Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Nie zabijaj dziecka swego


  Nie mogę przejść obojętnie obok tematu kreatywności w szkołach. Bo nie mogę. Dlatego to piszę. 
 Uwielbiam dzieci i doskonale zdaję sobie sprawę z ich przeogromnych możliwości – są niesamowicie kreatywne i potrafią wymyślić rzeczy, o których nawet filozofom się nie śniło. Co więcej – same są najwybitniejszymi filozofami, artystami i bardzo szeroko rozumianymi twórcami. 

Zabijają je dorośli. Zabijają najpiękniejsze co jest w dziecku, czyli… dziecko.
  Lubię, kiedy w dziecku jest 100 % dziecka.  Nie cierpię, kiedy jakiś nadopiekuńczy rodzic zabrania dziecku gry w piłkę “bo się zgrzejesz”, gry w śnieżki “bo się zaziębisz” , śpiewania, bo “za głośno”, odzywania się bez pytania “bo tak” i zabawy z kolegą “bo nie i już”. Niestety wszystkie te sytuacje są autentyczne i szczerze współczuję wszystkim tym dzieciom. Bo są to dzieci są tresowane, które powoli tracą swoje wewnętrzne dziecko
Te dzieci w wieku dorastania drastycznie się buntują i robią złe rzeczy. Nie mam na myśli niedozwolonych, bo to dobrze kiedy dziecko się buntuje. Mam na myśli rzeczy złe w sensie moralnym. Nie spalonego  kolegami w parku blanta czy piwo nad Wisłą. Chodzi mi o robienie krzywdy innym ludziom, przecież te negatywne emocje i frustracja gdzieś muszą znaleźć ujście… I niestety znajdują w nieodpowiedni sposób.

 Nie rozumiem tez rodziców, którzy pchają swoje dzieci na wszystkie możliwe zajęcia pozalekcyjne. O ile angielski czy jakieś JEDNE zajęcia taneczne/muzyczne/sportowe/inne jestem w stanie zrozumieć, o tyle całej ich masy już nie. 
Po pierwsze – dzieciaki które grają w piłkę dla zabawy są w nią tysiąc razy lepsze. Bo mogą popełniać błędy, bo trener nie krzyczy, bo trening (zabawa) jest całkowicie dobrowolny. Bo nie ma schematu. Owszem, trenerzy są potrzebni, ale nie zastąpią nigdy swobodnej zabawy. Kiedy jakiś dzieciak gra w piłkę głównie na treningach, to traci powoli to, co najważniejsze, czyli kreatywne myślenie. Nie układa sobie w głowie sytuacji, bo trener wymyślił już jakiś schemat, jakiś plan, a oni mają go tylko realizować. W swoim życiu obserwowałam naprawdę dużo dzieci i z doświadczenia wiem, że osoby będące na różnego rodzaju treningach niepozorne i niezauważone często pokazują zupełnie inne oblicze i sposób gry poza treningiem, na podwórku czy dzikim leśnym boisku. Bo nikt od nich nie wymaga, bo mogą w końcu próbować, potykać się, dochodzić empirycznie do najlepszych rozwiązań !

 To samo jest z wszelkiej maści zajęciami plastycznymi. Moja młodsza siostra wspaniale rysuje, kiedy sama wyciąga kredki i kartki. Kiedy ma narysować jakąś pracę do szkoły, to broni się przed tym jak może – nagle robi się głodna, albo musi do ubikacji 🙂 I nie da się ukryć – rysunki które wykonuje w ramach zadania domowego są dużo gorsze niż te, które rysuje spontanicznie, bo ma ochotę. Podobnie jak ja – tymi słabymi, robionymi “na odwal się”, wygrywa różnego rodzaju konkursy, chociaż wcale jej na nich nie zależy ( u mnie chodzi o słowo pisane, ja rysować nie umiem 😛 ). Co śmieszniejsze – dotyczy to tylko prac, które robimy nie-z-własnej-woli i się w nie nie angażujemy 🙂

 Salvador  Dalí  nigdy nie ukończył egzaminów w Królewskiej Akademii Sztuki. Jak słusznie zauważył – był bardziej utalentowany od wszystkich egzaminatorów razem wziętych. (No niech ktoś powie, że nie był!). Dzisiaj Jego obrazy warte są fortunę. Einsteina nie przyjęli kiedyś na studia, bo nie zaliczył przedmiotów humanistycznych, dzisiaj Jego nazwisko zna prawie każdy. Co za frajerzy z tych egzaminatorów!
 Jeszcze jedno wielkie nazwisko – Quentin Tarantino, genialny człowiek filmu.
( Cytuję za Wikipedią, wytłuszczając to, co jest dla mnie wygodne  i gwiazdkując to, co blogger może uznać za niestosowne 🙂

