- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Cat-astrophe.

  Nie napiszę, że nie płakałam, bo muszę sobie odreagować. Ryczałam ostro.
Nie mogłam spać, więc włączyłam sobie Annę Kareninę. Przypadkowy wybór. Koło drugiej w nocy film się przerwał (neostrada…).
To okropne uczucie… jakby krzyk wewnątrz głowy. Poczułam się przez ułamek sekundy jakbym miała implodować.

Trzecia… wciąż nie miałam okazji aby otworzyć okno i wpuścić kota. Przez okropne uczucie którego doświadczyłam o drugiej, zaczęłam zwalać wszystko na to całe oczyszczanie wątroby. Obejrzałam film do końca i jakoś zasnęłam. Z myślą, że nigdy więcej nie będę się z niczego oczyszczać.
Rano pojechałam do koleżanki, obgadać ten jej cały panieński, ale humoru nie miałam. Po prostu wiedziałam
Kiedy już wróciłam do domu, standardowo wstawiłam wodę na herbatę i zerknęłam przez okno. Mój zakapturzony brat szedł właśnie na fajkę. Zatrzymał się i zdjął kaptur. Coś się stało… a ja przeczuwałam co.
 Wciąż nie miałam odwagi nazwać w myślach tego, co czuję.



Z bratem minęłam się w drzwiach bez słowa, bo chyba nie był w stanie mówić, za to jego mimika twarzy wyraźnie mówiła “zabijętegopierdolonegoskurwielakurwa”.
Na podwórku murek obszczywał właśnie Rudy. Kot numer dwa w okolicy. Tylko Kiko miał większe jaja. No i Felek. Ale Felek dawno zmienił rewir, więc się nie liczy.
Doszłam do rogu ulicy, 15 metrów od domu. 
Strzaskana czaszka, pół głowy zapadło się do środka. Krew poszła też drugim uchem, bo pierwszego w zasadzie nie było. Nawet nie zdążył zamknąć oczu. Krzyk Muncha razy milion. Sztywny. Zimny.Nieobecny.


 Kiko, mój kochany kot. Kot, który przychodził do mnie na pstryknięcie palcem. Kot, który zanim przebiegł na drugą stronę ulicy rozglądał się pięć razy.


Okropne uczucie – pakować swojego przyjaciela do niebieskiego worka na śmieci. Przecież śmieciem jest tutaj ten frajer, który jeździ jak szalony. Bo kto jak kto – Kiko przez ulicę przechodził wzorowo.

Współczucie… o drugiej przekonałam się czym jest prawdziwaempatiakurwa.

Uściski, Ania

62
Dodaj komentarz

avatar
55 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyidaliaBogusiaMWiktoria Ardilla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina
Gość

bardzo mi przykro z powodu kota 🙁 mam nadzieję, że sprawca poniesie konsekwencje

Mithra
Gość

Strasznie Ci współczuję 🙁

grimagee
Gość

nie wiem co napisać, bo współczucie to za mało… nie wiem jak ja bym zareagowała na taki widok… bardzo mi przykro.
ogólnie nie życzę ludziom źle. ale temu bydlakowi życzę jak najgorzej. wiem, że dużo osób nie pochwali tego. trudno.

Panna Dominika
Gość

a ja pochwalam. Niech się skurwiel (pardon) nauczy na sobie, że brakiem podstawowego myślenia wyrządza komuś krzywdę. To mogło być dziecko! To mogła być staruszka! To mogła być kobieta w ciąży. To mógł być KTOkolwiek, bądź jakiekolwiek zwierzę. I każdego istnienia jest mi cholernie szkoda, szczególnie w takich przypadkach. Zabiłabym. Naprawdę zabiłabym gdyby takie coś stało się któremuś z moich kotów lub psów.

madzia monika
Gość

ja też pochwalam, jeśli jechał za szybko i nie zauważył to niech zbankrutuje i powegetuje pod mostem, ale jeśli zrobił to celowo i z premedytacją to mu życzę wszystkiego co najgorsze, w pełni świadomie.

