Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Demakijaż gąbką?

Oraz mnóstwo innych zastosowań kolorowego “pumeksu” 🙂
Nie lubię demakijażu. W ogóle nie lubię czuć, że mam coś na twarzy. Dlatego nie lubię też samego makijażu.
A od kiedy szpital zaraził mnie gronkowcem (którego na szczęście się pozbyłam!) bardzo nie lubię bakterii. Bardzo. Nie lubię zatem wielu rzeczy. A co lubię?

Pomysł korzystania z gąbki PVA wydaje się w moim przypadku idiotyczny.Bo bakterie, bo higiena. A jednak – jest zupełnie odwrotnie!
Do tej pory moje akcesoria do mycia twarzy nie były zbyt skuteczne. Korzystałam ze szczoteczki o której pisałam tworząc swoją wishlistę (mam już z niej wszystko poza biustonoszem sportowym :)), stosowałam też ściereczki muślinowe i…
Lipa.
Szczoteczka była fajna na początku. Zapewniała miły masaż, fajny peeling, uczucie “domycia”. Ale z czasem zauważyłam, że roznosi małe zmiany zapalne w inne miejsca. Jestem szczęściarą, którą ominął trądzik i ogólnie nie mam problemów ze skórą (za to mam całym układem oddechowym -.-). Raz na jakiś czas między brwiami pojawiała się jedna uparta ropna “gula”. I raczej obwiniałabym za nią jakieś bakterie które pewnie się rozmnożyły gdzieś w zatokach czołowych bo gula powraca sobie jak oddycham bardzo źle.
Ale do rzeczy – stosowanie szczoteczki było naprawdę przyjemne. Ale zaczęły mi się pojawiać małe czerwone krostki w najbliższym sąsiedztwie guli. A potem na brodzie.
 Odstawiłam szczoteczkę – problem zniknął. Polecam zatem każdemu kto ma super czystą cerę 🙂

Potem była muślinowa ściereczka. Całkiem ok, ale ciężko to przechowywać, trudno domyć i jakoś tak… nie czułam się po niej czysta.

fot:rossman

Pewnego dnia przypadkiem kupiłam w rossmanie gąbeczkę zenner. Dosłownie “przypadkiem”, bo miałam 30 minut do autobusu, a że znam empik na pamięć – weszłam do rossmana. Nic mi nie wpadło w oko, a że mają tam ochroniarzy którzy DOSŁOWNIE patrzą człowiekowi na ręce, to ostatecznie coś kupiłam. Głupio mi wychodzić bez niczego (też tak macie? :P)

Gąbeczka kosztowała prawie 4 zł i wydawała się ok, ale nie pokładałam w niej żadnych nadziei.
W domu wypłukałam w ciepłej wodzie i na jeden brzeg nalałam trochę olejku babydream – zawsze zmywam nim makijaż, ale tego dnia go nie miałam. Opłukałam twarz wodą i na drugi brzeg wycisnęłam jedną pompkę pianki decubal. Trochę się zdziwiłam widząc, że gąbka przybrudziła się na żółto-brązowo. Czystym brzegiem przetarłam twarz jeszcze ze dwa razy i na gąbce wciąż osiadał “brudek”. Powtarzałam tak długo, aż przykładana do twarzy gąbka przestała wchłaniać brud.
Ze ściereczką zawsze było inaczej, bo po oliwce zazwyczaj już nic nie zostawało. Krótko mówiąc – znalazłam wreszcie coś, co bardzo dokładnie myje.
Dwa dni później zobaczyłam podobne gąbeczki w chińskim sklepie. Pakowane po 2 sztuki,  1 zł za opakowanie (dla Bydgoszczanek podaję miejsce : sklep w “Rywalu” na Gdańskiej). Bez zastanowienia kupiłam.

