Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Cat-astrophe.

  Nie napiszę, że nie płakałam, bo muszę sobie odreagować. Ryczałam ostro.
Nie mogłam spać, więc włączyłam sobie Annę Kareninę. Przypadkowy wybór. Koło drugiej w nocy film się przerwał (neostrada…).
To okropne uczucie… jakby krzyk wewnątrz głowy. Poczułam się przez ułamek sekundy jakbym miała implodować.

Trzecia… wciąż nie miałam okazji aby otworzyć okno i wpuścić kota. Przez okropne uczucie którego doświadczyłam o drugiej, zaczęłam zwalać wszystko na to całe oczyszczanie wątroby. Obejrzałam film do końca i jakoś zasnęłam. Z myślą, że nigdy więcej nie będę się z niczego oczyszczać.
Rano pojechałam do koleżanki, obgadać ten jej cały panieński, ale humoru nie miałam. Po prostu wiedziałam
Kiedy już wróciłam do domu, standardowo wstawiłam wodę na herbatę i zerknęłam przez okno. Mój zakapturzony brat szedł właśnie na fajkę. Zatrzymał się i zdjął kaptur. Coś się stało… a ja przeczuwałam co.
 Wciąż nie miałam odwagi nazwać w myślach tego, co czuję.



Z bratem minęłam się w drzwiach bez słowa, bo chyba nie był w stanie mówić, za to jego mimika twarzy wyraźnie mówiła “zabijętegopierdolonegoskurwielakurwa”.
Na podwórku murek obszczywał właśnie Rudy. Kot numer dwa w okolicy. Tylko Kiko miał większe jaja. No i Felek. Ale Felek dawno zmienił rewir, więc się nie liczy.
Doszłam do rogu ulicy, 15 metrów od domu. 
Strzaskana czaszka, pół głowy zapadło się do środka. Krew poszła też drugim uchem, bo pierwszego w zasadzie nie było. Nawet nie zdążył zamknąć oczu. Krzyk Muncha razy milion. Sztywny. Zimny.Nieobecny.


 Kiko, mój kochany kot. Kot, który przychodził do mnie na pstryknięcie palcem. Kot, który zanim przebiegł na drugą stronę ulicy rozglądał się pięć razy.


Okropne uczucie – pakować swojego przyjaciela do niebieskiego worka na śmieci. Przecież śmieciem jest tutaj ten frajer, który jeździ jak szalony. Bo kto jak kto – Kiko przez ulicę przechodził wzorowo.

Współczucie… o drugiej przekonałam się czym jest prawdziwaempatiakurwa.

Uściski, Ania

62
Dodaj komentarz

avatar
55 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyidaliaBogusiaMWiktoria Ardilla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina
Gość

bardzo mi przykro z powodu kota 🙁 mam nadzieję, że sprawca poniesie konsekwencje

Mithra
Gość

Strasznie Ci współczuję 🙁

grimagee
Gość

nie wiem co napisać, bo współczucie to za mało… nie wiem jak ja bym zareagowała na taki widok… bardzo mi przykro.
ogólnie nie życzę ludziom źle. ale temu bydlakowi życzę jak najgorzej. wiem, że dużo osób nie pochwali tego. trudno.

Panna Dominika
Gość

a ja pochwalam. Niech się skurwiel (pardon) nauczy na sobie, że brakiem podstawowego myślenia wyrządza komuś krzywdę. To mogło być dziecko! To mogła być staruszka! To mogła być kobieta w ciąży. To mógł być KTOkolwiek, bądź jakiekolwiek zwierzę. I każdego istnienia jest mi cholernie szkoda, szczególnie w takich przypadkach. Zabiłabym. Naprawdę zabiłabym gdyby takie coś stało się któremuś z moich kotów lub psów.

madzia monika
Gość

ja też pochwalam, jeśli jechał za szybko i nie zauważył to niech zbankrutuje i powegetuje pod mostem, ale jeśli zrobił to celowo i z premedytacją to mu życzę wszystkiego co najgorsze, w pełni świadomie.

