Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Trucizny są wszędzie!

Dzisiaj kilka słów w cyklu o zdrowiu. W związku z tym, że prawie rok temu odstawiłam wszystkie leki, dostaję często masę pytań z prośbą o radę w podobnej sprawie. Nie mogę jednak nikomu doradzić porzucenia leczenia farmakologicznego. Po pierwsze dlatego, że nie mogę, po drugie – nie chcę! Każdy przypadek jest inny i nie czuję się kompetentna. Wszystko zawsze konsultuj ze swoim lekarzem! 😉
Pytania te pojawiły się głównie dlatego, że pisałam o nieprzyjemnych skutkach ubocznych lekarstw i używałam w stosunku do nich słowa “trucizna”. Czasami też nazywam trucizną śmieciowe jedzenie czy inne rzeczy. Zatem zapraszam na wpis o truciznach…które są wszędzie. Dosłownie!

Czy czasem nie masz wrażenia, że wszędzie czai się coś złego? W szmince ołów, w farbie do włosów dziwna chemia, w jedzeniu miliard E-ileśtam a w kurczaku hormony i antybiotyki? A jeszcze jak dodamy barwniki, stare świetlówki z rtęcią i meble ze sklejki uwalniające formaldehyd, to już w ogóle głowa boli.
Klucz, to nie dać się zwariować.
Jest taki ważny cytat : 


Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dawka czyni truciznę.

Autorem tych słów jest ponoć Paracelsus, ale spotkałam się w kilku książkach z wersją, że Hipokrates. Bez względu na to, którego z panów oświeciło – podpisuję się każdą kończyną.
Co więcej “dawka” która sprawia, że dla kogoś coś jest trucizną, to coś indywidualnego! Wszelkie podane normy są orientacyjne, znamy przecież przypadki alkoholików którzy wielokrotnie przekroczyli śmiertelne stężenie alkoholu we krwi 😉

Mamy XXI wiek, są normy unijne i inne wymogi, leki i pożywienie są badane. Tym nie można się otruć….

I tak, i nie. Co z tego, że producent napoju zmieści się w maksymalnym dopuszczalnym stężeniu susbstancji X, skoro tę samą substancję zjesz też w innym produkcie? Nawet wtedy, jeśli produkt spełnia wszelkie normy i limity, nie jesteś bezpieczny.

To spotkało mnie.
Co z tego, że dany lek ma maksymalne dopuszczalne stężenie czegośtam i jest “bepieczny”, skoro byłam faszerowana tym lekiem w dzieciństwie na okrągło? 🙂 Tym sposobem mam fluorozę, czyli brązowe plamki na górnych dwójkach (skutek tetracyklin), oraz zbyt dużo rtęci w ciele. Z tym wszystkim walczy się niestety długo i w skomplikowany sposób, więc czeka mnie wyboista droga.


Podobnie np. z fluorem (który swoją drogą – jest neurotoksyną). W pastach, produktach do wybielania zębów itp. jest dopuszczalne stężenie, natomiast nadmierne stosowanie tychże produktów może prowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji,z   których najlżejszą jest chyba fluoroza. (U mnie jest ona spowodowana tetracyklinami).

Także jeśli dobrze się rozejrzeć – truć nas może wszystko.

Ale to działa w dwie strony – nie ma co przesadzać! Jeśli generalnie jesz czysto, nie trujesz się syfem i raz kiedyś pofarbujesz włosy, to nic złego nie powinno się stać. Gorzej, kiedy kumulujesz te wszystkie “trucizny”.  Tak np. powstaje rak.

Dlatego moja prośba – nie słuchajcie, kiedy jakiś producent się broni, że spełnia wymogi i nie przekracza zalecanych stężeń. Obserwujcie swoje organizmy i miejcie swój rozum. Za przykład niech posłuży słynna odżywka do paznokci z formaldehydem w dopuszczalnym stężeniu, która wielu osobom zrobiła poważną krzywdę.
Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

43
Dodaj komentarz

avatar
17 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeEm Art GalleryAnonimowyrocktechnikaMONIKA trikimoniki.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

po raz kolejny dałaś mi do myślenia., Znaczki jkości, certyfikaty, to jest taka iluzja bezpieczeństwa. Trzeba mieć własny rozum, dobry artykuł!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Acha, ja po braniu jednego z antybiotyków w dzieciństwie mam niedosłuch. Teraz też już się go dzieciom nie podaje. Ale cóż, stare czasy 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy tylko ja wyłapałem ironię w tytule? 🙂

Krufka
Gość

Przy każdym TAKIM Twoim wpisie zaczynam przeszukiwać internet. Nie dlatego, że nie wierzę w to, co napisałaś, ale dlatego, że chcę wiedzieć więcej. Unikam stron producentów i innych, a czytam raczej fora internetowe, gdzie przeciętni ludzie opowiadają o swoich doświadczeniach. Jasne, wiem, że to internet, że tu można napisać wszystko, że tu każdy jest specjalistą, lekarzem itp. Ale to jednak daje do myślenia i skłania do zmiany różnych, czasami bardzo drobnych rzeczy w swoim życiu. I w życiu bliskich.

