Instagram has returned invalid data.

Trucizny są wszędzie!

Dzisiaj kilka słów w cyklu o zdrowiu. W związku z tym, że prawie rok temu odstawiłam wszystkie leki, dostaję często masę pytań z prośbą o radę w podobnej sprawie. Nie mogę jednak nikomu doradzić porzucenia leczenia farmakologicznego. Po pierwsze dlatego, że nie mogę, po drugie – nie chcę! Każdy przypadek jest inny i nie czuję się kompetentna. Wszystko zawsze konsultuj ze swoim lekarzem! 😉
Pytania te pojawiły się głównie dlatego, że pisałam o nieprzyjemnych skutkach ubocznych lekarstw i używałam w stosunku do nich słowa “trucizna”. Czasami też nazywam trucizną śmieciowe jedzenie czy inne rzeczy. Zatem zapraszam na wpis o truciznach…które są wszędzie. Dosłownie!

Czy czasem nie masz wrażenia, że wszędzie czai się coś złego? W szmince ołów, w farbie do włosów dziwna chemia, w jedzeniu miliard E-ileśtam a w kurczaku hormony i antybiotyki? A jeszcze jak dodamy barwniki, stare świetlówki z rtęcią i meble ze sklejki uwalniające formaldehyd, to już w ogóle głowa boli.
Klucz, to nie dać się zwariować.
Jest taki ważny cytat : 


Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dawka czyni truciznę.

Autorem tych słów jest ponoć Paracelsus, ale spotkałam się w kilku książkach z wersją, że Hipokrates. Bez względu na to, którego z panów oświeciło – podpisuję się każdą kończyną.
Co więcej “dawka” która sprawia, że dla kogoś coś jest trucizną, to coś indywidualnego! Wszelkie podane normy są orientacyjne, znamy przecież przypadki alkoholików którzy wielokrotnie przekroczyli śmiertelne stężenie alkoholu we krwi 😉

Mamy XXI wiek, są normy unijne i inne wymogi, leki i pożywienie są badane. Tym nie można się otruć….

I tak, i nie. Co z tego, że producent napoju zmieści się w maksymalnym dopuszczalnym stężeniu susbstancji X, skoro tę samą substancję zjesz też w innym produkcie? Nawet wtedy, jeśli produkt spełnia wszelkie normy i limity, nie jesteś bezpieczny.

To spotkało mnie.
Co z tego, że dany lek ma maksymalne dopuszczalne stężenie czegośtam i jest “bepieczny”, skoro byłam faszerowana tym lekiem w dzieciństwie na okrągło? 🙂 Tym sposobem mam fluorozę, czyli brązowe plamki na górnych dwójkach (skutek tetracyklin), oraz zbyt dużo rtęci w ciele. Z tym wszystkim walczy się niestety długo i w skomplikowany sposób, więc czeka mnie wyboista droga.


Podobnie np. z fluorem (który swoją drogą – jest neurotoksyną). W pastach, produktach do wybielania zębów itp. jest dopuszczalne stężenie, natomiast nadmierne stosowanie tychże produktów może prowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji,z   których najlżejszą jest chyba fluoroza. (U mnie jest ona spowodowana tetracyklinami).

Także jeśli dobrze się rozejrzeć – truć nas może wszystko.

Ale to działa w dwie strony – nie ma co przesadzać! Jeśli generalnie jesz czysto, nie trujesz się syfem i raz kiedyś pofarbujesz włosy, to nic złego nie powinno się stać. Gorzej, kiedy kumulujesz te wszystkie “trucizny”.  Tak np. powstaje rak.

Dlatego moja prośba – nie słuchajcie, kiedy jakiś producent się broni, że spełnia wymogi i nie przekracza zalecanych stężeń. Obserwujcie swoje organizmy i miejcie swój rozum. Za przykład niech posłuży słynna odżywka do paznokci z formaldehydem w dopuszczalnym stężeniu, która wielu osobom zrobiła poważną krzywdę.
Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

43
Dodaj komentarz

avatar
17 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeEm Art GalleryAnonimowyrocktechnikaMONIKA trikimoniki.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

po raz kolejny dałaś mi do myślenia., Znaczki jkości, certyfikaty, to jest taka iluzja bezpieczeństwa. Trzeba mieć własny rozum, dobry artykuł!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Acha, ja po braniu jednego z antybiotyków w dzieciństwie mam niedosłuch. Teraz też już się go dzieciom nie podaje. Ale cóż, stare czasy 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy tylko ja wyłapałem ironię w tytule? 🙂

Krufka
Gość

Przy każdym TAKIM Twoim wpisie zaczynam przeszukiwać internet. Nie dlatego, że nie wierzę w to, co napisałaś, ale dlatego, że chcę wiedzieć więcej. Unikam stron producentów i innych, a czytam raczej fora internetowe, gdzie przeciętni ludzie opowiadają o swoich doświadczeniach. Jasne, wiem, że to internet, że tu można napisać wszystko, że tu każdy jest specjalistą, lekarzem itp. Ale to jednak daje do myślenia i skłania do zmiany różnych, czasami bardzo drobnych rzeczy w swoim życiu. I w życiu bliskich.

