Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

O nowym wyglądzie bloga i “mojej chorobie”

 Zapragnęłam zmian. Co jakiś czas tak już mam , że przemeblowuję pokój, plan dnia i trochę swoje życie. Stąd też zmiany wizualne i inna szata graficzna.


Być może nowy wygląd bloga wcale nie jest lepszy (sama się jeszcze nie przyzwyczaiłam :)), ale właśnie o to mi chodzi – chcę unikać rutyny!
Zmieniłam prawie wszystko, co od dawna było niezmienne – tapetę na laptopie, układ mebli, oświetlenie pokoju i tak dalej, aż po życie osobiste. Jest inaczej. A ja tego potrzebowałam 🙂 To jest zazwyczaj tak, że bez zmian jest wygodnie – ta sama praca, bo chociaż jej nie lubimy, to zmiana jest ryzykiem. Ta sama droga do domu, ten sam chleb codziennie itp. Ja tak nie chcę! Wybierając wciąż to samo przegapiamy masę możliwości i ciekawych rzeczy.
Praca w szkole jest wspaniała, bo jest nieprzewidywalna. Niby to samo, ale każdego dnia inaczej – inne tematy, inne zachowania dzieci, nie wiadomo czego do końca się spodziewać. To jest coś, co mnie napędza do działania. Nieprzewidywalność. Czuję wtedy, że żyję. Muszę stale opuszczać swoją strefę komfortu i myśleć. 


Kiedyś lubiłam pewność i stałość. W przedszkolu zrobiłam awanturę o to, że kanapki nie są smarowane masmixem, tylko jakąś inną margaryną, a  kiedy zamiast wieczorynki był mecz, wpadałam w szał.


 Dzisiaj zmiany są czymś, czego potrzebuję raz na jakiś czas dla jakiejś higieny umysłowej. Nie rozpatruję ich jako zmiany na lepsze/gorsze. Musi być inaczej. Po prostu.
Nieprzewidywalność od kilku lat jest wpisana w moje życie – diagnozowano mnie na każdą możliwą chorobę układu oddechowego i nadal lekarze nie wiedzą co mi jest. Wiąże się to z masą problemów, bo nawet głupiej recepty z literką P dla chorób przewlekłych nie raz nie chcą mi wypisać… brak diagnozy=brak leków. Przyzwyczaiłam się już, że mogę się czuć świetnie po czym ni z tego ni z owego zemdleję. Albo zacznę się dusić. 
Moje objawy są następujące :
Stały repertuar (mam codziennie):
moje serce bije dużo wolniej (bradykardia), 
mam za mało żelaza (anemia), zanik miesiączki
moja temperatura jest niższa niż powinna (33-35,5, ale zdarza się 32…)
ból głowy
nadprodukcja śluzu w oskrzelach
odkrztuszanie powyższego w ogromnych ilościach
problemy z oddychaniem


3-4 razy w tygodniu i rzadziej :
– omdlenia
– robię się blada jak ściana
– senność
– refluks przełykowy
– duszenie się w nocy (nie, że się “duszę”, tylko się DUSZĘ tak, że oczy wychodzą mi z orbit.




Najgorsze są te zakreślone. Zaakcpetowałabym to wszystko, gdyby moje oskrzela się uspokoiły i przestały pracować 5x mocniej niż powinny. Dużo śluzu= dużo problemów. To wymarzone siedlisko dla wszystkich bakterii. W szpitalu zamiast mi pomóc zarazili mnie gronkowcem. W ilości 100 000 jednostek tworzących kolonie na mililitr. Nawet nie umiem sobie tego wyobrazić! Właśnie dlatego olałam skierowanie i nie stawiłam się w innym szpitalu. Nie widzę sensu, popieprzą znowu że to poważne, tego nie można tak zostawić  i sratatata po czym stwierdzą, że nie wiedzą co to. 
Po co to piszę?
Bo a) – jest masa nieporozumień z tego powodu
b) nie chcę, żeby ktoś obniżał swoje oczekiwania względem mnie tylko dlatego, że nie jestem zdrowa
c ) raz na jakiś czas muszę sobie ponarzekać żeby się oczyścić 😛
 Da się z  tym żyć – w liceum brałam przeciwzapalne sterydy (żeby mi się nic w tym śluzie nie wyhodowało) . Problem w tym, że z tygodnia na tydzień dawka była coraz większa a skutków ubocznych więcej niż to warte. Wiem, że nie mogę dłużej zwlekać i trochę trzęsę tyłkiem przed wizytą w innych szpitalu. Muszę się zarejestrować, bo kończą mi się leki… po ostatnich pomysłach lekarzy aż się boję co znowu wymyślą. Chyba stąd ten durny wpis 😛
Uściski, Ania

43
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyPola ZasLenaNadine Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marie
Gość

