Archive Pages Design$type=blogging$count=7

Historia pewnego psa





Jako dziecko byłam bardzo chorowita. Kiedy do wyboru miałam jedynie aktywności które można wykonywać na leżąco, oglądałam filmy na kasetach VHS, niemieckie stacje z "bajkami" i czytałam książki. Jeśli ciężko Ci wyobrazić sobie te czasy, odsyłam do tekstu o dzieciństwie w latach 90-tych... i wtedy właśnie, gdzieś na leżąco, zrodziło się moje dziecięce marzenie - PIES. 


Miałam 5 lat, kiedy zaczęła się ta obsesja. Po drodze do przedszkola zawsze mijałam pana na rowerze, za którym biegł dzielnie piękny, dumny jak paw pies o przemiłym spojrzeniu.Ku rozpaczy mojej mamy, zawsze zaczepiałam tego pana i pytałam - mogę pogłaskać? Dlaczego ku rozpaczy? Ów pan czasami pedałował po pijaku i nie raz się z tym rowerem gdzieś wywrócił... Ale pan był na tyle sympatyczny, że pozwalał pogłaskać. To był mój rytuał w te dni, kiedy chodziłam do przedszkola (miałam takie cykle - 2 tygodnie chodziłam do przedszkola, dwa kolejne leżałam w łóżku z termometrem pod pachą i lekami w zawiesinie lub w szpitalach, przychodniach itp). 
W końcu ten pan odcinek na którym zawsze go spotykałam zaczął przemierzać pieszo, prowadząc rower. A ja głaskałam i zawsze wypytywałam o różne szczegóły. Co piesek je, czy mogę mu coś przynieść, jak się go czesze, jak się wabi... To był piękny owczarek szkocki collie, długowłosy, rudy. Niestety nie pamiętam teraz jego płci... Moi rodzice chyba zorientowali się, że to nie jest głupia fascynacja, bo wkrótce dostałam książkę Lassie. Nauczyłam się czytać jeszcze przed czwartym rokiem życia, więc pochłonęłam szybko, oczywiście rycząc, ale nie pamiętam już na jakim fragmencie, bo słabo kojarzę teraz fabułę. Później była jakaś ekranizacja, wreszcie seriali o Lassie który nadawała jakaś stacja. W każdym odcinku pies ratował chłopca który był jego właścicielem. Przepadłam. "Lassie" stała się moją obsesją.





kadr z najnowszej ekranizacji

Potem były książki o tresurze psów. Dużo książek. Wiecie, czasu przed Internetem. Z tym, że nikt nie sądził, że ja tak na poważnie. Wszyscy wiedzieli, że podobają mi się te psy, ale nie na tyle, aby zaraz jednego kupować. Pies to jednak duży obowiązek.


Pewnego dnia rodzice dla żartów "przemaglowali" mnie z wiedzy o tych psach - co jedzą, jak nauczyć je załatwiać swoje potrzeby poza domem, jak często wychodzić na spacer, jak i czym czesać... chyba dobrze wypadłam w tym spontanicznym teście, bo wkrótce my dream come true. Nie wiedziałam, że decyzja jest już podjęta, kiedy rozmawiałam o wszystkim z dziadkiem. Zapytałam go, co trzeba zrobić, aby pies się pojawił. Na zasadzie - czy trzeba być grzecznym, czy może poprosić Mikołaja? Było lato. Dziadek był mądry, więc powiedział, żebym poprosiła spadającą gwiazdkę.


Wszystko uknuł z rodzicami. A ja każdego wieczora wpatrywałam się w niebo w poszukiwaniu spadającej gwiazdki. Układałam sobie w głowie co jej powiem. Nie pamiętam już tego tekstu, ale był trenowany wiele, wiele razy. Dlaczego napisałam, że dziadek był mądry? Bo wiedział, że każdego roku o tej samej porze jest kilka nocy spadających gwiazd. A ten czas się właśnie zbliżał. I któregoś dnia moja gwiazdka się pojawiła. Poprosiłam ją na głos o psa którego będę kochać, czesać, karmić, wyprowadzać na spacery i jeszcze raz kochać.


