Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Kogo powiadomić w przypadku śmierci?


Scenka rodzajowa :
Pokazuję w rejestracji w szpitalu specjalistycznym książeczki zdrowia, zakładają mi tam kartę i nagle słyszę :
Kogo powiadomić o przebiegu leczenia w przypadku śmierci?
– yyy co proszę?

Pani wręczyła mi druk oświadczenia…
Nie ma to jak optymistyczny początek dnia!

Po dzisiejszych badaniach straciłam całkiem nadzieję na znalezienie lekarza zainteresowanego zdiagnozowaniem pacjenta. 
Pacjent jest bowiem  tylko kolejną kartą do wypełnienia, kolejnymi punktami które NFZ przelicza na “ciężko zarobione” złotówki. Jak jeszcze raz usłyszę o protestach lekarzy to mnie przysłowiowy ch** strzeli. Serio.
A już najbardziej na świecie to nie lubię specjalistów którzy sami lepiej wiedzą w którym miejscu czuję ucisk. No cholera! 😀 
Recz jasna  w książeczce wpis na łatwiznę. 
Zawsze wpisują mi :
J42 Nieokreślone przewlekłe zapalenie oskrzeli

ewentualnie :
J06 Ostre zakażenie górnych dróg oddechowych o umiejscowieniu mnogim lub nieokreślonym



ewentualnie jeszcze J22/J39/J96/J98/J99

ZAWSZE : nieokreślone, inne, niesklasyfikowane.

Ok, dość narzekania.
Długo dojrzewałam do tej decyzji, ale – z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że olewam to. Przestaję brać leki (21 lat łykania i żadnej poprawy, wprost przeciwnie), skupiam się na sobie, ale w inny sposób. To będzie (już jest) całkiem inny wymiar troszczenia się o siebie.
Rzecz jasna nie mogę zrobić tego ot tak, na pstryknięcie, bo rzeczywiście zrobią użytek z mojego oświadczenia – np. glikokortykosteroidów odstawić z dnia na dzień sobie nie mogę, ale rozsądnie i z głową z tego zejdę. 
Może zima to zły czas na takie eksperymenty, ale dopóki schodzę z dawek sterydów zajmuję się dokładnym zbadaniem takich tematów jak oczyszczanie organizmu.
A lekarz? Wolę przedyskutować kwestię swojego zdrowia z własnym kotem!
Uściski, Ania

54
Dodaj komentarz

avatar
32 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyKokosowa Kotka :]MatbazaPeggy Brown Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
BERY
Gość

Polska..

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

To nie kwestia kraju, a mentalności – polecam pójście do lekarza w Anglii i diagnozę stawianą na podstawie… google images!

Aniu, podziwiam Twoje podejście, życzę Ci dużo siły i wytrwałości, a przede wszystkim powodzenia w Twoim nowym troszczeniu się o siebie 🙂

Bambi
Gość

nie ma to jak bezpośrednie podejście do pacjenta :/

Let's Talk Beauty
Gość

nie strasz mnie. był taki okres w gimnazjum, kiedy non stop miałam zapalenie oskrzeli. jedyna choroba, na którą choruję. jakkolwiek to brzmi

BogusiaM
Gość

hmm chociaż lekarze są różni to nie wiem czy bym się zdecydowała na samoleczenie 😕

Zzielona
Gość

Dane mi jest pracować z lekarzami. Niestety w naszym cudownym kraju, współpraca z NFZ polega na spełnianiu jakichś ich gównianych procedur, które bardzo ograniczają pole do popisu. No i lekarzom niestety niezbyt mocno się chce. Próbowałaś leczyć się prywatnie? Spróbuj może poszukać informacji nt. lekarza, który zajmuje się problemami takimi, jak Twój i udaj się do niego na wizytę prywatną. Gwarantuję Ci, że płacąc za wizytę zostaniesz potraktowana o wiele bardziej indywidualnie i profesjonalnie. Wtedy nikt nie wpisze żadnego J22, ani co gorsza Z03.9 ;).

