Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Moje największe porażki minionego roku

Uważam, że miniony rok był naprawdę udany. Działo się wiele dobrego i za wiele rzeczy jestem wdzięczna. Ale nie da się ukryć, że nie zawsze było tak cukierkowo. Nie wszystko było bardzo udane i popełniłam też wiele błędów. A że człowiek na błędach się uczy, to może ktoś wyciągnie jakieś wnioski z moich?
1. Byłam za mało asertywna
Pomaganie innym jest fajne. Praca z dziećmi jest satysfakcjonująca. Ale branie sobie na głowę zbyt dużej ilości wolontariatów i innego rodzaju charytatywnych zajęć nie służy niczemu dobremu. Jeśli się przesadzi, to po pewnym czasie zaczyna to być frustrujące. Co więcej, niektóre osoby będą próbowały to wykorzystać, np. wolontariat w przedszkolu zamienił się w jego parodię, nagle przedszkolanki żądały, że będziemy przychodzić codziennie i odwalać całą robotę za nie, a one będą pić kawkę….:)W dodatku wzięłam sobie na głowę zbyt wiele projektów. Fajne akcje są fajne, ale ja też muszę z czegoś żyć. W tym roku postaram się być bardzie asertywna i odmawiać, nawet fajnym inicjatywom, kiedy nie będzie mnie na nie czasowo lub finansowo stać, lub gdy nie będę ich do końca “czuć”. Nie oto chodzi, aby każdego dnia padać ze zmęczenia!2. Zbyt rygorystycznie podeszłam do swojego budżetuCo by tu kryć, mam długi. Dzięki medycyno! Szybko z nich nie wyjdę, bo w tym kraju raczej wspiera się wyłudzaczy rent, a osoby które (dzięki nieudolności lekarzy!) nie mają diagnozy, płacą za leki pełne kwoty. I za wiele badań. Na co idą te cholerne składki?Nie mam do nikogo pretensji, raczej do siebie, że tak długo tkwiłam w przekonaniu, że lekarze chcą pomóc. Nie chcą. Ale ja muszę pomóc sobie. Z drugiej strony, nie chcę dziadować jak w zeszłym roku, choć nie kryję, moim priorytetem jest redukcja zadłużenia. Muszę jednak przeznaczyć sobie jakiś większy margines na zachcianki i na “być”. W 2014 roku nie pożyczam też NIKOMU pieniędzy. To się nigdy dobrze nie kończy, od pożyczek są banki. Pożyczanie innym gdy samemu jest się pod kreską to bardzo głupi pomysł!3. Nie wypuściłam druku własnej książkiSprawy się przeciągały, ja zdecydowałam się na opcję której sama “nie czułam”, czyli wydawnictwo i chciałam chyba zadowolić tym samym innych, nie siebie. W efekcie nie zdążyłam wszystkiego dopiąć na ostatni guzik i całość została przesunięta na pierwszy kwartał 2014 roku. Nie jestem z tego powodu zadowolona i uważam to za swoją małą klęskę. Teraz robię to w 100% po swojemu i nawet jeśli okaże się to błąd, to będzie to mój błąd. Nie ludzi, którzy przejmują kontrolę nad moją książką i decydują o różnych pierdołach składających się na całość. Jedyne, co mnie w tym momencie powstrzymuje to kwestia tego, jak mam się z tej książki rozliczać przed Skarbówką. Wciąż czekam na jasną interpretację przepisów i….do drukarni 🙂
4. Podtrzymywałam znajomości, które nie miały sensuNie lubię odsuwać ludzi na bok, ale kiedy ktoś kolejny raz nadszarpuje moje zaufanie to nie ma co naprawiać, trzeba się pożegnać. Uschniętego drzewa nie ma co podlewać, czasami trzeba się wycofać i nie oszukiwać się, że będzie lepiej. Twardo powiedzieć sobie, że z tej mąki nie będzie chleba.5. Zbyt poważnie potraktowałam studiaChodzenie na wszystkie zajęcia jest do dupy, jeśli część zajęć jest do dupy. Czasami lepiej jest postawić komuś piwo za komplet notatek, niż słuchać sennego głosu kogoś, kto opowiada o czymś, co nie przełoży się w żaden sposób na moją przyszłą pracę  z dziećmi. Sorry, naprawdę mam gdzieś w którym roku ktoś o obcym nazwisku po raz pierwszy wprowadził jakieś pojęcie. Wolę podejść do studiów luźniej, a uzyskany czas poświęcić na zdobycie praktycznego doświadczenia.6. Nie zrobiłam wyprzedaży swoich rzeczyMam wiele niepotrzebnych przedmiotów. Za każdym razem jak na nie patrzę, myślę “w sobotę/inny wolny dzień wystawię to na allegro”. I ten inny dzień nigdy nie nadchodzi. Poza tym miałam opory przed pozbywaniem się prezentów…myślę, że lepiej jest odsprzedać niepotrzebną mi rzecz komuś innemu. Robię wielką, surową selekcję i inwentaryzację swojego dobytku. Niepotrzebne przedmioty będę sukcesywnie wystawiać i jak zawsze, 10% uzyskanych kwot wpłacę na cele charytatywne. Myślę, że to są moje największe porażki, błędy i klęski 2013 roku. Z każdej wyciągnęłam wnioski i będę je dobrze pamiętać w przyszłości. Jednak nie żałuję, że te błędy miały miejsce – dzięki nim lepiej wiem, czego chcę, a czego nie chcę.A Wasze porażki? Umiecie się do nich przyznać?

