Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Krytyka w komentarzach

tumblr

  Przeglądając blogi (o dowolnej tematyce) trudno oprzeć się wrażeniu, że komentarze dzielą się na dwie zasadnicze grupy
1) słodzące
2) obrażające/wytykające.

Te pierwsze zawierają głównie słowa ładnie/pięknie/ślicznie/kusisz.

Te drugie, zazwyczaj są anonimowe i brzmią ale masz ryj/zetnij te paskudne włosy/wyglądasz jak ______ <- wstaw dowolny nieładny epitet.
Są też oczywiście inne komentarze, wiele bardzo konstruktywnych czy śmiesznych :http://aniamaluje.blogspot.com/2012/07/5-typow-komentarzy-ktore-mnie-bawia.html, ale to nie nim chciałabym poświęcić swój krótki wywód.

Czego tym razem się czepiam? Nie rozumiem dlaczego boimy się krytyki, po obu stronach barykady. Sama łapię się na tym, że zamiast napisać komuś prawdę, zamykam dany blog i nie piszę nic. Niby nie chcę danej osobie sprawić przykrości, ale czy to dobrze? Ocenę pozostawiam Wam, ale podczas let it go week naszła mnie pewna myśl – kiedy ktoś mnie pyta np. czy dobrze wygląda  w tej bluzce to : 

– osobie która jest mi obojętna/neutralna/ujemna mówię zawsze, że tak
– osobie która jest neutralna  w kierunku dodatnim i wyżej na skali mówię swoją prawdziwą opinię. 


Do czego piję? Nie postrzegajmy krytyki, jako czegoś złego. Krytyka to zjawisko pozytywne, o ile jest konstruktywna i szczera. Lubię, jak ktoś mówi mi prawdę. Chciałabym też prawdę czytać.

Nie umiem się malować cieniami. Dzięki blogowi chciałaby się tego nauczyć. Wrzuciłam kilka razy jakieś zdjęcia, kilka osób mi pomogło, pisząc np. że szary cień odbiera mi energię czy sugerując mocniejsze podkreślanie rzęs. To jest dobre, to jest potrzebne!
Pod wpisem http://aniamaluje.blogspot.com/2012/08/dlaczego-warto-byc-atrakcyjnym-filmik.html nawiązała się ciekawa dyskusja, spojrzałam na pewne sprawy nieco inaczej, np. na to, czy ładni ludzie na pewno mają łatwiej w urzędach. 
Za bezsensowną i niepotrzebną uważam natomiast krytykę polegającą na rzucaniu mięsem w daną osobę. Nie wiem jak Was, mnie nie można obrazić, bo obrażają się ludzie głupi. Ktoś mi kiedyś powiedział że jestem dziwką, czemu miałabym się obrazić, skoro dana rzecz nie jest prawdą?
Nie pamiętam czyj to tekst, ale są takie mądre słowa które mówią, że nikt nie jest w stanie nas obrazić, dopóki nie wyrazimy na to zgody. proste 🙂

Osobna historia – ktoś wrzuca jakieś zdjęcie, prosi o opinie, komentator anonimowy pisze, że ta bluzka pogrubia, a w odpowiedzi “nie podoba ci się to nie musisz oglądać”.  😀 Im ktoś ma mniejszy dystans do siebie, tym gorzej reaguje na krytykę. Rozumiem, jest masa nieuzasadnionej, ale kogo ona obchodzi?

jeśli o mnie chodzi – ja mówię krytyce TAK. Chcę czytać prawdę (nawet bolesną), chcę, aby czytelnicy nie bali się krytykować jako zalogowani. 


Uściski, Ania

46
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
23 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BlondHairCareAlenamalawredotaAggaAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
nieszka
Gość

Też nic nie mam do krytyki , ale tej "zdrowej" . Inną sprawą jest wyrażanie swojej szczerej opinii a inną zwykłe "dowalanie" komuś bo przecież można być anonimoowym.
Temat rzeka 😉

BlondHairCare
Gość

Zgadzam się, dlatego nigdy nie usuwam komentarzy krytycznych Anonimowych, ale czasami się z nimi kłócę 😀 Na przykład ostatnio wkurzyłam się jak pewien anonim napisał mi, że włosy przysłoniły moje życie, że jestem próżna itp. Blog to blog, a życie to życie, nie łączę tych dwóch sfer, a to, że prowadzę takiego bloga nie oznacza, że jestem dziunią, która siedzi w domu, stale poprawia makijaż, myśli tylko o włosach i ma bogatego męża, który obsypuje kosmetykami i ciuchami. Aż w pewnym momencie chciałam dodać post "dzień z życia blogerki" i pewnie wiele osób by się zdziwiło 🙂 Ach, wygadałam się… Czytaj więcej »

Maxi A.
Gość

Chętnie poczytam dzień z Twojego życia:D

maxcom
Gość

Może taki wpis pomoże w zrozumieniu blogerek? Że nie leżymy i nie pachniemy z olejkiem na głowie, a sponsor nas utrzymuje.

