Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Najdziwniejszy sen…

Salvador Dali, Galathea Of TheSpheres

  Uwielbiam kłaść się spać z jakimś pytaniem w głowie. Często po prostu rano budzę się z odpowiedzią.To wygodne i efektywne, ale czasami bardzo dziwne… 🙂 
We wpisie o moim nowym podejściu do zdrowia zobowiązałam się do porannego meldowania się na fejsie. To fajny motyw, bo trzymam jakąś wewnętrzną samodyscyplinę. Szło gładko, ale wczoraj miałam kryzys.
Zacytuję samą siebie :

obudziłam się 4:46, rześka i wypoczęta. Zerknęłam na zegarek w komórce i stwierdziłam, że pośpię jeszcze do 5:30. Wstałam o 9:50. Z poczuciem zmarnowanego poranka, niewiarygodnie zmęczona. Na dodatek miałam najdziwniejszy sen w życiu. Było w nim wszystko, od psychopaty który robił sobie po mojej śmierci kiełbasy używając moich jelit jako flaków po Nicki Minaj. wtf?!


 To był najdziwniejszy ze wszystkich moich snów. A moje sny są często popaprane!

Fabuła trwała chyba ze cztery godziny a wątki całkowicie się zmieniały. Szłam przez jakieś boisko które zamieniło się w ocean, potem działy się zupełnie niepowiązane rzeczy a jak wróciłam na to boisko, to leżało tam moje ciało, ale rozebrane na części pierwsze. Długi zakręcający wąż tworzyły moje jelita, nerki, żołądek, serce, kości wszystko starannie poukładane.
 Potem moja głowa rozpadła się milion kawałków a każda myśl poleciała do innej gwiazdy. 
Znowu jakieś popaprane rzeczy, nagle obserwuję premierę najnowszego teledysku Nicki Minaj (wgl. jej nie słucham) na premierze jest tylko ona i jakaś jej koleżanka która wygląda na jej klona. Premiera odbywa się w jakiejś starej sali kinowej, nagle wszystkie fotele się składają i sala się rozpływa, znowu bardzo dziwne rzeczy, wracam na boisko a tam jakiś facet wybiera sobie  z tych wszystkich rozłożonych organów moje jelita i zaczyna robić kiełbasy, wykorzystując jelita jako flaki…
Sen skończył się tak, że, nagle spojrzałam w niebo i wszystkie gwiazdy zaczęły się przesuwać i mieszać, zupełnie jak w zabawie z kubkami, kiedy musisz zgadnąć pod którym znajduje się mały kamyk. Część gwiazd spadła, część się rozpłynęła, kilka doszło, niebo się całkiem pozmieniało i wtedy się obudziłam.


Nie chcę opowiadać całej fabuły, bo była maksymalnie dziwna no i pojawiło się w niej kilka zrozumiałych dla mnie wątków prywatnych… 



Nie wiem jak to możliwe, ale ten sen poukładał mi wszystkie nieuporządkowane myśli! 

 Po przebudzeniu musiałam zapisać sobie co czuję, bo czułam wiele nieznanych mi wcześniej rzeczy.


Pierwsza myśl brzmiała : to ma sens! Od wczoraj postrzegam swoją chorobę jako coś, co MA SENS. Pogorszenie stanu zdrowia jako wstrząs który był mi potrzebny… absolutnie wyzbyłam się poczucia rozczarowania światem/zdrowiem/życiem/bogiem/losem (niepotrzebne skreślić), przestałam odczuwać w jakimkolwiek stopniu poczcie krzywdy jaka mnie spotkała, że inni są zdrowi a ja jestem ograniczona i bla bla bla. 



Po drugie : odczułam silną potrzebę poszperania w starych dokumentach. Wyciągnęłam z piwnicy wielkie pudło i tadaaam, w książeczce-albumie o pierwszym roku mojego życia, oprócz uroczego odcisku stópki, daty pojawienia się pierwszego ząbka itp. dowiedziałam się, że urodziłam się o 4:40… To jest godzina, o której od lat budzę się po ataku duszącego kaszlu. Nawet o tym kiedyś wspominałam. Nie wiem jaki to ma związek, czy mój organizm jakoś sobie ten moment zapamiętał, nie mam pojęcia. Ta godzina zmienia się tylko przez jakiś tydzień tuż po przestawieniu czas z zimowego na letni i odwrotnie. 

Dzisiaj kaszel o 4:40 mnie nie obudził!


