Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Nie zapomnij żyć!

Czasami patrząc, jak niektórzy wypaczają ideę samorozwoju, mam wrażenie, że w tym wszystkim brakuje najważniejszego : życia! To wspaniale, że ktoś studiuje, pracuje, dorabia i jeszcze uczy się pięciu języków obcych. Naprawdę doceniam. Ale w momencie, kiedy poza tymi wszystkimi “zajętościami” nie ma już nic, to jest źle…
To naprawdę smutne, kiedy małżeństwa rodziców moich znajomych się rozpadają. Masowo. To jest taki czas, kiedy dziecko wyfruwa lub właśnie wyfrunęło z gniazda. Te 20-25 lat. I nagle okazuje się, że nie ma już wspólnego tematu i nic co łączy. Trudno się dziwić, kiedy ludzie pracują całe dnie a ich życie kręci się tylko wokół tego.
 Wielu ludzi pyta z przekąsem, po co studiuję pedagogikę wczesnoszkolną, skoro nauczyciel mało zarabia.

Hmmm, to znaczy, że mam całe życie robić coś, co mnie totalnie nie kręci tylko po to, żeby mieć z tego lepszą kasę? I jednocześnie każdego ranka przeklinać, że znowu trzeba iść do pracy oraz walić głową w biurko?

 Był czas, kiedy i ja zapomniałam żyć. Powoli wpadałam w niego od końca liceum i wyszłam całkiem niedawno. Rzecz banalna – zdrowie. Kiedy z każdą wizytą u jakiekolwiek lekarza słyszysz coraz bardziej pesymistyczne prognozy na przyszłość, a fizycznie nie ma się na nic siły, łatwo wpaść na niebezpieczny tor. Całkowicie zafiksowałam na punkcie zdrowia. Moje życie (egzystencja?) w pewnym momencie kręciło się prawie wyłącznie wokół tego tematu. Szpital, na dalszym planie uczelnia i bardzo niewiele innych zajęć…  Aż dziwię się, że moi znajomi się ode mnie nie poodwracali!

Z perspektywy czasu, nawet gdyby mi się zdrowotnie nie poprawiło, było to bez sensu. Po cholerę walczyć o dłuższe i zdrowsze życie, skoro prawie wcale się nie żyje?
Życie jest cholernie kruche. Mój kot jednego dnia był królem okolicy a okoliczne kotki każdej nocy przychodziły pod moje okno i jęczały błagalnie żeby tylko raczył do nich wyjść. Było to tak nagminne, że Kiko czasami tylko podnosił oko i ucho , po czym dalej spał. Następnego dnia z młodego króla życia zamienił się w sztywnego trupa z roztrzaskaną czaszką. Ale żył pełnią życia!

Czy warto siedzieć w pracy te szesnaście godzin i nie znać nawet swoich dzieci? Czy warto planować każdy moment i odkryć, że w planie dnie nie ma miejsca na spontaniczność, zabawę i innych ludzi? Czy naprawdę do godnego, fajnego życia potrzeba tak wiele i jest sens zapieprzać jak dziki osioł na kolejny reklamowany w telewizji telefon? Przepraszam, smartfon, teraz już nie ma telefonów.
Mam nadzieję, że już nigdy nie zdarzy mi się zapomnieć żyć!

Uściski, Ania

45
Dodaj komentarz

avatar
33 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyElusiaAniamalujemalikaronkaHelen Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Weronika F.
Gość

Pięknie powiedziane..

Martuś
Gość

Nie wiem co powiedzieć. Chyba mnie zatkało… Rzadko się zdarza, żeby jakiś wpis tak na mnie zadziałał. Bardzo mądre słowa. Ten wpis powinien wisieć na każdym billboardzie zamiast głupich reklam i półnagich modelek.

ROXANNE
Gość

zgadzam się w 101%!

katarina555
Gość

Szczerze napisane…

Eternity
Gość

chyba jestem w podobnym życiowym momencie, gdzie bardzo dużo kręci się wokół zdrowia :/ mądrze napisane, pozdrawiam

Nikola
Gość

Prawda. Nic dodać- tylko zastosować…

strī-linga
Gość

Ja czytając samorozwojowe blogi mam wrażenie, że autorzy nie żyją w ogóle wcale, bo nie mają czasu, no bo kiedy. Nie oceniam tego jednak, bo przecież niech każdy żyje jak chce.

