Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

REAGUJ, czyli o matce kopiącej dziecko

Krótka pochwała donosicielstwa.

W sobotę moja mama wróciła z pracy w bardzo złym humorze. Oto co wzburzona opowiedziała:

Na jednym z przystanków do busa wsiadła pijana kobieta z dzieckiem, na oko 5-letnim. Dziewczynka siedzi naprzeciw, a jadąca z nią kobieta (prawdopodobnie jej matka) zaczęła ją… kopać.  No to dziewczynka hop – nogi na bok. A baba na nią z mordą “gdzie ty te nogi trzymasz, z powrotem ustaw je jak były bo tak mi się podoba!”. Dziewczynka potulnie ustawiła a jej opiekunka/matka ktokolwiek to był, kopać zaczęła znowu.  Mojej rodzicielce nerwy puściły i stanowczo, chociaż kulturalnie zapytała Dlaczego kopie Pani to dziecko? Proszę przestać!.Oczywiście reakcja wiadoma – Nie Pani sprawa!Tu oczywiście moja mama wtrąciła się, że właśnie, że jej sprawa i że zaraz może być też sprawa i Policji i sądu i co tam mojej mamie przyszło do głowy. Baba się oburzyła, poszczekała… Ale kopać przestała.

Cóż, moja mama nadal żałuje, że po prostu nie zadzwoniła powiadomić odpowiednich służb. Ale jest gorsza rzecz – absolutnie KAŻDY współpasażer miał to w czterech literach. Zero reakcji.
Tak jak z tym pedofilem, co zbawiał się z dziećmi na placu zabaw, a sąsiedzi patrzyli z okna.
Kłapiemy dziobami nie tam gdzie trzeba. Że ktoś ubrał dziecko za ciepło. Że taka młoda a w ciąży. Że taka ładna, a z takim brzydkim facetem. Zaglądamy ludziom przez okna i do wózka w markecie.  Ale zareagować w ważnej sprawie to już nam ciężko.

Inna sytuacja. 50 metrów do szkoły w której miałam praktyki. Droga którą w tym czasie idą dzieciaki, rodzice, babcie, nauczyciele. I jedno zdarzenie. Chłopiec, na oko gimnazjalista złapał za kurtkę małego chłopaczka, lat ok.7 i dla zabawy drugą ręką go dusił. (Przypominam, że oglądają to idący rodzice, babcie i nauczyciele!). Podeszłam, złapałam oprawcę za ramię i pytam – co robisz?! Nic,bawimy się!  Z telefonem w ręku pytam, czy dzwonić po policję, czy do jego matki. Popyskował, popyskował, a ja czekałam aż mały chłopiec ucieknie tak daleko jak się da, wciąż trzymając  za ramię tego, co dusił. Spóźniłam się na te praktyki. Ale to nic!


Dzisiaj ukazała się kampania Rzecznika Praw Dziecka, która spowodowała, że dzielę się opowieścią mojej mamy. Na ten moment ma 61 odsłon. Zachęcam, do obejrzenia, spot jest krótki.


Tylko bez jęczenia,  że reakcja nic nie da. Nie reagując dajesz oprawcy przyzwolenie. To współudział.


Wiem, że w naszej młodej, pokomunistycznej demokracji wszelkie “donoszenie” kojarzy się źle. Trzeba więc odróżnić to potrzebne, od tego złośliwego!!! Może mniej ploteczek i zaglądania ludziom w portfele i życie prywatne a więcej zwykłych, ludzkich reakcji?
Chciałbyś, żeby to Twoje dziecko było np. bite na oczach obojętnych ludzi z których nikt nie pomoże?


Nie jestem związana w żaden sposób z tą kampanią, mam wiele zastrzeżeń do działania instytucji w tym kraju, ale namawiam – udostępniajce ten spot. To mniejszy spam niż kolejne zdjęcie zabawnego kota czy link do kwejka.



