem i w komentarzu zostawi adres własnego. No ale ile ludzi, tyle opinii 🙂

LandOfLaces
Gość

Ten cały G+ mnie rozwala – klikam i o ile dawniej przenosiło na profil bloggera i można było kliknąć na blog, teraz najczęściej przenosi na owe dziwne G+ i okazuje się, że jest tam masa dziwnych odnośników do stron wcale nie autora. Czyichś innych postów. I zorientuj się człowieku…

Agga
Gość

A ja nie bardzo rozumiem to całe przewrażliwienie w sprawie zostawianych linków. Często spotykam się z formułką, że komentarze z linkami do własnych blogów będą usuwane przez autora. Hmm, sama nie zostawiam linków ale jeśli któryś z moich Czytelników zostawi komentarz wraz z linkiem do własnego bloga – nie mam nic przeciwko temu. Co innego jeśli jest to komentarz kogoś zupełnie przypadkowego, po angielsku lub francusku (piszę po polsku) i z linkiem. Ale taki paniczny strach przed tym, że czytelnik poda linka do siebie jest dla mnie totalnie niezrozumiały. Może zbyt życzliwa jestem, albo po prostu nie dostrzegam w tym… Czytaj więcej »

lacquer-maniacs
Gość

Uffff 😀 Jak dobrze, ze jakimś niezrozumiałym cudem uwinęłam się przed tymi zachowaniami 😀 Sodówka nie uderzyła 😀

Agata Z
Gość

Życie… Tak samo jest jak rozejrzę się wśród "realnych" znajomych. Niektórzy po prostu nie mają wstydu i starają się osiągnąć swoje cele za wszelką cenę. Czasem jest to godność… Mimo, że w internecie człowiek jest bardziej anonimowy i więcej mu się wybaczy to ja bym się krępowała takie cuda wydziwiać 😉

Karina
Gość

najbardziej nie mogę zrozumieć komentarzy w stylu "świetny post, obserwuję", no po prostu nie ogarniam, że ludzie chcą robić sobie antyreklamę. ponoć nie ma czegoś takiego jak zła reklama, ale no proszęę. co mnie jednak zadziwia jeszcze bardziej? gdyby to się nie sprawdzało, ludzie przestaliby takie komentarze wystawiać. ja od razu dziękuję danej osobie, ale no chyba większość klika. liczby są fajne, ale jeśli nie mają przełożenia na jakąś wartość, to one automatycznie stają się nic niewarte ; ) pierwsze zdjęcie genialne do tego tematu! pozdrawiam!

Ania || Myhellolife
Gość

Czytam teraz książkę Kominka i punkt ostatni jest prawie jak wyjęty z książki 😀

Polka w UK
Gość

Hmmm, smutne ale ze wszystkim musze sie zgodzic… Ale najbardziej wkurza mnie ostre i wulgarne krytykowanie i hejtowanie z pozycji "aninimowy".

Daisy K
Gość

Choćbym chciała każdemu odpisać od razu, to żebym nie wiem co, fizycznie jest to niemożliwe. Obs za obs, cienkie jak cholera, blog sprzątam co jakiś czas i widzę masę martwych blogów, więc kasuję ze swej listy, weryfikacja obrazkowa, delikatnie mówiąc mnie wk…a. Czytanie za to kolejnych naście postów o tym czy o tym też mnie odrzuca. 🙂 Co do cyferek, nadal mnie cieszą mimo wszystko. 😀

Mifufu
Gość

Nie cierpię obgadywania na fb np. Innego bloga/blogerki.. Gdzie popularna dość osoba, pokazuje swoim fanom na tablicy, jaki to śmieszny blog znalazła…. odklikałam 🙂

Puszysława Kot
Gość

Jestem Twoim 29 obserwatorem <3 Z tego powodu kliknę lajk przy wszystkich postach ^^

Niewiele rzeczy mnie rusza, ale ostatnio poważnie zaczęłam wkurzać się na podkradanie tematów. Kurczę, opracowywałam pewien pomysł przez kilka miesięcy, a tu 2 dni po moim poście inny, sprawiający dziwne wrażenie zainspirowanego moim.

Puszysława Kot
Gość

A dzięki rankingowi Kominka trafiłam na Twój blog i teraz mam o czytania na całą noc. A moje własne teksty napiszą się same, z pewnością!

