Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Współprace – co i jak + ankietka

Przeczytałam wczoraj ciekawy artykuł (link na końcu) i postanowiłam napisać kilka słów o tzw. “współpracach”, bo jest to temat budzący wiele kontrowersji i emocji.Zacznę od tego, że każdy kiedyś zaczynał, a popełnianie błędów jest rzeczą ludzką. Jednak pieniądze są zawsze gorącym tematem i prawdę mówiąc, ta kwestia poruszana jest na wszystkich blogerskich spotkaniach. Poza takimi perełkami jak BAM (na takich spotkaniach najlepiej się czuję).Przyznam, że długo miałam do tego złe podejście – jeśli przyjrzycie się temu blogowi, to nie ma tu zbyt wielu akcji sponsorowanych – większość konsekwentnie i z uporem odrzucałam bo…było mi głupio.Już się tłumaczę:Zaczęło się od tego, że bardzo długo miałam złe podejście do pieniędzy i zarabiania. Moje fałszywe przekonania skutecznie blokowały moją sytuację finansową. Nigdy nie osiągnie wolności finansowej ten, kto będzie myślał o pieniądzach jako o celu (bo są środkiem do realizacji celów, nie celem samym w sobie!), ani ten, kto będzie myślał o tych, którzy mają więcej od niego w kategoriach “niesprawiedliwości” i z zazdrością. Tutaj polecam ponowne rozważenie przypowieści o synu marnotrawnym i przyjrzenie się sylwetce brata, który czuł gorycz z powodu “niesprawiedliwości”. Tak do rozważenia na weekend ;-))
Tak, wiem, nie jestem związana  z żadną religią i zaraz odezwie się tu ktoś kto uważa, że nie mam prawa odnosić się do Biblii nie chodząc do kościoła, ale tym samym udowodni tylko, że nie zna wartości których Pismo Święte naucza.
odsyłam też do tekstu o przekonaniach na temat pieniędzy
Ostatni raz byłam frajerką w drodze wyjątku niedawno.Widzę, że nie tylko ja się nacięłam – zaproponowano mi test skarpetek złuszczających do stóp (nadal uważam, że są bardzo dobre), jednak nie pasowała mi taka forma współpracy(“barter”) z powodu rzekomo niskiego budżetu na kampanię, poprosiłam o trzy zestawy dla czytelników- dostałam dwa. Nie ważne, już nie w tym rzecz…potem zrobiło mi się przykro, jak zobaczyłam ten sam produkt na srylionie blogów – czyli jednak budżet był? Już kij z tym, że nabrałam się jak dziecko na typową śpiewkę o budżecie, ale zabolało mnie, że dla czytelników były tylko dwa zestawy, skoro jak widać – firma przekazała ich dla blogerek dużo więcej.
Ale dzisiaj wpisałam z ciekawości frazę “złuszczające skarpetki” w ogromnym azjatyckim sklepie internetowym i ….parę można kupić już za 1,50 zł!!!!!!! (tu link).Poczułam się frajerką do potęgi.I zrobiło mi się przykro. Bo zamiast pakować się w coś takiego, mogłam sobie zamówić 10 par z Azji (nie ma obaw, to Azjaci wymyślili te skarpetki a modę na nie w Polsce zapoczątkowała blogerka Azjatycki Cukier – tak, siła blogerów jest ogromna). Nie musiałabym napisać recenzji gdybym nie miała ochoty i mogłabym zrobić konkurs bez lubienia profilu marki rozdając więcej nagród.
_________Dlaczego długo wzbraniałam się przed “współpracami”? Chciałam, aby blog skupiał się głównie na jakości, fajnej treści, nie reklamie. Byłam idealistką i wymyśliłam sobie taką utopię, nie dostrzegając, że prowadzenie bloga wymaga ode mnie różnych inwestycji. Ani tego, że to wszystko można realizować bez wyrzeczeń. Oczy otworzyłam późno.
 Gdy inni blogerzy pytali mnie ile biorę za kampanię, to myśleli, że żartuję 🙂 Tym bardziej, że często pytali mnie o to młodsi (pod względem statystyk) blogerzy i odpowiadali ze zdziwieniem – to nawet ja więcej biorę! (osoby o 4x uboższych statystkach brały 5x więcej niż ja, lub miliard razy więcej jeśli liczyć to, że zgadzałam się czasem na “barter”).
W styczniu moim głównym celem było rozplanowanie sobie finansów na ten rok. Pisałam o tym w tekście o największych porażkach 2013 Wiem mniej więcej jakie mam wpływy, wiem też, jak bardzo jestem zadłużona. Jestem w stanie spłacić ten dług, ale potrwa to długo (dla niewtajemniczonych – jestem pod kreską, bo zadłużyłam się rzecz badań, lekarstw i leczenia mojej nieuleczalnej choroby). Moim celem nie jest jednak spłacanie przez długi czas – chcę się jak najszybciej wyzwolić od posiadanego długu (“The rich rule over the poor, and the borrower is slave to the lender.” Księga przysłów 22:7) Po angielsku przekaz brzmi lepiej niż w polskim tłumaczeniu Pisma Świętego, – ten, od kogo pożyczasz ma nad tobą władzę i to jest prawda.
Wiem też, że uczciwa współpraca nie jest niczym złym czego musiałabym się wstydzić. Mam swoją godność i swój honor – nie napiszę czegoś, z czym się nie zgadzam, bo stawiam na szali najważniejsze co mam- swoją godność, wiarygodność i wizerunek.
Z perspektywy czasu widzę, że odrzucanie ofert tylko dlatego, że miałam blokadę i strach przed tekstem “sprzedałaś się” było irracjonalne.
____________________Moja inwestycja  w bloga_________________
Oprócz kosztów takich jak internet, prąd czy aparat, jest jeszcze np. domena. Chciałabym, aby blog był ładny i atrakcyjny wizualnie, ale do stworzenia jakości potrzeba pieniędzy. Hosting, profesjonalny szablon i wsparcie techniczne, oświetlenie, sprzęt fotograficzny – to wszystko kosztuje.Oprócz tego inwestuję w blog masę czasu. Kiedy piszę np. o ssaniu oleju – weryfikuję jeszcze raz swoją wiedzę – przekopuję książki, wertuję portale medyczne, płacę za dostęp do badań… Dzisiaj miałam wiele pracy, do bloga usiadłam dopiero ok. 23:00 – publikuję tego posta o 03:31 wcześniej odpowiadałam na wiadomości z facebooka i komentarze (cały czas!) . A nie zajrzałam jeszcze na maila, o przejrzeniu Waszych blogów nie wspominając. Regułą stało się, że spędzam nad blogiem przynajmniej cztery godziny dziennie. To pół etatu!
Dlaczego więc miałabym nie brać wynagrodzenia za swoją pracę? „… godzien jest bowiem robotnik zapłaty swojej,” (Łk 10,7)
____________________Dlaczego “barter” ssie? Dobry barter nie jest zły. Dobry, to taki, który jest zgodny z definicją barteru:Wikipedia mówi : 
Barter – to wymiana bezgotówkowa, czyli towar (bądź usługa) za towar (bądź usługę). Strony uzgadniają wartość towarów lub usług i dążą do tego, żeby bilans był zerowy.
Krótko mówiąc,  koszty które ponosi firma, powinny być równe wartości usługi. Idąc tym tokiem rozumowania, “współprace” oparte na wysyłce produktu który trzeba zrecenzować w określonym czasie, są zgodne z definicją barteru tylko dla blogerów którzy mają niewielkie (poniżej 5 tys. unikalnych użytkowników, nie odsłon) blogi.