Spełniła moją prośbę.


Następnego dnia (!) rodziców od rana nie było w domu, był tylko dziadek. Nie wiedziałam o co chodzi, dziadek powiedział tylko, że pojechali załatwić jakąś ważną sprawę.


Po kilku długich godzinach oczekiwań, przed domem pojawiła się taksówka. A z niej wysiedli rodzice. Mama trzymała wielki wiklinowy koszyk. A w koszyku była ona - moja piękna suczka.


Pies od razu (!) poczuł się jak u siebie. Mamy dość duży teren do biegania, więc miał raj.


Moja suczka wabiła się Zia (zi-ja, tam nie ma żadnego "ź" jest osobno "z" i osobno "i") - na cześć inkaskiej księżniczki z bajki "Tajemnicze Złote Miasta".


Tak więc Zi-ja zagościła u nas dobre. Nie wrzucę Wam teraz jej zdjęć, bo lata jej świetności przypadały na czasy przed aparatami cyfrowymi :)






Znowu kadr z filmu "Lassie" :) 


Te psy są bardzo wiernie, przyjazne i opiekuńcze. Idealni towarzysze zabaw dla dzieci. Tresura "Zi-ji" była szybka i bardzo owocna - "ruda" (tak na nią często mówiłam) skakała przez hula-hoop, aportowała, siadała, podawała łapę, włączała mi światło, zabijała pająki ... w locie przecinała zębami osy na pół. Kiedy bardzo mnie bolało gdzieś w płucach (a wierzcie mi, to potworny ból) wychodziłam w nocy z łóżka i kładłam się skulona w kłębek z psem na jej legowisku. Jakoś tak... obecność Zi-ji była najlepszym lekiem przeciwbólowym. No i nie musiałam za każdym razem "iść z moim bólem" do mamy czy taty. Nie będę udawać, że posiadanie rasowego psa to sam lukier. Były trudne momenty jak wtedy, kiedy mój piękny długowłosy pies, podczas spaceru po lesie wytarzał się w gnijących rybich głowach i wnętrznościach, które jakiś "patriota" tam wyrzucił. Mimo potrójnej kąpieli, maksymalnie szczęśliwy pies śmierdział jeszcze ze dwa tygodnie. Zi-ja jako pies pasterski miała fioła na punkcie opiekowania się mną i pilnowania mnie. Zabijała każdą osę jaka pojawiła się w zasięgu mojego wzroku, pierwsza testowała każdy mój posiłek ;) Wspaniały pies. Zawsze siadała koło dziadka, przytulała się do niego łbem i cichaczem wyciągała mu z kieszeni spodni papierosy, po czym niszczyła całą paczkę. Uwielbiałam ją za to. Dziadek też nie potrafił się gniewać. Gdy miałam osiem lat, zdarzył się "wypadek". Niestety, niechcący go sprowokowałam. Pies "pana z rowerem" już wtedy nie żył, ale mężczyzna sprawił sobie jeszcze dwa tej samej rasy. Oba czarne - Sonię, miłą, wierną i przyjazną suczkę oraz Atosa - dumnego, wielkiego samca o bardzo radosnym i trochę dzikim usposobieniu. Chociaż suki zazwyczaj się nie lubią, Zija tolerowała Sonię. Atos był młodszy i pełny energii. Często swojemu właścicielowi uciekał na krótkie spacery. Wracając ze szkoły kiedyś go pogłaskałam i zaprowadziłam pod blok w którym mieszkał. Musiałam pachnieć moją Ziją... Atos musiał podążyć później moimi śladami, bo po jakimś czasie wyglądam przez okno, a tu Atos kryję Ziję... Nie planowaliśmy żadnych szczeniąt i ruda miała mieć na dniach sterylkę. W sumie, to nikt nie wiedział, że już ma cieczkę. I tak na świecie pojawiło się osiem uroczych szczeniąt. Jako pośredni winowajca, zobowiązałam się do opieki nad nimi. Oczywiście rodzice mi pomagali, ale czułam się w obowiązku do noszenia im jedzenia, sprzątania rzadkich szczenięcych kupek i masowania brzuszków. Gdy przyszedł czas na to, aby rozstać się ze szczeniętami, nie było najmniejszego