Tak, właśnie Ci się podlizuję, nie bierz tego czasem do siebie. Tym bardziej, że osobiście lizusostwa również nie cierpię : D

Puszysława Kot
Gość

Nie jest dosłownie skopiowane, ale chodziło mi o moją serię o analizie składów z urodowego. Widziałam, że zaobserwowałaś : P Wiem! Właśnie to zauważyłam i… nie da się tego zmienić. Nie da się zmienić adresu, mogę jedynie usunąć profil, a to poskutkuje usunięciem wszystkich moich komentarzy!

Puszysława Kot
Gość

Oraz konta na YT, chyba w Disqus i paru innych rzeczy. Pisać reklamację? Nie odpowiedzą.

Puszysława Kot
Gość

O matko, z Ciebie naprawdę jest dusza-człowiek! Dziękuję!

Publiczna Pralnia
Gość

ja to jestem chyba faktycznie dupny bloger, o żadnych aferach nie miałam pojęcia 😉 cóż zrobić. blogów jest tak dużo, że sporo wśród nich sieczki, nie da się uniknąć. mnie denerwuje szczególnie ostatni punkt, przez zrobiłam wiele unsubów ^^ oh, jaka ja fałszywa

Anonimowy
Gość
Anonimowy

aferki hejty, to tak jak z Lorde, podobało mi się "Royals", ale jak zaczęła chamsko jechać po wszystkich gwiazdach, to jakoś jej muzyka zaczęła mnie denerować i myślę o niej jak o zwykłej, glupiej smarkuli. A fanie się zapowiadała. Więc zgadzam sie z aferkami. Czym innego jets piętnowanie złych zachowań jak na aferkowo wielkie, czym innym są ataki na konkretne osoby.

Karolina Franieczek
Gość

Punkt pierwszy niezmiennie rozwala mnie na łopatki. Ale mam wrażenie, że jest on raczej "domeną" blogów prowadzonych przez szalone 13-tki, więc u mnie na szczęście takie cudne "komcie" pojawiają się rzadko. Wkurzają mnie natomiast niesamowicie komentarze zupełnie od czapy, które ewidentnie pokazują, że człowiek nie przeczytał posta, a wypisuje dyrdymały i wszelkie "mądrości" tego świata.

Olfaktoria
Gość

Bardzo dobry temat na wpis. Od siebie (z wiadomych względów ;-)) dodałabym jeszcze: szerzenie nieprawdziwych informacji o innych blogerkach i sianie hejtu.

Gapa
Gość

To już będzie zagłębianie się w bardziej szczegółowe kwestie i odnoszenie do konkretnych przypadków, ale…– nie rozumiem postów w całości przekopiowanych z kilku źródeł, gdzie jedynym wkładem blogerki jest "cześć". Czasami gdy zauważę znajomy tekst (przekopuję wiele źródeł i do niektórych często wracam) wklejam część wpisu w wyszukiwarkę Google i przecieram oczy ze zdumienia, bo powtarza się wszystko z omyłkowym brakiem spacji i literówką włącznie. Blog jest popularny, "rozwija" się w najlepsze, a autorka nie ma oporów przed ujawnieniem swojego nazwiska i pokazaniem twarzy. – denerwuje mnie, gdy osoba podejmuje temat mając o nim znikome pojęcie. Najczęściej siedzę cicho i… Czytaj więcej »

Vea | Vea Loveliness
Gość

Zgadzam się, są osoby, które wyrażają swoje zdanie, a gdy ktoś je skrytykuje to rozpoczyna się tornado. Sama na swoim blogu wyrażam swoje zdanie, ale zawsze jestem ciekawa zdania innych i nikogo nie potępiam, bo każdy ma prawo robić i myśleć co on chce.
Ostatnio napisałam, że nie polecam jednego produktu a dostałam komentarz typu: Super! Na pewno kupie skoro tak go zachwalasz"……

Szczypta Magii
Gość

Odnosnie kopiowania z innych źródeł. najbardziej drażni mne to (w blogerkach kręgów artystycznych, tych które zyskały jakąś tam większą sławę), że one to mogą podkradac innym pomysły wręcz je zżynać i przypisywać sobie zasługi a jeżeli którykolwiek z mniej znanych, poczatkujących twórców nie daj Bóg zainspiruje się ich pracą i zapomni wkleić link do ich bloga (bo takie panuje przekonanie, że jak od kogoś sie inspirujemy to ładnie by było powołać się na tego, kto daną rzecz wymyślił) i robią awanture na pól internetu (sama jestem tego niestety przykładem). I wtedy wszystko jest w porzadku jak ktoś promuje się na… Czytaj więcej »

