Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Przerwa na blogu

     Stało się – zignorowałam ostrzeżenia organizmu i mam za swoje. Zaczęło się od durnego wyzwania – postanowiłam spróbować przez tydzień odżywiać się jak “normalny” człowiek. Wiecie, biały chleb, słodycze, płatki z mlekiem i takie tam. To był błąd.   Lubię swój sposób odżywiania który długo wypracowywałam.  Jem głównie intuicyjnie – kiedy człowiek nie jest uzależniony od cukru, mięsa i innych “uzależniaczy”, z łatwością może wsłuchać się w głos swojego organizmu i intuicja sama wskaże mu najlepsze rozwiązania.  Zazwyczaj jem dużo warzyw, kaszy jaglanej (osusza oskrzela), cebuli (kwercetyna), czosnku, imbiru (gingerol), rosołu (acetylcysteine). Jem dużo na ostro (kapsaicyna jest jedną z najlepszych dla mojego zdrowia substancji ever). Nie stronię od dzikiego ryżu, ryb morskich, drobiu w niewielkich ilościach, kurkumy, kolendry i wielu innych ziół.

Nie odmawiam sobie białych makaronów w umiarkowanych ilościach (jak dorzucę odpowiednie przyprawy, to i tak się wszystko ładnie neutralizuje), czasami jem jakieś słodycze czy pizzę.  Piję głównie zioła, wyciskane soki i różne warzywne lub owocowe smoothie. Jest ok, nie mam poczucia, że się umartwiam.

Wyrzuciłam natomiast z diety wszystko, co sprawia, że czuję się po tym gorzej albo to, co jest śluzotwórcze. Np. mleko.

Przy moich niesfornych oskrzelach to niezmiernie ważne.

Ale ciągle słyszę argumenty, że zdrowe odżywianie jest umartwianiem się, że lepiej jest jeść dla przyjemności i tak dalej.

Jestem ciekawska i uparta. Stwierdziłam, że spróbuję.

I koszmar bo po pierwsze – absolutnie nie miałam ochoty na białe pieczywo (niewiele osób naprawdę ma, to zwykłe uzależnienie powiązane ze zjawiskiem wheat belly). Ani na nic “normalnego”, czyli na dania które jada przynajmniej 50% Polaków, bo są związane z naszą tradycyjną kuchnią.


Z drugiej strony, jeszcze nie tak dawno lubiłam jeść płatki z mlekiem, biały chleb z dżemem, masło orzechowe, naleśniki, kotlety, frytki… Może ja sobie tą całą szkodliwość tychże wkręciłam? 


To wyzwanie było najgłupszym jakiego się podjęłam. Wytrzymałam trzy dni. Nie miałam ochoty na nic niezdrowego. Pierwszego dnia na śniadanie zjadłam biały chleb z dżemem, na obiad frytki i kotleta, na kolację naleśnika z masłem orzechowym. Tej nocy spało mi się źle. Następnego dnia jadłam podobnie, z tym, że wypiłam colę (od razu zrobiło mi się niedobrze), słodkie kakao instant i pizzę. Czułam się fatalnie, wieczorem wyskoczyła mi afta, pojawiły się trzy pryszcze, kaszel się nasilił. Trzeciego dnia na śniadanie zjadłam płatki lion. Z mlekiem, na ciepło.

I od tej pory poczułam się cała “zalepiona” śluzem. Było mi okropnie słodko i niedobrze. Bolała mnie głowa, bolał mnie brzuch.


Zaczęłam słuchać smutnych piosenek i chciało mi się tylko spaaaaać.

LIPA! Przerwałam ten głupi eksperyment.


Dzisiaj mam już 33,5 stopnia (wczoraj 32, czyli moja dawna “norma”) i czuję się nieco lepiej, ale wciąż słabo.

Głupotą było podjęcie się tak idiotycznego wyzwania wtedy, kiedy akurat moje objawy się nieco nasiliły. To, z czym przy normalnym odżywaniu (dobrym paliwie) mój organizm na luzie zwalcza, czasami na nieco mniejszym, ale wciąż niemal bezboleśnie, z syfiastym jedzenie (kiepskim paliwem) jest masakrą.

Czułam się, jakbym ciągnęła te dni na “oparach”.


