Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Moje wstydliwe sekrety

Jak tam, atmosfera po świętach już nieco luźniejsza? 🙂 Dzisiaj mam dość swobodny, trochę zabawny tekst. Zdradzę swoje wstydliwe (lub jak kto woli: mroczne) sekrety. A tak na poważnie to…jeden z nich na pewno Ci się przyda 😉

Ok, do dzieła. Trochę tego będzie:

1. Jeszcze nigdy nie udało mi się wyzwolić od grzywki 🙂 Zawsze coś mnie podkusi i ją zetnę po czym…prawie cały czas noszę spiętą i ją zapuszczam. Zazwyczaj kusi mnie wtedy, kiedy grzywka jest dłuższa niż do brody… i tak w kółko, całe życie 🙂

2.  To będzie bardziej wstydliwe. Nie lubię używać noża. Uszkodziłam sobie kiedyś nadgarstek i nie czuję się pewnie trzymając nóż i widelec. Śmieszne, prawda? Prawie wszystko kroję widelcem trzymanym w prawej dłoni bo…mój nadgarstek jest średnio stabilny i nie bardzo mu ufam 🙂

3. Jestem bardzo uparta. Czasami jak coś postanowię, to trwam w tym nawet, kiedy minęłam już moment mówiący mi jasno, że to jest zła droga. Takie upieranie się dla upierania… np. trwałam przy irracjonalnej decyzji zażywania leków które zapisywali mi lekarze chociaż…czułam się po nich gorzej.

4. Pod sukienką zawsze (no prawie, wyjątkiem są te obcisłe) mam krótkie spodenki. Albo jakieś stare legginsy obcięte na krótkie spodenki. Dzięki temu mam całkowity luz, zapominam o tym, żeby nie kucać, nie schylać się, bo odpada mi strach, że ktoś niepowołany zobaczy moją bieliznę. To jest sekret, który na pewno się komuś przyda 🙂 Pozwala mi cieszyć się zabawą wtedy, kiedy chcę. No bo to chyba zawsze tak jest, że ktoś wyciąga twistera akurat wtedy, kiedy ma się na sobie sukienkę, albo losy tak się toczą, że musisz kogoś odwiedzić i…masz dziurę w skarpetce 🙂

5. Mam słabą pamięć do imion. Oczywiście, mogłabym nad nią popracować ale…pamiętam raczej ludzi z twarzy i ich dokonań. Czasami niezręcznie się czuję kiedy muszę zapytać…”przypomnij mi, jak masz na imię?” 🙂

6. Od dzieciństwa słabiej słyszę na jedno ucho (powikłania po gentamycynie) i czasami domyślam się tego, co ktoś powiedział :)) 

7.  Zawsze mam w torebce kocią kiełbaskę. Bardzo lubię głaskać obce koty.

Am I freak? 🙂

mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

56
Dodaj komentarz

avatar
37 Comment threads
19 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Agata TAniamalujeMonika NSzczypta MagiiTomek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Nanika89
Gość

Trochę nie rozumiem dlaczego te "sekrety" o sobie uznałaś za wstydliwe. To po prostu jesteś Ty 🙂 nie wstydź się siebie. Nie znam Twojego bloga od początku (może kiedyś uda mi się przejrzeć wszystkie posty, gdy znajdę chwilę), ale lubię czytać to co piszesz. I właśnie kupiłaś mnie totalnie za kocie smakołyki w torebce. Mam identycznie! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zeby tytulem przyciagnac czytelnikow.

Btw: dlaczego widniejesz na wlosomaniaczki-spis skoro musza to byc blogi przynajmniej w 70% poswiecone wlosom?!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zazdrośnicy i zawistnicy zawsze bedą 😛 nie daj się hienom, kasuj je Aniu 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja właśnie dzięki spisowi włosomaniaczek trafiłam pare miesięcy temu na tego bloga i sie zakochałam 😀 że nie tylko włosy, ale i książki, rozwojowe czwartki, minimalizm, naturalne sposoby dbania o swoje zdrowie jak i wygląd, a przede wszystkim pozytywne podejście do życia
a.

tosiaczek666
Gość

I to mają być mroczne sekrety? 😉 Chociaż muszę przyznać, że kocia kiełbaska mnie mocno zaskoczyła 😀 Pomysł na spodenki po spódnicą jest naprawdę dobry!

