Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

O nowym wyglądzie bloga i “mojej chorobie”

 Zapragnęłam zmian. Co jakiś czas tak już mam , że przemeblowuję pokój, plan dnia i trochę swoje życie. Stąd też zmiany wizualne i inna szata graficzna.


Być może nowy wygląd bloga wcale nie jest lepszy (sama się jeszcze nie przyzwyczaiłam :)), ale właśnie o to mi chodzi – chcę unikać rutyny!
Zmieniłam prawie wszystko, co od dawna było niezmienne – tapetę na laptopie, układ mebli, oświetlenie pokoju i tak dalej, aż po życie osobiste. Jest inaczej. A ja tego potrzebowałam 🙂 To jest zazwyczaj tak, że bez zmian jest wygodnie – ta sama praca, bo chociaż jej nie lubimy, to zmiana jest ryzykiem. Ta sama droga do domu, ten sam chleb codziennie itp. Ja tak nie chcę! Wybierając wciąż to samo przegapiamy masę możliwości i ciekawych rzeczy.
Praca w szkole jest wspaniała, bo jest nieprzewidywalna. Niby to samo, ale każdego dnia inaczej – inne tematy, inne zachowania dzieci, nie wiadomo czego do końca się spodziewać. To jest coś, co mnie napędza do działania. Nieprzewidywalność. Czuję wtedy, że żyję. Muszę stale opuszczać swoją strefę komfortu i myśleć. 


Kiedyś lubiłam pewność i stałość. W przedszkolu zrobiłam awanturę o to, że kanapki nie są smarowane masmixem, tylko jakąś inną margaryną, a  kiedy zamiast wieczorynki był mecz, wpadałam w szał.


 Dzisiaj zmiany są czymś, czego potrzebuję raz na jakiś czas dla jakiejś higieny umysłowej. Nie rozpatruję ich jako zmiany na lepsze/gorsze. Musi być inaczej. Po prostu.
Nieprzewidywalność od kilku lat jest wpisana w moje życie – diagnozowano mnie na każdą możliwą chorobę układu oddechowego i nadal lekarze nie wiedzą co mi jest. Wiąże się to z masą problemów, bo nawet głupiej recepty z literką P dla chorób przewlekłych nie raz nie chcą mi wypisać… brak diagnozy=brak leków. Przyzwyczaiłam się już, że mogę się czuć świetnie po czym ni z tego ni z owego zemdleję. Albo zacznę się dusić. 
Moje objawy są następujące :
Stały repertuar (mam codziennie):
moje serce bije dużo wolniej (bradykardia), 
mam za mało żelaza (anemia), zanik miesiączki
moja temperatura jest niższa niż powinna (33-35,5, ale zdarza się 32…)
ból głowy
nadprodukcja śluzu w oskrzelach
odkrztuszanie powyższego w ogromnych ilościach
problemy z oddychaniem


3-4 razy w tygodniu i rzadziej :
– omdlenia
– robię się blada jak ściana
– senność
– refluks przełykowy
– duszenie się w nocy (nie, że się “duszę”, tylko się DUSZĘ tak, że oczy wychodzą mi z orbit.




Najgorsze są te zakreślone. Zaakcpetowałabym to wszystko, gdyby moje oskrzela się uspokoiły i przestały pracować 5x mocniej niż powinny. Dużo śluzu= dużo problemów. To wymarzone siedlisko dla wszystkich bakterii. W szpitalu zamiast mi pomóc zarazili mnie gronkowcem. W ilości 100 000 jednostek tworzących kolonie na mililitr. Nawet nie umiem sobie tego wyobrazić! Właśnie dlatego olałam skierowanie i nie stawiłam się w innym szpitalu. Nie widzę sensu, popieprzą znowu że to poważne, tego nie można tak zostawić  i sratatata po czym stwierdzą, że nie wiedzą co to. 
Po co to piszę?
Bo a) – jest masa nieporozumień z tego powodu
b) nie chcę, żeby ktoś obniżał swoje oczekiwania względem mnie tylko dlatego, że nie jestem zdrowa
c ) raz na jakiś czas muszę sobie ponarzekać żeby się oczyścić 😛
 Da się z  tym żyć – w liceum brałam przeciwzapalne sterydy (żeby mi się nic w tym śluzie nie wyhodowało) . Problem w tym, że z tygodnia na tydzień dawka była coraz większa a skutków ubocznych więcej niż to warte. Wiem, że nie mogę dłużej zwlekać i trochę trzęsę tyłkiem przed wizytą w innych szpitalu. Muszę się zarejestrować, bo kończą mi się leki… po ostatnich pomysłach lekarzy aż się boję co znowu wymyślą. Chyba stąd ten durny wpis 😛
Uściski, Ania

43
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyPola ZasLenaNadine Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marie
Gość