problemu. Szczęście w nieszczęściu polegało na tym, że pies który krył Ziję był tej samej rasy. Chętnych do posiadania "Lassie" było więcej jak szczeniąt. Pamiętam, że w ogłoszeniu podaliśmy jakąś kwotę za szczeniaka, ale to był pic na wodę - kiedy "nabywca" wyciągał z portfela kasę, mówiliśmy, że to taki "filtr". Wiecie, inaczej traktuje się "darmowe" zwierzęta. Z tymi szczeniętami, to też była skomplikowana sprawa, bo nalegałam na ostry "casting". Nowy właściciel szczeniaka musiał przyjechać osobiście, musiała go zaakceptować Zija i musiał się wydawać dobrym człowiekiem. Wielu chętnych odprawialiśmy z kwitkiem. Byli oburzeni, ale to nieistotne. Szczenięta mogły iść tylko w najlepsze ręce. Nie pamiętam już płci spornego szczeniaka, więc wymyślę, że była to suczka. Otóż był już umówiony na "casting" jeden pan, który bardzo chciał takiego pieska. Dzień wcześniej przyjechało małżeństwo z dzieckiem. Tak się telefonicznie zapowiedzieli. Chcieli szczeniaka innej płci niż ów mężczyzna. Jednak dziecko tych państwa miało Zespół Downa. Chłopiec był starszy ode mnie... Zaraz po przekroczeniu bramy, mała suczka pobiegła wprost w ramiona chłopca. Nie wypuścił jej już do końca. Zawsze kiedy ktoś mnie pyta, czy wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, przypominam sobie tę sytuację. I pies i chłopiec z miejsca się pokochali. Byłam nawet trochę zazdrosna, bo szczeniak nie lubił być na kolanach, a z kolan chłopca nie schodził. Oczywiście - dostali tego psa. Tego nie da się opisać słowami, mi ciekną łzy na wspomnienie tego spotkania. Facet który chciał psa był wściekły, ale ostatecznie stwierdził, że pies tej drugiej płci też może być. Nie dostał go. To nie był raczej dobry człowiek. Zija na niego szczekała. 
Zija szczekała na kilka sposobów. Ten był ostrzegawczy. Jak byłam starsza, to szybko zorientowałam się, że jest wspaniałym "testerem" znajomych, chłopaków itp. - jeśli kogoś nie polubiła, szybko okazywało się, że miała rację. Więc później świadomie wykorzystywałam psa jako taki radar. Zijka nigdy się nie pomyliła. Dlaczego to wszystko opisuję? Zija odeszła ze starości w wieku 14 lat. To bardzo dużo jak na sukę tej rasy, ale było to dla mnie ciężkie przeżycie. 
Chciałam wykorzystać ten tekst jako okazję do przekazania, że nie zgadzam się ze słowami, że nikt nie ma prawa kupować psów rasowych, dopóki chociaż jeden pies jest w schronisku. To tak nie działa. Czasami ludzie decydują się na rasowego zwierzaka z konkretnego powodu. Np. zależy im na konkretnych cechach charakteru. Jeśli ktoś ma małe dziecko, nie zaryzykuje psa po przejściach. Wybór owczarka szkockiego collie był jak najbardziej świadomy - potrzebowałam dużego, ciepłego, rodzinnego psa o opiekuńczych cechach, w dodatku takiego, który zmotywuje mnie do częstych i długich spacerów po lesie, co było ważne dla moich oskrzeli. Psy ze schronisk nie są w niczym gorsze, ani w niczym lepsze. Sama bardzo często opiekuję się bezdomnymi lub zaniedbanymi zwierzętami. Przychodzą do mnie dwa małe rude kundelki. Żaden nie daje się złapać ani pogłaskać, nie mówiąc o wytropieniu miejsca z którego przychodzą. Suka albo ciągle ma szczenięta, albo nigdy nie wróciła do normalnych rozmiarów po poprzednich ciążach. Zawsze daję im jakieś smakołyki, chociaż najbardziej lubią indyczą szyję, na której gotuję swój ulubiony zdrowotny