Aniu jest mi strasznie przykro 🙁
łzy cisnął mi się do oczu jak widzę to wklejone przez Ciebie zdjęcie, i tak jesteś silną dziewczyną, ja nie umiałabym przechowywać takich pamiątek 🙁
trzymaj się dzielnie! :-*

Marta
Gość

Jezu, kobiety, bardziej Wam szkoda kota niż człowieka. Wiem, że boli jak się straci ukochane zwierzątko, wiem i to rozumiem. Jeśli ten człowiek jechał za szybko lub co gorsza kota celowo rozjechał, kij mu w oko. Ale czasem zdarza się tak, że zwierzę wychodzi na ulicę niespodziewanie i nagłe hamowanie i próba ominięcia mogą się skończyć dachowaniem lub przypieprzeniem w drzewo. Człowiek martwy, ale kotek żywy. -.- Jeśli przejechał Kiko z premedytacją, to jest bydlakiem, ale Wy życząc komuś źle wcale nie jesteście lepsze. Ania na tym blogu wysyła mnóstwo pozytywnej energii, inspiruje do dobrych rzeczy, do bycia wartościowym człowiekiem… Czytaj więcej »

Publiczna Pralnia
Gość

🙁

CAT (thelifespiration)
Gość

Jeju strasznie mi przykro, naprawdę. Dlatego nigdy w życiu nie wypuszczam swojego kota z domu, nawet jesli wiem jaki jest ostrożny. Przepraszam, nawet teraz się rozpłakalam, bo wiem jakie to musi być okropne. Ale nikt ci nie pomoże. Dla mnie ten człowiek kimkolwiek jest, jest morderca. Nawet jesli nie chciał tego zrobic, jesli zahamował ale bylo za późno.

Weronika K
Gość

🙁

A ja mam piosenkę dla Ciebie. Nie obiecuję, że znów nie będziesz beczeć, ale piękna jest.

http://www.youtube.com/watch?v=Hocq_6ZQxxY

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiem co czujesz. Nad moimi kotami też ciąży jakieś fatum. Odkąd pamiętam każdy mój kot kończył w ten sam sposób 🙁 sposobu na nie nie mogę mieć, bo to wszystko niby dzikusy, ale na mój widok zawsze każdy przybiegał jak pies i traktowałam jak swoje własne, a nie jak zza płotu. I po stracie każdego kolejnego kota powtarzam sobie, że już do żadnego się nie przywiążę, bo później tylko płacz. Ale nie da się… 3maj się. I trzymaj zdjęcia na pamiątkę! Za jakiś czas łzy znikną i na widok kochanej kociej mordki mimo wszystko będziesz się uśmiechać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

http://www.youtube.com/watch?v=le34ygtODfI

Będziesz beczeć, ja pokilku miesiącach dalej beczę przy tej piosence, ale mimo to trzymaj się ciepło. Jakkolwiek prostacko i zwyczajnie to zabrzmi – jestem z Tobą. Tak wirtualnie. Kiko na pewno za Tęczowym Mostem jest szczęśliwy i chce, żebyć Ty była szczęśliwa 🙂

Zielone Serduszko
Gość

Przykro mi 🙁 Trzymaj się!

młodsza-siostra
Gość

Wiem jak to jest stracić kota, wiem jak to jest pochować zwierzę i trzymać martwe na własnych rękach, więc łączę się z Tobą w bólu. Pewnych rzeczy nie zmienimy, w tym też właśnie kierowców, którzy mają w dupie czyjeś uczucia. W jednej książce, nie pamiętam autora ani tytułu, był pewien znamienny fragment. Przedstawiał sytuację, w której kobieta prowadziła samochód, pasażer obok, nagła sytuacja, wszystkie przepisy miała daleko gdzieś. A w tym wszystkie jedno zdanie, mówiące, że nie przejmowała się żadnym kotem, którego właśnie przejechała. Dla mnie, właścicielki kotów, tak mniej więcej wygląda podejście niektórych ludzie. Dla jednych zwierzę jest niczym,… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

straszna sprawa. ja swojego sierściucha – w dodatku durnego – mam od dwóch miesięcy, a i tak już sobie nie wyobrażam, jakby miało być bez niego.

Linka
Gość

O losie… Strasznie współczuję a wiem co to znaczy stracić kota pod kołami samochodu…
Ja nigdy nie patrzyłam na swojego zdechłego zwierzaka bo nie dałabym rady jestem za bardzo wrażliwa, nawet jak jakis obcy kot czy pies lezy na ulicy odwracam głowę.

rainy girl is me
Gość

dobrze, że przynajmniej nie cierpiał! strata zawsze boli:( :*

Anwen
Gość

biedny 🙁 współczuję Aniu :*

Reni-ferek
Gość

O kurcze… nie wyobrażam sobie tego co musisz teraz czuc- mam swojego zwierzaka i kocham go ponad życie!
Bardzo Ci wspólczuje! Bardzo!!