Peggy Brown
Gość

a może poszukaj informacji poza granicami naszego kraju? może akurat uda ci się znaleźc jakieś alternatywy. w końcu trzeba wykorzystać fakt, że żyjemy w srajunii. ostatnio mój kolega jeździł po lekarzach z watą w uchu i wymyślają mu co rusz jakieś skierowania i mówią, że można z nią żyć 2 miesiące 😛 tak więc ten tego. szkoda że dr house nie istnieje

Zzielona
Gość

Ciesz się… Z03.9 to obserwacja w kierunku nieokreślonych chorób i stanów ;).

Izabela Pyz
Gość

Marzy mi sie tak szpital jak w Dr. Housie. Indywidualne podejscie do pacjenta, wyciagniecie z niego i jego otoczenia wszystkich informacji aby dojsc do przyczyny, ktora zazwyczaj jest blaha. Gdzies musza byc tacy lekarze!
Probowalas moze prywatnie? Albo leczenia niekonwencjonalnego?
Moge zapytac czy wykluczyli mukowiscydoze?
Pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do zdrowia! 🙂

paranoJa
Gość

z tym powiadomieniem w przypadku śmierci, to zdaje się standardowa procedura, więc się nie przejmuj. 😉

Mirielka
Gość

Ja to pytanie usłyszałam rejestrując się u lekarza rodzinnego 😉

Nie wiem, czy lepiej się decydować na samoleczenie. Oni mimo wszystko studiowali. Nie ten, to inny. Może lepiej spróbować prywatnie?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pisz o swojej chorobie czy rozwoju ale pomiń tematy, w których nie jesteś kompetentna. Kolejny raz wypowiadasz się na temat służby zdrowia nie mając zielonego pojęcia o tym, jak ten system funkcjonuje. A studiowanie medycyny to dużo cięższa harówka niż żonglowanie ryżem czy Twoja pedagogika. Będziesz się leczyła sama, skończy się na tym, że i tak lekarz będzie naprawiał konsekwencje Twojej samowolki. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

sory ale wydaje mi się że oni to tylko na studiach harują a później co g****. moja mamka była kiedyś chora a lekarz do niej to co pani mam przpisać to jest żal

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja Ci powiem, że jak najbardziej Cię wspieram w decyzji o 'samoleczeniu'. to Twoje zdrowie i do Ciebie powinna należeć decyzja, co z nim będziesz robić. wiadomo, będzie to też w pełni Twoja odpowiedzialność, ale taka już cena wolności;) trzymaj się i dużo zdrowia życzę!:)

n.
Gość

nie wiem, czy to dobra decyzja.. sama chyba bym się nie odważyła na Twoim miejscu. zbyt poważnie to wygląda..
ale mam nadzieję, że jesteś świadoma tej decyzji ;*

kobiece szufladki
Gość

Polska służba zdrowia to jest, jeszcze nigdy im dobrze nie było a co ma powiedzieć zwykły szary człowiek

Remedy
Gość

Może i dla innych Twój pomysł o powolnym odstawieniu leków wyda się kompletne idiotyczny, niedojrzały itp, ale szczerze? też bym tak zrobiła na Twoim miejscu! Bo skoro po tak długim czasie poprawy nie widać, a wręcz jest co raz gorzej to po kiego pierona faszerować swoje ciało tymi lekami? Chociaż z 2 nigdy nie wiadomo co się stanie jak je odstawisz, ale jak będziesz robiła to pomalutku i obserwowała efekty to wszystko powinno być ok. Tak więc trzymam kciuki!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiem jak się czujesz, czasami jak Cię czytam myślę, że kradniesz myśli z mojej głowy 🙂 Ostatnio też już straciłam cierpliwość do szpitali, lekarzy i diagnoz, bo nikt chyba nie potrafi pomóc mojemu organizmowi. Mam dosyć i przestałam się leczyć. Różnicy właściwie nie widzę, ani nie wyszło mi to na złe, ani na dobre. Stwierdziłam, że muszę korzystać z życia, zamiast ciągłego martwienia się o siebie. Do wiecznego wyczerpania, braku sił i ciągłych potrzeb złapania oddechu i siedzenia zamiast nawet chwili stania, można się przyzwyczaić. Pozdrawiam i życzę zdrowia, a przede wszystkim dobrego samopoczucia! 🙂