Urocza
Gość

OOOO! Super post 🙂 Czekam na niego z niecierpliwością 🙂

BlondHairCare
Gość

Pomyślę :))

Marta.
Gość

Anonimy takie sa ale można wyczuc po komentarzach co ich boli i im to wytknać:D osobiscie ja po mojej wlosowej historii mam calkowicie wyje… na wszelkie wredne komentarze w moim kierunku xD

Alena
Gość

To czemu te osoby pozwalają, żeby wchodzenie na blogi włosowe przysłaniało im życie? Hehe.
Tyle jest przecież ciekawych rzeczy, a oni o olejach i odżywkach czytają, odpadam…

Bo nie piszesz o prywatnym życiu- źle, całe Twoje życie to włosy, Piszesz- sprzedajesz się, nie cenisz prywatności.

Jeszcze się taki nie urodził, który by niektórym dogodził.

BlondHairCare
Gość

Dokładnie tak jak mówicie 🙂

Urocza
Gość

Muszę powiedziec że nawet chętnie czytam i słucham krytyki na swój temat od osób obcych ponieważ zazwyczaj mnie po prostu bawi 🙂 Z krytyką od bliższych mi osób już nie jest tak łatwo, ale podałaś ładne zdanie o tym obrażaniu się. Nie przepadam jeszcze za krytykowaniem innych. Jeśli ktoś naprawdę źle wygląda w czymś to mu to powiem ale tylko pod warunkiem że jest to osoba neutralnie dodatnia 😉

n.
Gość

zgadzam się z Tobą bo zdrowa krytyka i w dobrych intencjach jest jak najbardziej wskazana, natomiast chamstwo, bo już inaczej tego nie nazwę, można wynieść na podwórko, lub do znajomych. najgorsze jednak jest to, że ,,anonimowi'' czują się w internecie bezkarni i może chcą się lepiej poczuć? dowartościować? nie wiem, ale jest to bardzo przykre, że ludzie i społeczeństwo idzie w tym kierunku.

Joanna i Pan Lew
Gość

To prawda, że krytyka bywa trudna do przyjęcia, ale bez niej często nie da się zauważyć własnych błędów, niedociągnięć. W blogosferze z jednej strony krytyka powinna, być łatwiejsza, bo przecież to nie jest kontakt bezpośredni, z drugiej strony konwencja jest taka – "Ja Ci ślę buziaczka, Ty do mnie wpadniesz z odwiedzinkami." I jest ruch w interesie.
Inna sprawa, to że nie potrafimy konstruktywnie wyrażać swpoich krytycznych opinii – na pewno znasz teorię opisaną w tym artykule konstruktywna, asertywna krytyka

PS. Feliway to świetna inwestycja. Niestety dość droga – ja kupuję w Animalia.pl.

Maxi A.
Gość

Ok to ja cię teraz skrytykuje!!!!!!!!!!

Ha ha żartuje:D Uwielbiam cię:) zawsze sprawiasz że mi jakoś tak lepiej, lżej:) Lubię tu zaglądać:)

Valerie B.
Gość

ja nie miałam jeszcze "ataku" anonimowych 😀 więc się nie wypowiem

maxcom
Gość

często spotykam się z dodawanie prac ręcznie robionych i jak widze ze perspektywy nie ma, coś jest krzywe, brak cienia tam gdzie byc powinien to skrytykuję, ale tylko po to żeby ten ktoś mógł poprawić i zrobić lepiej. Bo co mu z 100 komci słit a potem pokaze swoje słit prace do teczki na uczelnię i ze słit zrobi się ohyda. Ja często jak widzę ewidentnie ołtfit z brudnymi skarpetkami w tle, albo kupę ubrań, syfem to szkoda mi komentować. Jak ktoś dodaje na bloga zdjęcia słit ołtfitów z takim syfem i ma same komcie słit i super to zamykam… Czytaj więcej »

Alena
Gość

Też się prawie zgadzam, ale nie do końca.
Jak dla mnie nie trzeba być największym guru modowym, ani prowadzić bloga o tej tematyce żeby napisać komuś w dobrej intencji, że ten fason sukienki jest dla niego niekorzystny.

Obraźliwe anonimowe komentarze- jestem przeciwna, ale konstruktywne- czemu nie.