Dlatego dziękuję, Aniu!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cóż, ja mogę się "pochwalić" niemal dwutygodniowym leczeniem sterydowym w myśl zasady: jeśli nie wiadomo co ci dolega, damy ci sterydy – lek na wszystko. Porażka 🙂

vivamaja
Gość

W sumie tej całej chemii nie da się uniknąć… Trzeba być ostrożnym i nie dać się zwariować. To przede wszystkim!

rocktechnika
Gość

Są leki i są leki. Niektóre są przepisywane na wyrost (za silna dawka w stosunku do choroby), są też ludzie źle reagujący na jakiś składnik leku lub biorący lek w nadmiarze (np. witaminy) i wtedy pojawiają się konsekwencje. Są osoby, które mogą odstawić leki przepisane przez lekarza, być może spróbują czegoś naturalnego, łagodniejszego i jest wszystko w porządku. Ale są też leki, które są konieczne w kuracji, bez których leczenie się nie powiedzie i takie, których można byłoby uniknąć, ale z różnych przyczyn trzeba je zaaplikować i trudno je czymkolwiek zastąpić. Leki mają w założeniu leczyć, ale każdy z nas… Czytaj więcej »

rocktechnika
Gość

Aniu – dziękuję! U mnie jest już dużo lepiej. Pod koniec sierpnia byłam u pulmonologa (5,5 miesiąca po pierwszej wizycie w szpitalu) i zmiany w płucach, które były widoczne na pierwszym skanie, prawie całkowicie zniknęły. Dlatego przede mną ostatnie tygodnie brania sterydu (mój jest w tabletkach i na literę M ;)) i mam nadzieję, że gdy nastąpi pierwszy dzień bez, to mój organizm to zaakceptuje 🙂Aż strach myśleć o tym, ile musiałaś wycierpieć, by odstawić sterydy! Po wyjściu ze szpitala brałam 8mg dziennie i nie wyobrażam sobie nie wziąć ich choć jednego dnia, bo powodowało to ból i znowu nie… Czytaj więcej »

rocktechnika
Gość

To, co opisujesz, jest straszne! Nie wyobrażam sobie przechodzić czegoś takiego – tym bardziej Cię podziwiam, że wytrzymałaś tak długo! Jak sobie teraz radzisz bez sterydów, wszystko jest ok z chorobą (bo zmiany spowodowane przez steryd, to pewnie dużo gorsza historia…)?Biorę metypred, w tej chwili, od 9 dni, już tylko 2mg (zaczynałam od 16) i, jak na razie wszystko jest w porządku, nic mnie nie boli, chrostki na rękach, które zaczęły się pojawiać na początku kuracji, prawie zniknęły, więc mam nadzieję, że dalej będzie jeszcze lepiej! 🙂 Wg planu mam przestać brać tabletki pod koniec października, na początku listopada mam… Czytaj więcej »

hattu
Gość

o jakiej odżywce do paznokci jest mowa? mogłabyś mi podać jej nazwę, bo zaczynam się bać, czy czasem nie używam tego syfu… ;o

