Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Tydzień na obcasach + TAG

Po ostatnim wpisie postanowiłam działać. Ruszam więc z tygodniowymi wyzwaniami.

Na czym to polega?
Każdego tygodnia stawiam sobie jakieś wyzwanie, drobne lub duże, trudne lub łatwe, obojętnie. Tydzień później zdaję na blogu relację z tego, czy mi się powiodło i ogłaszam, co jest moim kolejnym wyzwaniem.
Co mi to da?
Chcę lepiej zapamiętać swoje dni. Podobno różne wyzwania doskonale na to wpływają. Autorem tego spostrzeżenia jest A. Jacobs, który podczas swoich przemówień na TED opisywał różne swoje wyzwania, np. rok życia zgodnie z biblią, czy wyzwanie polegające na nie kłamaniu 🙂
Drugą inspiracją jest autorka bloga Happyholic.pl którego bardzo lubię czytać 🙂
Czemu tydzień?
To idealny czas na to, żeby spróbować czegoś nowego bez wyrzeczeń i poświęceń. W najgorszym wypadku zyskam nowe doświadczenie 🙂
Wyzwanie tego tygodnia to… high heel week, czyli tydzień bez płaskich butów. 
Pozwalam sobie na noszenie ich tylko : po domu, w lesie, podczas treningów.
W skrócie : przez tydzień wszędzie chodzę na obcasach i koturnach. Nie ważne ile mam spraw do załatwienia 🙂
W poniedziałek zdam relację i ogłoszę nowe wyzwanie 🙂
__________________________
Otagowała mnie Marquis de Red
Oto kolejne 7 prawd/ciekawostek/nudnych faktów o mnie:
  1. Notorycznie gubię gumki i spinki do włosów, długopisy i inne rzeczy. W październiku muszę wyrobić nową książeczkę zdrowia studenta i kartę biblioteczną, bo zostawiłam je w szpitalu, a kiedy wróciłam – już ich nie było (na co to komu?)
  2. Uwielbiam czytać i nie znoszę, kiedy co kilka sekund ktoś mnie pyta “co czytasz?” 🙂
  3. Lubię bardzo dobrze oświetlone pomieszczenia. 
  4. Zawsze byłam straszną psiarą, miałam cudowną suczkę, owczarka szkockiego collie która wyglądała jak Lassie i była naprawdę wspaniałym, wiernym psem. Obecnie mam dwa własne koty, jednego przybłędę i kota babci który i tak śpi u mnie.
  5. Nawet jak byłam na niektórych wykładach, to i tak przed sesja kseruję od kogoś komplet notatek 😀
  6. Nigdy nie miałam problemów z cerą. Średnio raz na 1,5 miesiąca wyskakuje mi ropna krosta pomiędzy brwiami. Nie mam pojęcia o co chodzi!
  7. Chciałam rzucić liceum i przenieść się do liceum zaocznego, bo wkurzało mnie uczenie się pierdół i marnowanie czasu w szkole 🙂
Niech otaguje się każdy, kto tylko ma ochotę 😉
A może chcecie zaproponować mi wyzwanie na kolejny tydzień? 😉
PHOTO:WEHEARTIT


_________________________________________________________
chcesz się dopisać do wyzwania ?
1. Skopiuj grafikę z wyzwaniem na swojego bloga i wprowadź na niej link do tego wpisu.
2. Ogłoś swój udział w notce (zaznacz datę rozpoczęcia wyzwania). 

3. Poinformuj mnie w komentarzu pod TYM wpisem o chęci przyłączenia się do akcji wrzucając link do Twojego wyzwaniowego wpisu. W ten sposób więcej osób go zobaczy 🙂
Miłej zabawy!


Do tej pory udział wzięli :
1. Aniamaluje.blogspot.com
2. TY?
Uściski, Ania

68
Dodaj komentarz

avatar
33 Comment threads
35 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
ItysiaCleoSłonecznikAniamalujesophie czerymoja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Chwila
Gość

Haha, też mam tak z notatkami, jakoś pewniej się czuję jak skseruję od kogoś kto ma wszystko, ja nie na wszystkich wykładach piszę;-) Nawet na wszelki wypadek.

Fajne wyzwanie, czekam na wynik;-)

marta
Gość

Genialny pomysł! Dla mnie, z moim ADHD wyzwaniem jest żeby pamiętać o codziennym łykaniu 3 tabletek i użyciu odzywki do paznokci ;), ale takie tygodniowe wyzwania to może być świetny sposób na opanowanie chaosu 🙂 Podobno wystarczy coś robić regularnie przez 21 dni, aby stało się naszym nawykiem 🙂

tonia
Gość

Fajne postanowienie:) Zainspirowałaś tez mnie 🙂
Ja tez często gubię gumki/spinki,długopisy itd. Miesiąc temu przed przeprowadzką kupiłam sobie opakowanie 20 gumek do włosów- dziś szukałam i znalazłam tylko 2 😀

slimmi
Gość

kiedyś próbowałam tygodnia bez komputera, ale to było bardzo męczące i nie praktyczne ;d wyzwanie high heels trochę mnie przeraża bo z reguły pomykam w trampkach i balerinkach, ale może też się skuszę 🙂

kazetka
Gość

Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę braku problemów z cerą! Szczęściara z Ciebie:)

