- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Moje największe porażki minionego roku

Uważam, że miniony rok był naprawdę udany. Działo się wiele dobrego i za wiele rzeczy jestem wdzięczna. Ale nie da się ukryć, że nie zawsze było tak cukierkowo. Nie wszystko było bardzo udane i popełniłam też wiele błędów. A że człowiek na błędach się uczy, to może ktoś wyciągnie jakieś wnioski z moich?
1. Byłam za mało asertywna
Pomaganie innym jest fajne. Praca z dziećmi jest satysfakcjonująca. Ale branie sobie na głowę zbyt dużej ilości wolontariatów i innego rodzaju charytatywnych zajęć nie służy niczemu dobremu. Jeśli się przesadzi, to po pewnym czasie zaczyna to być frustrujące. Co więcej, niektóre osoby będą próbowały to wykorzystać, np. wolontariat w przedszkolu zamienił się w jego parodię, nagle przedszkolanki żądały, że będziemy przychodzić codziennie i odwalać całą robotę za nie, a one będą pić kawkę….:)W dodatku wzięłam sobie na głowę zbyt wiele projektów. Fajne akcje są fajne, ale ja też muszę z czegoś żyć. W tym roku postaram się być bardzie asertywna i odmawiać, nawet fajnym inicjatywom, kiedy nie będzie mnie na nie czasowo lub finansowo stać, lub gdy nie będę ich do końca “czuć”. Nie oto chodzi, aby każdego dnia padać ze zmęczenia!2. Zbyt rygorystycznie podeszłam do swojego budżetuCo by tu kryć, mam długi. Dzięki medycyno! Szybko z nich nie wyjdę, bo w tym kraju raczej wspiera się wyłudzaczy rent, a osoby które (dzięki nieudolności lekarzy!) nie mają diagnozy, płacą za leki pełne kwoty. I za wiele badań. Na co idą te cholerne składki?Nie mam do nikogo pretensji, raczej do siebie, że tak długo tkwiłam w przekonaniu, że lekarze chcą pomóc. Nie chcą. Ale ja muszę pomóc sobie. Z drugiej strony, nie chcę dziadować jak w zeszłym roku, choć nie kryję, moim priorytetem jest redukcja zadłużenia. Muszę jednak przeznaczyć sobie jakiś większy margines na zachcianki i na “być”. W 2014 roku nie pożyczam też NIKOMU pieniędzy. To się nigdy dobrze nie kończy, od pożyczek są banki. Pożyczanie innym gdy samemu jest się pod kreską to bardzo głupi pomysł!3. Nie wypuściłam druku własnej książkiSprawy się przeciągały, ja zdecydowałam się na opcję której sama “nie czułam”, czyli wydawnictwo i chciałam chyba zadowolić tym samym innych, nie siebie. W efekcie nie zdążyłam wszystkiego dopiąć na ostatni guzik i całość została przesunięta na pierwszy kwartał 2014 roku. Nie jestem z tego powodu zadowolona i uważam to za swoją małą klęskę. Teraz robię to w 100% po swojemu i nawet jeśli okaże się to błąd, to będzie to mój błąd. Nie ludzi, którzy przejmują kontrolę nad moją książką i decydują o różnych pierdołach składających się na całość. Jedyne, co mnie w tym momencie powstrzymuje to kwestia tego, jak mam się z tej książki rozliczać przed Skarbówką. Wciąż czekam na jasną interpretację przepisów i….do drukarni 🙂
4. Podtrzymywałam znajomości, które nie miały sensuNie lubię odsuwać ludzi na bok, ale kiedy ktoś kolejny raz nadszarpuje moje zaufanie to nie ma co naprawiać, trzeba się pożegnać. Uschniętego drzewa nie ma co podlewać, czasami trzeba się wycofać i nie oszukiwać się, że będzie lepiej. Twardo powiedzieć sobie, że z tej mąki nie będzie chleba.5. Zbyt poważnie potraktowałam studiaChodzenie na wszystkie zajęcia jest do dupy, jeśli część zajęć jest do dupy. Czasami lepiej jest postawić komuś piwo za komplet notatek, niż słuchać sennego głosu kogoś, kto opowiada o czymś, co nie przełoży się w żaden sposób na moją przyszłą pracę  z dziećmi. Sorry, naprawdę mam gdzieś w którym roku ktoś o obcym nazwisku po raz pierwszy wprowadził jakieś pojęcie. Wolę podejść do studiów luźniej, a uzyskany czas poświęcić na zdobycie praktycznego doświadczenia.6. Nie zrobiłam wyprzedaży swoich rzeczyMam wiele niepotrzebnych przedmiotów. Za każdym razem jak na nie patrzę, myślę “w sobotę/inny wolny dzień wystawię to na allegro”. I ten inny dzień nigdy nie nadchodzi. Poza tym miałam opory przed pozbywaniem się prezentów…myślę, że lepiej jest odsprzedać niepotrzebną mi rzecz komuś innemu. Robię wielką, surową selekcję i inwentaryzację swojego dobytku. Niepotrzebne przedmioty będę sukcesywnie wystawiać i jak zawsze, 10% uzyskanych kwot wpłacę na cele charytatywne. Myślę, że to są moje największe porażki, błędy i klęski 2013 roku. Z każdej wyciągnęłam wnioski i będę je dobrze pamiętać w przyszłości. Jednak nie żałuję, że te błędy miały miejsce – dzięki nim lepiej wiem, czego chcę, a czego nie chcę.A Wasze porażki? Umiecie się do nich przyznać?