W sytuacji kiedy za skarpetki o niewielkiej realnej wartości (nie rynkowej, tylko zgodnej z kosztami które ponosi firma), zapłatą jest organizacja konkursu (warunkiem jest polubienie marki na facebooku), napisanie recenzji ze zdjęciami na blogu o dość dużym zasięgu, bilans nie wychodzi na zero. Wynika z niego, że dałam z siebie zrobić frajera.

Czy to oznacza, że nie można zrobić fajnej akcji z blogerami po taniości? Można!
Avon wysłał mi bardzo fajnie zrobiony PREZENT. Prezent charakteryzuje się tym, że ode mnie zależy co z nim zrobię – ten był tak fajny, że powstał cały tekst. Prezenty zawsze się opłacają, bo  pomagają budować sympatię do marki, wyobraź sobie, że wysyłasz blogerce kulinarnej w prezencie jakieś nietypowe talerze – zapewne pod każdym przepisem gdzie dania będą na tej zastawie prezentowane, pojawią się pytania o zastawę ;))

Bloger jest : autorem treści, korektorem, swoim rzecznikiem, pr-owcem, marketingowcem, fotografem, grafikiem, web-designerem, księgowym, a jeśli prowadzi jeszcze kanał na Youtube, to także operatorem, oświetleniowcem, dźwiękowcem, scenarzystą, reżyserem, performerem, montażystą i producentem. W tradycyjnych mediach każda z tych osób dostaje za swoją pracę wynagrodzenie.
(…)oracz winien orać w nadziei, a młocarz młócić w nadziei, że będzie uczestniczył w plonach” (1 Kor 9,10.11)
Dziennikarze nie pracują za barter. Operatorom kamer  nikt nie płaci kremem do rąk.
Jeśli ktoś uważa, że  porównanie do mediów tradycyjnych jest nietrafione, odsyłam do tekstu gdzie pokazuję jakie stawi są za reklamę w prasie (blogi vs. czasopisma). Przy czym taka reklama w prasie jest…. naprawdę mocno przereklamowana. Ze znanych mi blogerów o których w prasie tradycyjnej pojawiały się teksty czy wzmianki, każdy twierdzi, że przypływ nowych użytkowników był niewielki lub…niezauważalny. 
_____________
Co zmienia się na moim blogu w tym roku?
– Nie będę odrzucać ciekawych akcji promocyjnych dla zasady. Dobrej reklamie mówię głośne TAK.
Jednocześnie będę kierować się następującymi zasadami
1. Godzę się tylko na akcje zgodne z moimi poglądami, stąd nie spotkacie u mnie żadnych cudownych środków przeczyszczających na odchudzanie.
2. Każdą współpracę oznaczam jasno i wyraźnie w widocznym miejscu.
3. Każda współpraca musi nieść korzyści zarówno dla mnie, dla firmy jak i dla czytelnika, przy czym będę upierać się przy tym ostatnim bardzo mocno. Korzyścią dla czytelnika może być np. konkurs z nagrodami.
EDIT: przeglądając wyniki ankiety widzę, że nie napisałam o oczywistym, proporcje! Żadnych reklam co drugi, trzeci wpis, dużo więcej mojej treści, niż tej reklamowej;) To czwarta zasada;-)

