Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Najdziwniejszy sen…

Salvador Dali, Galathea Of TheSpheres

  Uwielbiam kłaść się spać z jakimś pytaniem w głowie. Często po prostu rano budzę się z odpowiedzią.To wygodne i efektywne, ale czasami bardzo dziwne… 🙂 
We wpisie o moim nowym podejściu do zdrowia zobowiązałam się do porannego meldowania się na fejsie. To fajny motyw, bo trzymam jakąś wewnętrzną samodyscyplinę. Szło gładko, ale wczoraj miałam kryzys.
Zacytuję samą siebie :

obudziłam się 4:46, rześka i wypoczęta. Zerknęłam na zegarek w komórce i stwierdziłam, że pośpię jeszcze do 5:30. Wstałam o 9:50. Z poczuciem zmarnowanego poranka, niewiarygodnie zmęczona. Na dodatek miałam najdziwniejszy sen w życiu. Było w nim wszystko, od psychopaty który robił sobie po mojej śmierci kiełbasy używając moich jelit jako flaków po Nicki Minaj. wtf?!


 To był najdziwniejszy ze wszystkich moich snów. A moje sny są często popaprane!

Fabuła trwała chyba ze cztery godziny a wątki całkowicie się zmieniały. Szłam przez jakieś boisko które zamieniło się w ocean, potem działy się zupełnie niepowiązane rzeczy a jak wróciłam na to boisko, to leżało tam moje ciało, ale rozebrane na części pierwsze. Długi zakręcający wąż tworzyły moje jelita, nerki, żołądek, serce, kości wszystko starannie poukładane.
 Potem moja głowa rozpadła się milion kawałków a każda myśl poleciała do innej gwiazdy. 
Znowu jakieś popaprane rzeczy, nagle obserwuję premierę najnowszego teledysku Nicki Minaj (wgl. jej nie słucham) na premierze jest tylko ona i jakaś jej koleżanka która wygląda na jej klona. Premiera odbywa się w jakiejś starej sali kinowej, nagle wszystkie fotele się składają i sala się rozpływa, znowu bardzo dziwne rzeczy, wracam na boisko a tam jakiś facet wybiera sobie  z tych wszystkich rozłożonych organów moje jelita i zaczyna robić kiełbasy, wykorzystując jelita jako flaki…
Sen skończył się tak, że, nagle spojrzałam w niebo i wszystkie gwiazdy zaczęły się przesuwać i mieszać, zupełnie jak w zabawie z kubkami, kiedy musisz zgadnąć pod którym znajduje się mały kamyk. Część gwiazd spadła, część się rozpłynęła, kilka doszło, niebo się całkiem pozmieniało i wtedy się obudziłam.


Nie chcę opowiadać całej fabuły, bo była maksymalnie dziwna no i pojawiło się w niej kilka zrozumiałych dla mnie wątków prywatnych… 



Nie wiem jak to możliwe, ale ten sen poukładał mi wszystkie nieuporządkowane myśli! 

 Po przebudzeniu musiałam zapisać sobie co czuję, bo czułam wiele nieznanych mi wcześniej rzeczy.


Pierwsza myśl brzmiała : to ma sens! Od wczoraj postrzegam swoją chorobę jako coś, co MA SENS. Pogorszenie stanu zdrowia jako wstrząs który był mi potrzebny… absolutnie wyzbyłam się poczucia rozczarowania światem/zdrowiem/życiem/bogiem/losem (niepotrzebne skreślić), przestałam odczuwać w jakimkolwiek stopniu poczcie krzywdy jaka mnie spotkała, że inni są zdrowi a ja jestem ograniczona i bla bla bla. 



Po drugie : odczułam silną potrzebę poszperania w starych dokumentach. Wyciągnęłam z piwnicy wielkie pudło i tadaaam, w książeczce-albumie o pierwszym roku mojego życia, oprócz uroczego odcisku stópki, daty pojawienia się pierwszego ząbka itp. dowiedziałam się, że urodziłam się o 4:40… To jest godzina, o której od lat budzę się po ataku duszącego kaszlu. Nawet o tym kiedyś wspominałam. Nie wiem jaki to ma związek, czy mój organizm jakoś sobie ten moment zapamiętał, nie mam pojęcia. Ta godzina zmienia się tylko przez jakiś tydzień tuż po przestawieniu czas z zimowego na letni i odwrotnie. 

Dzisiaj kaszel o 4:40 mnie nie obudził!


