Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Nie wydłubujmy królikom oczu!


 Ja wiem, że to może być dla kogoś nudne, że nie warte uwagi, że to, że siamto, ale jeśli ktoś uważa się za dobrego człowieka, to powinien się przynajmniej się  zastanowić.
 Zacznę od tego, że środowiska skupione na ochronie praw zwierząt itp. strasznie zniechęcają ludzi! Powinni zmienić politykę, bo kiedy 10 raz tego samego dnia zaczepia mnie na ulicy ktoś z Green Peace, to jestem bardziej zażenowana niż skora do pomocy. 
Po drugie, z powodu pewnego rodzaju fanatyzmu i braku umiejętności podjęcia dialogu efekty działań prowadzonych przez tych ludzi są malutkie. Nie neguję jednak ich wkładu w lepsze jutro, ale delikatnie sugeruję troszkę inne metody…

 Myślę, że  z powodu jednego czy dwóch produktów który nie jest cruelty-free nie warto rezygnować z zainteresowania problemem. Gdyby to było forum jakiejś PETY or sth, to pewnie by mnie zlicznowali za te słowa, ale serio tak uważam. Sama muszę np. połykać tabletki w których jest żelatyna, przyjęłam to na klatę, ale nadal staram się być rozważna przy kupowaniu kosmetyków!

 Dlaczego warto kupować kosmetyki, które nie były testowane na zwierzętach?

– bo budowanie pewności siebie na odbieraniu życia innym jest niegodne człowieka
– kosmetyki które nie były testowane są w większości dużo tańsze
– są też często bezpieczniejsze, bo testuje się zazwyczaj tylko bardzo sztuczne cholerstwa

Nie testują zwykle małe firmy niekoncernowe, wśród nich dużo polskich. Jednocześnie wspierasz więc polski biznes! 
 A kto testuje? Np. L’Oréal, czyli koncern w którego skład wchodzą np. Garnier, Helena Rubenstein, Lancôme,  Maybelline czy Vichy. (Listy pozytywnych i negatywnych firm są np. na wizażu)

 Kompletnie tego nie rozumiem! Testy na zwierzętach nie są dobrą metodą – różnice gatunkowe między ludźmi a np. królikami są zbyt wielkie. Lepszym sposobem są testy na tkankach i komórkach ludzkich. Szkopuł w tym, że są droższe. Tyle, że to nielogiczne – duży koncern nie ma kasy na takie badania? Jasne…
 W przeciwieństwie do organizacji na rzecz zwierząt, koncerny mają dobrych PR-owców i w razie co rzucają tekstem, że to dla dobra konsumenta, że warunki są dobre itp. bzdura!
 Każde zwierzę ma prawo godnie umrzeć.

Wiele z Was pewnie ma zwierzaki. Mój kot jest  ślicznym, dumnym i bystrym stworzeniem. Kiedy pomyślę, że jakiś jego daleki krewny siedzi teraz w laboratorium i testuje super tusz do rzęs który niszczy mu oczy, jest mi niedobrze. A na myśl o tym, że potem nikt go nawet nie wyleczy, tylko zabije, chce mi się płakać. 


 Co więc robić? Starać się jak najczęściej kupować produkty, które nie są testowane. A jest ich naprawdę dużo! Wymienię kilka popularnych firm : Sleek, Essence, Ziaja, Bell, Oriflame, Catrice, Bourjois, Carmex, Eveline, Iwostin, Inglot, IsaDora, Joanna, Kobo, Lumene, NYX, Pierre Rene, My Secret, Urban Decay, Sensique, Wibo, Vipera, Yves Rocher i wiele, wiele innych!

Jak widać poświęcenie wcale nie musi być wielkie, a wybór kosmetyków cruelty-free jest ogromny. Namawiam wszystkich, żeby zwracać na to uwagę. Ja np. nie mogłabym żyć ze świadomością, że moje piękne długie rzęsy okupiły śmiercią trzy króliki. Tym bardziej, że  firmy które nie testują też mają wiele świetnych kosmetyków w asortymencie.

 Unia Europejska miała wprowadzić od 2013 roku zakaz sprzedaży testowanych na zwierzętach kosmetyków, ale chodzą pogłoski, że termin zostanie przesunięty w bliżej nieokreśloną przyszłość…

Jeśli ktoś ma ochotę skopiować sobie prostą grafikę z góry tego wpisu albo z  bocznej szpalty tego bloga, proszę uprzejmie 🙂


moje social media:  instagram aniamaluje

kanał youtube – aniamaluje

fanpage aniamaluje

Uściski, Ania

18
Dodaj komentarz

avatar
18 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Vea | Vea LovelinessSorbetcareaboutmyselfAniamalujeAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pralka
Gość

Bardzo się cieszę, że trafiłam na taki Twój post 🙂 jak wiadomo – bardzo w klimacie mojego bloga 😉 Pojawiło się tylko kilka nieścisłości, jak chociażby zakaz sprzedaży testów na zwierzętach – ten zakaz w UE istnieje i ma się dobrze, ale to nie chodzi o testowanie gotowego produktu, gotowy produkt, o ile nie zrobi nic człowiekowi, to zwierzęciu też teoretycznie spustoszenia w ciele nie powinien. Rozchodzi się o testowanie SKŁADNIKÓW, które jest już legalne. I często kwestia nie tyczy się samego producenta, bo producent nie testuje składników, może co najwyżej gotowy produkt, ale nie sprawdza dostawców surowców, które już… Czytaj więcej »

