Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Ogarnąć chaos

  Jestem jedną z tych osób, które w piórniku “z gumkami” na różne przybory zawsze miały wszystko luzem. Jedną z tych osób, które otwierając szafę biodrem i wolną ręką powstrzymują napór lawiny ubrań. I jedną z tych osób, u których zdarza się, że nie widać podłogi.

Ostatnio czułam się tak fatalnie, że rano wsuwałam na tyłek jedne z leżących na podłodze jeansów, jakiś długi gruby sweter i strasznie brudne adidasy, bo chodziłam błotnistymi skrótami. Gdyby nie milion rzeczy jakie musiałam załatwić w tym tygodniu, to najchętniej cały bym przespała. Fizycznie czuję, że potrzebuję teraz naprawdę dużo snu.

  Totalna dezorganizacja mojej doby sprawiła, że znalazłam się w miejscu, w którym moje ciało dyktuje mi co mam robić. Nie cierpię tego. Potrzebowałam wstrząsu. Kiedy dzisiaj przy codziennym odkrztuszaniu pojawiła się krew wpadłam w taką panikę, że się popłakałam. Ile tych niepokojących objawów?!


*** 

Chaos z każdej możliwej strony. Skoro poprzednie strategie radzenia sobie z sytuacją pod nazwą “oskrzela” okazały się nieskuteczne, pora je wymienić.


Dieta : słyszałam od lekarzy już tyle wykluczających się pomysłów… od diety wysokoenergetycznej (kiedy byłam badana pod kątem muko), przez wprowadzanie do wszystkich dań ostrych przypraw aż do wysokobiałkowych koktajli.
Od dzisiaj jem to, co lubię i na co mam ochotę. W moim przypadku jeszcze żaden z lekarskich pomysłów się nie sprawdził. Nie przeczę, dieta jest pewnie ważna, ale sama mnie nie wyleczy. Dzisiaj jadłam pysznego szczupaka i to był dobry pomysł. Jedzenie ma być dla mnie przyjemnością 🙂 Będę jeść to, co podpowiada mi intuicja.

To zdjęcie zrobiła mi znienacka koleżanka, jest bardzo niefortunne, bo normalnie moje oczy nie znajdują się w takiej pozycji 😀 Czekolada po lewej jest moją nową-ulubioną. Do kupienia  w rossmanach za ok. 4 zł 



Bałagan : Mam wielki syf. Lubię chaos, ale nie totalny. Nie chcę mieć bałaganu, więc muszę się pozbyć wszystkich czynników chaosotwórczych. Jutro z rana w ramach workoutu ruszam do Lidla po worki na śmieci i zrobię kilka rundek do kontenera PCK. Zrobię wielkie sprzątanie – pozbędę się ubrań które : są brzydkie, źle leżą, są za duże, już mi się nie podobają. Posegreguję książki i przygotuję część do puszczenia w świat. Po co mi historia filozofii w trzech tomach? I te wszystkie książki które przeczytałam raz? Ich funkcją nie jest ładne wyglądanie na półce. Notatki – pora je posortować. To samo dotyczy wszystkich wyników badań i skierowań do lekarzy.
Pora też przypomnieć sobie różne tanie sposoby na organizację przestrzeni



Planeta JA. 
Pisałam ostatnio o failu jakim był nieudany tydzień egoizmu. Tylko co z tego, skoro dokładnie tego samego dnia zrezygnowałam z zakupu czegoś na czym mi zależało i kupiłam młodszej siostrze bluzkę z podobiznami słitaśnych pseudomuzyków z łandajrekszyn?

 Od tej pory zmieniam kierunek z od siebie  nad do siebie. 
Miałam w planach kupienie sobie perfum, ale właśnie okazało się, że wygrałam flakon w konkursie u Zzielonej 🙂
Pora na przegląd butów – wymianę fleczków jeśli jest taka potrzeba, schowanie bardziej letnich par do szafki. Wyciągnięcie z piwnicy sukienek i spódniczek, pranie, prasowanie i oczywiście noszenie. Kiedyś lubiłam je nosić, potem sobie ubzdurałam, że wszystko musi mieć kieszeń. Co za nonsens 😀
Kosmetyki – może jednak czas zacząć się malować? Przy moich 33-4 stoniach Celsjusza i tak w chłodne dni muszę nałożyć na twarz przynajmniej krem babydream Wind-und-Wetter, więc kilka minut paćkania więcej nie zaszkodzi. 

