Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Koniec tajemniczego wyzwania + nowe ;)

Ok, właśnie minął tydzień od ogłoszenia poprzedniego wyzwania. Tak się składa, że podsumowując tydzień bez kupowania nie ujawniłam jakie będzie następne. Powód?  Nie chciałam, żeby ktoś to wykorzystał (nie ukrywam bloga przed znajomymi i ogólnie nie robię z tego tajemnicy :))
Zanim podsumuję,  napiszę jeszcze krótko o wyzwaniu z którym ruszam od poniedziałku. Za sugestią Jamapi stawiam na … tydzień w różnych fryzurach. Pora idealna, bo jeszcze nie zaczął się sezon na czapki 🙂 Ale o tym ósmego października 🙂
Właśnie skończyłam tydzień słuchania rad innych / próbowania czegoś nowego
O co chodziło? 
Przez tydzień miałam słuchać rad i sugestii innych osób i generalnie nie mówić bez namysłu nie na różne propozycje. Przyznam, że to był jeden z najbardziej zakręconych tygodni w moim życiu i wymagał ode mnie masy samozaparcia i odwagi. Ciągle musiałam wychodzić ze swojej strefy komfortu, ale pilnować się, żeby nie wejść w strefę paniki 😀 
Było to dla mnie trudne, ponieważ jestem mistrzem w  robieniu uników i wykręcania się od różnych rzeczy 😉
Podczas tego tygodnia (oprócz tego, że odbyłam praktyki w poradni psychologiczno-pedagogicznej) :

  • zmieniłam szablon bloga (byłam przywiązana do typowych układów treści, ale zbliżają się moje urodziny, kolega mówi, że coś tam myślał o prezencie, a ponieważ  byłam podczas wyzwania i nie mogłam powiedzieć typowego nic nie chcę, daj sobie spokój  z prezentami,  na jego propozycję “coś tam myślałem że ty lubisz pisać te blogi to może bym ci wygląd podrasował” odpowiedziałam ok 😀 (jeszcze się nie przyzwyczaiłam!)
  • Zgodziłam się poćwiczyć z koleżanką Callanetics i to jest fajne! 😀
  • Kupiłam miesięczny na bus zamiast pks. Zawsze jeżdżę pksem i zawsze na niego narzekam. Coś tam przebąknęłam, że muszę sobie kupić miesięczny i pomarudziłam, że znowu będzie się spóźniać ,a zimą to już w ogóle tragedia  i z banalnie oczywistym pomysłem wyskoczył tata – zapisuj się na prawko albo zmień sobie na busa. Wybrałam opcję  z busem. Przystanek w innym miejscu, inna procedura kupowania biletu,niby zmiana kosmetyczna, ale dla mnie duża !
  • Byłam z innym kumplem na poprawinach wesela. Nie cierpię takich imprez, ale było całkiem fajnie (może dlatego, że wśród gości nie było mojej babci i jej rodzinki :P)
     
  • zatańczyłam ze znajomymi gangnam style – o dziwo było to zabawne przeżycie 😀 (nie jest to muzyka jakiej słucham na co dzień )
  • wypróbowałam jeden makijaż jakiego nigdy nie stosuję (jeśli już się maluję, to róż, tusz i eyeliner, ew. różowe usta…)
  • dałam się namówić na kartę rossnę w rossmanie
  • jadłam i piłam wszystko czym mnie częstowano, i całe szczęście, bo po ćwiczeniach z Jillian i odstawieniu słodyczy schudłam błyskawicznie do 49 kg… z 53. Przy moim 170 każdy kilogram cenny, więc muszę to szybko odbudować! 🙂
  • pofarbowałam włosy. Farbą chemiczną 😉 Ale o tym jutro, w ramach październikowej aktualizacji 🙂
W zasadzie poszło bez większych trudności. Jedynie raz odmówiłam, ale to jest automatycznie rozgrzeszone – kiedy gruby 50-letni dziad zwalnia samochodem opuszcza szybę i mówi może cię gdzieś podrzucić? To oczywistym jest włączenie ignore mode  🙂

Jestem pozytywnie zaskoczona wyzwaniem. Było trudne, ale ciekawe. Uświadomiłam sobie, jak często bez namysłu omijam ciekawe doświadczenia albo tkwię przy jednej rzeczy nie szukając zmiany, jak np. z tym pksem/busem. Mam nadzieję, że wkroczę w kolejny tydzień z pamięcią o ubiegłym 🙂 Mam zamiar zaprzyjaźnić się z Callanetics. Szczerze jednak przyznam, że tydzień a obcasach przyniósł krótki efekt – z przyzwyczajenia kiedy się spieszę sięgam po płaskie buty 🙁
Wszystkie moje wyzwania >tutaj<
a od poniedziałku – 7 dni, 7 fryzur. Czyli rozpuszczone albo kucyk mają tylko jedną szansę 😉