Dlatego dziękuję, Aniu!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cóż, ja mogę się "pochwalić" niemal dwutygodniowym leczeniem sterydowym w myśl zasady: jeśli nie wiadomo co ci dolega, damy ci sterydy – lek na wszystko. Porażka 🙂

vivamaja
Gość

W sumie tej całej chemii nie da się uniknąć… Trzeba być ostrożnym i nie dać się zwariować. To przede wszystkim!

rocktechnika
Gość

Są leki i są leki. Niektóre są przepisywane na wyrost (za silna dawka w stosunku do choroby), są też ludzie źle reagujący na jakiś składnik leku lub biorący lek w nadmiarze (np. witaminy) i wtedy pojawiają się konsekwencje. Są osoby, które mogą odstawić leki przepisane przez lekarza, być może spróbują czegoś naturalnego, łagodniejszego i jest wszystko w porządku. Ale są też leki, które są konieczne w kuracji, bez których leczenie się nie powiedzie i takie, których można byłoby uniknąć, ale z różnych przyczyn trzeba je zaaplikować i trudno je czymkolwiek zastąpić. Leki mają w założeniu leczyć, ale każdy z nas… Czytaj więcej »

rocktechnika
Gość

Aniu – dziękuję! U mnie jest już dużo lepiej. Pod koniec sierpnia byłam u pulmonologa (5,5 miesiąca po pierwszej wizycie w szpitalu) i zmiany w płucach, które były widoczne na pierwszym skanie, prawie całkowicie zniknęły. Dlatego przede mną ostatnie tygodnie brania sterydu (mój jest w tabletkach i na literę M ;)) i mam nadzieję, że gdy nastąpi pierwszy dzień bez, to mój organizm to zaakceptuje 🙂Aż strach myśleć o tym, ile musiałaś wycierpieć, by odstawić sterydy! Po wyjściu ze szpitala brałam 8mg dziennie i nie wyobrażam sobie nie wziąć ich choć jednego dnia, bo powodowało to ból i znowu nie… Czytaj więcej »

rocktechnika
Gość

To, co opisujesz, jest straszne! Nie wyobrażam sobie przechodzić czegoś takiego – tym bardziej Cię podziwiam, że wytrzymałaś tak długo! Jak sobie teraz radzisz bez sterydów, wszystko jest ok z chorobą (bo zmiany spowodowane przez steryd, to pewnie dużo gorsza historia…)?Biorę metypred, w tej chwili, od 9 dni, już tylko 2mg (zaczynałam od 16) i, jak na razie wszystko jest w porządku, nic mnie nie boli, chrostki na rękach, które zaczęły się pojawiać na początku kuracji, prawie zniknęły, więc mam nadzieję, że dalej będzie jeszcze lepiej! 🙂 Wg planu mam przestać brać tabletki pod koniec października, na początku listopada mam… Czytaj więcej »

hattu
Gość

o jakiej odżywce do paznokci jest mowa? mogłabyś mi podać jej nazwę, bo zaczynam się bać, czy czasem nie używam tego syfu… ;o

