- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Kupowanie ogromnych ilości kosmetyków…


Od razu uprzedzam – nikomu niczego nie zazdroszczę 🙂

  Przejrzałam ostatnio kilka(dziesiąt) blogów o tematyce urodowej/kosmetycznej i zdziwiły mnie dziwne zachowania konsumenckie. Mam tu na myśli hurtowe kupowanie kosmetyków albo rzucanie się na serie limitowane itp.
Nie mówię, że to źle, nie chcę krytykować, tylko zrozumieć zjawisko.
Wiele blogerek pisze, że na co dzień to tylko
 podkład+puder+tusz+róż+eyeliner/kredka+błyszczyk, a w swoich “kolekcjach” posiadają setki np. cieni, albo kosmetyki które się dublują (kilka razy natknęłam się na zapis – “zakup zdublowany, nie pamiętam, że miałam już ten cień/inny kosmetyk”) . Nie mówię, że to coś złego posiadać 15 niebieskich lakierów do paznokci (przy czym ze 4 niemal identyczne), ale zastanawiam się – po co ?
Czy to już kosmetykoholizm, czy coś normalnego? Bez bicia przyznaję – mnie ten świat nie wciąga. Kupuję niewiele kosmetyków, chociaż mam ich dużo (patrz historia bloga). Nie widzę w tym nic super. Nie potrzebuję posiadać tuszu do rzęs w ośmiu wersjach bo  jeśli miałabym zastanawiać się za Frommem – To Have or to Be? , to wybieram oczywiście to be (i przy okazji polecam przystępnie napisanego Fromma ;). 
 Nie rozumiem też, że kiedy jakaś blogerka pokazuje swoje zbiory kosmetyczne,pojawiają się komentarze – wow, chciałabym to wszystko. / zazdroszczę, chciałabym je wszystkie itp.itd.

 Na serio? Wszystkie? podkład w nie twoim odcieniu, cienie które do Ciebie nie pasują, i wszystko-wszystko ?  To samo dotyczy rozdań na które niektórzy się wręcz rzucają 🙂
Nie chcę pod żadnym pozorem nikogo oceniać, ale ciekawią mnie Wasze -blogerek kosmetycznych- opinie na ten temat.

czy kosmetykoholizm jak alkholizm – jest widocznym problemem dla wszystkich z wyjątkiem kosmetyko/alko – holika?


moje social media:  instagram aniamalujekanał youtube – aniamalujefanpage aniamaluje

Uściski, Ania

50
Dodaj komentarz

avatar
49 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
amelsSłonecznik2 beauties blogZiemolinaNika_87 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
GrayEyes
Gość

Też nie rozumiem tego zjawiska. Sama nie kupuje hurtowo kosmetyków. Podchodzę bardzo rozsądnie do zakupów, muszę dobrze przemyśleć każde :]

Pozdrawiam,
Szarooka

Let's Talk Beauty
Gość

hah, ja też jak czytam niektóre wpisy to się zastanawiam, dlaczego w ogóle prowadzę swojego bloga.
kupuję kosmetyki tylko wtedy, kiedy mi się kończą. coś takiego jak "projekt denko" to dla mnie coś niewyobrażalnego.
mam balsam, używam, kończy się, to dopiero kupuję następny, tak samo ze wszystkim.
nawet mimo miłości do tuszy do rzęs nigdy nie jest tak, że mam chociażby dwa. no chyba że coś wygram 😉
tylko szminki kupuję, kiedy mi się podobają, chyba że mi szkoda kasy ;p
nie jestem nawet lakieromaniaczką, wtf?! 😀

Nikola
Gość

Popieram w stu procentach- zupełnie nie rozumiem sensu posiadania kilku podobnych kosmetyków. Testować- jak najbardziej, ale może zapoznać się również z akcją puste denko?

kubekczekolady
Gość

Myślę, że jeśli nie możemy się powstrzymać przed kupnem kolejnej szminki/cienia, mimo ze posiadamy już identyczne czy niemal identyczne, jest jak najbardziej już małym znakiem chorobowym…ALbo nie pamietanie, czy to sie juz kupiło, a na wszelki wypadek wrzucam do koszyka. Czyli – przestalismy panowac nad swoja kolekcją. Ja mimo wpadnięcia w małą włosomanię, staram się kontrolować co kupuje i ile, co przychodzi mi z o tyle łatwoscia, ze nie mam kieszeni bez dna i nie pozwole sobie na wszystko.