Co do potrzeby zmian to chyba wlasnie jestem na takim etapie w zyciu jak Ty… 🙂Przemalowałam swoj studencki pokoj na totalnie kontrastowy kolor do panujacej tutaj przedtem nudnej zolci. Potem chwycilam na czarna farbe i pomalowałam meble w pokoju. Jutro mam zamiar poprzesadzac i porozsadzac kwiatki, kupic ciekawsze doniczki.Przy calym malowaniu nie obylo sie bez przemeblowania.Rozniwz wprowadzam zmiany w zyciu w roznych dziedzinach. Pozmieniali sie tez znajomi…dobrze mi z tym wszystkim. Co do Twojej choroby to lekarzem nie jestem i nie bede nic diagnozowac. Wiem ze bardzo mi ciebie zal ze Cie takie cos dopadło. Ze zrazaj sie jednak do… Czytaj więcej »

pora-wstac
Gość

Ja też lubię zmiany, tylko muszę poczuć do nich prawdziwą 'wenę', inaczej, wbrew sobie ani rusz! Czuję, że taki moment powoli nadchodzi, bo dawno nic nowego do swojego otoczenia nie wprowadzałam 🙂

I czytałam już wspomnienia o chorobie, przykro mi bardzo że się tak męczysz, to na pewno nic przyjemnego i ułatwiającego życie. Trzymam kciuki, żeby konkretna diagnoza i prawdziwy, dobry lekarz szybko się znalazły! Mimo wszystko – dużo zdrówka i pogody ducha życzę! 🙂

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Oj Aniu widzę, że masz podejście do służby zdrowia podobne, jak ja… Mnie lekarka leczyła na alergię, a okazało się (znaczy sama się zdiagnozowałam), że to niedoczynność tarczycy. Ostatnio miałam jakiegoś rodzaju zapalenie skóry, angielska tym razem pani doktor uznała, że to liszaj? liszajec? i przywaliła dawkę antybiotyku jak dla konia. Objawy ustąpiły, ale po odstawieniu antybiotyku wróciły. Zdesperowana kupiłam zwykłe wapno, które pomagało mi na małe reakcje alergiczne i co? Przeszło kompletnie… Mam nadzieję, że i Tobie uda się dość do miejsca w którym zostaniesz zdiagnozowana, bądź po prostu leczona we właściwy sposób. Nie wiem jakie są Twoje przekonania,… Czytaj więcej »

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Ah, rozumiem. Kurde taka technologia, ludzi w kosmos wysyłamy, a jak takie coś przyjdzie to co? Wszyscy klękają… Chyba pozostaje Ci się spróbować przełamać i pójść do tego drugiego szpitala, choć doskonale rozumiem, co czujesz. Może byś napisała kiedyś coś więcej o tych kroplach z pestek grejpfruta? Bo olejek herbaciany, to rozumiem normalny olejek i inhilacja kominkiem? Muszę czegoś spróbować, bo od kiedy jestem w UK, to sytuacja się pogarsza znacznie, może akurat…

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Dzięki kochana za odpowiedź! I trzymam kciuki za Twoje zdrówko 🙂

Nikola
Gość

Też swego czasu się nachodziłam po lekarzach. Na szczęście okazała się to zwykła bakteria- cały czas się zastanawiam, czemu postawienie diagnozy trwało tyle czasu?! Ale da się trafić na kompetentnych lekarzy, którzy potrafią pomóc. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bardzo podoba mi się zmiana na blogu 🙂 a choroby bardzo współczuję, nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić. podziwiam Cię za chęci do działania, za życie pełne uśmiechu i radości. 🙂 zaskoczyłaś mnie tą temperaturą ciała.. moja często (czasami i przez kilka tygodni) wynosi około 37 stopni. przy chorobach i przeziębieniach skacze do niepełnych 38 i to ani gorączka, ani stan podgorączkowy, a trzyma i puścić nie chce.

trzymaj się i oby choroba nie męczyła Cię za bardzo. 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To nie jest mukowiscydoza?

Alex
Gość

trzymam kciuki, aby wreszcie Ci wredni lekarze stwierdzili co Ci jest!
ja natomiast lubie to co jest, jakoś nie śpieszy mi się tego zmieniać … oprócz tapety w telefonie 😉 i planów na przyszłość 😀

Remedy
Gość

Ja akurat zmian nie lubię jeśli chodzi o poważne sprawy, bo czasem potem ciężko mi się odnaleźć w nowej sytuacji. Na szczęście w drobnostkach lubię czasem coś zmienić 😀 Pokój przemeblowuje nie raz nie dwa, kolor włosów zmieniam co chwilę i jestem od tego wręcz uzależniona 😀 Mogłabym tak wiele wymieniać 😀 Chociaż co raz częściej mam ochotę na jakąś większą zmianę, bo w chwili obecnej utknęłam w miejscu: poszukując pracy, mam praktycznie zerowy kontakt z przyjaciółkami, siedzę praktycznie non stop w domu sprzątając i siedząc przy kompie. Na początku była to miła odmiana, ale teraz po 3 miesiącach to… Czytaj więcej »

*Natalia*
Gość

Życzę Ci byś jak najprędzej otrzymała diagnozę choroby i aby to wspomogło leczenie :*

malawredota
Gość

Chyba też coś zmienię u siebie 🙂 a Tobie życzę żebyś szybciutko dowiedziała się co Ci jest i to leczyła! :*

kudels
Gość

ja też potrzebuję zmian i dziś jest dzień przemeblowania pokoju! Ja też jestem chora, niedawno jeszcze bardzo blisko było mi w złą stronę. Nie ma co się łamać 🙂 !

