Cat-astrophe.

  Nie napiszę, że nie płakałam, bo muszę sobie odreagować. Ryczałam ostro.
Nie mogłam spać, więc włączyłam sobie Annę Kareninę. Przypadkowy wybór. Koło drugiej w nocy film się przerwał (neostrada…).
To okropne uczucie… jakby krzyk wewnątrz głowy. Poczułam się przez ułamek sekundy jakbym miała implodować.

Trzecia… wciąż nie miałam okazji aby otworzyć okno i wpuścić kota. Przez okropne uczucie którego doświadczyłam o drugiej, zaczęłam zwalać wszystko na to całe oczyszczanie wątroby. Obejrzałam film do końca i jakoś zasnęłam. Z myślą, że nigdy więcej nie będę się z niczego oczyszczać.
Rano pojechałam do koleżanki, obgadać ten jej cały panieński, ale humoru nie miałam. Po prostu wiedziałam
Kiedy już wróciłam do domu, standardowo wstawiłam wodę na herbatę i zerknęłam przez okno. Mój zakapturzony brat szedł właśnie na fajkę. Zatrzymał się i zdjął kaptur. Coś się stało… a ja przeczuwałam co.
 Wciąż nie miałam odwagi nazwać w myślach tego, co czuję.



Z bratem minęłam się w drzwiach bez słowa, bo chyba nie był w stanie mówić, za to jego mimika twarzy wyraźnie mówiła “zabijętegopierdolonegoskurwielakurwa”.
Na podwórku murek obszczywał właśnie Rudy. Kot numer dwa w okolicy. Tylko Kiko miał większe jaja. No i Felek. Ale Felek dawno zmienił rewir, więc się nie liczy.
Doszłam do rogu ulicy, 15 metrów od domu. 
Strzaskana czaszka, pół głowy zapadło się do środka. Krew poszła też drugim uchem, bo pierwszego w zasadzie nie było. Nawet nie zdążył zamknąć oczu. Krzyk Muncha razy milion. Sztywny. Zimny.Nieobecny.


 Kiko, mój kochany kot. Kot, który przychodził do mnie na pstryknięcie palcem. Kot, który zanim przebiegł na drugą stronę ulicy rozglądał się pięć razy.


Okropne uczucie – pakować swojego przyjaciela do niebieskiego worka na śmieci. Przecież śmieciem jest tutaj ten frajer, który jeździ jak szalony. Bo kto jak kto – Kiko przez ulicę przechodził wzorowo.

Współczucie… o drugiej przekonałam się czym jest prawdziwaempatiakurwa.

XOXO

Podziel się

62
Dodaj komentarz

avatar
55 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyidaliaBogusiaMWiktoria Ardilla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina
Gość

bardzo mi przykro z powodu kota 🙁 mam nadzieję, że sprawca poniesie konsekwencje

Mithra
Gość

Strasznie Ci współczuję 🙁

grimagee
Gość

nie wiem co napisać, bo współczucie to za mało… nie wiem jak ja bym zareagowała na taki widok… bardzo mi przykro.
ogólnie nie życzę ludziom źle. ale temu bydlakowi życzę jak najgorzej. wiem, że dużo osób nie pochwali tego. trudno.

Panna Dominika
Gość

a ja pochwalam. Niech się skurwiel (pardon) nauczy na sobie, że brakiem podstawowego myślenia wyrządza komuś krzywdę. To mogło być dziecko! To mogła być staruszka! To mogła być kobieta w ciąży. To mógł być KTOkolwiek, bądź jakiekolwiek zwierzę. I każdego istnienia jest mi cholernie szkoda, szczególnie w takich przypadkach. Zabiłabym. Naprawdę zabiłabym gdyby takie coś stało się któremuś z moich kotów lub psów.

madzia monika
Gość

ja też pochwalam, jeśli jechał za szybko i nie zauważył to niech zbankrutuje i powegetuje pod mostem, ale jeśli zrobił to celowo i z premedytacją to mu życzę wszystkiego co najgorsze, w pełni świadomie.

