Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Przerwa na blogu

     Stało się – zignorowałam ostrzeżenia organizmu i mam za swoje. Zaczęło się od durnego wyzwania – postanowiłam spróbować przez tydzień odżywiać się jak “normalny” człowiek. Wiecie, biały chleb, słodycze, płatki z mlekiem i takie tam. To był błąd.   Lubię swój sposób odżywiania który długo wypracowywałam.  Jem głównie intuicyjnie – kiedy człowiek nie jest uzależniony od cukru, mięsa i innych “uzależniaczy”, z łatwością może wsłuchać się w głos swojego organizmu i intuicja sama wskaże mu najlepsze rozwiązania.  Zazwyczaj jem dużo warzyw, kaszy jaglanej (osusza oskrzela), cebuli (kwercetyna), czosnku, imbiru (gingerol), rosołu (acetylcysteine). Jem dużo na ostro (kapsaicyna jest jedną z najlepszych dla mojego zdrowia substancji ever). Nie stronię od dzikiego ryżu, ryb morskich, drobiu w niewielkich ilościach, kurkumy, kolendry i wielu innych ziół.

Nie odmawiam sobie białych makaronów w umiarkowanych ilościach (jak dorzucę odpowiednie przyprawy, to i tak się wszystko ładnie neutralizuje), czasami jem jakieś słodycze czy pizzę.  Piję głównie zioła, wyciskane soki i różne warzywne lub owocowe smoothie. Jest ok, nie mam poczucia, że się umartwiam.

Wyrzuciłam natomiast z diety wszystko, co sprawia, że czuję się po tym gorzej albo to, co jest śluzotwórcze. Np. mleko.

Przy moich niesfornych oskrzelach to niezmiernie ważne.

Ale ciągle słyszę argumenty, że zdrowe odżywianie jest umartwianiem się, że lepiej jest jeść dla przyjemności i tak dalej.

Jestem ciekawska i uparta. Stwierdziłam, że spróbuję.

I koszmar bo po pierwsze – absolutnie nie miałam ochoty na białe pieczywo (niewiele osób naprawdę ma, to zwykłe uzależnienie powiązane ze zjawiskiem wheat belly). Ani na nic “normalnego”, czyli na dania które jada przynajmniej 50% Polaków, bo są związane z naszą tradycyjną kuchnią.


Z drugiej strony, jeszcze nie tak dawno lubiłam jeść płatki z mlekiem, biały chleb z dżemem, masło orzechowe, naleśniki, kotlety, frytki… Może ja sobie tą całą szkodliwość tychże wkręciłam? 


To wyzwanie było najgłupszym jakiego się podjęłam. Wytrzymałam trzy dni. Nie miałam ochoty na nic niezdrowego. Pierwszego dnia na śniadanie zjadłam biały chleb z dżemem, na obiad frytki i kotleta, na kolację naleśnika z masłem orzechowym. Tej nocy spało mi się źle. Następnego dnia jadłam podobnie, z tym, że wypiłam colę (od razu zrobiło mi się niedobrze), słodkie kakao instant i pizzę. Czułam się fatalnie, wieczorem wyskoczyła mi afta, pojawiły się trzy pryszcze, kaszel się nasilił. Trzeciego dnia na śniadanie zjadłam płatki lion. Z mlekiem, na ciepło.

I od tej pory poczułam się cała “zalepiona” śluzem. Było mi okropnie słodko i niedobrze. Bolała mnie głowa, bolał mnie brzuch.


Zaczęłam słuchać smutnych piosenek i chciało mi się tylko spaaaaać.

LIPA! Przerwałam ten głupi eksperyment.


Dzisiaj mam już 33,5 stopnia (wczoraj 32, czyli moja dawna “norma”) i czuję się nieco lepiej, ale wciąż słabo.

Głupotą było podjęcie się tak idiotycznego wyzwania wtedy, kiedy akurat moje objawy się nieco nasiliły. To, z czym przy normalnym odżywaniu (dobrym paliwie) mój organizm na luzie zwalcza, czasami na nieco mniejszym, ale wciąż niemal bezboleśnie, z syfiastym jedzenie (kiepskim paliwem) jest masakrą.

Czułam się, jakbym ciągnęła te dni na “oparach”.