Gąbeczki ze sklepu chińskiego nie różnią się moim zdaniem absolutnie niczym. Może tylko tym, że te rossmanowskie w opakowaniu są miękkie, a te chińskie twarde jak…pumeks. Zresztą, zobaczcie sami :

Jednak twardość (po wysuszeniu) jest cechą wszystkich gąbeczek PVA, również tych rossmanowskich. Namoczone są przyjemnie miękkie, suche są twarde jak kamień.
Do czego jeszcze je stosować?
Ja rozprowadzam nimi peeling, zmywam makijaż, oczyszczam twarz z maseczek (których wcześniej unikałam, bo nie lubiłam zmywania). Czasami nasączam jakimś naparem ziołowym i kładę na twarz jak kompres. Polecam np. nasączyć w wodzie z kilkoma kroplami olejku herbacianego i ukoić tak cerę. Cudowne uczucie 🙂
Obecnie mam chyba z siedem gąbeczek i całkowicie zrezygnowałam już z kupowania wacików.

W kwestii higieny i mycia : ja myję je olejkiem – polewam i ściskam. W ten sposób cały brud jest “wypychany” na zewnątrz. Trzeba go szybko spłukać ciepłą wodą a jeśli na gąbeczce nadal jest osad – powtórzyć jeszcze raz. Potem jedna pompka płynu antybakteryjnego, potrzeć aż się spieni i opłukać. Gotowe 😉 Gwarantuję, że nic mi się po twarzy nie rozsiewa. Myślę, że taką metodą można też domyć gąbki do makijażu 🙂

 Słyszałam głosy, że gąbeczki są za duże. Dla mnie ich wielkość to atut – mogę zgiąć gąbeczkę na pół i precyzyjnie umyć np.skrzydełka nosa.
Moim zdaniem – gadżet absolutnie niezbędny! 🙂

No i cena – 50 groszy za gąbeczkę, czad! 🙂 Te z Rossmana są w moim odczuciu takie same i również je polecam 🙂

Uściski, Ania

42
Dodaj komentarz

avatar
28 Comment threads
14 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Subiektywna VeraPaulina C.nikt_wielki_onaAniamalujeAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
outside-glass
Gość

Dla mnie są niezastąpione przy zmywaniu maseczek!

Mudi
Gość

Ja też uwielbiam gąbeczki 😀 Szczególnie do zmywania maseczek.
No i mam tak samo. Jak wejdę do Rossmanna czy innego sklepu tego typu to muszę coś kupić bo mi głupio wyjść bez niczego 😀

Aiwe
Gość

można zapytać jakiego płynu antybakteryjnego używasz?

Aiwe
Gość

dzieki 🙂

Słonecznik
Gość

Kupiłam podobne w DM – są super do zmywania peelingów i maseczek 🙂

Robinsonowa
Gość

Kurcze, troche wstyd, ale nawet nie wiedziałam o istnieniu takich gąbeczek 😉 Muszę się zaopatrzyć w coś takiego 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też nie słyszałam o takich gąbeczkach! koniecznie kupię w rossmanie:) do maseczek też super! bo tak to też nie lubię ich zmywać (pół łazienki pod umywalką przy tym zachlapuję:P) nie potrafię inaczeh:P haha

naprawdę zmywają/usuwają brud lepiej niż wacikami?

a możesz napisać jak zmywasz makijaż tym olejkiem babydream? coś tam o tym kiedyś słyszałam ale nie stosowałam więc nie jestem obeznana:) to się nazywa olejowanie? po tym się jeszcze przemywa twarz?

fajnie by było jakbyś kiedyś napisała posta o swojej pielęgnacji twarzy:))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oo, o domykaniu porów też nie słyszałam, dzięki 🙂

Szuszi
Gość

ostatnio obiecałam sobie, że wydaje kasę tylko na książki, no ale kurczę… te gąbeczki mnie przekonują!
chociaż z drugiej strony nie wiem czy są mi potrzebne, moja cera nie jest zbyt wymagająca, spokojnie radzę sobie bez maseczek, olejków itp. 🙂

Edyta
Gość

również korzystam z takich gąbeczek i jestem zadowolona.