kubekczekolady
Gość

Myślę, że jeśli nie możemy się powstrzymać przed kupnem kolejnej szminki/cienia, mimo ze posiadamy już identyczne czy niemal identyczne, jest jak najbardziej już małym znakiem chorobowym…ALbo nie pamietanie, czy to sie juz kupiło, a na wszelki wypadek wrzucam do koszyka. Czyli – przestalismy panowac nad swoja kolekcją. Ja mimo wpadnięcia w małą włosomanię, staram się kontrolować co kupuje i ile, co przychodzi mi z o tyle łatwoscia, ze nie mam kieszeni bez dna i nie pozwole sobie na wszystko.

JealousJelly
Gość

No dokładnie 🙂 Też tak mam i właśnie czasami się zastanawiam, czemu prowadzę bloga jak nie mam tylu kosmetyków ;O Kończy mi się coś to wtedy kupuję. Chyba, że chodzi o lakiery 😀 To trochę mam ich za dużo, ale część oddałam siostrze i tak została skromna kolekcja ok 40 lakierów.

Po prostu Dżoana :)))
Gość

też nie rozumiem, wolę wydać pieniążki na jakiś fajny ciuch, a nie kosmetyk którego nawet nie będę używać 🙂

LongHairGirl
Gość

Też tego nie rozumiem. Mam sporo kosmetyków, ale tylko takich, które używam. Np cieni i błyszczyków nie kupuję, bo nie używam. Czasem zdarza mi się coś kupić "na poprawę humoru" ale preferuję racjonalne zakupy 😉

Improved Before 30
Gość

Ja mam zapasy w kolorówce. Tzn. mam 3 podkłady, bo różnią się odcieniami – na różne pory roku i wykończeniem. 4 paletki cieni, kilkanaście lakierów do paznokci, kilkanaście pomadek. Różnią się odcieniami 🙂 Ale już np. drugi tusz do rzęs leży w szafce, nie jest rozpakowany. Zrobię to, jak ten obecny się skończy. Nie nakręcam się na limitowanki.Nie mam zapasów w pielęgnacji, bo gdy zorientowałam się, że mam 3 żele pod prysznic i 3 balsamy, uznałam, że mam problem. Za problem uznałam też to, że chomikuję kosmetyki, których nie używam. Przełamałam się, porozdawałam znajomym, czytelniczkom mojego bloga. Nie rozumiem za… Czytaj więcej »

wlosowo-kosmetycznie
Gość

co do kosmetyków(pomijając włosowe) to też kupuję tylko wtedy, jak coś się kończy, lecz czasem zdarza mi się mieć 2 takie same odżywki, czy wcierki do włosów, ale jest to spowodowane tym, że już wcześniej byłam zadowolona z tych kosmetyków, a spotkałam je w promocji, wiec szkoda nie brać..

Zakręcony świat Wery
Gość

dla mnie to stanowczo za dużo, to już mania zakupowa, choroba

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sama nazwałam swojego bloga projekt denko ale to bardziej z przekory niż z potrzeby. A na wielu blogach to co widzę to aż przerażające hurtowe ilości kosmetyków szczególnie kolorówki i dla mnie to już uzależnienie.
Prowadzę bloga od niedawna, bo lubię, bo chcę.Ale nie mam jakieś paranoji w tym względzie.

ernestyna
Gość

Też uważam, że kupowanie tylko po to aby mieć jest głupie. Choć sama często tak robię…Ale takie czasy, chcemy mieć dużo i wszystko…
A co do "rzucania" się na rozdania, to nie zawsze chęć wygrania każe się "rzucać". Promocja bloga! Jak ktoś ma go czytać, skoro nikt o nim nie wie?

