Jestem królową zaprzeczania sobie, bo napisałam tekst o tym jak zrobić coś raz a dobrze zamiast poprawiać w nieskończoność, podając przykłady największych firm świata... a sama nagrywałam prosty film na youtube trzy razy :). Jeśli chcesz poczytać co dziwnego próbowała wyprać moja babcia, obejrzeć dziwne zdjęcia z dzieciństwa i zgarnąć rabat na piękne fotoksiążki @colorland_pl to zapraszam Cię na bloga♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #colorland #fotoksiążkacolorland #fotoksiążka #podróż #travel #trip #wspomnienia #memories #photomemories #photobook #pasja #passion #holidays #vacation #urlop #Azja #Asia #współpraca 
Materiał przy współpracy z @colorland_pl

Jestem królową zaprzeczania sobie, bo...

Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Moja filozofia cruelty-free

Nie piszę tego, żeby się “wymądrzać”, ani żeby kogokolwiek osądzać. Poczułam się wywołana do tablicy, bo kilka osób dopytuje się, kiedy napiszę o moim podejściu do tego całego cruelty-free… Tak więc piszę 🙂

Kiedyś podchodziłam do tego bardziej “fanatycznie”. I byłam w ciągłym konflikcie z samą sobą.
No bo nie chciałam jeść zwierzątek, a wyniki badań siadały mi jeszcze bardziej. Albo musiałam brać leki w żelatynowej otoczce. I nie było żadnego odpowiednika bez niej… Wszystko, nawet sztuczne futra były dla mnie be.

Trochę z tego podejścia mi zostało. Po pierwsze : mam ogromny szacunek do zwierząt. Pod postem o śmierci mojego kota ktoś napisał, że bardziej przeżywam śmierć zwierzęcia od śmierci człowieka. True. Zwierzęta są mi bardzo bliskie i wbrew obiegowym opiniom – to ludzie mogliby się wiele od nich nauczyć!
Słyszeliście o przykładach pedofilii wśród zwierząt? Ja też nie!

 Dlatego boli mnie, kiedy słyszę, że zwierzęta wykorzystuje się do testów kosmetyków (nie wyskakujcie z lekami ratującymi życie, to osobna bajka). Unia wprowadziła w końcu ten cały zakaz handlu i produkcji kosmetyków testowanych na zwierzętach, ale to można banalnie obejść testując nie kosmetyki a składniki. I to się niestety robi na ogromną skalę. Jak dla mnie – żaden krem nie jest tego wart.

Nie zamierzam nikogo osądzać, ani moralizować. Dobrze wiem, że zdarzają się produkty bez których ktoś nie może się obejść. Po prostu. I ja to rozumiem. 
Moim zdaniem większy pożytek przyniesie światu 10 osób które zaczną kupować świadomie w 50% niż jeden fanatyk. (Chociaż im więcej tych drugich, tym lepiej).
Nie chcę tworzyć teraz list firm które testują a które nie… niestety, nie ma nic stałego, dziś firma jest ok, jutro wkracza na rynek chiński i hulaj dusza, piekła nie ma (tam wszystko musi być testowane na zwierzakach :(( ). 
Dla mnie osobiście najbardziej kompletna wydaje się lista z Wizażu (nowa wersja).

Ale nie zawsze trzeba wchodzić na listy, zazwyczaj sprawdza się zasada, że małe firmy są ok. Tak samo jak firmy polskie (np. Inglot). Wątpliwości można mieć przy większych koncernach, dla mnie np. L’oreal może nie istnieć (należące do nich Vichy również…). Dla mnie to niepojęte, że wielkie koncerny (większa kasa!) skąpią na humanitarne badania.
O samym testowaniu pisałam tutaj, ale wkradło się kilka nieścisłości, więc warto zerknąć na komentarze 🙂

