Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Moje największe porażki minionego roku

Uważam, że miniony rok był naprawdę udany. Działo się wiele dobrego i za wiele rzeczy jestem wdzięczna. Ale nie da się ukryć, że nie zawsze było tak cukierkowo. Nie wszystko było bardzo udane i popełniłam też wiele błędów. A że człowiek na błędach się uczy, to może ktoś wyciągnie jakieś wnioski z moich?
1. Byłam za mało asertywna
Pomaganie innym jest fajne. Praca z dziećmi jest satysfakcjonująca. Ale branie sobie na głowę zbyt dużej ilości wolontariatów i innego rodzaju charytatywnych zajęć nie służy niczemu dobremu. Jeśli się przesadzi, to po pewnym czasie zaczyna to być frustrujące. Co więcej, niektóre osoby będą próbowały to wykorzystać, np. wolontariat w przedszkolu zamienił się w jego parodię, nagle przedszkolanki żądały, że będziemy przychodzić codziennie i odwalać całą robotę za nie, a one będą pić kawkę….:)W dodatku wzięłam sobie na głowę zbyt wiele projektów. Fajne akcje są fajne, ale ja też muszę z czegoś żyć. W tym roku postaram się być bardzie asertywna i odmawiać, nawet fajnym inicjatywom, kiedy nie będzie mnie na nie czasowo lub finansowo stać, lub gdy nie będę ich do końca “czuć”. Nie oto chodzi, aby każdego dnia padać ze zmęczenia!2. Zbyt rygorystycznie podeszłam do swojego budżetuCo by tu kryć, mam długi. Dzięki medycyno! Szybko z nich nie wyjdę, bo w tym kraju raczej wspiera się wyłudzaczy rent, a osoby które (dzięki nieudolności lekarzy!) nie mają diagnozy, płacą za leki pełne kwoty. I za wiele badań. Na co idą te cholerne składki?Nie mam do nikogo pretensji, raczej do siebie, że tak długo tkwiłam w przekonaniu, że lekarze chcą pomóc. Nie chcą. Ale ja muszę pomóc sobie. Z drugiej strony, nie chcę dziadować jak w zeszłym roku, choć nie kryję, moim priorytetem jest redukcja zadłużenia. Muszę jednak przeznaczyć sobie jakiś większy margines na zachcianki i na “być”. W 2014 roku nie pożyczam też NIKOMU pieniędzy. To się nigdy dobrze nie kończy, od pożyczek są banki. Pożyczanie innym gdy samemu jest się pod kreską to bardzo głupi pomysł!3. Nie wypuściłam druku własnej książkiSprawy się przeciągały, ja zdecydowałam się na opcję której sama “nie czułam”, czyli wydawnictwo i chciałam chyba zadowolić tym samym innych, nie siebie. W efekcie nie zdążyłam wszystkiego dopiąć na ostatni guzik i całość została przesunięta na pierwszy kwartał 2014 roku. Nie jestem z tego powodu zadowolona i uważam to za swoją małą klęskę. Teraz robię to w 100% po swojemu i nawet jeśli okaże się to błąd, to będzie to mój błąd. Nie ludzi, którzy przejmują kontrolę nad moją książką i decydują o różnych pierdołach składających się na całość. Jedyne, co mnie w tym momencie powstrzymuje to kwestia tego, jak mam się z tej książki rozliczać przed Skarbówką. Wciąż czekam na jasną interpretację przepisów i….do drukarni 🙂
4. Podtrzymywałam znajomości, które nie miały sensuNie lubię odsuwać ludzi na bok, ale kiedy ktoś kolejny raz nadszarpuje moje zaufanie to nie ma co naprawiać, trzeba się pożegnać. Uschniętego drzewa nie ma co podlewać, czasami trzeba się wycofać i nie oszukiwać się, że będzie lepiej. Twardo powiedzieć sobie, że z tej mąki nie będzie chleba.5. Zbyt poważnie potraktowałam studiaChodzenie na wszystkie zajęcia jest do dupy, jeśli część zajęć jest do dupy. Czasami lepiej jest postawić komuś piwo za komplet notatek, niż słuchać sennego głosu kogoś, kto opowiada o czymś, co nie przełoży się w żaden sposób na moją przyszłą pracę  z dziećmi. Sorry, naprawdę mam gdzieś w którym roku ktoś o obcym nazwisku po raz pierwszy wprowadził jakieś pojęcie. Wolę podejść do studiów luźniej, a uzyskany czas poświęcić na zdobycie praktycznego doświadczenia.6. Nie zrobiłam wyprzedaży swoich rzeczyMam wiele niepotrzebnych przedmiotów. Za każdym razem jak na nie patrzę, myślę “w sobotę/inny wolny dzień wystawię to na allegro”. I ten inny dzień nigdy nie nadchodzi. Poza tym miałam opory przed pozbywaniem się prezentów…myślę, że lepiej jest odsprzedać niepotrzebną mi rzecz komuś innemu. Robię wielką, surową selekcję i inwentaryzację swojego dobytku. Niepotrzebne przedmioty będę sukcesywnie wystawiać i jak zawsze, 10% uzyskanych kwot wpłacę na cele charytatywne. Myślę, że to są moje największe porażki, błędy i klęski 2013 roku. Z każdej wyciągnęłam wnioski i będę je dobrze pamiętać w przyszłości. Jednak nie żałuję, że te błędy miały miejsce – dzięki nim lepiej wiem, czego chcę, a czego nie chcę.A Wasze porażki? Umiecie się do nich przyznać?