annawanna
Gość

Ok, rozumiem, 500cieni jeśli używa się dwóch na krzyć, czy tony żeli do mycia twarzy- przesada. Przynaje, że sama mam około 80 lakierów do paznokci- ale zawsze zastanawiam się nad zakupem danego koloru, czy aby już takiego nie mam, czy jest mi na pewno potrzebny itp. Choć wiem, że miałąm taki okres, że kupowałam lakiery non stop, bez zastanowienia, chyba w ramach pocieszenia. Ciężki okres, beznadziejne samopoczucie- zakupy były idealnym pocieszycielem, ale oczywiście tylko chwilowym.. Myślę, że część dziewczyn, ma tyyyle kosmetyków, tylko po to, by pokazać że ma ich AŻ TYLE. Sama mam kilka balsamów, czy kremów do twarzy.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie jedynie mam problem z doborem kremu do twarzy ciężko mi coś znaleźć więc dokupuje nowe kremy chociaż poprzednich nie zużyłam ale to wszystko w granicach rozsądku a jak jakiś krem do twarzy okazał się bublem to zużywam do ciała i nie ma problemu.

Seraphase
Gość

Ja projektu denko nie rozumiem, bo jak coś mi się nie podoba, to po prostu wyrzucam, co się mam męczyć.

Ja mogę się usprawiedliwić, bo spis moich BB kremów, to 100% próbki DO 3ml 😀 I 99% wysłałam koleżankom do testów, bo ja ich już nie potrzebowałam 😉

A z lakierami do paznokci… nie mam usprawiedliwienia 😀 Choć przez ostatnie dwa miesiące nie kupiłam żadnego. I to nie dlatego, że nie chciałam. Czasu nie miałam -_-

luthienn
Gość

Też tak mam – nie potrzebuję kilku takich samych kosmetyków, wyjątkiem są olejki do włosów, ale to dlatego, że próbuję odbudować swoje włosy 🙂

karminowe.usta
Gość

Mam trochę kosmetyków, ale uważam, że wszystko w rozsądnych ilościach. Na szczęście jeszcze umiem się powstrzymać przed zakupem kolejnego zbędnego:)

karminowe.usta
Gość

PS Ale rozumiem kupowanie wielu cieni, bo sama mam słabość do kolorowych rzeczy i zawsze chętnie się sprawdzam, jak wyglądam w czymś nowym. Ale staram się zachować zdrowy umiar:)

oczuchmurność
Gość

Oj no wiesz,jeżeli komuś sprawia radość testowanie,kupowanie,ma na to fundusze to dlaczego ma sobie odmawiać?ale z drugiej strony nie do końca rozumiem kupowanie CAŁEJ limitki,mimo że połowa produktów jest średniej jakości,ale patrz punkt wyżej. zawsze lepiej być takim nalogowcem niż palaczem;)
ale może dlatego po części rozumiem zjawisko bo sama mam dużo lakierów,jednak. nie dubluje:) mam zły humor i dodatkowe pieniądze niż na mieszkanie,jedzenie itd, kupuje lakier i już,chociaż przecież nie zawsze.
słyszę komentarze nt ilości kolorów jakie miewam na paznokciach,złosliwe,krytyczne bln jeszcze więcej osób chwali moje paznokcie:D

się rozpisałam:>

Hikki
Gość

Ja uwielbiam kosmetyki, ale nie kupuję dużo. Staram się ograniczać i kupić np. dwa lakiery o kolorach, których nie mam niż kupować piąty żel pod prysznic.
Czy naprawdę potrzebne są nam te kosmetyki, które nie pasują do nas?

Osobiście nie kolekcjonuję kosmetyków. Edycje limitowane – owszem, bardzo lubię, ale nie kupuje tego, czego nie używam.

Niechcący kupiłam dw apodobne lakiery do paznokci, w butelkach bardzo inne, ale na paznokciu identyczne. Teraz muszę się ich pozbyć (obu). Chcesz?

