Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz tą mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Trucizny są wszędzie!

Dzisiaj kilka słów w cyklu o zdrowiu. W związku z tym, że prawie rok temu odstawiłam wszystkie leki, dostaję często masę pytań z prośbą o radę w podobnej sprawie. Nie mogę jednak nikomu doradzić porzucenia leczenia farmakologicznego. Po pierwsze dlatego, że nie mogę, po drugie – nie chcę! Każdy przypadek jest inny i nie czuję się kompetentna. Wszystko zawsze konsultuj ze swoim lekarzem! 😉
Pytania te pojawiły się głównie dlatego, że pisałam o nieprzyjemnych skutkach ubocznych lekarstw i używałam w stosunku do nich słowa “trucizna”. Czasami też nazywam trucizną śmieciowe jedzenie czy inne rzeczy. Zatem zapraszam na wpis o truciznach…które są wszędzie. Dosłownie!

Czy czasem nie masz wrażenia, że wszędzie czai się coś złego? W szmince ołów, w farbie do włosów dziwna chemia, w jedzeniu miliard E-ileśtam a w kurczaku hormony i antybiotyki? A jeszcze jak dodamy barwniki, stare świetlówki z rtęcią i meble ze sklejki uwalniające formaldehyd, to już w ogóle głowa boli.
Klucz, to nie dać się zwariować.
Jest taki ważny cytat : 


Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dawka czyni truciznę.

Autorem tych słów jest ponoć Paracelsus, ale spotkałam się w kilku książkach z wersją, że Hipokrates. Bez względu na to, którego z panów oświeciło – podpisuję się każdą kończyną.
Co więcej “dawka” która sprawia, że dla kogoś coś jest trucizną, to coś indywidualnego! Wszelkie podane normy są orientacyjne, znamy przecież przypadki alkoholików którzy wielokrotnie przekroczyli śmiertelne stężenie alkoholu we krwi 😉

Mamy XXI wiek, są normy unijne i inne wymogi, leki i pożywienie są badane. Tym nie można się otruć….

I tak, i nie. Co z tego, że producent napoju zmieści się w maksymalnym dopuszczalnym stężeniu susbstancji X, skoro tę samą substancję zjesz też w innym produkcie? Nawet wtedy, jeśli produkt spełnia wszelkie normy i limity, nie jesteś bezpieczny.

To spotkało mnie.
Co z tego, że dany lek ma maksymalne dopuszczalne stężenie czegośtam i jest “bepieczny”, skoro byłam faszerowana tym lekiem w dzieciństwie na okrągło? 🙂 Tym sposobem mam fluorozę, czyli brązowe plamki na górnych dwójkach (skutek tetracyklin), oraz zbyt dużo rtęci w ciele. Z tym wszystkim walczy się niestety długo i w skomplikowany sposób, więc czeka mnie wyboista droga.


Podobnie np. z fluorem (który swoją drogą – jest neurotoksyną). W pastach, produktach do wybielania zębów itp. jest dopuszczalne stężenie, natomiast nadmierne stosowanie tychże produktów może prowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji,z   których najlżejszą jest chyba fluoroza. (U mnie jest ona spowodowana tetracyklinami).

Także jeśli dobrze się rozejrzeć – truć nas może wszystko.

Ale to działa w dwie strony – nie ma co przesadzać! Jeśli generalnie jesz czysto, nie trujesz się syfem i raz kiedyś pofarbujesz włosy, to nic złego nie powinno się stać. Gorzej, kiedy kumulujesz te wszystkie “trucizny”.  Tak np. powstaje rak.

Dlatego moja prośba – nie słuchajcie, kiedy jakiś producent się broni, że spełnia wymogi i nie przekracza zalecanych stężeń. Obserwujcie swoje organizmy i miejcie swój rozum. Za przykład niech posłuży słynna odżywka do paznokci z formaldehydem w dopuszczalnym stężeniu, która wielu osobom zrobiła poważną krzywdę.
Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

43
Dodaj komentarz

avatar
17 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeEm Art GalleryAnonimowyrocktechnikaMONIKA trikimoniki.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

po raz kolejny dałaś mi do myślenia., Znaczki jkości, certyfikaty, to jest taka iluzja bezpieczeństwa. Trzeba mieć własny rozum, dobry artykuł!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Acha, ja po braniu jednego z antybiotyków w dzieciństwie mam niedosłuch. Teraz też już się go dzieciom nie podaje. Ale cóż, stare czasy 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy tylko ja wyłapałem ironię w tytule? 🙂

Krufka
Gość

Przy każdym TAKIM Twoim wpisie zaczynam przeszukiwać internet. Nie dlatego, że nie wierzę w to, co napisałaś, ale dlatego, że chcę wiedzieć więcej. Unikam stron producentów i innych, a czytam raczej fora internetowe, gdzie przeciętni ludzie opowiadają o swoich doświadczeniach. Jasne, wiem, że to internet, że tu można napisać wszystko, że tu każdy jest specjalistą, lekarzem itp. Ale to jednak daje do myślenia i skłania do zmiany różnych, czasami bardzo drobnych rzeczy w swoim życiu. I w życiu bliskich.

