Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Zmarnowany dzień : czy mi się to zdarza?

Stało się. Całkowicie zmarnowałam dzień. To było okropne!
Nie pamiętam, kiedy ostatnio zdarzyło mi się zmarnować cały dzień. Dosłownie zmarnować… ale jakoś tak wyszło, że nie miałam specjalnych powodów do radości.

Bo :

  •  zaginęła Nina (roczna kotka)
  • mój kaszel jeszcze nie zniknął i nadal czuję się fatalnie
  • po rozczesywaniu zbieram z TT masę włosów
  • ostatni dzień tego tygodnia praktyk skończył się badaniem które wyszło źle.  Wiecie, jakie to okropne uczucie zaznaczać 0 punktów w prawie każdym zadaniu? Zero, zero, zero, zero, zero, zero….
W związku z powyższym, poza tym, że wstałam z łóżka i odbębniłam jakieś podstawowe zakupy, nie zrobiłam nic. Spędziłam ten dzień absolutnie bezproduktywnie. To się zazwyczaj nie zdarza. Jak czuję się baaaaardzo źle to owszem, leżę pół dnia  w łóżku , ale wtedy zwykle coś czytam. Zresztą – bardzo pilnuję się, żeby takie dni się nie zdarzały zbyt często, bo wiem, że jeśli odpuszczę sobie z powodu 34 stopni i kaszlu, to następnym razem odpuszczę sobie mając stopni 35. Albo co gorsza – spodoba mi się odpuszczanie. Nie lubię stawiać siebie (przed sobą) w roli ofiary. Nie lubię taryfy ulgowej.
A jednak. 
 Za bardzo do siebie biorę porażki różnych dzieci. Traktuję to zbyt osobiście, za bardzo to przeżywam.
W dodatku ta cała sprawa z kotką…
W rezultacie : zjadłam dzisiaj dwie zupki chińskie, pół kilo cukierków i masę ciastek. Oglądałam pół dnia 9gag.com i przeglądałam pinteresta… nie myśląc nawet o wykorzystaniu jakiegoś pomysłu. Ot, tępe patrzenie w monitor.
Mam ochotę na trzydniowy sen zimowy. Chcę obudzić się zdrowa, bez wypadających włosów i żeby Nina się odnalazła.
Tak sobie właśnie pomyślałam, że to musi być straszne. Nie mieć nic do robienia. Całe dnie przeglądać jakieś stronki w necie albo oglądać telewizję. To potwornie wysysa energię! Po takim dniu jestem bardziej zmęczona niż przed nim. Frustrujące! A kiedy pomyślę, że są osoby które tak żyją, to robi mi się przykro.
Koniec użalania się nad sobą, muszę się odbić od tego dna i z powrotem wskoczyć na dawne obroty.
XOXO

Co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

34 Comments
  • tonia
    Marzec 10, 2013

    nie martw sie -każdy ma taki dzień czasami , ale po nim przychodza lepsze dni :*
    Ja często mam dzień obijania sie, ale czasami tego potrzebuje zeby odzyskac siłe 😉
    Trzymam kciuki, żeby kotka wróciła, a włoski zostały dalej na swoim miejscu :*

  • Maxi A.
    Marzec 10, 2013

    Z jednej strony rozumie ale z drugiej nie podoba mi się myślenie że osoba, która spędziła cały dzień przed kompem czy tv zmarnowała czas. Każdy robi to co lubi i spędza ten czas jak chce. Teoretycznie aktywne spędzanie czasu jest lepsze, tylko jakim prawem nam to stwierdzać:) Wymieńcie mi choć jednego znawcę który tak twierdzi:) Pobawię się trochę w 'dziecko' 😉

  • Nadine
    Marzec 10, 2013

    Też nie lubię tych dni, ale czasem są potrzebne. Choćby po to, żeby docenić te produktywne.

  • Anonimowy
    Marzec 10, 2013

    Nie cierpię zmarnowanych dni, gdy przez cały ten czas łazi za mną konieczność zrobienia wielu rzeczy, wypełnienia obowiązków. W efekcie ani nie odpoczywam (bo mam w głowie, że trzeba tyle zrobić), ani tego nie robię (bo nie mogę się za to zabrać, nie mam na to siły, chęci). Okropne.
    Za to "zmarnowane" dni w sensie błogiego lenistwa i wizji absolutnego czasu wolnego, gdy już wszystko, co trzeba zostało wykonane- uwielbiam : )

    • Aniamaluje
      Marzec 10, 2013

      własnie to był zmarnowany dzień z gatunku tych pierwszych, mam dokładnie tak samo.