hattu
Gość

a jednak, od dawna tego używam… ;/

Basia Szmydt
Gość

Byłam nią zachwycona….:/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie popadajcie w przesadę z tym formaldehydem, od dziesięcioleci studenci medycyny po kilka godzin tygodniowo spędzają nad stołami ze zwłokami pływającymi w ogromnych ilościach formaliny i nie słyszałam, żeby kogoś to zabiło. A dawka, którą przyjmują wdychając opary jest wielokrotnie wyższa od tej w odżywkach. Podejrzewam, że u kobiet, które miały problemy z paznokciami po zastosowaniu tej odżywki przyczyną była kumulacja: częste stosowanie zmywasza podrażniające i naruszające naskórek + formaldehyd z odżywki.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie twierdzę, że nie, aczkolwiek są to jednostki. Bardzo silne są alergie na orzeszki ziemne ale nie znaczy to, że nikt nie może ich jeść. Ja np. po jednorazowym zafarbowaniu włosów wylądowałam na OIOM-ie ze wstrząsem anafilaktycznym, mimo, że przed zafarbowaniem włosów, zrobiłam próbę uczuleniową. Nie krytykuję jednak w żaden sposób osób farbujących regularnie włosy, czy eksperymentujących z farbowaniem bardzo często i drastycznie. Jestem świadoma możliwych konsekwencji i myślę, że każdy powinien być. Uważam jednak, że takie wybiórcze demonizowanie niektórych substancji zawartych w wybranych produktach jest szkodliwe. Dziewczyny czytające blogi panicznie boją się SLSów, odżywek firmy Eveline i aspartamu w… Czytaj więcej »

Anna G.
Gość
Gaja
Gość

Ta indywidualna dawka to jednak ciekawa sprawa. Mnie zawsze zastanawia Maria Czubaszek i jej papierosy – czytałam, że wydaje na papierosy 1000 zł miesięcznie, pali co 15 min. czyli 2 godziny dziennie (ktoś to obliczył) i co? Nic się nie dzieje, a ja kiedyś paliłam papierosy i jak doszłam do 10 dziennie to wyglądałam jak cień i tak się czułam. Dobrze, że to rzuciłam, bo mnie pewnie by się jakieś choróbstwo przyczepiło i wolę nie mówić jakie ….

Gaja
Gość

Po miesiącu pisania należało się wreszcie ogarnąć. Ten wcześniejszy, z wytrzeszczem oczu, zaczął mnie irytować 🙂

Olga Cecylia
Gość

Też używam odżywki Eveline 8w1, ale całą resztę pielęgnacji staram się jak najbardziej upraszczać i "unaturalniać". Właściwie malowanie paznokci to jedyna nienaturalna rzecz, jaką na siebie kładę 😉

PS. Także = też, tak że = więc 🙂

Brzydkie kaczątko
Gość

Masz niesamowite artykułu u siebie. Tu taj do trucizn to po prostu u mnie strzał w dziesiątkę. Sama się mecze ostatnio co mi szkodzi, na razie dieta eliminacyjna pokazała pewną drogę, ale teraz czas uderzyć do lekarza. Choć wizyty się boje bo znowu mi farmazony może wciskać. 🙁 W naszych czasach aby na prawdę się nie truć można popaść w paranoje co mnie spotyka bo muszę uważać na jedzenie znaczy jeden ze składników, który mi szkodzi.

Docia
Gość

Dokładnie, producenci swoje a my wiemy swoje. Mam bogatą historię chorobową, ciekawa jestem w którym momencie mnie tak zniszczyło. A interferon, ratuje życie a wewnętrznie niszczy. Pamiątka po nim też została na zawsze. Co to jeszcze człowieka czeka na tym zepsutym świecie. 😉

rose vanilla
Gość

Tytuł brzmi trochę paranoidalnie, ale z treścią zgadzam się w 100%. Jak dla mnie najgorsze jest to że to ludzie sami siebie nawzajem trują.

coraz-mniej
Gość

Masz bardzo dużo racji w tym co piszesz, wiele mądrości płynie z Twoich słów niestety wspartych doświadczeniem, ale z tego co widzę to silna z Ciebie kobieta i bez dwóch zdań mogę zaufać Twoim ostrzeżeniom.

MONIKA trikimoniki.pl
Gość

Widzę, że nie mi jednej dałaś do myślenia tym postem. Sama mam trochę "hopla" na punkcie efektów ubocznych. Przed stosowaniem jakiegokolwiek leku lubię zaznajomić się z tą częścią ulotki, aby w razie cichych ostrzeżeń organizmu zrezygnować z "trucizny".

Em Art Gallery
Gość

I ja mam zmasakrowane zęby tetracykliną – zdaje się wibramycyną. W latach 80 podawano ją na niewydolność oddechową, zapalenie oskrzeli niemowląt. Faktycznie mam poważny niedorozwój szkliwa, niewykształcone prawidłowo zęby, niewłaściwy kształt, kolor. Leczenie bolesne, nieskuteczne polegające na opiłowywaniu i nakładaniu wypełnień kompozytowych. A na licówki porcelanowe po prostu mnie nie stać. Ani jednego dnia w życiu nie uśmiechnęłam się nie zasłaniając ust. Koszmar.

Previous
Kolejne okulary firmo
Trucizny są wszędzie!