Ogólnie – całą tą głupotę odpokutowuję ciągłym bólem głowy i przemęczeniem. Stąd przerwa na blogu, jestem wypompowana  z energii. Łatwiej działający sprzęt konserwować niż naprawiać. 


Nigdy więcej nie będę słuchać argumentów o umartwianiu się zdrowym odżywianiem. To niezdrowe przyczynia się do szybszej śmierci i gorszego samopoczucia. Na przyszłość będę pamiętać, że z głupotą się nie dyskutuje (ani się jej nie sprawdza!).


W tygodniu pewnie wrzucę tu jakiś zaplanowany wcześniej wpis, tymczasem potrzebuję czasu na regenerację i odpoczynek, więc na blogu raczej cisza. Nie odpisuję też na maile i “zawieszam” wszystkie projekty w których miałam brać udział.

PS. nie wiem jak mogłam być tak głupia, żeby sprawdzić jeszcze raz jakie są efekty spożywania krowiego mleka. Żaden dorosły ssak mleka nie pije (poza kotami które nauczyli ludzie, ale jak wynika z badań – te które piją, żyją  2 x krócej). Cóż, mam za swoje.


Pozostaje mi prosić Was o nie niecierpliwienie się z powodu braku odpowiedzi na maile – zawieszam inbox zero i staję się bardziej offline.


Wszystko powinno wrócić do normy z jakiś tydzień, przynajmniej tyle zazwyczaj mój organizm się “zbiera” na dobrym paliwie, na stare obroty wskoczę pewnie dopiero w grudniu. Bywa.

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

50
Dodaj komentarz

avatar
27 Comment threads
23 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyPotworekonaAniamalujeCzarownicująca Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daisy K
Gość

Jeju, kto Ci takich głupot nagadał! Niech sam sobie je to swoje ,,normalne żarcie". Koty mleka też nie piją, chyba że malutkie. Ja osobiście mleka od dziecka nie cierpiałam, zwracałam je za każdym razem kiedy mi wmuszali i teraz nawet z kawą nie moge wypić bez skrętów kiszek. Taka temperatura jest bardzo niezdrowa dla organizmu. Dużo zdrówka, dbaj o siebie. 🙂

Izabela
Gość

Wpis ten przypomniał mi jak kiedyś uwielbiałaś masło orzechowe tak bardzo że poświęciłaś mu odzielny post na blogu. Ale to było dawno 🙂
A co eksperymentu to nie był on za mądry, jednak człowiek uczy się na błędach. Zdrowia Aniu! :*

Czarownicująca
Gość

Aniu a jakbyś sobie sama zrobiła masło orzechowe?
Robię czasem z orzechów włoskich – namaczam i miksuję na możliwie gładko. Pycha! Nie potrzebuje dodatków, ale można i na słono i na słodko 🙂 Pasta z sezamu też jest super 😀

madzia
Gość

Skoro nie miałaś ochoty na nic niezdrowego to trzeba było nie jeść, przecież właśnie jednym z argumentów, dla których rozpoczęłaś eksperyment, było – jedzenie dla przyjemności…

Bebe
Gość

Czasem zupełnie Ciebie nie rozumiem, ale pewnie nie muszę 🙂 Pomimo wszystko zdrówka życzę gdziekolwiek regenerujesz swoje siły 😉

katiuszek
Gość

Ja równiez zycze zdrówka i regeneracji 🙂
zapraszam do mnie 🙂

ania notuje
Gość

Trzymaj się 🙂 I wracaj szybko do zdrowia 🙂

IVONA
Gość

Powiem Ci szczerze Aniu, że nie za bardzo mogę zrozumieć co kierowało Tobą aby taki eksperyment rozpocząć; Jeśli wiesz, że niektóre pokarmy Ci szkodzą to po co zaśmiecać swój organizm?
życzę szybkiego powrotu do formy:)pozdrawiam:)

Czarownicująca
Gość

A ja rozumiem – ciekawość!