FUTRA, SKÓRY :
Niektórzy sądzą, że tylko skórzane buty są solidne. Inni, że jest odwrotnie. Znowu – nie czuję się nikim, kto ma prawo osądzać. Sprawa jest bardziej złożona, może to jest tak, że jedna skórzana para służy lata, przez które kupowałoby się 5 par z tworzyw sztucznych których produkcja mocno zanieczyszcza powietrze a rozkład liczy się w setkach lat? Nie wiem. Naprawdę, chciałabym znać odpowiedzi na takie pytania. Osobiście nie mam nic skórzanego, ale zdaję sobie sprawę z tego, że póki istnieją mięsożercy, cielaczki i tak będą ginąć. Więc może wykorzystanie tych skór jest bardziej fair niż ich zmarnowanie? Pozostawiam pytanie otwartym.
Futra : cóż, ja nie chciałabym nosić martwego zwierzaka. Mam za to futro sztuczne, uwielbiam je, chociaż długo miałam opory w jego noszeniu. Uwierało mnie, że w pewnym stopniu noszenie sztucznych futer promuje futra naturalne. Wyzwoliłam się z tego myślenia i czuję się o 10 kilo poczucia winy lżejsza. Sztuczne futra wyglądają zupełnie inaczej, myślę, że jestem ok.
WEGE :

Kolejna kwestia, którą każdy powinien rozstrzygnąć we własnym sumieniu… Ja miałam wiele podejść. Wiem, że w większości przypadków okazuje się, że odrzucenie mięsa poprawia wyniki badań i stan zdrowia. Cóż, przy moich problemach z układem oddychania stało się inaczej. Nie umiem wytłumaczyć powodów dla których źle przyswajam żelazo inne niż pochodzenia zwierzęcego, wiem za to, że jedną z lepszych rzeczy którą mogę sobie dać z pożywienia jest acetylcysteina która uwalnia się przy… gotowaniu mięsa kurczaka. Krótko mówiąc – rosół… 
Więc jak to ze mną jest?
Nie mam problemów z zabiciem komara. Nie płaczę, kiedy niechcący zabiję pająka. Długo myślałam “o co mi chodzi?!” i mnie olśniło! W moim umyśle są dwa worki – ssaki i wszystko poza ssakami. Nie jestem w stanie zjeść żadnego ssaka. Ryby, drób – ok. Ssaki – no way! Koniki, krówki, świnki, zajączki, króliczki nie są do jedzenia. Nie dla mnie.
LEKI I INNE KONTROWERSYJNE SPRAWY

Nie jestem nikim kto ma prawo decydować, czyje życie jest warte więcej, zwierzęcia czy człowieka (chociaż gdybym ja o tym decydowała, bez wahania wymieniłabym wielu na zwierzaki :). Wiem jednak, że życie nie jest czarno-białe. Czy ktoś ma umierać tylko dlatego, że leki ratujące życie były testowane na zwierzętach? A może Eskimosi są nic nie warci, bo jedzą zwierzęta?
Nie.
Ja traktuję to tak : jeśli skorzystałam w jakiś sposób ze zwierzęcia (np. rosół) czuję, że mam jakiś dług wobec świata. Więc staram się spożytkować swoją energię w dobry sposób. Nie mogłabym zjeść golonki i walnąć się przed telewizorem, bo w moim odczuciu co innego jeść aby żyć, co innego – bezmyślnie zabijać ogromne ilości zwierząt dla chwili przyjemności.
Nie zdziwi mnie, jeśli zawiodłam tym wpisem osoby, które o niego prosiły. Nie wniosłam noc nowego do tematu, ale proszono mnie o opisanie mojego prywatnego podejścia, więc to zrobiłam. Nie chcę pouczać, moralizować, nie uważam, że mam panaceum i monopol na prawdę czy dobro. Chętnie poznam Wasze opinie, nie chciałabym tylko, żeby komentarze przerodziły się w atakujące się nawzajem wypowiedzi. Mam nadzieję, że to uszanujecie 🙂
PS. w ramach wyzwania tak uporządkowałam pokój, że aż go przemeblowałam 🙂
Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolka
Gość

Dla mnie to jest tak: testowanie na zwierzakach NO! i kosmetyków i inny takowych pochodnych. Futro? Skóra? Futro dla futra, nie, bo nie jestem za bezmyślnym zabijaniem, Za to skóra np, po cielakach na mięso, nie widzę sensu marnowania jej.
Wegetarianką też nie jestem i nie będę, z prostej przyczyny, nie uważam aby to było dobre dla zdrowia. Od wieku hodowaliśmy zwierzęta by potem jej jeść, dla mnie zasada jest prosta, zabić, zjeść, wykorzystać, ale NIE maltretować!!