Nie ogarniam tego snu, ale całkowicie wyzwolił mnie z destrukcyjnych schematów myślowych.

Do tej pory na mojej własnej skali, choroba plasowała się gdzieś na dole, teraz zmieniłam punkt orientacji i z dnia na dzień zaczęłam postrzegać chorobą jako brak zdrowia, nie  jako coś poniżej czerwonej kreski, tylko jako czerwoną kreskę.
Ta jak ciemność to brak światła, zimno to brak ciepła, a zło to brak dobra, tak pojęcie choroby straciło całkowicie wagę, sprowadziłam je do małego, nic nie znaczącego słowa, nie wartego wypowiadania. Nie czuję się na dnie tej skali, bo całkowity brak zdrowia to śmierć, a jestem zdecydowanie wyżej i pnę się w kierunku zdrowia pełnego.



Takie nazwy jak rozstrzenie oskrzeli, przewlekłe zapalenie płuc, astma, rozedma, niedodma,sarkoidoza,mukowiscydoza i milion innych absolutnie mnie nie obchodzą. Służą tylko nazwaniu jakiejś grupy objawów, ja znam swoje objawy, nie potrzebuję a siłę przypasowywać ich do jakiejś kategorii. Czuję się z tym milion razy lżej!

Wyrzucając ze słownika pojęcie “choroba” nie zadręczam swojego umysłu myślą pod tym tytułem i pozwalam swojemu umysłowi, zgodnie z odwiecznymi prawami fizyki kwantowej skupić się na zdrowieniu.


I jeszcze jedna rzecz która zmieniła się po tym śnie : absolutnie i całkowicie wybaczyłam wszystkim ludziom którzy w jakiś sposób mnie kiedyś skrzywdzili czy zawiedli. Ot tak, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wszystkim, bez wyjątku. Nie mogę nawet znaleźć w głowie osoby, o której nie myślę dobrze! 

Może ten sen nie miał sensu, ale w końcu udało mi się osiągnąć wewnętrzną przemianę na którą tak długo pracowałam! 


Ptak wykluwa się z jajka


Jajkiem jest świat. Kto chce się 


urodzić, musi świat zniszczyć”



urodziłam się na nowo, wczoraj o 4:46





Jaki był Twój najdziwniejszy sen? Zmienił coś w Twoim życiu? Bardzo mnie to ciekawi!

Uściski, Ania

Podziel się

25
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Anne MademoiselleAleksandrowaAnonimowyAniamalujeSłomka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mudi
Gość

Ojej jaki dziwny ten twój sen!
I dziwne że się budzisz o tej 4.40. Ciekawa sprawa.

Ja mam często tak pokręcone sny, że jakbym zaczęła opowiadać… 🙂
Dzisiaj np. śniło mi się że mnie przetrzymywano w jakimś baraku bo miałam jakieś ważne infromacje a nie chciałam ich wyjawić a jednym z tych "złych ludzi" okazał się.. mój chłopak!
Kiedyś śniło mi się że zabiłam go długopisem bo był w nim demon, po czym latałam po całym akademiku (a mieszkam z rodzicami) zabijając wszystkich ludzi.
Mam psychiczne sny 😐

nikt_wielki_ona
Gość

Mnie sny denerwują. Zwyczajnie ich nie lubię. Ale słyszałam kiedyś o programowaniu snów i to mnie interesuje. Chciałabym w przyszłości coś więcej się o tym dowiedzieć.

Ja zwykle nie mam snów, ale jak biorę tabletkę, która pomaga mi usnąć i wycisza moją chorobę, bo ma długotrwałe uwalnianie, to kurcze prawie zawsze albo zawsze, bo może nie pamiętam – mam sen.

nikt_wielki_ona
Gość

Ja kiedyś budziłam się regularnie ok. 3:30 w nocy, bo miałam okres w życiu, bardzo krótki, ale był, że w nocy smsowałam z kimś. I tak mój organizm się do tego przyzwyczaił, że przez ok. 1,5-2 lata regularnie budziłam się co noc o tej porze. Przestałam się tak budzić, gdy zaczęłam brać tabletkę, o której wyżej wspomniałam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przez jakieś 3 lata miałam w życiu taki okres, że budziłam się codziennie o 3.33. Po oglądaniu różnych horrorów byłam przerażona tą zbieżnością liczby 3 ;D na szczęście już mnie to nie dotyczy, dziwne, że akurat po 3 latach… Co do najdziwniejszych snów.. Jeżeli czeka mnie coś stresującego lub bardzo czegoś chcę, ale boję się coś z tym zrobic, bardzo często śnią mi się te sytuacje w optymistycznej i pesymistycznej wersji jedna po drugiej. Budzę się później z dziwnym uczuciem, że w sumie jeśli mi nie wyjdzie, to wizja porażki, jaką widziałam w śnie wcale nie jest taka straszna i… Czytaj więcej »

