Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Moje największe porażki minionego roku

Uważam, że miniony rok był naprawdę udany. Działo się wiele dobrego i za wiele rzeczy jestem wdzięczna. Ale nie da się ukryć, że nie zawsze było tak cukierkowo. Nie wszystko było bardzo udane i popełniłam też wiele błędów. A że człowiek na błędach się uczy, to może ktoś wyciągnie jakieś wnioski z moich?
1. Byłam za mało asertywna
Pomaganie innym jest fajne. Praca z dziećmi jest satysfakcjonująca. Ale branie sobie na głowę zbyt dużej ilości wolontariatów i innego rodzaju charytatywnych zajęć nie służy niczemu dobremu. Jeśli się przesadzi, to po pewnym czasie zaczyna to być frustrujące. Co więcej, niektóre osoby będą próbowały to wykorzystać, np. wolontariat w przedszkolu zamienił się w jego parodię, nagle przedszkolanki żądały, że będziemy przychodzić codziennie i odwalać całą robotę za nie, a one będą pić kawkę….:)W dodatku wzięłam sobie na głowę zbyt wiele projektów. Fajne akcje są fajne, ale ja też muszę z czegoś żyć. W tym roku postaram się być bardzie asertywna i odmawiać, nawet fajnym inicjatywom, kiedy nie będzie mnie na nie czasowo lub finansowo stać, lub gdy nie będę ich do końca “czuć”. Nie oto chodzi, aby każdego dnia padać ze zmęczenia!2. Zbyt rygorystycznie podeszłam do swojego budżetuCo by tu kryć, mam długi. Dzięki medycyno! Szybko z nich nie wyjdę, bo w tym kraju raczej wspiera się wyłudzaczy rent, a osoby które (dzięki nieudolności lekarzy!) nie mają diagnozy, płacą za leki pełne kwoty. I za wiele badań. Na co idą te cholerne składki?Nie mam do nikogo pretensji, raczej do siebie, że tak długo tkwiłam w przekonaniu, że lekarze chcą pomóc. Nie chcą. Ale ja muszę pomóc sobie. Z drugiej strony, nie chcę dziadować jak w zeszłym roku, choć nie kryję, moim priorytetem jest redukcja zadłużenia. Muszę jednak przeznaczyć sobie jakiś większy margines na zachcianki i na “być”. W 2014 roku nie pożyczam też NIKOMU pieniędzy. To się nigdy dobrze nie kończy, od pożyczek są banki. Pożyczanie innym gdy samemu jest się pod kreską to bardzo głupi pomysł!3. Nie wypuściłam druku własnej książkiSprawy się przeciągały, ja zdecydowałam się na opcję której sama “nie czułam”, czyli wydawnictwo i chciałam chyba zadowolić tym samym innych, nie siebie. W efekcie nie zdążyłam wszystkiego dopiąć na ostatni guzik i całość została przesunięta na pierwszy kwartał 2014 roku. Nie jestem z tego powodu zadowolona i uważam to za swoją małą klęskę. Teraz robię to w 100% po swojemu i nawet jeśli okaże się to błąd, to będzie to mój błąd. Nie ludzi, którzy przejmują kontrolę nad moją książką i decydują o różnych pierdołach składających się na całość. Jedyne, co mnie w tym momencie powstrzymuje to kwestia tego, jak mam się z tej książki rozliczać przed Skarbówką. Wciąż czekam na jasną interpretację przepisów i….do drukarni 🙂
4. Podtrzymywałam znajomości, które nie miały sensuNie lubię odsuwać ludzi na bok, ale kiedy ktoś kolejny raz nadszarpuje moje zaufanie to nie ma co naprawiać, trzeba się pożegnać. Uschniętego drzewa nie ma co podlewać, czasami trzeba się wycofać i nie oszukiwać się, że będzie lepiej. Twardo powiedzieć sobie, że z tej mąki nie będzie chleba.5. Zbyt poważnie potraktowałam studiaChodzenie na wszystkie zajęcia jest do dupy, jeśli część zajęć jest do dupy. Czasami lepiej jest postawić komuś piwo za komplet notatek, niż słuchać sennego głosu kogoś, kto opowiada o czymś, co nie przełoży się w żaden sposób na moją przyszłą pracę  z dziećmi. Sorry, naprawdę mam gdzieś w którym roku ktoś o obcym nazwisku po raz pierwszy wprowadził jakieś pojęcie. Wolę podejść do studiów luźniej, a uzyskany czas poświęcić na zdobycie praktycznego doświadczenia.6. Nie zrobiłam wyprzedaży swoich rzeczyMam wiele niepotrzebnych przedmiotów. Za każdym razem jak na nie patrzę, myślę “w sobotę/inny wolny dzień wystawię to na allegro”. I ten inny dzień nigdy nie nadchodzi. Poza tym miałam opory przed pozbywaniem się prezentów…myślę, że lepiej jest odsprzedać niepotrzebną mi rzecz komuś innemu. Robię wielką, surową selekcję i inwentaryzację swojego dobytku. Niepotrzebne przedmioty będę sukcesywnie wystawiać i jak zawsze, 10% uzyskanych kwot wpłacę na cele charytatywne. Myślę, że to są moje największe porażki, błędy i klęski 2013 roku. Z każdej wyciągnęłam wnioski i będę je dobrze pamiętać w przyszłości. Jednak nie żałuję, że te błędy miały miejsce – dzięki nim lepiej wiem, czego chcę, a czego nie chcę.A Wasze porażki? Umiecie się do nich przyznać?

