29 czerwca 2013

Jak pozbyć się migren raz na zawsze

29 czerwca 2013
Przedstawiam obiecany wpis o zwalczaniu migren. 
5 Kroków dzięki którym uwolniłam od migren siebie oraz minimum dwie inne osoby!

 Na początku odsyłam do informacji wstępnych na temat charakteru moich porad. Wszystko robisz na własną odpowiedzialność (link otwiera się w nowej karcie)

Założę się, że większość z Was nie wie czym jest migrena. Nie wiedziałam i ja. Wiedziałam tylko tyle, że z tym gównem nie da się funkcjonować. Migrena to nie "zwykły" ból głowy. Tym bardziej - migrena  z aurą. 
Zaznaczę tutaj, że migrena nie była moją "podstawową" chorobą, bo moim głównym problemem jest ogromna nadprodukcja śluzu w oskrzelach, co nie pozwala mi normalnie oddychać i powoduje masę innych komplikacji. Kiedy do  tego wszystkiego doszły migreny - zaczęłam miewać myśli samobójcze (!). Ból jaki towarzyszył mi niemal codziennie był silniejszy od migren, ale powiedzmy to sobie szczerze - mniej uciążliwy w takim sensie, że da się z nim jakoś funkcjonować. Przy migrenie człowiek chce się tylko położyć  w ekstremalnie cichym i ciemnym miejscu i modlić się o to, aby przyszedł sen. + oczywista myśl - "zrobię wszystko aby przestało boleć!!!".
I dupa.
Migrena nie jest chorobą. Mam w dupie co mówi na ten temat medycyna i że ma na to oznaczenie literowo-cyfrowe. Migrena to zespół symptomów. Nie choroba. Symptomy. Tak samo jak katar nie jest chorobą, a jednym z objawów np. grypy.
Dlaczego więc lekarze skupiają się na "leczeniu" objawów?!!!!!!!!
Każdy lekarz który zapisuje przeciwbóle i leki hamujące/minimalizujące objawy bez próby dociekania powodu dla którego migrena się pojawia, czyli jej źródła, to w mojej ocenie konował i nie powinien wykonywać swojego zawodu. Jak masz np. ropień pod zębem i będziesz łykać tabletki przeciwbólowe (lub jeśli masz nielegalny w Polsce dostęp - smarować dziąsło przeciwbólowym żelem) nie usuniesz problemu. Zniknie na chwilę. Jak będziesz brać te przeciwbóle dzień w dzień, bez naprawiania przyczyny, to rzeczywiście - pewnego dnia przestanie Cię boleć. Będzie to dzień w którym stracisz ząb.

Pozbyłam się migren, od grudnia nie miałam ani jednej. Mogłabym napisać, że od sierpnia, ale w międzyczasie popełniłam dwa błędy, z których jeden zaowocował migreną trzydniową w trakcie której byłam już skłonna szukać siekiery aby odciąć sobie tą piekielną głowę.

Do rzeczy. Ustaliliśmy już, że migrena to zespół symptomów. Mówi tak np. dr mark Hyman, jeśli komuś moje słowa nie starczą. I nie on jeden.
 Oczywistym jest więc, że jeśli migrena jest symptomem, należy szukać jej przyczyny. Jeśli poniższe rady na Ciebie nie zadziałają a naprawdę sumiennie  z nich skorzystasz, to cóż - ja poszłabym na tomografię i inne badania.

Jak to było u mnie?
Wspaniali ludzie z UCLA doradzili mi zacząć od diety eliminacyjnej. Z tym, że ja zamiast eliminować produkty po kolei miałam to robić inaczej.  W skrócie - miałam notować każdego dnia wszystko co zjadłam i wypiłam. Wszystko. Jak wystąpi migrena i już po niej dojdę do siebie, miałam przeanalizować to, co jadłam i piłam tamtego dnia. A potem każdego dnia po kolei "prowokować" migrenę tymi samymi produktami. Każdego dnia innymi.
Jest to zadanie raczej trudne, bo obecnie składy niektórych pokarmów są tak długie, że dochodzenie do przyczyny może być skomplikowane. Mi udało si,ę szybko, bo po sześciu dniach - moją migrenę powodowało...mleko.
Nie wiem który konkretnie jego składnik, bo po niektórych przetworach mlecznych nic się nie dzieje.

Myślałam, że to już, koniec. Chciałam sobie pogratulować, że znalazłam winowajcę i że wszystko było tak banalnie proste. Śmiać się na widok reklam "cudownych" leków na aurę i nazywać w duchu idiotami wszystkich tych którzy w nie wierzą i...

Migrena przyszła znowu. To jest powód, dla którego nie mogłam napisać, że migren nie mam od sierpnia. Unikanie mleka nie było dla mnie raczej problemem, bo jestem zdania, że mleko krowie jest dla cielaków, nie ludzi. Nie jestem jednak zbyt ortodoksyjna - jak się okazało, mleko było w batonie który zjadłam. 
Porażka na całej linii.

Co jeszcze może powodować migreny? Zacytuję maila od mojej koleżanki Justyny
Podzielę się swoją historią. Migrena to suka której nikt nie chce spotkać na swojej drodze. Niestety mnie odwiedzała dość często, straciłam przez nią jedną pracę, chociaż to jest coś, co potem okazało się dobre. Migreny nikt nie traktuje serio, wszyscy maja cie za glupią histeryczkę. Niby mówią, że współczują, że jest im przykro a potem zadają głupie pytania czy naprawdę 'jakiś' ból głowy nie pozwolił mi iść na wesele. Migrena to nie 'jakiś' ból głowy. Migrena to horror, leżenie w łóżku, wymioty, problemy z widzeniem i ból który nie promieniuje tylko jest stały. Lekarze rozkładali ręce, zapisywali nowe lekarstwa które miały uśmierzyć ból. Były też antydepresanty. Zaczęłam zbierać kaskę na botox bo słyszałam, że pomaga.
Wtedy Anka powiedziała mi, że pozbyła się migren i doradziła mi kilka rzecz. Jak jej wysłuchałam, to  zjednej strony chciałam spróbować, z drugiej strony  to wszystko bylo zbyt łatwe i zbyt piękne by było prawdziwe. No i ktoś kto smarka na zielono nie wydawał mi się właśiwą osobą do doradzania o migrenach. Mimo całej mojej sympatii dla Anki. Spróbowałam z zapałem. Ten szybko minął. Migrena wrociła.
Nie będę się rozdrabniać, po długich analizach winowajcą okazała się kofeina.
Dramat, bo kocham kawę. odstawiłam kawę a migreny 2-3-4 razy w tygodniu były nadal. To był czas kiedy myślałam, ze migrene powoduje kawa. Powiedziałam Ance, że do dupy ta metoda. Razem ustaliłyśmy, że kofeina jest nie tylko w kawie. Wiem, ze to każdy to wie :P Odstawienie kofeiny było zajebiście trudne, bo kofeina jest wszędzie - w herbacie, wielu napojach gazowanych, energetykach. W moim życiu od kilku miesięcy wyłącznie w peelingu :D Rzucenie kofeiny było bardzo trudne, ale zawsze przypominałam sobie, że zrobię absolutnie wszystko aby nie mieć migreny. Jeśli wszystko ma polegać wyłącznie na odstawieniu kofeiny, to jestem ZA!"

Dalej ucinam, bo sama opiszę kolejne kroki metody którą sobie wypracowałam.
Inne znane mi przypadki pokarmów które wywoływały migreny u znanych mi osób to jajka kurze oraz...ser. Szczególnie ser pleśniowy.
 Wiem, że to są wyrzeczenia i że te produkty są wszędzie. Jeśli masz MIGRENĘ a nie zwykły ból głowy, to pójdziesz na takie ustępstwa, wierz mi :)
Poza tym - jeśli winowajcą nie było pożywienie, zastanów się co robiłeś danego dnia - ciotka mojej koleżanki miała migreny po zbyt długiej jeździe samochodem (spaliny). Mało brakowało, a byłby wypadek!
Nie namawiam Cię do przejścia na dietę surową, chociaż byłaby na pewno bezpieczniejsza i polecam ją rozważyć. Sama stopniowo zwiększam ilość surowizny w swojej diecie.

Co robić, kiedy okaże się, że  przypadkiem zjem coś, co wywołuje u mnie migrenę?
Miałam duże problemy z tym mlekiem. Raz, że czasami załatwiała mi ja formułka "w zakładzie... używa się mleka i soi" ( nie mówię nawet o " produkt może zawierać śladowe ilości mleka"), dwa, że kocham lody bakaliowe. Pracuję nad tym, ale :

- każdego dnia rano żuję plasterek świeżego imbiru. Noszę też kawałek imbiru w metalowym pudełku po landrynkach do żucia (i połknięcia) jeśli tylko pojawiłyby się pierwsze objawy migreny. Jeśli masz migrenę z aurą, zazwyczaj zaczyna się od problemów ze wzrokiem i zakładam, że potrafisz to rozpoznać. Jestem zaskoczona tym, że taka banalna metoda działa.
Oczywiście nie wywołuję wilka z lasu i te lody to nie taka znowu codzienność i nie w ogromnych ilościach, ale imbir ratuje mi tyłek. Nie wiem czy to kwestia zawartego w nim gingerolu, ale u mnie i kilku innych osób które to sprawdziły - działa rewelacyjnie :) Imbir mam przy sobie ZAWSZE.