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na : 

Follow on Bloglovin
lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

81
Dodaj komentarz

avatar
39 Comment threads
42 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
KasiaS1980AniamalujeVajletMagdalena GawendaMarta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

no proszę, wszyscy o sukcesikach, a Ty pokornie o klęskach, niezła odmiana, masz dystans i klasę.

Itysia
Gość

Tak, jestem frajerką – nie umiem odmówić pomocy, zostaję po godzinach pracy, by wytłumaczyć dziecku co i jak, angażuję się w akcje z których nic nie mam oprócz stresu (np. Bydgoski Festiwal Nauki). Też mam zamiar nauczyć się odmawiać i egzekwować to, co się należy 😀

Itysia
Gość

Tegoroczny będzie (o ile będzie) trzeci i ostatni (już tym razem na pewno!) 🙂 Studiuję : administrację i filologię hiszpańską. Ogólnie wesoła akcja, bo z kilku warsztatów niby zostawili jeden czy dwa o czym mnie nie poinformowali a na maile nie odpowiadali. Dałam sobie spokój, bo co mnie to. Ale sprawdzając kiedy mam jakie zajęcia zauważyłam, że mam ich więcej niż te, które już przygotowałam O.o I tak oto na dwa tygodnie przed terminem dowiedziałam się o kolejnym "wykładzie", na który już nie miałam ochoty. Ale… to nie koniec 🙂 Na godzinę przed "występem" zbieram się do wyjścia i dzwoni… Czytaj więcej »

Karina
Gość

fajnie jest mieć się przyznać do swoich porażek, mieć ich świadomość : ) najważniejsza jest jednak chęć poprawy i tego, aby udało Ci się poprawić właśnie, Ci życzę! generalnie nie było źle, Twoje sukcesy z pewnością przewyższyły porażki!

Karina
Gość

umieć*

Eternity
Gość

ja przez swoją głupotę mogłam stracić rok swojego życia… i chodzi o zaniedbanie obowiązków. Cieszę się, że 2013 już za mną,bo to był wyjątkowo ciężki rok psychicznie. Oby ten Nowy był lepszy. Czekam na papierową wersję książki, Aniu! Pierwszego nabywcę już masz 🙂

Daisy K
Gość

Też by się znalazło kilka klęsk, choć Twoje są niczym przy Twoich osiągniętych sukcesach. 😉 Przy mojej sytuacji nie chcę jednak o nich pisać, niektórzy tylko czekają na to. Ty masz tyle sukcesów że Tobie nie zaszkodzi, u mnie jest nieco inaczej. Co do asertywności, masz rację, zadbaj o siebie, swoje samopoczucie, to najważniejsze. 🙂

Daisy K
Gość

Wiem Aniu, dziękuję za miłe słowa na moim i Twoim blogu. 🙂 Wydaje mi się że masz tak dużo serca, którym chciałabyś obdzielić cały świat, a tak mało myślisz o sobie. W końcu może zabraknąć go też dla siebie i nie będzie z czego dawać. Przy tym dzieleniu się, trzeba też myśleć o sobie. 🙂 Też walczę z chorobami, cud że kilka razy się wywinęłam się od śmierci (takie nagłe, nieoczekiwane przypadki).nie wiem czy to wola życia czy tak miało być. Wierzę że zrobiłaś wiele dobrego, choćby napisanie tych książek które chętnie przeczytam. 🙂 Pozdrawiam serdecznie. 🙂

Pola Zas
Gość

Mogłam doprowadzić pewne sprawy do końca, a zaczęłam zajmować się innymi – mea culpa! 😀

Pola Zas
Gość

Zapraszam! Ostatnio porwała mnie praca i na blogi nie było czasu, stąd noworoczna reorganizacja i plan regularnych wpisów :))

Kasia
Gość

Niestety ten rok był dla mnie nie tylko czasem radości, ale i porażek. Niczego nie żałuję, bo dzięki niepowodzeniom jestem silniejsza i bogatsza o kolejne doświadczenia. Chce jednak sprawić, że 2014 r. zliczy ich trochę mniej 🙂 A co do Twojego wpisu Aniu, czekam na papierową wersję książki i jeśli trzeba będzie, ustawię się po nią w kolejce do Empiku 🙂 Powodzenia!

