- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Moje wstydliwe sekrety

Jak tam, atmosfera po świętach już nieco luźniejsza? 🙂 Dzisiaj mam dość swobodny, trochę zabawny tekst. Zdradzę swoje wstydliwe (lub jak kto woli: mroczne) sekrety. A tak na poważnie to…jeden z nich na pewno Ci się przyda 😉

Ok, do dzieła. Trochę tego będzie:

1. Jeszcze nigdy nie udało mi się wyzwolić od grzywki 🙂 Zawsze coś mnie podkusi i ją zetnę po czym…prawie cały czas noszę spiętą i ją zapuszczam. Zazwyczaj kusi mnie wtedy, kiedy grzywka jest dłuższa niż do brody… i tak w kółko, całe życie 🙂

2.  To będzie bardziej wstydliwe. Nie lubię używać noża. Uszkodziłam sobie kiedyś nadgarstek i nie czuję się pewnie trzymając nóż i widelec. Śmieszne, prawda? Prawie wszystko kroję widelcem trzymanym w prawej dłoni bo…mój nadgarstek jest średnio stabilny i nie bardzo mu ufam 🙂

3. Jestem bardzo uparta. Czasami jak coś postanowię, to trwam w tym nawet, kiedy minęłam już moment mówiący mi jasno, że to jest zła droga. Takie upieranie się dla upierania… np. trwałam przy irracjonalnej decyzji zażywania leków które zapisywali mi lekarze chociaż…czułam się po nich gorzej.

4. Pod sukienką zawsze (no prawie, wyjątkiem są te obcisłe) mam krótkie spodenki. Albo jakieś stare legginsy obcięte na krótkie spodenki. Dzięki temu mam całkowity luz, zapominam o tym, żeby nie kucać, nie schylać się, bo odpada mi strach, że ktoś niepowołany zobaczy moją bieliznę. To jest sekret, który na pewno się komuś przyda 🙂 Pozwala mi cieszyć się zabawą wtedy, kiedy chcę. No bo to chyba zawsze tak jest, że ktoś wyciąga twistera akurat wtedy, kiedy ma się na sobie sukienkę, albo losy tak się toczą, że musisz kogoś odwiedzić i…masz dziurę w skarpetce 🙂

5. Mam słabą pamięć do imion. Oczywiście, mogłabym nad nią popracować ale…pamiętam raczej ludzi z twarzy i ich dokonań. Czasami niezręcznie się czuję kiedy muszę zapytać…”przypomnij mi, jak masz na imię?” 🙂

6. Od dzieciństwa słabiej słyszę na jedno ucho (powikłania po gentamycynie) i czasami domyślam się tego, co ktoś powiedział :)) 

7.  Zawsze mam w torebce kocią kiełbaskę. Bardzo lubię głaskać obce koty.

Am I freak? 🙂

mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

56
Dodaj komentarz

avatar
37 Comment threads
19 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Agata TAniamalujeMonika NSzczypta MagiiTomek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Nanika89
Gość

Trochę nie rozumiem dlaczego te "sekrety" o sobie uznałaś za wstydliwe. To po prostu jesteś Ty 🙂 nie wstydź się siebie. Nie znam Twojego bloga od początku (może kiedyś uda mi się przejrzeć wszystkie posty, gdy znajdę chwilę), ale lubię czytać to co piszesz. I właśnie kupiłaś mnie totalnie za kocie smakołyki w torebce. Mam identycznie! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zeby tytulem przyciagnac czytelnikow.

Btw: dlaczego widniejesz na wlosomaniaczki-spis skoro musza to byc blogi przynajmniej w 70% poswiecone wlosom?!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zazdrośnicy i zawistnicy zawsze bedą 😛 nie daj się hienom, kasuj je Aniu 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja właśnie dzięki spisowi włosomaniaczek trafiłam pare miesięcy temu na tego bloga i sie zakochałam 😀 że nie tylko włosy, ale i książki, rozwojowe czwartki, minimalizm, naturalne sposoby dbania o swoje zdrowie jak i wygląd, a przede wszystkim pozytywne podejście do życia
a.

tosiaczek666
Gość

I to mają być mroczne sekrety? 😉 Chociaż muszę przyznać, że kocia kiełbaska mnie mocno zaskoczyła 😀 Pomysł na spodenki po spódnicą jest naprawdę dobry!