Ogólnie – całą tą głupotę odpokutowuję ciągłym bólem głowy i przemęczeniem. Stąd przerwa na blogu, jestem wypompowana  z energii. Łatwiej działający sprzęt konserwować niż naprawiać. 


Nigdy więcej nie będę słuchać argumentów o umartwianiu się zdrowym odżywianiem. To niezdrowe przyczynia się do szybszej śmierci i gorszego samopoczucia. Na przyszłość będę pamiętać, że z głupotą się nie dyskutuje (ani się jej nie sprawdza!).


W tygodniu pewnie wrzucę tu jakiś zaplanowany wcześniej wpis, tymczasem potrzebuję czasu na regenerację i odpoczynek, więc na blogu raczej cisza. Nie odpisuję też na maile i “zawieszam” wszystkie projekty w których miałam brać udział.

PS. nie wiem jak mogłam być tak głupia, żeby sprawdzić jeszcze raz jakie są efekty spożywania krowiego mleka. Żaden dorosły ssak mleka nie pije (poza kotami które nauczyli ludzie, ale jak wynika z badań – te które piją, żyją  2 x krócej). Cóż, mam za swoje.


Pozostaje mi prosić Was o nie niecierpliwienie się z powodu braku odpowiedzi na maile – zawieszam inbox zero i staję się bardziej offline.


Wszystko powinno wrócić do normy z jakiś tydzień, przynajmniej tyle zazwyczaj mój organizm się “zbiera” na dobrym paliwie, na stare obroty wskoczę pewnie dopiero w grudniu. Bywa.

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

50
Dodaj komentarz

avatar
27 Comment threads
23 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyPotworekonaAniamalujeCzarownicująca Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daisy K
Gość

Jeju, kto Ci takich głupot nagadał! Niech sam sobie je to swoje ,,normalne żarcie". Koty mleka też nie piją, chyba że malutkie. Ja osobiście mleka od dziecka nie cierpiałam, zwracałam je za każdym razem kiedy mi wmuszali i teraz nawet z kawą nie moge wypić bez skrętów kiszek. Taka temperatura jest bardzo niezdrowa dla organizmu. Dużo zdrówka, dbaj o siebie. 🙂

Izabela
Gość

Wpis ten przypomniał mi jak kiedyś uwielbiałaś masło orzechowe tak bardzo że poświęciłaś mu odzielny post na blogu. Ale to było dawno 🙂
A co eksperymentu to nie był on za mądry, jednak człowiek uczy się na błędach. Zdrowia Aniu! :*

Czarownicująca
Gość

Aniu a jakbyś sobie sama zrobiła masło orzechowe?
Robię czasem z orzechów włoskich – namaczam i miksuję na możliwie gładko. Pycha! Nie potrzebuje dodatków, ale można i na słono i na słodko 🙂 Pasta z sezamu też jest super 😀

madzia
Gość

Skoro nie miałaś ochoty na nic niezdrowego to trzeba było nie jeść, przecież właśnie jednym z argumentów, dla których rozpoczęłaś eksperyment, było – jedzenie dla przyjemności…

Bebe
Gość

Czasem zupełnie Ciebie nie rozumiem, ale pewnie nie muszę 🙂 Pomimo wszystko zdrówka życzę gdziekolwiek regenerujesz swoje siły 😉

katiuszek
Gość

Ja równiez zycze zdrówka i regeneracji 🙂
zapraszam do mnie 🙂

ania notuje
Gość

Trzymaj się 🙂 I wracaj szybko do zdrowia 🙂

IVONA
Gość

Powiem Ci szczerze Aniu, że nie za bardzo mogę zrozumieć co kierowało Tobą aby taki eksperyment rozpocząć; Jeśli wiesz, że niektóre pokarmy Ci szkodzą to po co zaśmiecać swój organizm?
życzę szybkiego powrotu do formy:)pozdrawiam:)

Czarownicująca
Gość

A ja rozumiem – ciekawość!