Daisy K
Gość

I ja chętnie się ustawię w kolejkę po nią. 🙂 Czekam z niecierpliwością. 🙂

Daisy K
Gość

Również życzę udanego roku Aniu i Kasi, i nam wszystkim. 🙂 Dla mnie jest wszystko jedno gdzie kupię Twoją książkę, ważne żebyś wydała ją z korzyścią dla siebie. Na pewno jest wartościowa, dlaczego chciałabyś ją wycofywać?

Beautyicon.pl
Gość

Z tą asertywnością to i mi się noga powinęła 😉 Świetny tekst 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Myślę, że wielu osobom asertywność wciąż kojarzy się z chamstwem, to dlatego. Nie mówią 'nie', bo boją się, że zrobią to nieumiejętnie, albo zostaną źle zrozumiani.

Remedy
Gość

Z punktem 4 mam odwieczny problem.. Zawsze mam taką osobę z którą na dobrą sprawę nie ma sensu dłużej utrzymywać znajomości, ale zawsze znajduje jakiś pretekst żeby ciągle ją przy sobie 'trzymać'. Koniecznie muszę nad tym popracować!

Panna-Kokosowa
Gość

Uwielbiam Cię:) Też tak masz, że mimo że prezent Ci się nie podoba to go trzymasz? Dziwiłam się, że moi znajomi zwykle puszczają je dalej w świat oddając komuś kto się bardziej ucieszy, ale może to i dobry pomysł? Póki co sama go nie wypróbowałam, bo nie mam serca.

Picola
Gość

Najgorzej jest się z takich klęsk rozliczyć ze samym sobą, bo dla niejednego Twoja klęska może nie klasyfikować się pod miano klęski, jednak wewnętrznie Ciebie to tak dręczyło, że będziesz wspominać 2013 jako rok tej konkretnej niemożności zrobienia czegoś… Ja przed nowym rokiem rozliczałam się z takich klęsk i tak jak napisałaś – wyciągnąć wnioski i lecieć do przodu!

Gabrysia
Gość

A wypiszesz sukcesy 2013? Też trzeba. Nie bądź pesymistką. Tak wiele rzeczy Ci się udało. W tym roku będzie lepiej: wierze w Ciebie 😛

Polka w UK
Gość

przy Twojej swietnosci takie porazki to drobiazg, ale super , ze jestes ich swiadoma, to najlepsza droga do wprowadzania pozytywnych zmian 🙂 Ja tez chyba zbyt powaznie traktuje studia, kosztem meza i dzieci. z drugiej strony trace czas na facebookach i blogach zamiast poswiecic go na nauke :/ no ale musze jakos odreagowac 😉

Melle Coccinelle
Gość

Mało tych porażek, u mnie znacznie więcej, ale też staram się z nich wyciągnąć odpowiednie wnioski i w tym roku tych samych błędów nie powtórzyć. A i tak mnie w zeszłym roku zmotywowałaś do zabrania się za siebie, więc pewnie mogło być gorzej 😉 zdecydowanie jednak ja się do pisania bloga nie nadaję, nie umiem znaleźć w blogosferze swojego miejsca 😉

Melle Coccinelle
Gość

racja, rok temu jakoś się tak napaliłam, ale przez rok jakoś konkretnie w tym kierunku nic nie zrobiłam, więc to chyba jednak nie dla mnie 😉
a tak w ogóle to dużo dobrego w nowym roku, by był pełen nowych, ciekawych doświadczeń i pozostawił po sobie miłe wspomnienia 🙂 zdrowia i uśmiechu przede wszystkim (chociaż tego drugiego to chyba u Ciebie nie brakuje;))!

