Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Co się działo, kiedy nic się nie działo…

… na blogu.

  
   Nie da się ukryć – zafundowałam Wam ostatnio mały przestój na blogu. Nie odpowiadałam na komentarze, ledwo wyrobiłam się z rozwojowym czwartkiem, nie publikowałam nic nowego. I chociaż na blogu niewiele się działo, to w moim życiu działo się bardzo, bardzo dużo.
Zaraz po powrocie z wesela i panieńskiego zaczęły się praktyki w szkole. Tak naprawdę, to nie zdążyłam jeszcze po nich odpocząć 🙂 Do tego wszystkiego niestety moje oskrzela znów zaczęły kaprysić i zaliczyłam dwa omdlenia (jak dobrze, że nie w szkole!). Nadal jestem bledsza o sufitu i nie doszłam całkiem do siebie. Już powoli zaczęłam przyzwyczajać się do tego, że objawy ustępują. No cóż, przeliczyłam się 🙂
 Nie zrozumcie mnie źle – praktyki w szkole podstawowej są cudownym doświadczeniem. Nauczanie gromadki pierwszoklasistów jest niezłym wyzwaniem, ale zdecydowanie warto! Mój problem polega na tym, że chciałam dać z siebie absolutnie wszystko. Więc jeśli jakieś dziecko było słabsze z w-fu i dostało czwórkę z kozłowania, to cały czas mnie to dręczyło i kombinowałam jak mogłam, żeby na następnym w-fie nabrało wiary w siebie. Ostatecznie tak zaaranżowałam zabawę podobną do berka, żeby mały zdążył wygrać chociaż ze dwie rundki. Posłużyłam się przy tym małym oszustwem, ale kurczę, niski sześciolatek ma małe szanse z siedmiolatkami i nie może zawsze przeżywać porażki! Sama dobrze wiem co to znaczy, bo przez częste chorowanie w dzieciństwie w-f był dla mnie koszmarem. Zresztą – pisałam już kiedyś, dlaczego w-f ssie.
 Albo dziecko, które cały czas walczyło o uwagę – np. wstając, podbiegając na dywan i robiąc gwiazdę. Podczas malowania farbkami… Starałam się wszystkich sił do niego dotrzeć, ale bez zrzędzenia, bez moralizowania, bez pouczania. To też nie dawało mi spokoju przez wiele czasu. Zarwałam dwie noce na czytaniu książki której okładka jest po lewej. Przeczytam jeszcze drugi raz i zrobię sobie z niej notatki, bo jest absolutnie genialna. Nie tylko, dla nauczycieli czy rodziców, powinna być podręcznikiem dla każdego, kto zawodowo dużo rozmawia z ludźmi 🙂 Dzięki niej udało mi się dotrzeć do chłopca na tyle że… wyznał że stara się błaznować właśnie po to, aby dostał uwagę albo zły stopień bo wtedy mama zwraca na niego uwagę 🙁 Takie sytuacje zawsze mnie smucą, tym bardziej, że podczas tygodniowych praktyk mam mocno okrojone pole widzenia (bo nie miałam okazji dobrze poznać dzieci) a nie mogę naprawić całego świata. Chociaż wiele elementów bardzo bym chciała.
 Praktyki były bardzo pozytywnym, ciekawym doświadczeniem. Wiem, że jest masa nauczycieli którzy naprawdę minęli się z powołaniem, ale na pewno nie należy do nich pani która jest wychowawcą tych pierwszaczków. Praca w klasie w której są zarówno sześciolatki, jak i bardzo zdolne siedmiolatki, w której jest chłopiec z autyzmem i kilku rozrabiaków jest naprawdę trudna.