Inspirujące reklamy
Gość

kazdy ma jakies wstydliwe sekrety ale zapewniam ze te najskrytsze nigdy nie ujrzą światła dziennego 😉 dam sobie ucicac reke ze te które opisałas to takie ktore "mozna pokazac" publicznosci 😀

Aelling
Gość

Jak to już jestem dziwne to ja tez jestem freak. 🙂 A co do patentu pod sukienkę to nawet nie wpadłam, zawsze staram się nie schylać, a kucać. Musze to kiedyś wypróbować. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie to nie wypali. W moich kręgach spodenki pod spódnicą/sukienką są jeszcze większym wstydem, czy jak wolisz przypałem niż pokazanie bielizny. Cenione jest zatem dostosowanie stroju do okolicznosci.

Angel-a
Gość

Też zawsze noszę spodenki pod spódnicą:)

Liliennas B
Gość

A freek? Może troszkę, więc witaj w klubie… normalni są nuuudnii!

Całuski

Remedy
Gość

Aniu ja mam to samo z grzywką 😀 Aktualnie ją zapuszczam, ale wiadomo jak to jest z grzywkami haha 😀 Poza tym muszę Ci napisać, że jak na początku uważałam, że w jasnych włosach wyglądasz nie do końca dobrze tak teraz kompletnie zmieniłam zdanie! I powiem Ci, że nawet mnie zaczyna kusić blond zwłaszcza, że pare osób stwierdziło, że taki kolor bardzo by mi pasował. Chyba zaryzykuję i kupię rozjaśniacz i spróbuję zafarbować na blond chociaż spodnią część włosów 😀

Remedy
Gość

Nie pomyślałam o tym nawet 😀 Dzięki za radę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

śliczcie wyglądasz na tym zdjęciu, bardzo ładnie ci w grzywce i w tym makijażu! 🙂

kreconowlosa
Gość

W grzywce Ci o wiele ładniej niż bez, więc nie rezygnuj z niej 😉

patka
Gość

Mam tak samo z grzywką ;D

Corner passion
Gość

fajnie, że pokazujesz się nam z tej innej strony 🙂 a pomysł na te leginsy pod sukienke świetny! 😀

tlusta_papuzka
Gość

Sekrety zaiste jak z rasowego horroru 😛

Podoba mi sie pomysl z pantalonami podsukienkowymi.

('Am I a freak?' powinno byc.)

Lusterko Em
Gość

Ja zupełnie nie mam pamięci do imion. Gdyby nie to, że w tytule bloga jest Twoje imię, na pewno bym go nie pamiętała, choć przecież się poznałyśmy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a mi się post podoba. z humorem podeszłaś do tematu Aniu:))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wyglądasz pięknie z grzywką czy bez 😉 uwielbiam ten blog!

Karina
Gość

zdziwiłaś mnie tym nieużywaniem noża : ) ciekawe, a co do spodenek czy legginsów, też uwielbiam je mieć pod sukienką. czuję się wtedy stokroć pewniej. pozdrawiam!

luckywoman
Gość

Ja też jestem niesamowicie uparta ;p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

pomysł ze spodenkami wykorzystam na 100% 🙂

aGwer
Gość

Rozwaliłaś mnie głaskaniem obcych kotów 😀
A jeżeli chodzi o imiona, co prawda ja nie mam problemu bo zawsze imię przypisuję do twarzy, a do nich mam naprawdę bardzo dobrą pamięć, aczkolwiek jak czasem zdarzy mi się zapomnieć imię i też mega mi głupio zapytać ;P

Kathy Leonia
Gość

a ja zawsze mam tak że jak widzę obcego kota, pieska czy innego zwierzaka to muszę przystanąc chwilę i na niego popatrzeć dopóki mi nie zniknie z pola widzenia;p

n.
Gość

z grzywką też tak mam, właśnie sięga mi za brodę i już mnie nosi na cięcie 😀
a z tymi spodenkami pod sukienką to mnie zaskoczyłaś 😀

