Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

7 ostatnich dni i koniec wyzwania

 Mijający właśnie tydzień był dziwny. W teorii miałam 7 dni bycia egoistką, w praktyce – wyszło mało egoistycznie.
Prowadziłam terapię z wspaniałym chłopcem, przyszłam nieprzygotowana na wykład na wejściówkę której nie było, miałam dwa referaty w tym do jednego podeszłam bardzo nieegoistycznie i rozkminiałam dlaczego godzin jest akurat 12, dlaczego mają 60 minut i co to za system liczbowy (prezentacja na temat wprowadzania pojęcia czasu w edukacji wczesnoszkolnej). Tak naprawdę zawsze czyjaś sprawa i czyjś problem były ważniejsze. Muszę powoli się wyleczyć z tej chęci pomagania wszystkim wokół, bo nie pomagam najważniejszej dla mnie osobie, czyli  piszącej te słowa Ani K. 
Jutro znowu czeka mnie kolejkowo-biurokratyczna batalia. Odwiedzę też bibliotekę, więc mam prośbę do Was – polećcie mi proszę jakieś naprawdę lekkie, odmóżdżając czytadła, najlepiej dostępne w którymś z tych katalogów : jeden, dwa.

najbrzydszy kolorystycznie rzut, bo z resztek 🙂

 O, zapomniałabym – oczywiście kiedy siostra poprosiła mnie o składanie bombek z papieru to jak ten jeleń robiłam z nią te kule pół dnia .
Było ich więcej, bo spryciula pobiegła pochwalić się babci jakie ładne zrobiła, a ze u babci byli goście, to zaraz zgarnęła na nie zamówienia…
A ja wycinałam papierowe kwiatki.



Co zrobiłam dla siebie w tym iście egoistycznym tygodniu?
– kupiłam sobie na wyprzedaży 40% jedną(!) kredkę do oczu
– nałożyłam hennę na brwi i rzęsy. Przed chwilą, bo zrobiło mi się głupio, że nie zrobiłam nic dla siebie. Test oblany!
 No chyba, że wpieprzania masy słodyczy się liczy. Lubię je, nie tyję od nich, ale nie są czymś, co powinno być głównym paliwem mojego organizmu. Ostatnio w zasadzie mało mnie kręcą, ale tanie korzenne ciasteczka z Lidla pochłaniam w ilości półtora paczki dziennie. Moczę je w hektolitrach herbaty.


  Przepraszam, zrobiłam dla siebie jedną ważną rzecz : usiadłam przy laptopie i po kolei sprawdzałam sobie po objawach wszystkie choroby dotykające układu oddechowego. Po wielogodzinnej, bardzo dogłębnej analizie mam swoją małą hipotezę. Może trochę życzeniową, bo “upatrzyłam” sobie coś mniejszego kalibru niż te cholerstwa typowane przez specjalistów, ale zobaczymy. Może odrzucanie przez lekarzy na starcie “lekkich” chorób i szukanie w tych ciężkich było błędem? 


Odpowiem jeszcze szybko na Tag od Agaty

1. Ulubiony sport? (niekoniecznie uprawiany, może być oglądany;))
szukam idealnej aktywności dla siebie

2. Czy masz jakieś zwierzątko?
dwa koty + kot babci 🙂
3. Ulubiona marka samochodu?
w ogóle mnie ten temat nie kręci 🙂

4. Lidl czy Biedronka i dlaczego?
Lidl, fajniejszy asortyment, dobre ryby 

5. Ulubiony zespół muzyczny/wokalista/wokalistka?
QUEEN! Nie trzeba uzasadniać.
6. Książki papierowe czy ebooki i dlaczego?
lubię trzymać książkę w ręku i czuć jej zapach, ale swoją wydałam w ebooku

7. Ulubione miejsce wypoczynku?
hamak 🙂
8. Zapachy orientalne czy świeże i lekkie?
orientalne mnie budzą do życia, w lekkich czuję się lekko, nie umiem wybrać, jeszcze nie trafiłam na zapach o którym powiem “to ten!”
9. Czy wierzysz w jakieś przesądy? Jeśli tak to jakie?
wierzę tylko w siebie

10. Ulubiona bajka z dzieciństwa?
muminki.

Nikogo nie nominuję, bo moje pytania są w jakimś innym wpisie jak ktoś ma ochotę dołączyć





2 pytania/prośby do Was :

Proszę o tytuły lekkich książek które odmóżdżają i odprężają, oraz istnieje prawdopodobieństwo, że znajdę je w bibliotece


Pomożecie mi wymyślić wyzwanie na nadchodzący tydzień? Myślałam o :
7 dniach ze szminką (bo mam kilka a rzadko używam), albo 

7 dniach w sukienkach/spódniczkach, ale już na etapie planowania mam wymówki typu “w poniedziałek mam dużo spraw do załatwienia, we wtorek późno wracam itp. Pomóżcie!:)

Uściski, Ania

58
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeSorbetSłomkaAnonimowyCzarownicująca Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Alieneczka
Gość