Joanna
Gość

Pierwszy punkt jest chyba najgorszy, pozostałe mogłabym jeszcze przełknąć.
Co do weryfikacji obrazkowej, to początkujący bloger może nawet nie wiedzieć, że taką ma. Jest ona włączona automatycznie i samemu trzeba wyłączyć. Gdyby nie uwaga czytelnika, na początku mojej przygody z blogowaniem, pewnie długo nie domyśliłabym się, że taką mam 😉

Druga planeta od słońca
Gość

Złote dziewczyny, muszę odnaleźć ten post o usunięciu weryfikacji bo do przedchwili żyłam w błogiej nieświadomości o istnieniu czegoś takiego.
Właśnie się dzisiaj dowiedziałam co znaczy "obs". O mamo, na jakiej planecie jak żyję?! 😉

BlingAlley
Gość

Znów muszę się z tobą całkowicie zgodzić. Mi np. zdarzyły sie komentarze które zawierały tylko emiotkona.

Vea | Vea Loveliness
Gość

Ja nie rozumiem wystawiania pozytywnych recenzji, tylko dlatego że produkt dostał ktoś za darmo ;/ Ostatnio była taka akcja na jednym blogu, dziewczyna odstała kosmetyki od jakieś firmy i wszystkie recenzje były 10/10 mimo że efekt który pokazała na zdjęciach był…mizerny.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A słyszałaś o regule wzajemności? Jeśli coś dostajemy, na ogół poczuwamy się do wdzięczności i ta wdzięczność może rzutować na subiektywne zadowolenie z produktu.
Poza tym, może to być całkiem świadome działanie obliczone na zyski.
Mnie z kolei zastanawia "zdziwienie" sprawami, które wydają się być dość oczywiste.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Punkt 1 obs za obs jest fantastyczny, ale ujdzie na poziomie nastolatka-nastolatka, dziewczynki chcą się wybić, podnieść sobie samoocenę, poczuć się ważne, spoko. Natomiast bardzo bawi mnie, gdy takie dziewczę zostawia komentarz "ślicznie, obserwujemy?:*" u "potęg blogosfery". Tak, już widzę jak Kasia Tusk czy Kominek pędzą zaobserwować blożka, bo 13-latka dała im propozycję nie do odrzucenia. Coś pięknego 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie to jest najgorsze, pogląd, że takie zachowanie "ujdzie"… 😉 Nie rozumiem dlaczego miało by być to akceptowalne, wiek nie ma tu nic do rzeczy. Przez akceptowanie takich zachowań jako normę możemy mówić o takim a nie innym zachowaniu ludzi z gimnazjum (ostatnia klasa to już 16-latkowie chciałabym przypomnieć, dla mnie osoby praktycznie dorosłe). Ok, skoro ktoś chce się decydować na pobłażanie to dobrze, ale niech liczy się z tym, że tym samym potem gdy opowiada o nieodpowiedzialnym 20-latku wpływ takich sformułowań mógł zwyczajnie uzasadnić nieodpowiedzialność tego młodego człowieka, ponieważ jak mówi przysłowie "czego Jaś się nie nauczy, tego Jan… Czytaj więcej »

Kalyani
Gość

A ja przestałam Cię lubić/obserwować na FB. Tak często piszesz jakieś ciekawe posty, że przepadam na kilka cennych minut 😉 Natomiast podlinkowałam aniamaluje.com na swoim blogu (obok innych, które czytam) i mam podgląd na nowe posty. Inne opcje obserwowania blogów są zbyt proste w obsłudze. Kilka kliknięć i tracę poczucie czasu. A zanim dodam jakiś link na bloga to zastanawiam się: Jest on warty uwagi czy będzie śmiecił? To mój sposób.