Aniu jest mi strasznie przykro 🙁
łzy cisnął mi się do oczu jak widzę to wklejone przez Ciebie zdjęcie, i tak jesteś silną dziewczyną, ja nie umiałabym przechowywać takich pamiątek 🙁
trzymaj się dzielnie! :-*

Marta
Gość

Jezu, kobiety, bardziej Wam szkoda kota niż człowieka. Wiem, że boli jak się straci ukochane zwierzątko, wiem i to rozumiem. Jeśli ten człowiek jechał za szybko lub co gorsza kota celowo rozjechał, kij mu w oko. Ale czasem zdarza się tak, że zwierzę wychodzi na ulicę niespodziewanie i nagłe hamowanie i próba ominięcia mogą się skończyć dachowaniem lub przypieprzeniem w drzewo. Człowiek martwy, ale kotek żywy. -.- Jeśli przejechał Kiko z premedytacją, to jest bydlakiem, ale Wy życząc komuś źle wcale nie jesteście lepsze. Ania na tym blogu wysyła mnóstwo pozytywnej energii, inspiruje do dobrych rzeczy, do bycia wartościowym człowiekiem… Czytaj więcej »

Publiczna Pralnia
Gość

🙁

CAT (thelifespiration)
Gość

Jeju strasznie mi przykro, naprawdę. Dlatego nigdy w życiu nie wypuszczam swojego kota z domu, nawet jesli wiem jaki jest ostrożny. Przepraszam, nawet teraz się rozpłakalam, bo wiem jakie to musi być okropne. Ale nikt ci nie pomoże. Dla mnie ten człowiek kimkolwiek jest, jest morderca. Nawet jesli nie chciał tego zrobic, jesli zahamował ale bylo za późno.

Weronika K
Gość

🙁

A ja mam piosenkę dla Ciebie. Nie obiecuję, że znów nie będziesz beczeć, ale piękna jest.

http://www.youtube.com/watch?v=Hocq_6ZQxxY

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiem co czujesz. Nad moimi kotami też ciąży jakieś fatum. Odkąd pamiętam każdy mój kot kończył w ten sam sposób 🙁 sposobu na nie nie mogę mieć, bo to wszystko niby dzikusy, ale na mój widok zawsze każdy przybiegał jak pies i traktowałam jak swoje własne, a nie jak zza płotu. I po stracie każdego kolejnego kota powtarzam sobie, że już do żadnego się nie przywiążę, bo później tylko płacz. Ale nie da się… 3maj się. I trzymaj zdjęcia na pamiątkę! Za jakiś czas łzy znikną i na widok kochanej kociej mordki mimo wszystko będziesz się uśmiechać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

http://www.youtube.com/watch?v=le34ygtODfI

Będziesz beczeć, ja pokilku miesiącach dalej beczę przy tej piosence, ale mimo to trzymaj się ciepło. Jakkolwiek prostacko i zwyczajnie to zabrzmi – jestem z Tobą. Tak wirtualnie. Kiko na pewno za Tęczowym Mostem jest szczęśliwy i chce, żebyć Ty była szczęśliwa 🙂

Zielone Serduszko
Gość

Przykro mi 🙁 Trzymaj się!

młodsza-siostra
Gość

Wiem jak to jest stracić kota, wiem jak to jest pochować zwierzę i trzymać martwe na własnych rękach, więc łączę się z Tobą w bólu. Pewnych rzeczy nie zmienimy, w tym też właśnie kierowców, którzy mają w dupie czyjeś uczucia. W jednej książce, nie pamiętam autora ani tytułu, był pewien znamienny fragment. Przedstawiał sytuację, w której kobieta prowadziła samochód, pasażer obok, nagła sytuacja, wszystkie przepisy miała daleko gdzieś. A w tym wszystkie jedno zdanie, mówiące, że nie przejmowała się żadnym kotem, którego właśnie przejechała. Dla mnie, właścicielki kotów, tak mniej więcej wygląda podejście niektórych ludzie. Dla jednych zwierzę jest niczym,… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

straszna sprawa. ja swojego sierściucha – w dodatku durnego – mam od dwóch miesięcy, a i tak już sobie nie wyobrażam, jakby miało być bez niego.

Linka
Gość

O losie… Strasznie współczuję a wiem co to znaczy stracić kota pod kołami samochodu…
Ja nigdy nie patrzyłam na swojego zdechłego zwierzaka bo nie dałabym rady jestem za bardzo wrażliwa, nawet jak jakis obcy kot czy pies lezy na ulicy odwracam głowę.

rainy girl is me
Gość

dobrze, że przynajmniej nie cierpiał! strata zawsze boli:( :*

Anwen
Gość

biedny 🙁 współczuję Aniu :*

Reni-ferek
Gość

O kurcze… nie wyobrażam sobie tego co musisz teraz czuc- mam swojego zwierzaka i kocham go ponad życie!
Bardzo Ci wspólczuje! Bardzo!!