rosół. Muszę położyć kawałek mięsa bezpośrednio na betonie, kucnąć, mrugnąć do psa i po cichu się wycofać na odległość pięciu metrów. Wtedy piesek podchodzi, chwyta mięso, patrzy na mnie, mruga i szybko ucieka. Prawdopodobnie te pieski były kiedyś pobite, stąd ich nieufność. Innym odkarmionym, odpchlonym i wyleczonym zwierzakiem był kot Felek, o którym kiedyś pisałam. A tych zwierząt jest naprawdę dużo, dużo więcej. Piwnica i komórka na drewno zawsze są dla nich otwarte. Mogą się zimą ogrzać, zawsze dostaną coś do jedzenia, jak trzeba - niosę do weterynarza i na własny koszt leczę. 
_________ Moja koleżanka mieszka w bloku i w garażu który ma ze 100 metrów od mieszkania okociła jej się obca kotka. Więc koleżanka ociepliła garaż, zrobiła kotce miękkie posłanie, nosiła jej wodę i jedzenie. Kotka była dzika, więc często wychodziła na polowanie. Niestety, pewnego dnia, po powrocie z pracy koleżanka zobaczyła ja rozjechaną przez samochód i wyrzuconą na chodnik. Wzięła urlop z pracy, zawiozła kotki do weterynarza, dowiedziała się, jak ma się nimi opiekować. Była to już końcówka okresu karmienia, ale kocięta dostawały jeść z butelki i wymagały opieki. Urlop się skończył, zaszczepione i odchowane zwierzaki z bólem serca zawiozła do schroniska (właściciele mieszkania nie pozwalają na zwierzęta). Po trzech dniach wróciła do schroniska z koleżanką, która chciała adoptować dwa z pięciu kociąt. Niestety, kocięta zostały uśpione. Powód - podawano pokrętne, w końcu wydukano, że były chore, co było bzdurą... I mówię to z pełną świadomością, bo kociaki były przebadane przez dwóch weterynarzy (poza tym ze schroniska, o ile jakiś był) a nazwy tajemniczej choroby nikt nie podał. 
Wierzę, że są w Polsce dobre schroniska. Jednak wiele osób bardziej poruszają historie brzydkich, zaropiałych kotów z podpalonymi ogonami niż bitych dzieci. Na tak silnych emocjach łatwo można grać, tworząc slogany namawiające do swoistej segregacji "rasowej". Dobra jest tylko adopcja, kupowanie jest złe... A ja uważam, że pies, bez względu na to, czy ze schroniska czy z prawdziwej hodowli, kocha tak samo. Jestem przeciwko tym wszystkim okropnym "hodowlom" które produkują masowo zwierzęta, bez dbania o różnorodność genetyczną oraz dawania suce/kotce czasu na regenerację i odpoczynek. I mówię to z pełną świadomością tego, że sama przez jeden "sezon" niechcący hodowlę stworzyłam. 
Moja suczka miała rodowód i kosztowała obecną średnią krajową. Wszystkie inne zwierzęta jakie przewinęły się tymczasowo przez mój dom, były bezdomne. Nie uważam, że kupowanie rasowych zwierząt jest złe, tak, jak próbuje nam to wmówić PETA i inne organizacje. "Zło" leży po innej stronie. Po stronie ludzi którzy tę bezdomność powodują. I to na tym polu należy działać. Nieuchronne kary. Nie gadanie, że kupowanie jest złe. W tej kwestii polecam tekst Doroty z bloga Olfaktoria - Czy przygarnianie zwierząt ze schronisk jest dobre?
Moja wymarzona suczka, która całe dzieciństwo pomagała mi zapomnieć o bólu w oskrzelach, która zabijała dla głupiutkiej sześciolatki każdą osę i która miała niezwykle miłe spojrzenie była kupiona. Czy to czyni ją gorszą? Albo mnie złą z tego powodu, że chciałam psa konkretnej rasy? Serio? Karmienie, czesanie, tulenie i kochanie psa rasowego jest złe? Gratuluję krótkowzroczności każdemu, kto takie teksty promuje. 