  • Anonimowy
    Marzec 10, 2013

    A ja lubię takie bezproduktywne dni. Wykorzystuje je wtedy na maksa. Maseczki, manicure, pedicure, henna brwi, zaległości serialowe, youtubowe i blogowe, pochłonę więcej stron książki. Wydaje mi się, że takie dni mimo wszystko są potrzebne, jesteśmy po nich wypoczęci, zrelaksowani i pełni sił, aby zmierzyć się z tymi niezmarnowanymi dniami 😉

    • Aniamaluje
      Marzec 10, 2013

      takie o jakich piszesz są ok i nie postrzegam ich w kategorii "zmarnowane", bo to inwestycja w siebie,w swoje samopoczucie itp. Ja dzień ewidentnie zmarnowałam.

  • Anonimowy
    Marzec 10, 2013

    Aniu, mam identycznie – tylko, że mi się to często zdarza, średnio raz w tygodniu. Wiem, że jest sterta garów do pozmywania, podłoga, która powinna być umyta 2 miesiące temu, a ja jestem tak zmęczona, że mój umysł nie potrafi się na niczym skupić. Nie jestem w stanie nawet podnieść się z krzesła/łóżka. Jedyne, co robię to funduję sobie całkowite odmóżdżenie jakimś filmem/książką/serialem. Oczywiście, wieczorem zawsze mam wyrzuty sumienia:( Jedyny sposób jaki czasem na mnie działa, to wyjście na spacer i dotlenienie się. Motywująco działa też spotkanie z przyjaciółmi, bo siedząc cały dzień w domu przed magisterką, człowiek robi się ospały.

    Pozdrawiam:)

  • Fitty
    Marzec 10, 2013

    czas taki dzień jest potrzebny, ale ważne żeby następnego dnia już zacząć działać 🙂

  • little sunshine.
    Marzec 10, 2013

    głowa do góry, każdy ma czasem takie dni.ale nie można się dać wciągnąć. dzisiaj produktywnie, działaj!:*

  • Weronika
    Marzec 10, 2013

    ała ! Dajesz trochę do pomyślenia czy i ja powoli nie marnuję swojego czasu komputerem…

  • nikt_wielki_ona
    Marzec 10, 2013

    Ja bym tak nie mogła i nie potrafiła – w ogóle nie pracować, nudzić się całymi dniami jak niektórzy mogą/ potrafią.

  • Ania
    Marzec 10, 2013

    czasem trzeba jakiś dzień przezimować, żeby później mieć jeszcze więcej energii, 🙂

  • Robinsonowa
    Marzec 10, 2013

    Zazdroszczę ci tego, że masz w sobie tyle motywacji do działania, tyle siły, jesteś taka pomysłowa i w ogóle, chciałabym być taka jak ty. Co z tego, że jednego dnia sobie po prostu nic nie robiłaś, każdy potrzebuje odpoczynku 🙂

  • strī-linga
    Marzec 10, 2013

    ja się staram zawsze coś przemycić, nawet jeśli widzę, że dzień będzie raczej zmarnowany niż nie. przeważnie mi się udaje, np jeśli siedzę na komputerze i przeglądam internet zamiast zajmować się zajęciami online takimi konstruktywnymi to przynajmniej maluję paznokcie. albo np jeśli nie czytam czegoś, co powinnam to przynajmniej ogarniam dom, odkurzam, wyrzucam śmieci/niepotrzebne rzeczy albo dzwonię do przyjaciółek, znajomych, rodziny. to nie są dni na maksa wykorzystane, ale nie są też zupełnie zmarnowane.
    chcę powiedzieć, że nawet bardzo bardzo małym kosztem można coś uratować – dzień, kilka godzin, kilkanaście minut nawet. zawsze się coś wciśnie. ja na pewno nie jestem przykładem osoby, która wykorzystuje rozsądnie swój czas, ale myślę, że jestem przykładem osoby, która się tego uczy i małymi krokami zbliża się do celu jakim jest świadomość swoich działań/braku działania i umiejętność przekształcenia tego braku jednak w działanie i osiągnięcie efektu.