Trzymaj sie kochana !!

Remedy
Gość

O kurcze bardzo Ci współczuję Aniu.. Ludzie teraz nie szanują niczego nawet życia zwierząt i ludzi co jest przerażające.. Ja za niedługo też będę opłakiwać jednego ze swoich szczurasów, bo widzę, że powoli nadchodzi jej koniec 🙁 Nie wiadomo co gorsze nagła śmierć zwierzaka czy patrzenie jak powolutku z dnia na dzień uchodzi z niego życie. Ale najważniejsze jest to, że zwierzaki dają nam wiele niezapomnianych chwil i że każdy z nich uczy nas czegoś, przede wszystkim tego żeby być wrażliwym na innych.

Ania
Gość

współczuję 🙁 sama miałam już koty, które ginęły przez kretynów i wiem co to za uczucie 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Popłakałam się. Aniu, dlaczego nie wpuściłaś go do domu?…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wpuściła bo nie przyszedł. Bo już nie mógł 🙁 A Ania czekała…

Nadine
Gość

O mój Boże! 🙁 Aniu! :'(

Seanaith
Gość

Tak mi przykro. Najgorzej, jak sie przyzwyczaimy do obecnosci takiego malego zwierzatka,ktore na nas polega, jak je pokochamy a ktos nam je brutalnie i BEZMYŚLNIE zabierze… 🙁 Tego idiote to bym za jaja powiesila za to 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

15 lipca pochowałam moją kochaną Zuzię, która była ze mną 12 lat. Udusiła się na moich rękach, z winy weterynarza, który nie rozpoznał pękniętej przepony. Do tej pory wydaje mi się, że w nocy przychodzi ze mną spać, mruczy i się ociera, chociaż nie ma Jej już tak długo. Do tej pory po wejściu do domu wydaje mi się, że zaraz przybiegnie się przywitać, dalej wyję jak tylko o Niej pomyślę, nawet teraz. Życzyć mogę tylko jednego – wytrwałości.

Angel - Kosmetyki bez tajemnic
Gość

🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o-rety! strasznie współczuję, bo wiem, w jaką panikę wpadam, kiedy mój nie wraca do domu na czas… przykro mi bardzo, trzymaj się ciepło!:*

Szuszi
Gość

mój kotek też kiedyś wyszedł na noc i nie wrócił. nie mam pojęcia, co się z nim stało, bo mimo że mój tata go szukał (ja miałam wtedy jakieś 8 lat), to nie znalazł. to był bardzo słodki kociak, dostałam go na 5 urodziny w takim pięknym pudełku – od przyjaciółki mamy, która miała gdzieś to, że moja mama nie chce zwierząt w domu 🙂 i wszyscy go polubili.
współczuję Ci Aniu. Kiko miał naprawdę BARDZO szczęśliwe życie dzięki Tobie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

serdecznie ci współczuję 🙁 sama mam kota i nie wyobrażam sobie że mogłoby mu się cokolwiek stać. jak sobie wyobrażam całą sytuację i gdyby to miałby być mój kot to gdybym takiego gnojka znalazła który to zrobił, udusiłabym własnymi rękami. dobrze, że nie zdążył Kiko cierpieć – na pewno jest teraz obok Ciebie 🙂 podobno zwierzęta nie mają duszy, a ja jednak wierzę, że tą duszę mają i nawet po śmierci szwędają się gdzieś po naszym domu i są blisko Nas 🙂
pozdrawiam cieplutko 🙂
Klaudia

strī-linga
Gość

Strasznie mi przykro, wiem jak to jest stracić przyjaciela.
Puszczanie zwierząt, żeby biegały swobodnie po ulicy jest jednak niebezpieczne i po raz kolejny w tragiczny sposób okazuje się, że to bardzo zły pomysł.