2 big city lifes
Gość

Nadmiar produktów wynika z rosnącej liczby kanałów makijażowych na youtube, których włascicielki posiadają niezłe zasoby, z którymi zapewne mogłyby otworzyć niemałą drogerię ;). Później biedne, młode dziewczyny chodzą wymalowane do gimnazjum czy liceum, zapominając, że to nie jest adekwatne miejsce do takich "arcydzieł". Sama posiadam z 4 niebieskie lakiery, ale wynika to raczej z tego, że natrafiłam na kilka bubli i metodą prób, i błędów doszłam do ulubieńców ;). Wydaje mi się, że dziewczyny prowadzące blogi urodowe często kupują produkty pod bloga, a nie własne potrzeby – stąd później kurzące się na pułkach nikomu niepotrzebne kosmetyki, które za jakis czas… Czytaj więcej »

monica
Gość

święte słowa! zgadzam się z Wami wszystkimi…sama się czasem łąpie na tym, że własciwie po co mi taki cień czy szminka…właściwie po co mam dosyć sporo kosmetyków, ale generalnie zajmuja jedna szyflade wiec jeszcze nie popadam w paranoje osmetyczna i teraz staram sie oddawac innym czego nie uzywam zamieniac itp ale przyznam, ze od kad prowadze bloga zewszad jest tyle kuszacych rzeczy na prawde…..ja za limitkami nie biegam i staram si eraczej podchodzic z rozsadkiem…..chociaz tak na prawde granica jest cienka…taki nalog tez moze byz niebezpieczny moze pograzac w dlugach czy jakims obsesyjnym mysleniu o kosmetykach…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam sie ja tez mialam napad kupowania wszystkiego co uslyszalam ale teraz nauczylam sie najpierw probowac a pozniej podjac decyzje czy wartoto miec, bo na chwile obecna bardzo ale to bardzo zaluje ze kupilam cienie MAC(15 z paletka) jak INGLOT jest o niebo lepszy i tanszy no ale coz czlowiek uczy sie na bledach tylko szkoda ze na wlasnych ale pochwalam to co napisalas to prawda kosmetyki moga tez byc nalogiem dzieki za ten post.

Karolina
Gość

" Przejrzałam ostatnio kilka(dziesiąt) blogów o tematyce urodowej/kosmetycznej…" Ach ta sesja! 😀

Kokosowa-Panna
Gość

Szczerze mówiąc to sama o tym ostatnio myślałam i zastanawiałam się czy prowadzić dalej bloga. Przeglądanie takich stron napędza zakupoholizm. Mam dużo więcej kosmetyków niż np. 3 lata temu. Nie latam za każdą limitką, nie rozumiem że ktoś kupuje z nich wszystko…ale i tak mam tego dużo. Nie są to ilości takie jak u niektórych blogierek, bo mimo wszystko mam jakieś granice rozsądku,ale…gdyby spojrzał na to ktoś kto nie interesuje się kosmetykami na pewno powiedziałby że zwariowałam.

strī-linga
Gość

ja mam 15 niebieskich lakierów i pewnie na pierwszy rzut oka kilka z nich wygląda tak samo, ale nie widzę w tym nic podejrzanego. nie wiem czy jest to sensowne, ale ja uwielbiam lakiery a paznokcie maluję od ponad 10 lat, więc posiadanie dużej ilości lakierów ma sens tak w ogóle – bo ich używam. oczywiście nie gromadzę ich tak po prostu, te które mi nie służą – oddaję, ale nie tylko to chciałam napisać. regularnie zamiast wydawać pieniądze na kosmetyki, wydaję je na fundacje zajmujące się zwierzętami. i to wydaje mi się mieć sens. podobnie oszczędzanie. ale np nie… Czytaj więcej »

Dziidka
Gość

Ja lakierów mam dużo , bo lubie malować paznokcie , i używam wszystkie lakiery 😉 Tak samo jak z kosmetykami do włósów . Wszystkie używam .