Ponadto uważam, że dobry barter nie jest zły. O ile nie jest to “barter”. Dobry barter to taki, gdzie wartość otrzymanego produktu/usługi jest równa wartości usług świadczonych przez blogera.
Trzeba jednak pamiętać, że tuszem do rzęs nie zapłacę rachunków, nie nakarmię kota ani nie napalę w piecu.
Blog JEST moją pasją. Uwielbiam go tworzyć. Jednak konsumuje bardzo dużo czasu. Normą są 3-4 godziny dziennie. Czasami teksty tworzę cały dzień, np. program “jak znaleźć życiową pasję“. Oprócz tego tworzę dla Was rozwojowe czwartki, za darmo można też przeczytać moją książkę. Odpisuję na komentarze i maile. Wynika  z nich, że wielu osobom mój blog w czymś pomógł – od akceptacji siebie po wyleczenie gronkowca czy wybór studiów.
Decydując się na płatne akcje reklamowe (zgodne z trzema zasadami opisanymi wyżej), będę mogła zrezygnować z zarabiania na pisaniu tekstów do innych mediów. Nie daje mi to tyle przyjemności co blog, prawdę mówiąc – coraz bardziej mi ciąży, ale z czegoś żyć muszę. Monetyzując blog zyskam czas potrzebny na prowadzenie bloga, ponieważ będę mogła zrezygnować ze zleceń.  Wy nic na tym nie stracicie, wprost przeciwnie, bo będę mieć więcej czasu i energii.
Jednak cenię sobie Wasze zdanie, dlatego puszczam krótką ankietę (jedno pytanie!)

EDYCJA : ZAMKNĘŁAM ANKIETĘ, WYNIKI:



Wszystkie uwagi, opinie i komentarze o współpracach tutaj

Jeśli zadaliście mi w ankiecie pytania, uderzcie z nimi na maila, bo nie mam jak odpowiedzieć 🙂



Obiecany link do tekstu opisującego grzechy “współprac” z obu stron :
Jak firmy kosmetyczne traktują blogerki – wartościowy tekst o współpracach

Słodkich snów, Ania
Lecę odpisywać na Wasze maile 😉

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na : 
Follow on Bloglovin
lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

118
Dodaj komentarz

avatar
47 Comment threads
71 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAgata WójcikAnglia oczami PolkiKasiaS1980pidzamowa (ola w.) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem fotografem, mam to samo, wiele osób oczekuje mojej pracy w zamian za "prestiż". Gdybym dostała propozycję która rzeczywiście wzbogaciłaby moje portfolio niosłaby za sobą duży prestiz, chętnie w to wejdę, w innej sytuacji nie. To jest normalna praca i należy się za nią wynagrodzenie. Dotyczy to każdej branży.
Pozdrawiam późną porą 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a już miałam wrażenie, ze żadna blogerka nie rozumie słowa barter 🙂 Te blogerki, które robią z siebie darmową reklamę miliona sklepów z tanimi ciuchami z Chin przeważnie są marnymi blogerkami.Nie dlatego, że są barterowe, to raczej kwestia mentaloności i nie cenienia siebie. Wśród blogerów których czytam regularnie i cenię raczej nie ma tych sprzedajnych za szminkę. Zagłosowałam w ankiecie na tak 😉
Ale największą żenadą są dla mnie blogerki które same piszą maile z prośbą o barterowe współprace, to już prostytucja.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pierwszy raz zgadzam się z Tobą w 100% i przykro mi, że ktoś wykorzystał Twój idealizm :/
Uwazam, że kiedy w grę wchodzi Twoje zdrowie nie powinnaś się wahać. Tym bardziej, że (jakoś trudno to przełknąć), pojawilo się mnóstwo wątpliwej jakości blogów tylko po to, żeby zbić łatwą kasę. :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Powinnam ubrać to w cudzysłów. Dlatego pojawiło się tyle blogów nastawionych na "współpracę" ponieważ po książce Koninka wielu młodym się wydaje, że to "łatwa kasa". I znam kogoś, kto rzeczywiście zaczął już zarabiać w drugim tygodniu! Kiedyś sama chciałam mieć bloga i uwierz zarabianie pieniędzy to ostatnia rzecz, jakiej się o blogowaniu dowiedziałam. Ale ponieważ wiecznie chodzę niedoinformowana, więc to dlatego. Poza tym, no tak, podobnie jak Ty podchodziłam do tego zbyt idealistycznie. W każdym razie powszechne odczucie jest jedno: kto, jak nie właściciele takich blogów jak Twój, w pierwszej kolejności powinni coś z tego mieć. Kwestia sprawiedliwości i podejścia… Czytaj więcej »

mari
Gość

Aniu, świetny tekst. Zgadzam się ze wszystkim. No może poza jednym, wpis o jakimś produkcie, który dostało się od firmy zawsze powinien być oznaczony.

Mari
Gość

Wiem 🙂 Tak jak właśnie piszesz, to że wpis sponsorowany ma być oznaczony jako sponsorowany, to jest dla mnie po prostu oczywistość. Szkoda, że takie rzeczy trzeba podkreślać.
Btw Hayatt w swojej książce pisze, że w Stanach jest taka ustawa, która nakłada na bloggera obowiązek informowania o każdej współpracy z firmą.