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na : 

Follow on Bloglovin
lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

81
Dodaj komentarz

avatar
39 Comment threads
42 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
KasiaS1980AniamalujeVajletMagdalena GawendaMarta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

no proszę, wszyscy o sukcesikach, a Ty pokornie o klęskach, niezła odmiana, masz dystans i klasę.

Itysia
Gość

Tak, jestem frajerką – nie umiem odmówić pomocy, zostaję po godzinach pracy, by wytłumaczyć dziecku co i jak, angażuję się w akcje z których nic nie mam oprócz stresu (np. Bydgoski Festiwal Nauki). Też mam zamiar nauczyć się odmawiać i egzekwować to, co się należy 😀

Itysia
Gość

Tegoroczny będzie (o ile będzie) trzeci i ostatni (już tym razem na pewno!) 🙂 Studiuję : administrację i filologię hiszpańską. Ogólnie wesoła akcja, bo z kilku warsztatów niby zostawili jeden czy dwa o czym mnie nie poinformowali a na maile nie odpowiadali. Dałam sobie spokój, bo co mnie to. Ale sprawdzając kiedy mam jakie zajęcia zauważyłam, że mam ich więcej niż te, które już przygotowałam O.o I tak oto na dwa tygodnie przed terminem dowiedziałam się o kolejnym "wykładzie", na który już nie miałam ochoty. Ale… to nie koniec 🙂 Na godzinę przed "występem" zbieram się do wyjścia i dzwoni… Czytaj więcej »

Karina
Gość

fajnie jest mieć się przyznać do swoich porażek, mieć ich świadomość : ) najważniejsza jest jednak chęć poprawy i tego, aby udało Ci się poprawić właśnie, Ci życzę! generalnie nie było źle, Twoje sukcesy z pewnością przewyższyły porażki!

Karina
Gość

umieć*

Eternity
Gość

ja przez swoją głupotę mogłam stracić rok swojego życia… i chodzi o zaniedbanie obowiązków. Cieszę się, że 2013 już za mną,bo to był wyjątkowo ciężki rok psychicznie. Oby ten Nowy był lepszy. Czekam na papierową wersję książki, Aniu! Pierwszego nabywcę już masz 🙂

Daisy K
Gość

Też by się znalazło kilka klęsk, choć Twoje są niczym przy Twoich osiągniętych sukcesach. 😉 Przy mojej sytuacji nie chcę jednak o nich pisać, niektórzy tylko czekają na to. Ty masz tyle sukcesów że Tobie nie zaszkodzi, u mnie jest nieco inaczej. Co do asertywności, masz rację, zadbaj o siebie, swoje samopoczucie, to najważniejsze. 🙂

Daisy K
Gość

Wiem Aniu, dziękuję za miłe słowa na moim i Twoim blogu. 🙂 Wydaje mi się że masz tak dużo serca, którym chciałabyś obdzielić cały świat, a tak mało myślisz o sobie. W końcu może zabraknąć go też dla siebie i nie będzie z czego dawać. Przy tym dzieleniu się, trzeba też myśleć o sobie. 🙂 Też walczę z chorobami, cud że kilka razy się wywinęłam się od śmierci (takie nagłe, nieoczekiwane przypadki).nie wiem czy to wola życia czy tak miało być. Wierzę że zrobiłaś wiele dobrego, choćby napisanie tych książek które chętnie przeczytam. 🙂 Pozdrawiam serdecznie. 🙂

Pola Zas
Gość

Mogłam doprowadzić pewne sprawy do końca, a zaczęłam zajmować się innymi – mea culpa! 😀

Pola Zas
Gość

Zapraszam! Ostatnio porwała mnie praca i na blogi nie było czasu, stąd noworoczna reorganizacja i plan regularnych wpisów :))

Kasia
Gość

Niestety ten rok był dla mnie nie tylko czasem radości, ale i porażek. Niczego nie żałuję, bo dzięki niepowodzeniom jestem silniejsza i bogatsza o kolejne doświadczenia. Chce jednak sprawić, że 2014 r. zliczy ich trochę mniej 🙂 A co do Twojego wpisu Aniu, czekam na papierową wersję książki i jeśli trzeba będzie, ustawię się po nią w kolejce do Empiku 🙂 Powodzenia!