Ostatnie cudo : Złocień maruna - kupuję jako nalewkę (wcześniej miałam w formie "herbatki". Stosuję od sierpnia. Nie wiem na ile złocień ma wpływ na brak moich migren a na ile to skutek odstawienia mleka i żucia imbiru, ale nie przestanę go brać. Można kupić w sklepach zielarskich, niestety nie pamiętam ceny.

I mała, ale bardzo istotna uwaga. Uważaj co mówisz! Jeśli często wypowiadasz takie zdania jak "Zaraz pęknie mi głowa", "Głowa mi pęka" , "Mam tyle na głowie!" to sorry, ale czego się spodziewasz? Twoja podświadomość traktuje to jako polecenie. Walcz z tym! Wyobrażaj sobie np. falę która wymywa ból z Twojego ciała zupełnie jak odpływ. Dobrym momentem na to jest masaż głowy przed snem. O ile powodem Twoich migren nie jest...metal przy głowie. Taki przypadek też znam!


Na koniec jeszcze mail od Balbiny Ogryzek :
Witaj Aniu, dziękuję za propozycję wypowiedzenia się na Twoim blogu :-) U siebie kiedyś pisałam o migrenie, ale to głównie dlatego, by wytłumaczyć czytelnikom , że wcale nie przesadzam z tym olejem lnianym, spiruliną itd... Cięgle otrzymywałam pytania, czy to aby na pewno jest zdrowe. Swoją drogą ciekawe, że ludzie nie martwią się czy czipsy albo smażony kotlet wołowy są zdrowe, za to łyżka oleju lnianego to poważne zagrożenie :-) o mojej migrenie pisałam pół roku temu tu - http://balbinaogryzek.blogspot.com/2012/12/jak-niechcacy-schudam-12-kg-czyli-kilka.htmlMinęło kolejne pół roku i po migrenie ani śladu. Rok bez migreny, dla mnie to jak cud. Najbardziej w decyzji o zmianie diety pomogła mi Ania z cudownych diet. Teraz już wróciłam do kilku nieciekawych nawyków, ale ciągle walczę sama ze sobą. Mam nadzieję, że za rok, dwa moja dieta będzie w 80 surowa.
W skrócie pomogło mi:
- ssanie oleju na czczo
- woda z cytryną na czczo
- łyżka lnianego dziennie
- spirulina jako suplement
- 80% surowych warzyw i owoców
- wyeliminowanie słodyczy
- orzechy, nasiona, kiełki
- zielone szejki
Tę dietę stosowałam przez 2 miesiące, później powoli wracałam do normalnego jedzenia, choć wciąż pilnowałam, by surowe warzywa i owoce stanowiły duży procent.
edit : coś źle kliknęłam i urwałam wypowiedź Balbiny. Wklejam dalszy ciąg :)



Migrena jest straszna i śmieszna. Dla tych, którzy na nią cierpią – straszna. Śmieszna dla ludzi, którzy nigdy jej nie mieli. Kojarzy się im z wymysłem osób nadwrażliwych, arystokracją, globusem i Emilią Korczyńską z ‘Nad Niemnem’. Większość też myli słowo migrena ze zwykłym bólem głowy. Nie raz słyszałam „…oo masz migrenę? Współczuję. Nie idziesz do pracy? Dlaczego?!” albo „Wiesz, muszę iść na zakupy, ale mam migrenę, więc wstąpię tylko do kilku sklepów”. Gdyby miała prawdziwą migrenę, nie wstąpiłabym do ani jednego. Ba, nie wyszłaby z domu.
Pierwszą migrenę dostałam w wieku 17 lat, poprzedzoną zaburzeniami widzenia, utratą wzroku na chwilę, cierpnięciem ręki, policzka, ust i omdleniami. Trwała 24 h. Milion badań, rezonanse, tomografie, różni specjaliści, różne tabletki… i nic. Zostałam zdiagnozowana na migrenę z aurą, a według lekarzy jest to choroba nieuleczalna. Co jakiś czas dostawałam migrenę i już. Modliłam się tylko, by nie trafiło na maturę, ważny egzamin lub jakiś inny szczególny dzień.
I tak sobie żyłam od jednej migreny do drugiej, aż nadszedł dzień obrony licencjatu. Budzę się rano, a w oczach mam mroczki, błyski, iskry a po kilkunastu minutach tracę na chwilę wzrok. Chyba nie muszę Wam opowiadać w jaką panikę wpadłam. Za kilka godzin obrona! Byłam zdecydowana po prostu nie pójść, ale rodzice namówili mnie, żebym spróbowała. Połknęłam 7 tabletek Ibupromu Max, bo choć nigdy żadne tabletki na mnie nie działały, wierzyłam, że dziś coś musi mi pomóc przynajmniej złagodzić ból! Nie wiem czy to tabletki, czy stres i panika odsunęły migrenę w czasie, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzyło. Czułam się fatalnie, ale obronę jakimś cudem przetrwałam, obroniłam się, wróciłam do domu i dostałam dwie najstraszliwsze migreny w życiu pod rząd. Najpierw ok. 36 godzin, potem 12 godzin przerwy i kolejne 36 godzin. Wtedy dojrzała we mnie decyzja, że TO się MUSI zmienić.
Teraz już w skrócie. Przeglądnęłam Internet wzdłuż i wszerz, najbardziej zainteresowała mnie Terapia Gersona, lekarza, który sam cierpiał na migreny i wyleczył je jedzeniem. Nie będę o niej dokładnie opowiadać, tylko się nią zainspirowałam i połączyłam z innymi naturalnymi metodami, o których czytałam na blogu Ani – cudowne diety.

- rano ssałam olej na czczo przez pół godziny
- później piłam wodę z cytryną
- moja dieta składała się w 80% procentach z surowych warzyw i owoców (bardzo często piłam zielone szejki)
- wyeliminowałam słodycze i potrawy smażone w zupełności
- wzbogaciłam dietę o nasiona, orzechy i kiełki
- jako suplement stosowałam spirulinę w tabletkach i łyżkę oleju lnianego dziennie
Tyle. Przez pierwsze dwa tygodnie było ciężko, bo czułam się osłabiona, zmęczona, przeszłam nawet coś w rodzaju krótkiejmigreny. Potem było tylko lepiej, w drugim miesiącu czułam się fantastycznie. Tak wyglądała moja dieta przez dwa miesiące, później powoli wracałam do normalnego jedzenia, choć ciągle pilnowałam (i pilnuję) by w mojej diecie spory procent stanowiły surowe owoce i warzywa.
Nie mogę niestety pochwalić się w 100% piękną dietą, od czasu do czas zjadam trochę śmieciowego jedzenia, piję alkohol, ale nie dostałam migreny od roku. ROK BEZ MIGRENY. Dlatego uważam, że warto spróbować.


Swoją drogą - bloga 
http://cudownediety.blogspot.com/  szczerze polecam każdemu, komu nie chce się czytać książek Dąbrowskiej czy o diecie dr Budwig, terapii Gersona itp. Bardzo fajna kondensacja najważniejszych treści.

Metody które opisałam (np. imbir) są u mnie w 100% skuteczne, w dodatku tanie i nie wymagają wysiłku, jedynie chęci i wytrwałości. Gotowości do zmiany nawyków. Wiem jednak, że znajdą się nygusy które wolą zwalać winę na lekarzy i wolą łykać tabletki. Wasza decyzja.

Moim zdaniem metoda polegająca  kolejno na :
  1. Notowaniu tego co jesz w celu znalezienia przyczyny
  2. Wyeliminowaniu tego
  3. Ssaniu imbiru
  4. Picia złocienia maruna
  5. Zrezygnowania z wypowiadania destrukcyjnych zdań
Nie jest metodą trudną, skomplikowaną ani inwazyjną. Warto spróbować.

Dodam tylko, że należy bezwzględnie szukać przyczyny i nie unikać badań. To może być guz!!!

Jeśli chcecie podzielić się swoją historią walki z migreną - śmiało róbcie to w komentarzach. Jestem świadoma, że zaraz pojawią się głowy "próbowałam wszystkiego, nic mi nie pomaga". Jest to jednak bzdura która a) nie zmieni Twojej sytuacji na lepsze, b) nie jest prawdą, bo gdybyś próbowała wszystkiego, to coś by Ci pomogło. Brutalna prawda jest taka, że Twoje zdrowie zazwyczaj nikogo nie obchodzi. To TY musisz o nie walczyć!
Ja idę poczytać komentarze pod poprzednimi wpisami i na nie odpowiedzieć ;)

102 komentarze:

  1. pierwsza! Potwierdzam działanie imbiru i to, że migrena to nie choroba. Cytujesz dziewczynę która radzi orzechy - u mnie to one wywołały migrenę. też ciężko było do tego dojść bo jak mleko są we wszystkim. Moim probleme są arachidowe :) wolę czytać składy do końca życia niż mieć migrenę! A imbirek biorę wodę i sypię szczyptę każdego dnia. Noszenie go przy sobie nie jest głupie, moze będe mieć małą fiolkę :P A Ty żujesz świeży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, świeży, Lidl ma dobre ceny :)

      Usuń
    2. Anonimowy, ja nie doradzam jedzenia samych orzechów, u mnie to zmiana całej diety pomogła wyeliminować migreny :) ale fajnie, że znalazłaś przyczynę swojej migreny, obyśmy już nigdy jej nie dostały!

