- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Demakijaż gąbką?

Oraz mnóstwo innych zastosowań kolorowego “pumeksu” 🙂
Nie lubię demakijażu. W ogóle nie lubię czuć, że mam coś na twarzy. Dlatego nie lubię też samego makijażu.
A od kiedy szpital zaraził mnie gronkowcem (którego na szczęście się pozbyłam!) bardzo nie lubię bakterii. Bardzo. Nie lubię zatem wielu rzeczy. A co lubię?

Pomysł korzystania z gąbki PVA wydaje się w moim przypadku idiotyczny.Bo bakterie, bo higiena. A jednak – jest zupełnie odwrotnie!
Do tej pory moje akcesoria do mycia twarzy nie były zbyt skuteczne. Korzystałam ze szczoteczki o której pisałam tworząc swoją wishlistę (mam już z niej wszystko poza biustonoszem sportowym :)), stosowałam też ściereczki muślinowe i…
Lipa.
Szczoteczka była fajna na początku. Zapewniała miły masaż, fajny peeling, uczucie “domycia”. Ale z czasem zauważyłam, że roznosi małe zmiany zapalne w inne miejsca. Jestem szczęściarą, którą ominął trądzik i ogólnie nie mam problemów ze skórą (za to mam całym układem oddechowym -.-). Raz na jakiś czas między brwiami pojawiała się jedna uparta ropna “gula”. I raczej obwiniałabym za nią jakieś bakterie które pewnie się rozmnożyły gdzieś w zatokach czołowych bo gula powraca sobie jak oddycham bardzo źle.
Ale do rzeczy – stosowanie szczoteczki było naprawdę przyjemne. Ale zaczęły mi się pojawiać małe czerwone krostki w najbliższym sąsiedztwie guli. A potem na brodzie.
 Odstawiłam szczoteczkę – problem zniknął. Polecam zatem każdemu kto ma super czystą cerę 🙂

Potem była muślinowa ściereczka. Całkiem ok, ale ciężko to przechowywać, trudno domyć i jakoś tak… nie czułam się po niej czysta.

fot:rossman

Pewnego dnia przypadkiem kupiłam w rossmanie gąbeczkę zenner. Dosłownie “przypadkiem”, bo miałam 30 minut do autobusu, a że znam empik na pamięć – weszłam do rossmana. Nic mi nie wpadło w oko, a że mają tam ochroniarzy którzy DOSŁOWNIE patrzą człowiekowi na ręce, to ostatecznie coś kupiłam. Głupio mi wychodzić bez niczego (też tak macie? :P)

Gąbeczka kosztowała prawie 4 zł i wydawała się ok, ale nie pokładałam w niej żadnych nadziei.
W domu wypłukałam w ciepłej wodzie i na jeden brzeg nalałam trochę olejku babydream – zawsze zmywam nim makijaż, ale tego dnia go nie miałam. Opłukałam twarz wodą i na drugi brzeg wycisnęłam jedną pompkę pianki decubal. Trochę się zdziwiłam widząc, że gąbka przybrudziła się na żółto-brązowo. Czystym brzegiem przetarłam twarz jeszcze ze dwa razy i na gąbce wciąż osiadał “brudek”. Powtarzałam tak długo, aż przykładana do twarzy gąbka przestała wchłaniać brud.
Ze ściereczką zawsze było inaczej, bo po oliwce zazwyczaj już nic nie zostawało. Krótko mówiąc – znalazłam wreszcie coś, co bardzo dokładnie myje.
Dwa dni później zobaczyłam podobne gąbeczki w chińskim sklepie. Pakowane po 2 sztuki,  1 zł za opakowanie (dla Bydgoszczanek podaję miejsce : sklep w “Rywalu” na Gdańskiej). Bez zastanowienia kupiłam.