Marie
Gość

łooooł wspolczuje Twoim stopom 🙂 z jednej strony super sexy i kobieco a z drugiej wiem ze szlag by mnie trafil. szczegolnie ze na mojej uczelni jest paskudna kostka brukowa po ktorej szlam na obcasach 2 razy i juz nigdy sie nie odwaze na to

marquisdered
Gość

-Co czytasz?:D Ja też tego nie lubię i sama nigdy nie pytam, za to czasami odpowiadam bezczelnie po prostu: książkę! 😀 A odnośnie punktu 4 i 7-możemy przybić sobie piątkę! Twoje wyzwania nie przestają mnie zaskakiwać, niewątpliwie coś w tym jest, tylko szkoda, że mało kto zdaje sobie z tego sprawę! Jak to dobrze, że mamy Ciebie!:) Wydaje mi się, że na obcasach kobieta będzie się czuła jeszcze bardziej pewna siebie, jak w perfekcyjnym makijażu, po wyjściu od fryzjera- gotowa walczyć o swoje, chociaż ja osobiście czasami czuję się jak kaleka, kiedy muszę np. biec do autobusu! 🙂 jogging uwielbiam,… Czytaj więcej »

Callamelli
Gość

Wyzwanie bardzo ciekawe! Ja niestety na szpilki mogę sobie okazyjnie pozwolić gdyż mam problemy z kręgosłupem – mój ortopeda chyba by mnie zabił gdybym mu powiedziała, że takie wyzwanie sobie założyłam 😀 A co do Twojego komentarza u mnie. Szczerze mówiąc wierzę, że małe gesty pokazują nasze uczucia, a nie wielkie pompatyczne słowa 🙂 Dlatego staram się pokazać innym poprzez gesty, własnoręczne prezenty lub znajdywanie rzeczy, na których bardzo im zależy, ale nie są w stanie znaleźć 🙂 Oczywiście trzeba też rozgraniczyć przyjaciół od znajomych, bo gdybym o każdego kogo mam w znajomych na fb miała się tak zatroszczyć to… Czytaj więcej »

czajenka
Gość

ciekawy pomysł z tymi wyzwaniami. mam to samo z punktem 6 i też nie wiem ocb. ;]

Nika.
Gość

Umrzesz 😀 ale życzę powodzenia 🙂

RainyOne
Gość

świetny blog *.* wyzwanie ciekawe- nie mam wielkiej cierpliwości do obcasów i poważnie, nie wyobrażam sobie, że wszędzie tak chodzę 🙂
co do kolejnego wyzwania- kreska na oku codziennie innego koloru i gdybyś to jeszcze udokumentowała <3
pozdrawiam serdecznie!

thedarksideoflight
Gość

Hah mam to samo z kserowaniem z wykładów. Moje notatki są tak chaotyczne, że czasami potrzebuję dodatkowego 'wzoru'. Z niespodzianką między brwiami to samo 😉 Za to jeszcze mogę obwinić regulowanie brwi, ale czasami pojawiają się ciut niżej i wtedy to już nie mam pojęcia skąd one 😉

Beauty_Station
Gość

Ja mam pomysł na kolejne wyzwanie- codziennie inny kolor lakieru na paznokciach ;))))

Laura
Gość
Laura

To może jakieś zdobienia? Pierwszego dnia gładki kolor, drugiego coś dokładasz, np. kolorowe końcówki (jak przy frenczu, tylko w kolorze), trzeciego dokładasz paznokciom coś jeszcze (jakieś kropki, kwiatuszki, naklejkę, albo nowy element do zdobienia z drugiego dnia), czwartego zmywasz i nowy kolor… Fajne wyzwanie dla kogoś, kto lubi eksperymentować z paznokciami, a nie zawsze mu się chce albo brak mu pomysłów, nie wiem, czy akurat dla Ciebie. Dla mnie na pewno nie. 😉Dla mnie fajnym wyzwaniem byłby codziennie inny makijaż, to znaczy inny typ makijażu, raz tylko kreska eyelinerem, raz jakieś cienie, raz puppy eyes od Azjatyckiego Cukru, raz czerń… Czytaj więcej »

Laura
Gość
Laura

Haha, to będę czekać, aż przyjdzie ich pora na realizację i relację na blogu! ;D
Serio, bardzo mnie zainspirowałaś swoim wpisem. Fajnie, że piszesz. 😉

Kokodylek
Gość

Super wyzwanie, a buty piękne! 🙂

Magdalena
Gość

powodzenia! ja chodzę w szpilkach/koturnach na co dzień i czasami jak jest dużo do załatwienia (pojsc tam, tu i tam, a ppotem się wrócic) moje nogi umierają.