Daisy K
Gość

I ja chętnie się ustawię w kolejkę po nią. 🙂 Czekam z niecierpliwością. 🙂

Daisy K
Gość

Również życzę udanego roku Aniu i Kasi, i nam wszystkim. 🙂 Dla mnie jest wszystko jedno gdzie kupię Twoją książkę, ważne żebyś wydała ją z korzyścią dla siebie. Na pewno jest wartościowa, dlaczego chciałabyś ją wycofywać?

Beautyicon.pl
Gość

Z tą asertywnością to i mi się noga powinęła 😉 Świetny tekst 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Myślę, że wielu osobom asertywność wciąż kojarzy się z chamstwem, to dlatego. Nie mówią 'nie', bo boją się, że zrobią to nieumiejętnie, albo zostaną źle zrozumiani.

Remedy
Gość

Z punktem 4 mam odwieczny problem.. Zawsze mam taką osobę z którą na dobrą sprawę nie ma sensu dłużej utrzymywać znajomości, ale zawsze znajduje jakiś pretekst żeby ciągle ją przy sobie 'trzymać'. Koniecznie muszę nad tym popracować!

Panna-Kokosowa
Gość

Uwielbiam Cię:) Też tak masz, że mimo że prezent Ci się nie podoba to go trzymasz? Dziwiłam się, że moi znajomi zwykle puszczają je dalej w świat oddając komuś kto się bardziej ucieszy, ale może to i dobry pomysł? Póki co sama go nie wypróbowałam, bo nie mam serca.

Picola
Gość

Najgorzej jest się z takich klęsk rozliczyć ze samym sobą, bo dla niejednego Twoja klęska może nie klasyfikować się pod miano klęski, jednak wewnętrznie Ciebie to tak dręczyło, że będziesz wspominać 2013 jako rok tej konkretnej niemożności zrobienia czegoś… Ja przed nowym rokiem rozliczałam się z takich klęsk i tak jak napisałaś – wyciągnąć wnioski i lecieć do przodu!

Gabrysia
Gość

A wypiszesz sukcesy 2013? Też trzeba. Nie bądź pesymistką. Tak wiele rzeczy Ci się udało. W tym roku będzie lepiej: wierze w Ciebie 😛

Polka w UK
Gość

przy Twojej swietnosci takie porazki to drobiazg, ale super , ze jestes ich swiadoma, to najlepsza droga do wprowadzania pozytywnych zmian 🙂 Ja tez chyba zbyt powaznie traktuje studia, kosztem meza i dzieci. z drugiej strony trace czas na facebookach i blogach zamiast poswiecic go na nauke :/ no ale musze jakos odreagowac 😉

Melle Coccinelle
Gość

Mało tych porażek, u mnie znacznie więcej, ale też staram się z nich wyciągnąć odpowiednie wnioski i w tym roku tych samych błędów nie powtórzyć. A i tak mnie w zeszłym roku zmotywowałaś do zabrania się za siebie, więc pewnie mogło być gorzej 😉 zdecydowanie jednak ja się do pisania bloga nie nadaję, nie umiem znaleźć w blogosferze swojego miejsca 😉

Melle Coccinelle
Gość

racja, rok temu jakoś się tak napaliłam, ale przez rok jakoś konkretnie w tym kierunku nic nie zrobiłam, więc to chyba jednak nie dla mnie 😉
a tak w ogóle to dużo dobrego w nowym roku, by był pełen nowych, ciekawych doświadczeń i pozostawił po sobie miłe wspomnienia 🙂 zdrowia i uśmiechu przede wszystkim (chociaż tego drugiego to chyba u Ciebie nie brakuje;))!