Trzymaj sie kochana !!

Remedy
Gość

O kurcze bardzo Ci współczuję Aniu.. Ludzie teraz nie szanują niczego nawet życia zwierząt i ludzi co jest przerażające.. Ja za niedługo też będę opłakiwać jednego ze swoich szczurasów, bo widzę, że powoli nadchodzi jej koniec 🙁 Nie wiadomo co gorsze nagła śmierć zwierzaka czy patrzenie jak powolutku z dnia na dzień uchodzi z niego życie. Ale najważniejsze jest to, że zwierzaki dają nam wiele niezapomnianych chwil i że każdy z nich uczy nas czegoś, przede wszystkim tego żeby być wrażliwym na innych.

Ania
Gość

współczuję 🙁 sama miałam już koty, które ginęły przez kretynów i wiem co to za uczucie 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Popłakałam się. Aniu, dlaczego nie wpuściłaś go do domu?…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wpuściła bo nie przyszedł. Bo już nie mógł 🙁 A Ania czekała…

Nadine
Gość

O mój Boże! 🙁 Aniu! :'(

Seanaith
Gość

Tak mi przykro. Najgorzej, jak sie przyzwyczaimy do obecnosci takiego malego zwierzatka,ktore na nas polega, jak je pokochamy a ktos nam je brutalnie i BEZMYŚLNIE zabierze… 🙁 Tego idiote to bym za jaja powiesila za to 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

15 lipca pochowałam moją kochaną Zuzię, która była ze mną 12 lat. Udusiła się na moich rękach, z winy weterynarza, który nie rozpoznał pękniętej przepony. Do tej pory wydaje mi się, że w nocy przychodzi ze mną spać, mruczy i się ociera, chociaż nie ma Jej już tak długo. Do tej pory po wejściu do domu wydaje mi się, że zaraz przybiegnie się przywitać, dalej wyję jak tylko o Niej pomyślę, nawet teraz. Życzyć mogę tylko jednego – wytrwałości.

Angel - Kosmetyki bez tajemnic
Gość

🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o-rety! strasznie współczuję, bo wiem, w jaką panikę wpadam, kiedy mój nie wraca do domu na czas… przykro mi bardzo, trzymaj się ciepło!:*

Szuszi
Gość

mój kotek też kiedyś wyszedł na noc i nie wrócił. nie mam pojęcia, co się z nim stało, bo mimo że mój tata go szukał (ja miałam wtedy jakieś 8 lat), to nie znalazł. to był bardzo słodki kociak, dostałam go na 5 urodziny w takim pięknym pudełku – od przyjaciółki mamy, która miała gdzieś to, że moja mama nie chce zwierząt w domu 🙂 i wszyscy go polubili.
współczuję Ci Aniu. Kiko miał naprawdę BARDZO szczęśliwe życie dzięki Tobie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

serdecznie ci współczuję 🙁 sama mam kota i nie wyobrażam sobie że mogłoby mu się cokolwiek stać. jak sobie wyobrażam całą sytuację i gdyby to miałby być mój kot to gdybym takiego gnojka znalazła który to zrobił, udusiłabym własnymi rękami. dobrze, że nie zdążył Kiko cierpieć – na pewno jest teraz obok Ciebie 🙂 podobno zwierzęta nie mają duszy, a ja jednak wierzę, że tą duszę mają i nawet po śmierci szwędają się gdzieś po naszym domu i są blisko Nas 🙂
pozdrawiam cieplutko 🙂
Klaudia

strī-linga
Gość

Strasznie mi przykro, wiem jak to jest stracić przyjaciela.
Puszczanie zwierząt, żeby biegały swobodnie po ulicy jest jednak niebezpieczne i po raz kolejny w tragiczny sposób okazuje się, że to bardzo zły pomysł.