Silver
Gość

też się budziłam o 3:33, i czasami o 3:30, tak jak ty po przypomnieniu sobie wszystkich horrorów, które oglądała miałam lekki strach 😀

Sorbet
Gość

Ha! Miałam kiedyś sen z koncertem – miał zagrać Behemoth (gwiazda światowej sceny metalowej) i poszłam na niego z koleżanką, a się okazało, że przyszłyśmy na ruski bazar, a zespół grał w jednym z baraków. To było takie śmieszne 🙂

Kiedyś tłumaczyłam sobie sny. Jeden oznaczał (tak przeczytałam), że odzyskam jakąś strasznie ważną dla mnie rzecz. Dwa dni później koleżanka oddała mi płytę CD z jakimiś nieistotnymi plikami ^^ Bez sensu …

Berciuch
Gość

Co do Twojego budzenia – kiedyś czytałam o tym, że człowiek jest najaktywniejszy o tej godzinie, o której się urodził 🙂 Ale to była jakaś ciekawostka z kalendarza, więc nawet nie jestem w stanie przytoczyć Ci źródła 🙂

Dawno temu śniło mi się, że byłam na koncercie Tokio Hotel, na którym było koło 5 osób, po czym nagle Bill zszedł do mnie ze sceny, po czym zaczął zawijać mnie w dywan… 😀

Poza tym, do dziś został mi problem lunatykowania. To są dopiero jaja… szczególnie, że nie wiem, co mi się śniło, ale za to potem dowiaduję się, jak rozrabiałam 😀

Sea Naith
Gość

Moje sny są również bardzo nieskładne i dziwne. Przeważnie uciekam w nich. Uciekam schodami, uciekam polami, uciekam przez pustynię, uciekam rurami kanalizacyjnymi (TAK, RURAMI WC, nie wiem jakim cudem się przez nie przeciskam bez tlenu). Czasami mnie ktoś goni,czasami mam przeczucie, że stanie się coś złego. Zdarza się,że mam brutalne sny, lub smutne sny. Powtarzają się również u mnie sny o tym, że jakieś zwierzę mnie gryzie do krwi w rękę, czy nogę. Generalnie sny mi się powtarzają, lub mają w sobie jeden schemat. Czasami sama się zastanawiam, czy ja po prostu mam tak chory łeb, czy po prostu mózg… Czytaj więcej »

Kokodylek
Gość

Bardzo mnie ucieszył ten post. Skoro skupisz się teraz na zdrowieniu, to może być tylko coraz lepiej. A jeżeli będą potknięcia, to na pewno lepiej sobie z nimi poradzisz 🙂

Lena
Gość

A to ja myślałam, że mam dziwne sny! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

MUDI- w moim śnie wbiłam długopis w gałkę oczną kolesia siedzącego na przystanku bo mi się wydał podejrzany. Sny na ogół mam bardzo psychopatyczne i sama się ich boję po przebudzeniu. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam przyjemny sen. Ale tych strasznych też mam mało.

Peggy Brown
Gość

sny są bardzo ciekawą rzeczą. takie porozumiewanie się z własnym "ja". jest wiele rzeczy tkwiących sobie w naszej podświadomości i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, nie staramy się tego odkrywać. wystarczy nauczyć się interpretować ten język, bo nasza podświadomość nie przedstawi się i nie powie nam problemu jasno i zrozumiale. co do dziwnych snów, pamiętam kilka. a najbardziej śmierc bliskiej osoby. dzielił się na 3 cześci- poranek; rześki, letni, czułam ciepłe i pachnące powietrze, widziałam firanę tańczącą na oknie w przeciągu, przygotowywałam się do czegoś. kiedy usiadłam, żeby odpocząć, w odbiciu ekranu telewizora zobaczyłam, że obok siedzi moja… Czytaj więcej »