To, że usłyszałam od dzieci mnóstwo bardzo ciepłych słów, że dostawałam laurki, rysunki, że autentycznie mnie polubiły jest moim wielkim sukcesem. Mam nadzieję, że dane mi będzie kiedyś pracować w zawodzie. Nawet, jeśli będę całe dnie kombinować i wymyślać ciekawe zabawy i pomoce dydaktyczne 🙂

 Oprócz tego wszystkiego dostałam kolejne okulary od Firmoo, dowiedziałam się, że po lekach moje zęby są tak słabe, że nie ma raczej szans na ich uratowanie i prawdopodobnie w wieku 21 lat czeka mnie proteza… cóż, tak działają sterydy. Przez cały tydzień chodziły za mną lody, a kiedy kupiłam litr bakaliowych z Lidla (są przepyszne!) to straciłam na nie apetyt bo dopadła mnie jelitówka. A od poniedziałku dwa tygodnie praktyk w poradni psychologiczno-pedagogicznej 🙂 Dam radę, muszę dać 🙂
 Mój licencjat nadal nie ruszony, powagę sytuacji uświadomiłam sobie oglądając plik z terminami obron…

Dostałam też paczkę od firmy Decubal

fot: Decubal
Było w niej wszystko to, co na zdjęciu. Ich krem do rąk będę błogosławić pod niebiosa, należę niestety do tych osób u których nawet jednorazowe zmywanie naczyń bez rękawiczek kończy się głębokimi bruzdami. Ale szczegółowe recenzje pojawią się niebawem 🙂
O, kupiłam sobie dzisiaj żółte kalosze, żeby przywoływać sobie uśmiech na twarzy w te wszystkie deszczowe dni które pewnie niebawem nadejdą. Cztery dyszki w Lidlu, solidne, wygodne, tego mi było trzeba 🙂

 Niestety, nie tak wyobrażałam sobie weekend po trudnych praktykach. Miałam się bawić a cały czas wsłuchuję się w arię operową jaką funduje moim jelitom jakieś trzydniowe choróbsko.
 Wiem, że jest już drugi dzień marca i powinnam wczoraj wrzucić aktualizację włosów. Jakoś wyleciało mi to z głowy a teraz nie ma sensu. Zdjęcia powinny pojawić się wieczorem, jak zdążą mi wyschnąć włosy przed snem. Na razie czekam aż woda będzie gorąca, bo należy mi się długa, aromatyczna kąpiel. No i w końcu te lody bakaliowe 🙂
 Mam nadzieję, że teraz uda mi się regularniej zaglądać na bloga i odpisywać na komentarze 🙂
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie sugestie co do makijażu, jeśli przeoczyłam jakieś pytania, zadajcie je proszę drugi raz pod najświeższą notką 🙂
PS. Pani Magda z PR-u The Body Shop podesłała mi informację, że w kwietniu do sprzedaży wchodzi nowa kolekcja której ambasadorką jest Leona Lewis. Jestem zauroczona designem opakowań i pędzelkiem 🙂

PS.2
Takie długi wpis a ja jeszcze o czymś zapomniałam. Dostałam nagrodę od Belli (i Ani oraz Ani:P)
Wyróżnienie to niesie za sobą pięć warunków:

1. Wyróżnij 5 blogów (nie można wyróżnić osoby, od której dostało się wyróżnienie)


2. Poinformuj osoby wyróżnione o wyróżnieniu


3. Umieść wyróżnienie na pasku bocznym
4. Podziękuj za wyróżnienie
5. Opisz siebie w 3 słowach: uparta,konkretna,szczęśliwa
Wyróżniam:

Uściski, Ania

51
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Justyna PAniamalujeAnonimowyKatarzynaBogusiaM Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
NatkaPocket
Gość

Świetnie, że możesz robić coś co kochasz i daje Ci to satysfakcję. Dbaj teraz o siebie jeszcze mocniej. I życzę Ci, żeby marzenie o pracowaniu w tym zawodzie się spełniło!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj mnie by coś trafiło po jednym dniu z dziećmi, nie chcę myśleć co by było po całym okresie praktyk.. Na szczęście nie mam nic wspólnego póki co z maluchami.. Wolę im nie krzywić psychiki ^^"
Fajny kolor tych buciorów. Niestety u mnie nie można takich dostać, a zamawianie z sieci źle się dla mnie kończy 😉