      Usuń
  2. Moja mama cierpi na migreny od zawsze, ja takie potężne ataki miałam chyba ze 4 razy w życiu (i oby nigdy więcej, pierwszy raz w podstawówce myślałam że mi oko wypadnie, bolała mnie skroń i widziałam pół strony w książce, szok za pierwszym razem, chociaż wymioty były jeszcze bardziej zaskakujące :D) więc zaciekawiła mnie zapowiedź wpisu na ten temat. Ameryki tu nie odkrywasz (dieta jest bardzo ważna, wiadomo), ale Twoja metoda wydaje sie logiczna. Postaram sie, żeby mama przeczytała ten wpis jak najszybciej i wzięła sie za zapisywanie swoich posiłków, poczekamy na atak (jak to brzmi!), przeanalizujemy to wszystko i mam nadzieje że znajdziemy przyczyne, a mama nie będzie musiała liczyć tylko na leczenie objawów (swoją drogą zdarzyło jej sie pare lat temu dostać jakieś musujące leki, po których zdrętwiała jej połowa ciała, pomogło, ale już nigdy ich nie brała, zbyt ryzykowne - nie od lekarza ;D). Chciałabym napisać tu (jak najszybciej, chociaż ta metoda wymaga czasu), że pomogłaś kolejnej osobie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Moim zdaniem Ameryki nigdy nie trzeba było "odkrywać" bo ona po prostu była :) Trzeba jedynie znaleźć do niej dobrą drogę ;)

      Usuń
  3. Taka migrena to musi być masakra. Sama raz na pół roku mam taki ból głowy, który zaczyna się od "gwiazdek" przed oczami, ale na całe szczęście mija gdy się położę i odpoczne. Leków przeciwbólowych z efedryna i innymi swinstwami raczej unikam ale te też pomagają w ektremalnych przypadkach. Nie wyobrażam sobie boli migrenowych, dlatego na maksa Wam współczuję. Dobrze jednak, że znalazlyscie na to jakiś sposób.

    Co do mleka, to ja też go unikam, głównie dlatego, że mam później po nim niestrawnosc i zwiazane z tym atrakcje :-P. Traktuję je jedynie jako dodatek do kawy. Oczywiście mleko w postaci słodkiej, bo to przefermentowane np. w jogurtach działa już trochę inaczej. Mleko generalnie nie jest wskazane dla osób dorosłych bo nie mamy enzymu, który je trawi, więc rezygnując z niego zrobilas przysługę nie tylko swojej głowie ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, mleko jest dla cieląt. Jednak ja go nie piłam, tylko po prostu bylo składnikiem innej potrawy. Nie polecam krowiego mleka absolutnie nikomu, nawet kotom, chociaż je lubią :)

      Usuń
  4. Świetne porady. Nigdy nie miałam migreny,ale moja siostra ma bardzo często i właśnie przedstawiłam jej twój sposób - od jutra będziemy zapisywać wszystko,co je a za jakiś czas dam znać, czy zadziałało. Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mija rok jak przeszłam na weganizm i wiem, że jestem nudna, ale mam wrażenie, że produkty pochodzenia zwierzęcego naprawdę uprzykrzały mi do tego czasu życie. Rzeczy, które poprawiły się w moim zdrowiu od tego czasu nie idzie zliczyć.
    Oczywiście odstawienie nabiału to nie złoty środek, ale widzę, że poszłaś w stronę dietoterapii, tak jak pisałam Ci o leczeniu przez Bożenę Olszowską z Wrocławia - ona również eliminuje z diety różne produkty i dodaje naturalne zioła. Pomogła wielu moim znajomym, a ja i również się do niej wybieram w nadziei, że pomoże mi z przewlekle bolącym żołądkiem.
    Swoją drogą myślę, czy nie poświęcić również dietoterapii i wspomnianej wyżej dietoterapeutce miejsca na moim blogu - warto mówić dużo i głośno o tym, że ludzie nie przywiązują wagi do tego, jak to co jedzą na nich wpływa. I to, że większość lekarzy to właśnie konowały - bo leczą objawy, nie przyczyny! A to już jest jakaś plaga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, naszym pierwszym lekarstwem powinna być zmiana nawyków żywieniowych i stylu życia. Jestem łasa na wszelkie tego typu informacje i powoli oraz z głową rezygnuję z większości produktów zwierzęcych.

      Usuń
    2. powodzenia, wcale nie jest trudno :)
      a, zapomniałbym! Lody bakaliowe to nie wyrzeczenie! Spróbuj zrobić sama! :) Na bazie mleka kokosowego i bananów wychodzą najlepsze lody pod słońcem :) (Można też na bazie mleka roślinnego i orzechów, potrenuję jak wrócą upały pewnie ;) )

      Usuń
    3. na razie nie zrezygnowałam całkiem, ale dzięki za radę :) Póki co jedyny problemem jest duża różnica cen między mlekiem roślinnym a zwierzęcym i słaba dostępność w małych miasteczkach :) Na razie kombinowałam z robieniem lodów z samych bananów, ale mleko kokosowe brzmi kusząco :)

      Usuń
  6. wymyślałam różne scenariusze, ale ani przez chwilę nie powiązałam żywności z migreną. muszę wypróbować tą metodę, ale po przeczytaniu twojej notki próbowałam się zastanowić, jaki czynnik łączy wszystkie migreny z ostatnich miesięcy- jedyne, co przychodzi mi na szybko do głowy, to stres :( bardzo wszystkim się przejmuje i wszystko biorę do siebie, stres w pracy, w domu itd znoszę to wszystko jakoś, ale co jakiś czas mam kulminacje i pękam jak bańka mydlana, wtedy nawet zdarza się płacz, czuję w środku niepokój i złość, a na koniec przychodzi migrena, która trwa nawet kilka dni, a ja wtedy czuję się jak wrak. mam nadzieję, że mój domysł okaże się błędny i winowajcą będzie na przykład schabowy albo cola- nie będę z tego powodu płakać ;-)

    ps. jeśli masz też jakieś rady na bezsenność, byłabym wdzięczna ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owszem, stres może powodować migreny. Ale spójrz na to szerzej - stres pewnie wiąże się z różnym bulgotaniem w jelitach i innymi dolegliwościami w tych rejonach. W jelitach mamy nasz drugi mózg (piszę serio). Założę się, że w chwili stresu masz ochotę np. na batonik albo coś innego. Pomyśl nad tym ;)

      Usuń
  7. Nie jestem w stanie wyjasnic tego, ale jeden jexyny raz mialam migrene, w dodatku z aura, ktora trwala pol dnia. Bylo to w dniu moich urodzin, 1,5 miesiaca temu i do tej pory sie nie powtorzylo. Cale szczescie, ale nie wiem co ja wywolalo... Mam nadzieje ze suka nie wroci, ale jesli kiedykolwiek mialoby sie tak stac - wyprobuje twoja metode. Masz cos w sobie przekonujacego, cos co sprawia ze ufam twoim slowom i nie poszlabym z tym do lekarza.
    Btw tym bardziej ze zbyt czeste lykanie lekow p/bolowych moze nas na nie uodpornic... Ale to raczej kazdy wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poza tym przeciwbóle są rakotwórcze. Nie wieżę w "leki" które szkodzą, chociaż nie przeczę - mam koło łóżka fiolkę z dwoma tabletkami sterydowymi na wszelki wypadek. Jednak jeśli wzięłabym je, to doraźnie, nie tak jak kiedyś kazali mi lekarze :) Życzę, aby migrena nie powróciła :)

      Usuń
  8. Dobry artykuł, polecę znajomym którzy mają migreny. Bo ja jak mówię, że to od jedzenia itp. to nikt mi nie wierzy ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest smutne. Ludzie zrobią "wszystko" żeby pozbyć się choroby, ale to "wszystko" to łykanie tabletek. Nie tędy droga. I mówię to jako ktoś, kto też myślał kiedyś tym systemem.

      Usuń
  9. Nigdy nie powiązałabym żywności z migreną!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam migreny gdy jade samochodem albo autobusem. Nawet nie musi być to długa podróż, wystarczy pół godzinki. To jest dopiero koszmar, bo niby co poradzić w takiej sytuacji? O ile produkty spożywcze byłabym w stanie wyeliminować z diety bez problemu o tyle samochodem muszę jeździć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. więc ja na Twoim miejscu zastanowiłabym się, co konkretnie powoduje te migreny. Masz je w każdym samochodzie? Może to kwestia powietrza, jakiegoś płynu czy zapachu paliwa. Po drugie - ssałabym imbir za każdym razem zarówno przed jazdą samochodem, jak w i trakcie i piłabym złocień. Po trzecie - krótsze trasy można pokonać pieszo czy rowerem :)

      Usuń
    2. Te moje to nie wiem czy migreny, bo nic mi nie drętwieje, ale wrażenie że światło i dźwięki tak potwornie bolą że aż się niedobrze robi - niezapomniane i nie do pomylenia ze zwykłym bólem głowy. Faktycznie najczęściej bóle głowy mam po jeździe samochodem, ale nie zawsze, i nie od zawsze - dawniej miałam po prostu chorobę lokomocyjną bez bólu głowy. Myślałam, że to zatrucie spalinami, bo strasznie reaguję nawet jak tata kosi trawnik przed domem, smród gorszy od papierochowego, fuj. Ale co dziwne nie po każdej wyprawie autobusem dopada mnie TEN ból. Przeważnie zupełnie nic mi się nie dzieje. Może to wcale nie spaliny? Wzięłabym jeszcze pod uwagę koszmarne samochodowe "odświeżacze powietrza"w kształcie drzewka i być może niektóre perfumy. Albo coś całkiem innego...
      Żeby było ciekawie - pierwszą w życiu migrenę miałam kilka godzin po kanałowym leczeniu zęba. Wszystkie następne przypadki wiązały się z jazdą samochodem, a ten pierwszy nie.