Klaudia
Gość

ja też jestem chora, od roku biorę codziennie lekmi alergiczne. tyle, że jestem uczulona… na nic. po prostu cały czas mam katar, swojego czasu chodziłam po lekarzach, którzy nie wiedząc co mi jest stwierdzili, że to pewnie alergia i kazali mi brać leki. na badaniach nic nie wyszło, a ja mam katar non-stop i nie wiem jak mam dalej z tym żyć 🙁

Czarownicująca
Gość

Trzymam kciuki za Ciebie i medycynę!
Sprawdzałaś, czy to nie alergia albo nietolerancja? Nietolerancja potrafi dawać kosmiczne objawy, niby nie na temat, z czymś podobnym do astmy włącznie

Luthienn
Gość

Ja to wygląd bloga zmieniam non stop, Twój wygląda teraz super!
A co do choroby, to mogę Ci tylko współczuć ;/ Musi być nieciekawie być chorym i nie wiedzieć co to za choroba….ale, że przez tyle lat żaden lekarz Cię dobrze nie zdiagnozował….paranoja ;/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też lubię zmiany 🙂 pokój raz w miesiącu jest przemeblowany, szafa, życie i blog ;p a Tobie życzę duuużo zdrowia ;*

natalia
Gość

Stabilizacja jest dobra jeśli chodzi o otoczenie, natomiast przy codziennych czynnościach wpada się w rutynę. Jestem fanką stabilizacji daje mi ona małą pewność życiową, lecz zmiany też lubię ale typu nie np zróbmy rewolucję w całym mieszkaniu tylko np przy zakupie czegoś nowego stanie to dokładnie w miejscu swojego starego poprzednika, lubię próbować nowych rzeczy w kuchni czy jeśli chodzi o kosmetyki ale jeśli chodzi o otoczenie lubię jak pozostaje bez zmian. Co do zdrowia. Jest ono bardzo ważne w życiu. Kiedy wie co jest nie tak łatwiej z tym walczyć i zdarzyło się tak, że nie wiadomo co jest… Czytaj więcej »

Gaffi
Gość

A ja mam wrażenie że silna osoba z Ciebie i nie dasz się tej chorobie, czymkolwiek ona jest. Więc trzymam kciuki za wygraną walkę;-)

Tez lubię zmiany, czy dobre czy złe, muszą być żebyśmy mogli się rozwijać i tyle:))
Buziki

Nadine
Gość

Jesień zachęca do zmian. 🙂 Ja też już pozmieniałam wiele w swoim życiu. teraz tylko jadę na studia i robię… przemeblowanie. 😛

Annathea
Gość

Czegoś chyba nie doczytałam, bo miałam wrażenie, że już wiedzą co Ci jest. Chyba optymistycznie założyłam, że tak jest :). No to trzymam kciuki dalej, żeby lekarze się ogarnęli i wymyślili jak to wyleczyć.
Stabilizacja jest dobra, ale czasem tzreba coś zmienić, bo inaczej zamiast stabilzacji jest rutyna. A jesień to dobra pora na to.

Nadine
Gość

Jesteś totalnie inspirująca, więc to nic dziwnego. 😀

Lena
Gość

Heh, nie martw się <3 moja kuzynka była ostatnio w podobnej sytuacji: jednego dnia było dobrze, następnego mdlała po kilka razy dziennie. Tułała się od lekarza do lekarza przez ponad rok. Dopiero jej brat, buszując w internecie, wpadł na to, co jej może być. Okazało się, że jest to jakaś nietypowa odmiana cukrzycy, a jej do tej pory robili tylko podstawowe padania na cukier, które tego nie wykazywały – nasz NFZtowski minimalizm :/ wystarczyło zmienić dietę i już normalnie funkcjonuje 🙂 Tobie też życzę, żeby wszystko się ładnie ułożyło 🙂

Lena
Gość

"Pierdół" <3

Pola Zas
Gość

cudowna szata graficzna!! sama ją stworzyłaś czy skorzystałaś z jakiegoś szablonu? :)))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mój półroczny braciszek miał na początku zapalenie oskrzeli później płuc a teraz lekarze sami niewiedzą do końca. Zatyka go i nie może tego wykrztusić i tak mu charczy. Dostała znowu sterydy ale lekarze nie postawili diagnozy. Czy u Cb też podczas oddychania było coś słychać?

Previous
Rozwojowy czwartek… w piątek ;)
O nowym wyglądzie bloga i “mojej chorobie”