Notka inspirująca, dająca do myślenia.
Pozdrawiam!

Barbra
Gość

Masz bardzo zdrowe podejście do życia i podziwiam, że tak szanujesz zwierzęta. Ludzie w dzisiejszym czasach nie przejmują się zwierzakami, traktują przedmiotowo, a przecież to żywa myśląca istota. Ja sama szanuję zwierzęta i nawet nie potrafię przejść obojętnie obok siedzącego na chodniku małego kotka, któremu muszę momentalnie znaleźć dom, bo aż mi serce pęka. Pozdrawiam:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zaciekawiłaś mnie tym wątkiem, że u zwierząt nie występuje pedofilia – strasznie dziwne mi się to wydało;) w każdym razie użyłam google'a, który potwierdził moje przypuszczenia, że jednak występuje: http://www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/sprosny-jak-koala-wierny-jak-kruk/ – w wywiadzie tym pani lekarz weterynarii i psycholog zwierzęcy twierdzi, że tę dewiację spotkać można również u zwierząt… a czy zwierzęta są zawsze takie kochane i lepsze od ludzi? kilka (!) razy w życiu zostałam zaatakowana przez psa i to zupełnie bez powodu, dwa razy był to pies, który mnie już znał. ciężko mi kochać po takich doświadczeniach zwierzęta i o ile oburza mnie ich maltretowanie, znęcanie się nad… Czytaj więcej »

Vicky
Gość

Powiem tylko tyle jesli pies zaatakowal to jest to tylko I wylacznie wina wlasciciela I tego jak swojego psa ulozyl, a raczej ze tego nie zrobil.
Wyobrazam sobie jaka to musi byc trauma jesli bylo sie zaatakowanym przez zwierze domowe

anonimowa
Gość

Wielokrotnie byłam świadkiem pedofilii zwierzęcej, mój wykastrowany kocur próbuje kopulować z 5 razy mniejszą od niego, pluszową kotką. Nie zdziwiłabym się gdyby tego samego próbował z prawdziwym kocięciem. Jest wiele filmików na YT (z jakiegoś powodu najwięcej tego typu filmików znalazłam z hiszpańskim tytułem gato pedófilo). Pedofilia u zwierząt (rozumiana jako wykorzystywanie seksualne osobników nierozwiniętych płciowo) często będzie miała na celu ustalenie hierarchii, czasami również (tak jak w przypadku mojego kocura) z braku laku wyładowaniu żądzy. Zapewne wiele kocurów, które są nisko w hierarchii i nie mają szans na kotkę w rui, 'zajmie' się kilkutygodniowymi, bezbronnymi kociętami… Instynkt. U człowieka… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Też miałam kilka podejść do wegetarianizmu, ale jednak okazuje się, że lepiej jak jem trochę tego mięsa, z resztą mam grupę krwi zero i wg wskazań dla niej powinnam jeść GŁÓWNIE mięso. No cóż. Też jakoś łatwiej mi zjeść kurczaka niż jakiegoś ssaka, choć to chyba trochę hipokryzja.
A co do skór – jestem za wykorzystywaniem ich, jeśli już zabija się np krowę na mięso, ale zabijanie tylko dla skóry lub futra, i odrzucanie całej 'reszty' zwierzęcia, moim zdaniem jest zupełnie beznadziejne.