      Usuń
  11. JA nie mam migren, za to mama tak- i straszy mnie, że to pewnie dziedziczne. Coż, jej nie pomogę, bo tylko by mnie wyśmiała, ale jeśli jednak na mnie też przejdzie to będę wiedziała co robić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. jeżeli chodzi o mleko to zgadzam się w 100%, bo ja od paru lat nie piję i czuję się znacznie lepiej a też miałam silne bóle głowy itp. według mnie warto spróbować i eliminować coś co jemy na co dzień i zobaczyć jak będziemy się czuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, mleko naprawdę nie jest dla nas dobre!

      Usuń
  13. Na zwykły ból głowy pomagały mi dwie szklanki wody, ale ostatnio pojawiają się bóle "wodoodporne". Myślałam, że to z nerwów, ale po lekturze Twojego posta wezmę pod lupę to co jem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ból głowy to często objaw zbyt małego nawodnienia organizmu. Moim pierwszym lekiem na zwykły ból głowy jest woda z imbirem, potem napar z rumianku :)

      Usuń
  14. Najgorsze wydaje mi się podejście lekarzy w tym temacie. Trzeba trafić na dobrego specjalistę aby pomógł wyjaśnić co i jak. U mnie były nasilone bóle dzień w dzień od lutego do kwietnia. Czułam się jak na permanentnym kacu. W końcu poszłam do laryngologa myśląc że to zatoki. Okazało się że właściwie zatok czołowych to ja nie mam,więc one nie mogą powodować bólu. Ewentualnie reszta zatok które już załatwiłam na stałe mogły mi nasilać ból... ale zamiast coś z tym zrobić lekarz powiedział że on w tym temacie powiedział już wszystko i jak mnie coś boli to żebym sobie do innego lekarza poszła... super... dzięki...
    O dziwo przyszły ciepłe dni i wszystko minęło.
    Za to jako ciekawostkę powiem co u mnie pomagało : regularne treningi. Kiedy biegałam i podwyższałam sobie i ciśnienie i ciepłotę ciała to czułam się świetnie. Dziwne to ale mi pomagało przynajmniej przy tych konkretnych bólach głowy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurcze, nie spodziewałabym się takich sposobów na migreny. Mnie się NA SZCZĘŚCIE nie czepiły, ale na pewno będę odsyłać tutaj.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy bym nie pomyślała, że wystarczy bardziej się przyjrzeć swojej diecie, obserwować, jak różne produkty wpływają na nasze samopoczucie... a to takie proste! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w większości przypadków. Jeżeli takie metody nie pomagają, naprawdę warto drążyć temat bardzo głęboko.

      Usuń
  17. Mnie na szczęście nie dotyczy ten problem, ale przeczytać zawsze warto, a nóż okaże się, że ktoś znajomy ma ten problem i będę mogła mu pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
  18. chodząc do podstawówki miałam migreny przynajmniej raz na 2 miesiące, nic nie widziałam na jedno oko, wymioty, zawroty głowy, trwało to niekiedy po 2 dni. miałam robione chyba wszystkie możliwe badania, a w końcu sama doszłam do tego, że piłam za mało (kubek herbaty/soku do śniadania i kolacji). teraz wypijam dziennie 3l wody niegazowanej, od 5 lat nie miałam migreny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze w takich sytuacjach zadziwia mnie, że lekarze nie pytają ludzi o tak podstawowe rzeczy :) Dobre nawodnienie to podstawa!

      Usuń
  19. Czekam na pozostałe obiecane wpisy :)
    Na szczęście migrena mnie nie dotyczy.
    Miewam napięciowe bóle głowy, trudne do opanowania i koi je tylko lek, po którym zasypiam albo jestem jak naćpana.

    Najczęściej łapie mnie on po:
    *czerwonym winie
    *przebywaniu w zadymionym pomieszczeniu, zapach dymu z papierosów na ubraniu
    *długim prowadzeniu samochodu (napinam się)

    Migrenowcom też może to szkodzić.
    Trzymam kciuki za odnalezienie przyczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam spróbować z imbirem i złocieniem, może po tygodniu-dwóch lek nie będzie już potrzebny :)

      Usuń
  20. Tez na to cierpie. Przyczyn moze byc wiele np. tez jak Twoja znajoma spaliny, rowniez jak zauwazylam samolot- podroz zakonczyla sie placzem z bolu i wymiotami i przeszkadzalo mi nawet najmniejsze swiatlo. Innym razem nie moglam dojechac autobusem w pewne miejsce- zakonczylo sie tak samo jak podroz samolotem :/. Boli mnie gdy sie budze i jest jasno(we wloszech mieszkalam w jaskini i bylo ok :D). Czasami boli mnie codziennie przez dluzszy czas glowa, innym razem mam spokoj, albo konczy sie jak ja to nazywam takimi atakami(placz z bolu, wymioty, nadwrazliwosc na swtalo i dzwieki). Co ciekawe na wyspie takie "ataki" byly bardzo rzadko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dużo przyczyn które faktycznie - ciężko wyeliminować.

      Usuń
  21. Ja dodam od siebie, to co usłyszałam na wykładzie z panią profesor (ogromny staż kliniczny i specjalistka od psychologii zdrowia w Polsce): migreny są również skutkiem stresu. Pani profesor opowiadała, że bardzo często osoby które zgłaszały się do niej, dopiero po nauczeniu się technik relaksacji przestały mieć migreny albo potrafiły szybciej rozpoznać symptomy i zadziałać. Teraz do psychologów zgłasza się coraz mniej osób z migrenami, dlatego, że tak jak pisałaś - leczą się farmakologicznie.
    Świetne rady. Mam w bliskim otoczeniu osobę, która cierpi na migreny, kiedy się z nią zobaczę, na pewno powiem o Twoich spostrzeżeniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. absolutnie popieram, z tym, że często za stresem idą też konkretne zachcianki żywieniowe, więc to się wiąże.

      Usuń
  22. lubię Twój blog i jednocześnie go nienawidzę, bo piszesz dosadnie. Przyznaję, ciężko samemu ruszyć tyłek i tez zganiam nieco winę na lekarzy, ale jak sie zastanowiłam, to zrobiłam dla siebie niewiele. Łykanie tabletek to jednak nie "wszystko". Na szczęście prowadzę dzieniczek odżywiania z racji odchudzania, wiec bedzie mi łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że znajdziesz przyczynę :)

      Usuń
  23. Aniu, a czy masz jakieś doświadczenie ze ssaniem oleju?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam, polecam i obiecuję stworzyć kiedyś o tym obszerny wpis :)

      Usuń
    2. W takim razie czekam z niecierpliwością na ten post :)

      Usuń
  24. a może Aniu coś o bolesnych miesiączkach? nie wiem czy cierpisz na ten kłopot, ale ja mam już serdecznie dość łykania przeciwbólowych tabletek, które działają bardzo powoli, o ile w ogóle działają. robię sobie ciepłe okłady, ale przynoszą tylko chwilową ulgę. nie wyobrażam sobie iść do pracy i tryskać energią w chwili, kiedy nadchodzi okres, bo te bóle są zbyt silne! może tabletki antykoncepcyjne pomogą, ale chyba wolałabym bardziej naturalne metody...
    z moją wrażliwością na ból, nie wiem jak przeszłabym migrenę... mam nadzieję, że nigdy mnie to nie spotka. co jakiś czas zaczynam mieć mroczki przed oczami (nagle i "bez powodu") i bywa , że towarzyszy temu ból głowy, oby to nie był zwiastun migreny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam miesiączki ponad rok (efekt leków). Próbuję przywrócić ją sposobami naturalnymi, póki co - nie mam doswiadczeń więc nie pomogę :(

      Usuń
    2. Napar z nagietka pomaga - jest rozkurczowy - naturalna wersja No-spy, ale wydłuża czas trwania okresu.

      Usuń
  25. a tak z ciekawości, wiesz jakie jest biologiczne podłoże migreny? Czemu boli głowa wtedy? Pewne rzeczy po prostu leczy się objawowo i naprawdę zastanów się czy nazywając wszystkich po kolei konowałami jesteś w porządku :) fajnie, że tobie pomogła dieta, ale wierz mi - czasem po prostu się choruje bez powodu. pozdrawiam, M. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście że znam. Nie wierzę jednak w choroby bez powodu. Powód zawsze jest, czasami tylko cięzko nam go poznać.
      Jestem ofiarą leczenia "objawowego" i niestety wiem o tym aż nadto. I nie nazwałam "wszystkich po kolei" konowałami. Nazwałam tylko tych, którzy nie próbują szukać przyczyn.Nie mówię zaraz, że to musi być próba zakończona sukcesem :)

      Usuń
    2. no wlasnie szkoda ze nie masz wykształcenia medycznego, wtedy taka dyskusja poszła by o level wyżej niż "...a bo mnie to doktor X. zalecił to i tamto...". Rozumiem, że miałaś nieciekawe doświadczenia z polska służba zdrowia i absolutnie nie będę tego negować, bo tak jak wszędzie - czasem zdarzają się ludzie bez powołania i totalnie z przypadku, ale wierz mi, nie w każdej chorobie da się podziałać tak jak ty piszesz - tabletek nie biorę bo po co, wezmę doraźnie, nie będę się truła. To po prostu nie zawsze działa. I chwała ci za to, że parę razy podkreśliłaś, że za nic nie bierzesz odpowiedzialności i opisujesz SWOJE doświadczenia, bo naprawdę... ludzie różne wnioski z tych twoich "zdrowotnych" wpisów mogliby powyciągać. Pozdro! :)