Inspirujące reklamy
Gość

kazdy ma jakies wstydliwe sekrety ale zapewniam ze te najskrytsze nigdy nie ujrzą światła dziennego 😉 dam sobie ucicac reke ze te które opisałas to takie ktore "mozna pokazac" publicznosci 😀

Aelling
Gość

Jak to już jestem dziwne to ja tez jestem freak. 🙂 A co do patentu pod sukienkę to nawet nie wpadłam, zawsze staram się nie schylać, a kucać. Musze to kiedyś wypróbować. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie to nie wypali. W moich kręgach spodenki pod spódnicą/sukienką są jeszcze większym wstydem, czy jak wolisz przypałem niż pokazanie bielizny. Cenione jest zatem dostosowanie stroju do okolicznosci.

Angel-a
Gość

Też zawsze noszę spodenki pod spódnicą:)

Liliennas B
Gość

A freek? Może troszkę, więc witaj w klubie… normalni są nuuudnii!

Całuski

Remedy
Gość

Aniu ja mam to samo z grzywką 😀 Aktualnie ją zapuszczam, ale wiadomo jak to jest z grzywkami haha 😀 Poza tym muszę Ci napisać, że jak na początku uważałam, że w jasnych włosach wyglądasz nie do końca dobrze tak teraz kompletnie zmieniłam zdanie! I powiem Ci, że nawet mnie zaczyna kusić blond zwłaszcza, że pare osób stwierdziło, że taki kolor bardzo by mi pasował. Chyba zaryzykuję i kupię rozjaśniacz i spróbuję zafarbować na blond chociaż spodnią część włosów 😀

Remedy
Gość

Nie pomyślałam o tym nawet 😀 Dzięki za radę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

śliczcie wyglądasz na tym zdjęciu, bardzo ładnie ci w grzywce i w tym makijażu! 🙂

kreconowlosa
Gość

W grzywce Ci o wiele ładniej niż bez, więc nie rezygnuj z niej 😉

patka
Gość

Mam tak samo z grzywką ;D

Corner passion
Gość

fajnie, że pokazujesz się nam z tej innej strony 🙂 a pomysł na te leginsy pod sukienke świetny! 😀

tlusta_papuzka
Gość

Sekrety zaiste jak z rasowego horroru 😛

Podoba mi sie pomysl z pantalonami podsukienkowymi.

('Am I a freak?' powinno byc.)

Lusterko Em
Gość

Ja zupełnie nie mam pamięci do imion. Gdyby nie to, że w tytule bloga jest Twoje imię, na pewno bym go nie pamiętała, choć przecież się poznałyśmy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a mi się post podoba. z humorem podeszłaś do tematu Aniu:))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wyglądasz pięknie z grzywką czy bez 😉 uwielbiam ten blog!

Karina
Gość

zdziwiłaś mnie tym nieużywaniem noża : ) ciekawe, a co do spodenek czy legginsów, też uwielbiam je mieć pod sukienką. czuję się wtedy stokroć pewniej. pozdrawiam!

luckywoman
Gość

Ja też jestem niesamowicie uparta ;p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

pomysł ze spodenkami wykorzystam na 100% 🙂

aGwer
Gość

Rozwaliłaś mnie głaskaniem obcych kotów 😀
A jeżeli chodzi o imiona, co prawda ja nie mam problemu bo zawsze imię przypisuję do twarzy, a do nich mam naprawdę bardzo dobrą pamięć, aczkolwiek jak czasem zdarzy mi się zapomnieć imię i też mega mi głupio zapytać ;P

Kathy Leonia
Gość

a ja zawsze mam tak że jak widzę obcego kota, pieska czy innego zwierzaka to muszę przystanąc chwilę i na niego popatrzeć dopóki mi nie zniknie z pola widzenia;p

n.
Gość

z grzywką też tak mam, właśnie sięga mi za brodę i już mnie nosi na cięcie 😀
a z tymi spodenkami pod sukienką to mnie zaskoczyłaś 😀

