Instagram has returned invalid data.

Nie wydłubujmy królikom oczu!


 Ja wiem, że to może być dla kogoś nudne, że nie warte uwagi, że to, że siamto, ale jeśli ktoś uważa się za dobrego człowieka, to powinien się przynajmniej się  zastanowić.
 Zacznę od tego, że środowiska skupione na ochronie praw zwierząt itp. strasznie zniechęcają ludzi! Powinni zmienić politykę, bo kiedy 10 raz tego samego dnia zaczepia mnie na ulicy ktoś z Green Peace, to jestem bardziej zażenowana niż skora do pomocy. 
Po drugie, z powodu pewnego rodzaju fanatyzmu i braku umiejętności podjęcia dialogu efekty działań prowadzonych przez tych ludzi są malutkie. Nie neguję jednak ich wkładu w lepsze jutro, ale delikatnie sugeruję troszkę inne metody…

 Myślę, że  z powodu jednego czy dwóch produktów który nie jest cruelty-free nie warto rezygnować z zainteresowania problemem. Gdyby to było forum jakiejś PETY or sth, to pewnie by mnie zlicznowali za te słowa, ale serio tak uważam. Sama muszę np. połykać tabletki w których jest żelatyna, przyjęłam to na klatę, ale nadal staram się być rozważna przy kupowaniu kosmetyków!

 Dlaczego warto kupować kosmetyki, które nie były testowane na zwierzętach?

– bo budowanie pewności siebie na odbieraniu życia innym jest niegodne człowieka
– kosmetyki które nie były testowane są w większości dużo tańsze
– są też często bezpieczniejsze, bo testuje się zazwyczaj tylko bardzo sztuczne cholerstwa

Nie testują zwykle małe firmy niekoncernowe, wśród nich dużo polskich. Jednocześnie wspierasz więc polski biznes! 
 A kto testuje? Np. L’Oréal, czyli koncern w którego skład wchodzą np. Garnier, Helena Rubenstein, Lancôme,  Maybelline czy Vichy. (Listy pozytywnych i negatywnych firm są np. na wizażu)

 Kompletnie tego nie rozumiem! Testy na zwierzętach nie są dobrą metodą – różnice gatunkowe między ludźmi a np. królikami są zbyt wielkie. Lepszym sposobem są testy na tkankach i komórkach ludzkich. Szkopuł w tym, że są droższe. Tyle, że to nielogiczne – duży koncern nie ma kasy na takie badania? Jasne…
 W przeciwieństwie do organizacji na rzecz zwierząt, koncerny mają dobrych PR-owców i w razie co rzucają tekstem, że to dla dobra konsumenta, że warunki są dobre itp. bzdura!
 Każde zwierzę ma prawo godnie umrzeć.

Wiele z Was pewnie ma zwierzaki. Mój kot jest  ślicznym, dumnym i bystrym stworzeniem. Kiedy pomyślę, że jakiś jego daleki krewny siedzi teraz w laboratorium i testuje super tusz do rzęs który niszczy mu oczy, jest mi niedobrze. A na myśl o tym, że potem nikt go nawet nie wyleczy, tylko zabije, chce mi się płakać. 


 Co więc robić? Starać się jak najczęściej kupować produkty, które nie są testowane. A jest ich naprawdę dużo! Wymienię kilka popularnych firm : Sleek, Essence, Ziaja, Bell, Oriflame, Catrice, Bourjois, Carmex, Eveline, Iwostin, Inglot, IsaDora, Joanna, Kobo, Lumene, NYX, Pierre Rene, My Secret, Urban Decay, Sensique, Wibo, Vipera, Yves Rocher i wiele, wiele innych!

Jak widać poświęcenie wcale nie musi być wielkie, a wybór kosmetyków cruelty-free jest ogromny. Namawiam wszystkich, żeby zwracać na to uwagę. Ja np. nie mogłabym żyć ze świadomością, że moje piękne długie rzęsy okupiły śmiercią trzy króliki. Tym bardziej, że  firmy które nie testują też mają wiele świetnych kosmetyków w asortymencie.

 Unia Europejska miała wprowadzić od 2013 roku zakaz sprzedaży testowanych na zwierzętach kosmetyków, ale chodzą pogłoski, że termin zostanie przesunięty w bliżej nieokreśloną przyszłość…

Jeśli ktoś ma ochotę skopiować sobie prostą grafikę z góry tego wpisu albo z  bocznej szpalty tego bloga, proszę uprzejmie 🙂


moje social media:  instagram aniamaluje

kanał youtube – aniamaluje

fanpage aniamaluje

Uściski, Ania

18
Dodaj komentarz

avatar
18 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Vea | Vea LovelinessSorbetcareaboutmyselfAniamalujeAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pralka
Gość

Bardzo się cieszę, że trafiłam na taki Twój post 🙂 jak wiadomo – bardzo w klimacie mojego bloga 😉 Pojawiło się tylko kilka nieścisłości, jak chociażby zakaz sprzedaży testów na zwierzętach – ten zakaz w UE istnieje i ma się dobrze, ale to nie chodzi o testowanie gotowego produktu, gotowy produkt, o ile nie zrobi nic człowiekowi, to zwierzęciu też teoretycznie spustoszenia w ciele nie powinien. Rozchodzi się o testowanie SKŁADNIKÓW, które jest już legalne. I często kwestia nie tyczy się samego producenta, bo producent nie testuje składników, może co najwyżej gotowy produkt, ale nie sprawdza dostawców surowców, które już… Czytaj więcej »