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na : lub polubisz na fejsie ;-) 





PS. Zachęcam do głosowania na moją książkę, to jeden klik ;-) tytuł "Jak stać się szczęśliwym człowiekiem", pierwsza na liście :)

KOMENTARZE

BLOGGER: 88
Loading...
Nazwa

-40% drogeria natura -49% rossman -50% na kosmetyki #Koniecznie przeczytaj 100 dni bez spodni 15 hair project 2015 2016 2017 4-godzinny tydzień pracy 5+ 50 list akceptacja akcesoria aktualizacja włosów aktywne słuchanie aliexpress Amalfi Andrea anemia Ania poleca anime ankieta aplikacja aplikacje asertywność astor ateizm Avon Azja babcia bakterie bataty bądź duży bez pieczenia bezglutenowe biała czekolada biały laptop biblia bicie bieganie biel bingo spa biust biustonosz BLOG blogi blogowanie blond błędy bob body-shaming botki boże narodzenie ból ucha - naturalne metody brwi buty cele cele życiowe celia cera Chiny ciało ciastka ciasto bez pieczenia ciasto francuskie ciasto kinder country ciasto snicker ciekawe blogi cienie cieniowane Claudia Shiffer co co było co kupić babci co kupić dziadkowi co kupić na dzień matki co kupić na promocji w rossmanie co kupić na wieczór panieński co na prezent co powiedzą inni co przywieźć z Ukrainy co przywieźć ze Lwowa co robić jesienią co robić w grudniu co robić w kwietniu co robić w lipcu co robić w listopadzie co robić w maju co robić w październiku co robić w sierpniu co robić we wrześniu co warto kupić na promocji rossman co warto kupić na promocji w drogerii natura co warto przeczytać co warto zrobić na studiach co zobaczyć w londynie co zrobić by rude włosy nie płowiały co zrobić żeby włosy szybciej rosły creaclip cruelty-free Cypr cytaty czarna rzepa czas czasopisma czcionki czekolada czekolada z żelkami czereśnie czerwiec czerwona królowa czkawka czy książki są drogie czy można narzucać wiarę czy można zmuszać do chodzenia na religię czy można zmuszać dziecko do chodzenia do kościoła czy warto lecieć na Cypr czy warto obchodzić halloween czy zapłacę cło czytanie czytnik za złotówkę ćwiczenia daktyle darmowe e-booki darmowy planer death note decubal delia demakijaż depilacja depilacja laserowa depilacja pach depresja deser desery design detoks dieta dieta śródziemnomorska diy dla dojrzałych kobiet dlaczego nie piję mleka dlaczego warto wyparzać i wymieniać szczoteczkę do zębów do 100 zł Dobre Bakterie dobre nawyki dobro dochód domodi domowe sposoby domowy sernik dowody naukowe drinki duplo dusza dzieci dzień babci dzień matki edukacja egzamin egzaminy eksperci eld elfen lied emocje energia essence etykiety eyeliner fanatyzm FAQ farbowanie feminizm figa figi figura film filmy filozofia finanse first7jobs fit Fitocell freddie fryzura na ślub fryzury fryzury ślubne fryzury z grzywką gadżety gdańsk gdzie kupić biustonsz 65e gdzie tanio kupować meble gliceryna golden rose gotowanie Grecja gronkowiec złocisty gry grzywka gule podskórne gwiazda dnia hairstyles halloween a wszystkich świętych haloween hejt hemofobia henna historyjka motywacyjna Horchata Hot hotel hula-hoop