Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Ninka+ spotkanie blogerek.

Dawno nie czułam się szczęśliwsza, niż wczoraj o pierwszej w nocy, kiedy usłyszałam jak kot wskakuje na parapet. Tak, wiem, koty poruszają się niemal bezszelestnie. Tym bardziej małe, roczne kotki.
Kiedy jestem w stresie, mam lekki sen.
 Zgodnie  z przepowiednią jednego z anonimowych komentatorów, Ninka od razu na mnie skoczyła i z euforii trzęsła się jak młot pneumatyczny. 
Była ciepła (mimo temperatury mocno no minusie!), bardzo głodna i spragniona… więc nic z tego nie rozumiem. Albo ktoś ją sobie “porwał” i źle ją karmił, albo ktoś niechcący zamknął ją  w jakimś garażu. Tyle, że szczerze wątpię, aby siedziała tam tydzień… a tyle jej nie było.
 W każdym razie, bardzo cieszę się, że jest z powrotem u nas. Z wielką ulgą pozdejmowałam wszystkie te ogłoszenia o jej zaginięciu! Wiem, że mocno świruję na punkcie tego zwierzaka, ale czuję się odpowiedzialna za to słodkie, rude maleństwo.
 Od razu wrócił mi zapał do wszystkiego. A czeka mnie dużo, bo w tym tygodniu poprowadzę aż cztery terapie ( w tym dwie grupowe). Mam wrażenie, że wreszcie wróciłam do obiegu! 
 Ponieważ z powodu praktyk nieco zmieniły się godziny mojej aktywności, miałam mały przestój w życiu towarzyskim. W zasadzie, to mam aż do piątku… W każdym razie zauważyłam, że do tej pory dzieliłam zawsze swoje życie na dwie części. Coś, co muszę odbębnić i cała reszta. Nie zrozumcie mnie źle, lubię swoje studia (chociaż niektóre zajęcia były totalnym nieporozumieniem…). Lubię zarówno część wczesnoszkolną jak i tą terapeutyczną. Słowo odbębnić odnosi się raczej do czegoś stałego w rozkładzie dnia. W każdym razie, po powrocie z uczelni wkraczałam w inną czasoprzestrzeń, wskakiwałam w inne ciuchy i zaczynałam żyć. 
Spokojnie, to nie znaczy, że po uczelni zmieniałam imię  na Natasza i tańczyłam w klubie ze striptizem. Raczej mam na myśli to, że odgradzałam  grubą kreską to, co robię w czasie A, od tego, co robię w czasie B.
 Myślę, że przez to całe bieganie po szpitalach i leczenie trochę się zgubiłam w swoim życiu i nadeszła pora, by znowu wskoczyć na właściwy tor.
Po prostu muszę pozwolić dwóm światom, aby zaczęły się przenikać i zatrzeć między nimi granice. Nie można iść w dwie strony jednocześnie. W dodatku w jedną z nich idąc na obcasach i sukience, a w drugą w jeansach baletkach.
dowiedziałam się dzisiaj o spotkaniu blogerek z Kujawsko-Pomorskiego
wklejam, nich więcej osób zobaczy!
Zgłoszenia do końca marca.
Uściski, Ania

43
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyKatar(z)ynkaAniamalujeDorARTtheaBlondHairCare Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

od początku wiedziałem, że ruda wróci! Z kocurem miałaś uczucie, że coś się stało,a teraz mówiłaś, że nic takiego nie czujesz, to się zazwyczaj sprawdza. Ktoś ją pewnie sobie wziął i wypuścił jak zobaczył ile toto je 😛 Albo uciekła przy pierwszej lepszej okazji.
z tym dzieleniem życia, to chyba norma? ja tez po pracy zrzucam te ciuchy jakbym symbolicznie zrzucal z siebie ciezar dnia :F
Pozdro, K.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mi się wydaje, że mogło byś tak, że Nina nie jadła z tęsknoty. I dlatego ktoś ją w końcu wypuścił, jak stwierdził, że jest nieszczęśliwa.