IVONA
Gość

Jak dla mnie to niewystarczający argument:) tu przecież chodzi nie tylko o dobre samopoczucie ale i zdrowie Ani:)

Czarownicująca
Gość

Ania chyba wie o co mi chodzi, też jestem na diecie zdrowotnej od wielu miesięcy. Fakt, że mój stan na "normalnym" jedzeniu nie jest tak poważny jak Ani…
Po kilku miesiącach na swojej diecie zapominasz już, jak było wcześniej, zaczynasz się zastanawiać, czy sobie aby nie wmówiłaś, że coś Ci szkodzi albo z drugiej strony masz nadzieję, że chore narządy się zregenerowały i teraz nie będą tak źle reagować, no i "ludzie tak jedzą i nic im nie jest" (albo sto innych argumentów, np masz dość kłopotliwych sytuacji będąc z wizytą)… i próbujesz.
A Anka pojechała, mogła zaspokoić ciekawość wprowadzając "grzeszki" stopniowo

Czarownicująca
Gość

OK 🙂

Czarownicująca
Gość

Ania – z innej beczki: interesowałaś się dietą wg grupy krwi? Moja ciocia święcie w nią wierzy, od kilku miesięcy robi kurację bardzo trzymając się tej diety (u niej wygląda to trochę jak menu z paleo) i poprzechodziły jej różne dolegliwości, m.in. uspokaja się wredne RZS.
Sama nie wiem, co o tym sądzić, ale w liście przeciwwskazań przy mojej grupie są dania, które wiem, że mi szkodzą…i te od których jestem uzależniona ;]
Nie sugeruję, żeby się przestawiać, ale może jeszcze jakieś wskazania i przeciwwskazania Ci się narzucą, jeśli Twoja wypracowana dieta ma luki.

Czarownicująca
Gość

Nie ma co zapominać, że sugestie są bardzo uogólnione, trzeba je dopasować do siebie. Ty jesteś wyjątkowym przypadkiem.
Ciocia ma książkę amerykańskiego lekarza, ale teoria lektynowa jest mniej więcej ta sama.
A skorzystam z podanych przez Ciebie informacji o pokarmach przeciw śluzowi w oskrzelach 🙂 Spróbuję przeżyć tę jesień bez antyhistaminowych, po raz pierwszy od 10 lat ;]
Wracaj do zdrowia szybko!

Słonecznik
Gość

Pierwsze słyszę, że zdrowie odżywianie to umartwianie się :/

Wracaj szybko do zdrowia :*

M.
Gość

Faktycznie, uparciuch z Ciebie! Ja strasznie źle czuje się po wypiciu mleka, chociaż do niedawna je uwielbiałam. Teraz nawet kakao nie wypiję, bo czuje się, jakby mnie tramwaj rąbnął!

Publiczna Pralnia
Gość

głupiaś Ania, głupiaś. ja na szczęście rzadko spotykam się z marudzeniem odnosnie jedzenia, staram się ograniczać ilość takich znajomych, dla których to problem, dla własnej wygody (jestem weganką +100 do maruderstwa dla innych). ja codziennie się zastanawiam jak ludzie żyją jedząć takie gówno, mijam ich jak idą do mcdonalda, kfc, burgerkinga, zamiast wstąpić do warzywniaka czy normalnej knajpy obok na coś porządniejszego. wypisałabyś w wolnym czasie jakie jedzenie jest śluzotwórcze? mam pamiątkę z dzieciństwa za czasów astmy i problemów z oskrzelami, że co pójdę biegać to oskrzela swoje. mleka oczywiście nie piję, ale jest może coś jeszcze o czym nie… Czytaj więcej »

umyjpache
Gość

Zdrowiej!Według mnie, każda osoba, która krytykuje sposób życia drugiej osoby jest strasznym ksenofobem. Mamy XXI w. i takie problemy z ludźmi, że dla mnie to nie pojęte. Zamykanie się na świat w swojej jaskini nie jest niczym dobrym czego dowodzi historia. Fajnie by było gdyby ludzie nie krytykowali i nie negowali innych na każdym kroku, bo to smutne, że niektórzy myślą, że jeśli on coś robi w pewien sposób to inni też będą tak to robić. Wszyscy jesteśmy indywidualistami i to jest piękne. Gdyby cały świat robił wszystko w ten sam sposób, był taki sam to nie byłoby by sensu… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Yyyy, moim zdaniem po prostu nie umiesz znaleźć złotego środka. Kto powiedział, że 'normalne' jedzenie to to, którym napakowałaś się przez ostatnie dni? Twój organizm przyzwyczaił się do innej diety, do tego dochodzi nastawienie psychiczne, jak to określiłaś 'sama sobie wkręciłaś szkodliwość danych produktów' i dlatego tak zareagowałaś. Normalna psychiczna reakcja obronna organizmu. "Jem głównie intuicyjnie – kiedy człowiek nie jest uzależniony od cukru, mięsa i innych "uzależniaczy", z łatwością może wsłuchać się w głos swojego organizmu i intuicja sama wskaże mu najlepsze rozwiązania." najgorsza bzdura jaką słyszałam… Nie ma czegoś takiego jak intuicyjne odżywianie się. Organizm POTRZEBUJE mięsa, nabiału,… Czytaj więcej »