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na : 

Follow on Bloglovin
lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

81
Dodaj komentarz

avatar
39 Comment threads
42 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
KasiaS1980AniamalujeVajletMagdalena GawendaMarta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

no proszę, wszyscy o sukcesikach, a Ty pokornie o klęskach, niezła odmiana, masz dystans i klasę.

Itysia
Gość

Tak, jestem frajerką – nie umiem odmówić pomocy, zostaję po godzinach pracy, by wytłumaczyć dziecku co i jak, angażuję się w akcje z których nic nie mam oprócz stresu (np. Bydgoski Festiwal Nauki). Też mam zamiar nauczyć się odmawiać i egzekwować to, co się należy 😀

Itysia
Gość

Tegoroczny będzie (o ile będzie) trzeci i ostatni (już tym razem na pewno!) 🙂 Studiuję : administrację i filologię hiszpańską. Ogólnie wesoła akcja, bo z kilku warsztatów niby zostawili jeden czy dwa o czym mnie nie poinformowali a na maile nie odpowiadali. Dałam sobie spokój, bo co mnie to. Ale sprawdzając kiedy mam jakie zajęcia zauważyłam, że mam ich więcej niż te, które już przygotowałam O.o I tak oto na dwa tygodnie przed terminem dowiedziałam się o kolejnym "wykładzie", na który już nie miałam ochoty. Ale… to nie koniec 🙂 Na godzinę przed "występem" zbieram się do wyjścia i dzwoni… Czytaj więcej »

Karina
Gość

fajnie jest mieć się przyznać do swoich porażek, mieć ich świadomość : ) najważniejsza jest jednak chęć poprawy i tego, aby udało Ci się poprawić właśnie, Ci życzę! generalnie nie było źle, Twoje sukcesy z pewnością przewyższyły porażki!

Karina
Gość

umieć*

Eternity
Gość

ja przez swoją głupotę mogłam stracić rok swojego życia… i chodzi o zaniedbanie obowiązków. Cieszę się, że 2013 już za mną,bo to był wyjątkowo ciężki rok psychicznie. Oby ten Nowy był lepszy. Czekam na papierową wersję książki, Aniu! Pierwszego nabywcę już masz 🙂

Daisy K
Gość

Też by się znalazło kilka klęsk, choć Twoje są niczym przy Twoich osiągniętych sukcesach. 😉 Przy mojej sytuacji nie chcę jednak o nich pisać, niektórzy tylko czekają na to. Ty masz tyle sukcesów że Tobie nie zaszkodzi, u mnie jest nieco inaczej. Co do asertywności, masz rację, zadbaj o siebie, swoje samopoczucie, to najważniejsze. 🙂

Daisy K
Gość

Wiem Aniu, dziękuję za miłe słowa na moim i Twoim blogu. 🙂 Wydaje mi się że masz tak dużo serca, którym chciałabyś obdzielić cały świat, a tak mało myślisz o sobie. W końcu może zabraknąć go też dla siebie i nie będzie z czego dawać. Przy tym dzieleniu się, trzeba też myśleć o sobie. 🙂 Też walczę z chorobami, cud że kilka razy się wywinęłam się od śmierci (takie nagłe, nieoczekiwane przypadki).nie wiem czy to wola życia czy tak miało być. Wierzę że zrobiłaś wiele dobrego, choćby napisanie tych książek które chętnie przeczytam. 🙂 Pozdrawiam serdecznie. 🙂

Pola Zas
Gość

Mogłam doprowadzić pewne sprawy do końca, a zaczęłam zajmować się innymi – mea culpa! 😀

Pola Zas
Gość

Zapraszam! Ostatnio porwała mnie praca i na blogi nie było czasu, stąd noworoczna reorganizacja i plan regularnych wpisów :))

Kasia
Gość

Niestety ten rok był dla mnie nie tylko czasem radości, ale i porażek. Niczego nie żałuję, bo dzięki niepowodzeniom jestem silniejsza i bogatsza o kolejne doświadczenia. Chce jednak sprawić, że 2014 r. zliczy ich trochę mniej 🙂 A co do Twojego wpisu Aniu, czekam na papierową wersję książki i jeśli trzeba będzie, ustawię się po nią w kolejce do Empiku 🙂 Powodzenia!