Balbina Ogryzek
Gość

Aniu, rozumiem Cię całkowicie. Temat współprac nigdy nie był tematem łatwym, każdy ma swoje wyobrażenia i inne zdanie. Najważniejsze, żebyś Ty się dobrze czuła podejmując jakąś współpracę, żebyś nie czułą się 'naciągana'. Wiadomo, że czasem dobrze zapowiadająca się współpraca może okazać się wielką pomyłką, ale tego nie przewidzimy. Też jestem i byłam zawsze bardzo przewrażliwiona w tym temacie, na szczęście od początku istnienia bloga nie podjęłam żadnej współpracy, której bym żałowała, choć było ich niewiele. Te, które podjęłam były jedynie na zasadzie barteru lub konkursu dla czytelników, jestem jeszcze 'za chuda w uszach' by żądać zapłaty, ale może i taki… Czytaj więcej »

Balbina Ogryzek
Gość

Hm, Aniu, myślę, że masz sporo racji. Może kiedyś dorosnę do takiego myślenia, bo wydaje mi się, że naprawdę trzeba do tego dorosnąć. Siedzi we mnie chyba za dużo 'typowego Polaczka', który nie chce się przyznać, że można zarobić na tym, co się lubi robić. Że praca powinna być ciężka i niemiła i żeby dużo narzekać. Dałaś mi do myślenia. Ale na razie będę rozwijać bloga, współprac aktualnie nie mam żadnych i kurczę, dobrze mi z tym 😀

JuicyBeige
Gość

Świetny post. Nic dodać nic ująć.

forbiddenparadise
Gość

czytam blogi od daaawna..kiedyś nie było wspólprac wogóle, obecnie to rzecz normalna. Kiedyś nikt się nie żalił ze pisanie bloga zajmuje mu tyle czasu, nie sądził nawet że może w jakikolwiek sposób na nim zarobić. Piszesz: "Bloger jest : autorem treści, korektorem, swoim rzecznikiem, pr-owcem, marketingowcem, fotografem, grafikiem, web-designerem, księgowym, a jeśli prowadzi jeszcze kanał na Youtube, to także operatorem, oświetleniowcem, dźwiękowcem, scenarzystą, reżyserem, performerem, montażystą i producentem. W tradycyjnych mediach każda z tych osób dostaje za swoją pracę wynagrodzenie."Niewiem, dla mnie to trochę żalenie się, ah Ci biedni blogerzy, pól dnia zajmuje im pisanie jednego posta, a gdzie tu… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to i tak tyle par wyszłoby w cenie jednej z polski 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to miałaby odpowiedx do komentarza nizej, co do twojego forbiddenparadise to chyba nie czytasz ze zrozumieniem bo ja rozumiem tekst tak, ze wlasnie Ania chce poswiecac tej pasji wiecej czasu :d patrzac na blogi ktore obserwujesz zwroc uwage, ze wiekszosc nich zarabia 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dokładnie, bloger powinien prowadzić swojego bloga z pasją bo chyba po to go zakładał?? Poświęca mu tyle czasu ile uważa.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jaka postawa rozszczeniowa? To chyba dot. firm od takich skarpetek, nie Ani. Przecież nie wyciąga kasy od nas, a mogłaby, bo wkłada tu rzeczywiście wiele, rozwojowe czwartki rządzą 😉
idź do wizażystki która lubi malować bo to jej hobby i kiedy przyjdzie do zapłaty, powiedz jej ze ma rozszczeniową postawę bo żada zapłaty 😛

forbiddenparadise
Gość

nie tyle chodziło mi tu o Ciebie Aniu bo Twój blog jest bardzo wartościowy i dotyka wielu ważnych tematów. Miałam na myśli raczej blogi które – takie odnoszę czasem wrażenie- powstają tylko dla współprac i materialnych korzyści. Potem trafiam na setną recenzję tego samego produktu i zamiast czuć się zachęcona to mam go po prostu dosyć.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

za 1,5 ,ale pod warunkiem, że kupisz 56 szt, czyli 28 par,a tylu chyba nikt od razu nie potrzebuje stąd taka cena

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, aniu, jak to jest, że znasz Bibię lepiej niż którzy mienią się wyznawcami? 🙂 Zaskakujesz mnie kolejny raz, bardzo pozytywnie. Co do reklam, klikam tak, ufa Ci jako jednej z niewielu blogerek, prawde mowiac jak widze recenzje na blogach skladajach sie z samych wspolprac, to w ogole ich nie czytam bo wiem, że są ściemą. Nie wiedziałam, że to nazywa się barter. Patrzę tylko na poważne opinie u alinryrose itp. Idź w to 🙂

Ruda Rudość
Gość

Ja nienawidzę jak blog żyje z samych współprac. Mam chyba ze dwa blogi takie na liście i myślę, że za niedługo je usunę, bo co post to współpraca. Tracę po prostu szacunek do tych blogerów.

Mimi K.
Gość

Ostatnio przeczytałam książkę T. Tomczoka, Blog – tam ładnie napisał co wie o współpracach i jeszcze ładniej co sądzi o tych barterowych. Problem polega na tym, że blogerzy, którzy są "tani" psują trochę sytuację tym lepszym, ale droższym, bo firma wybierze tańszego. Ceńmy się! A co do wpisu "forbiddenparadise" – rzeczywiście, brzmi to trochę jak żalenie się. Ale spojrzmy w prawdzie w oczy. To jest pasja, każdy robi to bez przymusu okej. A tu nagle firma chce skorzystać na jak najtańszej reklamie dla siebie. Pasja pasją, ald nikt za frajera nie lubi robić.

forbiddenparadise
Gość

to nie zgadzaj się na takie współprace i po sprawie:) To Twoja przestrzeń i masz prawo wybierać to co Ci pasuje 🙂