Paulina
Gość

Serio niektórzy burzą się na znikających obserwatorów? Wow, tego jeszcze nie widziałam! Tak na szybko przychodzą mi do głowy jeszcze 3 dziwne rzeczy:1) zakładanie przez jedną osobę 5000 tys. blogów. O modzie, kuchni, podróżach i co tam jeszcze wyobraźnia podsunie, przy czym wszystkie są beznadziejne i umierają śmiercią naturalną, bo okazuje się, że autor(ka) na żadnym z tych tematów się nie zna i nie ma nic interesującego do powiedzenia. Niektórzy chyba zakładają blogi tylko dlatego, że uważają, że to modne.2) Kompletne ignorowanie zasad językowych. Jak ktoś ma problem z ortografią, to może niech najpierw pisze w Wordzie, tam mu automatycznie… Czytaj więcej »

Pani od Kotów
Gość

Punkt drugi występuje też u nastolatek recenzujących książki. Ja rozumiem, że ze znajomością zasad interpunkcji i zdolnością konstruowania ładnych i poprawnych długich zdań się ludzie nie rodzą, nie zawsze mają okazję nauczyć się w domu (nawet jeśli rodzice czytają, to przecież nie piszą na co dzień listów do swoich dzieci) i w szkole, gdzie się uczy rozwiązywania testów według klucza, by mieć ładne statystyki zdawalności, także nie ma czasu pokazać, że język może mieć też ładny rytm i melodię, i nie zawsze dłuższe zdania i trudniejsze słowa są lepsze. Ale to, że ktoś mając lat 12, czy 15 nawet, nie… Czytaj więcej »

Eternity
Gość

Co jak co, ale najgorsi są anonimowi hejterzy. W kwietniu miałam taką sytuację gdzie anonim się mnie po prostu uczepił (po stylu pisania zakładam, że to jedna i ta sama osoba). Później zablokowałam możliwość komentowania dla anonimów bo dosłownie i nie nadążałam z wrzucaniem tych komentów do spamu, więc ręce opadały, więc ta osoba postanowiła założyć sobie konto Google+ (Do dziś się zastanawiam czy to nie było specjalnie dla mnie, żeby mnie pohejtować). Stamtąd było już łatwo trafić na jej kanał na yt, a tam… masa gierek dla dzieci i pod każdą komentarz ":PPPPP" ":D 😛 xD :)" czy też… Czytaj więcej »

Eternity
Gość

przepraszam za taki nieskładny komentarz, to ta późna pora 😀

Peggy Brown
Gość

pomijając te wszystkie punkty, NIENAWIDZĘ, kiedy czytam post i mam wrażenie, że ktoś na mnie krzyczy i daje mi do zrozumienia, że jesli mam inne zdanie niż on, jestem głupia/ zacofana/ egoistyczna etc, jednym słowem, narzuca własne zdanie i nie dopuszcza innych do wyrażenia własnej opinii. żeby nie było- czytając jakiegoś bloga mam świadomość i szanuję to, że wchodzę do czyjegoś sanktuarium, ale niech ten ktoś tez liczy się ze zdaniem innych, bo chyba nie o to chodzi, aby sobie nawzajem lizać dupę i linczować osoby o odmiennych poglądach. każdy jest inny i to jest piękne, można tez podyskutować na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Peggy duzo jest takich osób. Myślę że częściowo może być problem innego typu. Jeśli masz takie wrażenie to taka notka może pyć pisana samymi argumentami, bez własnych odczuć. Mieć charakter suchej, nie znoszącej sprzeciwu informacji.Albo być zupełnie odwrotnie i epatować wręcz zlymi emocjami/odczuciami, ale wiesz co robić 🙂To co czytasz i jak inwestujesz swoj czas to jest tylko i wyłacznie Twoja sprawa. Jednak ja myslę że warto byłoby nabrać troszke dystansu do świata i do ludzi. Wszystko stanie sie przyjemniejsze dla oka i duszy 🙂 Wchodząc do czyjegoś sankuarium musisz wiedzieć że nie jesteś u siebie i ja osobiście uważam,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Następną w kolejności jest zbytnia szczerość blogerek. Na blogu Ochy i Achy, a "in real life" pojeżdżają jakiego to badziewia nie dostały itp. itd. To też mnie troszkę odepchnęło, bo taki moment miałam, że pomyślałam "a co jeżeli tak się robi i wszyscy tak robią :o". Ale później policzek na otrzeźwienie i robie dalej swoje, czy mi obserwatorzy uciekają, czy też nie! Następne to podpinanie się do pierwszego komentarza z czyms w stylu "tak" ":)" albo "dokladnie!". Nie mówię o bardziej rozbudowanych wiadomościach, które prowadzą do dyskusji. Zdarzało mi się widzieć te same osoby właśnie to robiące.. Ech.. Ta lista… Czytaj więcej »

