Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Zmarnowany dzień : czy mi się to zdarza?

Stało się. Całkowicie zmarnowałam dzień. To było okropne!
Nie pamiętam, kiedy ostatnio zdarzyło mi się zmarnować cały dzień. Dosłownie zmarnować… ale jakoś tak wyszło, że nie miałam specjalnych powodów do radości.

Bo :

  •  zaginęła Nina (roczna kotka)
  • mój kaszel jeszcze nie zniknął i nadal czuję się fatalnie
  • po rozczesywaniu zbieram z TT masę włosów
  • ostatni dzień tego tygodnia praktyk skończył się badaniem które wyszło źle.  Wiecie, jakie to okropne uczucie zaznaczać 0 punktów w prawie każdym zadaniu? Zero, zero, zero, zero, zero, zero….
W związku z powyższym, poza tym, że wstałam z łóżka i odbębniłam jakieś podstawowe zakupy, nie zrobiłam nic. Spędziłam ten dzień absolutnie bezproduktywnie. To się zazwyczaj nie zdarza. Jak czuję się baaaaardzo źle to owszem, leżę pół dnia  w łóżku , ale wtedy zwykle coś czytam. Zresztą – bardzo pilnuję się, żeby takie dni się nie zdarzały zbyt często, bo wiem, że jeśli odpuszczę sobie z powodu 34 stopni i kaszlu, to następnym razem odpuszczę sobie mając stopni 35. Albo co gorsza – spodoba mi się odpuszczanie. Nie lubię stawiać siebie (przed sobą) w roli ofiary. Nie lubię taryfy ulgowej.
A jednak. 
 Za bardzo do siebie biorę porażki różnych dzieci. Traktuję to zbyt osobiście, za bardzo to przeżywam.
W dodatku ta cała sprawa z kotką…
W rezultacie : zjadłam dzisiaj dwie zupki chińskie, pół kilo cukierków i masę ciastek. Oglądałam pół dnia 9gag.com i przeglądałam pinteresta… nie myśląc nawet o wykorzystaniu jakiegoś pomysłu. Ot, tępe patrzenie w monitor.
Mam ochotę na trzydniowy sen zimowy. Chcę obudzić się zdrowa, bez wypadających włosów i żeby Nina się odnalazła.
Tak sobie właśnie pomyślałam, że to musi być straszne. Nie mieć nic do robienia. Całe dnie przeglądać jakieś stronki w necie albo oglądać telewizję. To potwornie wysysa energię! Po takim dniu jestem bardziej zmęczona niż przed nim. Frustrujące! A kiedy pomyślę, że są osoby które tak żyją, to robi mi się przykro.
Koniec użalania się nad sobą, muszę się odbić od tego dna i z powrotem wskoczyć na dawne obroty.
Uściski, Ania

34
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujerosyandwhiteKasiaAnonimowyakwarelaplus Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tonia
Gość

nie martw sie -każdy ma taki dzień czasami , ale po nim przychodza lepsze dni :*
Ja często mam dzień obijania sie, ale czasami tego potrzebuje zeby odzyskac siłe 😉
Trzymam kciuki, żeby kotka wróciła, a włoski zostały dalej na swoim miejscu :*

Maxi A.
Gość

Z jednej strony rozumie ale z drugiej nie podoba mi się myślenie że osoba, która spędziła cały dzień przed kompem czy tv zmarnowała czas. Każdy robi to co lubi i spędza ten czas jak chce. Teoretycznie aktywne spędzanie czasu jest lepsze, tylko jakim prawem nam to stwierdzać:) Wymieńcie mi choć jednego znawcę który tak twierdzi:) Pobawię się trochę w 'dziecko' 😉

Nadine
Gość

Też nie lubię tych dni, ale czasem są potrzebne. Choćby po to, żeby docenić te produktywne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie cierpię zmarnowanych dni, gdy przez cały ten czas łazi za mną konieczność zrobienia wielu rzeczy, wypełnienia obowiązków. W efekcie ani nie odpoczywam (bo mam w głowie, że trzeba tyle zrobić), ani tego nie robię (bo nie mogę się za to zabrać, nie mam na to siły, chęci). Okropne.
Za to "zmarnowane" dni w sensie błogiego lenistwa i wizji absolutnego czasu wolnego, gdy już wszystko, co trzeba zostało wykonane- uwielbiam : )

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja lubię takie bezproduktywne dni. Wykorzystuje je wtedy na maksa. Maseczki, manicure, pedicure, henna brwi, zaległości serialowe, youtubowe i blogowe, pochłonę więcej stron książki. Wydaje mi się, że takie dni mimo wszystko są potrzebne, jesteśmy po nich wypoczęci, zrelaksowani i pełni sił, aby zmierzyć się z tymi niezmarnowanymi dniami 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, mam identycznie – tylko, że mi się to często zdarza, średnio raz w tygodniu. Wiem, że jest sterta garów do pozmywania, podłoga, która powinna być umyta 2 miesiące temu, a ja jestem tak zmęczona, że mój umysł nie potrafi się na niczym skupić. Nie jestem w stanie nawet podnieść się z krzesła/łóżka. Jedyne, co robię to funduję sobie całkowite odmóżdżenie jakimś filmem/książką/serialem. Oczywiście, wieczorem zawsze mam wyrzuty sumienia:( Jedyny sposób jaki czasem na mnie działa, to wyjście na spacer i dotlenienie się. Motywująco działa też spotkanie z przyjaciółmi, bo siedząc cały dzień w domu przed magisterką, człowiek robi się… Czytaj więcej »