Daisy K
Gość

I ja chętnie się ustawię w kolejkę po nią. 🙂 Czekam z niecierpliwością. 🙂

Daisy K
Gość

Również życzę udanego roku Aniu i Kasi, i nam wszystkim. 🙂 Dla mnie jest wszystko jedno gdzie kupię Twoją książkę, ważne żebyś wydała ją z korzyścią dla siebie. Na pewno jest wartościowa, dlaczego chciałabyś ją wycofywać?

Beautyicon.pl
Gość

Z tą asertywnością to i mi się noga powinęła 😉 Świetny tekst 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Myślę, że wielu osobom asertywność wciąż kojarzy się z chamstwem, to dlatego. Nie mówią 'nie', bo boją się, że zrobią to nieumiejętnie, albo zostaną źle zrozumiani.

Remedy
Gość

Z punktem 4 mam odwieczny problem.. Zawsze mam taką osobę z którą na dobrą sprawę nie ma sensu dłużej utrzymywać znajomości, ale zawsze znajduje jakiś pretekst żeby ciągle ją przy sobie 'trzymać'. Koniecznie muszę nad tym popracować!

Panna-Kokosowa
Gość

Uwielbiam Cię:) Też tak masz, że mimo że prezent Ci się nie podoba to go trzymasz? Dziwiłam się, że moi znajomi zwykle puszczają je dalej w świat oddając komuś kto się bardziej ucieszy, ale może to i dobry pomysł? Póki co sama go nie wypróbowałam, bo nie mam serca.

Picola
Gość

Najgorzej jest się z takich klęsk rozliczyć ze samym sobą, bo dla niejednego Twoja klęska może nie klasyfikować się pod miano klęski, jednak wewnętrznie Ciebie to tak dręczyło, że będziesz wspominać 2013 jako rok tej konkretnej niemożności zrobienia czegoś… Ja przed nowym rokiem rozliczałam się z takich klęsk i tak jak napisałaś – wyciągnąć wnioski i lecieć do przodu!

Gabrysia
Gość

A wypiszesz sukcesy 2013? Też trzeba. Nie bądź pesymistką. Tak wiele rzeczy Ci się udało. W tym roku będzie lepiej: wierze w Ciebie 😛

Polka w UK
Gość

przy Twojej swietnosci takie porazki to drobiazg, ale super , ze jestes ich swiadoma, to najlepsza droga do wprowadzania pozytywnych zmian 🙂 Ja tez chyba zbyt powaznie traktuje studia, kosztem meza i dzieci. z drugiej strony trace czas na facebookach i blogach zamiast poswiecic go na nauke :/ no ale musze jakos odreagowac 😉

Melle Coccinelle
Gość

Mało tych porażek, u mnie znacznie więcej, ale też staram się z nich wyciągnąć odpowiednie wnioski i w tym roku tych samych błędów nie powtórzyć. A i tak mnie w zeszłym roku zmotywowałaś do zabrania się za siebie, więc pewnie mogło być gorzej 😉 zdecydowanie jednak ja się do pisania bloga nie nadaję, nie umiem znaleźć w blogosferze swojego miejsca 😉

Melle Coccinelle
Gość

racja, rok temu jakoś się tak napaliłam, ale przez rok jakoś konkretnie w tym kierunku nic nie zrobiłam, więc to chyba jednak nie dla mnie 😉
a tak w ogóle to dużo dobrego w nowym roku, by był pełen nowych, ciekawych doświadczeń i pozostawił po sobie miłe wspomnienia 🙂 zdrowia i uśmiechu przede wszystkim (chociaż tego drugiego to chyba u Ciebie nie brakuje;))!