Aniu jest mi strasznie przykro 🙁
łzy cisnął mi się do oczu jak widzę to wklejone przez Ciebie zdjęcie, i tak jesteś silną dziewczyną, ja nie umiałabym przechowywać takich pamiątek 🙁
trzymaj się dzielnie! :-*

Marta
Gość

Jezu, kobiety, bardziej Wam szkoda kota niż człowieka. Wiem, że boli jak się straci ukochane zwierzątko, wiem i to rozumiem. Jeśli ten człowiek jechał za szybko lub co gorsza kota celowo rozjechał, kij mu w oko. Ale czasem zdarza się tak, że zwierzę wychodzi na ulicę niespodziewanie i nagłe hamowanie i próba ominięcia mogą się skończyć dachowaniem lub przypieprzeniem w drzewo. Człowiek martwy, ale kotek żywy. -.- Jeśli przejechał Kiko z premedytacją, to jest bydlakiem, ale Wy życząc komuś źle wcale nie jesteście lepsze. Ania na tym blogu wysyła mnóstwo pozytywnej energii, inspiruje do dobrych rzeczy, do bycia wartościowym człowiekiem… Czytaj więcej »

Publiczna Pralnia
Gość

🙁

CAT (thelifespiration)
Gość

Jeju strasznie mi przykro, naprawdę. Dlatego nigdy w życiu nie wypuszczam swojego kota z domu, nawet jesli wiem jaki jest ostrożny. Przepraszam, nawet teraz się rozpłakalam, bo wiem jakie to musi być okropne. Ale nikt ci nie pomoże. Dla mnie ten człowiek kimkolwiek jest, jest morderca. Nawet jesli nie chciał tego zrobic, jesli zahamował ale bylo za późno.

Weronika K
Gość

🙁

A ja mam piosenkę dla Ciebie. Nie obiecuję, że znów nie będziesz beczeć, ale piękna jest.

http://www.youtube.com/watch?v=Hocq_6ZQxxY

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiem co czujesz. Nad moimi kotami też ciąży jakieś fatum. Odkąd pamiętam każdy mój kot kończył w ten sam sposób 🙁 sposobu na nie nie mogę mieć, bo to wszystko niby dzikusy, ale na mój widok zawsze każdy przybiegał jak pies i traktowałam jak swoje własne, a nie jak zza płotu. I po stracie każdego kolejnego kota powtarzam sobie, że już do żadnego się nie przywiążę, bo później tylko płacz. Ale nie da się… 3maj się. I trzymaj zdjęcia na pamiątkę! Za jakiś czas łzy znikną i na widok kochanej kociej mordki mimo wszystko będziesz się uśmiechać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

http://www.youtube.com/watch?v=le34ygtODfI

Będziesz beczeć, ja pokilku miesiącach dalej beczę przy tej piosence, ale mimo to trzymaj się ciepło. Jakkolwiek prostacko i zwyczajnie to zabrzmi – jestem z Tobą. Tak wirtualnie. Kiko na pewno za Tęczowym Mostem jest szczęśliwy i chce, żebyć Ty była szczęśliwa 🙂

Zielone Serduszko
Gość

Przykro mi 🙁 Trzymaj się!

młodsza-siostra
Gość

Wiem jak to jest stracić kota, wiem jak to jest pochować zwierzę i trzymać martwe na własnych rękach, więc łączę się z Tobą w bólu. Pewnych rzeczy nie zmienimy, w tym też właśnie kierowców, którzy mają w dupie czyjeś uczucia. W jednej książce, nie pamiętam autora ani tytułu, był pewien znamienny fragment. Przedstawiał sytuację, w której kobieta prowadziła samochód, pasażer obok, nagła sytuacja, wszystkie przepisy miała daleko gdzieś. A w tym wszystkie jedno zdanie, mówiące, że nie przejmowała się żadnym kotem, którego właśnie przejechała. Dla mnie, właścicielki kotów, tak mniej więcej wygląda podejście niektórych ludzie. Dla jednych zwierzę jest niczym,… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

straszna sprawa. ja swojego sierściucha – w dodatku durnego – mam od dwóch miesięcy, a i tak już sobie nie wyobrażam, jakby miało być bez niego.

Linka
Gość

O losie… Strasznie współczuję a wiem co to znaczy stracić kota pod kołami samochodu…
Ja nigdy nie patrzyłam na swojego zdechłego zwierzaka bo nie dałabym rady jestem za bardzo wrażliwa, nawet jak jakis obcy kot czy pies lezy na ulicy odwracam głowę.

rainy girl is me
Gość

dobrze, że przynajmniej nie cierpiał! strata zawsze boli:( :*

Anwen
Gość

biedny 🙁 współczuję Aniu :*

Reni-ferek
Gość

O kurcze… nie wyobrażam sobie tego co musisz teraz czuc- mam swojego zwierzaka i kocham go ponad życie!
Bardzo Ci wspólczuje! Bardzo!!