      Usuń
    3. M, jeśli masz ochotę dorzucić swoje trzy grosze, napisz na maila, chętnie dodam do wpisu jako uzupełnienie. Nie wiem tylko czemu negujesz dokonania medycyny i innych lekarzy, np. Gersona który jakby nie patrzeć - ma wykształcenie medyczne i w przeciwieństwie do "typowej" medycyny może pochwalić się masą przykładów wyleczenia np. raka, bez wyniszczania organizmu pacjenta, jak robią to "lekarze" w myśl zasady po pierwsze nie szkodzić. Nie odpowiadam za wnioski jakie wyciągną inni, co więcej - namawiam ich na badania i wizyty u lekarzy, bo to ma sens, o ile jest robione z głową :) Jeszcze 20 lat temu nie znaliśmy przyczyn niektórych chorób, dzisiaj je znamy. Dlatego uważam, że nie ma chorób bez przyczyny, czasami tylko jeszcze nie jesteśmy jej jako ludzkość w stanie znaleźć i wtedy rzeczywiście - lepiej leczyć objawowo niż wcale. Co do mojego "nie łykania" tabletek - to zadziwiające, ale to właśnie LEKI nakręciły mocniej spiralę mojego złego stanu. Polecam poczytać Budwig, Słoneckiego, Gersona, Dąbrowską - to też lekarze, tyle, że pomagający ludziom a nie specjalizujący się w marketingu leków :)

      Usuń
  26. Aniu bardzo dziękuję za zamieszczenie mojej wypowiedzi, miło mi :* Bardzo mnie zainteresowałaś złocieniem, nie słyszałam o nim nigdy.

    Dietę eliminacyjną stosowałam, prowadziłam też dzienniczek z wszystkimi posiłkami, które spożywałam w ciągu dnia. Doradziła mi to moja lekarka rodzinna, fajna babka, choć niestety u mnie nie pomogło. Nawet starałam się wywoływać migrenę czekoladą, żółtym i pleśniowym serem, winem... nie działało. Najczęściej migrena pojawiała się u mnie ze stresu, w trakcie odpoczynku po długim stresie, a czasem z niczego.

    Fajnie, że odkryłaś co wywołuje u Ciebie migrenę :)) Oby każdy znalazł na nią jakiś sposób, bo nie życzę jej nawet największemu wrogowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego zdecydowałam się cytować Cie w całości. Cenię sobie dokonania Gersona i ciesze się, że u Ciebie zmiana nawyków żywieniowych rzeczywiście zadziałała i że mogłam powołać się na kogoś kto odniósł sukces w leczeniu migreny :)

      Usuń
  27. Hm.. ciekawa jestem czy to możliwe żebym skutecznie unikała jakiegoś składnika pożywienia, nawet o tym nie wiedząc przez 8 lat? Miałam migreny jako dziecko, naprawdę straszne, trwające często dwa dni nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie. Przeszłam komplet badań od krwi zaczynając na tomografii kończąc. Nic nie znaleziono. Niedługo potem migreny minęły jak ręką odjął. Półtora roku temu wróciły, po 8 latach, ot tak, bez powodu. Mieszkam w tym samym mieście, praktycznie w tym samym miejscu, nie zmieniłam diety, nie biorę i nie brałam nigdy przewlekle żadnych leków. Teraz na szczęście są znacznie rzadsze, raz na miesiąc dwa, trwają jeden dzień, no i mam aurę, dzięki której wiem kiedy należy się ewakuować w ciemne i ciche miejsce. Nawet nie wiem jakich czynników "zapalnych" szukać w takiej sytuacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecałabym dietę surową, ssanie oleju i imbir.

      Usuń
  28. Napiszę, co u mnie wywołuje migrenę - może komuś będzie łatwiej znaleźć przyczynę swoich.
    1. zmęczenie, stres - pomogła zmiana myślenia, podejścia do różnych spraw, sport
    2. jazda autobusem; jestem w stanie raz na jakiś czas jechać przez ok. 1 h, ale dłuższa jazda nie wchodzi w grę
    3. PMS; tutaj bardzo pomógł mi olej z wiesiołka, łykany (mam tabl.)koniecznie codziennie przez cały cykl.
    Z obserwacji - aby zadziałał nie jest konieczne łykanie go codziennie, ale w określone dni cyklu. Nie wiem jednak które.

    Przyczyna migreny jest u mnie prawdopodobnie dziedziczna. Migreny zaczęły się u mojej mamy i u mnie mniej więcej w tym samym wieku.

    Nad wpływem diety na migreny na pewno się zastanowię i przeanalizuję, jakie inne mogą być jej przyczyny :)

    Jeszcze co do leczenia, brałam kiedyś lek, który miał zapobiegać powstawaniu migren, nazwy niestety nie pamiętam i w zasadzie nie byłam zadowolona z jego działania. Za to bardzo pomógł mi lek na poprawę krążenia krwi w mózgu, który brałam z innych powodów niż migreny. Dzięki niemu "wyleczylam" się z częstych migren/przewlekłych bólów głowy, a później już tylko stosowałam sposoby wymienione wyżej.


    Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, mam nadzieję że komuś pomoże :)

      Usuń
  29. u mnie migrene wyzwala miasto, tlum, halas, sztuczne swiatlo (przykladowo prawie kazde wyjscie do galerii handlowej konczy sie migrena, wszystkie czynniki skumulowane). musze zaobserwowac tez odzywianie, chociaz diete mam akurat bardzo zdrowa, jem praktycznie tylko nieprzetworzone produkty. ale i tak bede obserwowac, moze cos mi szkodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie masz czasem czegoś ma kształt agorafobii? Wiem, że Tuwim miewał migreny kiedy przebywał w tłumie, może coś w tym jest.

      Usuń
    2. hm, nigdy mi to nie przyszlo do glowy, ale chyba jednak nie, nie odczuwam leku ani niczego w tym stylu. mimo to dziekuje za sugestie, pozdrawiam. ; )

      Usuń
  30. Miałam w życiu 4 ataki migreny z aurą, 2 w Polsce, 2 za granicą na Krecie. Ostatnią migrenę miałam 1,5 roku temu. Jeszcze tego samego dnia odstawiłam tabletki hormonalne i od 1,5 roku mam spokój :) Najwyraźniej to one były powodem...
    Warto wiedzieć o zbawiennym działaniu imbiru - będę o tym pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę, tego się nie spodziewałam, być może właśnie to ich wina :)

      Usuń
  31. Bardzo fajny post, ja nie miałam nigdy takich problemów, ale jestem wielką zwolenniczką podejścia, że większość chorób da się wyleczyć zmianą diety. Jeśli nie znasz, to polecam portal Bioslone.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie znałam, ale weszłam terz i widzę , że polecają książkę Słoneckiego. Dodaję do zakładek! :)

      Usuń
  32. mojej mamie w wieku 23 lat zdiagnozowano migrenę. wcześniej lekarze twierdzili, że to nerwica, ciągali ją po ośrodkach i szpitalach. miała to od najmłodszych lat. mówiła lekarzom, że nie mają racji, ale się upierali i nie chcieli robić badań - w końcu lepszy jest ośrodek wypoczynkowy dla nerwicowców, hipnoza i ketanol. dopiero po 30 latach doktor skierował ją na rezonans i tomografię. a jednak - guz mózgu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi przykro i brak mi słów. Niestety to nie jest wyjątek, takich przykładów jest masa :(

      Usuń
  33. Swojego czasu miałam straszne migreny, które kończyły się omdleniami.. Miałam kilka tomografii, rezonansów magnetycznych. Wszystko jest dobrze. Od kiedy wiem, ze nic poważnego mi nie jest jakoś lepiej je znoszę. Już długo nie mdlałam, ale zdarza mi się "ślepnąć" na około godzinę. Ostatnio zdarzyło mi się w piątek, przedtem w zeszłym roku.

    OdpowiedzUsuń
  34. Te migreny naprawde sa zabojcze
    ja mam 4 dni migrene potem 3 dni przerwy i znowu to samo...
    bron boze nie moge spac dluzej niz do czwartej nad ranem
    na tygodniu wstaje tak do pracy a w weekend jak chce dluzej pospac do 7 godz czy do 8 to wstaje juz z bolem glowy
    do tego nad okiem i oko mi puchnie
    nie mam mozliwosci na drzemke w dzien bo mam dwojke dzieci i nie idzie...
    biore tabletki max alt 10 mg najczesciej pomagaja
    jezeli tabletka nie pomoze i wieczorem klade sie z bolem spac to rano wstaje i wymiotuje, mam drgawki i prwie na oczy nie widze, do tego raz mi zimno raz za goraco
    kiedy bol mam pierwszy dzien biore tablete, jakas cipie dalej, drugi i trzeci dzien siedze i wyje jak glupia bo juz mam dosyc, chce zyc jak inni, nie chce cierpiec,
    i nie chce jezdzic na tych tabletkach cale zycie, no ilez mozna,
    probowalam kilka sposobow ale nic procz tabletek nie pomaga
    kiedys kilka razy pomogl masaz glowy, potem juz nie, za jakis czas zauwazylam ze sex pomaga, to robilam go przy kazdym bolu glowy ale dobre czasy sie skonczyly przestalo i to pomagac, mialam mase metod ale tylko na krotki okres...
    teraz siedze czytam w necie dzien w dzien jak sobie pomoc...bo dzis mam np 4 dzien bolu glowy a teraz weekend bedzie to 2 kolejne dni gwarantowane
    u mnie objawem migreny jest to ze rano wstaje i jestem senna, nie moge skupic sie na niczy, wszystko robie powoli, wczesniej objawialo sie tylko bolem szyji, teraz wiem ze jak jestem spiaca i nie daje rady sprytu zlapac to przyjdzie bol glowy, zalamka totalna,zaraz strach lek i inne bo co zrobie jak tabletka nie pomoze,
    do migreny dochodza bole zatokowe, i bole glowy przedokresewe, i zycie zleci mi powoli bo ciagle jakis bol sie pojawi...
    nie moge na sloncu przebywac bo bol bedzie, nie moge nic, prosilam boga o pomoc ale nie pomogl
    lekarze i ich glupie rady tez nie pomagaja
    maialam przeswietlenie glowy robione i wszystko okej
    teraz planuje zrobic akupunkture i zobaczymy
    no i z tej diety skorzystam i to od rana samego.....
    czemu mamy takie ciezkie zycie czemu ?
    jezeli mam te trzy dni przerwy to jestem szczesliwa jak nie wiem kto
    tylko tez musze uwazac zeby sie nie zdenerwowac za bardzo, ale to jest trudne majac klocace sie dzieci, uwazac zeby nie doprowadzic sie do placzu bo to tez bol powoduje u mnie, no i nie spac nawet do tej 7 godz.