Daisy K
Gość

Aniu dziękuję. 🙂 Jutro, czyli już dzisiaj zacznę się rozglądać za tymi książkami. 🙂 Co do lekarzy, czasem i oni nie potrafią pomóc. Czasem nie dają nam gwarancji na wyzdrowienie, przeżycie, ale na szczęście mamy wolę walki. Czasem jest tak że ktoś z otoczenia próbuje obrzydzić nam życie, i ciągle z czymś walczymy. Jak nie z chorobą, to z charakterem. 😉 Nie poddawajmy się. 😉

megirosa
Gość

Pierwsze o czym pomyślałam, to że po raz kolejny nie udało mi się schudnąć… ale jak pomyślałam o tych pysznych czekoladach, których sobie nie odmówiłam, to wcale nie jestem taka pewna, czy żałuję 😀 Poza tym to właściwie wszystkie cele udało mi się zrealizować, jestem bardzo zadowolona z poprzedniego roku. Za to na 2014 już zapowiada mi się wielka wtopa 😀

Martyna Szubrycht
Gość

Punkt 6 powinnam też zastosować w odniesieniu do siebie. Chyba wezmę się za to, ale oczywiście jutro :P.
Mam tylko nadzieje, że jutro faktycznie nastąpi jutro :).

Pozdrawiam

Gośka
Gość

Byłabym pierwszą osobą,która by zajrzała na Twoją wyprzedaż 🙂

Fajnie,że umiesz przyznać się do porażek,bo wszędzie tylko sukcesy minionego roku 🙂

Olga Cecylia
Gość

Wszędzie sukcesy, bo widocznie nie tylko ja mam podejście, że negatywnej energii nie puszczam w świat, tylko przepracowuję ją sobie prywatnie…

A te Twoje "porażki", Aniu, trochę mi się kojarzą z odpowiadaniem na pytanie "jakie są twoje wady?", jakie często pada na rozmowie o pracę 😉 Nazwałabym to lekkimi potknięciami, po których zresztą sama doskonale umiesz odzyskać równowagę.

Bardzo gorąco życzę Ci powodzenia, zwłaszcza w punkcie 2, bo wiem, że to bardzo trudne.

Aelling
Gość

Z asertywnością u mnie krucho było, teraz dopiero zaczynam ją budować. Wpakowałam się w niezłe szambo przez jej brak, a najgorsze, że do tej pory nie umiem się z tego wygrzebać. Nie daje się na nic komuś namówić, nie spotykam się z tą osoba, olewam, staram się zniechęcić, ale sam fakt, że ta osoba i tak nie odpuszcza. Nie wiem jak poradzić sobie z kimś komu daje do zrozumienia, ze ma się odczepić a on nic. Możesz wiesz jak kogoś skutecznie "odgonić"? 🙂 Nie dałam sie jednak w nic wmanipulować więc to już sukces.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, proszę, nie wrzucaj wszystkich lekarzy do jednego wora. Przykro mi się robi, kiedy czytam, że żadnej lekarze nie chcą pomagać. Sama studiuję medycynę i poznałam kilku świetnych lekarzy, ale nie zapominajmy, że oni też są tylko ludźmi, a NFZ i ogólnie za mało pieniędzy na wszystko wcale nie ułatwiają im pracy.

Asia

Iwona M.
Gość

Fajnie jest wypisać listę rzeczy, które nie wyszły, bo przynajmniej (zamiast wymyślać bezsensowne postanowienia) wiemy nad czym popracować 😀

Czarownicująca
Gość

Kciuki trzymać za poprawę!
I za mnie też proszę ;]

Słonecznik
Gość

Oj, mi też pasowałoby zrobić wyprzedaż masy rzeczy 😉
Moją największą porażką było ociąganie się w szukaniu pracy :/

P.S. Aniu, czy dalej myślisz o wyjeździe na Asystenturę Comeniusa?? Bo do końca stycznia składa się wniosek. Tak tylko przypominam 🙂

Lena Poleska
Gość

Uzmysłowienie sobie co poszło nam nie tak, uczy nas jak być lepszym 🙂 Zlokalizowanie problemu czy niedopatrzenia, to już dużo. Grunt, że rok ogólnie był udany! 🙂

Justyna K
Gość

O tak, ja też muszę zacząć studia traktować luźniej 😀

ona
Gość

Ja też kiedyś byłam za dobra, aż powiedziałam dość, studia też odpuściłam na ostatnim roku, wolno wszystko :), a przy okazji mniej stresu i lepiej wykorzystany czas, często na sen.
A z pozbywaniem rzeczy też miałam problem, ale w wakacje spakowałam wszystkie za małe rzeczy i te w których nie będę chodzić i oddałam na jakąś fundacje, a było tego 2 worki.
W większych miastach organizowane, są Zamieniady i swap party, najbliższe w Bydgoszczy 11 stycznia. Na allegro też wystawiam, ale są też darmowe serwisy jak tablica czy vinted.