  • Szuszi
    Marzec 10, 2013

    nie znoszę takich dni! kiedyś zdarzały się dość często, ale ostatnio pełną parą udało mi się wrócić do czytania książek i już jest okej.
    nie przejmuj się, odpuszczanie Ci się nie spodoba, to byś nie była Ty! 🙂

    trzymam kciuki za kotka :*

  • Anonimowy
    Marzec 10, 2013

    Nie ma co odpuszczać! 🙂 lepiej już zrobić sobie jakiś dziień spa albo coś. Ja wczoraj przesiedziałam cały dzień w domu i też troche mi z tym źle ale ćwiczyłam, czytałam, sprzątałam i zrobiłam sobie domowe spa – już nie boli tak jak leżenie cały dzień w łóźku 😉 choć jak dla mnie był to troche zmarnowany dzień bo w głowie pełno rzeczy do zrobienia a ja szukałam wymówek.

  • Słonecznik
    Marzec 10, 2013

    U mnie takich "zmarnowanych" dni było/jest mnóstwo, ale zawsze robię to co lubię – dbam o siebie, czytam, buszuję po internecie nadrabiając zaległości itp. Więc jednak tak do końca ten dzień zmarnowany nie jest 😉
    Miałam raz współlokatorkę, która potrafiła przesiedzieć kilka godzin bawiąc się swoimi paznokciami (nie robiła manicure ani nic) – to było strasznie wkurzające i już wolałabym się pouczyć niż tak siedzieć 😉

  • Harlow
    Marzec 10, 2013

    Często mam takie dni, i to działa w stronę, im mniej czasu tym więcej zrobisz, im wiecej czasu tym mniej zrobisz. Na myśl o wolnej niedzieli, planuję dosłownie wszystko, a potem wyleguję się pod kocem, bo przecież jest czas… Doskonale rozumiem w związku z tym 😉

  • EyeShadowGirl
    Marzec 10, 2013

    Ciężko się przyznać ale moje dni są właśnie takie bezproduktywne, masz racje, jeżeli odpuścisz sobie raz to potem już bez żadnych oporów kolejny i kolejny…
    człowiek też tak ma, że zamiast brać się za życie to czeka na `lepszy moment` – jak zdam maturę, będę mieć wszystko z głowy i zacznę żyć inaczej, moje życie się zmieni itp. Sama widzę po sobie,że to gówno prawda (ekhem…), pomimo, że jestem tego świadoma to dalej żyję jak żyłam zamiast brać życie w swoje ręce…

  • Eternity
    Marzec 10, 2013

    a ja zawsze kiedy nic nie robię to mam takie poczucie winy względem siebie… nieważne czy jestem chora czy nie, lubię być dobrze zorganizowana i nie odkładać na potem. Kiedy sobie raz odpuszczę to potem jest tylko gorzej, coraz bardziej się nie chce :/ a druga sprawa to myśli, które przytłaczają. Wtedy to kompletnie nie ma nic wspólnego z lenistwem, po prostu jest zbyt wiele rzeczy które siedzą nam w głowie. Głowa do góry, każdy czasem potrzebuje małego 'detoksu', zwolnienia tempa i odpoczynku od codziennego życia. Wtedy widać, że nawet to, co na co dzień nas wyczerpuje i kosztuje dużo wysiłku jest tak naprawdę ważne, bo czym byłoby nasze życie gdybyśmy poszczególnych zajęć nie mieli? 😉 ja lubię wyzwania, staram się wybierać drogę, która nie jest najłatwiejsza. Wybrałam studia, które kosztują mnie wiele wysiłku, nie jest to medycyna ani nic aż tak wymagającego, ale jest to coś, do czego muszę się przyłożyć. Na co dzień zajmuje mi to dużo czasu, ale daje też masę satysfakcji, że się udaje :))

    ale się rozpisałam 😉 pozdrawiam

  • Piękna Bestia
    Marzec 10, 2013

    Myślę, że takie dni są jednak ważne. Pozwalają oczyścić umysł od codziennej gonitwy. Ja dziś leżę odłogiem i wiem, że dzięki temu na spokojnie przygotuję się na nadchodzący tydzień pełen roboty 🙂

    Ale rozumiem, że chodzi Ci o osoby które mają tak na co dzień.