Lena
Gość

Post jak zwykle błyskotliwy i trafiający w sedno problemu (wiem, brzmię jak lizodup, ale taka prawda :D). Mnie samą wkurzają komentarze typu 'świetny blog, cudownie piszesz, dodaję do obserwowanych! p.s. zapraszam na mojego bloga :))) [link]'. Kurczę, no nie wiem, ale mam wrażenie, że autor bloga prędzej czy później i tak z ciekawości odwiedzi blogi osób komentujących, a jeśli nie- trudno. Ale takie wpieprzanie się w każdą wolną lukę z adresem swojego bloga to przesada. Takie narzucanie się. Nie lubię tego. No i rozbraja mnie sytuacja, którą opisała moja poprzedniczka: odpowiadanie na chama na każdy komentarz 😀 Nawet, jeśli to… Czytaj więcej »

Iza D
Gość

A wiesz ja odpowiadam praktycznie każdej osobie, która skomentuje (czasami nawet emotikonem) lecz nigdy nie patrzyłam na to z tej strony, że przy poście będzie widniała duża liczba komentarzy na serio. Zawsze uważałam, iż ktoś kto skomentował dany post poczuje się miło widząc, że jego komentarz został przeze mnie przeczytany. Widać chyba się myliłam 🙂

Magdalena B.
Gość

Niby taka emotikonka nie wnosi nic wartościowego do interakcji, ale żeby pisać to tylko bo to by liczba komentarzy była większa? 😀 No to jest dobry kawał! Sama w 98% na pozostawione komentarze odpowiada, bo bardzo lubię pokazywać czytelnikowi, że nie jestem wobec niego obojętna. No ale, że ktoś to robi dla liczb? Świat się kończy!

Iza D
Gość

Tym wpisem dałaś mi do myślenia czy prowadzę swojego bloga dobrze, ponieważ mam opisanych kilka tematów, które były poruszane przez inne blogerki. Nie, że ściągnęłam pomysł bo czasami trafiałam na jakiegoś bloga z podobnym tematem np dwa dni po opublikowaniu swojego. Raczej nie popełniłam żadnej z w/w gaf ooojjjj no siedzę i ciągle myślę 🙂 🙂 Wiesz ja obserwuję kilka blogów i np denerwuje mnie to, że blogerka jest zarozumiała i nie miła bądź cię kompletnie ignoruje. Zauważyłam, iż wraz z zwiększaniem się ilości wyświetleń / obserwatorów niektóre osoby prowadzące bloga zaczynają być wręcz złośliwe i aroganckie np odpisując komuś… Czytaj więcej »

Savannah Grey
Gość

A ja zauważyłam, że blogerki które zaczynały mniej więcej w tym samym czasie co ja, ale ich "kariera" blogowa rozwinęła się szybciej od mojej (w wyniku czego mają teraz większą publiczność), zaczęły mnie ignorować. Kiedyś utrzymywałyśmy kontakt, dyskutowałyśmy pod swoimi postami i ogólnie miałam wrażenie, że nawiązały się pewne blogowe przyjaźnie, ale odkąd jestem "gorsza", wszystko to się skończyło. Cóż, przecież nie będą się kumplować z plebsem, tak :)? To tak odnośnie drugiego akapitu Twojego komentarza 😛

Anne Mademoiselle
Gość

A propos znikających obserwatorów. Ja sama denerwuje się, kiedy ktoś odchodzi np. po rozdaniu. Nie wygrał, więc nie ma sensu obserwować. Na szczęście to były pojedyncze przypadki. Rozdanie jakie ostatnio organizowałam miało dość długi formularz do wypełnienia i faktycznie wzięły udział osoby, które były że mną dotychczas albo zostały 🙂 sama często robię porządek i usuwam porzucone blogi lub te, które jednak mi się nie podobają.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

6 – Dzisiaj byłam na zakupach i kupiłam to to i tamto.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie wiem tylko po co wałkować tematy tak oczywiste?
jak wkurza mnie wszystko o czym wspomniałaś tak pisanie dedykowanych temu postów też, nic nie wnosi

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tym bardziej że takich postów jak ten było już wiele na innych blogach.
Podchodzi pod punkt 5…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja uważam że wnosi, aczkolwiek wolałabym żeby tej notki nie było na blogu Ani- taki post dużo bardziej wolałabym zobaczyć u kominka. Czy na innym blogu jako wpis gościnny gdzie Ania by sie podpisała.