IVONA
Gość

Jak dla mnie to niewystarczający argument:) tu przecież chodzi nie tylko o dobre samopoczucie ale i zdrowie Ani:)

Czarownicująca
Gość

Ania chyba wie o co mi chodzi, też jestem na diecie zdrowotnej od wielu miesięcy. Fakt, że mój stan na "normalnym" jedzeniu nie jest tak poważny jak Ani…
Po kilku miesiącach na swojej diecie zapominasz już, jak było wcześniej, zaczynasz się zastanawiać, czy sobie aby nie wmówiłaś, że coś Ci szkodzi albo z drugiej strony masz nadzieję, że chore narządy się zregenerowały i teraz nie będą tak źle reagować, no i "ludzie tak jedzą i nic im nie jest" (albo sto innych argumentów, np masz dość kłopotliwych sytuacji będąc z wizytą)… i próbujesz.
A Anka pojechała, mogła zaspokoić ciekawość wprowadzając "grzeszki" stopniowo

Czarownicująca
Gość

OK 🙂

Czarownicująca
Gość

Ania – z innej beczki: interesowałaś się dietą wg grupy krwi? Moja ciocia święcie w nią wierzy, od kilku miesięcy robi kurację bardzo trzymając się tej diety (u niej wygląda to trochę jak menu z paleo) i poprzechodziły jej różne dolegliwości, m.in. uspokaja się wredne RZS.
Sama nie wiem, co o tym sądzić, ale w liście przeciwwskazań przy mojej grupie są dania, które wiem, że mi szkodzą…i te od których jestem uzależniona ;]
Nie sugeruję, żeby się przestawiać, ale może jeszcze jakieś wskazania i przeciwwskazania Ci się narzucą, jeśli Twoja wypracowana dieta ma luki.

Czarownicująca
Gość

Nie ma co zapominać, że sugestie są bardzo uogólnione, trzeba je dopasować do siebie. Ty jesteś wyjątkowym przypadkiem.
Ciocia ma książkę amerykańskiego lekarza, ale teoria lektynowa jest mniej więcej ta sama.
A skorzystam z podanych przez Ciebie informacji o pokarmach przeciw śluzowi w oskrzelach 🙂 Spróbuję przeżyć tę jesień bez antyhistaminowych, po raz pierwszy od 10 lat ;]
Wracaj do zdrowia szybko!

Słonecznik
Gość

Pierwsze słyszę, że zdrowie odżywianie to umartwianie się :/

Wracaj szybko do zdrowia :*

M.
Gość

Faktycznie, uparciuch z Ciebie! Ja strasznie źle czuje się po wypiciu mleka, chociaż do niedawna je uwielbiałam. Teraz nawet kakao nie wypiję, bo czuje się, jakby mnie tramwaj rąbnął!

Publiczna Pralnia
Gość

głupiaś Ania, głupiaś. ja na szczęście rzadko spotykam się z marudzeniem odnosnie jedzenia, staram się ograniczać ilość takich znajomych, dla których to problem, dla własnej wygody (jestem weganką +100 do maruderstwa dla innych). ja codziennie się zastanawiam jak ludzie żyją jedząć takie gówno, mijam ich jak idą do mcdonalda, kfc, burgerkinga, zamiast wstąpić do warzywniaka czy normalnej knajpy obok na coś porządniejszego. wypisałabyś w wolnym czasie jakie jedzenie jest śluzotwórcze? mam pamiątkę z dzieciństwa za czasów astmy i problemów z oskrzelami, że co pójdę biegać to oskrzela swoje. mleka oczywiście nie piję, ale jest może coś jeszcze o czym nie… Czytaj więcej »

umyjpache
Gość

Zdrowiej!Według mnie, każda osoba, która krytykuje sposób życia drugiej osoby jest strasznym ksenofobem. Mamy XXI w. i takie problemy z ludźmi, że dla mnie to nie pojęte. Zamykanie się na świat w swojej jaskini nie jest niczym dobrym czego dowodzi historia. Fajnie by było gdyby ludzie nie krytykowali i nie negowali innych na każdym kroku, bo to smutne, że niektórzy myślą, że jeśli on coś robi w pewien sposób to inni też będą tak to robić. Wszyscy jesteśmy indywidualistami i to jest piękne. Gdyby cały świat robił wszystko w ten sam sposób, był taki sam to nie byłoby by sensu… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Yyyy, moim zdaniem po prostu nie umiesz znaleźć złotego środka. Kto powiedział, że 'normalne' jedzenie to to, którym napakowałaś się przez ostatnie dni? Twój organizm przyzwyczaił się do innej diety, do tego dochodzi nastawienie psychiczne, jak to określiłaś 'sama sobie wkręciłaś szkodliwość danych produktów' i dlatego tak zareagowałaś. Normalna psychiczna reakcja obronna organizmu. "Jem głównie intuicyjnie – kiedy człowiek nie jest uzależniony od cukru, mięsa i innych "uzależniaczy", z łatwością może wsłuchać się w głos swojego organizmu i intuicja sama wskaże mu najlepsze rozwiązania." najgorsza bzdura jaką słyszałam… Nie ma czegoś takiego jak intuicyjne odżywianie się. Organizm POTRZEBUJE mięsa, nabiału,… Czytaj więcej »

