A tak sobie beztrosko chodziłam po bardziej dzikiej północy Bali😁Nocleg w bańce w dżungli przy wodospadzie to totalny sztos! 
Myślę, że można przyjechać na Bali, być tu i... w ogóle Bali nie doświadczyć. Widzę to rozmawiając z ludźmi, młodzi chłopcy z Australii przyjeżdzają tutaj surfować - siedzą cały czas w tym Canggu, nie mają żadnej ciekawości świata, jeżdżą jak kretyni bez kasków, cieszą się, że tu jest luźniej, że wszystko kosztuje dla nich „jakieś śmieszne pieniądze”, chociaż sami hajs mają od rodziców i nic o zarabianiu nie wiedzą😉O tym, że są chłopcami nie świadczy wiek, a sposób życia. Totalna beztroska.
Nie mówię, że to źle! Raz na jakiś czas sama mam ochotę nasmarować tyłek olejekiem i poleżeć nad basenem, ale świat jest taki ciekawy!!! Na Bali można robić wiele rzeczy. To jak go doświadczamy zależy bardziej od nas samych niż tego, jaka jest wyspa. Jeden będzie jadł codziennie tosty z awokado w fancy knajpkach i opowie, że wyspa jest turystyczna i komercyjna, drugi będzie biegać po szamanach i powie, że magiczna. W mojej ocenie Bali jest jak lustro, zobaczysz w nim to, co jest w Tobie☺️
Ja ledwie liznęłam wyspę, a już trzeba powoli pakować walizkę dalej. Mogłabym tu zrobić jeszcze mnóstwo rzeczy, ale wyrosłam z tego „jestem tu raz w życiu, muszę jeszcze to, to i to”. Nie muszę, może jeszcze wrócę, kto wie!
#indonezja #bali #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #solofemaletraveler #szczerze_pisząc #infinitydress #multiwaydress #dżungla

A tak sobie beztrosko chodziłam...

Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

I want it all!

Przepraszam za ciszę! Dzieje się dużo, a nie chciałabym  tego powodu obniżać jakości swoich działań i np. pisać na siłę, kiedy sił mi brak 😉 
Dzisiaj taki krótki wpis z wytłumaczeniem, oraz prośbą o “radę”. Chcę Was o coś zapytać i bardzo liczę na Wasze odpowiedzi. To do dzieła, bo kociątko nie może się doczekać aż wyłączę laptopa ;))

Dopiero co wygrałam batalię  z uczelnią i biurokracją, a już czeka mnie druga – USOS i rejestracja do grup. Jeśli nie znacie nikogo, kto dodzwonił się do sekretariatu podczas rejestracji, to wiedzcie, że mi się udało. Niestety, dowiedziałam się tyle, że rejestracja jednak dzisiaj nie ruszy, a ruszy…jak ruszy. Szczerze mówiąc, nie zamierzam trzy dni odświeżać USOS-a i w tym momencie mi to wisi 😉
 Kończę też przygodę z dentystą. Ostatnio wyleczyłam ząb i po kilku tygodniach stał się okropnie nadwrażliwy – zrobił mi się ropień i ząb do wyrwania… Od piątej siedzę szczerbata i nie mogę się doczekać, aż juto dostanę protezę z dorobioną jedynką! No i momentu, w którym moje oskrzela i spółka będą działać dobrze, wszczepię sobie implanty i będzie szansa na to, że się przyjmą ;). Eh, nie ma to jak nie mieć zębów w komplecie w tak młodym wieku. Ale są rzeczy ważniejsze i mniej ważne, dla mnie priorytetem jest w tym momencie nauczenie mojego ciała jak ma działać 😉

Doszły dzisiaj poziomice do włosów. O połowę mniej, niż miało dojść (jedna z dwóch paczek się rozpłynęła :)). W dodatku – celnicy byli bardzo skrupulatni i pozbawili zestawy opakowań! Nie wiem czego szukali w plastiku, narkotyków?! 🙂 Jeszcze nie zastanowiłam się, co z tym zrobić, bo na kasie jesteśmy do tyłu, ale bywa i tak ;-).