Co do potrzeby zmian to chyba wlasnie jestem na takim etapie w zyciu jak Ty… 🙂Przemalowałam swoj studencki pokoj na totalnie kontrastowy kolor do panujacej tutaj przedtem nudnej zolci. Potem chwycilam na czarna farbe i pomalowałam meble w pokoju. Jutro mam zamiar poprzesadzac i porozsadzac kwiatki, kupic ciekawsze doniczki.Przy calym malowaniu nie obylo sie bez przemeblowania.Rozniwz wprowadzam zmiany w zyciu w roznych dziedzinach. Pozmieniali sie tez znajomi…dobrze mi z tym wszystkim. Co do Twojej choroby to lekarzem nie jestem i nie bede nic diagnozowac. Wiem ze bardzo mi ciebie zal ze Cie takie cos dopadło. Ze zrazaj sie jednak do… Czytaj więcej »

pora-wstac
Gość

Ja też lubię zmiany, tylko muszę poczuć do nich prawdziwą 'wenę', inaczej, wbrew sobie ani rusz! Czuję, że taki moment powoli nadchodzi, bo dawno nic nowego do swojego otoczenia nie wprowadzałam 🙂

I czytałam już wspomnienia o chorobie, przykro mi bardzo że się tak męczysz, to na pewno nic przyjemnego i ułatwiającego życie. Trzymam kciuki, żeby konkretna diagnoza i prawdziwy, dobry lekarz szybko się znalazły! Mimo wszystko – dużo zdrówka i pogody ducha życzę! 🙂

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Oj Aniu widzę, że masz podejście do służby zdrowia podobne, jak ja… Mnie lekarka leczyła na alergię, a okazało się (znaczy sama się zdiagnozowałam), że to niedoczynność tarczycy. Ostatnio miałam jakiegoś rodzaju zapalenie skóry, angielska tym razem pani doktor uznała, że to liszaj? liszajec? i przywaliła dawkę antybiotyku jak dla konia. Objawy ustąpiły, ale po odstawieniu antybiotyku wróciły. Zdesperowana kupiłam zwykłe wapno, które pomagało mi na małe reakcje alergiczne i co? Przeszło kompletnie… Mam nadzieję, że i Tobie uda się dość do miejsca w którym zostaniesz zdiagnozowana, bądź po prostu leczona we właściwy sposób. Nie wiem jakie są Twoje przekonania,… Czytaj więcej »

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Ah, rozumiem. Kurde taka technologia, ludzi w kosmos wysyłamy, a jak takie coś przyjdzie to co? Wszyscy klękają… Chyba pozostaje Ci się spróbować przełamać i pójść do tego drugiego szpitala, choć doskonale rozumiem, co czujesz. Może byś napisała kiedyś coś więcej o tych kroplach z pestek grejpfruta? Bo olejek herbaciany, to rozumiem normalny olejek i inhilacja kominkiem? Muszę czegoś spróbować, bo od kiedy jestem w UK, to sytuacja się pogarsza znacznie, może akurat…

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Dzięki kochana za odpowiedź! I trzymam kciuki za Twoje zdrówko 🙂

Nikola
Gość

Też swego czasu się nachodziłam po lekarzach. Na szczęście okazała się to zwykła bakteria- cały czas się zastanawiam, czemu postawienie diagnozy trwało tyle czasu?! Ale da się trafić na kompetentnych lekarzy, którzy potrafią pomóc. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bardzo podoba mi się zmiana na blogu 🙂 a choroby bardzo współczuję, nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić. podziwiam Cię za chęci do działania, za życie pełne uśmiechu i radości. 🙂 zaskoczyłaś mnie tą temperaturą ciała.. moja często (czasami i przez kilka tygodni) wynosi około 37 stopni. przy chorobach i przeziębieniach skacze do niepełnych 38 i to ani gorączka, ani stan podgorączkowy, a trzyma i puścić nie chce.

trzymaj się i oby choroba nie męczyła Cię za bardzo. 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To nie jest mukowiscydoza?

Alex
Gość

trzymam kciuki, aby wreszcie Ci wredni lekarze stwierdzili co Ci jest!
ja natomiast lubie to co jest, jakoś nie śpieszy mi się tego zmieniać … oprócz tapety w telefonie 😉 i planów na przyszłość 😀

Remedy
Gość

Ja akurat zmian nie lubię jeśli chodzi o poważne sprawy, bo czasem potem ciężko mi się odnaleźć w nowej sytuacji. Na szczęście w drobnostkach lubię czasem coś zmienić 😀 Pokój przemeblowuje nie raz nie dwa, kolor włosów zmieniam co chwilę i jestem od tego wręcz uzależniona 😀 Mogłabym tak wiele wymieniać 😀 Chociaż co raz częściej mam ochotę na jakąś większą zmianę, bo w chwili obecnej utknęłam w miejscu: poszukując pracy, mam praktycznie zerowy kontakt z przyjaciółkami, siedzę praktycznie non stop w domu sprzątając i siedząc przy kompie. Na początku była to miła odmiana, ale teraz po 3 miesiącach to… Czytaj więcej »

*Natalia*
Gość

Życzę Ci byś jak najprędzej otrzymała diagnozę choroby i aby to wspomogło leczenie :*

malawredota
Gość

Chyba też coś zmienię u siebie 🙂 a Tobie życzę żebyś szybciutko dowiedziała się co Ci jest i to leczyła! :*

kudels
Gość

ja też potrzebuję zmian i dziś jest dzień przemeblowania pokoju! Ja też jestem chora, niedawno jeszcze bardzo blisko było mi w złą stronę. Nie ma co się łamać 🙂 !