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na : 

Follow on Bloglovin
lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

81
Dodaj komentarz

avatar
39 Comment threads
42 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
KasiaS1980AniamalujeVajletMagdalena GawendaMarta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

no proszę, wszyscy o sukcesikach, a Ty pokornie o klęskach, niezła odmiana, masz dystans i klasę.

Itysia
Gość

Tak, jestem frajerką – nie umiem odmówić pomocy, zostaję po godzinach pracy, by wytłumaczyć dziecku co i jak, angażuję się w akcje z których nic nie mam oprócz stresu (np. Bydgoski Festiwal Nauki). Też mam zamiar nauczyć się odmawiać i egzekwować to, co się należy 😀

Itysia
Gość

Tegoroczny będzie (o ile będzie) trzeci i ostatni (już tym razem na pewno!) 🙂 Studiuję : administrację i filologię hiszpańską. Ogólnie wesoła akcja, bo z kilku warsztatów niby zostawili jeden czy dwa o czym mnie nie poinformowali a na maile nie odpowiadali. Dałam sobie spokój, bo co mnie to. Ale sprawdzając kiedy mam jakie zajęcia zauważyłam, że mam ich więcej niż te, które już przygotowałam O.o I tak oto na dwa tygodnie przed terminem dowiedziałam się o kolejnym "wykładzie", na który już nie miałam ochoty. Ale… to nie koniec 🙂 Na godzinę przed "występem" zbieram się do wyjścia i dzwoni… Czytaj więcej »

Karina
Gość

fajnie jest mieć się przyznać do swoich porażek, mieć ich świadomość : ) najważniejsza jest jednak chęć poprawy i tego, aby udało Ci się poprawić właśnie, Ci życzę! generalnie nie było źle, Twoje sukcesy z pewnością przewyższyły porażki!

Karina
Gość

umieć*

Eternity
Gość

ja przez swoją głupotę mogłam stracić rok swojego życia… i chodzi o zaniedbanie obowiązków. Cieszę się, że 2013 już za mną,bo to był wyjątkowo ciężki rok psychicznie. Oby ten Nowy był lepszy. Czekam na papierową wersję książki, Aniu! Pierwszego nabywcę już masz 🙂

Daisy K
Gość

Też by się znalazło kilka klęsk, choć Twoje są niczym przy Twoich osiągniętych sukcesach. 😉 Przy mojej sytuacji nie chcę jednak o nich pisać, niektórzy tylko czekają na to. Ty masz tyle sukcesów że Tobie nie zaszkodzi, u mnie jest nieco inaczej. Co do asertywności, masz rację, zadbaj o siebie, swoje samopoczucie, to najważniejsze. 🙂

Daisy K
Gość

Wiem Aniu, dziękuję za miłe słowa na moim i Twoim blogu. 🙂 Wydaje mi się że masz tak dużo serca, którym chciałabyś obdzielić cały świat, a tak mało myślisz o sobie. W końcu może zabraknąć go też dla siebie i nie będzie z czego dawać. Przy tym dzieleniu się, trzeba też myśleć o sobie. 🙂 Też walczę z chorobami, cud że kilka razy się wywinęłam się od śmierci (takie nagłe, nieoczekiwane przypadki).nie wiem czy to wola życia czy tak miało być. Wierzę że zrobiłaś wiele dobrego, choćby napisanie tych książek które chętnie przeczytam. 🙂 Pozdrawiam serdecznie. 🙂

Pola Zas
Gość

Mogłam doprowadzić pewne sprawy do końca, a zaczęłam zajmować się innymi – mea culpa! 😀

Pola Zas
Gość

Zapraszam! Ostatnio porwała mnie praca i na blogi nie było czasu, stąd noworoczna reorganizacja i plan regularnych wpisów :))

Kasia
Gość

Niestety ten rok był dla mnie nie tylko czasem radości, ale i porażek. Niczego nie żałuję, bo dzięki niepowodzeniom jestem silniejsza i bogatsza o kolejne doświadczenia. Chce jednak sprawić, że 2014 r. zliczy ich trochę mniej 🙂 A co do Twojego wpisu Aniu, czekam na papierową wersję książki i jeśli trzeba będzie, ustawię się po nią w kolejce do Empiku 🙂 Powodzenia!