Byłam na BAM-ie, z tego wspaniałego wydarzenia pochodzi zdjęcie autorstwa Cacynki. Chociaż w jedną stronę jechałam całą noc, to zdecydowanie było warto. Szersza relacja wkrótce, ale muszę przyznać, że zrobienie sobie takiego krótkiego urlopu od bieżących spraw spowodowało, że mam teraz mnóstwo rzeczy do nadrabiania.


I’m a man with a one track mind 

So much to do in one life time (people do you hear me) 

Not a man for compromise and wheres and whys and living lies (klik)

I teraz pytanie zapowiedziane na początku posta. Chodzi o moją książkę… e-book całkiem fajnie sobie radzi, mam problem z drukiem 😉 Dogadałam się wstępnie z drukarnią i nawet z ewentualnym dystrybutorem, pozostaje kwestia podatków. Niestety, wszelkie interpretacje z Urzędu Skarbowego nie są wiążące i nie mogę dostać jednoznacznej odpowiedzi odnośnie tego, czy muszę mieć własną działalność gospodarczą. A mieć tymczasowo nie chcę, ponieważ mam w tym momencie inne priorytety, ze zdrowiem na pierwszym planie i po prostu nie ogarnę. 
Takie sprawy jak uzyskanie numeru ISBN to banał, podobnie z kodem paskowym… Jeśli chodzi o wydanie przez wydawnictwo, to sprawa ma się tak, że rozesłałam oferty, mam już dwie pozytywne odpowiedzi, tyle, że warunki słabe. Nie dlatego, że dla mnie słabe, tylko ogólnie – warunki wydawnicze w Polsce są słabe. 
Moje pytanie brzmi – wydać niewielki nakład samodzielnie i sprzedać go przez internet (tak, żeby nie było to ciągle i zorganizowane, bo nie chcę DG) czy przez wydawnictwo, co sprawi, że a)będę mieć z tego baaardzo niewiele b) wynagrodzenie zobaczę najszybciej za 9 miesięcy i będę czuła się wykorzystana…
Przypominam, że tak ustawiłam licencję, aby e-booka można było na swój użytek drukować! 🙂

PS. jeśli przeczytałeś książkę, prosze o opinię na lubimyczytac

Uściski, Ania

31
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Aniamalujeula123AnonimowyforbiddenparadiseMyMirrorOfBeauty Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Izabela
Gość

Aniu, trochę tak z innej beczki, ale co słychać u twojej babci Wiesławy?
Nie wspominasz nic o niej od dłuższego czasu, a nie ukrywam ze lubiłam czytać o waszych perypetiach.
Pozdrawiam 🙂

bognyprogram
Gość

Współczuję batalii z wydawnictwami. Nie ma co się oszukiwać – w kraju w którym najlepiej zarabiającą pisarką jest Kinga Rusin (tak, to prawda -.-) szaraki walczące o debiut mogą tylko pomarzyć o dobrych warunkach.
Choć nie mam doświadczenia, ba, nawet nie stworzyłam nic, czego nie wstydziłabym się wysłać do jakiegokolwiek wydawnictwa, to jednak nie drukowałabym sama. Mimo wszystko – logo jakiegoś nawet średniego wydawcy daje czytelnikowi informacje 'oho, udało się jej przebrnąć przez to wszystko'.
King też dostał grosze za pierwsze wydanie 'Carrie', a potem – wszyscy wiedzą co potem:P

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja na tym wszystkim się nie znam, mogę tylko podesłać linka do Bogusi, która też wydała swoją książkę, już materialnie i możesz z nią porozmawiać na ten temat. Na pewno chętnie odpowie.
Kręci filmiki na YouTube, może nawet znasz 🙂

http://www.youtube.com/user/AniolNaResorach

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ale ty jestes szczupla! bardzo ladna spodnica, skad?

Słonecznik
Gość

Miałam pisać "jaka cudowna spódnica!!", a potem przeczytałam, że to Ty jesteś 😀 Ale spódnica świetna!!