carissa
Gość

Ale czasami jest tak, że człowiek cały czas poświęca pracy nie tylko po to, żeby mieć smartfona, ale po to, żeby mieć jakiś dach nad głową i jeden ciepły posiłek dziennie dla siebie i dzieci. Mieć czas na życie to luksus.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bardzo prawdziwe i smutne i oczywiście zgadzam się w pełni. od siebie dodam może jeszcze taką ciekawostkę;) wakacje 'po maturze' spędziłam na kursie językowym w niemczech i jedne zajęcia odbyły się z 'pracą' jako motywem przewodnim. pamiętam, jak nauczycielka, rodowita niemka, powiedziała wtedy coś takiego – 'niemcy żyją, żeby pracować, natomiast włosi pracują żeby żyć'. zapamiętałam ten cytat bardzo dobrze, bo wydaje mi się, że faktycznie ludzi można podzielić na takie dwie grupy, niezależnie od stanu posiadania. pozdrawiam:)

coświęcejniżfotografia
Gość

bardzo ciekawy blog ;D

Madridistka#1
Gość

świetne słowa 😉

Elisteres
Gość

Zapraszam serdecznie do wzięcia udziału w akcji: http://ziola-suplementy.blogspot.com/2013/02/zdrowie-w-internecie.html

careaboutmyself
Gość

pięknie napisane:)

akwarelaplus
Gość

Niestety nie mówi się dobrze o takim podejściu do życia o jakim napisałaś. Jeśli twoje życie nie kreci się wokół pracy, nauki lub dzieci to jesteś leniwy, a jeśli nie robisz jakiegoś kursu lub nie bierzesz nadgodzin toś bez ambicji itp. Przecież nasza egzystencja po skończeniu 19r.ż. powinna być podporządkowana pracy i należy wzorować się na japońskim czy singapurskim stylu :/. Moja mama po powrocie z pracy mogłaby mieć czas na relaks czy zrobienie czegoś dla siebie, ale nie potrafi. Ciągle musi coś robić, coś co nie jest jej hobby, a nie ma małych dzieci czy dużego gospodarstwa. Nic dziwnego,że… Czytaj więcej »

Madinnpanic
Gość

Twój dzisiejszy post zainspirował mnie niesamowicie. Od jakiegoś czasu wydaje mi się, że najważniejsza jest dobrze płatna praca, nie ważne co będę robić. Szukam i szukam, zastanawiam się nad ofertami, które może mi nie bardzo pasują ale ma być z nich kasa. Przecież w życiu nie chodzi o to żeby gromadzić, ale tak jak napisałaś żyć. Dla jednych życie to samorealizacja, dla innych podróże dookoła świata, a jeszcze innych rodzina i dom do którego codziennie się wraca z takim uczuciem, że tego chcesz najbardziej na świecie. Nadmiar pieniędzy dzieli ludzi, niedobór łączy, ja tak uważam. Od tej chwili zaczynam żyć… Czytaj więcej »

Edyta
Gość

Naprawdę dobrze to powiedziałaś. Człowiek bardzo często zapomina żyć, ciągle coś jest nie tak, ciągle narzekanie, że nic się nie układa. Trzeba jednak samemu coś z tym zrobić. Najważniejsze by w życiu robić to co sprawia Ci radość. Chciałabym pod koniec swojego życia powiedzieć, że przeżyłam je tak jak tego chciałam.

D z e s i
Gość

łał, słowa prawdziwe co tu dużo mówić..ja też zapomniałam żyć,kilka razy życie nie miało sensu ,ale jesli ma się wokół siebie życzliwych ludzi to da się wszystko! Wsparcie jest bardzo potrzebne.A telewizja w dzisiejszych czasach ogłupia człowieka robiąc mu wodę z mózgu , i jak tu normalnie żyć, gonimy za czymś co jest ulotne a tak naprawdę mamy wszystko czego potrzebujemy bardzo blisko..
mam prośbę jeśli mogłabyś mi pomóc : http://shinybox.pl/?ref=8c47a57 , jeśli nie to rozumiem , pozdrawiam i czekam na kolejne tak dobre posty 🙂

Leany
Gość

Masz całkowitą rację. Tylko będąc szcześliwym można osiągnąć prawdziwy sukces 😉

paranoJa
Gość

jak przeczytałam o wypaczaniu idei samorozwoju, to myślałam, że temat się trochę inaczej potoczy. generalnie ja mam wrażenie, że żyję sinusoidalnie. nie żyję wcale albo żyję za mocno. nie ma złotego środka.

Emilka
Gość

Wyznaję zasadę małych kroczków, więc mam nadzieję, że nie utopię się w samorealizacji zapominając o życiu 🙂 Zauważyłam, że podobnie jest z oszczędzaniem pieniędzy – rozumiem stworzyć sobie jakiś fundusz bezpieczeństwa, ale bez przesady, że powiększanie go staje się celem życiowym. Koleżanka z dzieciństwa nigdy nie jeździła na wycieczki klasowe, nie chodziła do żadnego kina czy teatru bo "rodzice oszczędzają na moje studia" – koleżanka ledwo maturę zdała, a rodzice wtopili całą kasę w piramidzie finansowej;/

BogusiaM
Gość

święte słowa, pogoń za kasą niestety dominuje w naszym życiu, ja się jedynie cieszę, że w tym całym szale znajduję czas na męża i znajomych;)

marquisdered
Gość

Przypomniał mi się filozof, którego spotkał Aleksander Wielki i powiedział: "powiedz, czego chcesz, a to dostaniesz", po czym usłyszał odpowiedź: "Wystarczy, że się Panie przesuniesz, bo zasłaniasz mi słońce". Zabij mnie, ale nie pamiętam kto to, w każdym bądź razie też nasuwa się pytanie: kto był bardziej szczęśliwy-Aleksander miał wszystko, Filozof nic…:) Ale żył po swojemu, nie przejmując się tym, że lenistwo zostało uznane za grzech ciężki…;) Jak zawsze dziękuję za każdy post na blogu!<3