    OdpowiedzUsuń
  35. lekarka kazala mi papierosy rzucic, ale chyba tylko to mi sprawia przyjemnosc z zycia
    zostawilam w domu z mezem poltoraroczna corke i poszlam do pracy, myslalam ze wyjde do ludzi, zajme sie czyms to bole przejda ale nie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bóle same nie przejdą, znam to - i znam te same pytania, które zadaje sobie od paru lat notorycznie... ja znalazłam swój błąd - wyszło w zapisie EEG głowy. Zapraszam do mojego bloga. W razie Pomocy - napisze prywatnie.

      Usuń
    2. http://zmyslaoprzyszlosci.blogspot.com/

      Usuń
  36. Leczenie migreny trzeba dobrać do każdego przypadku indywidualnie:) jednym pomagają orzechy innym nie. Ważne to aby znaleźć swój własny sposób:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Witaj,
    a gdzie kupujesz nalewkę ze złocienia?
    Migreny mam całe życie, to co piszesz powyżej i pozostałe Dziewczyny, to się zgadza wszystko...
    Mnie kiedyś mądry gastrolog powiedział, ze nie da się u mnie stwierdzić czy mam bóle głowy od żołądka, czy bóle żołądka od głowy. Doradził mi zmianę pracy (żeby nie pracować na III zmianę, w sumie wręcz zmusił stwierdzeniem, że jak będę pracować w takim systemie, to długo nie pożyję - delikatnie mówiąc przekonał mnie) zrobiłam to i życie się polepszyło. I mam obserwować siebie. Migrenę mam gdy poziom soku żołądkowego jest zbyt mały (za wolne trawienie) lub zbyt duże (kwas zalewa wszystko). Pierwsze zdarza się rzadko, natomiast drugie spowodowane: niedospaniem, przespaniem, zdenerwowanie (zazwyczaj dzień po), przejedzeniem, niedojedzeniem, zjedzeniem potraw, o których piszecie wyżej, ale to też w zależności jaki mam dzień (czasem zjem żółty ser dość znaczną ilość i nic, a czasem 2 plasterki i masakra), kakao-wszystkie postacie (nie umiem odstawić na zawsze), orzechy, najbardziej ziemne, mleko, czerwone i wytrawne wino, czasem wędzone ryby i mięso, najgorsze są rzeczy wędzone i pakowane - migrena po 2h), czasem różne pestki jadalne (słonecznik itp.), powąchanie dymu papierosowego, zapach benzyny na stacji, jakieś wredne perfumy u kogoś, przewianiem głowy (teraz kocham czapki i kaptury), kofeina (odstawiłam wszystkie możliwe postacie 10 lat temu), specyficzny zapach chemii (proszki itp.) w dużych sklepach, i coś nad czym nie panujemy różne dni okolic lub w trakcie menstruacji, chyba już więcej nie pamiętam.
    Jedyny lek, który mi rzeczywiście pomaga, to ultra fast aspiryna, tabletki musujące. Wiem, że kwas acetylosalicylowy szkodzi na żołądek i kółko się zamyka, ale jak tylko czuję, że zbliża się migrena (czasem mnie ból budzi w nocy), jem coś (najlepiej coś stałego suchego, chleb, wafel), czekam kilkanaście minut, żeby doszło papu do żołądka, biorę 3/4 szklanki ciepłej wody, rozpuszczam 2 tabl. musujące i zaraz całość wypijam. Najlepiej jak to jest w domu i zaraz idę spać, to zawsze na 99,99% rano jest już ok. Jeśli jestem wtedy w pracy, to trwa to dłużej i muszę jeszcze pilnować, aby dopóki nie przejdzie ból (ok. 2-3h), starać się praktycznie nie rozmawiać z nikim i nie wykonywać nic fizycznego (nachylanie, dźwiganie). Potem jest ok. Jak nie spełnię tych warunków, to ie ma szans na powstrzymanie i wtedy migrena na 3 dni. Może komuś tym pomogę.
    pozdrawiam
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cześć, dziękuję za wartościowy komentarz, mam nadzieję, że komuś pomoże. Złocień kupowałam w zwykłym sklepie zielarskim ;)

      Usuń
  38. hello, dziękuję bardzo za info, napisz jeszcze proszę w jakiej ilości i kiedy go pijesz. Czy jak czujesz się źle i masz już powiedzmy, ból głowy to wtedy też?
    ależ proszę bardzo :)
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co, nie piłam tego złocienia już od dawna :)) już nie muszę, chyba oczyściłam się z resztek leków krążących w żyłach i to one musiały być głównym powodem migren.
      Piłam, jak zaczynala mnie "ćmić" głowa, ale zdecydowanie polecam imbir ;)

      Usuń
  39. to super! :)
    niestety, żeby przetrwać (mam II stopień zapalenia błony śluzowej żołądka) muszę codziennie brać tabletkę dość znacznie zobojętniającą kwas w żołądku i nie za bardzo można % używać. Co sądzisz o takim wydaniu: http://allegro.pl/zlocien-maruny-feverfew-60-kaps-migrena-maruna-i3851730181.html ? a czy to dodatkowo ma jeszcze sens: http://allegro.pl/algi-complex-60-tbl-spirulina-lucerna-koniczyna-i3785251268.html czy lepiej sobie odpuścić taką ilość piguł? :) oczywiście nie chcę, żebyś zdecydowała, tylko doradziła, jeśli możesz.
    dzięki i pzdr
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato, mam zerowe doświadczenie z tabletkami...zerknęłam w opisy ale nie wiem sama. Moze zacznij od imbiru? :)

      Usuń
  40. ok, dzięki
    pozdrawiam
    Beata

    OdpowiedzUsuń
  41. Cześć, sama mam migreny od dzieciństwa, jest to u mnie rodzinne niestety, wiele już przetestowaliśmy teorii, mój brat np opracował sobie sposób i zażywa leki na nadkwasotę, kiedy czuje zbliżającą się migrenę i to mu pomaga (zapewne wynika to z jego diety, zjadł coś, co wywołało szereg reakcji w tym nadmiar kwasu i migrena idzie ale wygodniej mu tak ;)), czasem pomaga też mocna kawa, podnosi ciśnienie, co jest z kolei pomocne kiedy przyczyną jest nagła zmiana ciśnienia atmosferycznego, mnie np zawsze łapie migrena 'na zmianę pogody', czasem mocniej, czasem słabiej ale zawsze i jak to wyeliminować? ;) Zawsze też łapie w okolicach miesiączki, jedne mają bóle brzucha, ja mam bóle głowy, na szczęście nie oba na raz, bo to już by była przesada... próbowałam już diet eliminacyjnych i szczerze mówiąc obstawiałam już mleko, czekoladę, kawę, ser, alkohol i zauważyłam, ze te produkty nie wywołują migreny ale jak już jest, a zdarzyło mi się z którymś przesadzić, to jest mocniejsza ale żeby działało to na zasadzie jem coś=migrena, to nie, tzn czasem tak, czasem nie, wygląda to jak przypadek. Za to trzecim ewidentnym czynnikiem jest u mnie stres. Potrafię codziennie przez tydzień mieć bóle, potrafię mieć migrenę-siekierę z wymiotami i leżeniem przez bite trzy dni, właśnie przez stres. Problem polega na tym, że mam depresję i nerwicę i tak na dobrą sprawę, są okresy, kiedy wszystko jest dla mnie stresem... jedyną możliwością eliminacji byłoby wyłączenie mi mózgu, o czym często marze ale niestety nie ma tak łatwo. Tak z innej beczki, dzięki za post o odrobaczaniu, zrobił mi w głowę bardzo źle ale dzięki temu jutro idę do lekarza i mam szczerą nadzieję, że to będzie odpowiedź na moje przewlekłe problemy ze skórą, a może też psychiką, kto wie. Przeraża mnie to, że coś może ze mnie wyjść ale jeszcze bardziej, że może we mnie siedzieć, także jeszcze raz dzięki wielkie. Pozdrawiam, Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwono, a jak z Twoim oddechem? Oddychasz czasami przeponą i próbujesz relaksacji? Bo to bardzo dobrze pomaga na stres, moze opiszę kiedyś techniki zwalczania go :)

      Usuń
  42. Migrena - nikt z moich znajomych nie wiedział, co to jest. Ot, po prostu boli głowa, tak im się wydawało.