Nie ogarniam tego snu, ale całkowicie wyzwolił mnie z destrukcyjnych schematów myślowych.

Do tej pory na mojej własnej skali, choroba plasowała się gdzieś na dole, teraz zmieniłam punkt orientacji i z dnia na dzień zaczęłam postrzegać chorobą jako brak zdrowia, nie  jako coś poniżej czerwonej kreski, tylko jako czerwoną kreskę.
Ta jak ciemność to brak światła, zimno to brak ciepła, a zło to brak dobra, tak pojęcie choroby straciło całkowicie wagę, sprowadziłam je do małego, nic nie znaczącego słowa, nie wartego wypowiadania. Nie czuję się na dnie tej skali, bo całkowity brak zdrowia to śmierć, a jestem zdecydowanie wyżej i pnę się w kierunku zdrowia pełnego.



Takie nazwy jak rozstrzenie oskrzeli, przewlekłe zapalenie płuc, astma, rozedma, niedodma,sarkoidoza,mukowiscydoza i milion innych absolutnie mnie nie obchodzą. Służą tylko nazwaniu jakiejś grupy objawów, ja znam swoje objawy, nie potrzebuję a siłę przypasowywać ich do jakiejś kategorii. Czuję się z tym milion razy lżej!

Wyrzucając ze słownika pojęcie “choroba” nie zadręczam swojego umysłu myślą pod tym tytułem i pozwalam swojemu umysłowi, zgodnie z odwiecznymi prawami fizyki kwantowej skupić się na zdrowieniu.


I jeszcze jedna rzecz która zmieniła się po tym śnie : absolutnie i całkowicie wybaczyłam wszystkim ludziom którzy w jakiś sposób mnie kiedyś skrzywdzili czy zawiedli. Ot tak, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wszystkim, bez wyjątku. Nie mogę nawet znaleźć w głowie osoby, o której nie myślę dobrze! 

Może ten sen nie miał sensu, ale w końcu udało mi się osiągnąć wewnętrzną przemianę na którą tak długo pracowałam! 


Ptak wykluwa się z jajka


Jajkiem jest świat. Kto chce się 


urodzić, musi świat zniszczyć”



urodziłam się na nowo, wczoraj o 4:46





Jaki był Twój najdziwniejszy sen? Zmienił coś w Twoim życiu? Bardzo mnie to ciekawi!

Uściski, Ania

25
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Anne MademoiselleAleksandrowaAnonimowyAniamalujeSłomka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mudi
Gość

Ojej jaki dziwny ten twój sen!
I dziwne że się budzisz o tej 4.40. Ciekawa sprawa.

Ja mam często tak pokręcone sny, że jakbym zaczęła opowiadać… 🙂
Dzisiaj np. śniło mi się że mnie przetrzymywano w jakimś baraku bo miałam jakieś ważne infromacje a nie chciałam ich wyjawić a jednym z tych "złych ludzi" okazał się.. mój chłopak!
Kiedyś śniło mi się że zabiłam go długopisem bo był w nim demon, po czym latałam po całym akademiku (a mieszkam z rodzicami) zabijając wszystkich ludzi.
Mam psychiczne sny 😐

nikt_wielki_ona
Gość

Mnie sny denerwują. Zwyczajnie ich nie lubię. Ale słyszałam kiedyś o programowaniu snów i to mnie interesuje. Chciałabym w przyszłości coś więcej się o tym dowiedzieć.

Ja zwykle nie mam snów, ale jak biorę tabletkę, która pomaga mi usnąć i wycisza moją chorobę, bo ma długotrwałe uwalnianie, to kurcze prawie zawsze albo zawsze, bo może nie pamiętam – mam sen.

nikt_wielki_ona
Gość

Ja kiedyś budziłam się regularnie ok. 3:30 w nocy, bo miałam okres w życiu, bardzo krótki, ale był, że w nocy smsowałam z kimś. I tak mój organizm się do tego przyzwyczaił, że przez ok. 1,5-2 lata regularnie budziłam się co noc o tej porze. Przestałam się tak budzić, gdy zaczęłam brać tabletkę, o której wyżej wspomniałam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przez jakieś 3 lata miałam w życiu taki okres, że budziłam się codziennie o 3.33. Po oglądaniu różnych horrorów byłam przerażona tą zbieżnością liczby 3 ;D na szczęście już mnie to nie dotyczy, dziwne, że akurat po 3 latach… Co do najdziwniejszych snów.. Jeżeli czeka mnie coś stresującego lub bardzo czegoś chcę, ale boję się coś z tym zrobic, bardzo często śnią mi się te sytuacje w optymistycznej i pesymistycznej wersji jedna po drugiej. Budzę się później z dziwnym uczuciem, że w sumie jeśli mi nie wyjdzie, to wizja porażki, jaką widziałam w śnie wcale nie jest taka straszna i… Czytaj więcej »