Anne Mademoiselle
Gość

Nie widzę nic złego w braniu pieniędzy za swoją pracę. Prąd, aparat… Wszystko kosztuje. Ja na blogach spędzam ponad pół etatu. Bloguję dla przyjemności i jeśli kiedyś okaże się, że będę mogła na tym zarabiać, to bardzo się ucieszę. Na razie własna satysfakcja jest jedyną korzyścią, jaką z tego czerpię 🙂 I bardzo dobrze. Jeśli ktoś prowadzi bloga tylko i wyłącznie dla pieniędzy i nie daje mu to radości, to od razu widać.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cieszę się, że wreszcie zdecydowałaś się na ten krok, teraz skomentuję anonimowo (nie zniosę tekstów, że jestem roszczeniowa i sprzedajna :P). Jestem zbyt wrażliwa na to 🙂
Na pewno skojarzysz, napisałam do Ciebie maila z prośba o pomoc w wycenie kampanii ze słodzikami, napisałaś, że też dostałaś ofertę ale nie nie napiszesz nic o słodzikach bo uważasz te substancje za szkodliwe. Mniejsza z tym, byłam zaskoczona, że nawet ja zarabiam na blogu a Ty nie 🙂 Powodzenia i nie pytaj innych o zdanie, rób, co uważasz za stosowne, nikt nie ma prawa wymagać skoro nie płaci, to jest bez dyskusji ;]

Anonimowy
Gość
Anonimowy

i podziwiam za szczerość i otwartość, większość blogerek ukrywa fakt, że chcą zarabiać, bo tylko idiota nie chce. Pieniądze nie wykluczają pasji 🙂

lifemanagerka
Gość

I chwała Ci za to, gdybym na Twoim blogu przeczytała o tych słodzikach, poczułabym się… dziwnie ;). Chociaż kilku blogerów piszących o zdrowym stylu życia wzięło wtedy udział w tej kampanii i nie ukrywam, że nieco mnie zaskoczyli. ALE każdy wierzy w to co chce, ja akurat też z przeciwników aspartamu ;).

Daisy K
Gość

Świetny post. Wiele można się z niego nauczyć. 🙂 Denerwują mnie blogi niewiarygodne, te na których czytam o kremie przeciwzmarszczkowym a wiem że blogerka ma góra 25 lat, o herbatkach przeczyszczających i takich tam. 🙂

kurka
Gość

Byłam ostatnio na uczelni na wykładzie o osobowości w biznesie. Gościu był trochę zbyt ekspresyjny ale fajne rzeczy mówił 🙂 (dla ciekawskich właściciel instytutu koah.pl). To z czym w 100% się zgadzam jest to, że trzeba dobrze myśleć o bogactwie – to nagroda od społeczeństwa za dobrą pracę. Ty właśnie masz taką dobrą pracę, nie jesteś chciwa, dlaczego miałabyś nie zarabiać? Mi jest u Ciebie miło i przytulnie, lubię czytać Twoje teksty, bo masz taki luźny styl. To znaczy, że nie starasz się być nazbyt oficjalną jak robot ani starą maleńką, jak czytam twój tekst to czuję się jakbym z… Czytaj więcej »

kurka
Gość

Właśnie o to mi chodzi, że darowizny są zwolnione z podatku tylko do jakiejś łącznej kwoty za rok. I US może z luzem udowodnić, że się nie rozliczyliśmy, bazując na postach 🙂

BlingAlley
Gość

Sama nic przeciwko reklamom na bloga, jeżeli tylko autor uważa reklamuje coś z sensem i nie atakuje mnie reklamami na każdym kroku.

kurka
Gość

Łejeja zapomniałam, jeszcze coś chciałam powiedzieć! Tak jak w każdej grupie, niestety znajdzie się ktoś kto sieje ferment. Każda blogerka zakładając bloga na pewno pomyślała cudownych współpracach, które ją czekają i moim zdaniem dzielą się na 2 grupy. 1 to taka, która czeka i traktuje ofertę, jako docenienie własnej pracy (ja sobie nadal czekam, ale już patrzę na to inaczej i w sumie dobrze mi bez współprac, bo jak pisałam nie to jest moim celem ;)). 2 grupa to te dziewczyny, które piszą gdzie się da, komentują wszystkie blogi jakie się da (w sensie ale ładnie, obserwujemy?) i biorą co… Czytaj więcej »

kurka
Gość

Pamiętam jeszcze czasy photobloga, sama nie prowadziłam, ale śledziłam pare dziewczyn w tym Jessy Mercedes za czasów emo :pNo ale tak to już jest, że temat kasy jest dosyć grząski 🙂