Weronika
Gość

ja staram się robić tak że ja notuję jeden wykład i daję notatki i nie czuję wyrzutów że ciągnę od innych inne przedmioty 😛

Detroit
Gość

W dzieciństwie marzyłam o Collie ale niestety nie było mi dane. Miałam Owczarka niemieckiego długowłosego. Kiedy już mogłam sama zadecydować jakiego będę mieć psa i marzyłam o Samojedzie to zdecydowaliśmy się z chłopakiem na Amstaffa. Nie wyobrażam sobie jak by go nie było 😉
Trzymam kciuki za Twoje wyzwanie / wyzwania naprawdę świetny pomysł ;))

Palomita
Gość

syfki pomiędzy brwiami oznaczają ponoć problemy z wątrobą. nie wiem na ile wierzyć takim "wróżbom", może lepiej brać je z przymrużeniem oka 🙂
ja też nie lubię słabych żarówek, u rodziców zawsze włączam dodatkową lampkę – ma być jasno 🙂 może to strach przed wampirami 😉

M.ina
Gość

Super pomysł z tym tygodniem w obcasach, podoba mi się 😉

Ja też zawsze kseruję od kogoś komplet notatek, nawet, jeżeli chodziłam na zajęcia 🙂

klaudek884
Gość

przydało by mi się takie obcasowe wyzwanie, bo jak przychodzi jakieś wesele czy inna uroczystość to chodzę jak pokraka nawet na najmniejszym obcasie;/

Alex
Gość

umarlabym w wysokich butach … szczegolnie, ze ja lubie duzo lazic 😀

frombodytohair
Gość

odważnie chciałaś rzucić liceum;d

Booklover
Gość

Ciekawy pomysł z tymi tygodniowymi wyzwaniami i powodzenia 🙂

Dizzy1906
Gość

ciekawa jestem efektu wyzwania 🙂

okami
Gość

RIP stopy XD

HappyHolic
Gość

Cudowne wyzwanie! Ja coraz rzadziej rozstaje się z obcasami… 🙂

Mudi
Gość

oo powodzenia!
Ja KOCHAM buty na obcasie, moglabym miec ich tysiące. Dzisiaj byłam w obuwniczym to myślałam że przyganę wszystkie ;D Ale to że dojeżdżam do szkoły 30 km a na pociąg mam 25 minut drogi pieszo sprawia że nie mogę sobie pozwolić na noszenie ich 🙁 Chyba by mi nogi odpadły.
Strasznie zazdroszczę braku problemów z cerą! Ja mam od 12 roku życia, walczę dzielnie ale wiadomo jak jest. Jak miewałam gorsze dni to aż czasem płakałam nad tym jak wyglądam. Odbiera to mi pewność siebie niestety :(. 🙂

Mudi
Gość

Ojej to powodzenia.
Ja wczoraj caly dzień w koturnach (a cale wakacje to na płaskich butkach śmigalam, bo mi nie zależalo żeby we wsi fantastycznie wyglądać hehe) to dzisiaj mnie tyłek i łydki bolą niesłychanie! 😉

marta
Gość

genialne! Ja mam co prawda problem żeby pamiętać o codziennym łyknięciu 3 tabletek i pomalowaniu paznokci odzywką (wszystko przez ADHD), ale takie tygodniowe wyzwania mogłyby mi pomóc uniknąć chaosu:) A podobno wystarczy powtarzać jakąś czynność regularnie przez 21 dni żeby stała się naszym nawykiem 🙂

Agata
Gość

powodzenia Aniu z obcasami! ja chyba bym nie dała rady, za bardzo kocham wygodę, ale chciałabym kiedyś spróbować podobnego wyzwania

Kazik
Gość

siema.! ;D uwielbiam obcasy ale bym się chyba nie zdecydowała na cały tydzień w nich więc podziwiam ;D i powodzenia oczywiście ;p

sophie czerymoja
Gość

czekam z ciekawością jak Ci pójdzie ;d
ja się staram chodzić na obcasach, koturnach, ale czasem nóżki bolą ; <

Słonecznik
Gość

A czy można się jeszcze przyłączyć do tego wyzwania, czy termin już minął?? 😉

Słonecznik
Gość

Fajnie 🙂
To dam jeszcze znać, które wyzwanie będzie pierwsze 🙂

Cleo
Gość

6 punkt w "nieciekawych ciekawostkach" mam to samo i niestety nie umiem się tego pozbyć. Po jakimś czasie znika i znowu powraca :/
A co do wyzwania…może na wiosnę się pokuszę, bo zimą wolałabym przeżyć bez złamań i uszkodzeń ciała 😉

Itysia
Gość

Ciekawe, czy dam radę, chyba podejmę to wyzwanie 😀

Previous
Kto ustala reguły? + Ulubione blogi i linki tygodnia
Tydzień na obcasach + TAG