Gąbeczki ze sklepu chińskiego nie różnią się moim zdaniem absolutnie niczym. Może tylko tym, że te rossmanowskie w opakowaniu są miękkie, a te chińskie twarde jak…pumeks. Zresztą, zobaczcie sami :

Jednak twardość (po wysuszeniu) jest cechą wszystkich gąbeczek PVA, również tych rossmanowskich. Namoczone są przyjemnie miękkie, suche są twarde jak kamień.
Do czego jeszcze je stosować?
Ja rozprowadzam nimi peeling, zmywam makijaż, oczyszczam twarz z maseczek (których wcześniej unikałam, bo nie lubiłam zmywania). Czasami nasączam jakimś naparem ziołowym i kładę na twarz jak kompres. Polecam np. nasączyć w wodzie z kilkoma kroplami olejku herbacianego i ukoić tak cerę. Cudowne uczucie 🙂
Obecnie mam chyba z siedem gąbeczek i całkowicie zrezygnowałam już z kupowania wacików.

W kwestii higieny i mycia : ja myję je olejkiem – polewam i ściskam. W ten sposób cały brud jest “wypychany” na zewnątrz. Trzeba go szybko spłukać ciepłą wodą a jeśli na gąbeczce nadal jest osad – powtórzyć jeszcze raz. Potem jedna pompka płynu antybakteryjnego, potrzeć aż się spieni i opłukać. Gotowe 😉 Gwarantuję, że nic mi się po twarzy nie rozsiewa. Myślę, że taką metodą można też domyć gąbki do makijażu 🙂

 Słyszałam głosy, że gąbeczki są za duże. Dla mnie ich wielkość to atut – mogę zgiąć gąbeczkę na pół i precyzyjnie umyć np.skrzydełka nosa.
Moim zdaniem – gadżet absolutnie niezbędny! 🙂

No i cena – 50 groszy za gąbeczkę, czad! 🙂 Te z Rossmana są w moim odczuciu takie same i również je polecam 🙂

Uściski, Ania

42
Dodaj komentarz

avatar
28 Comment threads
14 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Subiektywna VeraPaulina C.nikt_wielki_onaAniamalujeAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
outside-glass
Gość

Dla mnie są niezastąpione przy zmywaniu maseczek!

Mudi
Gość

Ja też uwielbiam gąbeczki 😀 Szczególnie do zmywania maseczek.
No i mam tak samo. Jak wejdę do Rossmanna czy innego sklepu tego typu to muszę coś kupić bo mi głupio wyjść bez niczego 😀

Aiwe
Gość

można zapytać jakiego płynu antybakteryjnego używasz?

Aiwe
Gość

dzieki 🙂

Słonecznik
Gość

Kupiłam podobne w DM – są super do zmywania peelingów i maseczek 🙂

Robinsonowa
Gość

Kurcze, troche wstyd, ale nawet nie wiedziałam o istnieniu takich gąbeczek 😉 Muszę się zaopatrzyć w coś takiego 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też nie słyszałam o takich gąbeczkach! koniecznie kupię w rossmanie:) do maseczek też super! bo tak to też nie lubię ich zmywać (pół łazienki pod umywalką przy tym zachlapuję:P) nie potrafię inaczeh:P haha

naprawdę zmywają/usuwają brud lepiej niż wacikami?

a możesz napisać jak zmywasz makijaż tym olejkiem babydream? coś tam o tym kiedyś słyszałam ale nie stosowałam więc nie jestem obeznana:) to się nazywa olejowanie? po tym się jeszcze przemywa twarz?

fajnie by było jakbyś kiedyś napisała posta o swojej pielęgnacji twarzy:))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oo, o domykaniu porów też nie słyszałam, dzięki 🙂

Szuszi
Gość

ostatnio obiecałam sobie, że wydaje kasę tylko na książki, no ale kurczę… te gąbeczki mnie przekonują!
chociaż z drugiej strony nie wiem czy są mi potrzebne, moja cera nie jest zbyt wymagająca, spokojnie radzę sobie bez maseczek, olejków itp. 🙂

Edyta
Gość

również korzystam z takich gąbeczek i jestem zadowolona.