Silver
Gość

też się budziłam o 3:33, i czasami o 3:30, tak jak ty po przypomnieniu sobie wszystkich horrorów, które oglądała miałam lekki strach 😀

Sorbet
Gość

Ha! Miałam kiedyś sen z koncertem – miał zagrać Behemoth (gwiazda światowej sceny metalowej) i poszłam na niego z koleżanką, a się okazało, że przyszłyśmy na ruski bazar, a zespół grał w jednym z baraków. To było takie śmieszne 🙂

Kiedyś tłumaczyłam sobie sny. Jeden oznaczał (tak przeczytałam), że odzyskam jakąś strasznie ważną dla mnie rzecz. Dwa dni później koleżanka oddała mi płytę CD z jakimiś nieistotnymi plikami ^^ Bez sensu …

Berciuch
Gość

Co do Twojego budzenia – kiedyś czytałam o tym, że człowiek jest najaktywniejszy o tej godzinie, o której się urodził 🙂 Ale to była jakaś ciekawostka z kalendarza, więc nawet nie jestem w stanie przytoczyć Ci źródła 🙂

Dawno temu śniło mi się, że byłam na koncercie Tokio Hotel, na którym było koło 5 osób, po czym nagle Bill zszedł do mnie ze sceny, po czym zaczął zawijać mnie w dywan… 😀

Poza tym, do dziś został mi problem lunatykowania. To są dopiero jaja… szczególnie, że nie wiem, co mi się śniło, ale za to potem dowiaduję się, jak rozrabiałam 😀

Sea Naith
Gość

Moje sny są również bardzo nieskładne i dziwne. Przeważnie uciekam w nich. Uciekam schodami, uciekam polami, uciekam przez pustynię, uciekam rurami kanalizacyjnymi (TAK, RURAMI WC, nie wiem jakim cudem się przez nie przeciskam bez tlenu). Czasami mnie ktoś goni,czasami mam przeczucie, że stanie się coś złego. Zdarza się,że mam brutalne sny, lub smutne sny. Powtarzają się również u mnie sny o tym, że jakieś zwierzę mnie gryzie do krwi w rękę, czy nogę. Generalnie sny mi się powtarzają, lub mają w sobie jeden schemat. Czasami sama się zastanawiam, czy ja po prostu mam tak chory łeb, czy po prostu mózg… Czytaj więcej »

Kokodylek
Gość

Bardzo mnie ucieszył ten post. Skoro skupisz się teraz na zdrowieniu, to może być tylko coraz lepiej. A jeżeli będą potknięcia, to na pewno lepiej sobie z nimi poradzisz 🙂

Lena
Gość

A to ja myślałam, że mam dziwne sny! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

MUDI- w moim śnie wbiłam długopis w gałkę oczną kolesia siedzącego na przystanku bo mi się wydał podejrzany. Sny na ogół mam bardzo psychopatyczne i sama się ich boję po przebudzeniu. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam przyjemny sen. Ale tych strasznych też mam mało.

Peggy Brown
Gość

sny są bardzo ciekawą rzeczą. takie porozumiewanie się z własnym "ja". jest wiele rzeczy tkwiących sobie w naszej podświadomości i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, nie staramy się tego odkrywać. wystarczy nauczyć się interpretować ten język, bo nasza podświadomość nie przedstawi się i nie powie nam problemu jasno i zrozumiale. co do dziwnych snów, pamiętam kilka. a najbardziej śmierc bliskiej osoby. dzielił się na 3 cześci- poranek; rześki, letni, czułam ciepłe i pachnące powietrze, widziałam firanę tańczącą na oknie w przeciągu, przygotowywałam się do czegoś. kiedy usiadłam, żeby odpocząć, w odbiciu ekranu telewizora zobaczyłam, że obok siedzi moja… Czytaj więcej »

