Instagram has returned invalid data.

REAGUJ, czyli o matce kopiącej dziecko

Krótka pochwała donosicielstwa.

W sobotę moja mama wróciła z pracy w bardzo złym humorze. Oto co wzburzona opowiedziała:

Na jednym z przystanków do busa wsiadła pijana kobieta z dzieckiem, na oko 5-letnim. Dziewczynka siedzi naprzeciw, a jadąca z nią kobieta (prawdopodobnie jej matka) zaczęła ją… kopać.  No to dziewczynka hop – nogi na bok. A baba na nią z mordą “gdzie ty te nogi trzymasz, z powrotem ustaw je jak były bo tak mi się podoba!”. Dziewczynka potulnie ustawiła a jej opiekunka/matka ktokolwiek to był, kopać zaczęła znowu.  Mojej rodzicielce nerwy puściły i stanowczo, chociaż kulturalnie zapytała Dlaczego kopie Pani to dziecko? Proszę przestać!.Oczywiście reakcja wiadoma – Nie Pani sprawa!Tu oczywiście moja mama wtrąciła się, że właśnie, że jej sprawa i że zaraz może być też sprawa i Policji i sądu i co tam mojej mamie przyszło do głowy. Baba się oburzyła, poszczekała… Ale kopać przestała.

Cóż, moja mama nadal żałuje, że po prostu nie zadzwoniła powiadomić odpowiednich służb. Ale jest gorsza rzecz – absolutnie KAŻDY współpasażer miał to w czterech literach. Zero reakcji.
Tak jak z tym pedofilem, co zbawiał się z dziećmi na placu zabaw, a sąsiedzi patrzyli z okna.
Kłapiemy dziobami nie tam gdzie trzeba. Że ktoś ubrał dziecko za ciepło. Że taka młoda a w ciąży. Że taka ładna, a z takim brzydkim facetem. Zaglądamy ludziom przez okna i do wózka w markecie.  Ale zareagować w ważnej sprawie to już nam ciężko.

Inna sytuacja. 50 metrów do szkoły w której miałam praktyki. Droga którą w tym czasie idą dzieciaki, rodzice, babcie, nauczyciele. I jedno zdarzenie. Chłopiec, na oko gimnazjalista złapał za kurtkę małego chłopaczka, lat ok.7 i dla zabawy drugą ręką go dusił. (Przypominam, że oglądają to idący rodzice, babcie i nauczyciele!). Podeszłam, złapałam oprawcę za ramię i pytam – co robisz?! Nic,bawimy się!  Z telefonem w ręku pytam, czy dzwonić po policję, czy do jego matki. Popyskował, popyskował, a ja czekałam aż mały chłopiec ucieknie tak daleko jak się da, wciąż trzymając  za ramię tego, co dusił. Spóźniłam się na te praktyki. Ale to nic!


Dzisiaj ukazała się kampania Rzecznika Praw Dziecka, która spowodowała, że dzielę się opowieścią mojej mamy. Na ten moment ma 61 odsłon. Zachęcam, do obejrzenia, spot jest krótki.


Tylko bez jęczenia,  że reakcja nic nie da. Nie reagując dajesz oprawcy przyzwolenie. To współudział.


Wiem, że w naszej młodej, pokomunistycznej demokracji wszelkie “donoszenie” kojarzy się źle. Trzeba więc odróżnić to potrzebne, od tego złośliwego!!! Może mniej ploteczek i zaglądania ludziom w portfele i życie prywatne a więcej zwykłych, ludzkich reakcji?
Chciałbyś, żeby to Twoje dziecko było np. bite na oczach obojętnych ludzi z których nikt nie pomoże?


Nie jestem związana w żaden sposób z tą kampanią, mam wiele zastrzeżeń do działania instytucji w tym kraju, ale namawiam – udostępniajce ten spot. To mniejszy spam niż kolejne zdjęcie zabawnego kota czy link do kwejka.



