Tydzień bez makijażu, jedzenie i kastracja dla pedofila [TYGODNIK]

Z jednej strony mam wyśmienity humor, z drugiej – czuję się jak w kiepskiej komedii, co można skwitować jednym słowem – POLSKA. Myślę, że ten tydzień przeczołgał mnie przez wszystkie możliwe emocje i zafundowałam sobie niezły rollercoaster. Postaram się opisać wszystko bez naruszania swojej prywatności 🙂

Zacznę  z grubej rury. W Toruniu pedofil zgwałcił chłopca i chociaż to samo w sobie jest szokujące i budzące największy sprzeciw, to szokuje jeszcze bardziej fakt, że to recydywista, który dopiero co z  więzienia wyszedł. Wyszedł, i go nie dopilnowano. Wyszedł, bo chcemy traktować takie – pardon – spierdoliny społeczne humanitarnie. Zupełnie jakby humanitarne było gwałcenie dzieci. Wiele osób się ze mną nie zgadza, ja osobiście jestem przy 100% pewności winy (ślady DNA) za mechaniczną kastracją/sterylizacją pedofila bez względu na płeć. A potem oczywiście dozór. Kiedyś takimi zajmowali się w celach, dzisiaj pedofile są chronieni niczym jacyś celebryci, by tylko włosek im nie spadł z głowy. Kiedy świat stanął na głowie? Kiedy to dobro przestępcy zaczęło być ważniejsze od dobra ofiary? Jak możemy traktować humanitarnie coś, co nie jest nawet człowiekiem? Wiem że Nietzsche miał rację mówiąc, że Kto walczy z potworami, powinien się strzec, by walka nie uczyniła go jednym z nich. Bo kiedy długo patrzysz w otchłań, otchłań zaczyna patrzeć w ciebie. Ale potrowami nie jesteśmy wtedy, gdy amputujemy kończynę z gangreną by ratować życie. Potworami jesteśmy teraz, pozwalając by ktoś rozrywał małemu chłopcu odbyt i narządy wewnętrzne oraz psychikę na całe życie, tylko dlatego że chcemy być mili dla biednego pana pedofila, który przecież nie jest winny temu, że musiał dać upust swoim żądzom.
Z każdej strony widzę ostatnio obwinianie ofiar. Obwinia się zgwałconą kobietę o to, że miała krótką spódniczkę i może wysłała sprzeczne sygnały komuś z innej kultury i religii. W dodatku trzeba tego kogoś zrozumieć, bo jest biednym, samotnym imigrantem i nie ma zajęcia. Może jeszcze ma mu laurkę z przeprosinami wysłać? Przeprosić, że to nie był najlepszy seks w jego życiu?
Super-niania kradnie zdjęcie na fejsie i obwinia o to ich właścicieli, bo słowo przepraszam ciężko jej wymówić.  Ktoś robi plagiat niemal 1:1 bloga My Pink Plum a autorzy zbierają wirtualne baty za to, że mieli czelność zwrócić złodziejowi uwagę. Czy coś nam się czasem nie pomyliło? Może jak ktoś mnie okradnie to ja będę musiała go jeszcze przepraszać, bo złapanie go jako złodzieja wpędziło go w depresję? Bitch please, skończmy z tą „poprawnością polityczną” bo to zaszło już TROCHĘ za daleko. 
No, to ulało mi się, mogę przejść do innych tematów. Po prostu wieść o tym pedofilu (nie on pierwszy, wciąż niczego nie uczymy się z tych historii!) zepsuła mi początek tygodnia. Ale tak, to nie koniec atrakcji tygodnia. Uprzedzam, że tydzień obfitował zarówno w bardzo fajne jak i niefajne doświadczenia, więc amplituda jest spora. Ach – nie czytaj tygodnika, jeśli jesteś głodny 🙂
W tym tygodniu byłam cztery razy na grzybach i cztery razy jadłam pieczone bataty, od których chyba się trochę uzależniłam. Jeśli chodzi o grzyby, to zdecydowanie najbardziej lubię sam fakt ich zbierania :). Połowa tych wypraw na grzyby była przypadkowa (tak, stąd torebka na ramieniu). W moich okolicach jest tyle grzybów, że każdy jeden spacer wzbogaca cię o całą torbę. Półgodzinny spacer z pieskiem do lasu w pobliżu mojego domu to cała siata „czarnych łebków”. Ale moje miasteczko (Solec Kujawski), to jeszcze nic! Okoliczna wieś Przyłubie, to raj dla każdego grzybiarza. Co roku widzę dalekie rejestracje i grzybiarzy z całej Polski, także wszystkich fanów z okolic Bydgoszczy i Torunia zachęcam do małego spaceru po moich okolicach :).
Zebrane przeze mnie grzyby są głównie małe, ponieważ wybrałam się na nie przed wieczorem i od rana nie urosły 😀
Takie spacery zupełnie offline są dla mnie niesamowicie odprężające. Uwielbiam zapach lasu i kocham swoje rodzinne strony właśnie za bliskość lasów. Nie muszę nawet wsiadać na rower by za kilka minut oddychać świeżym, leśnym powietrzem. Wystarczy kilkadziesiąt kroków.
Stąd właśnie w swojej miejscowości chciałam kupić działkę budowlaną. Ludzie uciekają z wynajmowanych mieszkań, by mogli sobie pomalować ściany tak, jak sobie tego życzą. Inni uciekają z mieszkań, by sami mogli decydować o tym, czy mogą słuchać muzyki albo tłuc mięso na kotlety nie zastanawiając się, czy sąsiadka z mieszkania obok akurat nie usypia dziecka. Ja chciałam kupić działkę, by w przyszłości – gdy uzbieram pieniądze – postawić sobie ekologiczny dom. Ponieważ chcę wybrać świadomie, chciałabym postawić dom pasywny. I czuję się, jakby angaż dał mi sam Bareja i uczynił mnie bohaterką swojego filmu. Prawie jak z zasłonkami w Alternatywy 4.