Ki@
Gość

Może moja historia to nie ten kaliber, co Twoja choroba, lecz mi również lekarze nie potrafili pomóc. Najsilniejsze antybiotyki całkowicie rozwaliły moją odporność i nie odpuściły wątrobie. Cel: zlikwidowanie paskudnej ropnej anginy (siejącej na serce i stawy), która nie poddawała się żadnej farmakologii. Postawiłam na oczyszczenie organizmu, zgodnie z książeczką dr Ewy Dąbrowskiej "Ciało i ducha ratować żywieniem". 6 tygodni na zielsku. Już 2 wystarczyły – aby gardło samoczynnie się oczyściło! 🙂 Lekarze nie mogli w to uwierzyć. Od tamtego czasu zmieniłam swój styl życia i odżywiania. Już od 3,5 roku nie jem słodyczy i "śmieci". Myślę, że w Twoim,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj skąd ja to znam. Pierwsza wizyta w Centrum Onkologii na Ursynowie w Wawie i co…Jakoś tak fartem nie musiałam czekać do gabinetu pacjentów pierwszorazowych więc wchodzę i niecałe 5 minut a pielęgniarka do mnie czy w przypadku śmierci chcę księdza…i kogo poinformować no to ja już na amen mało tam nie padłam…Dobrze że była moja mama która mnie jakoś doprowadziła do porządku i wzięła tą kartkę i wtedy się jakoś ocknęłam i wypełniłam. Dla nich to formalność ale dla mnie to był szok. Tym bardziej, że szłam tam z konkretnego powodu i tak po głowie mi chodziło że to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wypełnienie takie druczku to normalna sprawa, formalność… a ty na pewno jesteś mądrzejsza od lekarza po 6 latach studiów i XX latach praktyki, gratuluję

Mała wredota
Gość

Pogratuluj lekarzom, którzy nie potrafią Ani wyleczyć, a wręcz pogarszają sprawę 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie każdą chorobę się da rozpoznać ot tak o. To nie jest tak, że skoro w średniowieczu wszyscy umierali na ch. infekcyjne to już do końca świata tak bedzie. Świat się zmienia, zanieczyszczenia się zmieniają, popatrzcie, że jeszcze 20 lat temu nie byliśmy tak otoczeni elektroniką jak teraz… Rak płuc przed pojawieniem się papierosów był bardzo rzadki a teraz jest najczęstszym nowotworem. Trudno w to uwierzyć, ale na prawdę na świecie pojawiają się nowe choroby, to nie jest tak, że wszystko co istnieje zostało już odkryte. Jeśli tylu specjalistów nie wie, co dolega Ani niekoniecznie trzeba interpretować tego tak, że… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

aha, jeszcze gdybym mogła Ci coś poradzić, to znajdź sobie jakiegoś młodego, ambitnego lekarza pracującego koniecznie w szpitalu Klinicznym, przy jakimś Uniwersytecie Medycznym. Oni na prawdę mają trochę szerszy pogląd na medycynę i pacjentów oraz dużo większą wiedzę na temat rzadkich chorób. P.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

DOKŁADNIE! Jako studentką lekarskiego w Wwie jestem świadkiem tego, że TU pacjentów leczy się naprawdę dobrze. Świetni specjaliści, ciągle doszkalający się poza granicami kraju, niejednokrotnie są krajowymi konsultantami i uwierz mi, przypadki jakie tu widzę są naprawdę nierzadko ewenementami w skali nawet światowej.. Nie wiem jak jest u Ciebie, podejrzewam, że leczysz się w Bydgoszczy? Nie chcę twierdzić, że tam kadra jest mniej "ogarnięta", ale może warto byłoby spróbować właśnie w Warszawie? Oczywiście jest to Twoja decyzja, ale nie mogę czytać jak osoby, które nie mają zielonego pojęcia o medycynie (mówię tu o niektórych komentujących) doradzają Ci, albo co gorsza,… Czytaj więcej »