Daisy K
Gość

Aniu dziękuję. 🙂 Jutro, czyli już dzisiaj zacznę się rozglądać za tymi książkami. 🙂 Co do lekarzy, czasem i oni nie potrafią pomóc. Czasem nie dają nam gwarancji na wyzdrowienie, przeżycie, ale na szczęście mamy wolę walki. Czasem jest tak że ktoś z otoczenia próbuje obrzydzić nam życie, i ciągle z czymś walczymy. Jak nie z chorobą, to z charakterem. 😉 Nie poddawajmy się. 😉

megirosa
Gość

Pierwsze o czym pomyślałam, to że po raz kolejny nie udało mi się schudnąć… ale jak pomyślałam o tych pysznych czekoladach, których sobie nie odmówiłam, to wcale nie jestem taka pewna, czy żałuję 😀 Poza tym to właściwie wszystkie cele udało mi się zrealizować, jestem bardzo zadowolona z poprzedniego roku. Za to na 2014 już zapowiada mi się wielka wtopa 😀

Martyna Szubrycht
Gość

Punkt 6 powinnam też zastosować w odniesieniu do siebie. Chyba wezmę się za to, ale oczywiście jutro :P.
Mam tylko nadzieje, że jutro faktycznie nastąpi jutro :).

Pozdrawiam

Gośka
Gość

Byłabym pierwszą osobą,która by zajrzała na Twoją wyprzedaż 🙂

Fajnie,że umiesz przyznać się do porażek,bo wszędzie tylko sukcesy minionego roku 🙂

Olga Cecylia
Gość

Wszędzie sukcesy, bo widocznie nie tylko ja mam podejście, że negatywnej energii nie puszczam w świat, tylko przepracowuję ją sobie prywatnie…

A te Twoje "porażki", Aniu, trochę mi się kojarzą z odpowiadaniem na pytanie "jakie są twoje wady?", jakie często pada na rozmowie o pracę 😉 Nazwałabym to lekkimi potknięciami, po których zresztą sama doskonale umiesz odzyskać równowagę.

Bardzo gorąco życzę Ci powodzenia, zwłaszcza w punkcie 2, bo wiem, że to bardzo trudne.

Aelling
Gość

Z asertywnością u mnie krucho było, teraz dopiero zaczynam ją budować. Wpakowałam się w niezłe szambo przez jej brak, a najgorsze, że do tej pory nie umiem się z tego wygrzebać. Nie daje się na nic komuś namówić, nie spotykam się z tą osoba, olewam, staram się zniechęcić, ale sam fakt, że ta osoba i tak nie odpuszcza. Nie wiem jak poradzić sobie z kimś komu daje do zrozumienia, ze ma się odczepić a on nic. Możesz wiesz jak kogoś skutecznie "odgonić"? 🙂 Nie dałam sie jednak w nic wmanipulować więc to już sukces.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, proszę, nie wrzucaj wszystkich lekarzy do jednego wora. Przykro mi się robi, kiedy czytam, że żadnej lekarze nie chcą pomagać. Sama studiuję medycynę i poznałam kilku świetnych lekarzy, ale nie zapominajmy, że oni też są tylko ludźmi, a NFZ i ogólnie za mało pieniędzy na wszystko wcale nie ułatwiają im pracy.

Asia

Iwona M.
Gość

Fajnie jest wypisać listę rzeczy, które nie wyszły, bo przynajmniej (zamiast wymyślać bezsensowne postanowienia) wiemy nad czym popracować 😀

Czarownicująca
Gość

Kciuki trzymać za poprawę!
I za mnie też proszę ;]

Słonecznik
Gość

Oj, mi też pasowałoby zrobić wyprzedaż masy rzeczy 😉
Moją największą porażką było ociąganie się w szukaniu pracy :/

P.S. Aniu, czy dalej myślisz o wyjeździe na Asystenturę Comeniusa?? Bo do końca stycznia składa się wniosek. Tak tylko przypominam 🙂

Lena Poleska
Gość

Uzmysłowienie sobie co poszło nam nie tak, uczy nas jak być lepszym 🙂 Zlokalizowanie problemu czy niedopatrzenia, to już dużo. Grunt, że rok ogólnie był udany! 🙂

Justyna K
Gość

O tak, ja też muszę zacząć studia traktować luźniej 😀

ona
Gość

Ja też kiedyś byłam za dobra, aż powiedziałam dość, studia też odpuściłam na ostatnim roku, wolno wszystko :), a przy okazji mniej stresu i lepiej wykorzystany czas, często na sen.
A z pozbywaniem rzeczy też miałam problem, ale w wakacje spakowałam wszystkie za małe rzeczy i te w których nie będę chodzić i oddałam na jakąś fundacje, a było tego 2 worki.
W większych miastach organizowane, są Zamieniady i swap party, najbliższe w Bydgoszczy 11 stycznia. Na allegro też wystawiam, ale są też darmowe serwisy jak tablica czy vinted.