Uściski, Ania

42
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyNiedopowiedzianeMarta SyczewskaSexiChicFarizah (Kobieta z Filiżanką kawy...) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ża N
Gość

Racja.

krufkowa
Gość

Dobrze, że o tym napisałaś! TRZEBA reagować, chociażby z troski o dzieci, które same raczej nie zawołają o pomoc – ze strachu, ze wstydu, z poczucia winy, że widocznie zasłużyły.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To ja byłam świadkiem jak "banda" z gimbazy brutalnie "myła" w śniegu jakiegoś młodszego chłopca, normalnie na pasie zieleni (śniegu) przy ruchliwej drodze i też nikt nie zareagował. A reakcji nie trzeba mocne, zrobiło mi się żal, bo było bardzo zimno i to była jawna przemoc więc też wyiągnęłam telefon i powiedziałam, że mają 5 sekund albo dzwonie na policję. Uciekli.
Pomogłam się temu chłopcu otrzepać, miał śnieg za bluzką i w spodniach, strasznie to wyglądało.
Tylu ludzi szło i nikogo to nie obchodziło. Smutne.

Felice
Gość

Nie rozumiem takich ludzi, między sobą rozmawiają o tym, że jak to można bić dziecko, że to niedopuszczalne a jak przyjdzie co do czego to nawet nie zareagują…

Iv
Gość

Ja trochę z innej beczki, bo nie o dziecko chodzi, ale o tą pieprzoną 'znieczulicę'. Jakieś 3-4 lata temu z kuzynką i jej chłopakiem wybraliśmy się na krótki spacer po jej dzielnicy, pogoda była cudna, spacerowało sporo ludzi. Przechodziliśmy akurat obok szkoły i głównej ulicy i nagle patrzymy, a pod drzewem coś leży. Na początku z daleka myśleliśmy, że to jakieś większe zwierze, ale okazało się, że mężczyzna. Leżał w pozycji na brzuchu, twarz w trawie. Od razu nas to zaniepokoiło, podeszliśmy, zapytalismy czy pomóc, zero reakcji, potrząsnęliśmy za ramię, sprawdziliśmy puls, który nie był wyczuwalny.. Zadzwoniliśmy na pogotowie, kazali… Czytaj więcej »

Peggy Brown
Gość

przykro czytać takie rzeczy. codziennie widzę na ulicy tą całą znieczulicę i chamstwo i zastanawiam się, co się stało z normalnymi ludzmi. kiedy mieszkałam w holandii, podczas joggingu usiadłam na chwilę na przystanku żeby odpocząć, oparłam dłonie o kolana i spuściłam głowę, a za chwilę jakaś babulinka do mnie podbiegła i pyta czy wszystko ok i czy nie trzeba wezwać pogotowia. nie mam pojęcia skąd polacy mają takie spaczone mózgi, chociaż nie wiem też, czy warto iść drogą stereotypów. tak czy inaczej, jak dotrzeć do tych ludzi dotkniętych znieczulicą?

miritia
Gość

Co do chamstwa to się zgodzę. Ludzie nie chcą uwierzyć, że każdemu będzie lepiej, jeżeli będziemy współpracować, zamiast na siebie warczeć. Tak po prostu jest, że wychodzimy z założenia, że każdy powinien liczyć na siebie. Spotkałam się z przypadkami, kiedy przy próbie pomocy, ktoś mnie opieprzał "A po co mu pomagasz? Niech sobie sam radzi.", a czasami opieprzał mnie nawet ktoś, komu chciałam pomóc. Jako że generalnie przez swoje dotychczasowe życie boję się obcych mi ludzi, przez takie akcje moim odruchem stał się strach przed ośmieszeniem, a nie chęć pomocy… A więc: to nie jest żadna znieczulica. To się nazywa… Czytaj więcej »

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

miałam ten sam problem- znieczulicę. Mam problem z równowagą i to duży. Zdarza się że się zachwieję i wpadne w krzaki i nie mam siły wstać. Czasami zdarza się to na ulicy. Muszę często odczekac te kilka minut 2-5 minut żeby mi równowaga "wróciła". Dotąd nikt mi nie pomógł oprócz męża i synka.
Nie skarżę się- przyzwyczaiłam się. Jednak nie mogę zrozumieć jak można nie pomoc:(

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To wprost niepojęte że większość ludzi nie reaguje w takich przypadkach, jak to nazwać? brakiem empatii czy raczej po prostu zwykłym ludzkim okrucieństwem i najgorsze że nie reagują osoby w średnim wieku i starsze przecież to mogła być równie dobrze wnuczka, siostra, córka potraktowana tak w przedszkolu czy przez nauczyciela… jak o tym pomyślę to mnie aż ciarki przechodzą swoje dziecko broni a drugie jak mówi moja mama to nie dziecko gorsze? bo cudze? jednak ludzie są gorsi od zwierząt po prostu większość społeczeństwa dałoby się określić w paru słowach: tępe to jak but, fałszywe i okrutne tyle w temacie

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja zauważyłam, że to właśnie młodzi mają , hmmm…odwagę? odezwać si 😮 w starszym pokoleniu drzemie myśl: to nie moja sprawa!