Peggy Brown
Gość

zastanawiam się, czy z takich niepozornych snów możemy mniej więcej wyczytać wszystko, co siedzi w naszej podświadomości. może są to jakieś dziwne aktualizacje- informacje, przebłyski, które powinny pomóc nam dokonywać wyborów i ostrzegać przed błędami, pokazując stan naszego wnętrza? co do twojego snu- myślę, że im bardziej pogmatwany i nielogiczny sen, tym więcej informacji zostało ci przekazane, tylko w takiej ilości stworzyły mieszankę wybuchową, odbiegającą od norm rzeczywistości, być może żeby "zaoszczędzić" czas, dokładny przekaz twoja podświadomość zastąpiła symboliką i tylko ty jesteś w stanie go zinterpretować. ale z drugiej strony, czym są "normy rzeczywistości"? zazwyczaj wypieramy pewne rzeczy i… Czytaj więcej »

Słomka
Gość

Coś jest w powietrzu albo w żarciu, bo dziś też miałam bardzo dziwny, niepokojący sen. Wiem, że chciałam, żeby się skończył, ale chciałam, żeby się skończył tak konkretnie, z jakąś konkluzją. Niestety. Nie lubię, jak mi się sny urywają w połowie. To gorzej niż serial przerwany w środku najciekawszej akcji, bo wiem, że dalszego ciągu już nie będzie. Sama muszę go sobie dośpiewać.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a mi się wczoraj śniło, że rozmawiałam po hiszpańsku. Zapamiętałam nawet kilka słówek i jak po przebudzeniu je sprawdziłam – znaczyły dokładnie to samo co we śnie. A z językiem hiszpańskim nie mam żadnej styczności…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Miałam kiedyś wyjątkowo dziwny sen, w dodatku bardzo dobrze go po przebudzeniu pamiętałam. Byłam wróżką/ wiedźmą i musiałam ukryć jakieś słodycze przed szatanem którym był sporych rozmiarów facet w długich włosach. Przeszkadzała mi w tym jakaś inna wiedźma. Miałam poczucie, że ode mnie zależą losy świata, ale się nie bałam. Tego samego dnia po przebudzeniu ojciec mojego synka, a mój były, jednak nadal bardzo bliski człowiek miał poważny wypadek, przez 3 tygodnie walczył o życie na OIOMie. Wyszedł z tego chociaż jeszcze nie odzyskał całkowitej sprawności. Wypadek uznałam za znak, żebyśmy się ogarnęli i do siebie wrócili. Tak się jednak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mi kilka lat temu kiedy babcia była w szpitalu śniło mi się, że pójde na pogrzeb. Jak sie okazało rano babcia zmarła w nocy.
W tym roku przed wszystkimi świętymi miałam podobny sen-po kilku dniach okazało się że zmarła nagle moja ciotka.
Z takich pozytywnych to śniła mi sie ciąża-po kilku dniach spotkałam kuzynke która pochwaliła mi się że spodziewa się maleństwa 🙂

Aleksandrowa
Gość

mi też właśnie kilka razy ciąża, ale to ja w niej bylam 😉

a co do pogrzebu, to mojej przyjaciółce śniła się babcia dzień przed śmiercią i miała wypowiedzieć do niej słowa: Ty już wiesz" normalnie ciarki 🙁 w życiu nie chciałabym wyśnić sobie czyjejś śmierci

Aleksandrowa
Gość

mój budzik to kociak = codziennie odczuwa silną potrzebę o 3.30 przejść się po mojej głowie, nogach i plecach jak śpię 🙁

mam dziwne sny tylko fazami ;o raz potrafię mieć przez 2 tygodnie codziennie dziwny sen a potem przez miesiąc niestety nic 🙁 ostatnio śniła mi się kilka razy ciążka, ognisko w lesie i to, że ktoś amputował mi nogi ;o niestety nie mam żadnych miłych i fajnych snów ale chociaż coś się w nich dzieje ^^

Anne Mademoiselle
Gość

Miałam pełno dziwnych snów w swoim życiu. Niektóre zaczynają się jednej nocy, a kończą innej. Niektóre powtarzają się co kilka lat. Zdarzają się też sny prorocze 🙂 Ostatnio śniło mi się, że jechałam przez las na rowerze i byłam świadkiem morderstwa. Ktoś pakował trumnę do samochodu… I oczywiście później mnie też chciał zlikwidować, bo dowiedział się, że o wszystkim wiem. Jakby tego było mało, mój narzeczony był świadkiem koronnym. Jeden wielki kryminał. Obudziłam się oczywiście o 3 w nocy zlana potem.