Zaczął się grudzień, pora na aktualizację włosów, które szczerze mówiąc – wołają o pomstę do nieba. Wiadomo, włosy i paznokcie są ostatnie w kolejce przy rozdawaniu witamin i minerałów przez organizm, a z tymi u mnie krucho.


Chcę zmienić kolor włosów. Lubię swoje naturalne, ale potrzebuję symbolicznej zmiany.
Chodzą mi głowie rudości i czerwienie, ale one pięknie podkreślą tylko mój czerwony nos i przekrwione oczy. Może pora na powtórkę z dzikiej śliwy? Macie inne pomysły?


Książki – częściej ruszam tyłek do biblioteki, odkrywam nieznanych mi autorów i inne gatunki. Oglądam dla frajdy filmy.

tumblr

Znajomi, życie towarzyskie i osobiste – dzisiaj miałam po praktykach zobaczyć się z koleżanką której dawno nie widziałam a wieczorem bawić się na andrzejkowej domówce. Na praktyki ledwo dotarłam (w dodatku mocno spóźniona), zamiast spotkać się z koleżanką załatwiałam masę papierkowej roboty i odstałam mnóstwo czasu w kolejce (dlaczego w urzędach i innych instytucjach nie da się nic załatwić za jednym zamachem?!). Po powrocie do domu, zjedzeniu pysznego szczupaka i odkaszlnięciu kolejnej porcji krwi stwierdziłam, że przyda mi się godzinny reset w postaci drzemki. Położyłam się po piątej, wstałam przed 22… Oczywiście rozładował mi się telefon (a więc i budzik). Ale cóż, widocznie potrzebowałam bardziej snu niż domówki.
 W każdym razie – o ile nie będę zdychać z bólu, nie opuszczam już fajnych akcji. Life’s to short!
Ponadto : wracają : zimne prysznice, wczesne wstawanie, szorowanie na sucho i regularne  ćwiczenia


Wszystko co opisałam jest pewnie normalne dla większości ludzi, ale z moim stanem to będzie spory wysiłek. Nowy miesiąc-nowa kartka liczę, że po 2-3 tygodniach takiego zmuszania się do uporządkowanego trybu życia organizm sam się przestawi bo nie będzie miał wyboru…:)

Uściski, Ania

33
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeLenabogumalawredota Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
fellogen
Gość

Życzę powodzenia ;*

maxcom
Gość

masz wielkie plany. Ja mam ten luksus ze dom mamy jest moja szafa na zapas i tam wyworze sezonówki. Bo inaczej tez miałabym problem. I maz mnie strasznie pilnuje zebym nie balaganila

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rownież życzę powodzenia :*. Jestem na tym samym etapie co ty, walczę z chorobą, też nikt nie wie, co mi jest i próbuje wprowadzić jakies zmiany w swoim życiu. Co do koloru włosów – może blond? Sama nad nim myśle, wydaje mi się (a w zasadzie jestem pewna, wszyscy to mówią), że przy blond włosach twarz wyglada młodo i promiennie – zamierzam w ten sposób trochę zatuszować swoją bladą, szarą cerę. Pomyśl o tym :). Pozdrawiam, Olga

hattu
Gość

trzymam kciuki – powodzenia! 🙂 a jeśli szukasz pomysłów na opanowanie chaosu wokół, warto zajrzeć na kanał Alejandry http://www.youtube.com/user/HomeOrganizing?feature=g-all 🙂

Remedy
Gość

Kurde aż mnie zaczyna wpieniać to, że żaden lekarz jeszcze Ci nie pomógł! No to woła o pomste do nieba po prostu! Co do diety to masz racje. Wiadomo nie rzucaj się na tzw 'byle co', ale jak tam zjesz sobie czekoladę czy coś innego co bardzo lubisz to świat się nie skończy. Bo jedzenie bez przyjemności jedzenia to.. nie jedzenie 😀 Tak więc zrób tak jak piszesz niech intuicja Ci powie co będzie dla Ciebie dobre! Jeśli chodzi o pokój to biuro mam wiecznie zagracone, w szafkach zwykle wszystko upchnięte, za to 'na wierzchu' wszystko ładnie uporządkowane 😀 Powiem… Czytaj więcej »