Trzymaj sie kochana !!

Remedy
Gość

O kurcze bardzo Ci współczuję Aniu.. Ludzie teraz nie szanują niczego nawet życia zwierząt i ludzi co jest przerażające.. Ja za niedługo też będę opłakiwać jednego ze swoich szczurasów, bo widzę, że powoli nadchodzi jej koniec 🙁 Nie wiadomo co gorsze nagła śmierć zwierzaka czy patrzenie jak powolutku z dnia na dzień uchodzi z niego życie. Ale najważniejsze jest to, że zwierzaki dają nam wiele niezapomnianych chwil i że każdy z nich uczy nas czegoś, przede wszystkim tego żeby być wrażliwym na innych.

Ania
Gość

współczuję 🙁 sama miałam już koty, które ginęły przez kretynów i wiem co to za uczucie 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Popłakałam się. Aniu, dlaczego nie wpuściłaś go do domu?…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wpuściła bo nie przyszedł. Bo już nie mógł 🙁 A Ania czekała…

Nadine
Gość

O mój Boże! 🙁 Aniu! :'(

Seanaith
Gość

Tak mi przykro. Najgorzej, jak sie przyzwyczaimy do obecnosci takiego malego zwierzatka,ktore na nas polega, jak je pokochamy a ktos nam je brutalnie i BEZMYŚLNIE zabierze… 🙁 Tego idiote to bym za jaja powiesila za to 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

15 lipca pochowałam moją kochaną Zuzię, która była ze mną 12 lat. Udusiła się na moich rękach, z winy weterynarza, który nie rozpoznał pękniętej przepony. Do tej pory wydaje mi się, że w nocy przychodzi ze mną spać, mruczy i się ociera, chociaż nie ma Jej już tak długo. Do tej pory po wejściu do domu wydaje mi się, że zaraz przybiegnie się przywitać, dalej wyję jak tylko o Niej pomyślę, nawet teraz. Życzyć mogę tylko jednego – wytrwałości.

Angel - Kosmetyki bez tajemnic
Gość

🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o-rety! strasznie współczuję, bo wiem, w jaką panikę wpadam, kiedy mój nie wraca do domu na czas… przykro mi bardzo, trzymaj się ciepło!:*

Szuszi
Gość

mój kotek też kiedyś wyszedł na noc i nie wrócił. nie mam pojęcia, co się z nim stało, bo mimo że mój tata go szukał (ja miałam wtedy jakieś 8 lat), to nie znalazł. to był bardzo słodki kociak, dostałam go na 5 urodziny w takim pięknym pudełku – od przyjaciółki mamy, która miała gdzieś to, że moja mama nie chce zwierząt w domu 🙂 i wszyscy go polubili.
współczuję Ci Aniu. Kiko miał naprawdę BARDZO szczęśliwe życie dzięki Tobie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

serdecznie ci współczuję 🙁 sama mam kota i nie wyobrażam sobie że mogłoby mu się cokolwiek stać. jak sobie wyobrażam całą sytuację i gdyby to miałby być mój kot to gdybym takiego gnojka znalazła który to zrobił, udusiłabym własnymi rękami. dobrze, że nie zdążył Kiko cierpieć – na pewno jest teraz obok Ciebie 🙂 podobno zwierzęta nie mają duszy, a ja jednak wierzę, że tą duszę mają i nawet po śmierci szwędają się gdzieś po naszym domu i są blisko Nas 🙂
pozdrawiam cieplutko 🙂
Klaudia

strī-linga
Gość

Strasznie mi przykro, wiem jak to jest stracić przyjaciela.
Puszczanie zwierząt, żeby biegały swobodnie po ulicy jest jednak niebezpieczne i po raz kolejny w tragiczny sposób okazuje się, że to bardzo zły pomysł.