Fitty
Gość

czas taki dzień jest potrzebny, ale ważne żeby następnego dnia już zacząć działać 🙂

little sunshine.
Gość

głowa do góry, każdy ma czasem takie dni.ale nie można się dać wciągnąć. dzisiaj produktywnie, działaj!:*

Weronika
Gość

ała ! Dajesz trochę do pomyślenia czy i ja powoli nie marnuję swojego czasu komputerem…

nikt_wielki_ona
Gość

Ja bym tak nie mogła i nie potrafiła – w ogóle nie pracować, nudzić się całymi dniami jak niektórzy mogą/ potrafią.

Ania
Gość

czasem trzeba jakiś dzień przezimować, żeby później mieć jeszcze więcej energii, 🙂

Robinsonowa
Gość

Zazdroszczę ci tego, że masz w sobie tyle motywacji do działania, tyle siły, jesteś taka pomysłowa i w ogóle, chciałabym być taka jak ty. Co z tego, że jednego dnia sobie po prostu nic nie robiłaś, każdy potrzebuje odpoczynku 🙂

strī-linga
Gość

ja się staram zawsze coś przemycić, nawet jeśli widzę, że dzień będzie raczej zmarnowany niż nie. przeważnie mi się udaje, np jeśli siedzę na komputerze i przeglądam internet zamiast zajmować się zajęciami online takimi konstruktywnymi to przynajmniej maluję paznokcie. albo np jeśli nie czytam czegoś, co powinnam to przynajmniej ogarniam dom, odkurzam, wyrzucam śmieci/niepotrzebne rzeczy albo dzwonię do przyjaciółek, znajomych, rodziny. to nie są dni na maksa wykorzystane, ale nie są też zupełnie zmarnowane.chcę powiedzieć, że nawet bardzo bardzo małym kosztem można coś uratować – dzień, kilka godzin, kilkanaście minut nawet. zawsze się coś wciśnie. ja na pewno nie jestem… Czytaj więcej »

Szuszi
Gość

nie znoszę takich dni! kiedyś zdarzały się dość często, ale ostatnio pełną parą udało mi się wrócić do czytania książek i już jest okej.
nie przejmuj się, odpuszczanie Ci się nie spodoba, to byś nie była Ty! 🙂

trzymam kciuki za kotka :*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie ma co odpuszczać! 🙂 lepiej już zrobić sobie jakiś dziień spa albo coś. Ja wczoraj przesiedziałam cały dzień w domu i też troche mi z tym źle ale ćwiczyłam, czytałam, sprzątałam i zrobiłam sobie domowe spa – już nie boli tak jak leżenie cały dzień w łóźku 😉 choć jak dla mnie był to troche zmarnowany dzień bo w głowie pełno rzeczy do zrobienia a ja szukałam wymówek.

Słonecznik
Gość

U mnie takich "zmarnowanych" dni było/jest mnóstwo, ale zawsze robię to co lubię – dbam o siebie, czytam, buszuję po internecie nadrabiając zaległości itp. Więc jednak tak do końca ten dzień zmarnowany nie jest 😉
Miałam raz współlokatorkę, która potrafiła przesiedzieć kilka godzin bawiąc się swoimi paznokciami (nie robiła manicure ani nic) – to było strasznie wkurzające i już wolałabym się pouczyć niż tak siedzieć 😉

Harlow
Gość

Często mam takie dni, i to działa w stronę, im mniej czasu tym więcej zrobisz, im wiecej czasu tym mniej zrobisz. Na myśl o wolnej niedzieli, planuję dosłownie wszystko, a potem wyleguję się pod kocem, bo przecież jest czas… Doskonale rozumiem w związku z tym 😉

EyeShadowGirl
Gość

Ciężko się przyznać ale moje dni są właśnie takie bezproduktywne, masz racje, jeżeli odpuścisz sobie raz to potem już bez żadnych oporów kolejny i kolejny…
człowiek też tak ma, że zamiast brać się za życie to czeka na `lepszy moment` – jak zdam maturę, będę mieć wszystko z głowy i zacznę żyć inaczej, moje życie się zmieni itp. Sama widzę po sobie,że to gówno prawda (ekhem…), pomimo, że jestem tego świadoma to dalej żyję jak żyłam zamiast brać życie w swoje ręce…

Eternity
Gość

a ja zawsze kiedy nic nie robię to mam takie poczucie winy względem siebie… nieważne czy jestem chora czy nie, lubię być dobrze zorganizowana i nie odkładać na potem. Kiedy sobie raz odpuszczę to potem jest tylko gorzej, coraz bardziej się nie chce :/ a druga sprawa to myśli, które przytłaczają. Wtedy to kompletnie nie ma nic wspólnego z lenistwem, po prostu jest zbyt wiele rzeczy które siedzą nam w głowie. Głowa do góry, każdy czasem potrzebuje małego 'detoksu', zwolnienia tempa i odpoczynku od codziennego życia. Wtedy widać, że nawet to, co na co dzień nas wyczerpuje i kosztuje dużo… Czytaj więcej »