Kokodylek
Gość

Mam nadzieję, że nie będzie powikłań po odstawieniu leków. Trzymam kciuki 🙂

Ninja Beauty Blog
Gość

będzie dobrze, tylko próbuj 🙂 trzymam kciuki mocno!

Publiczna Pralnia
Gość

Właśnie idę niedługo do pewnej poleconej osoby, która dużo studiowała na temat żywienia i różnych czynników na ludzki organizm – wizyta u niej trwa około dwóch godzin i wszyscy, którzy wręcz kazali mi tam iść – są niesamowicie zadowoleni – więc idę, bo też jakoś mam dość sposobu, w jaki lekarze leczą – objawy, w dupie miejąc przyczyny 😉 nie mam żadnych poważnych schorzeń, za to idę z osobą, która ma duże problemy ze skórą rąk, na które też wszyscy dermatolodzy rozkładają ręce z niewiedzy. Także do rzeczy – nie chciałabyś spróbować? 🙂 To co prawda we Wrocławiu, ale nie… Czytaj więcej »

Słonecznik
Gość

Fajne są takie osoby, niektóre naprawdę mogą pomóc.

Ja raz byłam o bioenergoterapeuty z koleżanką, dla towarzystwa, ale bardzo miło wspominam tę wizytę, bo dużo nam wytłumaczył odnośnie właśnie odżywiania itp.

Peggy Brown
Gość

kojarzy mi się z tym film "jesteś tym co jesz". mowa tam o samouzdrawianiu organizmu, oczywiście jesli zapewnimy mu wszystkie niezbedne witaminy i minerały, oraz zrezygnujemyt z przetwarzanego jedzenia. rówiez jest tam opisany ciekawy przypadek kobiety w głębokiej depresji, która zablokowana na silne leki, po bardzo wysokiej dawce niacyny wyszła całkowicie z kąta. tak więc polecam ci Aniu ten film, może ugruntuje cię w twojej decyzji. ale zachecam też szukania za granica pomocy- ostatnio rozmawialam z kobieta ktora miala zlamany kregoslup- chodzila, byla w 100 % zdrowa, kiedy zrobilam oczy jak dwa talerze, odpowiedziala "..nie w polsce, tutaj bylabym roslina"

Słonecznik
Gość

Przykro mi :przytul:
Szkoda, że nie udało Ci się jeszcze trafić na jakiegoś kompetentnego specjalistę 🙁
Odstawienie leków to Twoja decyzja – mam nadzieję, że wyjdzie Ci to na dobre 🙂 Ale pamiętaj też o zdrowym odżywianiu itp.

Kasia
Gość

Aniu, a co na to wszystko Twoi rodzice/opiekunowie? Ogolnie na cala te absurdalna sytuacje ze sluzba zdrowia i na fakt, ze odmawiasz brania lekow?

Duzo zdrowia zycze :*
Szkoda, ze doktor House to postac fikcyjna…

Kazik z Mazur
Gość

polska służba zdrowia…

k-rocka
Gość

Żenada.. strasznie mi przykro, że taka jest sytuacja w naszym kraju;/ Mam nadzieję, że sobie poradzisz z tym problemem;/
Niestety choruję na astmę i kiedyś od Pani doktor dostałam taką diagnozę i takie leki, że kolejne wizyty u innych lekarzy kończyły się komentarzami typu: "To Pani jeszcze żyje?!"