Ev
Gość

To smutne, że tak "poważane" firmy jak L'oreal czy Vichy testują na zwierzętach… Z tych przez Ciebie wymienionych mam po jednym kosmetyku z tych firm, ale postaram się już więcej po nie nie sięgać. Na szczęście wygląda na to że dobre ponad 90% moich kosmetyków jest nie testowane na zwierzętach.

charmante bergamote
Gość

popieram jak najbardziej promowanie kosmetyków nie testowanych na zwierzakach!
dobrze, że zrobiłaś taką notkę

Idalia
Gość

Aniu, a mnie zastanawia wpis na wizażu:
"Nestlé:
– Karma dla zwierząt: Alpo, Bonio, Bonzo, Darling, Dog Chow, Felix, Friskies, Go Cat, Gourmet, Matzinger, Omega Complete, Pro Plan, Purina, Spillers, Vital Balance, Winalot".
To kto ma to testować jak nie zwierzaki? Przecież to karma dla nich? Sama nie wiem co myśleć o tym Nestle.

Ogólnie to testowanie to tragiczna sprawa. Sama mam labradorkę i nie wyobrażam sobie, żeby przeprowadzano na niej jakieś testy :/

*Natalia*
Gość

Świetny post, gratuluję. Ja nie kupuję, a przynajmniej staram się nie kupować kosmetyków testowanych na zwierzątkach. Najbardziej boli fakt, że największy koncern i potentat Loreal, właściciel wielu marek jest głównym "szkodliwcem" i niestety jego kosmetyki są bardzo popularne…
Ludzi to nie boli, więc kupują.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To drugie zdjęcie okropne, a fuj 😛 Ja kupuję właśnie z tych firm co wymieniłaś, jestem wrażliwcem i nie lubię kiedy zwierzętom dzieje się krzywda…

Kasia
Gość

Ziaja i Yves Rocher to świetne firmy, przepadam za kosmetykami tych marek i cieszę się, że nie są testowane na zwierzętach.

Nigdy nie mam czasu na sprawdzenie tych list, nigdy nie starcza mi czasu i zapału, by szukać na sklepowych półkach kosmetyków wolnych od okrucieństwa… Nie ukrywam – w głębi duszy mnie to męczy. Jest to jedna z tych rzeczy, które są we mnie do poprawki.

Fajnie, że tu zajrzałam, Ziaja i Yves na Białej Liście poprawiły mi humor! :)))

Annathea
Gość

Uff, nie ma prawie nic z tego co używam :). Poczułam się nieco lepiej.

Mnie strasznie zastanawia obecność w zestawieniu Liptona i innych herbat. Jakiego rodzaju testy na zwierzętach mogą być tu przydatne?

HairCare
Gość

Bardzo fajnie, że zrobiłaś taki wpis -ie widziałam go wcześniej… Szkoda, że dziewczyny o blogach z malowidłami nie popierają takich akcji 🙁

redhead
Gość

Popieram taką akcję 🙂
Obrazek z tym króliczkiem, który jest klepany po główce naprawdę mi się spodobał i znalazł się u mnie na pasku bocznym z przekierowaniem właśnie tutaj,
wiem, że się nie obrazisz ;p

Naprawdę bardzo fajny post i zdjęcia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Całkowicie się z Tobą, zgadzam i cieszę się, że blogerki coraz czesciej poruszają ten problem, ponieważ w pewien sposób stajecie się dla nas czymś w rodzaju wyroczni jeśli chodzi o wybór kosmetyków. Piszę bo chcialam zwrócić uwagę na problem różnic między gatunkowych, np. do testów kropli do oczu, używa się królików ponieważ mają one znacznie bardziej wrażliwe oczy, dzięki czemu koncerny mają pewność, że dawka leku zawarta w konkretnych kroplach nie będzie szkodliwa dla ludzi.
Oczywiście osobiscie jestem za prowadzeniem badań na syntetycznych odpowiednikach!
pozdrawiam, Dzigy

careaboutmyself
Gość

popieram!

Sorbet
Gość

Lipton należy do unilever, który trzyma w łapie wiele firm kosmetycznych. Swego czasu na wizażu był link do art.o tym, że w Afryce chyba właściciele wykorzystywali seksualnie pracownice, które rwały listki do tej herbaty.

Pamiętajcie, że przemysł kosmetyczny to jakiś 1% testów na zwierzach. Najwięcej testuje medycyna.

Fajny blog 🙂

Vea | Vea Loveliness
Gość

Nie jestem sobie w stanie wyobrazić co czują zwierzęta, na których są testowane kosmetyki, bo nie robią tego tylko na królikach. Sama mam w domu szczurka i nie wyobrażam sobie żeby na nim coś testowali, straszne, niby tak odległe, bo nie widzimy tego na codzień, ale tak bliskie, bo takie kosmetyki używamy codziennie 🙁

Previous
Ulubiona odżywka do włosów w sprayu
Nie wydłubujmy królikom oczu!