Piękna Bestia
Gość

Myślę, że takie dni są jednak ważne. Pozwalają oczyścić umysł od codziennej gonitwy. Ja dziś leżę odłogiem i wiem, że dzięki temu na spokojnie przygotuję się na nadchodzący tydzień pełen roboty 🙂

Ale rozumiem, że chodzi Ci o osoby które mają tak na co dzień.

mru
Gość

Moim zdaniem warto zrobić sobie czasem taki bezproduktywny dzień. Mnie to bardzo odpręża. Kiedyś miałam tak jak Ty, że zawsze chciałam zrobić coś konkretnego, ale w końcu powiedziałam sobie stop, bo ta presja zbyt mnie stresowała. Świat się nie zawali, jak sobie raz na jakiś czas odpuścimy.
Trzymam kciuki za kotkę 🙂

maxcom
Gość

Ja zmarnowałąm jeden dzień, najpirw poszłam na zajęcia (gdzie promotor ma studentów gdzieś i po prostu sobie gdzieś idzie w świat a my od 9 do ok 19 czekamy bo moze się pojawi i zrobi korektę dyplomu?), wiec ja się nie odczekałam, o 13 zwiałam z zajeć i poszłam nagrać cereminię parzenia zielonej herbaty, która jest mi bardzo potrzebna do dyplomu i 3 h stałam z kamerą czekając na ceremonię, zeby dowiedzieć się zę po godzinnym opóżnieniu nie mają czasu akurat na tą część, wiec wróciłam do domu i o 18 dalej w miasto żeby zdążyć na powtrókę tej samej… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

szkoda zmarnowanych dni ale to normalne że takie się czasami zdarzają szczególnie gdy coś źle nam pójdzie i z przygnębienia nie jesteśmy w stanie funkcjonować jak zwykle nie powinnaś się obwiniać bo to nie jest normalne i zdrowe nie ma ludzi idealnych nie możemy być we wszystkim perfekcyjni i 365 dni w roku spędzać aktywnie i z pomysłem od świtu do nocy życie nie jest takie kolorowe 🙂 współczuję zaginięcia i życzę żeby ukochana zguba się odnalazła 🙂

Katarzyna
Gość

Taki dzien jest potrzebny kazdemu. Ja po ciezkim tygodniu i wczorajszym wolontariacie u Lubego (8 godzin bez przerwy) dzis strajkuje. Zrobilam zakupy, wlaczylam zmywarke, bylam pod prysznicem i na tym dzis zakoncze. Moze ew. przeczytam cos do szkoly na czwartek. Moze 😉

NatkaPocket
Gość

Ja jak tak pomyślę, to wiele dni zmarnowałam i pewnie zmarnuję 🙂
Cóż, już taka jestem. Ale może kiedyś to się zmieni :))

akwarelaplus
Gość

Nie przejmuj się :). Nie ma nic złego w takim dniu. Żyjąc ciągle na pełnych obrotach człowiek umrze młodo lub dużo szybciej dopadnie go poważna choroba. Organizm wysiądzie, po prostu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dziś ja miałam taki dzień… Nic mi się nie chciało. Trochę zawodów i zmartwień. Dużo cukierków 😉 Ja też nie cierpię takich dni. Ale dobrze, że dziś wzięłaś się za siebie. I ja dziś do końca zmarnuję ten dzień, żeby zebrać siły na jutrzejszy. A wtedy ruszę do działania ze zdwojoną siłą i wszystko nadrobię:) Pozdrawiam Cię – Twój blog odkryłam niedawno i jest dla mnie niezwykle inspirujący.

Kasia
Gość

Aniu, czasami każdy potrzebuje takiego dnia. To naprawdę nic złego! Ważne tylko, żebyś potrafiła kolejnego ranka wstać z nową energią – a akurat Dziewczyno dla mnie jesteś przykładem motywacji 🙂 Powodzenia! Przesyłam Ci moc uścisków 🙂

rosyandwhite
Gość

jeszcze niczego nie komentowałam na Twoim blogu, chociaż jestem pod wrażeniem niektórych wpisów. a w tym wypadku – bardzo dobrze Ciebie rozumiem. mam identycznie – kładąc się spać po zmarnowanym dniu robię sobie wyrzuty i się ze sobą męczę. żeby nakreślić obraz ludzkiej głupoty- miałam kompletnie zmarnowaną środę i to z najdenniejszego z możliwych powodów – miałam kaca. i nie chcę tutaj rozwodzić się nad sensem albo bezsensem picia czy imprezowania w ogóle, ale teraz, mimo że minęło parę dni, na wspomnienie środy ogarnia mnie smutek:)

Previous
Włosy po podcięciu o 8 cm :)
Zmarnowany dzień : czy mi się to zdarza?