Kokodylek
Gość

Ciężko pogodzić się ze śmiercią zwierzaka nawet ze starości, a co dopiero przez głupotę ludzką… Mam nadzieję, że powiedzenie, że czas leczy rany sprawdzi się u Ciebie…

Julia W.
Gość

Moi rodzice mówili "żadnych zwierząt", a potem tata wziął 2 kotki, żeby "łowiły myszy". Miałam niedługo wyjeżdżać na studia (był wtedy lipiec), więc obiecałam sobie, że się nie przywiążę. Nie udało się, siedziałam z kotkami zwykle godzinę dziennie, zanim zaczęły wychodzić na dwór same, siedziałam z nimi w małym domku na podwórku, potem wyprowadzałam je na smyczy, a kiedy puściłam je wolno… jedna koteczka chodziła za mną, a druga zwykle za nią… Ta pierwsza koteczka była moją ukochaną. Chodziła nie tylko za mną, ale za każdym, kto wydał jej się miły. Potrafiła odprowadzić sąsiadkę na przystanek autobusowy 300m dalej, a… Czytaj więcej »

tuitu
Gość

Znam to…Pamiętam ja musiałam znosić z brzegu drogi mojego kochanego Grubego. ;( Był cały sztywny,a jeszcze wieczorem leżał ze mną na łóżku,kiedy czytałam książkę. Okropne uczucie.
3-maj się! <3

Sylwia C
Gość

jejku współczuję 🙁 moja koleżanka ma takiego pecha, że co dostanie kota, to zaraz on ginie. Natomiast ja raz jechałam z rodzicami samochodem i taki mały york nam wbiegł pod koła.. Tata nawet nie zdążył zahamować. Pod same koło wbiegł. To było straszne jak samochód podskoczył, kiedy go przejechaliśmy 🙁 ale niestety tak to jest, albo zwierzęta same wchodzą pod koła, albo jakiś wariat nie patrzy jak jedzie.

Elizabeth
Gość

To przykre i współczuję, nie będę broniła sprawcy ale wiem z doświadczenia, że wiele kotów jeśli coś im dolega to pragnie "odejść" od właściciela. Kot mojej babci posmutniał przez ostatnie 2 dni, zawsze rozglądał się pięć razy zanim przeszedł przez ulicę pewnego dnia jednak, moja ciocia widziała jak stał i czekał chodź jezdnia była pusta i wszedł prosto pod koła. To straszne ale koty czasami tak robią, wolą odejść z dala od właściciela więc nie wieszajmy psów na kierowcy bo nie wiemy czy byla to jego wina.

dzolls
Gość

Boję się myśleć, jak już mojego staruszka (nota bene Felka) zabraknie. Nie wyobrażam sobie tego, pamiętam, jak zaginął na 3 dni, to było straszne, mimo iż był u nas wtedy względnie krótko. Dlatego przytulam Cię teraz mocno (wirtualnie) i nie mówię nic, bo wszystko będzie nie dość dobre. 🙁

Hayna
Gość

Współczuję. To takie okropne… ;-(

Barbra
Gość

O jejku..tak mi przykro. Trzymaj się i myśl że kotuś jest w kocim niebie…

neko
Gość
neko

Nie rozumiem ludzi, którzy wypuszczają koty na zewnątrz same sobie, a później się dziwią, że samochód je przejechał, czy pies zagryzł. Z psem wychodzi się na smyczy, a gdy się go spuszcza, to jest cały czas pod okiem właściciela, najczęściej w terenie oddalonym od samochodów. A kot to już może latać sam wszędzie?Moja siostra ma 3 koty, wszystkie wykastrowane, żaden z nich nie wychodzi. Mają w domu 2 kuwety, nic nie śmierdzi, a kotki nie cierpią, że nie mogą wychodzić na dwór. Od małego siedzą w domu i nawet nie znają świata na zewnątrz, więc nie mają za czym tęsknić.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Strata ukochanego zwierzątka jest straszna , też to przeżywałam i można powiedzieć że nadal przeżywam . Od prawie roku nie mam psa , pewnego dnia po prostu zniknęła i nigdy więcej jej nie widziałam nawet nie wiem czy jeszcze żyje .
Współczuję z powodu starty ; )