humor hybrydy ile idzie przesyłka z Aliexpress imbir impreza inne inne. inni inspiracje inspiracje tygodnia instagram isadora italia jak aplikować wcierki jak być lepszym chrześcijaninem jak być sobą jak być szczęśliwym jak efektywnie czytać Jak efektywniej korzystać z sieci jak jeść figi jak kupić idealną ramoneskę jak kupować na aliexpress Jak łatwiej się skupić i wyeliminować rozpraszacze? jak mieć więcej przyjaciół jak napisać pracę licencjacką jak napisać pracę magisterską jak naturalnie wyleczyć anemię jak nauczyć się angielskiego jak nie chorować jak nie marnować czasu w sieci jak nie przejmować się zdaniem innych jak oszczędzać. jak ozdobić zeszyt jak pobrać the sims 2 za darmo jak pokonać strach przed tym jak pomóc dziecku molestowanemu seksualnie? jak poprawić koncentrację jak poradzić sobie ze złym dniem jak poszerzyć horyzonty jak powiększyć biust jak prawidłowo czyścić uszy jak przyspieszyć porost włosów jak radzić sobie z gniewem jak radzić sobie z krytyką jak radzić sobie ze stresem jak realizować cele jak rozładować napięcie jak się skupić jak się uczyć jak skutecznie notować jak sprawić by inni nas lubili jak stać się bardziej lubianym jak stać się lubianym jak stać się optymistą jak stosować olej kokosowy jak stosować wcierki do włosów jak szybko podejmować decyzje jak szybko zapuścić włosy jak tanio czytać książki jak tanio podróżować jak tanio zorganizować wakacje Jak tanio zorganizować wycieczkę do Londynu Jak tanio zorganizować wyjazd do Lwowa jak uczyć się na własnych błędach jak usprawnić mózg jak utrzymać rudy kolor jak uzyskać loki jak wybrać tablet Jak wykorzystać instagram w rozwoju jak wzmocnić odporność jak zacząć zmieniać swoje życie jak zarobić na monetach jak zbudować dom z butelek jak zdać maturę jak zdobyć przyjaciół jak zmotywować się do nauki jak zmotywować się do pisania pracy jak zmotywować się do sprzątania jak znaleźć znajomych jak znaleźć życiową pasję jak zorganizować wypad na Maltę jak zrobić frytki z batatów jak zrobić loki jak zrobić rosół jak zrobić smoothie jak zrobić tortillę jak zrobić własną czekoladę jak zwalczyć ból ucha jak zwalczyć stres jak zwiększyć poczucie własnej wartości Jaka jest najlepsza dieta? Najzdrowsza dieta jaką książkę przeczytać jaką lokówkę wybrać jaki blender wybrać jaki film obejrzeć Jakie buty kupić na wiosnę? Przegląd wiosna/lato 2015 jakie właściwości ma figa jantar jednodniówka londyn jedzenie jesień języki joanna kalendarz kalendarz adwentowy kalendarze kampania kampanie kanapki kasa kasza kasza jaglana kasztany kino klasyczny sernik kłos kobiecość kobiety kochamżycie komedia kompleksy koncentracja konkurs konkursy kontrowersje korektor kosmetyki koszule kotlety kotlety z kaszy jaglanej kozi ser kozieradka kreatywność kredki kremy krok po kroku krótka piłka krótkie fryzury krótkie włosy krytyka krzywe nogi książka książka do przeżycia książki ksometyki kuchnia kultura kwiecień kwiecień 2016 lakier laminowane laptop laptop do 2000 zł Larnaka lato leczenie led legimi lekcje lemoniada