Był fatalnym uczniem, z jednym wyjątkiem – uwielbiał lekcje historiiHistoria jest jak dobre stare kino. Przed twoimi oczami przesuwają się bohaterowie: zwycięzcy i straceńcy. A ty nie musisz biedzić się nad scenariuszem, bo jest już gotowy – podkreśla Tarantino. Robił za szkolnego przygłupa. Dużo wagarował. W pewnym momencie matka pozwoliła mu na rzucenie szkoły, co też uczynił w wieku szesnastu lat. Powiedział potem: Nienawidziłem pierd*lonej szkoły. Nawet nie zadawałem sobie trudu, żeby przejść do następnej klasy

Hmm, nie ma takiego filmu Tarantino, obok którego przeszłabym obojętnie! Ktoś powie, że jestem bardzo stronnicza i niczym tekściarze biuletynów wszystkich tych sekt wybieram tylko te przykłady, które są dla mnie wygodne. Ten ktoś będzie miał rację, bo pewnie jest kilka osób, które uczyły się dobrze i osiągnęły sukces. Jestem jednak pewna, że te osoby nie kuły na blaszkę i nie ślęczały nad książkami przerabiając po “trzy lekcje naprzód”. 
Ci, którzy byli potulni i zawsze robili to, czego od nich wymagano mają mentalność psa/żołnierza (nie stereotyp, tylko skrót myślowy). Dopóki ktoś daje im rozkaz, polecenie,karę i nagrodę, to robią wszystko dobrze. Ale nie myślą kreatywnie. A ja o kreatywności rozprawiam, o tworzeniu czegoś nowego, o stawianiu krok do przodu, deptaniu ścieżki dla przyszłych pokoleń, budowaniu mostu, po którym przejdą kolejni, nowi, inni (oby lepsi od nas!).

W szkole zły jest schemat, “przerabianie programu”, brak miejsca i czasu na poznanie zainteresowań uczniów. Nauczyciele powinni zarabiać dużo, dużo więcej. Tyle, żeby sami mieli czas się rozwijać, pieniądze na dobrą książkę i bilet do teatru. Tyle, żeby mogli swobodnie śledzić najnowsze trendy, filmy, seriale i mody które kręcą ich uczniów, żeby mogli ich lepiej zrozumieć i się do nich dopasować. Nie odwrotnie! Dobry nauczyciel dostosowuje metody nauczania do swoich uczniów, nie wymaga , żeby to uczniowie się do niego dopasowali. 
 jestem z tych, co to olewali lektury i dobrze zdali maturę, z tych, co często nie słuchali nauczycieli i ich ignorowali. W 3 LO czytałam sobie na polskim książki do filozofii, bo lekcja nie była wstanie nic mi zaoferować. W gimnazjum robiłam tak na matmie, fizyce i wielu innych przedmiotach. Jeśli mam być szczera, to trafiłam w życiu tylko na garstkę dobrych nauczycieli. W podstawówce – brak. Myślę od 3 minut i nie jestem w stanie przypomnieć sobie jakiegoś fajnego nauczyciela. Najlepsza była nauczycielka od polskiego, bo pozwalała mi na własne interpretacje pytań na klasówkach 🙂 W gimnazjum ciężko, ale pasję na pewno miała nauczycielka od historii. W LO ciut więcej – na angielskim było bardzo indywidualne podejście do każdego ucznia, co fajnie zaprocentowało na maturach. Nauczycielki od matmy i chemii (chociaż mocno nienawidzone przez dużą grupę uczniów), naprawdę nauczały, bo takich co to tylko uczyli było na pęczki. Starał się pan od PO (specyficzny :)), nie mogę przemilczeć nauczycielki od polskiego  z klas 1-2 i wychowawcy – historyka. Metody skrajnie różne i chociaż nie zaglądałam w domu do podręcznika do żadnego z tych przedmiotów, to naprawdę wiele pamiętam z lekcji nawet teraz :). 
 W szkolnictwie siedzi całe mnóstwo osób, które mają wiedzę, ale nie umieją jej sprzedać. Będę brutalna niczym twardy kapitalizm i biblijne prawo – nie umiesz nauczać, to wypie*dalaj ze szkoły. Szukaj chleba gdzie indziej, nie psuj kolejnych ludzi, nie zabijaj ich, nie niszcz im młodości! 
Prawdziwy nauczyciel to taki, który uczy Cię tak, że nawet nie zauważasz kiedy się nauczyłeś, a wszystko umiesz. 