Karolina Kielpin
Gość

O kurczę, super gadżet.:D Może wypróbuję.:)

jask-olka
Gość

Kurczę, to dla mnie nowość. Zawsze używam jednorazowych płatków, które nasączam mleczkiem do demakijażu od Garniera. W sumie wypróbuję te gąbeczki i trochę oszczędzę 🙂

fellogen
Gość

Oo to się chyba do Rywala przejdę po te gąbki! 🙂

Avenindra Rosjaneczka
Gość

Lecę jutro do Rossa po te gąbeczki! 😀

Lena
Gość

Mam ją i stosuję do zmywania masek 🙂

Magdalena
Gość

chodze z zamiarem kupienia ich i teraz w koncu kupię! szczegolnie do zmywania maseczek.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Po demakijażu oczu idę pod prysznic i resztę zmywam właśnie żelem z gąbeczką. Chcę jeszcze wypróbować jak się sprawdzą z mydełkami w kostce do twarzy, ale zapewne lepiej niż rozmazujące dłonie 😉

Cherie Currie
Gość

Na pewno wypróbuję 🙂 Mam w domu ściereczkę muślinową, ale moja trądzikowa cera nie może być za bardzo ścierana, bo przenoszę tym bakterie na inne partie twarzy, dlatego używam jej tylko na nos, który potrzebuje ścierania najbardziej 🙂

maxcom
Gość

ściereczki muślinowe domywam mydłem alterra (najlepsze lawendowe, choć inne tez myją), nawet trzeć nie muszę bo brud sam schodzi i po pół roku używania ściereczkę mam czystą jak nówkę! Myślałam o gąbkach, ale wydają mi się nie higieniczne, w mojej łazience bez okien. Nawet mydło nie moze się nigdy wysuszyć to taka gąbka tym bardziej

BogusiaM
Gość

ja nie lubię gąbeczek, makijaż zmywam żelem + ściereczką z mikrofibry kupuję w biedronce kilka sztuk i piorę co jakiś czas, do tego suszę je w ciągu dnia, więc rano i wieczorem mam suchą;)

Charlotte
Gość

jak to nie lubisz być głaskana :O ?! 😉

Charlotte
Gość

ja zmywam makijaż płynem micelarnym bourjois, dodatkowo oczyszczam samą twarz rano i wieczorem tonikiem też z bourjois 😉 uwielbiam te produkty!:)

Strawberry-Mango
Gość

Szczerze mówiąc pierwszy raz słyszę o tych gąbeczkach. Jak będę w rossmanie to koniecznie muszę je kupić na spróbowanie 😉

Olga Cecylia
Gość

Mnie gąbeczki podrażniają skórę – mam skłonną do zaczerwienień i po wszelkich niedelikatnych zabiegach wyglądam jakby mnie ktoś długo i wytrwale policzkował 😉

Ostatnio się napaliłam na naturalną pielęgnację. Od paru miesięcy używam ściereczki z mikrofibry (takie jak do kurzu… muślinowe też zbyt inwazyjne), od tygodnia żel do twarzy zamieniłam na olej z OCM. Genialna rzecz. Kupiłam też mydło Aleppo, zobaczymy co z tego wyniknie 🙂

q bozenka
Gość

Byłam dzisiaj w Rossmanie, ale nie mogłam znaleźć takiej gąbki 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj Ania Ania 🙂 Ja jakiś czas temu oglądałam te cudeńka w rossmanie i cały czas sobie powtarzałam "Kupię przy następnej okazji" Teraz już wiem,że muszę się tam wybrać! Teraz już nie zapomnę :))

Charlotte
Gość

ja kupiłam w rossmannie, ale pakowane po dwie z jakiejś seri natural-coś tam, 5 zł za 2 szt. – niestety u Chinczyka u mnie nie było.

Fajne rozwiązanie, używam do tego płynu micelarnego i toniku Bourjois i rzeczywiscie skóra jest dobrze oczyszczona;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kupiłam tą gąbeczkę, świetnie wszystko zmywa… nawet tusz do rzęs. Zastanawiam się tylko ciągle gdzie mam ją kłaść, żeby schła i nie leżała na brudnym. Możesz mi coś poradzić? Gdzie Ty trzymasz swoją?

nikt_wielki_ona
Gość

Też je lubię. Zawsze mam jedną w łazience, od czasu gdy dostałam taką na kursie kosmetycznym 🙂

Paulina C.
Gość

mam ja ale nie lubię jej uzywać zdecydowanie wolę clean poda 🙂

Subiektywna Vera
Gość

Ja zdecydowanie wolę używać do demakijażu GLOV 🙂 Oprócz makijażu pozbywam się również zaskórników 😉

Previous
Bloger – czy warto zainwestować w książkę?
Demakijaż gąbką?