Olga Cecylia
Gość

Z tego co wiem, to cały nabiał jest śluzotwórczy. Nietolerancja laktozy wiąże się natomiast z odstawieniem MLEKA (oraz białego sera, niestety), a nie, jak napisałaś, wszystkich przetworów mlecznych. Kefiry, jogurty, masło, ser żółty – spokojnie można jeść z nietolerancją laktozy. Wiem co mówię, bo sama niestety ostatnio padłam ofiarą niedoboru laktazy, a od lat mieszkam z narzeczonym, który ma to wrodzone.

Zgodzę się tylko z jednym: że nietolerancja laktozy jest trochę demonizowana, bo w Europie nie zdarza się wcale tak często jak by się mogło wydawać – cierpi na nią co trzeci Polak, ale jedynie co 50 Szwed… 🙂

Czarownicująca
Gość

Olga – laktoza występuje nie tylko w samym mleku, mleko ma ok 4-5% ale śmietana i twaróg 3-4%, kefiry i jogurty też 3-4%!!!!!!!!!!!!!!!!, dopiero serek homo ma 2%, feta 1% a żółty ser 0,1%. Czyli de facto odstawienie samego mleka i serka to za mało ;]
Z drugiej strony nietolerancja laktozy jest bagatelizowana, bo sama w sobie niegroźna a jest preludium do wielu poważnych chorób.

Wiktoria Ardilla
Gość

Dziwi mnie, że całkiem wyeliminowałaś 'Twoje' jedzenie, na korzyść tego, co Ci nie służy. Taka zmiana u najzdrowszego człowieka wywołałaby co najmniej rewolucję żołądkową 🙂 To tak jak z malutkimi dziećmi, najpierw podaje się im nieprzetworzone pokarmy, a takie 'normalniejsze' wprowadza się stopniowo. Myślę, że jeśli chciałabyś wprowadzić do swojej diety pokarmy, które teraz Ci szkodzą, powinnaś najpierw wprowadzić jeden, niepewny składnik i przez kilka dni obserwować swój organizm. Całkowita wymiana jedzenia naraz nie mogła być obojętna dla Twojego organizmu, nieważne jak pozytywne było Twoje nastawienie. A skoro na niezdrowe jedzenie w ogóle nie masz ochoty, to nic na siłę,… Czytaj więcej »

wonka080
Gość

Aż dziwię się, że taką notkę czytam na Twoim blogu 🙂 Nie rozumiem tego "eksperymentu". Dochodź do siebie w takim razie 🙂

Szalone
Gość

Życzę szybkiego powrotu do normalność 😀
Co do mleka- ja piję go prawie dziennie od małego i nigdy nic mi nie jest, więc moim zdaniem to zależy od żołądka 🙂
zakupoholicyznadulicy.blogspot.com/

coraz-mniej
Gość

Czekamy dojdź do siebie nie nie martw, na pewno wrócisz do normy 🙂 trzymam kciuki, chociaż wiem że nie muszę bo na pewno sobie poradzisz :*

Czarownicująca
Gość

No, Anka, dałaś z grubej rury!