 Czy szkoła jest potrzebna? Tak, jest. W innej formie, ale jest.
 Wrzucę tu dwie części fajnego wykładu :




Mam nadzieję, że chociaż jedna osoba się pokusiła i obejrzała. Mężczyzna dość charyzmatyczny i umie zbudować zainteresowanie swoimi słowami. O samej kreatywności nie było aż tak wiele, ale miło się słucha/ogląda 🙂

Nie łudzę się, że jeśli zostanę nauczycielką w klasach 1-3, to będę zmieniać świat  . Nawet nie wiem, czy będę nauczycielką. Chciałabym tylko, żeby program traktowano w sposób elastyczny i przedefiniowano słowo szkoła po raz kolejny. Tak, żeby chodziło się do niej dla przyjemności i żeby można się w niej było czegoś nauczyć, żeby każdy poziom nie kończył się idiotycznym egzaminem w stylu “wstrzel się głupi klucz i uważaj, żebyś nie pisał za mądrze”.
 Chętnie poczytam Wasze sugestie na temat szkolnictwa 🙂

Tekst przerzuciłam z mojego starego, nieczynnego już bloga, powstał tuż przed 1 rokiem studiów 😉


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉



Uściski, Ania

80
Dodaj komentarz

avatar
33 Comment threads
47 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeFarizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)Jak ona to robiJezula Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

polać jej! mądrze prawi

Bogu
Gość

W czasie czytania tekstu miałam właśnie ochotę wrzucić tego TEDTalka w komentarzu 🙂 Zgadzam się w 100% i z Tobą i z Robinsonem

tonia
Gość

Kocham cie za ten post :* Nie będę się jakoś rozpisywać, ale dodam jeszcze ze wg mnie nawet obowiązkowa matura konkretnych przedmiotów jest bezsensem. Jako przykład podam mojego męża, który o mały włos nie zdał matury z polskiego (setki godzin korepetycji go uratowały), a na studiach na politechnice miał stypendium naukowe i jest świetnym specjalistą w swojej dziedzinie

Jelenicå Wadera
Gość

Aby móc coś w ogóle interpretować – nie tylko "jedynymi słusznymi drogami" – trzeba najpierw te książki, wiersze itd. po prostu przeczytać. Chciałabym zauważyć, że kanon lektur i tak zawęża się coraz bardziej, a po drugie – także i ulega zmianom, aby dzieci i młodzież zachęcić do "przerobienia" jakiegokolwiek skupiska treści. Przykładowe książki są wybrane tak, aby pokazać np. wzorzec danego stylu, epoki. Łatwiej jest pokazać obrazek i opisywać go, "namacalnie" pokazując o co chodzi, a potem wdawać się w szczegóły, niż "odmawiać" punkty teoretyczne, które i tak podopiecznym umkną, bo nie będą mieć ani jednego punktu zaczepienia. Ogólną wiedzę… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zastanawia mnie to co napisałaś, że "Ogólną wiedzę każdy powinien posiadać, albo chociaż mieć mgłę jej zarysu, bo to, kto jakim jest umysłem, niema tu nic do rzeczy."Ogólną wiedzę, tak? A co masz na myśli mówiąc właśnie ogólna wiedza? Trochę z polskiego, trochę z geografii, trochę z chemii? Czy co? Bo nie rozumiem? Lepiej Twoim zdaniem jest mieć ogólną wiedzę i w sumie nie wiedzieć nic, czy być znawcą w konkretnej dziedzinie i w tym się specjalizować?Wydaje mi się, że każdy z nas chętnie uczy się przedmiotów lub zagadnień, które go interesują. Co ma do rzeczy podany Twój przykład o… Czytaj więcej »

Jelenicå Wadera
Gość

Podstawowa wiedza, to wszystko, co jest bazą do ogólnego życia. Łącznie z alfabetem, nauką tabliczki mnożenia, informacjami – gdzie "leży" Polska itd. Dziecko na początku niczego świadome nie jest, dopiero później wie, co woli, a co mu "nie pasuje" – ale to dopiero wtedy, kiedy w ogóle cokolwiek liźnie. A specjalizacje można wybrać już w gimnazjum (wiadomo, nie tak precyzyjną) czy liceum i technikum, które wymieniłeś/aś, a na studiach poświęcić się temu, co się naprawdę lubi. Ot, tyle. Więc nie wiem, z czym był problem, bo Twoja wypowiedź pokrywa się z myślą zamkniętą w zacytowanym zdaniu. Mowa była o literaturze… Czytaj więcej »

megirosa
Gość

"Ale LO, technikum czy zawodówka to ostatnia ścieżka do dorosłego życia." (Anonimowy z 18:32)

W przypadku zawodówki może masz rację, ale liceum OGÓLNOkształcące to dopiero przygotowanie do studiów. Uważam, że człowiek, który chce zdobyć wyższe wykształcenie powinien mieć otwarty umysł, nie zamykać się na żadne dziedziny. W końcu nie każdy musi iść na studia. I w cale nie wyklucza to bycia jednocześnie specjalistą w wybranym kierunku.