Daisy K
Gość

Aniu dziękuję. 🙂 Jutro, czyli już dzisiaj zacznę się rozglądać za tymi książkami. 🙂 Co do lekarzy, czasem i oni nie potrafią pomóc. Czasem nie dają nam gwarancji na wyzdrowienie, przeżycie, ale na szczęście mamy wolę walki. Czasem jest tak że ktoś z otoczenia próbuje obrzydzić nam życie, i ciągle z czymś walczymy. Jak nie z chorobą, to z charakterem. 😉 Nie poddawajmy się. 😉

megirosa
Gość

Pierwsze o czym pomyślałam, to że po raz kolejny nie udało mi się schudnąć… ale jak pomyślałam o tych pysznych czekoladach, których sobie nie odmówiłam, to wcale nie jestem taka pewna, czy żałuję 😀 Poza tym to właściwie wszystkie cele udało mi się zrealizować, jestem bardzo zadowolona z poprzedniego roku. Za to na 2014 już zapowiada mi się wielka wtopa 😀

Martyna Szubrycht
Gość

Punkt 6 powinnam też zastosować w odniesieniu do siebie. Chyba wezmę się za to, ale oczywiście jutro :P.
Mam tylko nadzieje, że jutro faktycznie nastąpi jutro :).

Pozdrawiam

Gośka
Gość

Byłabym pierwszą osobą,która by zajrzała na Twoją wyprzedaż 🙂

Fajnie,że umiesz przyznać się do porażek,bo wszędzie tylko sukcesy minionego roku 🙂

Olga Cecylia
Gość

Wszędzie sukcesy, bo widocznie nie tylko ja mam podejście, że negatywnej energii nie puszczam w świat, tylko przepracowuję ją sobie prywatnie…

A te Twoje "porażki", Aniu, trochę mi się kojarzą z odpowiadaniem na pytanie "jakie są twoje wady?", jakie często pada na rozmowie o pracę 😉 Nazwałabym to lekkimi potknięciami, po których zresztą sama doskonale umiesz odzyskać równowagę.

Bardzo gorąco życzę Ci powodzenia, zwłaszcza w punkcie 2, bo wiem, że to bardzo trudne.

Aelling
Gość

Z asertywnością u mnie krucho było, teraz dopiero zaczynam ją budować. Wpakowałam się w niezłe szambo przez jej brak, a najgorsze, że do tej pory nie umiem się z tego wygrzebać. Nie daje się na nic komuś namówić, nie spotykam się z tą osoba, olewam, staram się zniechęcić, ale sam fakt, że ta osoba i tak nie odpuszcza. Nie wiem jak poradzić sobie z kimś komu daje do zrozumienia, ze ma się odczepić a on nic. Możesz wiesz jak kogoś skutecznie "odgonić"? 🙂 Nie dałam sie jednak w nic wmanipulować więc to już sukces.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, proszę, nie wrzucaj wszystkich lekarzy do jednego wora. Przykro mi się robi, kiedy czytam, że żadnej lekarze nie chcą pomagać. Sama studiuję medycynę i poznałam kilku świetnych lekarzy, ale nie zapominajmy, że oni też są tylko ludźmi, a NFZ i ogólnie za mało pieniędzy na wszystko wcale nie ułatwiają im pracy.

Asia

Iwona M.
Gość

Fajnie jest wypisać listę rzeczy, które nie wyszły, bo przynajmniej (zamiast wymyślać bezsensowne postanowienia) wiemy nad czym popracować 😀

Czarownicująca
Gość

Kciuki trzymać za poprawę!
I za mnie też proszę ;]

Słonecznik
Gość

Oj, mi też pasowałoby zrobić wyprzedaż masy rzeczy 😉
Moją największą porażką było ociąganie się w szukaniu pracy :/

P.S. Aniu, czy dalej myślisz o wyjeździe na Asystenturę Comeniusa?? Bo do końca stycznia składa się wniosek. Tak tylko przypominam 🙂

Lena Poleska
Gość

Uzmysłowienie sobie co poszło nam nie tak, uczy nas jak być lepszym 🙂 Zlokalizowanie problemu czy niedopatrzenia, to już dużo. Grunt, że rok ogólnie był udany! 🙂

Justyna K
Gość

O tak, ja też muszę zacząć studia traktować luźniej 😀

ona
Gość

Ja też kiedyś byłam za dobra, aż powiedziałam dość, studia też odpuściłam na ostatnim roku, wolno wszystko :), a przy okazji mniej stresu i lepiej wykorzystany czas, często na sen.
A z pozbywaniem rzeczy też miałam problem, ale w wakacje spakowałam wszystkie za małe rzeczy i te w których nie będę chodzić i oddałam na jakąś fundacje, a było tego 2 worki.
W większych miastach organizowane, są Zamieniady i swap party, najbliższe w Bydgoszczy 11 stycznia. Na allegro też wystawiam, ale są też darmowe serwisy jak tablica czy vinted.