Basia Aisab
Gość

Ja do reklam na blogu nic nie mam. O ile jest dużo blogowania a mało reklam ;p Bo nie oszukujmy się ale jak na piątym blogu z kolei widzę reklamę jakiegoś dworku, czy innego hoteliku to już nawet tego wpisu nie czytam i tylko żałuję, że na coś ciekawego od autora muszę czekać do następnego posta 😉

rose vanilla
Gość

Czytałam tekst Olfaktorii, przeczytałam i Twój i uważam, że bardzo dobrze, że prezentujecie swój punkt widzenia, choć spojrzenie na sprawę macie nieco inne. Twoje jest mi nieco bliższe, choć Dorota też podjęła wiele ważnych tematów. Według mnie, w Twoim przypadku otwarcie na współprace jest dobrym pomysłem. Twój blog jest wartościowy, wydajesz się być osobą rozsądną i trzeźwo patrzącą na pewne zjawiska. Uważam, że ktoś kto zapracował sobie na pewną popularność i status bloga, ma wierne grono czytelników i ludzie liczą się z jego/jej opinią, ma jak najbardziej prawo czerpać z tego korzyści – gorzej niestety gdy blogerzy zaczynają z myślą… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie no spoko nie zabraniam nikomu współprac ale ja osobiście szukam na blogach właśnie opinni produktów których blogerka nie dostała od sponsora. Tak mam i tyle.Wiem że wiele osób z zaangażowaniem podcjodzi do takich recenzji ale mimo wszystko wolę blogi prowadzone bardziej jako hobby a nie sposób zarabiania.
No i te cytaty z Bibli są wg. mnie nie na miejscu. Takie dorabianie ideologii. Chcesz współpracuj i się nie tłumacz nie ma w tym nic złego.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dobry tekst, dobrze, że linkujesz do Olfaktorii. prawda jest taka, że gdyby współpraca była naprawdę prestiżem, to własciciele i pracownicy agencji reklamowych za reklame proszku do prania dostawaliby proszek, nie pieniądze. Jestem czytelniczką i taka reklaama jakiej spodziewam się u Ciebie, nie stanowi dla mnie żadnego problemu, dostaję coś za darmo, czyli ciekawa treść, kopa motywacyjnego, inspiracje i to oczywste, że za włożoną pracę należy się wynagrodzenie. Jak zakladam darmowa skrzynkę email, też nie moge mieć pretensji, że przychodzą na nią reklamy. Reklama na blogach i tak jest dużo lepsza niż ta na poralach jak o2 czy onet 😉

Potworek
Gość

Zgadzam sie z tym, ze kasa nie wyklucza pasji, bo mozliwosc zarabiania na tym, co sie kocha jest super. Dzieki temu ze wspolpracowalam kiedys z firma z usa i robilam dla nich ilustracje, moglam kupic sobie nowe przyrzady do rysowania, zainwestowac w lepszy papier, kredki i tak dalej, wiec moje prace mogly byc lepsze jakosciowo… mysle, ze przeklada sie to tak samo przy zarabianiu na blogu

lacquer-maniacs
Gość

Zgadzam się z Twoim postem. Mimo że ja obecnie nie biorę i nigdy nie brałam za współpracę pieniędzy, to niby czemu osoba, która ma naprawdę duży zasięg, poświęca "pół etatu" na blogowanie ma nie czerpać z tego korzyści finansowych? Ktoś wyżej napisał chyba, że blogowanie kiedyś było pasją i nikomu za to nie płacili. OK. Ale czy nie jest tak, że ktoś będąc zatrudnionym lub samozatrudnionym w jakiejś branży nie czerpie satysfakcji z tego co robi, bo to jego pasja? Koło się tu zamyka. Ja otwarcie przyznaję się do tego, że byłabym szczęśliwa móc zarabiać na blogu. Ale bloguję też,… Czytaj więcej »

Marta
Gość

Warto wspomnieć też o tym, że w momencie wzmianki o danej firmie na blogu dostaje ona za darmo zazwyczaj całkiem dobry link zwrotny, który można kupić w internecie w cenie o ile się dobrze orientuję ok. 20 zł 🙂 Mało osób o tym wie, a stąd biorą się właśnie opisywane przez Ciebie skarpetki na milionie blogów – dla firmy pozycjonowanie jak ta lala! Blogerów się nie docenia, nie jest to tajemnicą. Nie traktuje się (w większości przypadków) jak kogoś na równi, tylko jako taniutki sposób na reklamę. Świadczą o tym np. maile jakie dostaję w których nadawca nie pokwapił się,… Czytaj więcej »

Marta
Gość

Tak myślałam, że miesięcznie, ale wolałam spytać 🙂 Ja nie przystaję na 99% propozycji, a dlaczego to już długo mogłabym pisać, też mi trochę głupio ale głównie po prostu nie potrzebuję tysięcy buteleczek tego samego, czego sama bym nie kupiła, a to moje główne kryterium. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Idę o zakład za 100 złotych, zę kazdy kto glosuje na nie i ma z tym problem, sam ma problemy finasowe lub nie jest zadowolony ze swojej sytuacji finansowej 🙂 ludzie wolni finansowo i szczeliwi nie maja problemu z tym, ze ktos zarabia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

reklama na blogu tylko ma sens wtedy, kiedy jest zgodna z przekonaniami blogera. prawdę mówiąc, irytują mnie falowo pojawiające się na wielu blogach reklamy jednej firmy/produktu. nie wiedziałam, że to aż taki dochodowy biznes. jakiś czas temu na blogach wielu fit-dziewczyn pojawiły się reklamy pt. 'słodzik nie taki straszny, bla bla ba…' – było tego mnóstwo, wszędzie taka sama grafika… nie znam się na blogerskim świecie, więc byłam ciekawa, czy rzeczywiście tak myślą o aspartamie (bo z treści bloga mogło by wynikać, że nie), ale wszystkie moje komentarze (na kilku blogach różnych autorek!) z pytaniem czy to sponsorowany wpis, czy… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Regularnie spotykam się z nagonką na blogerki. Na tym wszystkich kozaczkach czy innych jamniczkach te dziewczyny, głównie szafiarki, są pod ostrzałem tych 'dziennnikarzy'. I śmieszne jest to, że 'artykuły' tych 'dziennikarzy' są jakościowo dużo bardziej denne od blogów, a poza tym z pewnością nie piszą ich charytatywnie 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Źle ujęłam to 'dużo bardziej denne od blogów', brzmi jakbym uważała, że blogi są denne, a tak nie uważam 😀 No, wiecie o co chodzi, że artykuły na kozaczku leżą w porównaniu z tekstami na wielu blogach. Teraz lepiej 😀