Dlatego dziękuję, Aniu!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cóż, ja mogę się "pochwalić" niemal dwutygodniowym leczeniem sterydowym w myśl zasady: jeśli nie wiadomo co ci dolega, damy ci sterydy – lek na wszystko. Porażka 🙂

vivamaja
Gość

W sumie tej całej chemii nie da się uniknąć… Trzeba być ostrożnym i nie dać się zwariować. To przede wszystkim!

rocktechnika
Gość

Są leki i są leki. Niektóre są przepisywane na wyrost (za silna dawka w stosunku do choroby), są też ludzie źle reagujący na jakiś składnik leku lub biorący lek w nadmiarze (np. witaminy) i wtedy pojawiają się konsekwencje. Są osoby, które mogą odstawić leki przepisane przez lekarza, być może spróbują czegoś naturalnego, łagodniejszego i jest wszystko w porządku. Ale są też leki, które są konieczne w kuracji, bez których leczenie się nie powiedzie i takie, których można byłoby uniknąć, ale z różnych przyczyn trzeba je zaaplikować i trudno je czymkolwiek zastąpić. Leki mają w założeniu leczyć, ale każdy z nas… Czytaj więcej »

rocktechnika
Gość

Aniu – dziękuję! U mnie jest już dużo lepiej. Pod koniec sierpnia byłam u pulmonologa (5,5 miesiąca po pierwszej wizycie w szpitalu) i zmiany w płucach, które były widoczne na pierwszym skanie, prawie całkowicie zniknęły. Dlatego przede mną ostatnie tygodnie brania sterydu (mój jest w tabletkach i na literę M ;)) i mam nadzieję, że gdy nastąpi pierwszy dzień bez, to mój organizm to zaakceptuje 🙂Aż strach myśleć o tym, ile musiałaś wycierpieć, by odstawić sterydy! Po wyjściu ze szpitala brałam 8mg dziennie i nie wyobrażam sobie nie wziąć ich choć jednego dnia, bo powodowało to ból i znowu nie… Czytaj więcej »

rocktechnika
Gość

To, co opisujesz, jest straszne! Nie wyobrażam sobie przechodzić czegoś takiego – tym bardziej Cię podziwiam, że wytrzymałaś tak długo! Jak sobie teraz radzisz bez sterydów, wszystko jest ok z chorobą (bo zmiany spowodowane przez steryd, to pewnie dużo gorsza historia…)?Biorę metypred, w tej chwili, od 9 dni, już tylko 2mg (zaczynałam od 16) i, jak na razie wszystko jest w porządku, nic mnie nie boli, chrostki na rękach, które zaczęły się pojawiać na początku kuracji, prawie zniknęły, więc mam nadzieję, że dalej będzie jeszcze lepiej! 🙂 Wg planu mam przestać brać tabletki pod koniec października, na początku listopada mam… Czytaj więcej »

hattu
Gość

o jakiej odżywce do paznokci jest mowa? mogłabyś mi podać jej nazwę, bo zaczynam się bać, czy czasem nie używam tego syfu… ;o

