- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Jak to jest z tym piciem wody? :)


Dzisiaj co nieco o piciu wody (fakty i mity) oraz o fajnej karafce DAFI.
Ufff, nawet nie wiecie jak to dobrze znowu mieć Internet! Przez ostatnie trzy miesiące wiecznie były  

z nim problemy, ale ostatni miesiąc to już ogólnie masakra.Wpisy dodawałam głównie z telefonu, w dodatku te, które były zaplanowane z wyprzedzeniem. Jak widać – mało było zdjęć mojego autorstwa i rozwojowych czwartków. Wreszcie mogę odpowiedzieć na zaległe maile i komentarze 😉
    Żeby było zabawniej, padł mi też laptop, a kiedy wrócił z naprawy, spalił się modem (livebox). Ponieważ obwiniałam to urządzenie o problemy z Internetem, próbowałam je wymienić dużo wcześniej – zawsze słyszałam, że to niemożliwe. Az w końcu zepsuł się  z winy TP/Orange i po długich bojach – z konsultantami, kablami, infoliniami – mam nowe urządzenie oraz Internet. Uffff! 🙂 W momencie kiedy poprosili mnie o hasło do usługi (które miało 8 lat!) myślałam, że nic z tego. Skąd ja mam to pamiętać? 😀 Ufff, co za ULGA!


Dobra, koniec prywaty 😉
Pamiętacie, jak pisałam o Dzbanku filtrującym DAFI? Jestem fanką filtrowania wody, bo w moim mieście instalacja jest hmmm… przestarzała. Jest to też powód, dla którego jedyną opcją na Internet domowy jest TP/Orange… 


Jakiś (spory!) czas temu, dostałam od firmy DAFI karafkę,w  której można fitorwaną wodą przechowywać



Karafka jest drugim z trzech kroków DAFI 😉
Cała zabawa wygląda tak :
Filtrujesz wodę w dzbanku -> przelewasz do karafki -> dodajesz np. świeży sok z cytryny



PO CO MI KARAFKA?

Zadałam sobie to pytanie zaraz po tym, jak dostałam od firmy DAFI mail z propozycją. Urzekł mnie jednak jej uroczy design . Wygląda jak zlewka z pracowni chemicznej 🙂
Karafka rozwiązuje problem stawiania na stole dużego dzbanka – jest zgrabna, estetyczna i minimalistyczna. Bardzo ładnie wygląda z plasterkami cytryny w środku.
Ja każdego ranka piję tonizujący napój, jeden z trzech które za moment opiszę. Postawienie na stole karafki sprawia, że zawsze jest na widoku domowników i każdy z tego napoju korzysta. Co to za napój?

Wersja A:
  • Woda filtrowana
  • Sok z połowy cytryny
Działa tonizująco na organizm. Cytryna ma odczyn zasadowy (mimo kwaśnego smaku), wspomaga oczyszczanie i pobudza organizm. Zapach cytrusów działa antydepresyjnie 🙂

Wersja B:
  • woda filtrowana
  • Centymetr startego imbiru (można dać kilka plasterków)
Smak bardziej ostry, lekko cytrynowy. Imbir pobudza organizm, podkręca metabolizm i rozgrzewa. Działa przeciwzapalnie

Wersja C:
  • połączenie wersji A i B. Zastępuje mi to kawę czy herbatę, pobudzenie, orzeźwienie, rozgrzanie…super!
Taki napój piję najczęściej. Pobudza, tonizuje i stanowi dobre rozpoczęcie dnia. Cytryna odkwasza organizm, a jak wiecie – odczyn tego co jemy i pijemy jest bardzo ważny, gdyż większość osób ma zakwaszone organizmy. (Czy wiecie, że osoby z rakiem zawsze mają zakwaszone organizmy? udowodnił to np. Dr Keiichi Morishita )

Karafka usprawniła cały proces. Zawsze bawiłam się w przygotowywanie jednej szklanki takiego napoju, bo nie było w co go wlać :)). W dzbanku średnio… wiecie sami 😉
Karafka wyposażona jest w zatyczkę – przykrywkę (latem żadna osa nie wleci podczas plenerowej imprezy), zwężony dziubek ułatwia jej przenoszenie.

