Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

FELEK

Felek to nietypowy kot. Tak naprawdę nie jest mój (o ile w ogóle można powiedzieć o kocie, że jest czyjś), nie wiem nawet co się z nim teraz dzieje. Porządkując foldery na komputerze natknęłam się na zdjęcia tej kociej mendy 🙂
Większość zrobiłam po to, aby pokazać weterynarzowi rany kocurka. Ze względu na niemiłe doznania estetyczne nie będę ich jednak tutaj zamieszczać 🙂



 Po raz pierwszy  pojawił się u nas przed ubiegłą zimą. Był naprawdę bardzo duży i wyglądał na wyczerpanego. Usiadł sobie na podwórku pod jabłonią i tak sobie spokojnie czekał. Początkowo pomyśleliśmy, że to ciężarna kotka (Felek był ogromny), ale po kilku dniach okazało się, że to kocur. Nie było wątpliwości – Felek miał nienormalnie wielkie jądra.
 Można powiedzieć, że Felek zjawił się u nas w samą porę – był to okres, kiedy mój zadziorny Kiko ciągle dostawał od innych kotów solidny łomot, o który sam się prosił. Mój dachowiec ma rozdmuchane kocie ego i uważa się za króla okolicy – przegania większe od siebie koty, próbuje zagarnąć dla siebie wszystkie okoliczne kotki. Co ja mówię – on już je zagarnął.
 Przez swój temperament wracał czasami po tygodniu, ze szramami na pyszczku i opuchnięciami. Od kiedy zaczęły się regularne wizyty Felka, Kiko zyskał protektora i ani razu nie wrócił do domu poturbowany.
 Nie rozumiem fenomenu tej kociej przyjaźni, bo była dość osobliwa- dwa kocury o bardzo silnych charakterach zaczęły ze sobą współpracować.
 Felek mógł u nas się zregenerować – dobrze zjeść, wyspać się w garażu, odpocząć. Szybko okazało się, że to testosteron na czterech łapach. Odstraszał wszystkie obce kocury, bardzo intensywnie znaczył teren. Mimo, że dobrze jadł, trochę schudł. Ponieważ  zjawiał się jako częsty gość, niepokoiły mnie jego brzydkie, paprzące się rany. Zrobiłam im mnóstwo zdjęć i skonsultowałam się z weterynarzem. 
 Na szczęście wystarczył zwykły nadmanganian potasu i wszystko ładnie się wygoiło. Tajemnicza utrata wagi grubasa była zwykłym zejściem opuchlizny.
 Felek okazał się kotem-szczurołapem. Bardzo agresywnym (wobec obcych kotów) samcem z ogromnym poziomem testosteronu. Kiedy na podwórko wkroczył jakiś inny kocur, to mimo błyskawicznej próby ucieczki dostawał taki wycisk, że ledwo uchodził z życiem.
 Felek był też mistrzem polowań – w ramach wdzięczności przynosił mnóstwo martwych myszy i ptaków. Te pierwsze przyciągał z oddalonego o kilkaset metrów lasu.

 Często wracał ze swoich wypraw tak wyczerpany, że dopóki go nie dotknęłam, myślałam, że jest martwy.

  Brutalne akty mordu dokonywane na ptakach w żaden sposób nie wskazywały na to, że Felek jest nadmiernie spragniony głaskania. Łasił się jak mała kotka, co początkowo nie było przyjemne, ze względu na mnóstwo strupów i ropiejących ran ukrytych w niezbyt miękkiej sierści. Całe obrzydzenie mijało na widok satysfakcji na kociej mordce.
  Problem z Felkiem był taki, że nie było wiadomo, czy jest czyjś. Raz widziałam, jak kilka ulic dalej karmiła go jakaś starsza babulinka. Zapytałam ją, czy to jej kot – trop okazał się fałszywy, kobieta tylko go czasami dokarmiała. Mimo wszystko, zwierzak nie jest typem kota domowego – jest dziki, niezależny, nieprzewidywalny. Nie dało się zaciągnąć go do weterynarza, czego trochę żałuję.


 Zawdzięczam mu to, że dzięki niemu mój kot zupełnie zmienił swój charakter. Felek nauczył go jak się przymilać, żeby dostać wątróbkę, jaką minę zrobić kiedy coś się przeskrobie i wyrobić sobie respekt w okolicy. To dobry aktor, tylko raz zapominał na którą łapkę rzekomo utyka 😉
 Kiedy w nocy słyszę przeraźliwą kocią bójkę pod oknem, to jestem pewna, że Kiko wyjdzie z tego cało.
 Nie widziałam Felka od lata – szkoda, bo liczyłam, że wróci na zimę. 

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Migotka
Gość

Szkoda, że nie lubię kotów

Joanna i Pan Lew
Gość

Zawze uważałam to za zabawny fakt, że osoby nielubiące kotów czują potrzebę podzielenia się tym uczuciem w miejscach kotolubnych 😉

Ciekawa przyjaźń kocich zabijaków.

la6
Gość

j.w. 😉

*Natalia*
Gość

Jestem wielką miłośniczką kotów, mam swojego przybłędę, a właściwie przybłędkę ;))) Ciekawe co tam u Twojego Felka teraz… Piękna historia!