Melle Coccinelle
Gość

Wbrew pozorom 90% fizyków czyta bardzo dużo książek i jest bardzo otwartych na wszelkie nowe doświadczenia, nową wiedzę, etc, ale to pewnie z tego powodu, że w fizyce kreatywność i umiejętność abstrakcyjnego myślenia jest podstawą 😉 Ale zgadzam się z Tobą, ja np miałam świetnego nauczyciela historii w gimnazjum, czasem podczas odpowiedzi pytał nas co byśmy zrobili na miejscu kogoś tam i jak wtedy wyglądałaby bitwa, wojna, etc. Niestety w liceum trafiła mi się kobitka, dla której historia to było tylko "wyjaśnij daty", "kim byli i co zrobili"… Jednak by szkoła mogła rozwijać to co dziecko lubi, to dziecko musi… Czytaj więcej »

Melle Coccinelle
Gość

niestety jest tak, że w klasie jest zazwyczaj 25-30 osób i nie da się zaspokoić potrzeb wszystkich osób, ja np chłopów nie przerabiałam w szkole, za to przeczytałam, bo leżało w domu i uważam, za dobrą książkę. Przerabianej lalki za to, zupełnie nie ruszyłam, pierwsza strona mnie zniechęciła 😛 ale były osoby w mojej klasie, którym się lalka podobała i ją całą przeczytali (ja przerobiłam streszczenie i dostałam 5 z odpowiedzi:P)… z matematyki ja najbardziej lubiłam stereometrię, podczas gdy połowa osób jej nienawidziła, ale nie da się uczyć przez całe liceum tylko stereometrii… Ja nie twierdzę, że tak jak jest… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

KOMPLETNIE NIE CZAJĘ, o co chodzi z umysłem ścisłym i "humanistycznym". Uważam, że nie ma takiego podziału, tylko my sobie podzieliliśmy,żeby mieć wymówki. Kiedyś jakoś ludzie uczyli się wszystkiego, a specjalizowali się w jednej dziedzinie i nie mieli problemu z tym żadnego, dziś jak się powie "przeczytaj jedną lekturę" to tabun przeciwników 'ale na co to komu?", powie się "zrób parę przykładów z matmy", to odpowie kolejny tabun "przecież nigdy się nie przyda".
Umiejętnie przekazana i przyswojona wiedza jest bardzo przydatna, nawet jeśli jest to fizyka kwantowa(?) czy czas literacki francuski.

Izabela
Gość

Całkowicie się z Tobą zgadzam! Mi również ciężko przypomnieć sobie nauczyciela z pasją, który lubiłby robić to co robi. W USA wygląda to nieco inaczej i widać że się starają. Indywidualne podejście do ucznia, kreatywność i bardzo proste przekazywanie wiedzy. Przez dwa lata nauki tutaj, nigdy nie miałam otwartej jakiejkolwiek książki. Nie, że niby jestem geniuszem albo niesamowicie leniwa, ale czytanie całych tematów i kucie na blachę nie jest praktykowane. To zadanie nauczyciela aby streścił nam materiał, dał jakieś notatki, zadania lub w jakikolwiek inny sposób z nami poćwiczył. A tak z innej beczki, co sądzisz o "Małym Księciu" St.… Czytaj więcej »

Jezula
Gość

Nie chcę byś złośliwa, ale niestety brak tej "ogólnej" wiedzy później powoduje, że mieszkańcy zachodu (USA i UK) nie mają pojęcia o świecie wschodnim. Tak mi się przypomniało, gdyż pisałaś kiedyś posta o mieszkańcach swojego starego miasteczka, którzy nie mieli pojęcia co dzieje się w Polsce 😀 Jeżeli jednak w dziecku zaszczepi się (uważam, że odpowiedzialni za to są rodzice, nie nauczyciele) kreatywność i chęć poznawania świata, to w późniejszym wieku samo sięgać będzie po różne propozycje literackie itp. Swoją drogą, inaczej też by było, gdyby osób w klasie było o połowę mniej… Wtedy nauczyciel mógłby się moim zdaniem popisać… Czytaj więcej »

Jezula
Gość

Aniu, nie chodzi mi o problemy, a wiedzę ogólną (o czym zresztą napisałam). W UK mnóstwo osób (w szczególności anglików) nie ma pojęcia, gdzie leży Polska. Mało tego, słyszałam nawet kolesia, który myślał, że należymy do Niemczech 😀 Więc niczego nie demonizuje, piszę z własnych obserwacji 😉