Tydzień się nie skończył, od Maliny padła kolejna propozycja, więc wchodzę w to :

testykosmetyczne.blogspot.com/


Zasady tagu:
– umieść baner z linkiem do inicjatora tagu 
– umieścić zasady tagu w poście na swoim blogu,
– napisz, kto Cię otagował
– zamieść raz w tygodniu recenzję co najmniej jednej testowanej maseczki,
– otaguj minimum 5 osób. 


taguję każdego, kto ma ochotę na udział 🙂

_________________________________________________________
chcesz się dopisać do wyzwania ?
1. Skopiuj grafikę z wyzwaniem na swojego bloga i wprowadź na niej link do tego wpisu.
2. Ogłoś swój udział w notce (zaznacz datę rozpoczęcia wyzwania). 

3. Poinformuj mnie w komentarzu pod TYM wpisem o chęci przyłączenia się do akcji wrzucając link do Twojego wyzwaniowego wpisu. W ten sposób więcej osób go zobaczy 🙂
Miłej zabawy!


wyzwanie z robieniem czegoś nowego
Do tej pory udział wzięli :
1. Aniamaluje.blogspot.com
2.http://thedark-side-of-light.blogspot.com/
3.http://mrucznie.blogspot.com/2012/10/nowy-piatek-probowanie-nowych-rzeczy.html
4. TY?

wyzwanie 7 fryzur 7 dni :
1. Aniamaluje.blogspot.com
2. Ty?

Uściski, Ania

50
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
21 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyNadineSłonecznikBerciuch Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
M.ina
Gość

Mam nadzieję, że będziesz dokumentować każdy dzień z inną fryzurą i nam się tutaj później pochwalisz 🙂

Remedy
Gość

Hmm kurcze ja też często unikam różnych rzeczy więc chyba też zrobię sobie taki tydzień:) Momentami pewnie będzie trudno, ale czasem takie 'akcje' są potrzebne 🙂 Jako maniaczka koloryzacji włosów nie mogę się doczekać, aż pokażesz nam swój nowy kolor 🙂 Ja jutro kupuję również farbę/szampon tylko muszę dobrze przemyśleć w drogerii jaki odcień brązu chce 😀 A pomysł z fryzurami bardzo fajny 🙂

outside-glass
Gość

Podziwiam Cię 😀

Malina
Gość

Zapraszam do wzięcia udziału w miesiącu maseczkowym:) Mam nadzieję, że będziesz chciała się przyłączyć?

Nadine
Gość

O Boże, niesamowite wyzwanie! Co Ty na to, żeby angażować w to wszystkie chętne bloggerki? 🙂 To by było bardzo ciekawe, gdyby wszystkie blogujące dziewczyny w jednym tygodniu robiły coś… zaskakującego. ;p

Nadine
Gość

🙂 Super!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kiedy przeczytałam ten post, w pierwsze chwili pomyślałam "super! Też tak muszę zrobić!", jednak aktualnie jestem w sporze z przyjaciółkami i pewnie w tym tygodniu czeka nas poważna rozmowa… Sprawa jest tak specyficzna że chyba niestety muszę odłożyć wyzwanie na kiedy indziej. Gdybym zgodziła się na wszystkie ich warunki, czułabym się wykorzystana i nie mogłabym przedstawić własnych argumentów. 🙁

hattu
Gość

super sprawa z tym wyzwaniem – ciekawe ile we mnie drzemie takiego potworka, który mówi wszystkiemu i wszystkim stanowcze 'nie'? ;D może i ja się kiedyś przełamię… 😉

hattu
Gość

dobry pomysł ;D jutro czeka mnie przeprowadzka na nowe mieszkanie, więc dochodzenie do normalności zajmie mi trochę, ale ok, obiecałam sobie, że nie będę szukać wymówek – za 2 tygodnie lista będzie gotowa, Sir! 😀

narratorka
Gość

No widzisz ^^ Fajny taki tydzień. Moze kiedyś skorzystam, bo zbyt często domawiam ludziom a potem narzekam, że tyle mnie omija:P

hattu
Gość

dobry pomysł ;D jutro czeka mnie przeprowadzka na nowe mieszkanie, więc dochodzenie do normalności zajmie mi trochę, ale ok, obiecałam sobie, że nie będę szukać wymówek – za 2 tygodnie lista będzie gotowa, Sir! 😀

Obsession
Gość

świetna sprawa z tym słuchaniem innych i korzystaniem z ich propozycji 😀 coś zdecydowanie dla mnie! w maseczkowy temat wchodzę :]

kudels
Gość

porób zdjęcia fryzur ;D szkoda, że nie masz kręconych wlosów, to bym coś odgapiła 😛