Kokodylek
Gość

Ciężko pogodzić się ze śmiercią zwierzaka nawet ze starości, a co dopiero przez głupotę ludzką… Mam nadzieję, że powiedzenie, że czas leczy rany sprawdzi się u Ciebie…

Julia W.
Gość

Moi rodzice mówili "żadnych zwierząt", a potem tata wziął 2 kotki, żeby "łowiły myszy". Miałam niedługo wyjeżdżać na studia (był wtedy lipiec), więc obiecałam sobie, że się nie przywiążę. Nie udało się, siedziałam z kotkami zwykle godzinę dziennie, zanim zaczęły wychodzić na dwór same, siedziałam z nimi w małym domku na podwórku, potem wyprowadzałam je na smyczy, a kiedy puściłam je wolno… jedna koteczka chodziła za mną, a druga zwykle za nią… Ta pierwsza koteczka była moją ukochaną. Chodziła nie tylko za mną, ale za każdym, kto wydał jej się miły. Potrafiła odprowadzić sąsiadkę na przystanek autobusowy 300m dalej, a… Czytaj więcej »

tuitu
Gość

Znam to…Pamiętam ja musiałam znosić z brzegu drogi mojego kochanego Grubego. ;( Był cały sztywny,a jeszcze wieczorem leżał ze mną na łóżku,kiedy czytałam książkę. Okropne uczucie.
3-maj się! <3

Sylwia C
Gość

jejku współczuję 🙁 moja koleżanka ma takiego pecha, że co dostanie kota, to zaraz on ginie. Natomiast ja raz jechałam z rodzicami samochodem i taki mały york nam wbiegł pod koła.. Tata nawet nie zdążył zahamować. Pod same koło wbiegł. To było straszne jak samochód podskoczył, kiedy go przejechaliśmy 🙁 ale niestety tak to jest, albo zwierzęta same wchodzą pod koła, albo jakiś wariat nie patrzy jak jedzie.

Elizabeth
Gość

To przykre i współczuję, nie będę broniła sprawcy ale wiem z doświadczenia, że wiele kotów jeśli coś im dolega to pragnie "odejść" od właściciela. Kot mojej babci posmutniał przez ostatnie 2 dni, zawsze rozglądał się pięć razy zanim przeszedł przez ulicę pewnego dnia jednak, moja ciocia widziała jak stał i czekał chodź jezdnia była pusta i wszedł prosto pod koła. To straszne ale koty czasami tak robią, wolą odejść z dala od właściciela więc nie wieszajmy psów na kierowcy bo nie wiemy czy byla to jego wina.

dzolls
Gość

Boję się myśleć, jak już mojego staruszka (nota bene Felka) zabraknie. Nie wyobrażam sobie tego, pamiętam, jak zaginął na 3 dni, to było straszne, mimo iż był u nas wtedy względnie krótko. Dlatego przytulam Cię teraz mocno (wirtualnie) i nie mówię nic, bo wszystko będzie nie dość dobre. 🙁

Hayna
Gość

Współczuję. To takie okropne… ;-(

Barbra
Gość

O jejku..tak mi przykro. Trzymaj się i myśl że kotuś jest w kocim niebie…

neko
Gość
neko

Nie rozumiem ludzi, którzy wypuszczają koty na zewnątrz same sobie, a później się dziwią, że samochód je przejechał, czy pies zagryzł. Z psem wychodzi się na smyczy, a gdy się go spuszcza, to jest cały czas pod okiem właściciela, najczęściej w terenie oddalonym od samochodów. A kot to już może latać sam wszędzie?Moja siostra ma 3 koty, wszystkie wykastrowane, żaden z nich nie wychodzi. Mają w domu 2 kuwety, nic nie śmierdzi, a kotki nie cierpią, że nie mogą wychodzić na dwór. Od małego siedzą w domu i nawet nie znają świata na zewnątrz, więc nie mają za czym tęsknić.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Strata ukochanego zwierzątka jest straszna , też to przeżywałam i można powiedzieć że nadal przeżywam . Od prawie roku nie mam psa , pewnego dnia po prostu zniknęła i nigdy więcej jej nie widziałam nawet nie wiem czy jeszcze żyje .
Współczuję z powodu starty ; )