Słonecznik
Gość

Super, że kotek wrócił cały i zdrowy 😀

paranoJa
Gość

jaki ma jęzor słodki! 🙂

co do spotkania – hm… łaj nat? będziesz? 🙂

paranoJa
Gość

łeee… doczytałam, że kosmetyczne. nie to nie! 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jaka słodziutka kotka 😉 cudownie, że wróciła, od razu widać, że jesteś o niebo w lepszym nastroju! 🙂 tak trzymać! 🙂

fellogen
Gość

Uff, wróciła! Domyślam się, jak bardzo byłaś szczęśliwa, jak ją zobaczyłaś 🙂
Mam nadzieję, że się zobaczymy na spotkaniu blogerek 😀

Króliczek Doświadczalny
Gość

Super że wróciła, ale to prawie jak cud – taki mały kotek nie znika sobie ot tak na tydzień.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cieszę się,że Ninka się znalazła ;] Kiedy byłam młodsza miałam również małego, rudego kotka. Niestety pewnego dnia nie wrócił i nie było go przez około 4 dni. Bardzo za nim tęskniłam i też nie mogłam spać po nocach (małe dzieci jak wiadomo odczuwają wszystko bardziej ;D ). Okazało się,że "przesiadywał" sobie u kobiety mieszkającej kilka domów dalej. I nie miał tam wcale źle ;P Dobrze,że zaczepiła moją mamę i zapytała się czy nie wie do kogo kociak należy xD
/mo

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"/mo" od monika ;P

Joanna i Pan Lew
Gość

Aniu czy zastanawiałaś się nad ograniczeniem wkotom wychodzenia? Wiem, że dla niektóych to sprawa tylko organizacyjna, dla innych powiedzmy światopoglądowa. Moje koty są niewychodzące z konieczności. Ale chyba gdybym miała dom bardzo kontrolowałabym ich wychodzenie.

Tak czy inaczej super, ze zguba się znalazła.

A co do dzielenia świata na dwie sfery, to dla mnie jest to zjawisko korzystne. Oczywiście, jeśli nie wiąże się z robieniem czegoś przeciw sobie i udawaniem kogoś kim się nie jest. Ale w pracy muszę byc pracownikiem, osobą profesjonalnie wykonującą swoje obowiązki, przestrzegającą pewnych reguł dotyczących wyglądu. W domu jestem osoba prywatną z całym dobrodziejstwem tego statusu.

Joanna i Pan Lew
Gość

Rozumiem. Kotka moich rodziców jest wychodząca. Ma już 12 lat, cieszy się dobrym zdrowiem i nic jej nie powstrzyma przed wychodzeniem. Ale cały czas pamiętam koty, które mieszkały tam przed nią. I nie wracały z eskapad. W sumie cieszę się, że nie mam takich dylematów. Moje potwory sa kotami urodzonymi dziko, ale zabranymi z ulicy na tyle szybko, że nie pamiętają wolności.

Wygłaszcz małego rudzielca 😉

Ania Maciąg
Gość

Cieszę, że że Nina wróciła:) Sama zawsze miałam stadko kociaków i pamiętam co to za uczucie, kiedy któryś z nich nie wracał ..

Kokodylek
Gość

Wspaniała wiadomość, że kotek wrócił! Naprawdę sama aż poczułam ulgę ^^

Aniako
Gość

To piękne, że tak kochasz swojego kota 🙂 Cieszę się, że Nina wróciła 🙂
A podział na pracę i życie osobiste nie jest moim zdaniem czymś złym. Ważne, żebyś zawsze była sobą 🙂

Margolcia
Gość

Śliczny kotek. Dobrze, że wrócił 😉
O to bardzo fajnie, że jest spotkanie w naszym województwie.
Ja się raczej nie pojawie, ale dobrze wiedzieć,
że coś zaczyna się dziać 🙂

Linka
Gość

Wiedziałam że Ninka wróci!:) mojego Ryśka (kot) też już ktoś chciał zabrać mimo że miał obroże na karku dobrze że sąsiadka go poznała to zwróciła temu komuś uwagę że to czyjś kot jest.. a też jest rudy 😀Oddzielanie życia prywatnego od pracy według mnie jest całkiem w porządku.. u mnie jest inna sytuacja i nie lubię swojej pracy więc oddzielam jedno od drugiego automatycznie i z tego się cieszę 🙂 I zazdroszczę Ci tych praktyk w poradni i prowadzenia terapii, bo ja sama jestem po pedagogice opiekuńczo-wychowawczej z terapią pedagogiczną z tym że byłam na studiach zaocznych wiec całkiem to… Czytaj więcej »

Eveline
Gość

Cieszę się, że kotek wrócił:) Jaki on śliczny!
Ja też zrzucam ciuchy i zakładam coś wygodnego po powrocie do domu:)

