- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

I want it all!

Przepraszam za ciszę! Dzieje się dużo, a nie chciałabym  tego powodu obniżać jakości swoich działań i np. pisać na siłę, kiedy sił mi brak 😉 
Dzisiaj taki krótki wpis z wytłumaczeniem, oraz prośbą o “radę”. Chcę Was o coś zapytać i bardzo liczę na Wasze odpowiedzi. To do dzieła, bo kociątko nie może się doczekać aż wyłączę laptopa ;))

Dopiero co wygrałam batalię  z uczelnią i biurokracją, a już czeka mnie druga – USOS i rejestracja do grup. Jeśli nie znacie nikogo, kto dodzwonił się do sekretariatu podczas rejestracji, to wiedzcie, że mi się udało. Niestety, dowiedziałam się tyle, że rejestracja jednak dzisiaj nie ruszy, a ruszy…jak ruszy. Szczerze mówiąc, nie zamierzam trzy dni odświeżać USOS-a i w tym momencie mi to wisi 😉
 Kończę też przygodę z dentystą. Ostatnio wyleczyłam ząb i po kilku tygodniach stał się okropnie nadwrażliwy – zrobił mi się ropień i ząb do wyrwania… Od piątej siedzę szczerbata i nie mogę się doczekać, aż juto dostanę protezę z dorobioną jedynką! No i momentu, w którym moje oskrzela i spółka będą działać dobrze, wszczepię sobie implanty i będzie szansa na to, że się przyjmą ;). Eh, nie ma to jak nie mieć zębów w komplecie w tak młodym wieku. Ale są rzeczy ważniejsze i mniej ważne, dla mnie priorytetem jest w tym momencie nauczenie mojego ciała jak ma działać 😉

Doszły dzisiaj poziomice do włosów. O połowę mniej, niż miało dojść (jedna z dwóch paczek się rozpłynęła :)). W dodatku – celnicy byli bardzo skrupulatni i pozbawili zestawy opakowań! Nie wiem czego szukali w plastiku, narkotyków?! 🙂 Jeszcze nie zastanowiłam się, co z tym zrobić, bo na kasie jesteśmy do tyłu, ale bywa i tak ;-).

Byłam na BAM-ie, z tego wspaniałego wydarzenia pochodzi zdjęcie autorstwa Cacynki. Chociaż w jedną stronę jechałam całą noc, to zdecydowanie było warto. Szersza relacja wkrótce, ale muszę przyznać, że zrobienie sobie takiego krótkiego urlopu od bieżących spraw spowodowało, że mam teraz mnóstwo rzeczy do nadrabiania.


I’m a man with a one track mind 

So much to do in one life time (people do you hear me) 

Not a man for compromise and wheres and whys and living lies (klik)

I teraz pytanie zapowiedziane na początku posta. Chodzi o moją książkę… e-book całkiem fajnie sobie radzi, mam problem z drukiem 😉 Dogadałam się wstępnie z drukarnią i nawet z ewentualnym dystrybutorem, pozostaje kwestia podatków. Niestety, wszelkie interpretacje z Urzędu Skarbowego nie są wiążące i nie mogę dostać jednoznacznej odpowiedzi odnośnie tego, czy muszę mieć własną działalność gospodarczą. A mieć tymczasowo nie chcę, ponieważ mam w tym momencie inne priorytety, ze zdrowiem na pierwszym planie i po prostu nie ogarnę. 
Takie sprawy jak uzyskanie numeru ISBN to banał, podobnie z kodem paskowym… Jeśli chodzi o wydanie przez wydawnictwo, to sprawa ma się tak, że rozesłałam oferty, mam już dwie pozytywne odpowiedzi, tyle, że warunki słabe. Nie dlatego, że dla mnie słabe, tylko ogólnie – warunki wydawnicze w Polsce są słabe. 
Moje pytanie brzmi – wydać niewielki nakład samodzielnie i sprzedać go przez internet (tak, żeby nie było to ciągle i zorganizowane, bo nie chcę DG) czy przez wydawnictwo, co sprawi, że a)będę mieć z tego baaardzo niewiele b) wynagrodzenie zobaczę najszybciej za 9 miesięcy i będę czuła się wykorzystana…
Przypominam, że tak ustawiłam licencję, aby e-booka można było na swój użytek drukować! 🙂

PS. jeśli przeczytałeś książkę, prosze o opinię na lubimyczytac

Uściski, Ania

31
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Aniamalujeula123AnonimowyforbiddenparadiseMyMirrorOfBeauty Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Izabela
Gość

Aniu, trochę tak z innej beczki, ale co słychać u twojej babci Wiesławy?
Nie wspominasz nic o niej od dłuższego czasu, a nie ukrywam ze lubiłam czytać o waszych perypetiach.
Pozdrawiam 🙂

bognyprogram
Gość

Współczuję batalii z wydawnictwami. Nie ma co się oszukiwać – w kraju w którym najlepiej zarabiającą pisarką jest Kinga Rusin (tak, to prawda -.-) szaraki walczące o debiut mogą tylko pomarzyć o dobrych warunkach.
Choć nie mam doświadczenia, ba, nawet nie stworzyłam nic, czego nie wstydziłabym się wysłać do jakiegokolwiek wydawnictwa, to jednak nie drukowałabym sama. Mimo wszystko – logo jakiegoś nawet średniego wydawcy daje czytelnikowi informacje 'oho, udało się jej przebrnąć przez to wszystko'.
King też dostał grosze za pierwsze wydanie 'Carrie', a potem – wszyscy wiedzą co potem:P