Beauty_Station
Gość

Zgadzam się w każdym calu. Wielokrotnie można zauważyć, że bloggerki nie lubią krytyki, a każde słowa nie zawierające sformułowań "oh, jak ślicznie" traktują jak atak hejterów. Krytyka jest potrzebna o ile oczywiście jest konstruktywna. A co do negatywnych komentarzy anonimów… Prawda jest taka, że osoba, która nie prowadzi bloga ma odwagę być szczera, nawet do bólu. Osoba, która prowadzi swoją stronkę nie chce się narazić tej społeczności i albo nie pisze nic albo pisze nieprawdę.

Remedy
Gość

Zgadzam się z Tobą i poprzedniczkami. Krytyka jest ok, ale jeśli właśnie nie przyjmuje postaci wulgaryzmów i bezsensownych infantylnych zdań rodem z podstawówki, a posiada jakieś kulturalne uzasadnienie. Fakt wiele osób nie chce krytykować czy zwracać komuś uwagę, bo boi się, że dana osoba się obrazi poczuje urażona, a przecież nie o to nam chodzi. Chodzi o to żeby właśnie zasugerować pewne zmiany, że coś do nas nie pasuje, że w czymś innym np będziemy wyglądać lepiej itp. Sama mam z tym problem, ale staram się to zmienić, bo jak tak przeglądam niektóre blogi czy słysze rozmowy znajomych i w… Czytaj więcej »

Balbina Ogryzek
Gość

Wiesz, konstruktywnej krytyki w moim pojęciu nawet nie nazywam krytyką tylko podpowiedzią 😀 konstruktywna krytyka brzmi przecież okropnie, bo w końcu ma w swojej nazwie wyraz 'krytyka'. Nie spotkałam się jeszcze z wulgaryzmami na blogu, obrażaniem mnie przez anonimki, może dlatego, że jestem tu od niedawna? ostatnio jedna z blogerek zasugerowała, że moja fryzura lepiej by wyglądała, gdyby kończyła się warkoczem a nie kucykiem. I miała rację! Zobaczyłam to dopiero po jej komentarzu. Za takie podpowiedzi jestem niezmiernie wdzięczna! Jeśli chodzi o te brzydką bluzkę, to mam tak samo. 😉 ale to dlatego, że nie obchodzi mnie w co jest… Czytaj więcej »

Potworek
Gość

Ostatnio ktoś w dziale o mnie napisał mi, że jestem pasztetem 😛 Mnie takie komentarze bawią, nie zamierzam się o coś takiego wściekać 😀

Luthienn
Gość

Zgadzam się, ja np. nie mam problemów z krytykowaniem innych, ale rzadko mi się to teraz zdarza, bo nie mam okazji 😛 Natomiast anonimów na moim mało popularnym blogu również nie ma, czego mi brakuje, haha 😀

BogusiaM
Gość

święta prawda, ja wyrażając swoją opinię na temat makijażu pewnej pani dostałam w zamian 3 nie miłe odpowiedzi… a wcale nie miałam na myśli nikogo urazić… no nic w blogosferze jeżeli już wiem, że ktoś jest obrażalski nie komentuję, gdy mi się coś nie podoba. W życiu codziennym do rodziny i najbliższych staram się być zawsze szczera – a to najważniejsze:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Prawda jest taka, że ci anonimowi krytycy sami mają masę kompleksów, nie lubią, wręcz boją się patrzeć na siebie w lustrze, więc żeby to jakoś "odreagować", przeglądając blogi piszą częściej mniej prawdziwe, ale w pewnien sposób dotykające bloggera słowa.
Ja osobiście wolę, gdy ktoś powie mi prosto w twarz (bądź w komentarzu) co do mnie ma, co mu się podoba, bądź co nie – staram się być odporna nawet na bolesną, ale prawdziwą krytykę.

Alena
Gość

Stereotyp, nie tylko ludzie z kompleksami i bez życia mogą pisać negatywne i chamskie momentami słowa.

Szczególnie, że sa blogerki które same się ośmieszają pewnymi zachowaniami i każdego kto im napisze coś nie po ich myśli nazywają hejterem.

Marie
Gość

ja mam u siebie wylaczone komentowanie przez anonimowe osoby bo wlasnie uwazam ze powinno sie przyznawac do siebie a nie ukrywac i wyedy wbijac ludziom szpilki.
Komentarze anonimow potrafia byc bardzo prostackie. ja si enie obrazam, ale po prostu glupota ludzka mnie niesamowicie denerwuje, a blog ma byc przyjemnoscia a nie zrodlem negatywnych emocji.