Melle Coccinelle
Gość

Bardzo zdrowe i takie …normalne (?) podejście 🙂 Normalne w tym sensie, że nie fanatyczne, pozwalające żyć innym. Niestety często ja spotykam się z agresją od osób vege, które hmm… czują się w pewien sposób lepsze i starają się to na każdym kroku udowodnić. Mając 14 lat próbowałam nie jeść mięsa (bo za wzór miałam kuzynkę, która do tej pory jest vege) niestety skończyło się silną anemią – bo podobnie jak Ty, nie przyswajam żelaza niehemowego (ale to nie znaczy czy wegetarianizm jest niezdrowy, nie u wszystkich się po prostu sprawdza, a ta sama moja kuzynka ma obecnie dwie zdrowe… Czytaj więcej »

maxcom
Gość

Bądźmy szczerzy w dawnych czasach nikogo nie dziwiło , a obecnie? Ciąża 13-latki czy 14-latki? Tez nikogo nie dziwi, chyba wracamy do tego co było…

Melle Coccinelle
Gość

Cóż, dla naszej kotki wtedy nawet mój brat był atrakcyjny pod tym względem 😉 kocurki osiągają dojrzałość płciową zazwyczaj ok. 9 miesiąca, a młody miał jakieś 5 miesięcy i nie znaczył jeszcze terenu… Ale tutaj problem tkwił raczej w tym, że to domowa kotka (w sensie nie wychodząca na zewnątrz) i jak w niej szalało to na całego:P

Kokodylek
Gość

Oh, podobnie jak Ty miałam wiele podejść do wegetarianizmu. Ciągle jednak było coś nie tak. Czytając fragment o niejedzeniu tylko ssaków, stwierdziłam "o matko, mam chyba identycznie!" I rzeczywiście. Ryby, drób (ale też nie każdy) bez problemu. A wieprzowina itd? Nigdy! Ostatnio babcia przyniosła do domu kawałek cielęciny, żebym od tak spróbowała… Myślałam, że się popłaczę. No cóż, nie zamierzam jeść ssaków i koniec, a wege nie będę ponieważ taka dieta ma u mnie różne skutki uboczne. Pozdrawiam 🙂

maxcom
Gość

uważam , że temat testowanie leków ratujących życie a testowanie kosmetyków dla naszej wygody i urody są bardzo odległe. Często jak ludzie słyszą, ze nie kupuję testowanych kosmetyków to " głupia jesteś i obłudna bo leki testowane kupisz i nie potępiasz – obłuda". A lek który ratuje życie czy poprawia jakość życia a tusz testowany, którego odpowiedniki nie testowane leżą setkami w sklepach jest ogromną róznicą! Gdyby kosmetyki nie testowane był droższe, ciężko dostępne (np. tylko ebay, nawet na allegro nie dostępne) to bym się zastanowiła czy mam az tak duże chęci i tak dużo kasy- ale jak leżą tonami… Czytaj więcej »

Balbina Ogryzek
Gość

Fajny wpis, cieszę się, ze nie fanatyczny. TZn, super gdyby było wielu fanatyków, ale wtedy po Twoim fanatycznym wpisie czułabym się jak morderca. Moje podejście do tego tematu jest wypośrodkowane. Futra? W życiu! Hodowanie małych zwierzątek w hurtowych ilościach po to, żeby obedrzeć je z futerka… brr. Testowane kosmetyki? Coś strasznego. Dlatego staram się świadomie wybierać. Skórzane buty? Jestem w ich posiadaniu. Ktoś tego cielaka i tak zje. Z mięs jem tak jak ty tylko ryby i rzadko drób. Mieszkam na wsi, inaczej podchodzę do kwestii jedzenia kurczaków niż ludzie z miasta. Wychowałam się z nimi, bawiłam się z nimi,… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

kiedyś napisałam na swoim blogu: "O ile w dawnej szczeniackiej (bardzo szczeniackiej) przeszłości przychodziła mi czasem do głowy idealistyczna myśl, żeby mięso jeść przestać, no bo biedne zwierzaczki i tak dalej, o tyle w wieku podeszłym, jaki mnie teraz dopadł, trochę zweryfikowałam ideały i wiem, że bez mięsa żyć bym nie mogła." I taka jest prawda, jem mięso, bo – nie, o dziwo, jak większość osób w komentarzach powyżej nie wytłumaczę się zdrowiem – lubię. Podobnie jak Ty głównie drób i ryby, ew. czerwone mięsiwo w spaghetti, poza tym średnio przepadam za innym. skóry nie noszę, bo zwyczajnie szkoda mi… Czytaj więcej »