Cosmetics Freak
Gość

Dostałam jakiś czas temu propozycję współpracy od pewnego sklepu internetowego z pierdółkami do zdobienia paznokci. Biorąc pod uwagę ile czasu trzeba poświęcić na 'zrobienie' paznokci, zdjęć, napisanie posta uznałam, że za darmo (wartość ozdób jest śmieszna) tego nie zrobię. Stawka, którą zaproponowałam nie była niebotycznie wysoka ale Panią skutecznie zniechęciła. Nawet nie dostałam odpowiedzi pt. "przykro nam ale w takiej sytuacji nie jesteśmy zainteresowani". U siebie na blogu nie dzielę postów na te ze współpracy i te bez, bo każdy kosmetyk oceniam według takiej samej skali i traktuję jednakowo. Wydaje mi się, że przyczepianie do posta łatki 'ten jest sponsorowany'… Czytaj więcej »

Cosmetics Freak
Gość

A widzisz:)

tonia
Gość

W sumie racja z tą łatką, choć ja osobiście tak nie odbieram 😉 Ale z drugiej strony jak nie piszą, to później mogą każdy pozytywny wpis odbierać ze pewnie sponsorowany.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ankieta wypełniona 🙂 Cenię sobie, gdy współpraca, i płynące z niej korzyści, nie wpływają na recenzję i ocenę.

freckledlittle
Gość
freckledlittle

If you're good at something, never do it for free! 😉
Pozdrawiam, buziaki 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mam 2 przemyślenia: 1 ten wpis to zachęta – cos w stylu 'od dzis biore wszystko – zgłaszajcie się do mnie'
2 masz rodziców? bo jeśli tak, to są okrutni… jestes bardzo mloda i pewnie nie pracujesz(ew dorabiasz na swoje duperele), wiec dlaczego musiałas sama pokrywac koszty badań/leków??? wyjasnij to prosze bo mi to nie daje spokoju…

Lucyna M
Gość

Ja z nikim nie współpracuje. Chociaż przyznam się, że na początku podjarałam się np. kosmetykami za darmo itp itd. Napisałam do kilku firm ( co nie oznacza, że postanowiłam się sprzedać), nie odpisały (na moje szczęście). Dopiero zaczynam i nie mam wielu obserwatorów itp itd. Jednak poobserwowałam inne blogi i niektóre maja dużo sponsorowanych konkursów i tym przyciągają widza. Ludzie lubią wygrywać i dostawać coś za darmo. W zasadzie też myślałam o konkursach dla widzów, ale z własnej kieszeni nie mam jak tego zasponsorować. Może firmy nie chciały współpracować na moich warunkach i nie chciały szczerych recenzji (tak jak im… Czytaj więcej »

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem. Ale jak już nawiązujemy współpracę, warto żeby była bliska naszym poglądom i żebyśmy się nie sprzedawały za bezcen.

ona
Gość

Bardzo dobrze, że o tym piszesz, bo jeśli nikt by się nie odważył to dalej by tak było.
Szkoda że tak wyszło z tymi skarpetkami, i przy okazji zdradziłaś nam jak są one tanie, a jak firma na nich zarabia. Podobne tematy poruszane były na blogu aferkowo-male, świetnie opisała to olfaktoria i już ją lubię, wiem, że taki wpis jest też u KosmetycznejHedoniski, bo ona kiedyś pracowała w firmie kosmetycznej.

Cinnamonne's Beauty Corner
Gość

Aniu, czytając Twój post uświadomiłam sobie, że ja też nie raz popracowałam sobie dla kogoś za darmo :/ Ale czuję się też zainspirowana do napisania posta o pewnej współpracy, która to mnie w ostatnim czasie rozłożyła na łopatki…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Ania, mam styczność z Twoim blogiem od niedawna, mimo to zdążyłam przeczytać (prawie) wszystkie posty. Nie ukrywam, że początkowo bardzo mi się podobał, jednak im częściej tu wpadam tym mam większe wrażenie, że nie do końca Cię rozumiem… Zastanawiam się czemu tak często podkreślasz, że jesteś ateistką? Żeby nie było – sama nią jestem i w żadnym wypadku mi nie przeszkadza sam fakt bycia ateistą. Jednak gdy ktoś w moim otoczeniu ciągle podkreśla kwestię swojej wiary/niewiary staje się to osobiście bardzo męczące. W którymś z wcześniejszych postów podkreślałaś, że cenisz sobie swoją prywatność. Dla mnie przynależność religijna też się… Czytaj więcej »

pavliniak
Gość

Choć w blogosferze działam niedługo i żadne propozycje współpracy mnie nie dotyczą – mogę podpisać się pod Twoi zdaniem rękami i nogami. U mnie fotografia jest główną pasją – blog to jakby środek komunikacji z odbiorcami. I choć masę pieniedzy wkładam w fotografię mam blokadę co do brania nawet symbolicznych sum za zrobienie zdjęć. Zazwyczaj dostaje propozycje zdjęć na FEJSA gdzie dziewczyny mówią mi dokładnie co chcą itd. Nie umiem się przełamać i większość odprawiam z kwitkiem. Dlaczego? hmm może z obawy, że gdy bańka mydlana pasji pryśnie i przyjdzie się zmierzyć z komercyjną stroną fotografii okaże się, że jestem… Czytaj więcej »