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja na tym wszystkim się nie znam, mogę tylko podesłać linka do Bogusi, która też wydała swoją książkę, już materialnie i możesz z nią porozmawiać na ten temat. Na pewno chętnie odpowie.
Kręci filmiki na YouTube, może nawet znasz 🙂

http://www.youtube.com/user/AniolNaResorach

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ale ty jestes szczupla! bardzo ladna spodnica, skad?

Słonecznik
Gość

Miałam pisać "jaka cudowna spódnica!!", a potem przeczytałam, że to Ty jesteś 😀 Ale spódnica świetna!!

A co do książki to ja się na tym nie znam, ale jestem za pierwszą opcją 🙂 Na razie możesz wydrukować sama, a może za jakiś czas trafi się lepsza oferta??

Agata Boba
Gość

A co daje Ci podpisanie umowy z wydawnictwem?

Szuszi
Gość

"Moje pytanie brzmi – wydać niewielki nakład samodzielnie i sprzedać go przez internet (tak, żeby nie było to ciągle i zorganizowane, bo nie chcę DG) czy przez wydawnictwo, co sprawi, że a)będę mieć z tego baaardzo niewiele b) wynagrodzenie zobaczę najszybciej za 9 miesięcy i będę czuła się wykorzystana…" jak dla mnie to w tym fragmencie zawarłaś odpowiedź 🙂 podejmij taką decyzję, z którą Ty czujesz się fair wobec siebie – wydaje mi się, że Ty nie chcesz zawierać umowy z wydawnictwem, więc pozostaje rozwiązanie sprawy samodzielnie 🙂 trzymam kciuki!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z chęcią bym kupiła Twoją książkę 🙂

Weronika
Gość

Co do odpowiedzi na pytanie, to ja myślę, że już ją znasz 🙂 Zrób po prostu to, co głęboko gdzieć tam czujesz, że powinnaś, nawet jeśli racjonalnie uważasz to za złe. Przynajmniej bedziesz żyła w zgodzie z samą sobą.

A co do usosa- o matko, ja idę na pierwszy rok i.. jestem załamana. Nie ogarniam pkt ects, nie ogarniam usosa, o niczym nie wiem. Tyle że zapisałąm się na oguny, ale lektoraty i wf- wszystko zajete!

Weronika
Gość

No właśnie przeglądając przed chwilą wspomniany portal znalazłam badminton o 21… w piątek! 😛

vivamaja
Gość

Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłoby, jeśli już sama masz wszystko zrobić, rozpisać plusy i minusy samodzielnej sprzedaży książki… Czy nie ma za dużo zamieszania z tym.
Działalność gospodarcza to masakra, moim zdaniem nie ma co się w to wkręcać.
Osobiście do końca nie wiem co z tymi wydawnictwami.
Może jeszcze znajdziesz? Ciężko mi cokolwiek "doradzić" ;/

forbiddenparadise
Gość

założenie własnej działalności gospodarczej wcale nie jest takie straszne, na prawdę;) musisz oczywiście rozpatrzeć wszystkie plusy i minusy 😉

Engine
Gość

co do wariacji celników to sama to przeszłam, zamawiając kilka rzeczy a wróciły do mnie tyle o ile w idealnym stanie, to opakowania wyglądały jakby pies je pogryzł, zjadł i wypluł :/ a wszystko przez to, że są ciekawi cła i tych innych procedur, czy oby przypadkiem ktoś nie sprzedaje podróbek 🙂

co do książki, kiedy zaczynałam ją czytać komputer zaczął mi szaleć i od tamtej pory nie mogę jej otworzyć 🙁 mam nadzieję, że w weekend to ogarne i zabiore sie za czytanie!

narja
Gość

Mnie kusi taka poziomica do włosów, odkąd tylko o niej przeczytałam 🙂

MyMirrorOfBeauty
Gość

Chętnie bym kupiła poziomicę bez opakowania po taniości 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W Krakowie można spotkać chłopaka, który wędruje sobie ze swoimi książkami (własnego autorstwa) i osobiście zachęca ludzi do zakupienia ;D Mnie zaczepił dwa razy – rok temu i dwa tygodnie temu ;p

ula123
Gość

Nic straconego z tym zębem. Teraz stomatolodzy mają takie techniki na wszczepianie implantów, że nikt nawet nie zauważy, że masz nie swojego zęba 😉 Trzeba być przy tym zabiegu cierpliwym bo taki zabieg trochę czasu trwa ale efekt piorunujący!

Previous
ROZWOJOWY CZWARTEK : ZREALIZUJ W KOŃCU TO MARZENIE!
I want it all!