Gatta
Gość

Jest mi bardzo przykro i ogromnie Ci współczuję. Mam nadzieję, że ból zastąpią piękne wspomnienia…

neko
Gość
neko

Jeżeli się czegoś nie pozna, nie tęskni się. Kot, który wychował się w domu, nie ma świadomości, że jest jakiś inny świat poza domem. Znajduje rozrywki w nim i jestem pewna, że nie czuje się źle, bo nie zna innej perspektywy. Ma za to zawsze ciepło, pełną miskę, kogoś, kto podrapie za uszkiem. Mówisz o wychowywaniu dzieci, faktycznie, co sądzisz o sytuacji, kiedy rodzic wypuszcza samopas swoje dajmy na to kilkuletnie dziecko, bo ono chciało wyjść na dwór? No chciało, nie będę ograniczać. Oj tam, ulice mało ruchliwe, a dziecko mądre, ma już kilka lat i się rozgląda zawsze, to… Czytaj więcej »

kalejdoskop Agaty
Gość

Bardzo mi przykro z powodu Twojego kociaka 🙁 Zapłakałabym się chyba, gdyby coś się stało moim szkrabom. Trzymaj się!

Summer
Gość

Bardzo mi przykro, uwierz mi, wiem co czujesz:( Ja w październiku straciłam swoją ukochaną kotkę, którą ktoś otruł tylko dlatego, że kręciła się przy gołębniku… To było straszne uczucie widzieć, jak Misia się męczyła;( Weterynarz nie mógł nic pomóc ;( Ludzie są okropni. Nie wiem czy to dla Ciebie będzie pocieszeniem, ale Twój kotek krótko cierpiał.

NatkaPocket
Gość

Bardzo mi przykro i Ci współczuję 🙁
Trzymaj się mocno!

Querida
Gość

Okropne uczucie, wyrazy współczucia! 🙁 Strata kota to jak strata dobrego przyjaciela, który zawsze był przy Tobie, dzielił się całym sobą. Wtedy nie patrzy się już na wady, na jego zazdrość, czasami złośliwość czy ten specyficzny koci narcyzm, zostaje tylko okropnie niezaspokojone pragnienie poczucia jeszcze raz jego ciepła, dotknięcia miękkiego futerka, usłyszenia chrobotu zabawy czy półsennego mruczenia. 🙁

Peggy Brown
Gość

marquisdered
Gość

Wielu osobom wydaje się, że to tylko zwierzę… Ja gdy straciłam zaraz po maturze ukochanego psiaka i to przez nieuwagę osób najbliższych, całe 4 miesiące wakacji gdzieś mi się to tłukło w głowie a nawet w nowym mieszkaniu parę razy Detox mi się przyśnił… Zwierzęta właśnie uczą nas tego, że życie powinno być radością, przez co takie pożegnania są szczególnie bolesne… Nie mamy w tym przypadku żadnych złych wspomnień! Trzymaj się, kochana!!!

makapaka
Gość

Tulę Cię cieplutko :* 🙁

natalia5299
Gość

Bardzo mi przykro.Ja też straciłam zwierzaka świnke morka.2 dnia jak wzielizmy ze zchroniska 8 mc husky-iego ,moj tata wyszedl z nim na zspacer a jak puscilam swinke po ogrudku ,zawsze chodziła i zajadała trawke ,az tu nagle, mój hyski wrócił ze spaceru , podbiegł i złapał w pół Maxa,nawet mój tata i dziadek nie był w stanie otworzyc jego pyska.Max umarł nawet nie zdążyliśmy jechać z nim do weterynarza , chociaż aby go uśpić. Następnego dnia hysky-iego oddaliśmy akurat pracownik schroniska ma 20 ha i go wziął , a ja wzięłam 3 mc kundelka którego ktoś wyrzucił na drogę. Dlatego… Czytaj więcej »

Patti
Gość

Bardzo mi przykro Ani… Zazwyczaj bardziej przejmuję się jak krzywda dzieje się zwierzętom niż ludziom. Czytając ten post poleciała mi łza po policzku… Z ludźmi, którzy krzywdzą zwierzęta zrobiłabym to samo z nimi co oni robią ze zwierzętami… Przecież to takie drobniutkie kotki, nikomu nic nie winne. Jak słyszę w wiadomościach, że jakiś idiota przyczepił psa do samochodu i wdusił gaz a pies zdechł z przemęczenia i w ogromnych męczarniach to dokładnie to samo zrobiłabym z tym człowiekiem… A on dostaje trzy lata w zawieszeniu. Osobiście nie mam kota, ale bardzo lubię te zwierzęta. Za to mam psa, małą, białą… Czytaj więcej »

Previous
KTO MNIE INSPIRUJE?
Cat-astrophe.