hattu
Gość

a jednak, od dawna tego używam… ;/

Basia Szmydt
Gość

Byłam nią zachwycona….:/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie popadajcie w przesadę z tym formaldehydem, od dziesięcioleci studenci medycyny po kilka godzin tygodniowo spędzają nad stołami ze zwłokami pływającymi w ogromnych ilościach formaliny i nie słyszałam, żeby kogoś to zabiło. A dawka, którą przyjmują wdychając opary jest wielokrotnie wyższa od tej w odżywkach. Podejrzewam, że u kobiet, które miały problemy z paznokciami po zastosowaniu tej odżywki przyczyną była kumulacja: częste stosowanie zmywasza podrażniające i naruszające naskórek + formaldehyd z odżywki.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie twierdzę, że nie, aczkolwiek są to jednostki. Bardzo silne są alergie na orzeszki ziemne ale nie znaczy to, że nikt nie może ich jeść. Ja np. po jednorazowym zafarbowaniu włosów wylądowałam na OIOM-ie ze wstrząsem anafilaktycznym, mimo, że przed zafarbowaniem włosów, zrobiłam próbę uczuleniową. Nie krytykuję jednak w żaden sposób osób farbujących regularnie włosy, czy eksperymentujących z farbowaniem bardzo często i drastycznie. Jestem świadoma możliwych konsekwencji i myślę, że każdy powinien być. Uważam jednak, że takie wybiórcze demonizowanie niektórych substancji zawartych w wybranych produktach jest szkodliwe. Dziewczyny czytające blogi panicznie boją się SLSów, odżywek firmy Eveline i aspartamu w… Czytaj więcej »

Anna G.
Gość
Gaja
Gość

Ta indywidualna dawka to jednak ciekawa sprawa. Mnie zawsze zastanawia Maria Czubaszek i jej papierosy – czytałam, że wydaje na papierosy 1000 zł miesięcznie, pali co 15 min. czyli 2 godziny dziennie (ktoś to obliczył) i co? Nic się nie dzieje, a ja kiedyś paliłam papierosy i jak doszłam do 10 dziennie to wyglądałam jak cień i tak się czułam. Dobrze, że to rzuciłam, bo mnie pewnie by się jakieś choróbstwo przyczepiło i wolę nie mówić jakie ….

Gaja
Gość

Po miesiącu pisania należało się wreszcie ogarnąć. Ten wcześniejszy, z wytrzeszczem oczu, zaczął mnie irytować 🙂

Olga Cecylia
Gość

Też używam odżywki Eveline 8w1, ale całą resztę pielęgnacji staram się jak najbardziej upraszczać i "unaturalniać". Właściwie malowanie paznokci to jedyna nienaturalna rzecz, jaką na siebie kładę 😉

PS. Także = też, tak że = więc 🙂

Brzydkie kaczątko
Gość

Masz niesamowite artykułu u siebie. Tu taj do trucizn to po prostu u mnie strzał w dziesiątkę. Sama się mecze ostatnio co mi szkodzi, na razie dieta eliminacyjna pokazała pewną drogę, ale teraz czas uderzyć do lekarza. Choć wizyty się boje bo znowu mi farmazony może wciskać. 🙁 W naszych czasach aby na prawdę się nie truć można popaść w paranoje co mnie spotyka bo muszę uważać na jedzenie znaczy jeden ze składników, który mi szkodzi.

Docia
Gość

Dokładnie, producenci swoje a my wiemy swoje. Mam bogatą historię chorobową, ciekawa jestem w którym momencie mnie tak zniszczyło. A interferon, ratuje życie a wewnętrznie niszczy. Pamiątka po nim też została na zawsze. Co to jeszcze człowieka czeka na tym zepsutym świecie. 😉

rose vanilla
Gość

Tytuł brzmi trochę paranoidalnie, ale z treścią zgadzam się w 100%. Jak dla mnie najgorsze jest to że to ludzie sami siebie nawzajem trują.

coraz-mniej
Gość

Masz bardzo dużo racji w tym co piszesz, wiele mądrości płynie z Twoich słów niestety wspartych doświadczeniem, ale z tego co widzę to silna z Ciebie kobieta i bez dwóch zdań mogę zaufać Twoim ostrzeżeniom.

MONIKA trikimoniki.pl
Gość

Widzę, że nie mi jednej dałaś do myślenia tym postem. Sama mam trochę "hopla" na punkcie efektów ubocznych. Przed stosowaniem jakiegokolwiek leku lubię zaznajomić się z tą częścią ulotki, aby w razie cichych ostrzeżeń organizmu zrezygnować z "trucizny".

Em Art Gallery
Gość

I ja mam zmasakrowane zęby tetracykliną – zdaje się wibramycyną. W latach 80 podawano ją na niewydolność oddechową, zapalenie oskrzeli niemowląt. Faktycznie mam poważny niedorozwój szkliwa, niewykształcone prawidłowo zęby, niewłaściwy kształt, kolor. Leczenie bolesne, nieskuteczne polegające na opiłowywaniu i nakładaniu wypełnień kompozytowych. A na licówki porcelanowe po prostu mnie nie stać. Ani jednego dnia w życiu nie uśmiechnęłam się nie zasłaniając ust. Koszmar.

Previous
Kolejne okulary firmo
Trucizny są wszędzie!