Gabrysia
Gość

Nie jesteś. Ja noszę sztućce, zapasowe majtki w w razie comiesięcznej przypadłości i rózne smaki tabaki, bo nie wiem nigdy na co mogę miec ochotę. A co do patentu o gatkach pod sukienką: rewalacja! Sama spróbóję XD

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Piękna Ania:-) Dzięki tobie polubiłam swoje imię(też Ania). Twój blog jest moim ulubionym

Cinnamonne's Beauty Corner
Gość

Freak nie 🙂 Ale przeraziła mnie rzecz dotycząca leków od lekarza. Może dlatego, że sama żadnemu nie ufam i wolę leczyć się domowymi sposobami niż udać się do konowała, który bierze pieniądze od koncernów farmaceutycznych, by wciskać ludziom (często niepotrzebnie) leki, które mogom im zaszkodzić, a nie pomóc. Wyjątkiem są oczywiściwe sytuacje krytyczne.

Panna Licho
Gość

Dlatego zawsze pod krótsze sukienki/spódnice zakładam jakieś sportowe bokserki i mam problem z głowy ~~ Byłam kiedyś podobnie uparta i nie na taką skalę, ale na szczęście zwalczyłam to. Trudno zapamiętać mi imiona… A jeszcze trudniej twarze… Za to mam dobrze opanowaną dobrą minę do złej gry, gdy z kimś rozmawiam, kto mnie zna, a ja jego nie kojarzę 😀

Pani od Kotów
Gość

Muszę spróbować z tą kocią kiełbaską 🙂 Do znajomych z kotami zabieram, tak jak się przynosi drobne upominki dla małych dzieci. Obce koty zagaduję i sprawdzam, czy dadzą się pogłaskać.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

może to głupie pytanie ale czy te legginsy pod czy na rajstopy ?

Olga Cecylia
Gość

Tzw. kolarki 🙂
Ja noszę tylko na rower, ale dostać coś takiego graniczy z cudem…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

3 mam taką samą 😉 piąteczka 😀
a 7 mnie rozbawiłaś. Wg mnie jesteś zupełnie normalna 😉

Czmiel
Gość

Kiełbasa dla kotów mnie rozczuliła :p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Miałaś kiedyś na jakimś forum nick Sheilaleigh?

Anna Tymińska
Gość

jak dla mnie nie są to mroczne czy wstydliwe fakty ;d ale miło było je przeczytać ;d

Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do mnie ;d

Tomek
Gość

4. Hmm, co w tym dziwnego? To już prędzej mnie by uznali za dziwaka, gdybym nosił legginsy pod sukienką. A właściwie gdybym chociaż nosił sukienkę 😉
5. Mam tak samo, tylko inaczej 😉 Radzę sobie z imionami, numer telefonu jestem często w stanie zapamiętać po jednorazowym usłyszeniu, za to… nie mam pamięci do twarzy. I nawet nie mogę zapytać "przypomnij mi, jak wyglądasz" 😉

A odpowiadając na Twoje pytanie:
"I think you're freaky and I like you a lot" 🙂

Szczypta Magii
Gość

Przy 4 punkcie strasznie mnie rozbawiłaś 😀 I koniecznie trzeba będzie na lato wypróbować taki myk 😛 Zawsze nawet jak mam spódniczkę czy sukienkę do kolan to mi się wydaje, ze mi tyłek widać 😀 teraz nie będzie z tym problemu 🙂

Monika N
Gość

też uwielbiam głaskać wszystkie koty 🙂 Bo ja kociara jestem. W domu mam 1 kotkę 🙂 Od zawsze w domu był jakiś kot 🙂

Agata T
Gość

Patent ze spodenkami pod sukienką – genialny 😀
Na Twoje pytanie na końcu od razu przychodzi mi do głowy to:
http://www.youtube.com/watch?v=8Uee_mcxvrw

Pozdrawiam

Previous
Rozwojowy czwartek : podziękuj za cudowny rok + bonus: rozliczam się z celów za 2013
Moje wstydliwe sekrety