Gabrysia
Gość

Nie jesteś. Ja noszę sztućce, zapasowe majtki w w razie comiesięcznej przypadłości i rózne smaki tabaki, bo nie wiem nigdy na co mogę miec ochotę. A co do patentu o gatkach pod sukienką: rewalacja! Sama spróbóję XD

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Piękna Ania:-) Dzięki tobie polubiłam swoje imię(też Ania). Twój blog jest moim ulubionym

Cinnamonne's Beauty Corner
Gość

Freak nie 🙂 Ale przeraziła mnie rzecz dotycząca leków od lekarza. Może dlatego, że sama żadnemu nie ufam i wolę leczyć się domowymi sposobami niż udać się do konowała, który bierze pieniądze od koncernów farmaceutycznych, by wciskać ludziom (często niepotrzebnie) leki, które mogom im zaszkodzić, a nie pomóc. Wyjątkiem są oczywiściwe sytuacje krytyczne.

Panna Licho
Gość

Dlatego zawsze pod krótsze sukienki/spódnice zakładam jakieś sportowe bokserki i mam problem z głowy ~~ Byłam kiedyś podobnie uparta i nie na taką skalę, ale na szczęście zwalczyłam to. Trudno zapamiętać mi imiona… A jeszcze trudniej twarze… Za to mam dobrze opanowaną dobrą minę do złej gry, gdy z kimś rozmawiam, kto mnie zna, a ja jego nie kojarzę 😀

Pani od Kotów
Gość

Muszę spróbować z tą kocią kiełbaską 🙂 Do znajomych z kotami zabieram, tak jak się przynosi drobne upominki dla małych dzieci. Obce koty zagaduję i sprawdzam, czy dadzą się pogłaskać.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

może to głupie pytanie ale czy te legginsy pod czy na rajstopy ?

Olga Cecylia
Gość

Tzw. kolarki 🙂
Ja noszę tylko na rower, ale dostać coś takiego graniczy z cudem…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

3 mam taką samą 😉 piąteczka 😀
a 7 mnie rozbawiłaś. Wg mnie jesteś zupełnie normalna 😉

Czmiel
Gość

Kiełbasa dla kotów mnie rozczuliła :p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Miałaś kiedyś na jakimś forum nick Sheilaleigh?

Anna Tymińska
Gość

jak dla mnie nie są to mroczne czy wstydliwe fakty ;d ale miło było je przeczytać ;d

Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do mnie ;d

Tomek
Gość

4. Hmm, co w tym dziwnego? To już prędzej mnie by uznali za dziwaka, gdybym nosił legginsy pod sukienką. A właściwie gdybym chociaż nosił sukienkę 😉
5. Mam tak samo, tylko inaczej 😉 Radzę sobie z imionami, numer telefonu jestem często w stanie zapamiętać po jednorazowym usłyszeniu, za to… nie mam pamięci do twarzy. I nawet nie mogę zapytać "przypomnij mi, jak wyglądasz" 😉

A odpowiadając na Twoje pytanie:
"I think you're freaky and I like you a lot" 🙂

Szczypta Magii
Gość

Przy 4 punkcie strasznie mnie rozbawiłaś 😀 I koniecznie trzeba będzie na lato wypróbować taki myk 😛 Zawsze nawet jak mam spódniczkę czy sukienkę do kolan to mi się wydaje, ze mi tyłek widać 😀 teraz nie będzie z tym problemu 🙂

Monika N
Gość

też uwielbiam głaskać wszystkie koty 🙂 Bo ja kociara jestem. W domu mam 1 kotkę 🙂 Od zawsze w domu był jakiś kot 🙂

Agata T
Gość

Patent ze spodenkami pod sukienką – genialny 😀
Na Twoje pytanie na końcu od razu przychodzi mi do głowy to:
http://www.youtube.com/watch?v=8Uee_mcxvrw

Pozdrawiam

Previous
Rozwojowy czwartek : podziękuj za cudowny rok + bonus: rozliczam się z celów za 2013
Moje wstydliwe sekrety