    W 3 klasie liceum, w nowy rok, dopadł mnie piekielny ból głowy, mroczki przed oczyma, nie mogłam ustać na nogach. Nie wiedziałam, co się dzieje. Kolejny dzień - to samo. Brałam mnóstwo tabletek przeciwbólowych, które nie pomagały praktycznie w ogóle albo w minimalnym stopniu. Płakałam. Przestałam chodzić do szkoły, nie dałam rady. Lekarz wysłał mnie na tomografię - podejrzewał guza. Ja byłam w takim stanie, że nawet mnie to już nie obchodziło. Na szczęście tomograf nic złego nie pokazał. Dostałam jakieś dziwne kropelki i nootropil. Jadłam bardzo mało. Głowa przestała boleć na kilka dni, potem przynajmniej 1-2 razy w tygodniu migrena znowu się pojawiała. A ja byłam przed maturą, cud, że ją zdałam i to całkiem dobrze, przy zerowej ilości nauki.

    Ktoś na wizażu napisał mi, że to może być od chleba. Trafiłam na książkę Lutza - Życie bez pieczywa. Zaczęłam czytać, ograniczyłam gluten, potem całkowicie go odstawiłam. Migreny minęły. A ja przypomniałam sobie, że w przeddzień mojego horroru migrenowego, w sylwestra wypiłam kilka piw i zjadłam mnóstwo ciast na mące pszennej. W zeszłym roku, przypadkiem zjadłam coś z glutenem (teściowa przemyciła do mięsa, chociaż mnóstwo razy jej tłumaczyłam, że nie mogę) i znowu. Wiedziałam, że gdzieś był gluten, jak się okazało potem, w sosie z mięsa. Mogłam się domyślić, teściowa nie traktuje poważnie, jak to mówi - mojego wymyślania. Od tamtej pory nic u niej nie jem, nie dam robić z siebie głupiej histeryczki, bo naprawdę nie mogę jeść glutenu.

    Czuję jednak, że jeszcze coś w jedzeniu mi szkodzi, muszę to zbadać, tak jak Ty Aniu :)
    Szkoda, że nie ludzie nie rozumieją, że czasem człowiek nie może czegoś jeść, bo jak zje, to horror znowu się zaczyna. Ludzie są teraz strasznie mało tolerancyjni, to przykre.

    Dziękuję Ci za ten wpis i inne o zdrowiu, wszystkie właśnie czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Argumenty o wymyslaniu produktow ktorych nie mozna jesc znam na pamiec :))

      Usuń
  43. Potwierdzam. Dieta działa. Na migrenę leczyłam się 20 lat. I u neurologa i metodami alternatywnymi (refleksologia, akupunktura, zioła). Długi czas nie wiązałam mojej migreny z dietą bo pojawiała się albo niezapowiedziana, albo po długim stresie, gdy nie dosypiała, przed okresem, gdy ktoś w pobliżu palił kadzidełka, po jeździe autobusem lub locie samolotem, czasem po wizycie w kinie. Rok temu w styczniu migrenę miałam więcej dni niż "normalnych", praktycznie przecierpiałam cały miesiąc, i bałam się, że w końcu uskutecznię myśli samobójcze. Na pomysł diety naprowadził mnie program telewizyjny. Przeczytałam wszystkie dostępne materiały na temat leczenia bólów dietą i odstawiłam wszystkie produkty zawierające aminy biogenne i produkty mleczne, zaczęłam łykać magnez i vit. B oraz Q10. Odżyłam, migreny pojawiały się już tylko dwa razy w miesiącu i trwały max 2 dni. Ciągle jednak było mi "mało". Zbadałam alergie, okazało się jestem ciągle uczulona tylko na substancje zapachowe. Zbadałam też nietolerancja pokarmowe. Mój organizm nie lubi mleka i jego przetworów, pszenicy, soi, ryży, oliwy z oliwek, czekolady i selera. Od kiedy odstawiłam te produkty i zaczęłam jeść więcej warzyw i mniej cukru już migreny nie miałam żadnej (tylko dwa krótkie bóle głowy, bez aury, na które pomógł zwykły proch). Ostatnio leciałam na urlop i z samolotu wysiałam jak gdyby nic. Żadnego bólu, żadnych zawrotów głowy. Tak samo byłam zdziwiona, gdy okres rozpoczął się tylko od dolegliwości brzusznych.
    Ale też zawsze mam w kuchni imbir, a lemoniada cytrynowo-imbirowa ze stewią jest moim ulubionym napojem.
    Próbowanie diety to niewielki wysiłek, albo trochę większy, kiedy tak jak ja musisz wykluczyć soje ulubione produkty. Opłaca się. Jak widać po moim przypadku dieta może pomóc czasem nawet wtedy, gdy na pierwszy rzut oka nie widać związku. Teraz już tylko muszę doprowadzić do porządku mój przewód pokarmowy zdewastowany wieloletnim łykaniem prochów.

    OdpowiedzUsuń
  44. Dieta zapewne działa i jest potrzebna każdemu komu coś szwankuje.
    U mnie to nie żarcie wywołuje migrenę a stres i przemęczenie oraz cholerne hormony.
    Dokąd nie zaszłam w ciążę nie wiedziałam co to jest wogóle ból głowy bo też nigdy wcześniej akurat głowa mnie nie bolała. Wszystko zaczęło się już po urodzeniu dziecka jak to postanowiłam że wrócę do pracy :((((.
    Długo się użerałam zanim nie trafiłam na dobrego specjalistę, nie miałam pojęcia co mi jest a kolejni lekarze tylko straszyli domysłami. Po badaniach neurolog kazał odstawić wszystkie leki przeciwbólowe, dał końską dawkę magnezu z B6( wyszło w badaniach że mam niedobór) i odpowiedni lek który mam wziąć w razie napadu. Teraz wiem że żyję, ataki mam 2, może 3 razy w roku, jem wszystko, robię wszystko, wysiłek fizyczny też wchodzi w grę. Nie mogę tylko doprowadzić do przemęczenia, kiedy czuję że mogę się przeforsować odpuszczam, olewam wszystko, idę robić coś co lubię, na spacer, śpię, cokolwiek co sprawi mi przyjemność w danej chwili i uwierz pomaga.
    P.s
    Blog bardzo ciekawy i fajny,
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Cześć, przypadkiem znalazłam Twojego bloga, czytam, nie mogę się oderwać bo czuję że większośc wypowiedzi odnosi się do mojego największego życiowego problemu. Juz wczesniej wiedziałam o metodzie leczenia migreny dietą eliminującą rożne składniki i notowaniu tego co sie jadło. Wiedziałam to zarówno z internetu jak i od mojej neurolog. Jedynej która wg mnie naprawde stara mi się pomoc, a mam porównanie bo byłam u naprawde wieeeelu neurologów i większość odsyłała mnie jedynie z receptą na ketonal.Wyeliminowałam całkowicie czekolade co nei było trudne bo nei przepadam za słodyczami. Wyeliminowałam tłuste, smażone potrawy. Ból powracał. Spróbowałam wyeliminować w takim razie kawę z mlekiem którą uwielbiam i bez której nie wyobrażam sobie pobudzenia organizmu w pracy. Wtedy zaczął się niesamowity ból. W kolejne dni również i przechodziło jedynie wtedy gdy wypiłam kawę choćby jedną dziennie...gdzies wyczytałam że nagłe odstawienie kofeiny równiez może wywołac reakcje migrenową... Więc zostałam w martwym punkcie. Migreny co dwa trzy dni i niemożność próby wyeliminowania kofeiny...
    Co do innych przyczyn to wiem że u mnie wywołuje migrenę: stres, płacz, silne światło, zarówno mocno bijące przez szybę np w aucie jak i sztuczne w supermarketach. Straszne migreny wywołuje u mnie wysiłek fizyczny, po fitnesie na który kiedyś uczęszczałam regularnie- jestem na drugi dzień jedną nogą w grobie.O zajęciach tanecznych i bieganiu moge pomarzyć. Dwa lata temu próbowałam leczenia akupunkturą(ból po niej miałam przez trzy dni i w myślach szukałam suchej gałęzi:)), próbowałam masaży- nie pomogły, próbowałam nawet bioenergoterapeuty- na nic. Dodatkowo póltora roku łykalam flunarizinum, rok depakine i memotropil a teraz i caly czas do tej pory Depakine choc mialam wiele watpliwości czy próbowac leczyc się tym lekiem. Powiem szczerze ze po zażyciu pierwszej tabletki depakiny-nie mialam migreny przez 2miesiace. Teraz wracaja, coraz czesciej, coraz mocniej. Jezeli ktos bral te leki lub cos moze mi powiedziec wiecej to prosze o kontakt. http://lilly1666.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lili, a czy pozajęciach fitness pijesz ZIMNĄ wodę? Jeśli tak, zmień na taką w pokojowej temperaturze ;)

      Usuń
  46. Cześć:) trafiłam tu przypadkiem.Świetny blog i naprawdę dużo się dowiedziałam. Gratuluję wiedzy i cisze się, że się nią dzielisz. Ja mam migreny od ok. 12 lat. Z lat wcześniejszych pamiętam tylko zwykłe bóle głowy. Zawsze podejrzewałam przyczyny migreny związane z błędami żywieniowymi. U mnie migreny wywołuje: stres, wahania hormonów (o dziwo przy tabletkach anty się unormowało), czekolada zjedzona na pusty żołądek (kostka przed obiadem to masakra, a po obiedzie fajny deser bez konsekwencji bólowych), podobnie jest z serami pleśniowymi, żółtymi, za długi lub za krótki sen (optymalnie 6h) i czerwone wino, zapach spalin (mogę jeździć i samochodem i autobusem pod warunkiem sprawnej wentylacji). Pomaga mi jedzenie o stałych porach, eliminacja słodkiego, unormowany tryb życia (imprezy bez dymu papierosowego z pilnowaniem alkoholu) i suplementowanie magnezu z wit. B6. Mam migrenę bez aury więc trudno mi czasami przewidzieć kiedy nadchodzi i niestety potrafi trzymać do 4 dni.