Dlaczego uważam że coś wnosi? Bo Ania przetwarza informacje inaczej niż ktokolwiek inny. Kazdy z nas inaczej myśli. Na co innego kładzie nacisk i każdy będzie miał troche inne przemyślenia po przeczytaniu tego posta. Jeśli wzbogaci sie o jedno nowe przemyślenie, które da nowe pomysły, to ten post, dokładnie w tym momencie, robi się bardzo zasadny.

Pani od Kotów
Gość

O, jeszcze jedno: Moim zdaniem kiedy pisze się komentarz ze swojego profilu, to nie trzeba pisać pod komentarzem adresu swojego bloga. Jeśli mnie zainteresuje komentarz lub choćby awatar, czy nick, nawet na blogu czyimś, który czytam w miarę regularnie lub zajrzę przypadkiem, to kliknę albo wpiszę w google, żeby się dowiedzieć, kto to. Czy ja jestem już aż tak starej daty albo bez względu na wiek po prostu dziwna, czy jednak są też inni ludzie, którym się wydaje, że wpisywanie koniecznie w widocznym miejscu adresu dostępnego po kliknięciu jest co najmniej na granicy bycia nachalną i nieuprzejmą?

PSYCHODIETKA
Gość

Co robi na najbardziej pozytywnym blogu taki post? 😀 dedykowalagym go gimbazie. 🙂

Pedagog pomaga
Gość

O rany, jak mi ulżyło,że nie jestem jedyna ze zboczeniem zawodowym pedagogicznym. Myślałam, że tylko ja przeglądam blogi nastolatek tych młodszych i nawet przemknęło mi przez myśl, czy to nie jest dziwne 😀

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Mnie też denerwuje to zjawisko "obs za obs,kom za kom". Zazwyczaj nie reaguję, bo jeśli blog mnie zainteresuję to sama zajrzę. Natomiast na facebooku jeszcze zauważyłam zjawisko "udostępniamy?" Rozumiem, że udostępnienie czyjegoś profilu na profilu znanego blogera przysparza więcej fanów. Jednak czemu mam udostępniać kogoś, kto mnie nie zachwycił, a ma niby zachwycić moich czytelników?

Edyta D.
Gość

Zgadzam się co do wszystkich punktów, a najbardziej do punktu 3!!! Te afery i aferki i robienie wideł z igły, żenujące, ostatnio działo się coś takiego na kilku blogach i po przeczytaniu nie mogłam uwierzyć, że te dziewczyny są z 30 na karku xD gorzej niż dzieci oraz na siłę pokazywaniu jaką to się nie jest odważną w internetach bo ma za sobą "fanki"z bloga i miejscową blogosferę za swoimi plecami, więc lepiej takiej nie podskakiwać "Badass here".

Edyta D.
Gość

Dokładnie 🙂 Mogłabym wymienić jeszcze parę innych blogerek, które urządzały sobie takie akcje, ale nie mam zamiaru zniżać się do ich żałosnego położenia 😛

Zzielona
Gość

A ja nie rozumiem tygodniowe podsumowania zdjęć z Instagramu :D. Rozwala mnie to i rzadko kiedy wchodzę na takie notki… 😛 Dla mnie są po prostu nudne. Po co mam oglądać czyjeś menu z całych siedmiu dni? 😉

Em Art Gallery
Gość

Dodawanie poniżej jakiejś sensownej wypowiedzi w stopce adresu własnego bloga nie jest spamowaniem tylko podpisem.
Spamowanie jest z definicji czymś zupełnie innym.
Np przekierowywanie na reklamy, uporczywe wklejanie linków zupełnie nie związanych z treścią danego postu.