Ja jestem z tego prezentu zadowolona 😉

A teraz nurtująca kwestia. Ile tej wody pić?

Ja piję ok. dwóch litrów dziennie, ale piję też inne płyny ( głównie rumianek, miętę, lipę i pokrzywę).
Są osoby które uważają, że należy pić wtedy, kiedy czujemy się spragnieni. Argumentacją jest tutaj fakt, że robią tak zwierzęta. Otóż hmm… bzdura. Niektóre zwierzęta piją na zapas, podobnie jak rośliny. Ale nie w tym rzecz – kiedy czujemy pragnienie, stężenie wszystkiego, co mamy we krwi wzrasta o 2% (krew staje się gęstsza). Z odwodnieniem mamy do czynienia wtedy, kiedy wzrośnie o 5%. Sęk w tym, że lepiej jest do niewielkich odwodnień w ogóle nie dopuszczać, bo to tylko dodatkowa praca dla organizmu (znów musi rozcieńczać).

Dlaczego czujemy się lepiej, kiedy pijemy dużo wody? Zostaliśmy zaprojektowani do funkcjonowania w trochę innych warunkach. Dzisiaj, w XXI wieku, narażeni jesteśmy na MASĘ toksyn. Im więcej pijemy, tym bardziej rozcieńczamy ich stężenie we krwi. Ilościowo jest ich tyle samo, ale znosimy to lepiej.
Jeśli dorzucimy wysiłek fizyczny, to pozbędziemy się części z nich razem z potem.
Tak więc woda ma duży wpływ na detoksykację 😉

Pamiętajcie, że te 2 litry, to zapotrzebowanie na wszystkie płyny, nie tylko na wodę 😉
Co lubicie pić z rana?


Zabieram się za zaległe komentarze!


PS. OSTATNI MOMENT ABY WYGRAĆ BONY W KONKURSIE! 🙂 WYSTARCZY NAPISAĆ DWA ZDANIA. Kliknij w obrazek niżej po więcej szczegółów


Uściski, Ania

42
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyKasiasupergirlMonika | RefreshYourDaily Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

rzeczywiście, jak z pracowni chemicznej. Będzie pasować do alkoholi na imprezy, nie lubię na stole butelki :p wiem, dziwna jestem 😛

ania notuje
Gość

Wygląda bardzo ciekawie! Staram się pić około 2l płynów, ale ostatnio ze względu na niższe temp. częściej są to herbaty niż czysta woda.

Iwona_92
Gość

Witaj. Jestem nową blogerką i dołączyłam do grona obserwatorów. Często będę tutaj zaglądać.

Bebe
Gość

Woda z cytryną okej, tylko czy te cytryny dostępne w sklepach są nieszkodliwe? Widziałam kiedyś dokument o tym jak i czym pomagają bananom i coraz częściej się nad tym zastanawiam kupując cytrynę…

Bebe
Gość

Na pewno 🙂 Dzięki za "odkrycie" karfki, bo właśnie szukałam jakiegoś pomysłu na dzbanek do wody 🙂

Słonecznik
Gość

Ja rano piję herbatę zieloną ostatnio 😉

A teraz siedzę właśnie z kubkiem mięty – pierwszy raz ją piję i nawet nie jest taka zła 😉

A jaką ta karafka ma pojemność?? Bo jest bardzo ładna.

nikt_wielki_ona
Gość

Uwielbiam miętę. Zieloną herbatę też lubię.

Gaja
Gość

Ta designerska karafka w sklepie Dafi.pl kosztuje 39,90 zł. Dzbanki do napojów i karafki możemy w sumie kupić za połowę tej ceny. Ale z kolei, jeżeli komuś zależy na konkretnym kształcie przedmiotu i nie musi liczyć kaski, to czemu nie … Zmieniając wątek – z rana na czczo szklanka lekko ciepłej wody z połówką soku cytryny 🙂

nikt_wielki_ona
Gość

Cappucino z łyżką kawy i połową mleka.