Powodzenia dalej! I nie dawaj się choróbskom! :))

Melle Coccinelle
Gość

chciałabym aby moje nienarodzone jeszcze dzieci w przyszłości miały taką nauczycielkę jak Ty ;P
życzę dużo zdrówka na teraz 🙂

Słonecznik
Gość

Nie dawaj się chorobie :*
Widzę, że praktyki miałaś bardzo ciekawe 🙂 Książkę zobaczyłam już na Twoim profilu lubimyczytac.pl i mam ją już na lapku, bo bardzo mnie tytuł zaciekawił 🙂
Ja muszę się wybrać do okulisty po receptę i też chyba kolejne okularki zamówię 🙂
A co do protezy to się nie przejmuj :przytul: Przynajmniej zęby nie będą się już psuć 😉
Lody bakaliowe z Lidla uwielbiam!!
Fajna paczuszka kosmetyków 🙂
Kaloszki świetne 🙂

A przede wszystkim bardzo dziękuję za wyróżnienie :*

Zyskowa
Gość

Aniu, serdecznie Ci dziękuję za to wyróżnienie. Naprawdę nie spodziewałam się. Obrosłam w piórka. Muszę się zastanowić nad kilkoma blogami i na pewno wezmę udział, mam nadzieję, że sprawię komuś taką przyjemność jaką Ty mi sprawiłaś.

Czytając Cię jak piszesz o szkole, mam ochotę dopisać do swojej listy celów, żeby pracować z Tobą w jednej szkole, tak to jest marzenie:)

madzia monika
Gość

przykład tego chłopca, który uwagami walczy o uwagę… jest… strasznie smutny, ale pocieszające jest to, że oprócz nauczycieli bez powołania są także tacy ludzie.. wrażliwi, empatyczni i ambitni 🙂

Robinsonowa
Gość

Szkoda, że jako dziecko nie miałam takiej nauczycielki jak ty. W mojej szkole nauczycielki zawsze raczej obniżały mi poczucie własnej wartości, uświadamiały, że jestem beznadziejna. Chciałabym, aby moje dzieci (których jeszcze nie mam) miały taką nauczycielke jak ty. Nauczyciel z powołania to niestety rzadkość 🙁

hurija
Gość

Świetny wpis. Uwilbiam takie.

Edyta
Gość

mnie też będą czekały w szkole praktyki ale to jeszcze trochę i to z nauczania niemieckiego hehe

Caught Her Eye
Gość

Dzieciaki w tym wieku są bardzo fajne 😉 miałam okazję się zajmować sporą grupką 5-8 latków i te dzieci są tak różne, tak ciekawe… 😉

Eveline
Gość

Po przeczytaniu wpisu naprawdę jestem pod wrażeniem, jesteś wspaniałą osobą i życzę zdrówka, żebyś mogła spełniać swoje ambicje. Pozdrawiam:)

Urocza
Gość

ooo Mudi 🙂 kocham jej blog!

Urocza
Gość

jeju….. jak to musi strasznie wygladac…. mówie o Mudi a Ania ma cudowny blog! jednak oba są z różnych półek i wiem, ze tak tu wchodzę to zawsze przeczytam coś co zmieni nieco mój punkt widzenia na niektóre rzeczy i wgl dowiem sie czegoś 🙂 nie daj się chorobie! :* powodzenia w poradnii 😉

Edyta
Gość

Cześć 🙂 też studiuję pedagogikę i mam wrażenie, że masz o wiele więcej godzin praktyk niż ja 🙂 Jak to na Twojej uczelni wygląda? Ja jestem na drugim roku i właśnie skończyłam 50h praktyk w szkole i przedszkolu, według mnie to stanowczo za mało 😛