Justyna K
Gość

A mnie denerwuje chociażby to, że w im bardziej wnikam w świat blogów tym bardziej widzę jak coraz więcej tu zawiłości i hejtowania siebie nawzajem. Oczywiście nikt nie personalizuje tylko stosuje uogólnienie 🙂 Coraz więcej wytykamy sobie błędów, tym gromadząc czytelników, bo przecież 'myślimy tak samo' 😀 Blogsfera podzieliła się na ludzi ery 'obs za obs' i ludzi hejtujących to. ^^ Jedni występują przeciwko drugim. Walczenie z tym już chyba nie ma sensu. Więc tak samo denerwujące jest 'obs za obs' jak ktoś kto usilnie próbuje z tym walczyć. To tyle ode mnie, z resztą się zgadzam :))

milkulous
Gość

a ja mam pytanie – z jakiego filmu ten screen? 🙂

Savannah Grey
Gość

Oooo, pamiętam jak za czasów, gdy dosyć popularne wśród nastolatek były blogi na onecie (czyli jakieś 7 lat temu), urządzane były konkursy na "najlepszego blogaska", które polegały na tym, że w komentarzach pod konkursowym postem odbywało się głosowanie na zasadzie jeden kom = jeden głos. Zazwyczaj głosowali tylko autorzy blogów, które brały udział, a nagrodami za pierwsze 3 miejsca było nabijanie komentarzy przez organizatora. Zwykle okolice 500, ale były też takie konkursy, w których można było "zdobyć" ponad 10000 komentarzy. Matko jedyna. Po co, na co, czemu do teraz nie rozumiem. 😐

Siouxie
Gość

po ponad 2,5 roku blogowania zauważyłam pewną prawidłowość – każda z nas chce aby dana notka miała jak najwięcej wyświetleń i są jednak pewne tematy, które to przyciągają czytelnika "aż się licznik grzeje". Bo co tam recenzja… ludzie są ciekawscy, lubią podglądać innych dlatego też posty "haul zakupowy" "projekt denko czyli pokaż śmieci tłum się zleci" i o dziwo nielubiany przez czytelniczkę powyżej "Instagram mix" to są notki z największą liczbą wyświetleń.Jeśli chodzi i aferki, powiem Ci Aniu że czytam, obserwuję w ukryciu, nigdy się nie wtrącam. Bo w internecie zostaje wszystko – jeden nieopatrzny komentarz i buuum potrafi zszargać… Czytaj więcej »

Marta
Gość

Ja nie rozumiem reklam makaronu lub innego dziwnego produktu na blogach urodowych. Brzmi nieprawdopodobnie, ale wystarczy wpisać w google "współpraca makaron" 😀 Dlaczego? Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, ale to mój niekwestionowany hit dziwnych rzeczy na blogach.

AniaNaWyspach
Gość

Przeleciałam na szybko przez wszystkie komentarze i już myślałam, że nikt o tym nie wspomni. Nie o same współprace chodzi, ale o fakt, że blogerki urodowe nagle zaczynają pisać posty o napojach gazowanych/herbatach itd. Często odnoszę wrażenie, że napisałyby dokładną recenzję papieru toaletowego, gdyby tylko taki post został zasponsorowany 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Brzmi bardzo prawdopodobnie, mimo że blogi czytuję sporadycznie. Pecunia non olet 😉

Marta
Gość

Aniu nie chodziło mi wcale o niezgodność z tematyką 🙂

Marta
Gość

Nie rozpisałam się chyba wystarczająco 😀 makarony nie są tutaj akurat najważniejsze, musiałabyś zobaczyć ten wpis i całego bloga, który składał się tylko i wyłącznie z wyżebranych produktów i "współprac" z każdym, kto tylko wyraził taką ochotę, stąd makarony, podpaski i inne takie ciekawe, za to nie było tam bardziej wartościowych wpisów. Moim zdaniem oczywiście, dla kogoś zdjęcia pięciu rodzajów makaronów i dwie linijki tekstu "to są dobre makarony, polecam" oraz linki do stron producenta to może być coś wartościowego, nie wiem 🙂 Ogólnie chodziło mi o tego typu blogi-widmo, nawet nie o ten konkretny, bo jest ich sporo 🙂… Czytaj więcej »

Stonefox
Gość

@ Marta, chodzi Ci o blogi poświęcone tylko i wyłącznie testowaniu?

illonky
Gość

Mam na bloggerze listę blogów i wszystkie, co do jednego zostały skopiowane do bloglovin, teraz korzystam głównie z bloglovin i stąd czerpię informacje nt nowych wpisów. Nie małam pojęcia o tym, czym żyją dziewczynki w wieku 10-11 lat, za moich czasów było bravo/popcorn i to się czytało, no ale 18 lat temu jeszcze nie słyszalam o internecie 😉 Zdecydowanie zgadzam się ze stwierdzeniem, że obserwator to człowiek, nie cyferka (to nie jest lizanie pupy;D). Nie uważam też, że znikający obserwator jest fałszywy – faktycznie coś może się nie spodobać. generalnie denerwują mnie obserwatorzy, którzy pojawiają się na rozdanie, a po… Czytaj więcej »