Daisy K
Gość

I ja chętnie się ustawię w kolejkę po nią. 🙂 Czekam z niecierpliwością. 🙂

Daisy K
Gość

Również życzę udanego roku Aniu i Kasi, i nam wszystkim. 🙂 Dla mnie jest wszystko jedno gdzie kupię Twoją książkę, ważne żebyś wydała ją z korzyścią dla siebie. Na pewno jest wartościowa, dlaczego chciałabyś ją wycofywać?

Beautyicon.pl
Gość

Z tą asertywnością to i mi się noga powinęła 😉 Świetny tekst 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Myślę, że wielu osobom asertywność wciąż kojarzy się z chamstwem, to dlatego. Nie mówią 'nie', bo boją się, że zrobią to nieumiejętnie, albo zostaną źle zrozumiani.

Remedy
Gość

Z punktem 4 mam odwieczny problem.. Zawsze mam taką osobę z którą na dobrą sprawę nie ma sensu dłużej utrzymywać znajomości, ale zawsze znajduje jakiś pretekst żeby ciągle ją przy sobie 'trzymać'. Koniecznie muszę nad tym popracować!

Panna-Kokosowa
Gość

Uwielbiam Cię:) Też tak masz, że mimo że prezent Ci się nie podoba to go trzymasz? Dziwiłam się, że moi znajomi zwykle puszczają je dalej w świat oddając komuś kto się bardziej ucieszy, ale może to i dobry pomysł? Póki co sama go nie wypróbowałam, bo nie mam serca.

Picola
Gość

Najgorzej jest się z takich klęsk rozliczyć ze samym sobą, bo dla niejednego Twoja klęska może nie klasyfikować się pod miano klęski, jednak wewnętrznie Ciebie to tak dręczyło, że będziesz wspominać 2013 jako rok tej konkretnej niemożności zrobienia czegoś… Ja przed nowym rokiem rozliczałam się z takich klęsk i tak jak napisałaś – wyciągnąć wnioski i lecieć do przodu!

Gabrysia
Gość

A wypiszesz sukcesy 2013? Też trzeba. Nie bądź pesymistką. Tak wiele rzeczy Ci się udało. W tym roku będzie lepiej: wierze w Ciebie 😛

Polka w UK
Gość

przy Twojej swietnosci takie porazki to drobiazg, ale super , ze jestes ich swiadoma, to najlepsza droga do wprowadzania pozytywnych zmian 🙂 Ja tez chyba zbyt powaznie traktuje studia, kosztem meza i dzieci. z drugiej strony trace czas na facebookach i blogach zamiast poswiecic go na nauke :/ no ale musze jakos odreagowac 😉

Melle Coccinelle
Gość

Mało tych porażek, u mnie znacznie więcej, ale też staram się z nich wyciągnąć odpowiednie wnioski i w tym roku tych samych błędów nie powtórzyć. A i tak mnie w zeszłym roku zmotywowałaś do zabrania się za siebie, więc pewnie mogło być gorzej 😉 zdecydowanie jednak ja się do pisania bloga nie nadaję, nie umiem znaleźć w blogosferze swojego miejsca 😉

Melle Coccinelle
Gość

racja, rok temu jakoś się tak napaliłam, ale przez rok jakoś konkretnie w tym kierunku nic nie zrobiłam, więc to chyba jednak nie dla mnie 😉
a tak w ogóle to dużo dobrego w nowym roku, by był pełen nowych, ciekawych doświadczeń i pozostawił po sobie miłe wspomnienia 🙂 zdrowia i uśmiechu przede wszystkim (chociaż tego drugiego to chyba u Ciebie nie brakuje;))!