Jezula
Gość

Nie demonizuję 🙂 I nie piszę o wiedzy bardziej fachowej czy szczegółowej, a o ogólnej (o czym wyżej wspomniałam:)). Wiele osób np. z UK nie ma pojęcia, gdzie leży Polska a słyszałam nawet o przypadku osoby (brata kolega z pracy), która uważała, że Polsce należy do Niemczech. Pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiecie jakich lekcji najbardziej nie lubiłam w podstawówce i gimnazjum? Muzyki i plastyki, bo moim zdaniem robiliśmy głupoty. A raz jak pani kazała nam narysować całą swoją rodzinę (a ja nigdy nie potrafiłam i nie lubiłam rysować ludzi), to narysowałam tylko pięć par oczu i powiedziałam, że jesteśmy w zamieci śnieżnej- wzięłam pomysł chyba z jakiegoś dowcipu, w każdym razie dostałam jedynkę;). W liceum za to wiedza o kulturze była dla mnie jednym z lepszych przedmiotów, mieliśmy nauczycielkę z pasją, która pokazywała nam kameralne produkcje filmowe, mnóstwo obrazów i wymyślała ciekawe tematy prac semestralnych, np. jak z niczego zrobić coś… Czytaj więcej »

Bebe
Gość

Mnie się jeszcze wydaje, szkoła w szczególności nie jest dla wrażliwych dzieci, bo zabija ich indywidualność i tłamsi je 😉 Wszystko prawda, a "ciała jako środek transportu dla głów" rozbrajają. Pozdrawiam 🙂

Kasia Gdańsk
Gość

zgadzam się z Tobą w 100%! co do nauczania mam wrażenie że tylko w Polsce szkołę traktuję się w taki sposób a nie inny…. ja sama mam okropne wspomnienia ze szkoły i ciężko przypomnieć mi nauczycieli, którzy NAuczali…

EwKA
Gość

Zgadzam się w zupełności, sama jestem z wykształcenia nauczycielem ale nie praktykuję właśnie ze względu na to, że nawet nauczycielom nie daje się możliwości, żeby tą kreatywność rozwijać. Uczy się określonych schematów, i broń boże jeżeli ktoś nie chce się dostosować. Bo dziecko ma się nauczyć tylko to co ustawa przewiduje i koniec kropka. No może są indywidualne programy nauczania dla nauczycieli ale ten kto to przeszedł zasługuje na oskara, a i tak trzeba cały czas trzymać się programu, który ma być wykonany na dany rok. Masakra jakaś. Polski system nauczania jest tak niespójny, okropny że chyba bardziej się już… Czytaj więcej »

Madzia B
Gość

Zgadzam się, nasz system nauczania to jakaś porażka. Dzieciaki zamiast rozwijać swoje pasję, siedzą i uczą się rzeczy które ich nie interesują i przeważnie nie przydają się w życiu. Szkoła jest za bardzo "teoretyczna" a za mało "praktyczna". Co z tego, że po wyjściu z gimnazjum znamy warstwy ziemi i wiemy gdzie leży jaka rzeka, skoro nie potrafimy napisać CV czy zrobić obiadu itp? Ale nie łudzę się… myślę, że moje dzieci niestety też nie trafią na lepszy system 🙁

Mirielka
Gość

Wiesz, jest jeszcze druga strona medalu – o ile nauczyciele powinni mieć pasję i chcieć uczyć, o tyle uczniowie powinni chcieć się nauczyć i współpracować. Dzielenie się wiedzą z kimś, kto ma Cię gdzieś nie jest ani fajne ani przyszłościowe. Jak się dziecko uprze to nic z tego, nawet jak w nim coś zasiejesz.
A tak poza tym, to się zgadzam z Tobą.
Swoją drogą, mam już pół słoiczka (5l, po ogórkach) zapełnionego myślami. Dzięki Tobie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja myślę, że dobry n-el zrobi tak, aby uczniowie chcieli współpracować 😉

Karola S.
Gość

Ja mam taką małą refleksję, że dorośli (tu mam na myśli nauczycieli i rodziców) są świetni w mówieniu, co wolno, a czego nie. Ale żeby już wyjaśnić dlaczego? (A propos: czy komuś wyjaśniono, czemu niby nie zaczyna się zdania od "ale"?). Pamiętam jak nauczycielka od plastyki powiedziała mi, że rysunku nie mogę rozcierać palcem. Dlaczego dowiedziałąm się jakieś 12 lat później.Klucze uznaję w ogóle za głupotę i zabijanie indywidualizmu. I najmilej wspominam nauczycielkę od polskiego z liceum, która głośno mówiła, że wymyślają to idioci. Ale rzucania szkoły w wieku 16 lat też nie popieram. Trzeba ludziom pokazać, że warto się… Czytaj więcej »