Uściski, Ania

42
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyNiedopowiedzianeMarta SyczewskaSexiChicFarizah (Kobieta z Filiżanką kawy...) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ża N
Gość

Racja.

krufkowa
Gość

Dobrze, że o tym napisałaś! TRZEBA reagować, chociażby z troski o dzieci, które same raczej nie zawołają o pomoc – ze strachu, ze wstydu, z poczucia winy, że widocznie zasłużyły.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To ja byłam świadkiem jak "banda" z gimbazy brutalnie "myła" w śniegu jakiegoś młodszego chłopca, normalnie na pasie zieleni (śniegu) przy ruchliwej drodze i też nikt nie zareagował. A reakcji nie trzeba mocne, zrobiło mi się żal, bo było bardzo zimno i to była jawna przemoc więc też wyiągnęłam telefon i powiedziałam, że mają 5 sekund albo dzwonie na policję. Uciekli.
Pomogłam się temu chłopcu otrzepać, miał śnieg za bluzką i w spodniach, strasznie to wyglądało.
Tylu ludzi szło i nikogo to nie obchodziło. Smutne.

Felice
Gość

Nie rozumiem takich ludzi, między sobą rozmawiają o tym, że jak to można bić dziecko, że to niedopuszczalne a jak przyjdzie co do czego to nawet nie zareagują…

Iv
Gość

Ja trochę z innej beczki, bo nie o dziecko chodzi, ale o tą pieprzoną 'znieczulicę'. Jakieś 3-4 lata temu z kuzynką i jej chłopakiem wybraliśmy się na krótki spacer po jej dzielnicy, pogoda była cudna, spacerowało sporo ludzi. Przechodziliśmy akurat obok szkoły i głównej ulicy i nagle patrzymy, a pod drzewem coś leży. Na początku z daleka myśleliśmy, że to jakieś większe zwierze, ale okazało się, że mężczyzna. Leżał w pozycji na brzuchu, twarz w trawie. Od razu nas to zaniepokoiło, podeszliśmy, zapytalismy czy pomóc, zero reakcji, potrząsnęliśmy za ramię, sprawdziliśmy puls, który nie był wyczuwalny.. Zadzwoniliśmy na pogotowie, kazali… Czytaj więcej »

Peggy Brown
Gość

przykro czytać takie rzeczy. codziennie widzę na ulicy tą całą znieczulicę i chamstwo i zastanawiam się, co się stało z normalnymi ludzmi. kiedy mieszkałam w holandii, podczas joggingu usiadłam na chwilę na przystanku żeby odpocząć, oparłam dłonie o kolana i spuściłam głowę, a za chwilę jakaś babulinka do mnie podbiegła i pyta czy wszystko ok i czy nie trzeba wezwać pogotowia. nie mam pojęcia skąd polacy mają takie spaczone mózgi, chociaż nie wiem też, czy warto iść drogą stereotypów. tak czy inaczej, jak dotrzeć do tych ludzi dotkniętych znieczulicą?

miritia
Gość

Co do chamstwa to się zgodzę. Ludzie nie chcą uwierzyć, że każdemu będzie lepiej, jeżeli będziemy współpracować, zamiast na siebie warczeć. Tak po prostu jest, że wychodzimy z założenia, że każdy powinien liczyć na siebie. Spotkałam się z przypadkami, kiedy przy próbie pomocy, ktoś mnie opieprzał "A po co mu pomagasz? Niech sobie sam radzi.", a czasami opieprzał mnie nawet ktoś, komu chciałam pomóc. Jako że generalnie przez swoje dotychczasowe życie boję się obcych mi ludzi, przez takie akcje moim odruchem stał się strach przed ośmieszeniem, a nie chęć pomocy… A więc: to nie jest żadna znieczulica. To się nazywa… Czytaj więcej »

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

miałam ten sam problem- znieczulicę. Mam problem z równowagą i to duży. Zdarza się że się zachwieję i wpadne w krzaki i nie mam siły wstać. Czasami zdarza się to na ulicy. Muszę często odczekac te kilka minut 2-5 minut żeby mi równowaga "wróciła". Dotąd nikt mi nie pomógł oprócz męża i synka.
Nie skarżę się- przyzwyczaiłam się. Jednak nie mogę zrozumieć jak można nie pomoc:(

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To wprost niepojęte że większość ludzi nie reaguje w takich przypadkach, jak to nazwać? brakiem empatii czy raczej po prostu zwykłym ludzkim okrucieństwem i najgorsze że nie reagują osoby w średnim wieku i starsze przecież to mogła być równie dobrze wnuczka, siostra, córka potraktowana tak w przedszkolu czy przez nauczyciela… jak o tym pomyślę to mnie aż ciarki przechodzą swoje dziecko broni a drugie jak mówi moja mama to nie dziecko gorsze? bo cudze? jednak ludzie są gorsi od zwierząt po prostu większość społeczeństwa dałoby się określić w paru słowach: tępe to jak but, fałszywe i okrutne tyle w temacie

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja zauważyłam, że to właśnie młodzi mają , hmmm…odwagę? odezwać si 😮 w starszym pokoleniu drzemie myśl: to nie moja sprawa!