Ania
Gość

masz rację, że kwestia jest złożona. Co do tygodnia przemeblowania – sama tak średnio 3-4 razy w roku wszystkie sprawy ogarniam, w efekcie kilka dni temu zauważyłam, że 1/3 moich mebli wypełniają książki, których w większości nawet nie przeczytałam 😉

Sorbet
Gość

Znajoma powiedziała mi ostatnio, że wśród kaczek zdarzają się zbiorowe gwałty: kilka kaczorów atakuje jedną kaczkę a potem ją topią. Jej argument jest taki, że zwierzęta wcale nie są takie wspaniałomyślne, nie mają mózgów i nie powinniśmy się nad nimi zbytnio litować (ona kocha zwierzęta, ale lubi ze mną – wegetarianką, dyskutować). No, ale dała przykład gwałtów wśród kaczek. Te gwałty nie zdarzają się innym gatunkom: słoniom, myszom czy misiom koala.
Najgorszym i najniebezpieczniejszym gatunkiem, który zamieszkuje każdą szerokość geograficzną jest człowiek.

Psychodelia
Gość

Hmmm jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, do spożywania mięsa od zawsze czułam się "przymuszana" przez swój organizm, który to najwidoczniej odnajduje zwierzątkach coś niezbędnego do normalnego funkcjonowania. I tak- będąc w przeszłości katoliczką, nie byłam w stanie wytrwać jednego postnego dnia. Aż mnie od środka skręcało! Z pewnością znajdą się ludzie, którym wyda się to gorszące, ale na dzień dzisiejszy nie potrafię sobie wyobrazić choćby jednego bezmięsnego posiłku, mimo, że wszelką faunę darzę ogromnym szacunkiem. Do czego zmierzam? Absolutnie nie mam wyrzutów sumienia związanych z jedzeniem zwierząt- traktuję to jako naturalną kolej rzeczy, opartą na łańcuchu pokarmowym. Rodzi się… Czytaj więcej »

Urocza
Gość

a czemu nie masz miec? może Cię nie zrozumiałam ale co do pierwszej części komentarza myślę bardzo podobno! tzn ja jestem sobie w stanie odmówic miesa ale jest to jeden szczególik 🙂

Rosa Blume
Gość

Wystarczy stosowac kosmetyki naturalne i wtedy mam czyste sumienie iz na naszym kremie nie ucierpiało zwierzę. Na moim blogu http://pieknieinaturalnie.blogspot.co.uk/ poruszam również temat alternatywnych sposobów pielegnacji ciała, czyli jak można zastępować drogeryjne kremy, szampony itp tymi w 100% nauturalnymi. Pozdrawiam.

Słonecznik
Gość

Bardzo ciekawy post i jeszcze ciekawsze komentarze.
Mieszkam na wsi, więc od małego otaczały mnie zwierzęta hodowlane, będące głównym źródłem pokarmu (mleko, jajka, mięso). Tak zostałam wychowana i nie płaczę nad każdym kotletem. Jem mięso, bo lubię.
Futra mi się nie podobają, nie mam żadnego. Skóra – tak, jeśli zwierzaki zabijane są na mięso.
Co do kosmetyków i lekarstw to nie mam zdania, bo za mało o tym czytałam, żeby się wypowiadać.

Słonecznik
Gość

Zapomniałam dopisać, że oczywiście jestem absolutnie przeciwna maltretowaniu wszystkich żywych stworzeń!

Urocza
Gość

dokładnie! zostałam wychowana w mieście aczkolwiek cała moja rodzina pochodzi ze wsi i jestem zaznajomiona ze zwierzątkami i ich losem i denerwują mnie nieco osoby, które nie jedzą mięsa bo ten kurczaczek miał życie! i może jeszcze rodzinę i plany na przyszłośc? 😀

Słonecznik
Gość

Sądzę, że jedynym planem tego kurczaka było znalezienie czegoś do jedzenia :/

Sorbet
Gość

Wegetarianie nie jedzą mięsa dlatego, że sprzeciwiają się np trzymaniu kurczaków w klatkach o powierzchni męskiej dłoni, wyrywaniu żywym krowom tchawicy żeby się wykrwawiły i obecnemu przemysłowi mięsnemu, który zamiast wołowiny wciska konsumentom koninę. A nie dlatego, że babcia w niedzielę robi rosołek wnusiowi… Bez przesady laski.