Olga Cecylia
Gość

Z tego co wiem, to cały nabiał jest śluzotwórczy. Nietolerancja laktozy wiąże się natomiast z odstawieniem MLEKA (oraz białego sera, niestety), a nie, jak napisałaś, wszystkich przetworów mlecznych. Kefiry, jogurty, masło, ser żółty – spokojnie można jeść z nietolerancją laktozy. Wiem co mówię, bo sama niestety ostatnio padłam ofiarą niedoboru laktazy, a od lat mieszkam z narzeczonym, który ma to wrodzone.

Zgodzę się tylko z jednym: że nietolerancja laktozy jest trochę demonizowana, bo w Europie nie zdarza się wcale tak często jak by się mogło wydawać – cierpi na nią co trzeci Polak, ale jedynie co 50 Szwed… 🙂

Czarownicująca
Gość

Olga – laktoza występuje nie tylko w samym mleku, mleko ma ok 4-5% ale śmietana i twaróg 3-4%, kefiry i jogurty też 3-4%!!!!!!!!!!!!!!!!, dopiero serek homo ma 2%, feta 1% a żółty ser 0,1%. Czyli de facto odstawienie samego mleka i serka to za mało ;]
Z drugiej strony nietolerancja laktozy jest bagatelizowana, bo sama w sobie niegroźna a jest preludium do wielu poważnych chorób.

Wiktoria Ardilla
Gość

Dziwi mnie, że całkiem wyeliminowałaś 'Twoje' jedzenie, na korzyść tego, co Ci nie służy. Taka zmiana u najzdrowszego człowieka wywołałaby co najmniej rewolucję żołądkową 🙂 To tak jak z malutkimi dziećmi, najpierw podaje się im nieprzetworzone pokarmy, a takie 'normalniejsze' wprowadza się stopniowo. Myślę, że jeśli chciałabyś wprowadzić do swojej diety pokarmy, które teraz Ci szkodzą, powinnaś najpierw wprowadzić jeden, niepewny składnik i przez kilka dni obserwować swój organizm. Całkowita wymiana jedzenia naraz nie mogła być obojętna dla Twojego organizmu, nieważne jak pozytywne było Twoje nastawienie. A skoro na niezdrowe jedzenie w ogóle nie masz ochoty, to nic na siłę,… Czytaj więcej »

wonka080
Gość

Aż dziwię się, że taką notkę czytam na Twoim blogu 🙂 Nie rozumiem tego "eksperymentu". Dochodź do siebie w takim razie 🙂

Szalone
Gość

Życzę szybkiego powrotu do normalność 😀
Co do mleka- ja piję go prawie dziennie od małego i nigdy nic mi nie jest, więc moim zdaniem to zależy od żołądka 🙂
zakupoholicyznadulicy.blogspot.com/

coraz-mniej
Gość

Czekamy dojdź do siebie nie nie martw, na pewno wrócisz do normy 🙂 trzymam kciuki, chociaż wiem że nie muszę bo na pewno sobie poradzisz :*

Czarownicująca
Gość

No, Anka, dałaś z grubej rury!