śliczne te bombki 😉 ja nie mam cierpliwości do takich robótek 😉 niestety…

uroda i włosy
Gość

7 dni zdrowia 😀 (każdego dnia trzeba zrobić coś bardzo zdrowego, zjeść coś zdrowego, wypić coś zdrowego itd.), to akurat by mi się przydało… 🙂 co studiujesz?

calendargirl288
Gość

Ja mogę polecić książki Cecelii Ahern. Szczególnie urzekła mnie chyba Na końcu tęczy. Generalnie jej książki łatwo się czyta i mnie wciągały, ale przy okazji mają też jakąś życiową puentę 😉 W tym katalogu WIMPB wyskakuje trochę jej książek 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Muszę powoli się wyleczyć z tej chęci pomagania wszystkim wokół, bo nie pomagam najważniejszej dla mnie osobie, czyli piszącej te słowa Ani K." -To tak bardzo kojarzy mi się z filmem "Amelia". Oglądałaś? Jak nie, to koniecznie zobacz! 🙂 Co do książek, ostatnio zachwyciła mnie 'Gra Anioła' Zafona. Ale to chyba nie jest najlżejsza z istniejących książek. Nic innego mi nie przychodzi do głowy. Co do wyzwania, wspomniany wyżej tydzień zdrowia wydaje się świetnym pomysłem. Zdrowia życzę i pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Koniecznie obejrzyj! Mega pozytywny film i przepiękna muzyka Yanna Tiersena 🙂

Anna W
Gość

Ładniutkie te bobmeczki 🙂 Najlepsze odprężacze to jak dla mnie romanse historyczne. Typowo babskie książki – dużo miłości o którą głównie bohaterowie muszą zawalczyć. Wątek kryminalny w tle i sugestywne opisy 😛 Grubość to akurat jak na jeden wieczór 🙂 Polecam m.in. wydawnictwo Amber.

Ninja Beauty Blog
Gość

Oj, jakbym czytała o sobie. zdrowego egoizmu jest we mnie szczypta lub mniej. chociaż ostatnio staram się, żeby moim mottem było "niech każdy myśli o sobie, wtedy o każdym będzie pomyślane" 😀 prawda, że mądre? 😀
co do wyzwania- myślę, że pomysł na 7 dni w sukienkach/spódnicach jest świetny 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

7 dni w sukienkach/spódniczkach proponuję Ci zrobić w 'dalszych' terminach ze względu na temperaturę 😉 Chyba, że niskie temperatury Ci nie straszne ;P

karo
Gość
karo

mega wyzwanie – spotkaj się w końcu z nudną karo!

Chaton
Gość

skoro już planujesz wymówkę na tydzień z sukienkami, to lepiej wybierz tydzień ze szminkami 🙂 w końcu wyzwanie też powinno dawać Ci jakąś przyjemność i satysfakcję 🙂
wiesz, mnie najlepiej odmóżdżają książki, które przypominają mi dzieciństwo, czyli coś w stylu Atramentowe Serce, a na bardzo zły humor – Dzieci z Bullerbyn, także raczej Ci nie pomogę 🙁

BogusiaM
Gość

bombki wyglądają bosko:)
wyzwanie 7 dni szminek byłoby super:)

makapaka
Gość

7 dni z szminką to fajny pomysł 🙂 i nietrudny do zrealizowania 🙂

Nadine
Gość

Ja mogę polecić trylogię Katarzyny Bereniki Miszczuk (Ja, Diablica, Ja, Anielica i Ja, Potępiona). 🙂

Wyzwanie na następny tydzień?
Może cały tydzień na zdjęciach? czyli każdego dnia określona ilość zdjęć, które mogą opisać cały dzień? 😉

Anna Maciąg
Gość

mogę polecić "Trzy metry nad niebem" Federico Moccia. W moim przypadku sprawdziła się całkiem nieźle jako odmóżdżacz 🙂

asasello mal
Gość

spróbuj może Muminki Zizu?<3 to zabawne, ale są naprawdę urocze i… ciekawe.

Barszcz
Gość

Polecam "Drwala" Witkowskiego.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podpisuję się pod książkami C.Ahern! 😀 Bardzo przyjemnie się czyta. Mogę również polecić całą serię R. Mead o Georginie Kincaid (często kojarzyła mi się z Bridget Jones:) nie wiem czy w bibliotece jest, ale z chęcią podzielę się ebookami 🙂

Wyzwanie – tydzień na zdjęciach, podoba mi się bardzo 🙂

Pozdrawiam!
Kasik

Słonecznik
Gość

Śliczne bombki 🙂

Co do książek to jeśli lubisz choć trochę romanse to polecam te z wydaw. Da Capo – są chyba w każdej bibliotece publicznej, a bardzo fajnie się je czyta 😉

A co do wyzwania do tydzień ze szminką jest super 🙂 chyba się dołączę we wtorek 😉
Na spódniczki za zimno jak dla mnie. Spódniczki zostaw sobie na tydzień świąteczny 😀

M.
Gość

Jak weźmiesz tydzień ze spódniczkami, to ja też 😉 Ostatnio latam w spodnaich, bo tak łatwiej. Ale myślę, że trzeba korzystać jeszcze z w miarę ciepłej pogody, bo z tego co widzę pod koniec tygodnia ochłodzenie i już w ogóle nadchodzi niespódniczkowa pogoda 😉