Urocza
Gość

poniżej pisałam że znam dwóch wege (wiem, mało…) z czego jedna dziewczyna twierdzi że nie je mięska bo zwierzę MUSIAŁO straic życie żeby ona mogła zjeśc pyszny obiadek 😉 a wege nie sprzeciwiają się tylko nieludzkim warunkom ale też innym rzeczom

Weronika
Gość

szanuję Twoje podejście, zwłaszcza że nie jest fanatyczne tak jak sama mówisz. Ja jestem z gatunku tych osób co jednak jedzą mięso (choć najchętniej to nie od ssaków jak mówisz 😀 ) ale jednak testowanie uważam za dobre bo nie chcę zrobić kiedyś własnemu dziecku krzywdy niesprawdzonym kosmetykiem. Jestem za wyznaczaniem metod, które jak najmniej będą krzywdzić zwierzęta

Urocza
Gość

z jednej strony nie dałabym czegoś dziecku co nie było przetestowane ale obecnie mozna wszystko testowac humanistarnia (swoja drogą zajrzałam na wizaż na listę firm, które testują na zwierzętach i jest tam osławiona dla dzieci firma Johnson&Johnson….) no ale dac dzieck co jest aż tak MEGA chemiczne że aż musieli to testowac na zwierzętach bo "ew moze zaszkodzic", i tak źle i tak niedobrze ;(

Jezula
Gość

na I roku pisałam o futrach naturalnych. Z ciekawości przeczytałam swą pracę raz jeszcze i stwierdzam, że moje podejście niewiele się zmieniło.Nie jestem wege (choć w wieku nastu lat próbowałam 😉 sądzę, że to było bardziej pozerskie, niż świadoma decyzja), aczkolwiek testowanie kosmetyków na zwierzętach, jak i zabijanie ich dla futer jest dla mnie niewybaczalne. Dlaczego źle nie czuję się z tym, że jem świnki, kurczaczki i krówki? Otóż na farmach zwierzęta są traktowane (na dobrych farmach oczywiście) z szacunkiem. Na fermach zaś… Cóż, może przytoczę to, co napisałam w swej pracy."Na początku zwierzę jest ogłuszane po to, by otępiałe… Czytaj więcej »

Urocza
Gość

jestem bardzo przywiązana do zwierząt, nie wyobrażam sobie tak nagle że np mój kotek/piesek (swoją drogą cudowny oczwarek <3) mogliby zniknąc bo ktoś by je wziął na badania i tekst czegośtam -,- o ile nie popieram tego typu "wykorzystania" zwierząt to nie mam oporów zeby zjeśc obiadek gdzie na 1/2 talerza leży kotlecik 🙂muszę powiedziec że kiedyś widziałam filmik o miejscu gdzie hoduje się zwierzęta futerkowe i przez chwilę normalnie nie mogłam się pozbierac…. pokazywane obrazy, dosłownie sekundowe migawki wzbudziły tyle negatywnych emocji, aż płakac mi się chciało 🙁 muszę powiedziec, że nie używam wielu kosmetyków ale juz sprawdzam, które… Czytaj więcej »

Urocza
Gość

oczywiście miało byc OWCZAREK 🙂
po prostu spieszyłam się pisząc nerwowo i oczywiście źle wyszło

Słonecznik
Gość

Ja nawet nie wchodzę w takie informacje, bo po prostu nie czuję potrzeby psuć sobie nastroju, czy trzymać takich okrutnych obrazów w pamięci. Wystarczy mi, jak czasami na fb znajomi bombardują na około zdjęciami maltretowanych zwierząt – szczerze wątpię, że klikanie "Lubię to" pomaga.

