Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Zmarnowany dzień : czy mi się to zdarza?

Stało się. Całkowicie zmarnowałam dzień. To było okropne!
Nie pamiętam, kiedy ostatnio zdarzyło mi się zmarnować cały dzień. Dosłownie zmarnować… ale jakoś tak wyszło, że nie miałam specjalnych powodów do radości.

Bo :

  •  zaginęła Nina (roczna kotka)
  • mój kaszel jeszcze nie zniknął i nadal czuję się fatalnie
  • po rozczesywaniu zbieram z TT masę włosów
  • ostatni dzień tego tygodnia praktyk skończył się badaniem które wyszło źle.  Wiecie, jakie to okropne uczucie zaznaczać 0 punktów w prawie każdym zadaniu? Zero, zero, zero, zero, zero, zero….
W związku z powyższym, poza tym, że wstałam z łóżka i odbębniłam jakieś podstawowe zakupy, nie zrobiłam nic. Spędziłam ten dzień absolutnie bezproduktywnie. To się zazwyczaj nie zdarza. Jak czuję się baaaaardzo źle to owszem, leżę pół dnia  w łóżku , ale wtedy zwykle coś czytam. Zresztą – bardzo pilnuję się, żeby takie dni się nie zdarzały zbyt często, bo wiem, że jeśli odpuszczę sobie z powodu 34 stopni i kaszlu, to następnym razem odpuszczę sobie mając stopni 35. Albo co gorsza – spodoba mi się odpuszczanie. Nie lubię stawiać siebie (przed sobą) w roli ofiary. Nie lubię taryfy ulgowej.
A jednak. 
 Za bardzo do siebie biorę porażki różnych dzieci. Traktuję to zbyt osobiście, za bardzo to przeżywam.
W dodatku ta cała sprawa z kotką…
W rezultacie : zjadłam dzisiaj dwie zupki chińskie, pół kilo cukierków i masę ciastek. Oglądałam pół dnia 9gag.com i przeglądałam pinteresta… nie myśląc nawet o wykorzystaniu jakiegoś pomysłu. Ot, tępe patrzenie w monitor.
Mam ochotę na trzydniowy sen zimowy. Chcę obudzić się zdrowa, bez wypadających włosów i żeby Nina się odnalazła.
Tak sobie właśnie pomyślałam, że to musi być straszne. Nie mieć nic do robienia. Całe dnie przeglądać jakieś stronki w necie albo oglądać telewizję. To potwornie wysysa energię! Po takim dniu jestem bardziej zmęczona niż przed nim. Frustrujące! A kiedy pomyślę, że są osoby które tak żyją, to robi mi się przykro.
Koniec użalania się nad sobą, muszę się odbić od tego dna i z powrotem wskoczyć na dawne obroty.
Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tonia
Gość

nie martw sie -każdy ma taki dzień czasami , ale po nim przychodza lepsze dni :*
Ja często mam dzień obijania sie, ale czasami tego potrzebuje zeby odzyskac siłe 😉
Trzymam kciuki, żeby kotka wróciła, a włoski zostały dalej na swoim miejscu :*

Maxi A.
Gość

Z jednej strony rozumie ale z drugiej nie podoba mi się myślenie że osoba, która spędziła cały dzień przed kompem czy tv zmarnowała czas. Każdy robi to co lubi i spędza ten czas jak chce. Teoretycznie aktywne spędzanie czasu jest lepsze, tylko jakim prawem nam to stwierdzać:) Wymieńcie mi choć jednego znawcę który tak twierdzi:) Pobawię się trochę w 'dziecko' 😉

Nadine
Gość

Też nie lubię tych dni, ale czasem są potrzebne. Choćby po to, żeby docenić te produktywne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie cierpię zmarnowanych dni, gdy przez cały ten czas łazi za mną konieczność zrobienia wielu rzeczy, wypełnienia obowiązków. W efekcie ani nie odpoczywam (bo mam w głowie, że trzeba tyle zrobić), ani tego nie robię (bo nie mogę się za to zabrać, nie mam na to siły, chęci). Okropne.
Za to "zmarnowane" dni w sensie błogiego lenistwa i wizji absolutnego czasu wolnego, gdy już wszystko, co trzeba zostało wykonane- uwielbiam : )

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja lubię takie bezproduktywne dni. Wykorzystuje je wtedy na maksa. Maseczki, manicure, pedicure, henna brwi, zaległości serialowe, youtubowe i blogowe, pochłonę więcej stron książki. Wydaje mi się, że takie dni mimo wszystko są potrzebne, jesteśmy po nich wypoczęci, zrelaksowani i pełni sił, aby zmierzyć się z tymi niezmarnowanymi dniami 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, mam identycznie – tylko, że mi się to często zdarza, średnio raz w tygodniu. Wiem, że jest sterta garów do pozmywania, podłoga, która powinna być umyta 2 miesiące temu, a ja jestem tak zmęczona, że mój umysł nie potrafi się na niczym skupić. Nie jestem w stanie nawet podnieść się z krzesła/łóżka. Jedyne, co robię to funduję sobie całkowite odmóżdżenie jakimś filmem/książką/serialem. Oczywiście, wieczorem zawsze mam wyrzuty sumienia:( Jedyny sposób jaki czasem na mnie działa, to wyjście na spacer i dotlenienie się. Motywująco działa też spotkanie z przyjaciółmi, bo siedząc cały dzień w domu przed magisterką, człowiek robi się… Czytaj więcej »