  • Aniamaluje
    Marzec 10, 2013

    Problem w tym, że ja tak wcale nie odpoczywam. Ale już dałam sobie kopa w tyłek i dzisiejszego dnia nie marnuję 😉

  • mru
    Marzec 10, 2013

    Moim zdaniem warto zrobić sobie czasem taki bezproduktywny dzień. Mnie to bardzo odpręża. Kiedyś miałam tak jak Ty, że zawsze chciałam zrobić coś konkretnego, ale w końcu powiedziałam sobie stop, bo ta presja zbyt mnie stresowała. Świat się nie zawali, jak sobie raz na jakiś czas odpuścimy.
    Trzymam kciuki za kotkę 🙂

  • maxcom
    Marzec 10, 2013

    Ja zmarnowałąm jeden dzień, najpirw poszłam na zajęcia (gdzie promotor ma studentów gdzieś i po prostu sobie gdzieś idzie w świat a my od 9 do ok 19 czekamy bo moze się pojawi i zrobi korektę dyplomu?), wiec ja się nie odczekałam, o 13 zwiałam z zajeć i poszłam nagrać cereminię parzenia zielonej herbaty, która jest mi bardzo potrzebna do dyplomu i 3 h stałam z kamerą czekając na ceremonię, zeby dowiedzieć się zę po godzinnym opóżnieniu nie mają czasu akurat na tą część, wiec wróciłam do domu i o 18 dalej w miasto żeby zdążyć na powtrókę tej samej rozrywki, spóźniłam się 30 in i… było już po ceremonii parzenia! Cały dzień wystałam się, naczekałąam żeby odejsc z niczym. Całkowicie zmarnowany dzień.

  • Anonimowy
    Marzec 10, 2013

    szkoda zmarnowanych dni ale to normalne że takie się czasami zdarzają szczególnie gdy coś źle nam pójdzie i z przygnębienia nie jesteśmy w stanie funkcjonować jak zwykle nie powinnaś się obwiniać bo to nie jest normalne i zdrowe nie ma ludzi idealnych nie możemy być we wszystkim perfekcyjni i 365 dni w roku spędzać aktywnie i z pomysłem od świtu do nocy życie nie jest takie kolorowe 🙂 współczuję zaginięcia i życzę żeby ukochana zguba się odnalazła 🙂

  • Katarzyna
    Marzec 10, 2013

    Taki dzien jest potrzebny kazdemu. Ja po ciezkim tygodniu i wczorajszym wolontariacie u Lubego (8 godzin bez przerwy) dzis strajkuje. Zrobilam zakupy, wlaczylam zmywarke, bylam pod prysznicem i na tym dzis zakoncze. Moze ew. przeczytam cos do szkoly na czwartek. Moze 😉

  • NatkaPocket
    Marzec 10, 2013

    Ja jak tak pomyślę, to wiele dni zmarnowałam i pewnie zmarnuję 🙂
    Cóż, już taka jestem. Ale może kiedyś to się zmieni :))

  • akwarelaplus
    Marzec 10, 2013

    Nie przejmuj się :). Nie ma nic złego w takim dniu. Żyjąc ciągle na pełnych obrotach człowiek umrze młodo lub dużo szybciej dopadnie go poważna choroba. Organizm wysiądzie, po prostu.

  • Anonimowy
    Marzec 10, 2013

    Aniu, dziś ja miałam taki dzień… Nic mi się nie chciało. Trochę zawodów i zmartwień. Dużo cukierków 😉 Ja też nie cierpię takich dni. Ale dobrze, że dziś wzięłaś się za siebie. I ja dziś do końca zmarnuję ten dzień, żeby zebrać siły na jutrzejszy. A wtedy ruszę do działania ze zdwojoną siłą i wszystko nadrobię:) Pozdrawiam Cię – Twój blog odkryłam niedawno i jest dla mnie niezwykle inspirujący.

  • Kasia
    Marzec 13, 2013

    Aniu, czasami każdy potrzebuje takiego dnia. To naprawdę nic złego! Ważne tylko, żebyś potrafiła kolejnego ranka wstać z nową energią – a akurat Dziewczyno dla mnie jesteś przykładem motywacji 🙂 Powodzenia! Przesyłam Ci moc uścisków 🙂

  • rosyandwhite
    Marzec 23, 2013

    jeszcze niczego nie komentowałam na Twoim blogu, chociaż jestem pod wrażeniem niektórych wpisów. a w tym wypadku – bardzo dobrze Ciebie rozumiem. mam identycznie – kładąc się spać po zmarnowanym dniu robię sobie wyrzuty i się ze sobą męczę. żeby nakreślić obraz ludzkiej głupoty- miałam kompletnie zmarnowaną środę i to z najdenniejszego z możliwych powodów – miałam kaca. i nie chcę tutaj rozwodzić się nad sensem albo bezsensem picia czy imprezowania w ogóle, ale teraz, mimo że minęło parę dni, na wspomnienie środy ogarnia mnie smutek:)

    • Aniamaluje
      Marzec 23, 2013

      może te zmarnowane dni są właśnie po to, by docenić pozostałe? 🙂

Previous
Włosy po podcięciu o 8 cm :)