Natalia Slawek
Gość

Ania, świetny wartościowy tekst, niczym się nie przejmuj, rób co Ci serducho podpowiada i wykorzystaj swój potencjał!
A jak się komuś nie spodoba.. odeslij go do mnie 😛

aGwer
Gość

Masz 100% rację! Ja się godziłam na współprace barterowe, ale już niestety blog jest na wyższym poziomie (i to znacznie) więc dziękuję, do widzenia 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiem,że to nie na temat, ale dodałaś link do tych tanich skarpetek złuszczających 🙂 Sama kupiłam na allegro te w niebieskim opakowaniu, dałam za nie ok 20zł z przesyłką. (shit ! – cena 0,78$). Założyłam, siedziałam w nich prawie 2h i…. NIC! nie polecam totalnie, na mnie kompletnie nie zadziałały. /mo

lifemanagerka
Gość

Zaskoczyłaś mnie przyznając, że współpracowałaś za "barter" (cudzysłów użyty celowo, bo też uważam, że prawdziwy, zgodny z definicją barter jest ok) czy że zbyt nisko wyceniasz kampanie. Wypowiem się teraz może trochę z tej drugiej strony, potencjalnego reklamodawcy, w jakiej to roli czasami występuję ze względu na mój zawód – Twój blog ma dużą oglądalność i ja to widzę poruszając się po blogosferze i czytając Twojego bloga, nawet nie zaglądając w Twoje statystyki (dopiero przed chwilą po napisaniu tych słów zajrzałam do zakładki "reklama" aby utwierdzić się w swoim przekonaniu). Mało tego – widać, że czytelnicy Ci ufają, można powiedzieć,… Czytaj więcej »

www.testyiopinie.com.pl
Gość

Zawsze gdy natrafiam na takiego posta czekam na konkretny i nigdy ich nie znajduję. Moje konkretne pytanie brzmi: Jak pisać z reklamodawcami? Co pisać? Jak ich przyciągać? Jak negocjować żeby nie odepchnąć? Piszę półtora roku- ani dużo ani mało. Są osoby które mają 10 razy więcej obserwatorów. I wiesz co? Nie rozumiem tego. Bo przejrzałam masę blogów podobnych do mojego i są takie które mimo, że w niczym nie są lepsze to mają lepsze statystyki, reklamy. I podsumowując- żeby nie było- ja prowadzę naprawdę tego bloga z pasji. I tak samo poświęcam na niego co najmniej 4 godziny. Bywa, że… Czytaj więcej »

pidzamowa (ola w.)
Gość
pidzamowa (ola w.)

Aniu, mam pytanie- czy ten szablon sama pisałaś, czy znalazłaś gdzieś gotowy? A może ktoś Ci go robił?
Myślę o przeprowadzce z fbl na blogspota, ale marzy mi się właśnie taki układ kafelkowy a nie wpis pod wpisem 😉

pidzamowa (ola w.)
Gość
pidzamowa (ola w.)

Dzięki 🙂 Poszukam, poczytam!

Olga Cecylia
Gość

Ktoś tu napisał "większość blogerek ukrywa fakt, że chcą zarabiać, bo tylko idiota nie chce". Gratulacje dla tej osoby za wyważone komentarze i kulturę osobistą 😛 Wiem, że niektórym się zupełnie nie mieści w głowie, że ktoś nie chce zarabiać na blogu, nie dąży do tysięcy fanów na fejsie, statystyk szybujących w kosmosie i ofert od Porsche. Ale tacy ludzie istnieją. Ja na przykład kocham moją pracę 🙂 Postawienie wszystkiego na jedną kartę i porzucenie rozwoju zawodowego na rzecz pełnoetatowego blogowania wydaje mi się niezwykle ryzykowne. Nie mówię o Twoim przypadku, ale ogólnie. Co będą robić za 15 lat te… Czytaj więcej »

KasiaS1980
Gość

Bardzo fajnie to napisałaś. Osobiście nie mam nic przeciwko reklamie na blogach o ile nie jest zbyt nachalna, a produkty ze współpracy nie stanowią 90% wpisów. Sama płatnych współprac nie podejmuję, bo po 1. mój blog na razie jest jeszcze za mały, a po 2. nie lubię być uzależniona czasem. Chcę mieć na recenzję produktu tyle czasu ile potrzebuję i nie zmuszać się do pisania recenzji bo goni mnie termin. Dopuszczam recenzję za produkt, czemu nie, zawsze jednak zaznaczam, że recenzja będzie rzetelna i jeśli produkt okaże się bublem, to będzie to wyraźnie napisane. Dla mnie blog jest przyjemnością, moim… Czytaj więcej »

Anglia oczami Polki
Gość

Za każdym razem kiedy czytam fajny tekst, powtażam sobie "tylko w komentarzu nie pisz – fajny tekst". No i napisałam 🙂 Swietny blog, mój pierwszy raz i nie moge przestać 🙂

Agata Wójcik
Gość

Szczerze to ja wciąż biorę wszystko tylko na "barter" chociaż myślę trochę nad zmienieniem tego, często czuję się oszukana..

Previous
Rozwojowy czwartek – jaki masz plan?
Współprace – co i jak + ankietka