lęk przed ludźmi lęk przed pobraniem krwi licencjat linki tygodnia lista lista życzeń listopad lob lody loki loki bez lokówki loki bez użycia ciepła lokówka z biedronki Londyn ludzie luksus lumpeksy lunchbox luźne Lwów Magia sprzątania maj makijaż makijaż oczu maliny Malta mały biust mam problem Mani manicure Marie Kondo masaż mascarpone maska maść ichtiolowa maść z witaminą A matura meble meddiet medycyna medytacja MEGAFON metale ciężkie meteoryty męskie miasta miesiąc migrena mleko mleko kokosowe mleko owsiane młodzież moda modne modne buty 2015 modne fryzury modne fryzury 2015 modne fryzury 2016 modne fryzury 2017 moja historia moje cechy moje ulubione produkty spożywcze monety kolekcjonerskie morze motywaca motywacja mrożona kawa muffinki muzyka my secret myśli myśli rozwój nails najlepsza dieta najlepsza zupa NAJNOWSZE najzdrowsza dieta najzdrowszy olej świata naprawa zniszczonych włosów naturalna pielęgnacja naturalny makijaż nauka nauka języków obcych nawyki nie lubię sprzątać nieśmiałość nocleg notowanie nowe nuda nuggetsy o mnie obcasy obuwie oczy oczyszczanie odchudzanie odkładanie marzeń na później odrobaczanie odżywianie odżywienia okulary olej kokosowy olej rycynowy olejek olejek z drzewa herbacianego olejowanie opinia opinie optymalizm organizacja orszada oszczędzanie owoce pamiętniki z wakacji pancakes panini party Paryż pasje paznokcie pedagogika perfumy pewność siebie pędzle pielęgnacja pieniądze pierogi piersi pilomax pisanie placenta planer planer pdf planowanie pobierz organizer pobranie krwi poczucie własnej wartości podkład podpłomyk podróże podsumowanie podsumownaie Pogoda pokój polecane książki południowe włochy pomidorowa pomoc Pompeje poniedziałkowy motywator poradnik porost włosów post sponsorowany post we współpracy z marką postanowienia postanowienia noworoczne pot potliwość Poznań PR praca praca zdalna prawa człowieka presja prezenty profile które warto śledzić na instagramie promocja promocja rossman promocja super pharm promocje prostownica prywata przedłużane rzęsy przedłużanie rzęs przekąski przekąski do wódki przekąski na urodziny przemoc przemoc psychiczna przemoc symboliczna przepis przepis na pomidorówkę przepis na sernik przepis na tartę przepis na tartę z białą czekoladą i mascarpone przepis na zupę pomidorową przepisy przepisy na smoothie przepisy z figami przyrost przysmaki na imprezę psychologia pudelek PUPA pycha pytania queen quiz rady recenzja regeneracja regulamin reklamy relacje relaks religia remington resentyment retusz rimmel rok szkolny rosół rossmann rozdanie rozjaśnianie rozkiminki rozkminki rozrywka rozwoj rozwojowe czwartki rozwojownik rozwój równowaga rtęć ruch rude rude włosy rzesy jedwabne rzęsy Rzęsy 1:! rzęsy przed i po Safari Salerno samodoskonalenie samoleczenie sandwich sandwicz Seboradin self-love sen Sensique seriale sernik sesja shake się działo silikonowy lunchbox siwe włosy skorupki skupienie słoik z uchem i słomką słowiański blond smartfon smoothie snap snapchat soraya Soumda społeczne sport