dobra konstruktywna krytyka jest zawsze na miejscu i zawsze pomocja, a to czy ktos ja odpowiednio wykorzysta i dobrze zareaguje to juz nlezy do nas samych

buziaki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hej, właśnie mnie zastanawia hejterstwo. co myśleć o osobach, które właśnie obrzucają nas bezpodstawnymi albo żałosnymi wyzwiskami, wysnutymi z kosmosu opiniami o nas? ja jestem wrażliwa, ale w miarę odporna, jednak uderza mnie w jakimś tam stopniu jakaś obelga, ale jak to ,co to znaczy, że dopóki nie pozwolimy to nikt nas nie obrazi? próbuję sobie poradzić z tym, bo czasami złość budzi złość ,a wolę być jednak dobrym czlowiekiem ze swoim życiem,a nie życiem hejterów. przepraszam za tak długi i mało konstruktywny komentarz, ale targa to mną ostatnio, bo nie wiem jak się zachować, olewać? zwłaszcza, że osoby, które… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie posiadam bloga, ale czasami, aż się niedobrze robi, kiedy czytam cukierkowe komentarze u innych;) i denerwuje mnie, kiedy ktoś coś skrytykuje, a masa fanatycznych fanów zaczyna tę osobę obrażać. myślę, że skoro ktoś decyduje się na bloga, to powinien liczyć się z tym, że nie wszystkim będzie się podobał, a czasami odnoszę wrażenie, że wiele blogerek i ich czytelniczek nie słyszało o czymś takim jak 'dystans do samego siebie'. co oczywiście nie oznacza, że popieram chamskich anonimów – co to to nie!;)

Annathea
Gość

Lubię kiedy ktoś powie mi, co powinnam poprawić. Bo jeśli w moim wieku jestem już chodzącą doskłonałością, to co dalej? Obawiam się, że bardzo nudne, pozbawione wyzwań życie 😉

A na hejterów jest sprawdzony sposób, nazywa się moderacja postów. Owszem, taka osoba może później u siebie wylać na mnie kubeł pomyj. Ale i ja i czytelnicy mamy spokój.

malawredota
Gość

Jak się chce, to można jakoś tak skrytykować, aby to za bardzo nie uraziło ale większość ludzi tego nie potrafi. I są również takie osoby, które nie potrafią przyjąć krytyki w ogóle. Nie wiem czy tak się tylko bronią, czy naprawdę uważają się za takie cudowne, idealne istoty.

eve
Gość

Zgadzam sie 🙂

malawredota
Gość

Nie wiem, tak jak napisałam albo boją się tej krytyki i się bronią, albo faktycznie uważają się za ludzi idealnych. Znam kilka takich przypadków, które chamsko odpisują nawet na taką normalną krytykę, nie żadną chamską. Po prostu ktoś wyraża swoje zdanie, nie każdemu się musi podobać to co drugi człowiek robi.

Barb Brussels
Gość

Jak zabawnie trafilas z tym postem…i nie chodzi mi o krytyke na moim blogu,ale u kolezanki;) imion nie bedzie.w kazdym razie, ja zycze sobie,zeby komentarze byly prawdziwe.co tam ludziom w duszy piszczy.fajnie jest,jak sa konstruktywne, no jasne.ale ludzie sa tak rozni,ze nie zawsze nasze gusta trafiaja w ichnie.cieszy mnie twoj wpis.pokazujesz,ze jestes otwarta na dyskusje,zmiany..moim idealem czlowieka jest przyslowiowy prof. Od zywienia, ktory w wieku 80 lat przeszedl na wegetarianizm, bo doszedl do wniosku,ze to jest lepsze niz miesozerstwo.pokazal otwartosc umyslu jakiej sobie tylko zycze:)

Publiczna Pralnia
Gość

Doskonale Cię rozumiem, stąd już prawię nie komentuję blogów ;/ raz, że brak czasu, dwa… słodko-pierdzących komentarzy pisać nie lubię ani sensu nie widzę, a na jakikolwiek przejaw nawet nie krytyki, a własnego zdania na dany temat – bloger dany ma na to reakcję alergiczną. Bo wie lepiej, bo się czepiam, bo jego sprawa, bo on tak lubi… itd. Stąd nie komentuję prawie wcale. Szczególnie tych typowych blogów urodowych. Poczytam, ale jak dziewczyna chce spać na poduszce z waty cukrowej odrealniona od rzeczywistości, proszę bardzo 😉

Agga
Gość

Bolesna prawda – weszlam na Twojego bloga i przepadlam. Tworzysz naprawde wartosciowe miejsce, w ktorym mozna zatrzymac sie na dluzej. Gratuluje. No i masz fajne cycki 🙂 Sama mam duze i wciaz czuje sie jak ulicznica, kiedy zakladam bluzki z dekoltem. Czas to zmienic, bo niedlugo beda stare i pomarszczone i bede pluc sobie w starcza brode, ze ich nie pokazywalam 😛 !

Previous
Skąd trafiacie na mojego bloga : google na wesoło
Krytyka w komentarzach