Małgorzata Breczko
Gość

Świetny post Aniu 🙂 Ś-W-I-E-T-N-Y!

vivamaja
Gość

Te Twoje porażki odczytuję jako sukcesy, bo zdajesz sobie z nich sprawę, jesteś świadoma tego, jaki wpływ miały na Twoje funkcjonowanie… Kolejny raz wielki szacun dla Ciebie! ;*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiesz, czytam Twoje posty juz trzeci dzień gdyz przypadkowo wpadłam na Twojego bloga i nachodzi mnie mysl: jestes świetna dziewczyno. Szkoda ze nie mam takiej kolezanki jak Ty 😉

Kasia
Gość

Czytam Twoje porażki… 1 i 6 – mam tak samo jak Ty.;) I musze przyznać, że czas na porażki miałam tylko w wakacje. 😉 I było ich mnóstwo. Ale dużo się nauczyłam, choć nie lubię o nich myśleć. Największą porażką ostatnich lat są chyba moje studia, chociaż próbuję znaleźć sposób, żeby jakoś to przekuć na jakiś pozytyw. Na razie idzie marnie. Nawet nie wiem czy to jest to.

Anita Piątek
Gość

Nie takie straszne te porażki 🙂 Mam nadzieję, że w tym roku oda Ci się je przerobić na sukcesy 😉

Margerytka
Gość

Z asertywnością też mam problem choć jest lepiej niż bywało…
Za to w tym roku podobnie jak Ty ograniczyłam liczbę rzeczy robionych w ramach wolontariatu, za free, po prostu w jakimś momencie za dużo już tego wszystkiego było, a wolę to ograniczyć do takiej ilości, żeby wszystkim było OK, łącznie ze mną.
Podziwiam, że napisałaś o tym, co nie wyszło, a nie jak większość – o sukcesacg:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najważniejsze to wyciągać wnioski, zarówno z tego co dobre, jak i z tego co złe! Mam nadzieję, że będziesz miała siłę i wytrwałość aby na koniec 2014 r ta lista była dużo krótsza 🙂
Tego życzę i Tobie i sobie 😉

Humorki Karolki
Gość

Pożyczanie pieniędzy i znajomości bez perspektyw są równie głupie – dokładnie to samo robiłam i bardzo żałuję.

Marta
Gość

Jasne, że umiem się do nich przyznać, bez tego na pewno nie pożegnam ich w tym roku 🙂 Kilka pokrywa mi się z Twoimi, np. podtrzymywanie nic niewnoszących znajomości, zbyt poważne podejście do studiów (mimo, że zaowocowało to stypendium, to tak naprawdę do wielu przedmiotów mogłam podejść z większym luzem) i brak wyprzedaży. Od kilku miesięcy odsuwam w czasie sprzątanie szafy i zrobienie wyprzedaży, a teraz pewnie znajdę na to wystarczającą ilość czasu dopiero w ferie 🙂 Do tego mogłabym doliczyć BEZNADZIEJNE zarządzanie moim budżetem, czyli nagminne kupowanie rzeczy, których w ogóle nie potrzebuję i które leżą gdzieś po kątach.… Czytaj więcej »

Magdalena Gawenda
Gość

Może to nie to, że byłam za mało asertywna, bo w momencie w którym zgadzałam się na te wszystkie rzeczy, naprawdę miałam wiele wolnego czasu, gdy oglądałam plany projektów w których uczestniczyłam, wszystko było tak rozpisane, że spokojnie miałabym czas na życie. Jednak plany planami, osoby odpowiedzialne za organizacje trochę się pogubiły, przez co ja będąc w dwóch projektach unijnych jednocześnie miałam sytuacje, że przez tydzień miałam nieobecności na lekcjach bo siedziałam na zajęciach z projektu od rana do wieczora, najpierw jednego potem drugiego. Następnie musiałam nadrobić wszystko co było w szkole, po mniej więcej paru miesiącach nauczyciele wkurwili się… Czytaj więcej »

Vajlet
Gość

Najważniejsze, ze masz postanowienia chcesz coś zmienić, mam nadzieje, ze Ci się to uda, będę trzymać mocno kciuki! 😉

KasiaS1980
Gość

Oby ten nowy rok pozwolił Ci zrealizować lwią część Twoich postanowień 🙂
Ps. Też powinnam zrobić wyprzedaż, bo zarastam bambetlami.

Previous
11 nawyków, które uczynią ten rok wyjątkowym…
Moje największe porażki minionego roku