Gaffi
Gość

Kiedyś miałam podobnie- dotknęła mnie mania kupowania różnych cieni do oczu, które jeśli użyję raz na jakiś czas to jest sukces. Jednak zorientowałam się, że jakby zebrać to wszystko w całość i podliczyć, to spokojnie mogłabym za te pieniądze kupić dobry markowy ciuch- lub inną rzecz. Pokusa kupna czegoś nowego, będą w sklepie z kosmetykami zawsze jest- bo tyle kolorów, rożnych możliwości itd itp- dla mnie powstały nowe argumenty na nie-1. Przecież już to mam2. To mi się przyda tylko raz3. Najpierw widząc jakiś produkt, chciałabym poznać jego recenzję jeśli jest dobra rozważe jego zakup.To są rzeczy, których staram się… Czytaj więcej »

Zyskowa
Gość

Masz rację to jest bez sensu. Sama swego czasu kupowałam dużo niepotrzebnych rzeczy. Mam kilkanaście cieni w różnych kolorach których użyłam raz czy dwa, a i tak zawsze wracam do szarości brązów i beżów. Wydałam mnóstwo pieniędzy bo: zmienię swoje nawyki. Nawyków nie zmieniłam, pieniądze poszły w błoto:(
Natomiast kupuję mnóstwo kosmetyków do włosów. Na prawdę jest ich bardzo dużo, ale wszystkiego używam, wszystko lubię. Oczywiści nie używam wszystkiego na raz, ale zużywam i wiem, że żadnego zakupu nie żałuje:)

Kasiulcowa
Gość

Ja akurat takiego problemu nie mam hehe ;p

2 big city lifes
Gość

Nie ma sprawy! Ważne, żeby i na takie aspekty zwracać uwagę, żeby samej się o nie nie zahaczyć 🙂

Pozdrawiamy,
2bigcitylifes.blogspot.com

sauria80
Gość

ja kupuję tylko co potrzebuję, reszta idzie na wymiankę 😉

italiana89
Gość

Fajny blog, mądra dziewczyno! Dobrze, że ktoś poruszył w końcu odważnie ten temat. Też nie rozumiem tej całej manii. Mam okropnie mało kosmetyków, które poza tym sama sobie robię, i dobrze mi z tym 🙂 Jeden się skończy, robię/zakupuję nowy. Mieszczę się w jednym koszyczku plastikowym z biedronki (kolorówka) + jedna półka nad wanną. Hm, ale mam za to pół drzwi lodówki półproduktów… więc może jednak jestem biochemiczną zakupoholiczką? 😉 (ale kurczę, nie sądzę. wszystko regularnie używam/zużywam) Nigdy nie miałam zakupoholizmu kosmetycznego, ale warto walczyć z nim uświadamiając sobie, że produkt tak naprawdę może być mało wartościowy (analiza składów) i… Czytaj więcej »

obojetniejaka
Gość

Ja miałam tak, kiedy kilka lat temu odkryłam makijażowe filmiki na yt. Zrobiłam ogromne zapasy pielęgnacji i kolorówki… Masakra. Wtedy nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to naprawdę zakupoholizm.
Teraz nadal lubię kupować kosmetyki, ale faktycznie zanim wrzucę coś do koszyka robię przegląd w Internecie – czy naprawdę warto, czy naprawdę tego potrzebuję. Staram się nie kupować już pod wpływem impulsu.

Paulina Sot
Gość

wg mnie świetnie piszesz tego bloga! 🙂 dodaje do obserwowanych i również zapraszam do mnie:)
pozdrawiam Paulina
paulinasotfashion.blogspot.com

Paubia
Gość

Naprawdę godne uwagi. Może też to przejawia się tym, że ma się za dużo pieniędzy, bo raczej na darmo wyrzucanie pieniędzy nie miałoby takiego odzwierciadlenia.

Beauty_Station
Gość

Granica między racjonalnym kupowaniem a zakupoholizmem jest niezwykle cienka. Nie da się ukryć, że status materialny poniekąd wpływa na to co dla kogo jest normą. Kiedyś faktycznie zdarzało mi się kupować mnóstwo kosmetyków pod wpływem impulsu. Jednak od kiedy sama na siebie zarabiam staram się wydawać swoje pieniądze z głową- kupuję to co faktycznie jest mi potrzebne i wtedy jak dany produkt się skończy. Lakierów owszem mam dużo, ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że żaden się nie dubluje, a kolory zmieniam regularnie, więc nie są to kosmetyki na które tylko patrzę. Hurtowe zakupy robię tylko w jednym wypadku: gdy jest… Czytaj więcej »