Peggy Brown
Gość

zastanawiam się, czy z takich niepozornych snów możemy mniej więcej wyczytać wszystko, co siedzi w naszej podświadomości. może są to jakieś dziwne aktualizacje- informacje, przebłyski, które powinny pomóc nam dokonywać wyborów i ostrzegać przed błędami, pokazując stan naszego wnętrza? co do twojego snu- myślę, że im bardziej pogmatwany i nielogiczny sen, tym więcej informacji zostało ci przekazane, tylko w takiej ilości stworzyły mieszankę wybuchową, odbiegającą od norm rzeczywistości, być może żeby "zaoszczędzić" czas, dokładny przekaz twoja podświadomość zastąpiła symboliką i tylko ty jesteś w stanie go zinterpretować. ale z drugiej strony, czym są "normy rzeczywistości"? zazwyczaj wypieramy pewne rzeczy i… Czytaj więcej »

Słomka
Gość

Coś jest w powietrzu albo w żarciu, bo dziś też miałam bardzo dziwny, niepokojący sen. Wiem, że chciałam, żeby się skończył, ale chciałam, żeby się skończył tak konkretnie, z jakąś konkluzją. Niestety. Nie lubię, jak mi się sny urywają w połowie. To gorzej niż serial przerwany w środku najciekawszej akcji, bo wiem, że dalszego ciągu już nie będzie. Sama muszę go sobie dośpiewać.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a mi się wczoraj śniło, że rozmawiałam po hiszpańsku. Zapamiętałam nawet kilka słówek i jak po przebudzeniu je sprawdziłam – znaczyły dokładnie to samo co we śnie. A z językiem hiszpańskim nie mam żadnej styczności…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Miałam kiedyś wyjątkowo dziwny sen, w dodatku bardzo dobrze go po przebudzeniu pamiętałam. Byłam wróżką/ wiedźmą i musiałam ukryć jakieś słodycze przed szatanem którym był sporych rozmiarów facet w długich włosach. Przeszkadzała mi w tym jakaś inna wiedźma. Miałam poczucie, że ode mnie zależą losy świata, ale się nie bałam. Tego samego dnia po przebudzeniu ojciec mojego synka, a mój były, jednak nadal bardzo bliski człowiek miał poważny wypadek, przez 3 tygodnie walczył o życie na OIOMie. Wyszedł z tego chociaż jeszcze nie odzyskał całkowitej sprawności. Wypadek uznałam za znak, żebyśmy się ogarnęli i do siebie wrócili. Tak się jednak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mi kilka lat temu kiedy babcia była w szpitalu śniło mi się, że pójde na pogrzeb. Jak sie okazało rano babcia zmarła w nocy.
W tym roku przed wszystkimi świętymi miałam podobny sen-po kilku dniach okazało się że zmarła nagle moja ciotka.
Z takich pozytywnych to śniła mi sie ciąża-po kilku dniach spotkałam kuzynke która pochwaliła mi się że spodziewa się maleństwa 🙂

Aleksandrowa
Gość

mi też właśnie kilka razy ciąża, ale to ja w niej bylam 😉

a co do pogrzebu, to mojej przyjaciółce śniła się babcia dzień przed śmiercią i miała wypowiedzieć do niej słowa: Ty już wiesz" normalnie ciarki 🙁 w życiu nie chciałabym wyśnić sobie czyjejś śmierci

Aleksandrowa
Gość

mój budzik to kociak = codziennie odczuwa silną potrzebę o 3.30 przejść się po mojej głowie, nogach i plecach jak śpię 🙁

mam dziwne sny tylko fazami ;o raz potrafię mieć przez 2 tygodnie codziennie dziwny sen a potem przez miesiąc niestety nic 🙁 ostatnio śniła mi się kilka razy ciążka, ognisko w lesie i to, że ktoś amputował mi nogi ;o niestety nie mam żadnych miłych i fajnych snów ale chociaż coś się w nich dzieje ^^

Anne Mademoiselle
Gość

Miałam pełno dziwnych snów w swoim życiu. Niektóre zaczynają się jednej nocy, a kończą innej. Niektóre powtarzają się co kilka lat. Zdarzają się też sny prorocze 🙂 Ostatnio śniło mi się, że jechałam przez las na rowerze i byłam świadkiem morderstwa. Ktoś pakował trumnę do samochodu… I oczywiście później mnie też chciał zlikwidować, bo dowiedział się, że o wszystkim wiem. Jakby tego było mało, mój narzeczony był świadkiem koronnym. Jeden wielki kryminał. Obudziłam się oczywiście o 3 w nocy zlana potem.

Previous
Wyzwanie : tydzień z makijażem, a w pakiecie TAG i podsumowanie
Najdziwniejszy sen…