sposoby na odporność sposoby na wypadające włosy sposób na pryszcze sposób na tabliczkę mnożenia spotkanie sprzątanie sprzęt ssanie oleju stopy strach strach przed oceną strach przed pobraniem krwi stres studia studiowanie studniówka styl sukces sukienka sukienki suknie ślubne szacunek szampon szczęście szkoła szminka szpilki szpotawe kolana sztuczki sztutowo ślimaczki ślub śmiech śniadanie średnie włosy święta tablet tablet do 500 zł tablet na studia tag tangle teezer tania lokówka tanie tanie buty tanie czytanie tanie dodatki do mieszkania tanie loty tanie zwiedzanie tarta tarta snickers tartinki tech Tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Otwartym. tekst sponsorowany tekst we współpracy z marką GOSH telefon telewizja Tesori d'oriente test the sims todo torebka tortilla toruń trendy triki trolling trwałe loki tusz twarz tydzień tygodnik tygodniowe love ubrania ubranie uczucia Ukraina ulubieńcy upięcia urlop uroda urodzinowe menu urodziny usta venita vipera w co się ubrać w szystkie w11 wady wakacje walentynki Warszawa warsztaty wazelina ważne wcierka wdzięczność wegańskie wegetariańskie weltschemerz wiara wibo wieczór panieński wigilia wilno wiosna wishlist Włochy włosy wnętrza wob woda woda brzozowa wolontariat worth following instagram profiles for better life wpływ wrapy wrażenia Wrocław współpraca wszystkich świętych wszystkie wtyczki wybór wybrzeże amalfitańskie wychowanie wycieczka wydawnictwo wymiary wyniki wypadanie włosów wyszukiwania wyzwania wyzwanie wyzwanie - bycie miłym xiaomi youtube za darmo zabawy zaczrwienienia zakupy zakupy na Ali zapach zarobki zawijaski zawiść zdejmowanie hybryd zdrowa dieta zdrowie zerowaste zeszyt zima zioła zły humor znajomi zupa zupa dyniowa zupy zwierzęta zyski żółta sukienka życzenia życzenia noworoczne
false
ltr
item
Aniamaluje: Historia pewnego psa
Historia pewnego psa
O niezwykłym psie i segregacji adopcyjnej. Czyli o schroniskowych Hitlerach.
https://images-blogger-opensocial.googleusercontent.com/gadgets/proxy?url=http%3A%2F%2F1.bp.blogspot.com%2F-b0RVhWZDYzg%2FUxxbzV0W_4I%2FAAAAAAAALmk%2FKzD-4jtpSAo%2Fs1600%2FCollie_087878.jpg&container=blogger&gadget=a&rewriteMime=image%2F*
Aniamaluje
http://www.aniamaluje.com/2014/03/historia-pewnego-psa.html
http://www.aniamaluje.com/
http://www.aniamaluje.com/
http://www.aniamaluje.com/2014/03/historia-pewnego-psa.html
true
3538531450758840466
UTF-8
Nic nie ma :( ZOBACZ WSZYSTKO Czytaj dalej Odpowiedz Anuluj Usuń By Główna STRONY POSTY ZOBACZ WSZYSTKO POLECANE TAGI ARCHIWUM SEARCH WSZYSTKIE Nic nie ma :( Back Home NIEDZIELA PONIEDZIAŁEK WTOREK ŚRODA CZWARTEK PIĄTEK SOBOTA NIEDZIELA PON WT ŚR CZW PT SO STYCZEŃ LUTY MARZEC KWIECIEŃ MAJ CZERWIEC LIPIEC SIERPIEŃ WRZESIEŃ PAŹDZIERNIK LISTOPAD GRUDZIEŃ Jan Feb Mar Apr MAJ Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec teraz minutę temu $$1$$ minutes ago godzinę temu $$1$$ hours ago Wczoraj $$1$$ days ago $$1$$ weeks ago więcej niż 5 tygodni temu Followers Follow Artykuł premium Kliknij Share aby odblokować dostęp