Kokodylek
Gość

Ciężko pogodzić się ze śmiercią zwierzaka nawet ze starości, a co dopiero przez głupotę ludzką… Mam nadzieję, że powiedzenie, że czas leczy rany sprawdzi się u Ciebie…

Julia W.
Gość

Moi rodzice mówili "żadnych zwierząt", a potem tata wziął 2 kotki, żeby "łowiły myszy". Miałam niedługo wyjeżdżać na studia (był wtedy lipiec), więc obiecałam sobie, że się nie przywiążę. Nie udało się, siedziałam z kotkami zwykle godzinę dziennie, zanim zaczęły wychodzić na dwór same, siedziałam z nimi w małym domku na podwórku, potem wyprowadzałam je na smyczy, a kiedy puściłam je wolno… jedna koteczka chodziła za mną, a druga zwykle za nią… Ta pierwsza koteczka była moją ukochaną. Chodziła nie tylko za mną, ale za każdym, kto wydał jej się miły. Potrafiła odprowadzić sąsiadkę na przystanek autobusowy 300m dalej, a… Czytaj więcej »

tuitu
Gość

Znam to…Pamiętam ja musiałam znosić z brzegu drogi mojego kochanego Grubego. ;( Był cały sztywny,a jeszcze wieczorem leżał ze mną na łóżku,kiedy czytałam książkę. Okropne uczucie.
3-maj się! <3

Sylwia C
Gość

jejku współczuję 🙁 moja koleżanka ma takiego pecha, że co dostanie kota, to zaraz on ginie. Natomiast ja raz jechałam z rodzicami samochodem i taki mały york nam wbiegł pod koła.. Tata nawet nie zdążył zahamować. Pod same koło wbiegł. To było straszne jak samochód podskoczył, kiedy go przejechaliśmy 🙁 ale niestety tak to jest, albo zwierzęta same wchodzą pod koła, albo jakiś wariat nie patrzy jak jedzie.

Elizabeth
Gość

To przykre i współczuję, nie będę broniła sprawcy ale wiem z doświadczenia, że wiele kotów jeśli coś im dolega to pragnie "odejść" od właściciela. Kot mojej babci posmutniał przez ostatnie 2 dni, zawsze rozglądał się pięć razy zanim przeszedł przez ulicę pewnego dnia jednak, moja ciocia widziała jak stał i czekał chodź jezdnia była pusta i wszedł prosto pod koła. To straszne ale koty czasami tak robią, wolą odejść z dala od właściciela więc nie wieszajmy psów na kierowcy bo nie wiemy czy byla to jego wina.

dzolls
Gość

Boję się myśleć, jak już mojego staruszka (nota bene Felka) zabraknie. Nie wyobrażam sobie tego, pamiętam, jak zaginął na 3 dni, to było straszne, mimo iż był u nas wtedy względnie krótko. Dlatego przytulam Cię teraz mocno (wirtualnie) i nie mówię nic, bo wszystko będzie nie dość dobre. 🙁

Hayna
Gość

Współczuję. To takie okropne… ;-(

Barbra
Gość

O jejku..tak mi przykro. Trzymaj się i myśl że kotuś jest w kocim niebie…

neko
Gość
neko

Nie rozumiem ludzi, którzy wypuszczają koty na zewnątrz same sobie, a później się dziwią, że samochód je przejechał, czy pies zagryzł. Z psem wychodzi się na smyczy, a gdy się go spuszcza, to jest cały czas pod okiem właściciela, najczęściej w terenie oddalonym od samochodów. A kot to już może latać sam wszędzie?Moja siostra ma 3 koty, wszystkie wykastrowane, żaden z nich nie wychodzi. Mają w domu 2 kuwety, nic nie śmierdzi, a kotki nie cierpią, że nie mogą wychodzić na dwór. Od małego siedzą w domu i nawet nie znają świata na zewnątrz, więc nie mają za czym tęsknić.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Strata ukochanego zwierzątka jest straszna , też to przeżywałam i można powiedzieć że nadal przeżywam . Od prawie roku nie mam psa , pewnego dnia po prostu zniknęła i nigdy więcej jej nie widziałam nawet nie wiem czy jeszcze żyje .
Współczuję z powodu starty ; )