Mimi K.
Gość

Nagle zdałam sobie sprawę, że jestem lizydupem ;P Boże, rozgrzesz mnie. Wszystkie podpunkty uważam za trafne, ale dodałabym brak poszanowania do ortografii czy składni. Każdy może popełniać błędy, rozumiem, ale jak w jednym poście nie widzisz ani jednego zdania, do którego nie można się przyczepić pod tym względem, to krew zalewa. A dobiciem rannego jest reakcja na wspomnienie w komentarzu o tych błędach – "to mój blog i mogę pisać jak mi się podoba". O ile pamiętam, język polski nie jest niczyją własnością i pewne zasady są nie do obejścia 😉 Uwielbiam też pseudo czytanie. To coś na pograniczu "obs… Czytaj więcej »

Weronika F.
Gość

Mnie denerwuje to obserwowanie i komentarze. Ktoś zaprasza mnie do zaobserwowania zaglądam. a tam totalne dno… ;/ Ja wiem, że mój blog może i jest słaby i tracę obserwatorów i sama ostatnio nie zaglądam na inne blogi za często, no ale jak ktoś mi linka podaje i blog jest gorszy od mojego to już na prawdę słabo jest hehe… Albo te bezsensowne komentarze ''super blog'' po to żebym tylko zajrzała do kogoś to też porażka, no i te zaproszenia..
Dużo bym mogła tu jeszcze napisać co mi się nie podoba, ale po co?

Pozdrawiam

Agnieszka Karolina
Gość

Z pierwszym się zgadzam w stu procentach, ale z resztą się nie spotkałam (może poza 4). Zapewne jeszcze. 🙂 A co do kopiowania tematów to należy zwrócić uwagę na to, że jednak niektórzy piszą ciekawiej, coś fajnego dodadzą od siebie… Lubię czytać na kilku blogach na ten sam temat, bo każda napisze coś innego co mnie może zainteresować. Ale musi to być poparte jednak własnym doświadczeniem.

Agnieszka Karolina
Gość

Jeśli chodzi o dosłowne znaczenie to przyznam, że nigdy się nie spotkałam. 🙂

Magda
Gość
Magda

W wieku 12-14 lat prowadziłam bloga, gdzie pisałam opowiadania. Jak na tamte czasy (kiedy Internetu w mojej klasie nie miał poza mną nikt i nie był jeszcze tak wszechobecny) i moje ówczesne umiejętności to był nawet poczytny i tego czego nie znosiłam to własnie komentarzy nijak odnoszących się do opowiadania, a jedynie ''Fajny blog! Wpadnij do mnie na xxx.pl! Pozdrawiam!''.

Obecnie nie lubię czytać blogów, ten jest jedynym, na który regularnie wchodzę.

Mademoiselle Magdalene
Gość

Mocny, ale i prawdziwy post. Też nie rozumiem tego "obs za obs, kom za kom" i zauważyłam to szczególnie właśnie przy blogach modowych, które istniejąc kilka dni, mają po kilkuset obserwatorów! I już wtedy wiem, że ktoś uprawia tutaj nieuczciwą politykę. Oczywiste jest, że każdy chce mieć obserwatorów, ale tak jak piszesz – chodzi o takich, którzy naprawdę czytają i się udzielają.Ostatnio zaczęłam (w ramach rozładowania napięcia w mięśniach brzucha) wchodzić na "gimbazowe" blogi i jestem przerażona tym, co się tam dzieje. W sumie nie spotkałam się na razie z jakimś konkretnym hejterstwem, bo faktycznie na blogspocie jest dość kulturalnie.Co… Czytaj więcej »

Lucyna M
Gość

Ja mam naście obserwatorów i jakoś żyję, nie przeszkadza mi to absolutnie. Kto chce to czyta, a ja robię to co sprawia mi przyjemność, a jeżeli przy okazji komuś się to spodoba będzie mi bardzo miło:-)

Previous
Historia, która Cię zawstydzi – RCZ
Lista 5 dziwnych rzeczy które robią blogerki