dzolls
Gość

Śliczna ta karafka 🙂

Ja zaczynam każdy dzień od dużego wiadra herbaty czerwonej pu erh (wiadro to mój kubek, pojemność 0,5 l :D), potem w zależności od dnia: albo kolejne herbaty są zielone, albo czerwona i zielona, albo zielone, a do tego zawsze wplatam wodę. Dużo piję, dużo więcej niż 2l na dobę, ale mam tak od zawsze, lepiej się tak czuję. Kubek herbaty mniej i się sypię 😛

narja
Gość

Ładnie wygląda ta karafka, wersje c napoju muszę wypróbować

Anonimowy
Gość
Anonimowy

(ja tak troche nie do tematu) zauważyłam, że zmieniłaś szablon bloga i zastanawiam się czy jest szansa, żeby najnowszy post pojawiał się w całości na stronie głównej? zaglądam ostatnio dosyć regularnie i odrobinę mnie irytuje to klikanie "czytaj dalej"

czosnkowa papka przeżera sie w słoiku, a ja czekam z niecierpliwością na kolejny wpis o oczyszczaniu 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

tak wiem, ten szablon mi sie bardziej podoba:) nie wiem czy reszta czytelniczek mnie poprze, ale pomysł z pojawianiem sie całego postu uważam za takie małe udoskonalenie; twierdze tak, bo u mnie nigdy nie był problemu z załadowaniem strony

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie też irytuje to,ze trzeba kliknąć by czytać dalej. Wole gdy cały post widnieje na stronie głównej.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co sądzisz o piciu wody z octem jabłkowym?
Pozdrawiam

happiness
Gość

Ja to od jakiegoś miesiąca piję zdecydowanie dużo, 3 litry wody to taka norma, po prostu ciągle czuję, że chce mi się pić. Dlatego wreszcie kupiłam sobie dzbanek filtrujący, bo już nie wyrabiam z kupowaniem butelek ;).

happiness
Gość

Jak najbardziej tak, wyniki mam idealne, więc chyba widocznie chwilowo tak mam 😉

Mo bloguje
Gość

Ja też uwielbiam wodę z cytryną, lubię sobie robić taką domową kwaśną w smaku lemoniadę. Ale najczęściej to po prostu czystą wodę piję i herbatę z kopru włoskiego. Dzisiaj wyjątkowo miętę, bo coś mnie tak naszło z rana na jej smak i zapach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja piję około 2 litry wody dziennie, bo wodę uwielbiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Muszę spróbować tego imbirowego napoju, jestem wielką fanką wody z cytryną! 🙂 Codziennie wypijam około 3l wody, ze względu na moje problemy z nerkami. Do tego co rano sok z cytryny, podobno bardzo dobrze rozpuszcza wszystkie osady w nerkach więc polecam! 🙂

coraz-mniej
Gość

Ja bym bardzo chciała taki dzbanek do filtrowania wody, myślę że niedługo i do mnie trafi 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam czajnik z filtrem i w nim filtruję wodę. Dodaje mięte i cytrynę i nie ma nic lepszego na upalne dni których już brak niestety. Super blog, świetne artykuły. Będę zaglądać.

Pozdrawiam,

Ewela

Monika | RefreshYourDaily
Gość

Podoba mi się taka karafka, dzbanek jest do tego mniej praktyczny. Z rana zazwyczaj piję wodę z cytryną i miodem.

supergirl
Gość

dzbanek filtrujacy mam, ale ta karafka! zapragnełam jej, chyba sobie zamowie 😀

Kasia
Gość

Bardzo ładna i praktyczna karafka 🙂
Sama czuję się bardzo źle, jak piję za mało, zatem teraz moje minimum to 2l wody + 1-2 herbatki ziołowe (mam własnoręcznie wysuszony skrzyp, miętę i lipę) 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cytryna ma odczyn kwaśny, pH około 2,4! We wszystkich chemicznych bardziej książkach to znajdziesz, dla upewnienia. Tak poza tym, to masz bardzo fajnego bloga, wkręciłam się ostatnio w czytanie takich. Sama piję wodę filtrowaną. A co być powiedziała na temat wody jonizowanej? Ma jakieś pozytywniejsze działanie? Co do tego pH, to nie chciałam po prostu, żebyś miała tutaj jakiekolwiek tego typu niedomówienie, bo zbyt fajnego masz bloga na to, serio 🙂

Previous
Zabawne, nietypowe gadżety ;)
Jak to jest z tym piciem wody? :)