Ala
Gość

To bardzo dobra wiadomość i wielka ulga 🙂 Sama mam dwa koty przygarnięte z ulicy więc empatia zadziałała 🙂
Z rozdwojeniem światów doskonale Cię rozumiem. Moich chyba jeszcze nie umiem pokleić, a może w ogóle nie zawsze się da?

madzia monika
Gość

szeroko uśmiecham się do Ciebie i do "powróconej" kici 🙂

Melle Coccinelle
Gość

Tak jak wszyscy, cieszę się, że kotka się odnalazła i wróciła cała do domku 🙂

Ja chyba nie umiałabym oddzielić życia zawodowego od prywatnego, tzn. jak znajdę pracę, to zobaczymy, ale mam nadzieję, że pracę znajdę w tym, co studiowałam, bo tym po prostu przez ostatnich kilka lat żyłam 🙂 gorzej, jak będzie to praca, której nie będę lubiła – ale wtedy postaram się zrobić wszystko by a) ją zmienić lub b) znaleźć jednak w niej coś satysfakcjonującego 🙂

Linka
Gość

W dzisiejszych czasach jest trudno cokolwiek znaleźć nie wspominając o satysfakcjonującej pracy 🙂 ale może to tylko ja mam takiego pecha a Tobie może się uda 🙂

Gatta
Gość

Cieszę się że wróciła cała i zdrowa. Swoją droga na tym zdjęciu wygląda na maluszka, a piszesz że ma rok!
Z tym "bezszelestem" bym nie przesadzała – moja zeskakuje z szafy jak małe słoniątko 😛
Też chciałabym ją wypuszczać, ale mieszkamy w mieście przy samej ulicy, dosyć ruchliwej, a ona jest taka narwana…że byłby placek na jezdni jak nic. Miotam się…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Ania, dowiedziałam się o Ninie na Facebooku. Trzymałam za Was kciuki i wierzyłam, że kotka się znajdzie i widzisz 🙂Sama mam 2 koty, a bywały okresy, że u nas na podwórku (i w domu) było po 6-8 kotów. My mieszkając w domku jednorodzinnym "wychowujemy" tak koty, że wychodzą kiedy chcą i jak siedzą pod oknem to je wpuszczamy, uwierz, były takie dni, że nie było ich 2-4 dni i człowiek się martwił, a były dni, gdy nie było ich 2 tygodnie, a jednak wróciły.Twój kotek na pewno był trochę zmieszany, ale jak widzisz nic jej się nie stało 🙂… Czytaj więcej »

Kasia
Gość

Jaka śliczna! 🙂

AnisseQ13
Gość

słodka jest <3
Mój kiciuś ponad dwa lata temu sobie gdzieś poszedł i nie wrócił ;(

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wiedziałam że się znajdzie, bylam pewna! 😉 chyba wszystkie koty po takim traumatycznym przezyciu reagują tak samo.. zresztą stesknieni właściciele również 😀 wiem co czujesz, znam doskonale tą sytuację, opisalam ja pod poprzednim postem. i jeszcze wspomnę, że od tamtego czasu takie dłuższe wyprawy sie nie zdażają, na szczęście ;]

Biche
Gość

Urocza kotka. Szczęście, że wróciła 😉

BlondHairCare
Gość

Ninka jest cudowna :*** Cieszę się, że wróciła :* Jest piękna, zresztą jak wszystkie kicie 🙂

DorARTthea
Gość

Bezszelestnie? to w takim razie moje koty to nie koty tylko…hmmm futrzaste tupiące cosie 😉 z zamiłowaniem do galopów łomoczących jak stado koni!
Fajnie, że się kicia znalazła, dziwnie mi ją nazywać imieniem mojej koleżanki 😉

Katar(z)ynka
Gość

Aniu a może "zaczipujesz" Ninkę? Nie znam się na tym, być może łatwiej byłoby ją znaleźć?

Katar(z)ynka
Gość

A tak w ogóle to śliczna kocica 🙂 :-*

Katar(z)ynka
Gość

A i mam nadzieję, że jednak nie zrobisz sobie wolnego od blogowania. Twój blog jest dla mnie (i zapewne dla wielu innych czytelników) wzorem do pracy nad sobą, swoimi słabościami 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

super, ze wrocila! : ))

Previous
Szukając plusów
Ninka+ spotkanie blogerek.