Wracaj do zdrowia!
Grzeszyłaś tylko 3 dni, więc życzę Ci gorąco, żebyś wróciła na pełne obroty szybciej :>

Rozumiem dokładnie Twój eksperyment, też mi się zdarzy czasem. Śmieję się, że to po to, żeby sobie przypomnieć, dlaczego z tego zrezygnowałam 🙂
Niskoglutenowa jest może upierdliwa w stosowaniu poza domem, ale nie biorę pod uwagę nawet, by zaniechać diety na kilkudniowy wyjazd – zamiast cieszyć się wyjazdem spędziłabym za dużo czasu w WC lub szukając WC ;]

Bilib World
Gość

Dbaj o siebie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ojej! To życzę Ci syzbkiego powrotu do zdrowia i nigdy więcej takich wyzwań sobie nie rób. Pozdrawiam Ciepło

Ola O.
Gość

Biedna jesteś :c Podziwiam Cię że podjęłaś się tego wyzwania… kuruj się i nie słuchaj głupot ! 😛

bognyprogram
Gość

Czytam, czytam i mam wrażenie, że jesteś z innej planety, no, w dobrym tego frazeologizmu znaczeniu:P Po 3 dniach już takie dolegliwości? Bardzo współczuję i życzę 4 stropni celsjusza więcej:)

TheColourfulSummer
Gość

Wracaj do zdrowia! 🙂

ona
Gość

Biały chleb do normalnego jedzenia nie należy, już dawno go nie jem, wolę te z ziarnami, mój ulubiony to słonecznikowy ten świeżo pieczony z Lidla lub Biedronki.
Biały chleb to najtańszy zapychacz, tak samo bułki, wiecie pewnie jak łatwo ulepić w dłoniach kulkę z białego chleba czy bułki, to wyobraźcie sobie tą kulkę w waszym żołądku i jelitach. Moja obecna filozofia jedzenia to lepiej mniej, a zdrowo. A tobie Aniu życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

Olga Cecylia
Gość

Jesteś pewna, że słonecznikowy odmrażany jest "ciemny"? W składzie nie ma mąki pełnoziarnistej.

ona
Gość

Ale ma mnóstwo słonecznika, często jadam też graham lub orkiszowy.

Agata Ucińska
Gość

Odpocznij i zregeneruj się. Ze zdrowym jedzeniem jest jeszcze tak, że jak nagle się wraca do śmieci to organizm b ostro reaguje, bo ma zmniejszoną tolerancję. Spirytus, który nie zabije alkoholika, przeciętną osobę ma szansę powalić. Ja ostatnio wywaliłam do końca mleko i gluten – aż sama jestem zaskoczona, czuję się rewelacyjnie!!! Wczoraj wzięłam kilka gryzów pizzy (domowej!) i poskręcało mi wnętrzności. Nie, dziękuję 😀 Z tej perspektywy umartwianie się to raczej zamulanie się zwykłym jedzeniem = brak energii, ospałość, alergie, choroby. Fuj! Kocham życie i po to mi zdrowy tryb życia, żeby korzystać z niego jak najpełniej.

Berciuch
Gość

Co nie zmienia faktu, że jednak podjęłaś wyzwanie, które – choć nie zakończyło się pozytywnie – nauczyło Cię czegoś nowego (lub raczej o czymś dobitnie przypomniało) 🙂 Przyznanie się przed samym sobą do błędu to też sukces 🙂 Zdrowiej, Aniu! 🙂

Potworek
Gość

Cholera a ja lubie mleko. Nie ze uzaleznienie, ale wlasnie w ramach owsianki czy kakao. Mleko sojowe i ryzowe mi nie smakuje, przejdzie tylko w nalesnikach. Migdalowe totalnie za drogie. Aczkolwiek biale pieczywo w ogole mi nie smakuje. Lubie graham i zytnie pelnoziarniste. Mam nadzieje ze szybko wrocisz do dobrego funkcjonowania. Czym siem

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O tych produktach sluztworczych tez chetnie przeczytam.

A po drugie tak czytam i czytam i nie rozumiem jak mozna swiadomie sobie szkodzic chocby dla eksperymentu, eh
Bo skoro wiesz ze cos ci szkodzi to tego nie jesz poprostu, ja nie moge jesc bananow, po jablku mam zgage, patrzac na ryz juz mi sie zyc odechciewa.

Osobiscie uwielbiam mleko moglabym pic zamiast sokow 😀

jakis czas temu napisalam posta ale nie moglam dodac nawet jako anonimowy….

Martyna

Previous
Cudze chwalicie, swego nie znacie – o fajnym miejscu na ładowanie baterii
Przerwa na blogu