Małgorzata Breczko
Gość

Świetny post Aniu 🙂 Ś-W-I-E-T-N-Y!

vivamaja
Gość

Te Twoje porażki odczytuję jako sukcesy, bo zdajesz sobie z nich sprawę, jesteś świadoma tego, jaki wpływ miały na Twoje funkcjonowanie… Kolejny raz wielki szacun dla Ciebie! ;*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiesz, czytam Twoje posty juz trzeci dzień gdyz przypadkowo wpadłam na Twojego bloga i nachodzi mnie mysl: jestes świetna dziewczyno. Szkoda ze nie mam takiej kolezanki jak Ty 😉

Kasia
Gość

Czytam Twoje porażki… 1 i 6 – mam tak samo jak Ty.;) I musze przyznać, że czas na porażki miałam tylko w wakacje. 😉 I było ich mnóstwo. Ale dużo się nauczyłam, choć nie lubię o nich myśleć. Największą porażką ostatnich lat są chyba moje studia, chociaż próbuję znaleźć sposób, żeby jakoś to przekuć na jakiś pozytyw. Na razie idzie marnie. Nawet nie wiem czy to jest to.

Anita Piątek
Gość

Nie takie straszne te porażki 🙂 Mam nadzieję, że w tym roku oda Ci się je przerobić na sukcesy 😉

Margerytka
Gość

Z asertywnością też mam problem choć jest lepiej niż bywało…
Za to w tym roku podobnie jak Ty ograniczyłam liczbę rzeczy robionych w ramach wolontariatu, za free, po prostu w jakimś momencie za dużo już tego wszystkiego było, a wolę to ograniczyć do takiej ilości, żeby wszystkim było OK, łącznie ze mną.
Podziwiam, że napisałaś o tym, co nie wyszło, a nie jak większość – o sukcesacg:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najważniejsze to wyciągać wnioski, zarówno z tego co dobre, jak i z tego co złe! Mam nadzieję, że będziesz miała siłę i wytrwałość aby na koniec 2014 r ta lista była dużo krótsza 🙂
Tego życzę i Tobie i sobie 😉

Humorki Karolki
Gość

Pożyczanie pieniędzy i znajomości bez perspektyw są równie głupie – dokładnie to samo robiłam i bardzo żałuję.

Marta
Gość

Jasne, że umiem się do nich przyznać, bez tego na pewno nie pożegnam ich w tym roku 🙂 Kilka pokrywa mi się z Twoimi, np. podtrzymywanie nic niewnoszących znajomości, zbyt poważne podejście do studiów (mimo, że zaowocowało to stypendium, to tak naprawdę do wielu przedmiotów mogłam podejść z większym luzem) i brak wyprzedaży. Od kilku miesięcy odsuwam w czasie sprzątanie szafy i zrobienie wyprzedaży, a teraz pewnie znajdę na to wystarczającą ilość czasu dopiero w ferie 🙂 Do tego mogłabym doliczyć BEZNADZIEJNE zarządzanie moim budżetem, czyli nagminne kupowanie rzeczy, których w ogóle nie potrzebuję i które leżą gdzieś po kątach.… Czytaj więcej »

Magdalena Gawenda
Gość

Może to nie to, że byłam za mało asertywna, bo w momencie w którym zgadzałam się na te wszystkie rzeczy, naprawdę miałam wiele wolnego czasu, gdy oglądałam plany projektów w których uczestniczyłam, wszystko było tak rozpisane, że spokojnie miałabym czas na życie. Jednak plany planami, osoby odpowiedzialne za organizacje trochę się pogubiły, przez co ja będąc w dwóch projektach unijnych jednocześnie miałam sytuacje, że przez tydzień miałam nieobecności na lekcjach bo siedziałam na zajęciach z projektu od rana do wieczora, najpierw jednego potem drugiego. Następnie musiałam nadrobić wszystko co było w szkole, po mniej więcej paru miesiącach nauczyciele wkurwili się… Czytaj więcej »

Vajlet
Gość

Najważniejsze, ze masz postanowienia chcesz coś zmienić, mam nadzieje, ze Ci się to uda, będę trzymać mocno kciuki! 😉

KasiaS1980
Gość

Oby ten nowy rok pozwolił Ci zrealizować lwią część Twoich postanowień 🙂
Ps. Też powinnam zrobić wyprzedaż, bo zarastam bambetlami.

Previous
11 nawyków, które uczynią ten rok wyjątkowym…
Moje największe porażki minionego roku