O co chodzi? Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego pozwala na działkach budować domy o bardzo jasno sprecyzowanych parametrach. O ile rozumiem kwestie bezpieczeństwa i kąty nachylenia dachu, o tyle jeśli na własnej działce mogę pobudować dom i muszę wybrać jeden z trzech proponowanych kolorów elewacji, to chyba coś się komuś popie.. pomieszało. Myślałam że komunizm już dawno za nami i czasy kiedy wszyscy musieliśmy iść równo w przeciętność i ponurość już minęły. Aktualnie jestem sfrustrowana i znowu rozważam swój plan z ucieczką na Filipiny czy inną Tajlandię i postaranie się obce obywatelstwo. Jeśli moje podatki mają iść na takie głupie decyzje albo ochronę dla jakiegoś pedofila… Nie noszę noża w kieszeni, a sam się otwiera. 
Uprzedzałam, że niezły koktajl emocji? 🙂
Aż ciężko uwierzyć, że w moim tygodniu było mnóstwo naprawdę dobrych momentów. Przeurocza pięciolatka zmotywowała mnie do pewnego działania i sprzedała mi świetną życiową prawdę. Tylko dziecko ci powie, że król jest nagi, ale w drugą stronę to też działa. Gdy pięciolatka w ciebie wierzy to… no właśnie. Nie pamiętam kiedy ostatnio dostałam takiego kopniaka do działania! 
Poza dzisiejszym dniem miałam cały tydzień bez makijażu i wciąż zdrowotnie dochodziłam do siebie.
Dużo biegałam (zobacz też: co mi dało bieganie? dlaczego warto biegać?). A to co robię dla swojego zdrowia cały dzień nagrywam dzisiaj na snapie. Jest o tym co jem i jakie metody i techniki stosuję. Przy przewlekłej chorobie jest tego sporo, dlatego wszystkich zainteresowanych przekierowuję na mój snapchat.
Kulinarnie nie obyło się bez eksperymentów. Oprócz batatów jadłam tradycyjne polskie dania, upiekłam biszkopt i przełożyłam go kremem z mascaprone i białej czekolady, by po chwili udekorować malinami z własnego ogródka. Robiłam też sakiewki z kozim serem i pastą z suszonych pomidorów oraz małe tartinki z ciasta filo, zapiekane z masą z jajek i sera oraz szczypiorku. Bardzo lubię improwizować w kuchni :).
A co było na blogu? 
Ruch fizyczny jest dla mnie bardzo istotny i jakoś ostatnio zdarzało mi się trenować dużo częściej niż zazwyczaj. Praktycznie każdą złość musiałam solidnie wybiegać. 
A pojawiła się kolejna. Po udanej rezerwacji terminu krótkiego „city break” we Lwowie (już w przyszłym tygodniu!) razem z Natalią  pomyślałyśmy o Malcie. Jestem bardzo wdzięczna każdej osobie, która z mojego polecania skorzystała z Airbnb czy Ubera zgarniając 85 zł na nocleg lub 25 zł na pierwszy przejazd „taksówką”. Wy ufacie moim rekomendacjom, ja ufam Waszym. Padło na Maltę.
Jutro okaże się, czy fru.pl to godna zaufania strona czy naciągacze i oszuści przez których stracę łącznie prawie dwa tysiące złotych (noclegi dla dwóch osób, bilety na Malcie, dojazd do Poznania i z Poznania, inne rezerwacje poczynione PO opłaceniu i potwierdzeniu lotu. Mam nadzieję, że wszystko okaże się kiepską pomyłką, błędem systemu i we wrześniu poznam uroki ciepłej i pięknej wyspy. Aktualnie wydarzyło się coś tak absurdalnego, że czekam na wiadomość z przeprosinami i informacją o niefortunnej pomyłce… Wierzę w ludzi, daję im szansę. Ja osobiście uważam, że najniebezpieczniejszą istotą na tej planecie nie jest żaden tygrys czy wąglik, tylko wkurzona kobieta :).
Starałam się więc trochę wychillować, w końcu kocyk, trawa, własny ogród to wymarzone okoliczności by poodpowiadać na maile, a potem trochę poczytać 🙂
Dziękuję też wszystkim biorącym udział w akcji #idealnaxAniamaluje – na instagramie zebrało się 109 zdjęć a pięciu zwycięzców wybiorę dzisiaj wieczorem lub jutro.
Ponieważ jesteście tak pięknie zaangażowani, mam kolejną akcję. Chciałabym podziękować osobom, które bardzo ufają moim poleceniom i pod ich wpływem dokonują zakupu, rezerwują hotel, jedzą w jakimś miejscu o którym wspominałam. Do końca sierpnia wszystkie zdjęcia na instagramie opatrzone hashtagiem #zpoleceniaaniamaluje  walczą o lampę UV/LED do paznokci. Jeszcze nie jestem pewna czy o Sun9c czy 9s, ale niebawem zadecyduję. Można dodać hashtag do zdjęć już istniejących, jedyny warunek to posiadanie publicznego profilu na instagramie i też hashtag 🙂 Dla pewności można mnie też oznaczyć, każde zdjęcie dostanie ode mnie serduszko :)).  Jeśli pomysł chwyci, będę miała dla Was prezenty do rozdania co miesiąc, może co dwa tygodnie. 
Przykład #zpoleceniaaniamaluje to np. zakup z Aliexpress , nocleg z Airbnb, jazda uberem , zakup jakiejś sukienki, butów, kremu, książki, abonamentu na książki w Legimi , słowem – czegokolwiek co polecałam i sprawiło, że otworzyliście portfel. Pole do popisu jest ogromne a ja chciałabym za zaufanie dodatkowo nagradzać. Wysyłka na terenie RP na mój koszt.
No właśnie, co to za sukienka?
Haftowane cudeńko kupione tutaj. Na modelce możecie zobaczyć sukienkę w całości. Na pierwsze zamówienie jest 60% rabatu, powyżej 50$ darmowa przesyłka. Buty które mam na instagramie kupiłam u bezpośredniej konkurencji tego sklepu, tutaj. Mają darmową przesyłkę i obecnie wyprzedaż aż 80%, przy czym można na niej dorwać kilka pięknych modeli butów z pomponami ❤
na koniec kilka snapów z tego tygodnia 🙂