Booklover
Gość

Takie akcje są potrzebne. W głowie mi się nie mieści jak w ogóle można tak postępować…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dokłądnie, łatwo się mówi, ale gorzej z czynami – gdy nikt nie reaguje, odwraca głowę do okna, albo w telefon 🙁 ja miałam taką przygodę raz, na przystanku autobusowym Mamusia z małym Chłopcem: Chłopiec śpiewa sobie piosenkę z bajki "Nody" a Mamusia go wyzywa, żeby się uspokoił i …klaps:( wtedy nie miałam śmiałości zareagować, do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć!

Dreamed Illusion
Gość

Bo ludzie są leniwi i się boją. Wiadomo, że nie ma co rzucać się między 5 karczków 3x3m a dziadka, którego właśnie klepią, ale w takich ekstremalnych sytuacjach, kiedy nie jesteśmy w stanie zareagować bezpośrednio, wystarczy wyjąć telefon i zawiadomić odpowiednie służby. Koszt niewielki, nawet mniej wysiłku niż jakieś szarpanie sie, a można komuś uratować skórę i zostać bohaterem, przynajmniej dla siebie (zawsze jakaś satysfakcja, jeśli "ocalony" nie doceni naszego poświecenia). Sama nigdy na szczęście nie byłam w takiej sytuacji (ani ofiary, ani świadka) i nie moge z ręką na sercu powiedzieć, że niezależnie od okoliczności rzuciłabym sie na ratunek,… Czytaj więcej »

jask-olka
Gość

Temat przemocy to jest jeden z tych, o których mogę mówić, i mówić. Znam jeden przypadek, któremu, mam nadzieję, choć trochę pomagam i naprawdę nikomu nie życzę tego, co ta osoba przeszła i codziennych zmagań z samym sobą, które do dziś musi przechodzić. Nie, żebym lubiła dzieci, ale to nie ma znaczenia w tym wypadku. Prawdziwą nienawiścią pałam do rodziców, którzy te swoje dzieci krzywdzą, w każdy możliwy sposób. Co więcej – uważam, że co najmniej połowa tych wszystkich pseudo-rodziców najzwyczajniej w świecie nie powinna mieć dzieci. Ludzie zbyt często korzystają z tego prawa, w dodatku nierzadko z totalnie durnych… Czytaj więcej »

Eve.eire
Gość

Nie rozumiem jak można maltretować dziecko 🙁 Nie rozumiem dlaczego patrzymy i nie reagujemy. Kara należy się matce i tym, którzy nie zareagowali!

młodsza-siostra
Gość

Dla mnie to co się dzieje, to jest przerażające. Matka kopie dziecko? Człowiek leży nieruchomo, a wszyscy mają go w czterech literach? Dla mnie niepojęte. Ja była dwa razy w sytuacjach, w których stanęłam przed wyborem "przejść i udawać, że jestem ślepa" lub "pomóc". Za pierwszym razem, gdy wracałam ze szkoły z moim chłopakiem, to niedaleko pasów, na chodniku leżała kobieta. Starsza, brudna, w poniszczonych ciuchach, prawdopodobnie pijana. Na początku leżała nieruchomo, widzieliśmy ją wówczas z daleka. Ludzie przechodzili niedaleko, ale nikt nie zareagował. Dopiero my zapytaliśmy czy jej pomóc. Przeprowadziliśmy przez ulicę, a cały czas się chwiała, ledwo przeszła.… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

widziałam ostatnio ten spot w TV, całkiem dobry.