Daisy K
Gość

Aniu dziękuję. 🙂 Jutro, czyli już dzisiaj zacznę się rozglądać za tymi książkami. 🙂 Co do lekarzy, czasem i oni nie potrafią pomóc. Czasem nie dają nam gwarancji na wyzdrowienie, przeżycie, ale na szczęście mamy wolę walki. Czasem jest tak że ktoś z otoczenia próbuje obrzydzić nam życie, i ciągle z czymś walczymy. Jak nie z chorobą, to z charakterem. 😉 Nie poddawajmy się. 😉

megirosa
Gość

Pierwsze o czym pomyślałam, to że po raz kolejny nie udało mi się schudnąć… ale jak pomyślałam o tych pysznych czekoladach, których sobie nie odmówiłam, to wcale nie jestem taka pewna, czy żałuję 😀 Poza tym to właściwie wszystkie cele udało mi się zrealizować, jestem bardzo zadowolona z poprzedniego roku. Za to na 2014 już zapowiada mi się wielka wtopa 😀

Martyna Szubrycht
Gość

Punkt 6 powinnam też zastosować w odniesieniu do siebie. Chyba wezmę się za to, ale oczywiście jutro :P.
Mam tylko nadzieje, że jutro faktycznie nastąpi jutro :).

Pozdrawiam

Gośka
Gość

Byłabym pierwszą osobą,która by zajrzała na Twoją wyprzedaż 🙂

Fajnie,że umiesz przyznać się do porażek,bo wszędzie tylko sukcesy minionego roku 🙂

Olga Cecylia
Gość

Wszędzie sukcesy, bo widocznie nie tylko ja mam podejście, że negatywnej energii nie puszczam w świat, tylko przepracowuję ją sobie prywatnie…

A te Twoje "porażki", Aniu, trochę mi się kojarzą z odpowiadaniem na pytanie "jakie są twoje wady?", jakie często pada na rozmowie o pracę 😉 Nazwałabym to lekkimi potknięciami, po których zresztą sama doskonale umiesz odzyskać równowagę.

Bardzo gorąco życzę Ci powodzenia, zwłaszcza w punkcie 2, bo wiem, że to bardzo trudne.

Aelling
Gość

Z asertywnością u mnie krucho było, teraz dopiero zaczynam ją budować. Wpakowałam się w niezłe szambo przez jej brak, a najgorsze, że do tej pory nie umiem się z tego wygrzebać. Nie daje się na nic komuś namówić, nie spotykam się z tą osoba, olewam, staram się zniechęcić, ale sam fakt, że ta osoba i tak nie odpuszcza. Nie wiem jak poradzić sobie z kimś komu daje do zrozumienia, ze ma się odczepić a on nic. Możesz wiesz jak kogoś skutecznie "odgonić"? 🙂 Nie dałam sie jednak w nic wmanipulować więc to już sukces.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, proszę, nie wrzucaj wszystkich lekarzy do jednego wora. Przykro mi się robi, kiedy czytam, że żadnej lekarze nie chcą pomagać. Sama studiuję medycynę i poznałam kilku świetnych lekarzy, ale nie zapominajmy, że oni też są tylko ludźmi, a NFZ i ogólnie za mało pieniędzy na wszystko wcale nie ułatwiają im pracy.

Asia

Iwona M.
Gość

Fajnie jest wypisać listę rzeczy, które nie wyszły, bo przynajmniej (zamiast wymyślać bezsensowne postanowienia) wiemy nad czym popracować 😀

Czarownicująca
Gość

Kciuki trzymać za poprawę!
I za mnie też proszę ;]

Słonecznik
Gość

Oj, mi też pasowałoby zrobić wyprzedaż masy rzeczy 😉
Moją największą porażką było ociąganie się w szukaniu pracy :/

P.S. Aniu, czy dalej myślisz o wyjeździe na Asystenturę Comeniusa?? Bo do końca stycznia składa się wniosek. Tak tylko przypominam 🙂

Lena Poleska
Gość

Uzmysłowienie sobie co poszło nam nie tak, uczy nas jak być lepszym 🙂 Zlokalizowanie problemu czy niedopatrzenia, to już dużo. Grunt, że rok ogólnie był udany! 🙂

Justyna K
Gość

O tak, ja też muszę zacząć studia traktować luźniej 😀

ona
Gość

Ja też kiedyś byłam za dobra, aż powiedziałam dość, studia też odpuściłam na ostatnim roku, wolno wszystko :), a przy okazji mniej stresu i lepiej wykorzystany czas, często na sen.
A z pozbywaniem rzeczy też miałam problem, ale w wakacje spakowałam wszystkie za małe rzeczy i te w których nie będę chodzić i oddałam na jakąś fundacje, a było tego 2 worki.
W większych miastach organizowane, są Zamieniady i swap party, najbliższe w Bydgoszczy 11 stycznia. Na allegro też wystawiam, ale są też darmowe serwisy jak tablica czy vinted.