Gatta
Gość

Jest mi bardzo przykro i ogromnie Ci współczuję. Mam nadzieję, że ból zastąpią piękne wspomnienia…

neko
Gość
neko

Jeżeli się czegoś nie pozna, nie tęskni się. Kot, który wychował się w domu, nie ma świadomości, że jest jakiś inny świat poza domem. Znajduje rozrywki w nim i jestem pewna, że nie czuje się źle, bo nie zna innej perspektywy. Ma za to zawsze ciepło, pełną miskę, kogoś, kto podrapie za uszkiem. Mówisz o wychowywaniu dzieci, faktycznie, co sądzisz o sytuacji, kiedy rodzic wypuszcza samopas swoje dajmy na to kilkuletnie dziecko, bo ono chciało wyjść na dwór? No chciało, nie będę ograniczać. Oj tam, ulice mało ruchliwe, a dziecko mądre, ma już kilka lat i się rozgląda zawsze, to… Czytaj więcej »

kalejdoskop Agaty
Gość

Bardzo mi przykro z powodu Twojego kociaka 🙁 Zapłakałabym się chyba, gdyby coś się stało moim szkrabom. Trzymaj się!

Summer
Gość

Bardzo mi przykro, uwierz mi, wiem co czujesz:( Ja w październiku straciłam swoją ukochaną kotkę, którą ktoś otruł tylko dlatego, że kręciła się przy gołębniku… To było straszne uczucie widzieć, jak Misia się męczyła;( Weterynarz nie mógł nic pomóc ;( Ludzie są okropni. Nie wiem czy to dla Ciebie będzie pocieszeniem, ale Twój kotek krótko cierpiał.

NatkaPocket
Gość

Bardzo mi przykro i Ci współczuję 🙁
Trzymaj się mocno!

Querida
Gość

Okropne uczucie, wyrazy współczucia! 🙁 Strata kota to jak strata dobrego przyjaciela, który zawsze był przy Tobie, dzielił się całym sobą. Wtedy nie patrzy się już na wady, na jego zazdrość, czasami złośliwość czy ten specyficzny koci narcyzm, zostaje tylko okropnie niezaspokojone pragnienie poczucia jeszcze raz jego ciepła, dotknięcia miękkiego futerka, usłyszenia chrobotu zabawy czy półsennego mruczenia. 🙁

Peggy Brown
Gość

marquisdered
Gość

Wielu osobom wydaje się, że to tylko zwierzę… Ja gdy straciłam zaraz po maturze ukochanego psiaka i to przez nieuwagę osób najbliższych, całe 4 miesiące wakacji gdzieś mi się to tłukło w głowie a nawet w nowym mieszkaniu parę razy Detox mi się przyśnił… Zwierzęta właśnie uczą nas tego, że życie powinno być radością, przez co takie pożegnania są szczególnie bolesne… Nie mamy w tym przypadku żadnych złych wspomnień! Trzymaj się, kochana!!!

makapaka
Gość

Tulę Cię cieplutko :* 🙁

natalia5299
Gość

Bardzo mi przykro.Ja też straciłam zwierzaka świnke morka.2 dnia jak wzielizmy ze zchroniska 8 mc husky-iego ,moj tata wyszedl z nim na zspacer a jak puscilam swinke po ogrudku ,zawsze chodziła i zajadała trawke ,az tu nagle, mój hyski wrócił ze spaceru , podbiegł i złapał w pół Maxa,nawet mój tata i dziadek nie był w stanie otworzyc jego pyska.Max umarł nawet nie zdążyliśmy jechać z nim do weterynarza , chociaż aby go uśpić. Następnego dnia hysky-iego oddaliśmy akurat pracownik schroniska ma 20 ha i go wziął , a ja wzięłam 3 mc kundelka którego ktoś wyrzucił na drogę. Dlatego… Czytaj więcej »

Patti
Gość

Bardzo mi przykro Ani… Zazwyczaj bardziej przejmuję się jak krzywda dzieje się zwierzętom niż ludziom. Czytając ten post poleciała mi łza po policzku… Z ludźmi, którzy krzywdzą zwierzęta zrobiłabym to samo z nimi co oni robią ze zwierzętami… Przecież to takie drobniutkie kotki, nikomu nic nie winne. Jak słyszę w wiadomościach, że jakiś idiota przyczepił psa do samochodu i wdusił gaz a pies zdechł z przemęczenia i w ogromnych męczarniach to dokładnie to samo zrobiłabym z tym człowiekiem… A on dostaje trzy lata w zawieszeniu. Osobiście nie mam kota, ale bardzo lubię te zwierzęta. Za to mam psa, małą, białą… Czytaj więcej »