Urocza
Gość

klikanie lubie to czy udostępnianie g*wno pomaga (za przeproszeniem oczywiscie 🙂 ) bo jak? lepszą pomocą jeśli nawet pójście do schroniska po zwierzątko czy zaoferowanie tam pomocy, takie miejsca zawsze mają za mało pieniędzy/karmy i rak do pracy więc warto 🙂

Robinsonowa
Gość

Ja mam tak, że ryby i drób mogę jeść bez problemu, nawet bardzo lubię, ale jak przychodzi mi zjeść schabowego albo cokolwiek z mięsa wieprzowego (czy jakiegokolwiek innego) to chce mi sie wymiotować. Nie wiem czemu tak mam, to nie to, że nie moge przełknąć tego smaku, ale mam świadomość, że to świnka, a gdy w głowie pojawiają się obrazy małych świnek (z którymi sie bawiłam u babci :)) to po prostu nie moge. Ja powinnam jeść mięso ze względu na poważny problem z krążeniem i krwią, nie będę pisać dokładnie o co chodzi, bo to nie jest ważne, ale… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

na studiach miałam przedmiot "dobrostan zwierząt". Na tym przedmiocie wykładowca mówił,że zaatakowanie człowieka przez zwierzę nie zawsze jest winą złej tresury,np. pies może być bardzo dobrze wyszkolony,ale np. tego dnia coś zakłóci jego poczucie bezpieczeństwa (np. zapach,nasłonecznienie oślepiające go, może akurat w ten dzień wpłynąć na dyskomfort psa) i wtedy może zaatakować człowieka.Co do testowania produktów na zwierzętach to mówiono nam na na studiach,że jak wiadomo teraz produkty to głównie chemia,a nie środki naturalne.Lepiej jest coś testować na zwierzętach a nie na ludziach,choć np. w produkcji leków są etapy i ostatni etap to są badania kliniczne już na ludziach ochotnikach,ten… Czytaj więcej »

Panda Q
Gość

Wiele osób w komentarzach powołuje się na argument,że zwierzęta czasem atakują ludzi,ale co to ma do rzeczy? Ludzie atakują się zdecydowanie częściej. Czy to oznacza,że powinniśmy testować na więźniach? Bez przesady. 😛
Chcesz czegoś użyć, to przetestuj na sobie. Kto dał prawo ludziom do łapania zwierząt i testowania kosmetyków na nich? Lub zabijania ich i jedzenia? W głowie mi się to nie mieści. To powinno być kategorycznie zabronione.
"zwierzęta laboartoryjne", "zwykłe zwierzęta" -ludzie, czy wy nie macie sumienia? Czemu zwierzę ma cierpieć za was?

Panda Q
Gość

Przepraszam za literówki i styl wypowiedzi,ale piszę w nocy i jestem już trochę senna.

Sorbet
Gość

Chodzi pewnie o to, że zwierzę w laboratorium to nie jakiś szczurek z kanałów, ale zdrowy, czasem może nawet jakiś genetycznie wychodowany stworek. Coby badania były ,wiarygodne'.

W dokumencie Henry Spira One man's way był motyw, że Henry robił protesty pod uniwerkiem w Nowym Yorku, gdzie w laboratorium były takie testy na kotach robione: kotom grzebało się w mózgach (uszkadzało się je) i potem obserwowało co dany kot pokryje – kotkę, maskotkę czy coś tam innego jeszcze. Te badania były prowadzone przez 20 lat. Po co? Nikt nie wie. Wg mnie dużo badań robi się bez celu.

x.
Gość

Mieszacie trochę. Badania leków na zwierzętach muszą być – bo jak inaczej sprawdzać ich bezpieczeństwo? Historia zna przypadki leków niedostatecznie przetestowanych, zbyt szybko wprowadzonych, co wywołało katastrofalne skutki. Przykład – Talidomid. ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Talidomid#Embriopatia_talidomidowa )Czym innym jest badanie leków poprawiających jakość życia i krojenie zwierząt na stole operacyjnym, aby znaleźć terapię która pomoże nam zmniejszyć cierpienie, a czym innym jest testowanie kosmetyków. Nie mamy jeszcze technologii która pozwoliłaby zbadać działanie substancji na cały organizm in vitro. W podobnych celach przeprowadza się też badania neurobiologiczne i neuropsychologiczne – być może dzięki nim kiedyś będzie można przywrócić sprawność osobom sparaliżowanym czy skutecznie wyłączać… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiesz, tez jestem studentem wety i widze ze widoki w prosektorium czyszcza cie z uczuc. Pytanie poszlas na te studia by zarabiac kase czy pomagac swoim pacjentom???