Gatta
Gość

Zgadzam się, że należy reagować w takich sytuacjach, ale martwi mnie jedno – że ta matka zabrała swoje dziecko do domu i, znając życie, wyżyła się na dziecku podwójnie za tę sytuację w komunikacji. Tacy ludzie nie powinni mieć prawa do dzieci… 🙁

Alicja
Gość

Jakiś rok temu w moim mieście dwóch młodych mężczyzn pomogło bezdomnemu. Wiem, że dostrzegli go z samochodu i wysiedli, żeby mu pomóc. Zawiadomili pogotowie i policję, zaczęli reanimować. Wszystko skończyło się szczęśliwie, gdyby nie oni, to ten mężczyzna by nie żył. Ratownicy gratulowali i dziękowali. Za to w nagrodę od policji dostali mandat, bo zatrzymali się za bardzo na chodniku. Staram się reagować, wzywałam policję do sąsiadów, bo krzyki ich małej córki były naprawdę przerażające – nawet jeśli jej nie bili, to z pewnością znęcali się nad nią psychicznie. Ludzie nie reagują, bo myślą, że jeśli jest tyle ludzi wokół,… Czytaj więcej »

Weronika K
Gość

Bardzo ciekawy temat.. Te sytuacje zacytowane przez ciebie są okropne. Ja też bym zareagowała. Nie obchodzi mnie, że ktoś mi zwróci uwagę, że to nie moja sprawa. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym przeszła obojętnie.
Ale wiem, że łatwiej się pisze, niż reaguje.

Filmik wrzucam do siebie na FB, coby znajomi popatrzyli. 🙂

Agnieszka
Gość

Jakiś czas temu wracałam ze znajomymi z nocnej imprezy, przez centrum Poznania. Zobaczyliśmy leżącego na ulicy mężczyznę, około 30 lat. Fakt było czuć od niego alkohol, ale to samo można było poczuć od każdego z nas… Sprawdziliśmy funkcje życiowe, facet oddychał, tętno było, ale wyglądał na pobitego (miał krew na twarzy i ubraniu). NATYCHMIAST zadzwoniliśmy po pogotowie. Zanim przyjechała karetka minęło 20 minut… W tym czasie inni ludzie przechodzili obok nas, mnóstwo osób, a może ze 2 zapytały czy już coś zrobiliśmy, po czym odchodzili. Kiedy przyjechała karetka i wysiedli z niej 2 ratownicy, jeden podszedł do poszkodowanego, przyjrzł mu… Czytaj więcej »

okami
Gość

Twoja mama postąpiła wzorowo. Mam nadzieję, że mama nie mściła się później za mocno na dziecku – ze złości, upokorzenia. Ale to już nie sprawa twojej mamy. Trzeba mieć nadzieję, że może coś się w ciężkiej mózgownicy tej kobiety przestawiło na lepsze tory.

Ja się spotkałam z sytuacją, w której jakiś chłopak stanął w obronie dziewczyny popychanej ostro przez swojego faceta. Hmm, skończyło się tak, że zalał podłogę krwią z rozkwaszonego nosa. A czy dziewczyna była mu wdzięczna za pomoc, tego też nie jestem pewna… Ja tam się wychylać nie wolałam.

Sorbet
Gość

Podobają misię takie posty dlatego do Ciebie zaglądam. Trzeba mówić o takich rzeczach i przypominać.

Olga Cecylia
Gość

Co to są "odpowiednie służby"? Naprawdę dzwoniłabyś na policję, żeby zgłosić, że jedno dziecko dusi drugie, o, przepraszam, właśnie przestało?

Na pewno zareagowałabym w sytuacji, której jestem świadkiem i która jest jednoznaczna.
Ale płacz dziecka za ścianą może oznaczać absolutnie wszystko. Niekoniecznie bicie czy przemoc psychiczną. Odwracając to, co napisałaś – naprawdę chciałabyś, żeby do Twojego dziecka płaczącego z powodu wyłączonego telewizora, przyjechała policja?

Olga Cecylia
Gość

Jakakolwiek reakcja to jest dla mnie rzecz absolutnie oczywista.
Ale tylko w oczywistej, jednoznacznej sytuacji.
Nie dzwonię na policję z byle czym – właściwie nie zdarzyło mi się nigdy, żeby była konieczność – czasem wystarczy, tak jak piszesz, zagrozić. Choć nawet i wtedy nie masz gwarancji, że dzieciak z czystej złośliwości nie naklepie drugiemu za rogiem, kiedy już sobie pójdziesz.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja ostatnio widzialam jak starszy facet bił psa, kopał go i podnosił na smyczy tak, że przyduszal go. Zwróciłam mu uwagę, bo na krzywdę zwierząt jestem bardzo wyczulona, zostałam zwyzywana od wszystkich i facet chciał mnie uderzyć, za mną szedł chłopak który mial moze z 28 lat i w ogóle nie zareagował…
M.