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bardzo mądrze napisane niektórzy myślą że o wartości naszego życia świadczy grubość naszego portfela i 10 nowych kursów, ja też będę niedługo nauczycielem, studiuję fil. ang. i mam pytanie po pedagogice wczesnoszkolnej można uczyć wszystkich przedmiotów w klasach 1-3? co dają jeszcze ci te studia? u mnie na uczelni zawsze się mówiło że taka pedagogika np. z angielskim pozwala nam filologom uczyć klasy 1-3 (w teorii bo w praktyce i tak najczęściej możemy uczyć) twoja pedagogika to tylko nauczanie wczesnoszkolne i przedszkolne?(to pełna nazwa kierunku?) a studia są trudne? mogłabyś mi w skrócie napisać jak wyglądają?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a i na jakiej uczelni jeśli można spytać?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bardzo dziękuję za odpowiedź spytałam z ciekawości a czy studiowanie właśnie tego daje ci frajdę to znaczy czy są studia na których nie jesteś urobiona po pachy? ja zawsze chciałam być nauczycielką języka angielskiego(po części wpływ Ani z Zielonego Wzgórza :)) myślę że jednak pomimo negatywnych opinii to fajny zawód ale jeśli chodzi o moje studia są ciężkie głównie to jednak masa teorii wkuwanie ksiąg po 300 stron niestety ale chyba tak jest prawie na każdych studiach twoje wydają się ciekawe jak rozumiem więcej jest praktyki i ciekawych zajęć niż teorii zazdroszczę nie zawracam już głowy jak coś napiszę na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dziekuję

anonim

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak to było ? ,, Łap dzień, aby w godzinie śmierci nie okazało się, że nie żyłeś (?)''
(Stowarzyszenie Umarłych Poetów)

Meadowfoam
Gość

Jakie przedmioty zdawałaś na maturze, by dostać się na pedagogikę? ; )

Helen
Gość

Świetny post:) ładnie ujęłaś temat:)

malikaronka
Gość

ja zapomniałam jak się żyje. z własnego wyboru, ale nie z własnej winy. to piękne słowa, dobrze ujęte, zgrane w jedną całość, ale studia wysysają resztki życia ze mnie, aż chciałoby się rzec, po co to, skoro nie daje satysfakcji. może dlatego, że postawiłam sobie w życiu cel. w końcu każdy do czegoś w życiu dąży, a to co ważne, odchodzi na dalszy plan po to, by wrócić, gdy cele się posypią, rozpadną w 4 strony świata. wtedy dopiero człowiek łata co ma, skleja w całość resztki siebie. może będzie lepiej?

malikaronka
Gość

i chyba się właśnie zorientowałam, że mieszkamy w tym samym mieście? 🙂

malikaronka
Gość

nie martw się, ja też tylko studiuję, na CM 😀 ale nie sądziłam, że świat taki mały!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ten Twój kot to był aparat, zazwycza to koty biegają za kotkami a jak to zobaczyłam, nie mogłam się nadziwić 🙂 szkoda go, fajny był.

Elusia
Gość

Wiesz masz racje 🙂 Ludzie teraz coraz częściej "zapominają życ" skupiają się na pracy , głownie na pieniądzach , nie rozumiem tego , każdy pracuje coraz więcej i więcej , bierze nadgodziny i wyjeżdża , ale ma pieniądze , no dobra fajnie masz duży piękny dom , super auto . Ale co z tego ?Kiedy nawet nie potrafisz nawiązać wspólnego języka ze swoją rodziną .Nie rozumiem po co ludzie ubiegają się w tych czasach o pieniądze a przy tym większość zapomina żyć ;/ I w pewnym momencie uświadamiasz sobie , patrząc na całe swoje życie , że tak na prawde… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mądre słowa… oj, żeby tak więcej ludzi myślało… było by prościej, bo inaczej same wymagania co musisz robić, co powinieneś robić, czego nie powinieneś itd itp… i nie przekonasz, że to nie ma sensu.

Natomiast wszystkim tym, którzy cenią chwilę, serdecznie i gorąco polecam Eckharda Tolle – po przeczytaniu tej książki (czyta się ją potem w kółko 🙂 ) życie nie jest już takie samo jak wcześniej.

http://www.empik.com/potega-terazniejszosci-tolle-eckhart,prod58962437,ksiazka-p

Polecam wszystkim i pozdrawiam serdecznie!
Bardzo fajny blog, Aniu – podziwiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Matko,to takie smutne, ze ten komentarz piszę w pracy na przerwie.. Weekend też w pracy, a w poniedziałek…na uczelnie.. Trzeba coś z tym zrobić bo 2dni wolnego w miesiącu to za malo..

Previous
Jak naprawić zgęstniały lakier do paznokci
Nie zapomnij żyć!