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przemeblowania uwielbiam. Zwierzęta kocham, choć za kotami, nie przepadam tak jak pisałam wcześniej ;p wolę psiaki 😉 cierpienie każdej istoty nie powinno być dla nikogo czymś obojętnym… ;/ a tyle czytamy o torturowaniu zwierzaków, walkach psów, dręczeniu czworonożnych przyjaciół, że aż skóra jeży się na głowie 🙁 kupując kosmetki sprawdzam czy nie są testowane na zwierzętach. Często wybieram naturalne rozwiązania jak np. miód na spierzchnięte usta (przykładowo) itp. ale jeśli chodzi o "nie jedzenie mięsa" to poddaje się. Tu zawalam na całej linii. Próbowałam przez kilka lat, ale jestem totalnym mięsożercą i nie mam aż tyle samozaparcia, żeby z niego… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

co do testowania kosmetyków na zwierzętach to firmy niektóre oszukują,zatajają prawdę.Mówią,że nie testują kosmetyków na zwierzętach i klient jest zadowolony,ale nie mówią już tego,że testują substancje czynne z tych kosmetyków na zwierzętach,a nie cały wyprodukowany produkt przez to oszukują konsumentów.Nie mówię,że każda firma tak robi,ale niektóre tak oszukują ludzi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Są takie firmy jak np. Ziaja, którym jakoś udaje się sprzedawać dobre (w dodatku tanie) kosmetyki nie testowane na zwierzętach (składniki również). jak widać nie trzeba dręczyć zwierząt, żeby powstał bezpieczny produkt. dużo ciekawych informacji na ten temat i aktualna lista firm nietestujących jest tutaj: http://notest.pl/ Sama dopiero zaczynam wchodzić w temat i przestaję kupować kosmetyki firm, które testują. Nie jest to nawet jakoś bardzo trudne ani też nie są to koniecznie kosmetyki droższe, więc uważam, że nic nie usprawiedliwia kupowania testowanych.Co do jedzenia mięsa – jestem wegetarianką, ale nie z tych wojujących. Nie lubię wchodzić w dyskusję z wszystkożercami,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

na pewno są różne przypadki itd…może jeszcze kiedyś spróbujesz przejść na zieloną stronę mocy i organizm inaczej to przyjmie, kto wie? no bo ciężko wyczaić, ile tej witaminy C przyjąć, żeby się lepiej żelazo przyswajało, ile strączkowych, ile orzechów…niełatwa ta dieta, jak ciało nie chce! ja też się do weganizmu zbieram baaardzo powoli, wszystkie takie decyzje są dość poważne, tak jak Twoje nie kupowanie skórzanych produktów – w końcu od zawsze się mówiło, że "tylko skórzane porządne!!!!" 😀 a ryby kochałam, kochałammmmmm – i nadal czasem nachodzi mnie lekka tęsknota. lista chyba stosunkowo nowa, uwielbiam ludzi, którym się chce zbierać… Czytaj więcej »

Seira
Gość

Mnie ostatnio też olśniło, że nie mam nic przeciwko jedzeniu drobiu i ryb (uwielbiam je) ale jedzenie ssaków – nie! Jestem matką i nie mogłabym zjeść innej potencjalnej matki, jak dziwnie by to nie brzmiało. Wegetarianizm i weganizm jest spoko, np zamiast mleka piję mleko sojowe albo ryżowe, ale już np uważam że lepiej wspierać kupowanie jajek o oznaczeniu 0 albo kury z wolnego wybiegu niż przechodzić na weganizm (dlatego że nie mogłabym, ale szanuję i podziwiam tych którzy mogą).

Previous
ROZWOJOWY CZWARTEK : MUSZĘ POPRACOWAĆ NAD…
Moja filozofia cruelty-free