Wiktoria Ardilla
Gość

Ojej, jak przykro czytać tak smutne posty. Trzymaj się! I rozpieszczaj się, dobry humor potrafi uzdrawiać! 🙂
Może poczytaj na różnych forach, na pewno są ludzie, którzy mieli podobny problem, może coś Ci doradzą. Trzymam kciuki!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

co Ty kurde jesz że masz taki CYC coo?;/:P
Tylko weś Anka tam nie szalej i może bierz lekki (choć te po których widzisz jakies efekty) bo jak nam się rozchorujesz jeszcze bardziej??;((

anonimowa czytelniczka:*:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Polecam ci ksiązki Słoneckiego, Ewy Dąbrowskiej, Andrzeja Janusa, Budwig- znajdziesz je łatwo na chomiku. 3 ostatni autorzy takze są lekarzami, ale traktują ciało holistycznie, podstawą leczenia jest wg nich dostarczenie składników odzywczych (zdrowa zywnosc, glownie warzywa), eliminacja tego co szkodliwe (przetworzona zywnosc, uzywki) i oczyszczenie ciała z toksyn, martwych komorek i candidy, a wtedy organizm powinien sam poradzzic sobie z chorobą. Dla mnie brzmi to sensownie, i staram sie ograniczyc szkodliwy cukier, laktoze i gluten- niestety marnie mi idzie. Od jakiegos czasu pije tez Miksture Oczyszczającą Słoneckiego, Koktaile Błonnikowe (zblenowany shake z siemienia lnianego, jakichs owocow i warzyw), jem wiecej… Czytaj więcej »

Wiktoria Ardilla
Gość

Miałam pisać, żebyś poczytała o dr. Budwig i oleju lnianym, ale koleżanka wyżej mnie ubiegła 🙂
Powodzenia Aniu, pisz nam o efektach.

Pola Zas
Gość

W książce, którą ostatnio czytam zaprezentowano teorię, że przez choroby nasz organizm przekazuje problemy duszy/ducha. Jak przeczytam, napiszę pełniejsza informację 🙂

Matbaza
Gość

Otóż to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie znoszę lekarzy, tych bufonów i konowałów. Wrrrrrrrrrr.
A gdy napisałam co myśle na swoim blogu, ktoś mnie skomentował, że uogólniam!
http://matbaza.blogspot.com/2011/11/uwaga-lekarze-juz-nie-lecza.html
A tak kurka, uogólniam, bo jesli sa wyjątki, to to sa wyjątki od reguły.

Bardzo dobry jest Twój blog. Trafiłam tu niedawno i dopiero sie rozglądam, ale bardzo mi się podoba. Czwartki są super! Pozdrowienia!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pewien odsetek ludzkiej populacji cierpi na choroby których nie da się wyleczyć, a tylko można łagodzić objawy, niestety trafiło też na Ciebie.Przykro mi strasznie, że chorujesz, ale przemyśl dobrze to odstawianie leków. Ja też na coś choruję (wrodzony przerost kory nadnerczy i przeciwciała przeciw elementom jajnika).Gdy sobie uświadomiłam ten fakt o którym wspomniałam w pierwszym zdaniu, wtedy moje życie stało się łatwiejsze, trzeba to zaakceptować, to po prostu część nas. Nie każdy jest zdrowy, niektórzy rodzą się bez kończyn, inni niewidomi, bądź z mukowiscydozą, są ludzie produkujący przeciwciała przeciw własnym tkankom, taki jest świat……….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mój partner jako dzieciak chorował na liczne alergie i astmę. Dziesiątki leków nie pomagały. W wieku gimnazjalnym powiedział że ma dość ciągłego leczenia, biegania po lekarzach i odstawił leki. Z początku było mu ciężko bo choroba dawała bardziej o sobie znać. Z czasem obiawy słabły. Teraz jedynie łapie go katar przy styczności z kotem, chociaż gdy przebywa z nim dłuższy okres czasu to organizm się przyzwyczaja.

Previous
Jak minął mi tydzień ze szminką i takie tam gadanie
Kogo powiadomić w przypadku śmierci?