Potworek
Gość

O… Wczoraj właśnie napisałam tekst na pokrewny temat i czeka sobie na publikację w przyszłym tygodniu 😀Ważne jest pobudzanie kreatywności, kiedyś kolega wysłał mi ciekawą grafikę z dinozaurami (tę: http://imgur.com/gallery/F66cO ). Po prostu genialne, co ci rodzice wymyślali. Najlepsza moim zdaniem akcja z żółwiem nindża.Dzieciom nie powinno się zabierać dzieciństwa. Jak sobie wierzy, że zabawki żyją, to niech sobie wierzy. Kiedyś samemu naturalnie zorientuje się, że to baja.Pamiętam, jak kiedyś w podstawówce śmialiśmy się z dziewczyny, która wierzyła, że istnieją kucyki pony i że sama przenosi się do ich krainy i zamienia w konia. Mieliśmy wtedy może po 10 lat… Czytaj więcej »

BogusiaM
Gość

po tym wpisie nasuwa mi się na myśl grafika, którą gdzieś widziałam, jak to rodzice przez cały listopad przekonywali swoje małe dzieci, że dinozaury (zabawki) w nocy ożywają, układając je w różnych pozach, czynnościach (jedzenia, spsocenia ale i sprzątania naczyń;P) po to by rozbudzić wyobraźnie swoich dzieciaków i oderwać je od komputerów, tabletów i innej elektroniki…

bloo.
Gość

Zgadzam się z Tobą w zupełności. Choć w szkole byłam w klasie matematyczno fizycznej i zawsze byłam ukierunkowana na ścisłe przedmioty, to moimi ulubionymi nauczycielkami zarówno w gim. jak i LO były te od polskiego. Zawsze na lekcjach mogliśmy podyskutować, pośmiać się, pani opowiadała nam fragmenty biografii twórców – także te mało poprawne, oglądaliśmy różne filmy.. Nauczycielka w LO była młoda i właśnie opowiadała, że po przyjściu do szkoły miała nastawienie do zmieniania świata, bardzo jej się chciało, była pełna zapału i w ogóle, ale bardzo rozczarowały ją szkolne realia i trochę zaczęła wątpić. Za to ostatnio dowiedziałam się, że… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Alez sie z Toba zgadzam! Szegolnie z ostatnim akapitem. Odkad pamietam zawsze mialam problemy na Matmie co sie przerodzilo w problem na Chemii i Fizyce. A zaczelo sie jedna trojczyna z klasowki, nikt mi wtedy nie pomogl nie wytlumaczyl co mnie zrazilo do nauki wogole. I tak o to z uczennicy z paskiem stalam sie uczennica ledwo zdajaca z klasy do klasy-bo nikt mi nie pomogl (no ok rodzice ale co oni moga) Odkad pamietam mialam problem z odpowiadaniem przy tablicy, na studiach mam problem z referatami dlatego zadko wybieram ten rodzaj formy zaliczenia. Bo nikt nie powiedzial usiadz naucz… Czytaj więcej »

Natalia Slawek
Gość

podpisuję się obiema rękami.
brak miejsca na cokolwiek, co nie jest PROGRAMEM. i nie ważne, że program od lat się nie sprawdza, że zabija poczucie estetyki, kreatywność, wolność myślenia. program jest święty i programu przestrzegać trzeba. ot co..

(jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam tytuł Twojego posta; sama dopiero co stworzyłam "nie zaniedbuj dziecka swego!", hah.. 🙂

Basia S
Gość

A gdybyś tak napisała co jest fajnego w polskiej szkole?;) Jestem nauczycielką w szkole specjalnej (obecnie w klasach I-III, rew – od O-6 z dziećmi z aut. i mam nadzieję, że tak zostanie, miałam dzieci na każdym etapie edukacyjnym – od przedszkola do PdP i Zaw).Uwielbiam swoją pracę, wiem, że nie jest kolorowo. Cała masa papierów, program itd.No i co z tego?Papiery? Są dla mnie, a nie ja dla nich, tak do tego podchodzę. Sama robię swoje diagnozy, widzę co się zmienia.Indywidualne programy itd piszę od zawsze, tworzę swoje, jak każdy. Program dla lekkich jest ten sam co dla normy,… Czytaj więcej »

Basia S
Gość

Temat szkoły zawsze wzbudza we mnie wiele emocji, rzadko się wypowiadam.
Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Moje jest w szkole i szkoła będzie taka jaką sobie stworzę.