Małgorzata Breczko
Gość

Świetny post Aniu 🙂 Ś-W-I-E-T-N-Y!

vivamaja
Gość

Te Twoje porażki odczytuję jako sukcesy, bo zdajesz sobie z nich sprawę, jesteś świadoma tego, jaki wpływ miały na Twoje funkcjonowanie… Kolejny raz wielki szacun dla Ciebie! ;*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiesz, czytam Twoje posty juz trzeci dzień gdyz przypadkowo wpadłam na Twojego bloga i nachodzi mnie mysl: jestes świetna dziewczyno. Szkoda ze nie mam takiej kolezanki jak Ty 😉

Kasia
Gość

Czytam Twoje porażki… 1 i 6 – mam tak samo jak Ty.;) I musze przyznać, że czas na porażki miałam tylko w wakacje. 😉 I było ich mnóstwo. Ale dużo się nauczyłam, choć nie lubię o nich myśleć. Największą porażką ostatnich lat są chyba moje studia, chociaż próbuję znaleźć sposób, żeby jakoś to przekuć na jakiś pozytyw. Na razie idzie marnie. Nawet nie wiem czy to jest to.

Anita Piątek
Gość

Nie takie straszne te porażki 🙂 Mam nadzieję, że w tym roku oda Ci się je przerobić na sukcesy 😉

Margerytka
Gość

Z asertywnością też mam problem choć jest lepiej niż bywało…
Za to w tym roku podobnie jak Ty ograniczyłam liczbę rzeczy robionych w ramach wolontariatu, za free, po prostu w jakimś momencie za dużo już tego wszystkiego było, a wolę to ograniczyć do takiej ilości, żeby wszystkim było OK, łącznie ze mną.
Podziwiam, że napisałaś o tym, co nie wyszło, a nie jak większość – o sukcesacg:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najważniejsze to wyciągać wnioski, zarówno z tego co dobre, jak i z tego co złe! Mam nadzieję, że będziesz miała siłę i wytrwałość aby na koniec 2014 r ta lista była dużo krótsza 🙂
Tego życzę i Tobie i sobie 😉

Humorki Karolki
Gość

Pożyczanie pieniędzy i znajomości bez perspektyw są równie głupie – dokładnie to samo robiłam i bardzo żałuję.

Marta
Gość

Jasne, że umiem się do nich przyznać, bez tego na pewno nie pożegnam ich w tym roku 🙂 Kilka pokrywa mi się z Twoimi, np. podtrzymywanie nic niewnoszących znajomości, zbyt poważne podejście do studiów (mimo, że zaowocowało to stypendium, to tak naprawdę do wielu przedmiotów mogłam podejść z większym luzem) i brak wyprzedaży. Od kilku miesięcy odsuwam w czasie sprzątanie szafy i zrobienie wyprzedaży, a teraz pewnie znajdę na to wystarczającą ilość czasu dopiero w ferie 🙂 Do tego mogłabym doliczyć BEZNADZIEJNE zarządzanie moim budżetem, czyli nagminne kupowanie rzeczy, których w ogóle nie potrzebuję i które leżą gdzieś po kątach.… Czytaj więcej »

Magdalena Gawenda
Gość

Może to nie to, że byłam za mało asertywna, bo w momencie w którym zgadzałam się na te wszystkie rzeczy, naprawdę miałam wiele wolnego czasu, gdy oglądałam plany projektów w których uczestniczyłam, wszystko było tak rozpisane, że spokojnie miałabym czas na życie. Jednak plany planami, osoby odpowiedzialne za organizacje trochę się pogubiły, przez co ja będąc w dwóch projektach unijnych jednocześnie miałam sytuacje, że przez tydzień miałam nieobecności na lekcjach bo siedziałam na zajęciach z projektu od rana do wieczora, najpierw jednego potem drugiego. Następnie musiałam nadrobić wszystko co było w szkole, po mniej więcej paru miesiącach nauczyciele wkurwili się… Czytaj więcej »

Vajlet
Gość

Najważniejsze, ze masz postanowienia chcesz coś zmienić, mam nadzieje, ze Ci się to uda, będę trzymać mocno kciuki! 😉

KasiaS1980
Gość

Oby ten nowy rok pozwolił Ci zrealizować lwią część Twoich postanowień 🙂
Ps. Też powinnam zrobić wyprzedaż, bo zarastam bambetlami.

Previous
11 nawyków, które uczynią ten rok wyjątkowym…
Moje największe porażki minionego roku