Wracaj do zdrowia!
Grzeszyłaś tylko 3 dni, więc życzę Ci gorąco, żebyś wróciła na pełne obroty szybciej :>

Rozumiem dokładnie Twój eksperyment, też mi się zdarzy czasem. Śmieję się, że to po to, żeby sobie przypomnieć, dlaczego z tego zrezygnowałam 🙂
Niskoglutenowa jest może upierdliwa w stosowaniu poza domem, ale nie biorę pod uwagę nawet, by zaniechać diety na kilkudniowy wyjazd – zamiast cieszyć się wyjazdem spędziłabym za dużo czasu w WC lub szukając WC ;]

Bilib World
Gość

Dbaj o siebie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ojej! To życzę Ci syzbkiego powrotu do zdrowia i nigdy więcej takich wyzwań sobie nie rób. Pozdrawiam Ciepło

Ola O.
Gość

Biedna jesteś :c Podziwiam Cię że podjęłaś się tego wyzwania… kuruj się i nie słuchaj głupot ! 😛

bognyprogram
Gość

Czytam, czytam i mam wrażenie, że jesteś z innej planety, no, w dobrym tego frazeologizmu znaczeniu:P Po 3 dniach już takie dolegliwości? Bardzo współczuję i życzę 4 stropni celsjusza więcej:)

TheColourfulSummer
Gość

Wracaj do zdrowia! 🙂

ona
Gość

Biały chleb do normalnego jedzenia nie należy, już dawno go nie jem, wolę te z ziarnami, mój ulubiony to słonecznikowy ten świeżo pieczony z Lidla lub Biedronki.
Biały chleb to najtańszy zapychacz, tak samo bułki, wiecie pewnie jak łatwo ulepić w dłoniach kulkę z białego chleba czy bułki, to wyobraźcie sobie tą kulkę w waszym żołądku i jelitach. Moja obecna filozofia jedzenia to lepiej mniej, a zdrowo. A tobie Aniu życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

Olga Cecylia
Gość

Jesteś pewna, że słonecznikowy odmrażany jest "ciemny"? W składzie nie ma mąki pełnoziarnistej.

ona
Gość

Ale ma mnóstwo słonecznika, często jadam też graham lub orkiszowy.

Agata Ucińska
Gość

Odpocznij i zregeneruj się. Ze zdrowym jedzeniem jest jeszcze tak, że jak nagle się wraca do śmieci to organizm b ostro reaguje, bo ma zmniejszoną tolerancję. Spirytus, który nie zabije alkoholika, przeciętną osobę ma szansę powalić. Ja ostatnio wywaliłam do końca mleko i gluten – aż sama jestem zaskoczona, czuję się rewelacyjnie!!! Wczoraj wzięłam kilka gryzów pizzy (domowej!) i poskręcało mi wnętrzności. Nie, dziękuję 😀 Z tej perspektywy umartwianie się to raczej zamulanie się zwykłym jedzeniem = brak energii, ospałość, alergie, choroby. Fuj! Kocham życie i po to mi zdrowy tryb życia, żeby korzystać z niego jak najpełniej.

Berciuch
Gość

Co nie zmienia faktu, że jednak podjęłaś wyzwanie, które – choć nie zakończyło się pozytywnie – nauczyło Cię czegoś nowego (lub raczej o czymś dobitnie przypomniało) 🙂 Przyznanie się przed samym sobą do błędu to też sukces 🙂 Zdrowiej, Aniu! 🙂

Potworek
Gość

Cholera a ja lubie mleko. Nie ze uzaleznienie, ale wlasnie w ramach owsianki czy kakao. Mleko sojowe i ryzowe mi nie smakuje, przejdzie tylko w nalesnikach. Migdalowe totalnie za drogie. Aczkolwiek biale pieczywo w ogole mi nie smakuje. Lubie graham i zytnie pelnoziarniste. Mam nadzieje ze szybko wrocisz do dobrego funkcjonowania. Czym siem

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O tych produktach sluztworczych tez chetnie przeczytam.

A po drugie tak czytam i czytam i nie rozumiem jak mozna swiadomie sobie szkodzic chocby dla eksperymentu, eh
Bo skoro wiesz ze cos ci szkodzi to tego nie jesz poprostu, ja nie moge jesc bananow, po jablku mam zgage, patrzac na ryz juz mi sie zyc odechciewa.

Osobiscie uwielbiam mleko moglabym pic zamiast sokow 😀

jakis czas temu napisalam posta ale nie moglam dodac nawet jako anonimowy….

Martyna

Previous
Cudze chwalicie, swego nie znacie – o fajnym miejscu na ładowanie baterii
Przerwa na blogu