Kana
Gość

Myślę, że dla Twoich czytelników zdecydowanie będzie lepiej jeśli w Twoim prywatnym życiu wszystko się będzie dobrze układać, bo każdy z nas życzy Ci jak najlepiej 🙂 więc jeśli byś zaniedbała bloga w tej sytuacji to każdy by Ci wybaczył 🙂 życzę Ci dużoooo zdrowia 🙂Co do dzieciaków – mam małe doświadczenie w tej kwestii, przez rok byłam wolontariuszką na świetlicy środowiskowej (nie studiuję żadnej pedagogiki, akurat studiuję na politechnice), były tam dzieciaki w wieku od 6 do 15 lat. Bardzo mnie polubiły, to fajne uczucie kiedy 5-6 osób blokuje Ci drzwi, kiedy chcesz iść do domu, bo chciały żebym… Czytaj więcej »

Ania
Gość

Aniu, jesteś niesamowita! udało Ci się znaleźć w życiu cel, mimo wszystko dążyć do niego i czerpać radość z każdego dnia. A przy okazji pomagać innym by wzięli się za siebie 🙂 Powodzenia 🙂

Megi Marchewka
Gość

Ania, uwielbiam Cie czytać i uwielbiam Cie za Twoje wielkie serce jakie darzysz dzieciaki 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oil Pulling/Swishing (for teeth)

Maliniarka
Gość

🙂
powodzenia we wszystkim :*

zgadzam się, że uczenie to coś pięknego 😀 wymagająca praca, ale daje taką satysfakcję!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu! Świetny post:) bardzo lubię czytać o tym, co u Ciebie, i wogóle o wszystkim:P Ja na studiach licencjackich miałam właśnie czytać tą książkę, i powiem że jest bardzo wciągająca, pouczająca itd. i taka życiowa:) I muszę ją pewnie kiedyś znowu wypożyczyć żeby porobić z niej notatki, tak dla siebie na przyszłość:) I tak samo ciekawa jest książka Thomasa Gordona, "wychowanie bez porażek" ale pewnie już znasz;)Pozdrawiam Cię, trzymaj się zdrowo:)) I kiedyś pisałaś komuś w odpowiedzi, że powstanie post o wieczorze panieńskim i takie tam, więc mam nadzieję że będzie:)) Jejuuu, ale się cieszę że jest taki fajny blog!!… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witaj:) Dopiero od niedawna oglądam Twojego bloga, więc nie wiem do końca co Tobie dolega ani jakimi metodami się leczysz, ale chciałabym coś doradzić. Może akurat weźmiesz to pod uwagę. Nie ufaj tak bezgranicznie lekarzom. Ja już kilka razy słyszałam, że do końca życia będę musiała przyjmować leki na moje schorzenie i żaden specjalista nie dawał mi szans,a jednak udało mi się. Widziałam ile osób zostało wyleczonych z alergii, paraliżu, człowiek, który już ledwo chodził o kulach, a teraz normalnie bez nich może funkcjonować. To są tylko przykłady. Zaczęłam korzystać z akupunktury. Oczywiście im poważniejsze schorzenie tym więcej czasu trzeba… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ania chyba jest tego świadoma i nawet był o tym wpis, o tu: http://aniamaluje.blogspot.com/2012/12/moje-nowe-podejscie-do-zdrowia.html 🙂 ale w temacie tych strasznych i paskudnych lekarzy dodam może jeszcze taką jedną rzecz, jaka mi przyszła na myśl po przeczytaniu Twojego wpisu, anonimowy:) generalnie zgadzam się, że wielu mamy konowałów, że często nie warto brać leków tylko próbować innych metod etc. ale odnoszę też trochę wrażenie, że wielu ludzi chce dostawać tę masę leków, nieważne czy skutecznych… i tu posłużę się takim przykładem, że mój ojciec jest lekarzem i przychodzi do niego masa ludzi ze swoimi problemami z kręgosłupem. bardzo często daje on radę,… Czytaj więcej »

Aga
Gość
Aga

Wspaniale, że robisz to co lubisz, oby zawsze tak było! Przydałoby się więcej nauczycieli z powołania, a nie z przypadku :< Pozdrawiam! PS: Oświeciłaś mnie z tym hula hoop, cudowna zabawa! Co sądzisz o kręceniu kółkiem na rękach? Pomoże je ujędrnić?