Fitty
Gość

czas taki dzień jest potrzebny, ale ważne żeby następnego dnia już zacząć działać 🙂

little sunshine.
Gość

głowa do góry, każdy ma czasem takie dni.ale nie można się dać wciągnąć. dzisiaj produktywnie, działaj!:*

Weronika
Gość

ała ! Dajesz trochę do pomyślenia czy i ja powoli nie marnuję swojego czasu komputerem…

nikt_wielki_ona
Gość

Ja bym tak nie mogła i nie potrafiła – w ogóle nie pracować, nudzić się całymi dniami jak niektórzy mogą/ potrafią.

Ania
Gość

czasem trzeba jakiś dzień przezimować, żeby później mieć jeszcze więcej energii, 🙂

Robinsonowa
Gość

Zazdroszczę ci tego, że masz w sobie tyle motywacji do działania, tyle siły, jesteś taka pomysłowa i w ogóle, chciałabym być taka jak ty. Co z tego, że jednego dnia sobie po prostu nic nie robiłaś, każdy potrzebuje odpoczynku 🙂

strī-linga
Gość

ja się staram zawsze coś przemycić, nawet jeśli widzę, że dzień będzie raczej zmarnowany niż nie. przeważnie mi się udaje, np jeśli siedzę na komputerze i przeglądam internet zamiast zajmować się zajęciami online takimi konstruktywnymi to przynajmniej maluję paznokcie. albo np jeśli nie czytam czegoś, co powinnam to przynajmniej ogarniam dom, odkurzam, wyrzucam śmieci/niepotrzebne rzeczy albo dzwonię do przyjaciółek, znajomych, rodziny. to nie są dni na maksa wykorzystane, ale nie są też zupełnie zmarnowane.chcę powiedzieć, że nawet bardzo bardzo małym kosztem można coś uratować – dzień, kilka godzin, kilkanaście minut nawet. zawsze się coś wciśnie. ja na pewno nie jestem… Czytaj więcej »

Szuszi
Gość

nie znoszę takich dni! kiedyś zdarzały się dość często, ale ostatnio pełną parą udało mi się wrócić do czytania książek i już jest okej.
nie przejmuj się, odpuszczanie Ci się nie spodoba, to byś nie była Ty! 🙂

trzymam kciuki za kotka :*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie ma co odpuszczać! 🙂 lepiej już zrobić sobie jakiś dziień spa albo coś. Ja wczoraj przesiedziałam cały dzień w domu i też troche mi z tym źle ale ćwiczyłam, czytałam, sprzątałam i zrobiłam sobie domowe spa – już nie boli tak jak leżenie cały dzień w łóźku 😉 choć jak dla mnie był to troche zmarnowany dzień bo w głowie pełno rzeczy do zrobienia a ja szukałam wymówek.

Słonecznik
Gość

U mnie takich "zmarnowanych" dni było/jest mnóstwo, ale zawsze robię to co lubię – dbam o siebie, czytam, buszuję po internecie nadrabiając zaległości itp. Więc jednak tak do końca ten dzień zmarnowany nie jest 😉
Miałam raz współlokatorkę, która potrafiła przesiedzieć kilka godzin bawiąc się swoimi paznokciami (nie robiła manicure ani nic) – to było strasznie wkurzające i już wolałabym się pouczyć niż tak siedzieć 😉

Harlow
Gość

Często mam takie dni, i to działa w stronę, im mniej czasu tym więcej zrobisz, im wiecej czasu tym mniej zrobisz. Na myśl o wolnej niedzieli, planuję dosłownie wszystko, a potem wyleguję się pod kocem, bo przecież jest czas… Doskonale rozumiem w związku z tym 😉

EyeShadowGirl
Gość

Ciężko się przyznać ale moje dni są właśnie takie bezproduktywne, masz racje, jeżeli odpuścisz sobie raz to potem już bez żadnych oporów kolejny i kolejny…
człowiek też tak ma, że zamiast brać się za życie to czeka na `lepszy moment` – jak zdam maturę, będę mieć wszystko z głowy i zacznę żyć inaczej, moje życie się zmieni itp. Sama widzę po sobie,że to gówno prawda (ekhem…), pomimo, że jestem tego świadoma to dalej żyję jak żyłam zamiast brać życie w swoje ręce…

Eternity
Gość

a ja zawsze kiedy nic nie robię to mam takie poczucie winy względem siebie… nieważne czy jestem chora czy nie, lubię być dobrze zorganizowana i nie odkładać na potem. Kiedy sobie raz odpuszczę to potem jest tylko gorzej, coraz bardziej się nie chce :/ a druga sprawa to myśli, które przytłaczają. Wtedy to kompletnie nie ma nic wspólnego z lenistwem, po prostu jest zbyt wiele rzeczy które siedzą nam w głowie. Głowa do góry, każdy czasem potrzebuje małego 'detoksu', zwolnienia tempa i odpoczynku od codziennego życia. Wtedy widać, że nawet to, co na co dzień nas wyczerpuje i kosztuje dużo… Czytaj więcej »