hattu
Gość

a jednak, od dawna tego używam… ;/

Basia Szmydt
Gość

Byłam nią zachwycona….:/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie popadajcie w przesadę z tym formaldehydem, od dziesięcioleci studenci medycyny po kilka godzin tygodniowo spędzają nad stołami ze zwłokami pływającymi w ogromnych ilościach formaliny i nie słyszałam, żeby kogoś to zabiło. A dawka, którą przyjmują wdychając opary jest wielokrotnie wyższa od tej w odżywkach. Podejrzewam, że u kobiet, które miały problemy z paznokciami po zastosowaniu tej odżywki przyczyną była kumulacja: częste stosowanie zmywasza podrażniające i naruszające naskórek + formaldehyd z odżywki.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie twierdzę, że nie, aczkolwiek są to jednostki. Bardzo silne są alergie na orzeszki ziemne ale nie znaczy to, że nikt nie może ich jeść. Ja np. po jednorazowym zafarbowaniu włosów wylądowałam na OIOM-ie ze wstrząsem anafilaktycznym, mimo, że przed zafarbowaniem włosów, zrobiłam próbę uczuleniową. Nie krytykuję jednak w żaden sposób osób farbujących regularnie włosy, czy eksperymentujących z farbowaniem bardzo często i drastycznie. Jestem świadoma możliwych konsekwencji i myślę, że każdy powinien być. Uważam jednak, że takie wybiórcze demonizowanie niektórych substancji zawartych w wybranych produktach jest szkodliwe. Dziewczyny czytające blogi panicznie boją się SLSów, odżywek firmy Eveline i aspartamu w… Czytaj więcej »

Anna G.
Gość
Gaja
Gość

Ta indywidualna dawka to jednak ciekawa sprawa. Mnie zawsze zastanawia Maria Czubaszek i jej papierosy – czytałam, że wydaje na papierosy 1000 zł miesięcznie, pali co 15 min. czyli 2 godziny dziennie (ktoś to obliczył) i co? Nic się nie dzieje, a ja kiedyś paliłam papierosy i jak doszłam do 10 dziennie to wyglądałam jak cień i tak się czułam. Dobrze, że to rzuciłam, bo mnie pewnie by się jakieś choróbstwo przyczepiło i wolę nie mówić jakie ….

Gaja
Gość

Po miesiącu pisania należało się wreszcie ogarnąć. Ten wcześniejszy, z wytrzeszczem oczu, zaczął mnie irytować 🙂

Olga Cecylia
Gość

Też używam odżywki Eveline 8w1, ale całą resztę pielęgnacji staram się jak najbardziej upraszczać i "unaturalniać". Właściwie malowanie paznokci to jedyna nienaturalna rzecz, jaką na siebie kładę 😉

PS. Także = też, tak że = więc 🙂

Brzydkie kaczątko
Gość

Masz niesamowite artykułu u siebie. Tu taj do trucizn to po prostu u mnie strzał w dziesiątkę. Sama się mecze ostatnio co mi szkodzi, na razie dieta eliminacyjna pokazała pewną drogę, ale teraz czas uderzyć do lekarza. Choć wizyty się boje bo znowu mi farmazony może wciskać. 🙁 W naszych czasach aby na prawdę się nie truć można popaść w paranoje co mnie spotyka bo muszę uważać na jedzenie znaczy jeden ze składników, który mi szkodzi.

Docia
Gość

Dokładnie, producenci swoje a my wiemy swoje. Mam bogatą historię chorobową, ciekawa jestem w którym momencie mnie tak zniszczyło. A interferon, ratuje życie a wewnętrznie niszczy. Pamiątka po nim też została na zawsze. Co to jeszcze człowieka czeka na tym zepsutym świecie. 😉

rose vanilla
Gość

Tytuł brzmi trochę paranoidalnie, ale z treścią zgadzam się w 100%. Jak dla mnie najgorsze jest to że to ludzie sami siebie nawzajem trują.

coraz-mniej
Gość

Masz bardzo dużo racji w tym co piszesz, wiele mądrości płynie z Twoich słów niestety wspartych doświadczeniem, ale z tego co widzę to silna z Ciebie kobieta i bez dwóch zdań mogę zaufać Twoim ostrzeżeniom.

MONIKA trikimoniki.pl
Gość

Widzę, że nie mi jednej dałaś do myślenia tym postem. Sama mam trochę "hopla" na punkcie efektów ubocznych. Przed stosowaniem jakiegokolwiek leku lubię zaznajomić się z tą częścią ulotki, aby w razie cichych ostrzeżeń organizmu zrezygnować z "trucizny".

Em Art Gallery
Gość

I ja mam zmasakrowane zęby tetracykliną – zdaje się wibramycyną. W latach 80 podawano ją na niewydolność oddechową, zapalenie oskrzeli niemowląt. Faktycznie mam poważny niedorozwój szkliwa, niewykształcone prawidłowo zęby, niewłaściwy kształt, kolor. Leczenie bolesne, nieskuteczne polegające na opiłowywaniu i nakładaniu wypełnień kompozytowych. A na licówki porcelanowe po prostu mnie nie stać. Ani jednego dnia w życiu nie uśmiechnęłam się nie zasłaniając ust. Koszmar.

Previous
Kolejne okulary firmo
Trucizny są wszędzie!