Karolina Kielpin
Gość

O kurczę, super gadżet.:D Może wypróbuję.:)

jask-olka
Gość

Kurczę, to dla mnie nowość. Zawsze używam jednorazowych płatków, które nasączam mleczkiem do demakijażu od Garniera. W sumie wypróbuję te gąbeczki i trochę oszczędzę 🙂

fellogen
Gość

Oo to się chyba do Rywala przejdę po te gąbki! 🙂

Avenindra Rosjaneczka
Gość

Lecę jutro do Rossa po te gąbeczki! 😀

Lena
Gość

Mam ją i stosuję do zmywania masek 🙂

Magdalena
Gość

chodze z zamiarem kupienia ich i teraz w koncu kupię! szczegolnie do zmywania maseczek.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Po demakijażu oczu idę pod prysznic i resztę zmywam właśnie żelem z gąbeczką. Chcę jeszcze wypróbować jak się sprawdzą z mydełkami w kostce do twarzy, ale zapewne lepiej niż rozmazujące dłonie 😉

Cherie Currie
Gość

Na pewno wypróbuję 🙂 Mam w domu ściereczkę muślinową, ale moja trądzikowa cera nie może być za bardzo ścierana, bo przenoszę tym bakterie na inne partie twarzy, dlatego używam jej tylko na nos, który potrzebuje ścierania najbardziej 🙂

maxcom
Gość

ściereczki muślinowe domywam mydłem alterra (najlepsze lawendowe, choć inne tez myją), nawet trzeć nie muszę bo brud sam schodzi i po pół roku używania ściereczkę mam czystą jak nówkę! Myślałam o gąbkach, ale wydają mi się nie higieniczne, w mojej łazience bez okien. Nawet mydło nie moze się nigdy wysuszyć to taka gąbka tym bardziej

BogusiaM
Gość

ja nie lubię gąbeczek, makijaż zmywam żelem + ściereczką z mikrofibry kupuję w biedronce kilka sztuk i piorę co jakiś czas, do tego suszę je w ciągu dnia, więc rano i wieczorem mam suchą;)

Charlotte
Gość

jak to nie lubisz być głaskana :O ?! 😉

Charlotte
Gość

ja zmywam makijaż płynem micelarnym bourjois, dodatkowo oczyszczam samą twarz rano i wieczorem tonikiem też z bourjois 😉 uwielbiam te produkty!:)

Strawberry-Mango
Gość

Szczerze mówiąc pierwszy raz słyszę o tych gąbeczkach. Jak będę w rossmanie to koniecznie muszę je kupić na spróbowanie 😉

Olga Cecylia
Gość

Mnie gąbeczki podrażniają skórę – mam skłonną do zaczerwienień i po wszelkich niedelikatnych zabiegach wyglądam jakby mnie ktoś długo i wytrwale policzkował 😉

Ostatnio się napaliłam na naturalną pielęgnację. Od paru miesięcy używam ściereczki z mikrofibry (takie jak do kurzu… muślinowe też zbyt inwazyjne), od tygodnia żel do twarzy zamieniłam na olej z OCM. Genialna rzecz. Kupiłam też mydło Aleppo, zobaczymy co z tego wyniknie 🙂

q bozenka
Gość

Byłam dzisiaj w Rossmanie, ale nie mogłam znaleźć takiej gąbki 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj Ania Ania 🙂 Ja jakiś czas temu oglądałam te cudeńka w rossmanie i cały czas sobie powtarzałam "Kupię przy następnej okazji" Teraz już wiem,że muszę się tam wybrać! Teraz już nie zapomnę :))

Charlotte
Gość

ja kupiłam w rossmannie, ale pakowane po dwie z jakiejś seri natural-coś tam, 5 zł za 2 szt. – niestety u Chinczyka u mnie nie było.

Fajne rozwiązanie, używam do tego płynu micelarnego i toniku Bourjois i rzeczywiscie skóra jest dobrze oczyszczona;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kupiłam tą gąbeczkę, świetnie wszystko zmywa… nawet tusz do rzęs. Zastanawiam się tylko ciągle gdzie mam ją kłaść, żeby schła i nie leżała na brudnym. Możesz mi coś poradzić? Gdzie Ty trzymasz swoją?

nikt_wielki_ona
Gość

Też je lubię. Zawsze mam jedną w łazience, od czasu gdy dostałam taką na kursie kosmetycznym 🙂

Paulina C.
Gość

mam ja ale nie lubię jej uzywać zdecydowanie wolę clean poda 🙂

Subiektywna Vera
Gość

Ja zdecydowanie wolę używać do demakijażu GLOV 🙂 Oprócz makijażu pozbywam się również zaskórników 😉

Previous
Bloger – czy warto zainwestować w książkę?
Demakijaż gąbką?