Piękna Bestia
Gość

Myślę, że takie dni są jednak ważne. Pozwalają oczyścić umysł od codziennej gonitwy. Ja dziś leżę odłogiem i wiem, że dzięki temu na spokojnie przygotuję się na nadchodzący tydzień pełen roboty 🙂

Ale rozumiem, że chodzi Ci o osoby które mają tak na co dzień.

mru
Gość

Moim zdaniem warto zrobić sobie czasem taki bezproduktywny dzień. Mnie to bardzo odpręża. Kiedyś miałam tak jak Ty, że zawsze chciałam zrobić coś konkretnego, ale w końcu powiedziałam sobie stop, bo ta presja zbyt mnie stresowała. Świat się nie zawali, jak sobie raz na jakiś czas odpuścimy.
Trzymam kciuki za kotkę 🙂

maxcom
Gość

Ja zmarnowałąm jeden dzień, najpirw poszłam na zajęcia (gdzie promotor ma studentów gdzieś i po prostu sobie gdzieś idzie w świat a my od 9 do ok 19 czekamy bo moze się pojawi i zrobi korektę dyplomu?), wiec ja się nie odczekałam, o 13 zwiałam z zajeć i poszłam nagrać cereminię parzenia zielonej herbaty, która jest mi bardzo potrzebna do dyplomu i 3 h stałam z kamerą czekając na ceremonię, zeby dowiedzieć się zę po godzinnym opóżnieniu nie mają czasu akurat na tą część, wiec wróciłam do domu i o 18 dalej w miasto żeby zdążyć na powtrókę tej samej… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

szkoda zmarnowanych dni ale to normalne że takie się czasami zdarzają szczególnie gdy coś źle nam pójdzie i z przygnębienia nie jesteśmy w stanie funkcjonować jak zwykle nie powinnaś się obwiniać bo to nie jest normalne i zdrowe nie ma ludzi idealnych nie możemy być we wszystkim perfekcyjni i 365 dni w roku spędzać aktywnie i z pomysłem od świtu do nocy życie nie jest takie kolorowe 🙂 współczuję zaginięcia i życzę żeby ukochana zguba się odnalazła 🙂

Katarzyna
Gość

Taki dzien jest potrzebny kazdemu. Ja po ciezkim tygodniu i wczorajszym wolontariacie u Lubego (8 godzin bez przerwy) dzis strajkuje. Zrobilam zakupy, wlaczylam zmywarke, bylam pod prysznicem i na tym dzis zakoncze. Moze ew. przeczytam cos do szkoly na czwartek. Moze 😉

NatkaPocket
Gość

Ja jak tak pomyślę, to wiele dni zmarnowałam i pewnie zmarnuję 🙂
Cóż, już taka jestem. Ale może kiedyś to się zmieni :))

akwarelaplus
Gość

Nie przejmuj się :). Nie ma nic złego w takim dniu. Żyjąc ciągle na pełnych obrotach człowiek umrze młodo lub dużo szybciej dopadnie go poważna choroba. Organizm wysiądzie, po prostu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dziś ja miałam taki dzień… Nic mi się nie chciało. Trochę zawodów i zmartwień. Dużo cukierków 😉 Ja też nie cierpię takich dni. Ale dobrze, że dziś wzięłaś się za siebie. I ja dziś do końca zmarnuję ten dzień, żeby zebrać siły na jutrzejszy. A wtedy ruszę do działania ze zdwojoną siłą i wszystko nadrobię:) Pozdrawiam Cię – Twój blog odkryłam niedawno i jest dla mnie niezwykle inspirujący.

Kasia
Gość

Aniu, czasami każdy potrzebuje takiego dnia. To naprawdę nic złego! Ważne tylko, żebyś potrafiła kolejnego ranka wstać z nową energią – a akurat Dziewczyno dla mnie jesteś przykładem motywacji 🙂 Powodzenia! Przesyłam Ci moc uścisków 🙂

rosyandwhite
Gość

jeszcze niczego nie komentowałam na Twoim blogu, chociaż jestem pod wrażeniem niektórych wpisów. a w tym wypadku – bardzo dobrze Ciebie rozumiem. mam identycznie – kładąc się spać po zmarnowanym dniu robię sobie wyrzuty i się ze sobą męczę. żeby nakreślić obraz ludzkiej głupoty- miałam kompletnie zmarnowaną środę i to z najdenniejszego z możliwych powodów – miałam kaca. i nie chcę tutaj rozwodzić się nad sensem albo bezsensem picia czy imprezowania w ogóle, ale teraz, mimo że minęło parę dni, na wspomnienie środy ogarnia mnie smutek:)

Previous
Włosy po podcięciu o 8 cm :)
Zmarnowany dzień : czy mi się to zdarza?