Eternal*Voyageur
Gość

Mnie naszla refleksja na temat np ksiazek do kolorowania. Nieestetyczne, prostackie motywy, i dziecko najwyzej moze nieudolnie wypelnic kolorem puste pola. Ja ich moim dzieciom nigdy nie daje, po przeciez na pustej kartce papieru potrafia wyczarowac piekne obrazki. I te obrazki tez odzwierciedlaja to co dziecko widzi dookola siebie i przezywa, i przeciez o to wlasnie w sztuce chodzi.

Basia S
Gość

Niektóre dzieci lubią te prostackie wzory i trzeba to uszanować.
Poza tym wypełnianie konturów to wstęp do nauki pisania. Nie wszystko jest takie beznadziejne, nie dajmy się zwariować.
Więcej rozsądku.

Eternal*Voyageur
Gość

Moje dzieci do nauki pisania maja inne cwiczenia w szkole, rozne tam kolka, linie itp. Ale do malowania tylko puste kartki. I wg mnie dzieciom gusta mozna lekko wyrobic.

Jezula
Gość

Dlaczego gusta powinno się dziecku wyrabiać? Nie lepiej, aby samo zadecydowało, co chciałoby robić (i co malować/kolorować)? 🙂 Ja osobiście lubiłam kolorowanki i nie uważam, aby to pozbawiło mnie kreatywności – wręcz przeciwnie 😉 Ale gusta są różne i np. mój chrześniak tego robić nie lubi – dlatego zajmuje się czymś innym. Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Matura próbna z matmy…była kutwa trudna!
A co jak to prawda, że jestem debilem?!:(

Jezula
Gość

Ja z matematyki noga jestem i bardzo cieszę się, że ominęła mnie obowiązkowa matura z niej. Ale przynajmniej dzięki swojej niewiedzy (wstręt do nauki matematyki i dokładnego zapamiętania chociażby tabliczki mnożenia są spowodowane przeszłością) motywuję chrześniaka do nauki 🙂 Choć to trochę żałosne i przykre, pytam się, czy tak jak ciocia, chce liczyć na palcach gdy dorośnie. Działa cuda 😉 Żeby nie było, że aż taką "debilką" jestem, braki staram się nadrabiać, ale niektórych rzeczy po prostu nie zrozumiem i tyle. Pozdrawiam i powodzenia!

StellaLily
Gość

Hmmm… Jako nauczyciel w większości się z Tobą zgadzam ale są tak naprawdę nauczyciele nie mają nic do gadania bo system jest popieprzony , bo biurokracja jest ważniejsza, bo jakieś tam arkusze są ważniejsze…Uczyłam w I-III SP i przez pierwszy semestr dałam z siebie wszystko dzieciaki były zachwycone, zajęcia, nawet nie wiem kiedy były, nie mieliśmy czasu wychodzić na przerwę, ba nawet nikt nie chciał przerwy bo bali się, ze stracą fajną "akcję" heheh I co niestety mimo dobrych chęci zostałam sprowadzona do poziomu "normalności" bo wg dyrekcji, kuratorium nie tak wyglądać powinna nauka w SP…. Dobrze jest to wszystko… Czytaj więcej »

coraz-mniej
Gość

Masz bardzo, bardzo dużo racji. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że każdy to widzi a mało kto coś z tym robi 🙁

Gaja
Gość

Znam takiego małego chłopca, który zaraz jak tylko zaczął chodzić ciągle jest na coś zapisywany. Teraz chodzi do trzeciej klasy podstawówki, a jego grafik jest wypełniony do ostatniej wolnej minuty. Jego mama mówi, że w dzisiejszych czasach tak trzeba, żeby dziecko nadążyło za ciągle rosnącymi wymaganiami współczesnego świata.

brechot
Gość

O rany, współczuje temu dzieciakowi. A gdzie czas na dzieciństwo?