Mudi
Gość

Dziękuję za wyróżnienie! Mega mi miło 🙂Ja też dostałam kolejna propozycje od firmoo, ale Antonio mi coś nie opdisuje 🙁 Może dużo pracy ma? 😀Miałam propozycje od Decubal , ale odrzuciłam, więc w sumie jestem bardzo ciekawa twojej opinii o ich produktach 😀Fajnie że tak łapiesz kontakt z dziećmi i to lubisz. Moja mama pracuje w przedszkolu, ale mówi że czasem ma dosyć dzieci i że najgorsze było to jak wracała z pracy do nas i nie miała już siły dla swoich dzieciątek 🙂 Jednocześnie chyba bardzo lubi swoją prace bo opowiada mi często co tam znowu te małe potworki… Czytaj więcej »

Cherie Currie
Gość

Uwielbiam czytać twoje notki 🙂 A mnie też dawno nie było w blogowym świecie, więc mam trochę zaległości 😉
Mam nadzieję, że twój organizm nie podda się chorobie i będzie dobrze 🙂
Świetne kalosze, takie pozytywne! 🙂
Jestem bardzo ciekawa recenzji kosmetyków – pierwszy raz o nich słyszę 😉

Agnes Licho
Gość

Ah… Tak opisałaś swoje praktyki, że nie mogę się doczekać moich…. Tylko, że ja będę miała z dziećmi niepełnosprawnymi ruchowo i psychicznie. Zobaczymy, co przyniesie czas.
PS. Zrobiłam Twój zeszyt 'lubię to' jest genialny 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ta ksiazke wlasnie musze przeczytac na zajecia :)) Jesli mowisz ze taka dobra to pewnie dobrze bedzie sie ja czytalo, a na razie ciezko bylo mi sie za nia zabrac przez zalatany tydzien. (Z gory przepraszam za brak polskich znakow, ale moj telefon nie posiada polskiego menu a chcialam koniecznie naposac komentarz) Pozdrawiam serdecznie :))

Happier at Life
Gość

Też w tym tygodniu kupiłam kaloszki – mam do pracy drogę na skróty i czeka mnie wiosenne taplanie się w błocie 🙂
Zdrowiej tu szybko!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znam tą książkę:) Przeczytałam ją, jak byłam w drugiej klasie podstawówki:P Genialne są tam te "komiksy" w środku:P

Autorki napisały też inne książki, m.in.: "Jak mówić, żeby dzieci się uczyły". Czytałam, też jest fajna.

Powodzenia, dużo zdrowia!

BogusiaM
Gość

urocza kolekcja TBS ale czy ten pędzelek będzie praktyczny?

Katarzyna
Gość

Decubal dziala cuda 🙂

Milo czytac Twoje wpisy dotyczace praktyk. Takich nauczycieli dzieciaki potrzebuja 🙂

Mysle o tym, o czym napisalas z kozlowaniem pilki. Ja posluguje sie czyms co mozna nazwac "pedagogicznym wyjsciem kuchennym" – aktywnosci/zajecia mozna modyfikowac w taki sposob zeby kazdy mogl uczestniczyc. Chodzi o nieustalanie calkiem sztywnych granic czy zasad. O to, ze zabawe/aktywnosc mozna zmieniac i naginac do poziomu kazdego uczestnika. Np. biegniemy, ktos nie chce biec sam. Nowa zasada biegu: mozna (ale nie trzeba) biec z doroslym/nauczycielem albo z dobrym kolega. Moze mozna to tez z powodzeniem zastosowac w szkole?

Pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oil Pulling- i co
próbowałaś, działa? spróbuj

kurczę nie moge odpowiadać na komentarze

Justyna P
Gość

Ja czekam na wiosnę..i coś nie mogę się doczekać.. Szkoda, ze u nas cały czas zimno :/

http://www.alliness.blogspot.com/

Previous
ROZWOJOWY CZWARTEK : FILARY ŻYCIA
Co się działo, kiedy nic się nie działo…