Niestety jak widzicie – snap mi się trochę psuł i nie wszystko uchwyciłam, ale dzięki Wam mogę patrzeć na życie przez różowe okulary 🙂
Dokładnie te okulary 🙂
No, to teraz linki tygodnia! Tym razem tylko cztery podpunkty, bo mało czasu spędziłam przed komputerem:
3.  Wegański tort Oreo, który wygląda pysznie i perełka
4. Szalone promocje, między innymi na walizki , organizery do szafy czy toaletki z genialnym pojemnikiem na suszarkę do włosów na czele  i małe AGD takie jak blendery, miksery i… urządzenie do tart. Gdybym potrzebowała prezentu ślubnego dla kogoś, skorzystałabym bez chwili wahania :).
Podsumowując – miałam dziwny tydzień, czuję się trochę jak w kiepskim filmie, liczę na to że fru.pl podejmie jedyną słuszną decyzję i się ogarnie. Oprócz tego zachęcam do wrzucania zdjęć z hashtagiem #zpoleceniaAniamaluje i zapraszam na mój snapchat: aniamaluje by zobaczyć co robię każdego dnia dla swojego zdrowia 🙂 
Ciao!
Edit: poniedziałek rano – wszystko się wyjaśniło, bilety są nasze i Malta we wrześniu bez niespodzianek! Zwykła pomyłka, uff! 🙂


dopisek 23.08:
Książki w akcji idealnaxaniamaluje zgarniają:

kejt_dzanik

fitkola

agata_try


asunnai

czytaj_na_walizkach

Wszystkie prace były super, niestety jest tylko pięć książek. Możecie jednak hashtagować zdjęcia #zpoleceniaAniamaluje by mieć szansę na profesjonalną lampę UV/LED do paznokci sun9 🙂
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na „głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Previous
Wege sakiewki z ciasta filo z kozim serem
Tydzień bez makijażu, jedzenie i kastracja dla pedofila [TYGODNIK]

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x