Booklover
Gość

Takie akcje są potrzebne. W głowie mi się nie mieści jak w ogóle można tak postępować…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dokłądnie, łatwo się mówi, ale gorzej z czynami – gdy nikt nie reaguje, odwraca głowę do okna, albo w telefon 🙁 ja miałam taką przygodę raz, na przystanku autobusowym Mamusia z małym Chłopcem: Chłopiec śpiewa sobie piosenkę z bajki "Nody" a Mamusia go wyzywa, żeby się uspokoił i …klaps:( wtedy nie miałam śmiałości zareagować, do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć!

Dreamed Illusion
Gość

Bo ludzie są leniwi i się boją. Wiadomo, że nie ma co rzucać się między 5 karczków 3x3m a dziadka, którego właśnie klepią, ale w takich ekstremalnych sytuacjach, kiedy nie jesteśmy w stanie zareagować bezpośrednio, wystarczy wyjąć telefon i zawiadomić odpowiednie służby. Koszt niewielki, nawet mniej wysiłku niż jakieś szarpanie sie, a można komuś uratować skórę i zostać bohaterem, przynajmniej dla siebie (zawsze jakaś satysfakcja, jeśli "ocalony" nie doceni naszego poświecenia). Sama nigdy na szczęście nie byłam w takiej sytuacji (ani ofiary, ani świadka) i nie moge z ręką na sercu powiedzieć, że niezależnie od okoliczności rzuciłabym sie na ratunek,… Czytaj więcej »

jask-olka
Gość

Temat przemocy to jest jeden z tych, o których mogę mówić, i mówić. Znam jeden przypadek, któremu, mam nadzieję, choć trochę pomagam i naprawdę nikomu nie życzę tego, co ta osoba przeszła i codziennych zmagań z samym sobą, które do dziś musi przechodzić. Nie, żebym lubiła dzieci, ale to nie ma znaczenia w tym wypadku. Prawdziwą nienawiścią pałam do rodziców, którzy te swoje dzieci krzywdzą, w każdy możliwy sposób. Co więcej – uważam, że co najmniej połowa tych wszystkich pseudo-rodziców najzwyczajniej w świecie nie powinna mieć dzieci. Ludzie zbyt często korzystają z tego prawa, w dodatku nierzadko z totalnie durnych… Czytaj więcej »

Eve.eire
Gość

Nie rozumiem jak można maltretować dziecko 🙁 Nie rozumiem dlaczego patrzymy i nie reagujemy. Kara należy się matce i tym, którzy nie zareagowali!

młodsza-siostra
Gość

Dla mnie to co się dzieje, to jest przerażające. Matka kopie dziecko? Człowiek leży nieruchomo, a wszyscy mają go w czterech literach? Dla mnie niepojęte. Ja była dwa razy w sytuacjach, w których stanęłam przed wyborem "przejść i udawać, że jestem ślepa" lub "pomóc". Za pierwszym razem, gdy wracałam ze szkoły z moim chłopakiem, to niedaleko pasów, na chodniku leżała kobieta. Starsza, brudna, w poniszczonych ciuchach, prawdopodobnie pijana. Na początku leżała nieruchomo, widzieliśmy ją wówczas z daleka. Ludzie przechodzili niedaleko, ale nikt nie zareagował. Dopiero my zapytaliśmy czy jej pomóc. Przeprowadziliśmy przez ulicę, a cały czas się chwiała, ledwo przeszła.… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

widziałam ostatnio ten spot w TV, całkiem dobry.