Charlotte
Gość

trochę mocnych słów użyłaś w tytule, jak zobaczyłam pomyślałam o dzieciobójstwie z kodeksu karnego 😀 Ja chodziłam na wiele zajęć pozalekcyjnych w późnej podstawówce gimnazjum i liceum, w tej wczesnej podstawówce jedynie na angielski. Z jednej strony miałam kłopoty z chemią i matmą, z drugiej strony chciałam uczestniczyć w innych zajęciach. I na dobre mi to wyszło. Bo nie miałam za bardzo czasu na wychodzenie w okresie buntu na podwórko, gdzie dzieciaki jarały pety, zadawały się ze starymi facetami i wybijały żarówki w latarniach. I teraz jak patrzę na to z perspektywy czasu dzięki temu znam 3 języki obce, chodziłam… Czytaj więcej »

Alternatywna Ja
Gość

Można realizować program, ale robić to w taki sposób by zachęcić uczniów do słuchania, do wczuwania się w temat, do współpracy i myślenia. Ja niestety na swoich kilku nauczycieli choćby z gimnazjum czy liceum pamiętam tylko jednego, góra dwóch, którzy prowadzili zajęcia z pasją. I to nie zależy już od tego czy jest program do zrealizowania czy nie. Myślę, że dobry nauczyciel powinien tak przedstawić dany temat narzucony mu przez kogoś innego, aby zaciekawić tych którzy go słuchają, tych którzy chcą się czegoś nauczyć. Musi pobudzić do rozmowy, do konwersacji, zastanowienia się itd. Niestety nawet ja jestem tego przykładem. Przykładem… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się w 100%, zawsze byłam do bani z chemii i fizyki, później (bo dopiero w LO) odkryłam dlaczego… Przez jeden jedyny rok trafiła mi się super kobitka z chemii i jeden fizyk, którzy nie byli na zasadzie "tu i tu taka regułka, czytaj ośle, a jak nie rozumiesz to jesteś głupi" (bo niestety wszyscy poprzedni mieli takie podejście, wszyscy się ich bali i lekcje zmieniły się w strach, ból brzucha i nękanie w rezultacie nie nauczyłam się nic od tych nauczycieli). Nagle się okazało, że jak chemiczka nie straszy, nie wali jedynkami na oślep i nie wrzeszczy, tylko z… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Uważam, że znacząco niszczą to wszelkie klucze do egzaminów itd. Jak pisałam sama z siebie wypracowania to miałam piątki i lubiłam je pisać, a jak miałam pisać pod klucz to dostawałam trójki i nienawidziłam pisać pod klucz.

Kkokoko
Gość

Tarantino i Einstein byli dyslektykami stąd problemy w szkole 🙂

Kkokoko
Gość

Tarantino i Einstein byli dyslektykami stąd problemy w szkole 🙂

Jak ona to robi
Gość

Edukacja w Polsce mnie strasznie frustruje o ile jeszcze w przedszkolu (choć nie w każdym) budzą w dzieciach ciekawość świata i wspierają kreatywność to w podstawówce już tak kolorowo nie jest. Niestety,kiedy dziecko idzie do szkoły musi podlegać regułom i nie ma prawa na abstrakcyjne myślenie.Dlaczego tak jest? Słyszę- Nie,bo nie lub taki jest program. To jest bardzo smutne, że dzieci nie mają prawa myśleć inaczej niż wskazuje na to program z MEN. Czego efektem ubocznym jest przestraszone pełne kompleksów społeczeństwo niepotrafiące używać swojej wiedzy bo tylko ilość wykutych regułek i 5 tik na świadectwie są kluczem do sukcesu i… Czytaj więcej »

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

Polska edukacja jest… straszna. Źle wspominam bo jestem osobą kreatywną ale kreatywności musze się uczyć od nowa. Niestety szkoła i rodzice zabijają myślenie u dzieci. A takim najbardziej denerwującym mnie elementem szkoły było zinterpretować wiersz itp własnymi słowami. Zwykle miałam niską ocenę bo moja interpretacja nie była zgodna z interpretacją autora…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mądre rzeczy piszesz, czytam Cię już od dawna.
Bycie kreatywnym w czasie w którym się "nie musi" zostało użyte przez google(nie jestem na 100% pewna ale to chyba to )
Gdzieś czytałam że niektórzy pracownicy mają swój czas wolny który mogą wykorzystać na dowolną rozwojową działalność i ponoć w tym czasie powstały najlepsze rozwiązania i pomysły na aplikacje używane przez tą firmę.
Ciekawe co by było gdyby taki system wdrożono do szkół (np dla nauczycieli :D)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie dlatego też nie lubiłam plastyki w szkole. Lubiłam rysować i wychodziło mi to dość dobrze, ale gdy miałam narzucony temat naprawdę nie miałam weny i chęci, żeby to narysować…
Podobnie było z wypracowaniami na j. polski, choć z tego mimo wszystko miałam 4 i 5 🙂
Trafianie w klucz szło mi z reguły całkiem nieźle, zawsze zastanawiałam się czy to dobry znak… 😛

Ż.

(nie bardzo wiedziałam, gdzie mam zamieścić swój komentarz – czy tutaj, czy w "dyskusji" ?)

Previous
Ładny, taniutki lakier – Sensique 156
Nie zabijaj dziecka swego