Gatta
Gość

Jest mi bardzo przykro i ogromnie Ci współczuję. Mam nadzieję, że ból zastąpią piękne wspomnienia…

neko
Gość
neko

Jeżeli się czegoś nie pozna, nie tęskni się. Kot, który wychował się w domu, nie ma świadomości, że jest jakiś inny świat poza domem. Znajduje rozrywki w nim i jestem pewna, że nie czuje się źle, bo nie zna innej perspektywy. Ma za to zawsze ciepło, pełną miskę, kogoś, kto podrapie za uszkiem. Mówisz o wychowywaniu dzieci, faktycznie, co sądzisz o sytuacji, kiedy rodzic wypuszcza samopas swoje dajmy na to kilkuletnie dziecko, bo ono chciało wyjść na dwór? No chciało, nie będę ograniczać. Oj tam, ulice mało ruchliwe, a dziecko mądre, ma już kilka lat i się rozgląda zawsze, to… Czytaj więcej »

kalejdoskop Agaty
Gość

Bardzo mi przykro z powodu Twojego kociaka 🙁 Zapłakałabym się chyba, gdyby coś się stało moim szkrabom. Trzymaj się!

Summer
Gość

Bardzo mi przykro, uwierz mi, wiem co czujesz:( Ja w październiku straciłam swoją ukochaną kotkę, którą ktoś otruł tylko dlatego, że kręciła się przy gołębniku… To było straszne uczucie widzieć, jak Misia się męczyła;( Weterynarz nie mógł nic pomóc ;( Ludzie są okropni. Nie wiem czy to dla Ciebie będzie pocieszeniem, ale Twój kotek krótko cierpiał.

NatkaPocket
Gość

Bardzo mi przykro i Ci współczuję 🙁
Trzymaj się mocno!

Querida
Gość

Okropne uczucie, wyrazy współczucia! 🙁 Strata kota to jak strata dobrego przyjaciela, który zawsze był przy Tobie, dzielił się całym sobą. Wtedy nie patrzy się już na wady, na jego zazdrość, czasami złośliwość czy ten specyficzny koci narcyzm, zostaje tylko okropnie niezaspokojone pragnienie poczucia jeszcze raz jego ciepła, dotknięcia miękkiego futerka, usłyszenia chrobotu zabawy czy półsennego mruczenia. 🙁

Peggy Brown
Gość

marquisdered
Gość

Wielu osobom wydaje się, że to tylko zwierzę… Ja gdy straciłam zaraz po maturze ukochanego psiaka i to przez nieuwagę osób najbliższych, całe 4 miesiące wakacji gdzieś mi się to tłukło w głowie a nawet w nowym mieszkaniu parę razy Detox mi się przyśnił… Zwierzęta właśnie uczą nas tego, że życie powinno być radością, przez co takie pożegnania są szczególnie bolesne… Nie mamy w tym przypadku żadnych złych wspomnień! Trzymaj się, kochana!!!

makapaka
Gość

Tulę Cię cieplutko :* 🙁

natalia5299
Gość

Bardzo mi przykro.Ja też straciłam zwierzaka świnke morka.2 dnia jak wzielizmy ze zchroniska 8 mc husky-iego ,moj tata wyszedl z nim na zspacer a jak puscilam swinke po ogrudku ,zawsze chodziła i zajadała trawke ,az tu nagle, mój hyski wrócił ze spaceru , podbiegł i złapał w pół Maxa,nawet mój tata i dziadek nie był w stanie otworzyc jego pyska.Max umarł nawet nie zdążyliśmy jechać z nim do weterynarza , chociaż aby go uśpić. Następnego dnia hysky-iego oddaliśmy akurat pracownik schroniska ma 20 ha i go wziął , a ja wzięłam 3 mc kundelka którego ktoś wyrzucił na drogę. Dlatego… Czytaj więcej »

Patti
Gość

Bardzo mi przykro Ani… Zazwyczaj bardziej przejmuję się jak krzywda dzieje się zwierzętom niż ludziom. Czytając ten post poleciała mi łza po policzku… Z ludźmi, którzy krzywdzą zwierzęta zrobiłabym to samo z nimi co oni robią ze zwierzętami… Przecież to takie drobniutkie kotki, nikomu nic nie winne. Jak słyszę w wiadomościach, że jakiś idiota przyczepił psa do samochodu i wdusił gaz a pies zdechł z przemęczenia i w ogromnych męczarniach to dokładnie to samo zrobiłabym z tym człowiekiem… A on dostaje trzy lata w zawieszeniu. Osobiście nie mam kota, ale bardzo lubię te zwierzęta. Za to mam psa, małą, białą… Czytaj więcej »

Previous
KTO MNIE INSPIRUJE?
Cat-astrophe.