Gatta
Gość

Zgadzam się, że należy reagować w takich sytuacjach, ale martwi mnie jedno – że ta matka zabrała swoje dziecko do domu i, znając życie, wyżyła się na dziecku podwójnie za tę sytuację w komunikacji. Tacy ludzie nie powinni mieć prawa do dzieci… 🙁

Alicja
Gość

Jakiś rok temu w moim mieście dwóch młodych mężczyzn pomogło bezdomnemu. Wiem, że dostrzegli go z samochodu i wysiedli, żeby mu pomóc. Zawiadomili pogotowie i policję, zaczęli reanimować. Wszystko skończyło się szczęśliwie, gdyby nie oni, to ten mężczyzna by nie żył. Ratownicy gratulowali i dziękowali. Za to w nagrodę od policji dostali mandat, bo zatrzymali się za bardzo na chodniku. Staram się reagować, wzywałam policję do sąsiadów, bo krzyki ich małej córki były naprawdę przerażające – nawet jeśli jej nie bili, to z pewnością znęcali się nad nią psychicznie. Ludzie nie reagują, bo myślą, że jeśli jest tyle ludzi wokół,… Czytaj więcej »

Weronika K
Gość

Bardzo ciekawy temat.. Te sytuacje zacytowane przez ciebie są okropne. Ja też bym zareagowała. Nie obchodzi mnie, że ktoś mi zwróci uwagę, że to nie moja sprawa. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym przeszła obojętnie.
Ale wiem, że łatwiej się pisze, niż reaguje.

Filmik wrzucam do siebie na FB, coby znajomi popatrzyli. 🙂

Agnieszka
Gość

Jakiś czas temu wracałam ze znajomymi z nocnej imprezy, przez centrum Poznania. Zobaczyliśmy leżącego na ulicy mężczyznę, około 30 lat. Fakt było czuć od niego alkohol, ale to samo można było poczuć od każdego z nas… Sprawdziliśmy funkcje życiowe, facet oddychał, tętno było, ale wyglądał na pobitego (miał krew na twarzy i ubraniu). NATYCHMIAST zadzwoniliśmy po pogotowie. Zanim przyjechała karetka minęło 20 minut… W tym czasie inni ludzie przechodzili obok nas, mnóstwo osób, a może ze 2 zapytały czy już coś zrobiliśmy, po czym odchodzili. Kiedy przyjechała karetka i wysiedli z niej 2 ratownicy, jeden podszedł do poszkodowanego, przyjrzł mu… Czytaj więcej »

okami
Gość

Twoja mama postąpiła wzorowo. Mam nadzieję, że mama nie mściła się później za mocno na dziecku – ze złości, upokorzenia. Ale to już nie sprawa twojej mamy. Trzeba mieć nadzieję, że może coś się w ciężkiej mózgownicy tej kobiety przestawiło na lepsze tory.

Ja się spotkałam z sytuacją, w której jakiś chłopak stanął w obronie dziewczyny popychanej ostro przez swojego faceta. Hmm, skończyło się tak, że zalał podłogę krwią z rozkwaszonego nosa. A czy dziewczyna była mu wdzięczna za pomoc, tego też nie jestem pewna… Ja tam się wychylać nie wolałam.

Sorbet
Gość

Podobają misię takie posty dlatego do Ciebie zaglądam. Trzeba mówić o takich rzeczach i przypominać.

Olga Cecylia
Gość

Co to są "odpowiednie służby"? Naprawdę dzwoniłabyś na policję, żeby zgłosić, że jedno dziecko dusi drugie, o, przepraszam, właśnie przestało?

Na pewno zareagowałabym w sytuacji, której jestem świadkiem i która jest jednoznaczna.
Ale płacz dziecka za ścianą może oznaczać absolutnie wszystko. Niekoniecznie bicie czy przemoc psychiczną. Odwracając to, co napisałaś – naprawdę chciałabyś, żeby do Twojego dziecka płaczącego z powodu wyłączonego telewizora, przyjechała policja?

Olga Cecylia
Gość

Jakakolwiek reakcja to jest dla mnie rzecz absolutnie oczywista.
Ale tylko w oczywistej, jednoznacznej sytuacji.
Nie dzwonię na policję z byle czym – właściwie nie zdarzyło mi się nigdy, żeby była konieczność – czasem wystarczy, tak jak piszesz, zagrozić. Choć nawet i wtedy nie masz gwarancji, że dzieciak z czystej złośliwości nie naklepie drugiemu za rogiem, kiedy już sobie pójdziesz.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja ostatnio widzialam jak starszy facet bił psa, kopał go i podnosił na smyczy tak, że przyduszal go. Zwróciłam mu uwagę, bo na krzywdę zwierząt jestem bardzo wyczulona, zostałam zwyzywana od wszystkich i facet chciał mnie uderzyć, za mną szedł chłopak który mial moze z 28 lat i w ogóle nie zareagował…
M.