Małgorzata Breczko
Gość

Świetny post Aniu 🙂 Ś-W-I-E-T-N-Y!

vivamaja
Gość

Te Twoje porażki odczytuję jako sukcesy, bo zdajesz sobie z nich sprawę, jesteś świadoma tego, jaki wpływ miały na Twoje funkcjonowanie… Kolejny raz wielki szacun dla Ciebie! ;*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiesz, czytam Twoje posty juz trzeci dzień gdyz przypadkowo wpadłam na Twojego bloga i nachodzi mnie mysl: jestes świetna dziewczyno. Szkoda ze nie mam takiej kolezanki jak Ty 😉

Kasia
Gość

Czytam Twoje porażki… 1 i 6 – mam tak samo jak Ty.;) I musze przyznać, że czas na porażki miałam tylko w wakacje. 😉 I było ich mnóstwo. Ale dużo się nauczyłam, choć nie lubię o nich myśleć. Największą porażką ostatnich lat są chyba moje studia, chociaż próbuję znaleźć sposób, żeby jakoś to przekuć na jakiś pozytyw. Na razie idzie marnie. Nawet nie wiem czy to jest to.

Anita Piątek
Gość

Nie takie straszne te porażki 🙂 Mam nadzieję, że w tym roku oda Ci się je przerobić na sukcesy 😉

Margerytka
Gość

Z asertywnością też mam problem choć jest lepiej niż bywało…
Za to w tym roku podobnie jak Ty ograniczyłam liczbę rzeczy robionych w ramach wolontariatu, za free, po prostu w jakimś momencie za dużo już tego wszystkiego było, a wolę to ograniczyć do takiej ilości, żeby wszystkim było OK, łącznie ze mną.
Podziwiam, że napisałaś o tym, co nie wyszło, a nie jak większość – o sukcesacg:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najważniejsze to wyciągać wnioski, zarówno z tego co dobre, jak i z tego co złe! Mam nadzieję, że będziesz miała siłę i wytrwałość aby na koniec 2014 r ta lista była dużo krótsza 🙂
Tego życzę i Tobie i sobie 😉

Humorki Karolki
Gość

Pożyczanie pieniędzy i znajomości bez perspektyw są równie głupie – dokładnie to samo robiłam i bardzo żałuję.

Marta
Gość

Jasne, że umiem się do nich przyznać, bez tego na pewno nie pożegnam ich w tym roku 🙂 Kilka pokrywa mi się z Twoimi, np. podtrzymywanie nic niewnoszących znajomości, zbyt poważne podejście do studiów (mimo, że zaowocowało to stypendium, to tak naprawdę do wielu przedmiotów mogłam podejść z większym luzem) i brak wyprzedaży. Od kilku miesięcy odsuwam w czasie sprzątanie szafy i zrobienie wyprzedaży, a teraz pewnie znajdę na to wystarczającą ilość czasu dopiero w ferie 🙂 Do tego mogłabym doliczyć BEZNADZIEJNE zarządzanie moim budżetem, czyli nagminne kupowanie rzeczy, których w ogóle nie potrzebuję i które leżą gdzieś po kątach.… Czytaj więcej »

Magdalena Gawenda
Gość

Może to nie to, że byłam za mało asertywna, bo w momencie w którym zgadzałam się na te wszystkie rzeczy, naprawdę miałam wiele wolnego czasu, gdy oglądałam plany projektów w których uczestniczyłam, wszystko było tak rozpisane, że spokojnie miałabym czas na życie. Jednak plany planami, osoby odpowiedzialne za organizacje trochę się pogubiły, przez co ja będąc w dwóch projektach unijnych jednocześnie miałam sytuacje, że przez tydzień miałam nieobecności na lekcjach bo siedziałam na zajęciach z projektu od rana do wieczora, najpierw jednego potem drugiego. Następnie musiałam nadrobić wszystko co było w szkole, po mniej więcej paru miesiącach nauczyciele wkurwili się… Czytaj więcej »

Vajlet
Gość

Najważniejsze, ze masz postanowienia chcesz coś zmienić, mam nadzieje, ze Ci się to uda, będę trzymać mocno kciuki! 😉

KasiaS1980
Gość

Oby ten nowy rok pozwolił Ci zrealizować lwią część Twoich postanowień 🙂
Ps. Też powinnam zrobić wyprzedaż, bo zarastam bambetlami.

Previous
11 nawyków, które uczynią ten rok wyjątkowym…
Moje największe porażki minionego roku