agaatka . aa ♥
Gość

Hm .. Ogólnie bardzo interesujący temat ! ; )Jeżeli chodzi o mnie , to na codzień : podkład,puder,róż, tusz,błyszczyk i koniec . Natomiast mam w swojej kosmetyczce więcej kosmetyków mp.6 tuszy (tuszów ? ) ,gdyż : 1.dostałam na święta od koleżanki 2. dostałam od ciotki także na święta 3.miałam od dawna 4.kupiłam pod wpływem impulsu 5.z wymiany z kumpelą 6.kupiłam bo był wodoodporny, a chciałam na basen … – czyli nawet nieświadomie można uzupełnić swoją kosmetyczkę ;d Natomiast nie rozumiem sytuacji gdy widzę kogoś kto podchodzi do kasy w drogerii z 5 takimi samymi tuszami , które WCALE NIE są… Czytaj więcej »

Beauty Wizaz
Gość

mnie to osobiście nie przeszkadza, jesli to komuś sprawia przyjemność niech sobie kupuje! każdy ma prawo wydac swoje pieniądze jak chce, jeden kolekcjonuje sklejane modele, inny ciuchy, jeszcze inny kosmetyki.

Kim
Gość

Hehe, kolejny mocny wpis – to mi się podoba! Ja akurat potrzebuje wielu kosmetyków, ponieważ malowanie to moja działalność. Ale ostatnio zastanawiam się właśnie nad tym – po co tyle kosmetyków dziewczynie, która kupuje je tylko i wyłącznie do własnego użytku?! Rozumiem chęć wypróbowania nowości, ale chęć posiadania wszystkiego, nawet tego co do nas nie pasuje? U siebie co prawda zauważyłam coś co nazywam 'syndromem chomikowania' – kupowanie na zapas, ale dotyczy to tylko i wyłącznie ukochanych kosmetyków, których używam od lat. Myślę że jest to spowodowane tym, że zazwyczaj moje ukochane kosmetyki są wycofywane albo znikają z półek w… Czytaj więcej »

katarina555
Gość

Kochana ja stwierdziłam jak mam kupić barona, pączka czy piwo zdecydowanie wolę za te pieniądze kupić jakiś mały drobiazg kosmetyczny.

Nika_87
Gość

Ja mam tak – wolę kupić kosmetyk niż kolejny ciuch,słodkości,piwo
chociaż ostatnio więcej wygrywam niż kupuje.
Lubie kosmetyki. Jeśli kupuję to tylko takie które wiem,że lubię i używam, które są na promocji i mają długą datę ważności, głownie jest to pielęgnacja.A kolorówki też używam sporo bo maluję nie tylko siebie ale i innych z tąd duża rozbieżność kolorystyczna w moich kosmetykach.

Ziemolina
Gość

Ja tak mam z ksiazkami niesty, kilka razy kupilam cos co juz kiedys tam czytalam a zorientowalam sie dopiero po zakonczenieu:)

2 beauties blog
Gość

ja mam nadwyżke wtedy kiedy nie mode dopasować kosmetyku idealnego ://

Słonecznik
Gość

Fajny temat poruszyłaś 🙂
Osobiście nie spotkałam się jeszcze z takim blogiem, na którym ktoś ewidentnie przesadza z kosmetykami 😉 Uważam, że w sumie lepiej wydać kasę na kosmetyk, niż na alko czy papierosy. Chociaż nie rozumiem mani posiadania np. kilku tuszy do rzęs, kilku podkładów, kilku balsamów itd.
Ja sama w jednym czasie używam po jednym produkcie, fakt mam niewielki zapasik (promocja, prezent), ale w szafce się jeszcze wszystko mieści 😉

amels
Gość

Mózg mi czasem paruje, jak widzę, gdy dziewczyna po raz setny w miesiącu wstawia nowe nabytki za jakieś 200zł. Sama mam kilka drogich kosmetyków, dużą kolekcję pędzli, ale wszystko nabywam stopniowo i poniekąd dlatego, że maluję innych. Po co mi by było dla samej siebie 10 palet i 140 lakierów?
Czasem za cenę kolekcji makijażowych można kupić niezłe auto.

Previous
Współpraca PILOMAX ciąg dalszy :)
Kupowanie ogromnych ilości kosmetyków…