A co do książki to ja się na tym nie znam, ale jestem za pierwszą opcją 🙂 Na razie możesz wydrukować sama, a może za jakiś czas trafi się lepsza oferta??

Agata Boba
Gość

A co daje Ci podpisanie umowy z wydawnictwem?

Szuszi
Gość

"Moje pytanie brzmi – wydać niewielki nakład samodzielnie i sprzedać go przez internet (tak, żeby nie było to ciągle i zorganizowane, bo nie chcę DG) czy przez wydawnictwo, co sprawi, że a)będę mieć z tego baaardzo niewiele b) wynagrodzenie zobaczę najszybciej za 9 miesięcy i będę czuła się wykorzystana…" jak dla mnie to w tym fragmencie zawarłaś odpowiedź 🙂 podejmij taką decyzję, z którą Ty czujesz się fair wobec siebie – wydaje mi się, że Ty nie chcesz zawierać umowy z wydawnictwem, więc pozostaje rozwiązanie sprawy samodzielnie 🙂 trzymam kciuki!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z chęcią bym kupiła Twoją książkę 🙂

Weronika
Gość

Co do odpowiedzi na pytanie, to ja myślę, że już ją znasz 🙂 Zrób po prostu to, co głęboko gdzieć tam czujesz, że powinnaś, nawet jeśli racjonalnie uważasz to za złe. Przynajmniej bedziesz żyła w zgodzie z samą sobą.

A co do usosa- o matko, ja idę na pierwszy rok i.. jestem załamana. Nie ogarniam pkt ects, nie ogarniam usosa, o niczym nie wiem. Tyle że zapisałąm się na oguny, ale lektoraty i wf- wszystko zajete!

Weronika
Gość

No właśnie przeglądając przed chwilą wspomniany portal znalazłam badminton o 21… w piątek! 😛

vivamaja
Gość

Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłoby, jeśli już sama masz wszystko zrobić, rozpisać plusy i minusy samodzielnej sprzedaży książki… Czy nie ma za dużo zamieszania z tym.
Działalność gospodarcza to masakra, moim zdaniem nie ma co się w to wkręcać.
Osobiście do końca nie wiem co z tymi wydawnictwami.
Może jeszcze znajdziesz? Ciężko mi cokolwiek "doradzić" ;/

forbiddenparadise
Gość

założenie własnej działalności gospodarczej wcale nie jest takie straszne, na prawdę;) musisz oczywiście rozpatrzeć wszystkie plusy i minusy 😉

Engine
Gość

co do wariacji celników to sama to przeszłam, zamawiając kilka rzeczy a wróciły do mnie tyle o ile w idealnym stanie, to opakowania wyglądały jakby pies je pogryzł, zjadł i wypluł :/ a wszystko przez to, że są ciekawi cła i tych innych procedur, czy oby przypadkiem ktoś nie sprzedaje podróbek 🙂

co do książki, kiedy zaczynałam ją czytać komputer zaczął mi szaleć i od tamtej pory nie mogę jej otworzyć 🙁 mam nadzieję, że w weekend to ogarne i zabiore sie za czytanie!

narja
Gość

Mnie kusi taka poziomica do włosów, odkąd tylko o niej przeczytałam 🙂

MyMirrorOfBeauty
Gość

Chętnie bym kupiła poziomicę bez opakowania po taniości 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W Krakowie można spotkać chłopaka, który wędruje sobie ze swoimi książkami (własnego autorstwa) i osobiście zachęca ludzi do zakupienia ;D Mnie zaczepił dwa razy – rok temu i dwa tygodnie temu ;p

ula123
Gość

Nic straconego z tym zębem. Teraz stomatolodzy mają takie techniki na wszczepianie implantów, że nikt nawet nie zauważy, że masz nie swojego zęba 😉 Trzeba być przy tym zabiegu cierpliwym bo taki zabieg trochę czasu trwa ale efekt piorunujący!

Previous
ROZWOJOWY CZWARTEK : ZREALIZUJ W KOŃCU TO MARZENIE!
I want it all!