Ev
Gość

To smutne, że tak "poważane" firmy jak L'oreal czy Vichy testują na zwierzętach… Z tych przez Ciebie wymienionych mam po jednym kosmetyku z tych firm, ale postaram się już więcej po nie nie sięgać. Na szczęście wygląda na to że dobre ponad 90% moich kosmetyków jest nie testowane na zwierzętach.

charmante bergamote
Gość

popieram jak najbardziej promowanie kosmetyków nie testowanych na zwierzakach!
dobrze, że zrobiłaś taką notkę

Idalia
Gość

Aniu, a mnie zastanawia wpis na wizażu:
"Nestlé:
– Karma dla zwierząt: Alpo, Bonio, Bonzo, Darling, Dog Chow, Felix, Friskies, Go Cat, Gourmet, Matzinger, Omega Complete, Pro Plan, Purina, Spillers, Vital Balance, Winalot".
To kto ma to testować jak nie zwierzaki? Przecież to karma dla nich? Sama nie wiem co myśleć o tym Nestle.

Ogólnie to testowanie to tragiczna sprawa. Sama mam labradorkę i nie wyobrażam sobie, żeby przeprowadzano na niej jakieś testy :/

*Natalia*
Gość

Świetny post, gratuluję. Ja nie kupuję, a przynajmniej staram się nie kupować kosmetyków testowanych na zwierzątkach. Najbardziej boli fakt, że największy koncern i potentat Loreal, właściciel wielu marek jest głównym "szkodliwcem" i niestety jego kosmetyki są bardzo popularne…
Ludzi to nie boli, więc kupują.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To drugie zdjęcie okropne, a fuj 😛 Ja kupuję właśnie z tych firm co wymieniłaś, jestem wrażliwcem i nie lubię kiedy zwierzętom dzieje się krzywda…

Kasia
Gość

Ziaja i Yves Rocher to świetne firmy, przepadam za kosmetykami tych marek i cieszę się, że nie są testowane na zwierzętach.

Nigdy nie mam czasu na sprawdzenie tych list, nigdy nie starcza mi czasu i zapału, by szukać na sklepowych półkach kosmetyków wolnych od okrucieństwa… Nie ukrywam – w głębi duszy mnie to męczy. Jest to jedna z tych rzeczy, które są we mnie do poprawki.

Fajnie, że tu zajrzałam, Ziaja i Yves na Białej Liście poprawiły mi humor! :)))

Annathea
Gość

Uff, nie ma prawie nic z tego co używam :). Poczułam się nieco lepiej.

Mnie strasznie zastanawia obecność w zestawieniu Liptona i innych herbat. Jakiego rodzaju testy na zwierzętach mogą być tu przydatne?

HairCare
Gość

Bardzo fajnie, że zrobiłaś taki wpis -ie widziałam go wcześniej… Szkoda, że dziewczyny o blogach z malowidłami nie popierają takich akcji 🙁

redhead
Gość

Popieram taką akcję 🙂
Obrazek z tym króliczkiem, który jest klepany po główce naprawdę mi się spodobał i znalazł się u mnie na pasku bocznym z przekierowaniem właśnie tutaj,
wiem, że się nie obrazisz ;p

Naprawdę bardzo fajny post i zdjęcia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Całkowicie się z Tobą, zgadzam i cieszę się, że blogerki coraz czesciej poruszają ten problem, ponieważ w pewien sposób stajecie się dla nas czymś w rodzaju wyroczni jeśli chodzi o wybór kosmetyków. Piszę bo chcialam zwrócić uwagę na problem różnic między gatunkowych, np. do testów kropli do oczu, używa się królików ponieważ mają one znacznie bardziej wrażliwe oczy, dzięki czemu koncerny mają pewność, że dawka leku zawarta w konkretnych kroplach nie będzie szkodliwa dla ludzi.
Oczywiście osobiscie jestem za prowadzeniem badań na syntetycznych odpowiednikach!
pozdrawiam, Dzigy

careaboutmyself
Gość

popieram!

Sorbet
Gość

Lipton należy do unilever, który trzyma w łapie wiele firm kosmetycznych. Swego czasu na wizażu był link do art.o tym, że w Afryce chyba właściciele wykorzystywali seksualnie pracownice, które rwały listki do tej herbaty.

Pamiętajcie, że przemysł kosmetyczny to jakiś 1% testów na zwierzach. Najwięcej testuje medycyna.

Fajny blog 🙂

Vea | Vea Loveliness
Gość

Nie jestem sobie w stanie wyobrazić co czują zwierzęta, na których są testowane kosmetyki, bo nie robią tego tylko na królikach. Sama mam w domu szczurka i nie wyobrażam sobie żeby na nim coś testowali, straszne, niby tak odległe, bo nie widzimy tego na codzień, ale tak bliskie, bo takie kosmetyki używamy codziennie 🙁

Previous
Ulubiona odżywka do włosów w sprayu
Nie wydłubujmy królikom oczu!