Sikamikanico
Gość

Z książek polecam serię o Greyu ("50 twarzy Greya" i "Ciemniejsza strona Greya" jak na razie). Tylko, że je albo kupić, albo ściągnąć ebooka, bo są za popularne.
Albo serię Anne Rice o wampirach (ale nie takich jak w Zmierzchu).
Z innych: "jedz, módl się, kochaj", "Franky Furbo" W.Whartona (<3) albo książki podróżnicze Cejrowskiego czy Wojciechowskiej 🙂
Ze szminką!

katarina555
Gość

Wszędzie się robi świątecznie, u ciebie również.

Bambi
Gość

7dni z nowymi owocami/warzywami 🙂

Bambi
Gość

No to może uwaga, ciężki kaliber: tydzień bez internetu 🙂

hattu
Gość

proponuję 7 dni w spódnicach/ sukienkach 🙂 sama kiedyś ich unikałam jak diabeł święconej wody i szukałam tysięcy wymówek, ale wystarczyło się w końcu przełamać i "zaryzykować" 😉 obecnie są one nieodłączną częścią mojej garderoby i nie zrezygnuję z nich za nic w świecie 😀

a co do książki, ostatnio miałam w łapach "Zaklinacza deszczu" J. Grishama. Tematyka prawnicza, tomisko opasłe, ale połknęłam je w kilka dni – nieprawdopodobnie wciąga! 🙂 ( http://lubimyczytac.pl/ksiazka/28991/zaklinacz-deszczu )

pozdrawiam gorąco!

Czarownicująca
Gość

Zdecydowanie 7 dni w kiecce!! Właśnie dlatego że długi dzień, zobaczysz jak Ci tyłek podziękuje 🙂
Z książek niezmiennie polecam Pratchetta, może Wolnych Ciutludzi na początek, w przekładzie Cholewy?
Nie otwierają mi się te Twoje biblio :/

Czarownicująca
Gość

O tu dziewczyny popieram: Szwaja, Sowa i owocowa seria (Malina, Jagoda, Zielone Jabłuszko)

Balbina Ogryzek
Gość

Świetne bombki 🙂 co do książki, to [olecam Anię z Zielonego Wzgórza, wszystkie serie, na mnie może nie działa odmóżdżająco 😀 ale na pewno relaksująco, takie to lekkie 🙂 Totalnie odmóżdżacze to książki J. Mahlerowej, to seria romansideł, moja babcia je uwielbia i czasem jej podczytuję. Nie są to typowe romansidła współczesne, akcja toczy się mniej więcej w okresie międzywojennym, często w pięknych zamkach, itd 😀 wątki to historie miłosne arytokracji, ideały: honor, miłość i ojczyzna (Niemcy, swoją drogą) – na prawdę polecam jak na odmóżdżeniu Ci zależy, jedną książkę czytam w pół godziny 😉 Nie znam lepszych książek, których… Czytaj więcej »

Czarownicująca
Gość

Albo Polyannę i jej zabawę. Poleciła mi ją mama, kiedy byłam już na studiach i łapałam doła 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajne bombki 😉 a książek odmóżdżających ale bardzo fajncyn polecam Nicholasa Sparks'a np. Pamiętnik, I wciąż ją kocham, Jesienna Miłośc. Wszystkie doczekały sie ekranizacji filmowych ale ksiązki są dużo lepsze i fajnie się czyta ;))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Polecam książkę Moniki Szwaja – Romans na receptę 🙂 Myślę, że Ci się spodoba 🙂 lekko się czyta, można się uśmiać a główna bohaterka choruje na astmę 🙂

-kanett-

Anonimowy
Gość
Anonimowy

polecam ostatnia piosenka 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Polecam książki Tokarczuk "Bieguni" i "Prawiek i inne czasy"

Pozdrawiam

Oluta

Słomka
Gość

Przypomniało mi się. Skoro ma być lekko, to może Lesley Lokko. Na przykład "Świat u stóp". Ale w sumie co weźmiesz, to weźmiesz – będzie okej, bo pisze trochę schematami.

Sorbet
Gość

Tydzień białego podkoszulka, uśmiechania się do obcych na ulicy, 7 nowych drinków na każdy dzień tygodnia (może być kosztowne), tydzień wegetarianizmu (wiem, że próbowałaś, ale może ktoś inny skorzysta? ja se zrobię tydzień weganizmu :3), tydzień bez malowania paznokci.

Lektura odmóżdżająca u mnie nosi nazwę: książka do kibelka;) Sięgnij po Diabeł ubiera się u Prady (o dziwo fajne, lepsze niż film), albo Miesiąc miodowy Amy Jenkins (trochę debilna, nie skończyłam jej czytać, no ale może czas zapchać, sięgnęłam po nią, bo lubię Bridget Jones).

Cium cium

Previous
JA MAM RZĘSY! (i brwi) czyli jak zobaczyć to, co niewidzialne
7 ostatnich dni i koniec wyzwania