    OdpowiedzUsuń
  47. a jednak czasem warto podzielić się swoimi przemyśleniami :). dziękuję i na pewno skorzystam. brzmi sensownie i logicznie. pozdrawiam serdecznie.e.

    OdpowiedzUsuń
  48. Jeśli o mnie chodzi, to od dziecka dostaję częstych bóli głowy. Raz na jakiś czas zdarzy się ból, który zawsze nazywałam migreną, jednak po przeczytaniu Twojego artykułu będę tym słowem szafować nieco ostrożniej. Moje "migreny" nie trwają całymi dniami, jednak towarzyszące im objawy przypominają migreny opisane przez Ciebie. Nieznośny ból, skupiony w okolicach (zawsze) prawej brwi, promieniujący na całe oko, światłowstręt, mdłości, zawroty głowy, omdlenia... Najskuteczniejszą metodą na "wyzdrowienie" jest dla mnie poczekanie na wymioty i pójście spać na godzinę czy dwie. Moja matka powiedziała mi kiedyś, że łyżeczka mocnego alkoholu pomoże, bo rozkurczy naczynia krwionośne (czy cośtam), ale jakoś nie zadziałało, więc teraz cierpliwie trwam w bólu.
    Jeśli chodzi o czynniki wywołujące moje "migreny", to jak dotąd znalazłam dwa - głód i zapach. Na przykład, jeśli położę się spać bardzo głodna i będę spała bardzo długo, na przykład 12 czy 13 godzin, niemal na pewno obudzi mnie "migrena". Jeśli chodzi o zapach, to do tej pory tylko raz zdarzyło mi się, że wywołał tak "spektakularny" ból głowy, wcześniej zdarzały się jedynie lekkie. Przed pójściem do szkoły wylałam na siebie zbyt dużo perfum - skończyło się na wizycie u pielęgniarki, omdleniu, wymiotach i śnie, a potem tatuś uparł się jeszcze, żebyśmy pojechali do lekarza. Czułam się już dobrze, ale tak zmartwionej mi nie się nie odmawia ;).
    W każdym razie, dziękuję za Twój post. Wydaje mi się naprawdę pomocny - i dla tych miewających migreny czy podróbki migren(jak ja), i dla takich, którzy w migreny w ogóle nie wierzą(patrz: mój brat).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie neguję tego, że masz migreny, opis zdecydowanie pasuje :) miałam na myśli ostrożne używanie tego słowa w takim kontekście w jakim osadza je pewnie Twój brat, który w migreny nie wierzy. Nie ma nic gorszego dla cierpiącej osoby niż nie uwierzyc w jej cierpienie :)

      Usuń
  49. A ja gorąco polecam młody jęczmień i ruch. U mnie migreny pojawiały się co 2 tygodnie,zawsze z wymiotami:( Odkąd piję wodę z zielonym jęczmieniem i chodzę na fitness(trening całego ciała, rozruszanie napiętych partii ciała), nie miałam migreny:):):)dla mnie to wciąż niewiarygodne, ale działa. Aha,wyrzuciłam z diety żółty ser. Jest super:) dzięki Aniu za trop-od Twojego bloga się zaczęło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę, że czytam Twój komentarz w takim anie innym brzmieniu, super! Życia bez migren życzę ;))

      Usuń
  50. Akurat opisany sposób jest mi bardzo dobrze znany, wielokrotnie widziałem go już na innych stronach, więc na pewno coś w nim jest.

    U mnie migreny pojawiają się gdy jestem niewyspany i głodny. Zjedzenie w takiej sytuacji czegoś jałowego z dużą ilością soli (chipsy, jedzenie z KFC, sucha, głęboko mrożona ryba) potęguje prawdopodobieństwo pojawienia się migreny. Niestety, jest to migrena z aurą, a jej efekty działania są całkowicie nieprzewidywalne i nierzadko dosyć spektakularne. Zawsze mam zaburzenia widzenia, zdarzały mi się też odrętwienia, kilka razy kończyny robiły mi się zimne (osoby trzecie, które dotykały mojej ręki, mówiły, że była "zimna jak u trupa"). Raz zaś była zupełna masakra, bo po prostu przestałem umieć sklecać zdania w całość i byłem w stanie wyduszać z siebie jedynie pojedyncze słowa.

    W moim przypadku pomaga mi tłuste, sosowate żarcie. Po kebabie nigdy nie miałem migreny, mam też wrażenie, że przynajmniej raz złagodziłem objawy migreny kanapkami z ultra-grubymi warstwami majonezu. Zdaję sobie sprawę, jak zbrodnicza jest taka dieta dla mojego organizmu, ale jest ona lepsza niż migreny.

    Pomimo tego uważam, że z migreną da się żyć. Fakt, jak już uderzy, może to być tragedia - zdarzały mi się migreny, w czasie których nawet wstanie z łóżka było dla mnie kosmicznym problemem. Uderza jednak rzadko. Do tego prawie zawsze są to momenty, kiedy przez cały dzień byłem czymś zestresowany (egzamin, projekt do zrobienia, wcześniej szkoła), a następnie udaje mi się rozwiązać problem i stres przechodzi w nagłą radość. Nie mam pojęcia, dlaczego tak jest. Czy udaje mi się "przetrzymać" atak do czasu rozwiązania problemu, na zasadzie "wiem, że chcesz się pobawić moim mózgiem, ale teraz mam kryzys, więc się nie pobawisz. Jak załatwię problem, to oddam Ci na chwilę sterowanie"? Jeżeli tak, czy to by nie świadczyło o psychicznym podłożu problemu? Czy może chodzi o nagłe przejście ze stresu w radość w pewnych szczególnych warunkach (u mnie: wyczerpanie)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze mówiąc - nie wiem. Może to pytanie do neurologa?

      Usuń
  51. Ja również mam straszne migreny, teraz właśnie przypadkiem trafiłam na Twojego bloga, gdyż szukam jakiś cennych informacji, rad, cokolwiek...Dziś w nocy miałam atak, tak mocny jakby zaraz mi oko miało wyrwać. Dwa ibupromy max w ciągu nocy... ;/ Teraz chodzę taka zamroczona... Ale staram się nie poddawać i walczyć z tym "cholerstwem", najgorzej, że ludzie którzy mnie otaczają nie bardzo rozumieją mój problem. Dzięki za tak pozytywny tekst u Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ściskam kciuki za to, żeby było lepiej! :)

      Usuń
  52. Z całym szacunkiem, ale szukacie rozwiązania za daleko!
    Też mam migrenę z aurą. 4 lata temu miałam atak w pracy i ponieważ nie dało położyć się w spokoju, sprawy zaszły tak daleko, że wylądowałam w szpitalu pod kroplówką. Zaburzenia widzenia, mowy, rozumienia, odrętwienia, i niekończące się wymioty. Po tym jak zastrzyk z ketonalu nie przyniósł rezultatu przyjęto mnie na oddział. Wyszłam po dobie z tomografią czaszki i skierowaniem do poradni neurologicznej na stałe leczenie.
    Od tamtego incydentu wszystko się zmieniło. Bóle głowy (nie migrenowe), które wcześniej występowały "raz na ruski rok" pojawiały się kilka razy w tygodniu bez powodu. Migreny co kilka tygodni - wcześniej były w odstępach kilkuletnich.
    Już na pierwszej wizycie (na którą czekałam oczywiście miesiące) neurolog specjalista od bólów głowy zaleciła przyjmować stale magnez. I wystarczy mi do dziś!
    Dawkę ustaliłam sobie sama. 125mg x 2 dziennie - migren nie ma tak długo jak długo tego pilnuję. Z niczym innym się nie ograniczam, na nic innego nie zwracam uwagi.
    I co!? Łyso Wam?! :-pppp
    Co Wy na to?
    Ania K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, z tego co wiem, to magnez jest jedną z pierwszych rzeczy zalecanych przy migrenach, podjerzewam , ze 95% osósb, które czytały ten tekst okazały się na magnez odporne. w tym sensie, że to nie jego brak powodował migreny ;-)

      Usuń

Cześć! Mam na imię Ania i Cieszę się, że Cię widzę.
To przyjazne miejsce i obowiązują tu proste zasady.
1. Blog jest strefą wolną od spamu.
2. Nie ma tu miejscu na defetyzm, przesadny determinizm i resentyment. Jeśli Twój komentarz zniknął, to zapewne z tego powodu. Jestem otwarta na inne opinie, ale blog ma być miejscem przyjaznym. Resztę napisz mi na priv ;-)
3. Krytyka mile widziana. Ale krytyka konstruktywna. Jeśli napiszesz "do dupy post", to usunę, bo to nic nie wnosi. Napisz co Ci się nie podoba i dlaczego, a chętnie przeczytam :)).

Jeśli nadal nie rozumiesz, czemu Twój komentarz zniknął, zerknij tutaj

Czasami moderuje za mnie kolega, więc nie wszystkie komentarze widzę.

Możesz używać kodu html.

Np. Mój blog

share

podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Content © #Ania maluje . All rights reserved.
skontaktuj się KONTAKT. Powered by Blogger.