Anna Maciąg
Gość

fajny plan, powodzenia 🙂

strī-linga
Gość

Idźmy do przodu. U mnie tyle zmian, że różne rzeczy się dzieją, ale tak naprawdę to trochę dzieją się, bo muszą, a ja powinnam być bardziej aktywna. Zdrowie mi się spieprzyło, wkurza mnie to bardzo i mam ochotę zasnąć i obudzić się nie wiem kiedy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale trafiłaś z postem! Rano wstałam, nadepnęłam bosą stopą na ładowarkę do telefonu i stwierdziłam, że ta sobota jest idealnym dniem na ogarnięcie tego, co zaniedbałam przez ostatnie tygodnie, z moim pokojem na czele 🙂
Życzę Ci więc Aniu powodzenia, wytrwałości, a później satysfakcji z efektu. No i tradycyjnie już zdrowia. Może pora kolejny raz zmienić lekarza? Ale myślę, że z jedzeniem tego, co Ci sprawia przyjemność masz rację. Dieta narzucona jest zwykle frustrująca i ograniczająca. A już zwłaszcza wtedy, gdy nie widać efektu. Smacznego 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

kurde jesteś moją muzą…

a i co jak co z tą miną wyglądasz ślicznie:)

Słonecznik
Gość

Powodzenia 🙂

Ja kupiłam sobie książkę "Jak uporządkować życie w 7 dni" czy coś w ten deseń, ktoś ją u ciebie polecał. Przeczytałam jeden rozdział, bo potem pożyczyłam koleżance, ale po jednym rozdziale stwierdzam, że książka jest świetna i nie żałuję kupna 🙂

Nadine
Gość

Jak już znajdziesz jakiś sprawdzony przepis na ten chaos, to daj znać, okay?
:*

itsatram
Gość
itsatram

Ostatnio coś złego wisi w powietrzu. Też najchętniej przespałabym cały dzień, bo kiedy jestem niewyspana, staję się drażliwa na wszystko, a przez to obrywa się wszystkim w koło. Nie lubię takich dni :<

Słomka
Gość

Aniu, trzymam kciuki i wysyłam Ci pozytywną energię!

BogusiaM
Gość

powodzenia:*

malawredota
Gość

o matko, co za czekolada, aż ślinka leci! ;d

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To raczej nie film dla frajdy, ale obejrzyj sobie "Mieszkańcy ziemi" (Earthlings 2005).

Tu jest na youtubie: http://www.youtube.com/watch?v=gLJJGL65aEQ&feature=youtu.be

To moja ostatnia wizyta tutaj (blog skręcił w dziwną stronę, która mnie odrzuca). Mam nadzieję, że wrócisz w końcu do zdrowia. I powodzenia z pedagogiką 😉

Mona

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Również trzymam kciuki;) Dla mnie też grudzień będzie miesiącem porządków w życiu:) Pozdrawiam i ściskam ciepło!

bogu
Gość

Blond jest ciężki do utrzymania dla kogoś z ciemnymi włosami (odrosty :c) i straaaaasznie niszczy włosy. Moja koleżanka pluje sobie w brodę za to, że im to zrobiła. Ale może zdecydujesz się na jakiś szalony, niecodzienny kolor? Trzymają się krótko, ale poprawiają humor i generalnie jakoś tak zmieniają podejście do życia 🙂

Lena
Gość

'Historia filozofii', trzy grube, granatowe tomy – wciągająca lektura! 😀 Mnie taki lęk przed chaosem dopadł we wrześniu i wyczyściłam wszystko: posegregowałam ubrania, gruntownie posprzątałam biurko i pierwszy raz bez zbędnych sentymentów, mówiąc w prost, wywalałam wszystko jak leci. Odkryłam, że mając o mniej więcej 3/4 mniej rzeczy trudno jest znów zrobić taki bałagan 🙂 No ale niestety jakiś tam bałagan powrócił, teraz muszę znaleźć sposób by skutecznie z nim walczyć nie pozbywając się wszystkiego z pokoju i z życia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oj ja też nie raz już ogarniałam ;p i zawsze jest to jakis krok do przodu. Nawet jeśli nie uda Ci się ogarnąć wszystkiego to zrobić "coś" i to też jest całkiem ok 😉

Previous
ROZWOJOWY CZWARTEK : wady
Ogarnąć chaos