Smyku Smyk
Gość

Oooo! Jak jakiś ch.j, za przeproszeniem, wystartowałby do mnie z łapami, to nie ręczę za siebie. W takich sytuacjach puszczają mi nerwy i nieważne – facet, nie facet, stary, nie stary – dostałby w ryło. I kopa między nogi.

Liia
Gość

Wielkie brawa dla Mamy i dla Ciebie. Każdy powinien reagować w takich sytuacjach, ale wszyscy zwykle czekają, aż zrobi to kto inny. Dobrze, że są ludzie, którzy nie czekają.

PAPROCH
Gość

Podczytuję Cię, raczej nie komentuję.
Ale tym razem to zrobię.
Bardzo mądrze piszesz, masz mądrą Mamę. Wielkie brawa!!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wzywana policja często "nie chce się wtrącać w prywatne sprawy". To dopiero skandal.

Olga Cecylia
Gość

Może dobrą praktyką byłoby podawanie dzieciom tego numeru? Jest bezpłatny, można zadzwonić nawet z automatu.

Mam znajomą, która nosi przy sobie plik ulotek z zaprzyjaźnionej noclegowni czy jadłodajni dla bezdomnych i kiedy taki człowiek ją zaczepia prosząc o parę złotych na bułkę, zawsze daje mu ulotkę.

SexiChic
Gość

Ja nigdy tych paru złotych nie daję ale za to robię zakupy. Jak ktoś prosi o jedzenie to mu kupuję chleb albo bułki, jakieś smarowidło i wędlinę, a jak ktoś prosi o chleb to właśnie to ode mnie dostaje. Ostatnio jadąc po wyniki badań zostałam poproszona o parę złotych na chleb. Kasy oczywiście nie dałam ale wyrzuty sumienia nie pozwoliły mi przejść obok takiej prośby obojętnie więc wstąpiłam do piekarni i Panu ten chleb kupiłam. Niestety w odpowiedzi usłyszałam: "O kupiła Pani chleb, ale ja nie taki chciałem…" i trochę smutno mi się zrobiło.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kiedyś wieczorem w Krakowie, na Rondzie Grunwaldzkim, zataczał się młody chłopak. Był kompletnie pijany, szedł naprawdę ledwo co, co kilka kroków zmieniając kierunki, jakby już miał tak przyćmioną świadomość, że nie wiedział, dokąd iść. Ale najgorsze było to, że co chwilę się przewracał… Biłam się z myślami, co robić. Bo jeśli przewróci się akurat na środku jezdni, albo wejdzie sobie pod samochód lub tramwaj, to co wtedy? Zaznaczę, że na przystanku było duuużo ludzi i nic. W końcu jak ten chłopak przewrócił się na torach tramwajowych, to podeszłam do niego, pomogłam wstać i zaprowadziłam na ławkę przystankową. Ale po chwili… Czytaj więcej »

Jagoda Górna
Gość

https://www.youtube.com/watch?v=Ng4G1i_h0mQ
Kierowca zareagował… Ale jakoś efektów nie widać.
Nie rozumiem takiego zachowania :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W przypadku dyfuzji odpowiedzialności raczej nie ma mocnych. Owszem, kampania potrzeba ale kampania swoje, a psychologia tłumu swoje.

Mika

Marta Syczewska
Gość

całkowita racja, nie raz broniłam słabszych od siebie, nie tylko dlatego że krzywdzic dzieciaków nie wolno ale też dlatego że jak widzę takie sytuacje to jestem nieźle wyszczekana.. ale to szczekanie w obronie słabszych jest dobre. trzeba bronić dzieci!

Niedopowiedziane
Gość

Byłam w szpitalu i na sali leżała ze mną mała dziewczynka, miała pięć lat.
Okulistyka,dzieciak płakał jak nie wiem przy kroplach.
Do najprzyjemniejszych rzeczy to nie należy,ja tego nie znoszę.
Jej matkę nazwałabym głupią spiętą dresiarą. Darła się ciągle na to dziecko,szarpała je,groziła,zacytuję "wpierdolem" i wujkiem, który ukaże małą jak już wrócą do domu.
Na uwagi,że przecież to małe dziecko i nie robi na złość powiedziała,że jak sobie ją wychowa tak będzie miała i nie chce mieć rozwydrzonego bachora.

Previous
ZAKOCHAŁAM SIĘ W….ŁÓŻKU
REAGUJ, czyli o matce kopiącej  dziecko