Dorota R
Gość

swietny pomysl na te wyzwania, chyba sama sie w takie cos pobawie 🙂

Vicky
Gość

A co to za cwiczenia z jillian? Co to za jedna? Tez chce ja poznpoznac I schudnac 🙂
gratulacje I powodzenia w nastepnym wzyzwaniem 🙂

Vicky
Gość

Zdzieki!
Zaraz ja jutjubne; )

Beata
Gość

A ja się tak właśnie zastanawiam ile razy posłuchałam czyichś rad/zgodziłam się na propozycje w tym tygodniu. I z pozytywnych to wybrałam się na dzień otwarty w siłowni na zumbę i latino pod rząd, zdecydowałam się na podjęcie wyzwania "30 day shred" z Jillian, o której pisałaś i chyba kilka innych by się znalazło. A z negatywnych to wciąż nie mam ochoty na ćwiczenie na maszynach w siłowni. Może kiedyś się przekonam 😉 W ogóle od pewnego czasu liczę "wyjścia ze strefy komfortu" i coraz barzdiej mi się to podoba 🙂 A co do wyglądu to od razu pomyślałam, że… Czytaj więcej »

Marie
Gość

Byl taki film o kolesiu ktory na nic nie mowil nie 😀
Jej jak tak czytam to duzo sie u Ciebie dzieje 😉

okami
Gość

To wyzwanie byłoby odpowiednie dla mnie, ale nie podejmę się go, bo nie

:PP

jamapi
Gość

Wyzwanie było ambitne 🙂 Super, że się udało 🙂

I widzę, że moja propozycja się spodobała 😀

maylet
Gość

O, ale ciekawy tydzień!
Moja strefa komfortu jest zbyt wąska, też planowałam tydzień z fryzurami, ale umiem ich za mało x.x

*Natalia*
Gość

Nie wiem co napisać, u Ciebie zawsze tyle się dzieje 🙂 gratuluję kolejnego tygodnia wyzwań! Tez spróbuję codziennie inną fryzurę 🙂

maxcom
Gość

świetne są te wyzwania:) na prawdę otwierają horyzonty:) bardzo mnie ciekawi i kusi zacząć to z słuchaniem sugestii

malawredota
Gość

Uwielbiam tu wchodzić! 🙂 Chyba skorzystam z tego wyzwania… 🙂 Często mówię "nie, nie chce mi się, później, nie teraz…" haha 🙂

Invierno Beauty
Gość

O super, jestem ciekawa tych fryzur i czekam na zdjęcia! 🙂

BogusiaM
Gość

chyba też muszę przestać odmawiać;P

eee miesiąc maseczek to raczej nie dla mnie:/

Maxi A.
Gość

Gratulacje odważna ty:D podziwiam cię strasznie i od dawna próbuję wykrzesać z siebie chęci żeby cię naśladować:) Może skoro oddałam laptop na gwarancje i nie mam stałego dostępu do tego rozpraszacza, może mi się uda:)

Berciuch
Gość

No nie gadaj, że mamy to samo wyzwanie 😀 Ja ostatnio obejrzałam film "jestem na tak" z Jimem Carreyem i miałam dokładnie takie same odczucia, od dzisiaj przez miesiąc mówię "tak" na wszystko i koniec 😀 A potem doszłam do wniosku, że będę miała przekichane, jak ktoś powie "idziemy do KFC", ja oczywiście będę musiała się zgodzić, no i będę stała przy ladzie, babka będzie mnie pytać "a może powiększone frytki?", "a może dodatkowy napój?", "sosik do tego?", a ja będę musiała na wszystko odpowiadać "tak" 😀 Jak widzę, że u Ciebie poszło w miarę gładko, to jestem coraz bardziej… Czytaj więcej »

Berciuch
Gość

Polecam, naprawdę dobra komedia, ubaw po rzęsy 😀
http://www.youtube.com/watch?v=uRv4CoXQoAQ <- trailer 🙂

Słonecznik
Gość

Świetne wyzwanie 🙂

Kochana, ja też mam 170 i od kilku lat ważę 45-46 kg – żadne jedzenie nie jest w stanie tego zmienić 😉

Nadine
Gość

Aniu, zaczynam tydzień próbowania nowych rzeczy i tym samym zgłaszam się do listy 🙂

http://mrucznie.blogspot.com/2012/10/nowy-piatek-probowanie-nowych-rzeczy.html

Buziaki! ;*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

robie ten tydzien!
Twój blog jest taki inspirujący
dzięki,że tu jestes i piszesz !;)
nawet nie wiesz jak bardzo mi pomagasz;):)

Previous
O nowym wyglądzie bloga i “mojej chorobie”
Koniec tajemniczego wyzwania + nowe ;)