Smyku Smyk
Gość

Oooo! Jak jakiś ch.j, za przeproszeniem, wystartowałby do mnie z łapami, to nie ręczę za siebie. W takich sytuacjach puszczają mi nerwy i nieważne – facet, nie facet, stary, nie stary – dostałby w ryło. I kopa między nogi.

Liia
Gość

Wielkie brawa dla Mamy i dla Ciebie. Każdy powinien reagować w takich sytuacjach, ale wszyscy zwykle czekają, aż zrobi to kto inny. Dobrze, że są ludzie, którzy nie czekają.

PAPROCH
Gość

Podczytuję Cię, raczej nie komentuję.
Ale tym razem to zrobię.
Bardzo mądrze piszesz, masz mądrą Mamę. Wielkie brawa!!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wzywana policja często "nie chce się wtrącać w prywatne sprawy". To dopiero skandal.

Olga Cecylia
Gość

Może dobrą praktyką byłoby podawanie dzieciom tego numeru? Jest bezpłatny, można zadzwonić nawet z automatu.

Mam znajomą, która nosi przy sobie plik ulotek z zaprzyjaźnionej noclegowni czy jadłodajni dla bezdomnych i kiedy taki człowiek ją zaczepia prosząc o parę złotych na bułkę, zawsze daje mu ulotkę.

SexiChic
Gość

Ja nigdy tych paru złotych nie daję ale za to robię zakupy. Jak ktoś prosi o jedzenie to mu kupuję chleb albo bułki, jakieś smarowidło i wędlinę, a jak ktoś prosi o chleb to właśnie to ode mnie dostaje. Ostatnio jadąc po wyniki badań zostałam poproszona o parę złotych na chleb. Kasy oczywiście nie dałam ale wyrzuty sumienia nie pozwoliły mi przejść obok takiej prośby obojętnie więc wstąpiłam do piekarni i Panu ten chleb kupiłam. Niestety w odpowiedzi usłyszałam: "O kupiła Pani chleb, ale ja nie taki chciałem…" i trochę smutno mi się zrobiło.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kiedyś wieczorem w Krakowie, na Rondzie Grunwaldzkim, zataczał się młody chłopak. Był kompletnie pijany, szedł naprawdę ledwo co, co kilka kroków zmieniając kierunki, jakby już miał tak przyćmioną świadomość, że nie wiedział, dokąd iść. Ale najgorsze było to, że co chwilę się przewracał… Biłam się z myślami, co robić. Bo jeśli przewróci się akurat na środku jezdni, albo wejdzie sobie pod samochód lub tramwaj, to co wtedy? Zaznaczę, że na przystanku było duuużo ludzi i nic. W końcu jak ten chłopak przewrócił się na torach tramwajowych, to podeszłam do niego, pomogłam wstać i zaprowadziłam na ławkę przystankową. Ale po chwili… Czytaj więcej »

Jagoda Górna
Gość

https://www.youtube.com/watch?v=Ng4G1i_h0mQ
Kierowca zareagował… Ale jakoś efektów nie widać.
Nie rozumiem takiego zachowania :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W przypadku dyfuzji odpowiedzialności raczej nie ma mocnych. Owszem, kampania potrzeba ale kampania swoje, a psychologia tłumu swoje.

Mika

Marta Syczewska
Gość

całkowita racja, nie raz broniłam słabszych od siebie, nie tylko dlatego że krzywdzic dzieciaków nie wolno ale też dlatego że jak widzę takie sytuacje to jestem nieźle wyszczekana.. ale to szczekanie w obronie słabszych jest dobre. trzeba bronić dzieci!

Niedopowiedziane
Gość

Byłam w szpitalu i na sali leżała ze mną mała dziewczynka, miała pięć lat.
Okulistyka,dzieciak płakał jak nie wiem przy kroplach.
Do najprzyjemniejszych rzeczy to nie należy,ja tego nie znoszę.
Jej matkę nazwałabym głupią spiętą dresiarą. Darła się ciągle na to dziecko,szarpała je,groziła,zacytuję "wpierdolem" i wujkiem, który ukaże małą jak już wrócą do domu.
Na uwagi,że przecież to małe dziecko i nie robi na złość powiedziała,że jak sobie ją wychowa tak będzie miała i nie chce mieć rozwydrzonego bachora.

Previous
ZAKOCHAŁAM SIĘ W….ŁÓŻKU
REAGUJ, czyli o matce kopiącej  dziecko