Joanna i Pan Lew
Gość

To bardzo możliwe. Charakterki jak Felek często stosują taką strategię. Kot, który mieszkał u nas gdy byłam dzieckiem pewnego dnia wybrał życie włóczęgi. Wracał do nas co kilka miesięcy, chyba tylko po to, żeby pokazać jak dobrze mu się żyje.

la6
Gość

ciekawa historia.. co kot, to charakter!

natalia
Gość

kociątka to wspaniałe stworzonka <3 mam nadzieję, że Felek ma się cało i zdrowo 🙂

Remedy
Gość

Kurcze coś ostatnio wszędzie koty! Jakiś miesiąc temu po moim podwórku włóczył się mały czarno-biały kotek próbowałam go oswoić, ale uciekał non stop. Obok mojego domu stoi niezamieszkany chwilowo dom i w stodole mieszka rodzinka kotów (chyba z 4). Bodajże w środę przyszedł pod mój dom kolejny mały kociak (młodszy od tego czarno-białego) tym razem podobny troche do Felka schował sie pod balkonem i tak zaczął miauczeć, że stwierdziłam ,że może jest głodny i go nakarmiłam, na następny dzień jak chodziłam po podwórku to znów był i o dziwo dość szybko się oswoił i dał się dotknąć. Potem non stop… Czytaj więcej »

Remedy
Gość

A tam paskudne od razu! 😛 Jak tylko go zobaczę to zacznę go kusić smakołykami 😀 Mam tylko nadzieję, że moje szczury nie będą zazdrosne haha 😀 Bo jak to 'mama' może się zadawać z 'wrogiem' 😀

natalia
Gość

wątróbka dla kota??? czytałam, że żadnych podrobów nie wolno dawać do jedzonka, mój koteczek źle reagował na to jedzenie

natalia
Gość

obecnie boję dawać mojemu takie rzeczy bo ma słaby żołądeczek i raz już przez wątróbkę był na serii zastrzykowej później sporo czytałam różnych artykułów na ten temat i znalazłam niewielką listę zakazanych produktów i wątróbka była tam też.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kiedyś, kilka lat temu bardzo intensywnie śledziłam Twojego photobloga, później jakoś mi zaginął w akcji i ostatnio trafiłam na Twojego bloga znowu, tym razem poszukując ciekawostek o włosach. I mimo, że wchodzę na Twojego bloga teraz tylko po to, żeby śledzić wpisy właśnie o włosach, to jednak ten wpis przeczytałam najchętniej ze wszystkich. Wiem co czujesz. Sama na działce mam odkąd pamiętam gromadkę kotów, która zjawia się pojeść, połasić i pobawić, a nie wiadomo czyje są. Nigdy się do nich nie przywiązywałam. Ale rok temu pojawiły sie dwa maluchy, które od razu traktowałam jak swoje. Nagle niestety zaginęły w akcji.… Czytaj więcej »

Anna Maciąg
Gość

sama od wiele lat mam kontakt z kotami i wiem jakie mendy potrafią z nich być:D ale mimo to ich mruczenie i ciepło jakim emanują siedząc na kolanach sprawia że je uwielbiam 🙂

kubekczekolady
Gość

Przeczytałam historię Felka z przyjemnością 😉 Fajnie by było, jakby wrócił:)

Kiki
Gość

Wow, ta sukienka jest fenomenalna! Z chęcią to w niej poszłabym na studniówkę. :))

Annathea
Gość

Są takie koty, których nie da się zabrać do weterynarza, ani tak naprawdę oswoić. Nawet kastracja nie daje na to szans. Mam nadzieję, że z Felkiem wszystko ok i pojawi się niedługo :).

A, i nie będę pisała o wszystkich zagrożeniach czyhających na puszczanego luzem kota, ani pytała czy Twój kot domowy jest wykastrowany. Jestem pewna, że zdajesz sobie sprawę z zagrożeń.

Valerie B.
Gość

cudowny z niego kociak 🙂 ja niestety nie mogę mieć kocurka, bo uczulenie i takie tam. I pies 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbiam koty, sama mam ich w domu kilka i uważam, że naprawdę potrafią zdziałać cuda – uspokoją, przymilą się i dzień od razu staje się piękniejszy 🙂

onepart0fme
Gość

oj, mam nadzieję, że nic mu się nie stało i że wpadnie Ci się chociaż pokazać! lubię takie przyjaźnie mocnych charakterów 😉

Bella Emigrantka
Gość

Nie jestem wielka fanka kotow, ale ten post jest napisany tak, ze chwyta za serce ^^

Alena
Gość

Trzymam kciuki za jego powrót:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy mogłabyś zamieścić kiedyś zdjęcia wszystkich Twoich kotów?:)

Previous
ROZWOJOWY CZWARTEK 11 : WDZIĘCZNOŚĆ
FELEK