Klaudia
Gość

ja też jestem chora, od roku biorę codziennie lekmi alergiczne. tyle, że jestem uczulona… na nic. po prostu cały czas mam katar, swojego czasu chodziłam po lekarzach, którzy nie wiedząc co mi jest stwierdzili, że to pewnie alergia i kazali mi brać leki. na badaniach nic nie wyszło, a ja mam katar non-stop i nie wiem jak mam dalej z tym żyć 🙁

Czarownicująca
Gość

Trzymam kciuki za Ciebie i medycynę!
Sprawdzałaś, czy to nie alergia albo nietolerancja? Nietolerancja potrafi dawać kosmiczne objawy, niby nie na temat, z czymś podobnym do astmy włącznie

Luthienn
Gość

Ja to wygląd bloga zmieniam non stop, Twój wygląda teraz super!
A co do choroby, to mogę Ci tylko współczuć ;/ Musi być nieciekawie być chorym i nie wiedzieć co to za choroba….ale, że przez tyle lat żaden lekarz Cię dobrze nie zdiagnozował….paranoja ;/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też lubię zmiany 🙂 pokój raz w miesiącu jest przemeblowany, szafa, życie i blog ;p a Tobie życzę duuużo zdrowia ;*

natalia
Gość

Stabilizacja jest dobra jeśli chodzi o otoczenie, natomiast przy codziennych czynnościach wpada się w rutynę. Jestem fanką stabilizacji daje mi ona małą pewność życiową, lecz zmiany też lubię ale typu nie np zróbmy rewolucję w całym mieszkaniu tylko np przy zakupie czegoś nowego stanie to dokładnie w miejscu swojego starego poprzednika, lubię próbować nowych rzeczy w kuchni czy jeśli chodzi o kosmetyki ale jeśli chodzi o otoczenie lubię jak pozostaje bez zmian. Co do zdrowia. Jest ono bardzo ważne w życiu. Kiedy wie co jest nie tak łatwiej z tym walczyć i zdarzyło się tak, że nie wiadomo co jest… Czytaj więcej »

Gaffi
Gość

A ja mam wrażenie że silna osoba z Ciebie i nie dasz się tej chorobie, czymkolwiek ona jest. Więc trzymam kciuki za wygraną walkę;-)

Tez lubię zmiany, czy dobre czy złe, muszą być żebyśmy mogli się rozwijać i tyle:))
Buziki

Nadine
Gość

Jesień zachęca do zmian. 🙂 Ja też już pozmieniałam wiele w swoim życiu. teraz tylko jadę na studia i robię… przemeblowanie. 😛

Annathea
Gość

Czegoś chyba nie doczytałam, bo miałam wrażenie, że już wiedzą co Ci jest. Chyba optymistycznie założyłam, że tak jest :). No to trzymam kciuki dalej, żeby lekarze się ogarnęli i wymyślili jak to wyleczyć.
Stabilizacja jest dobra, ale czasem tzreba coś zmienić, bo inaczej zamiast stabilzacji jest rutyna. A jesień to dobra pora na to.

Nadine
Gość

Jesteś totalnie inspirująca, więc to nic dziwnego. 😀

Lena
Gość

Heh, nie martw się <3 moja kuzynka była ostatnio w podobnej sytuacji: jednego dnia było dobrze, następnego mdlała po kilka razy dziennie. Tułała się od lekarza do lekarza przez ponad rok. Dopiero jej brat, buszując w internecie, wpadł na to, co jej może być. Okazało się, że jest to jakaś nietypowa odmiana cukrzycy, a jej do tej pory robili tylko podstawowe padania na cukier, które tego nie wykazywały – nasz NFZtowski minimalizm :/ wystarczyło zmienić dietę i już normalnie funkcjonuje 🙂 Tobie też życzę, żeby wszystko się ładnie ułożyło 🙂

Lena
Gość

"Pierdół" <3

Pola Zas
Gość

cudowna szata graficzna!! sama ją stworzyłaś czy skorzystałaś z jakiegoś szablonu? :)))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mój półroczny braciszek miał na początku zapalenie oskrzeli później płuc a teraz lekarze sami niewiedzą do końca. Zatyka go i nie może tego wykrztusić i tak mu charczy. Dostała znowu sterydy ale lekarze nie postawili diagnozy. Czy u Cb też podczas oddychania było coś słychać?

Previous
Rozwojowy czwartek… w piątek ;)
O nowym wyglądzie bloga i “mojej chorobie”