29 października 2011

Jak szybko rosną włosy (wykres) i dlaczego chcę je zapuścić :)

29 października 2011
*
    
  Zacznijmy od wyjaśnienia, po co mi w ogóle te długie włosy :) 
Jestem jedną z tych kobiet, które ciągle zapuszczają i ścinają, ale tym razem mam zamiar zapuścić i już tak zostawić. Powód? Nigdy nie byłam specjalnie zadowolona z pozbycia się włosów! No, może na chwilę. Potem zaczynałam tęsknić za swoimi włosami (nawet jeśli większość czasu były związane w kitkę). Pierwsze epickie ścięcie w moim życiu można zaobserwować tutaj. Czy był to błąd? Nie. Ostatecznie mam teraz szansę się przekonać, że krótkie włosy nie są dla mnie. Jestem tego pewna na 100% :) 

 Pasuje do mnie poniższy schemacik :

   Dlaczego więc nigdy mi się nie udało i zawsze wymiękałam? Cóż, w moim dwudziestoletnim życiu zbyt wiele było miejsca dla lenistwa, nie mówiąc już kaprysach i robieniu na złość. To ostatnie jest szczególnie głupie i niestety prawdziwe, kiedyś ścięłam włosy po tym jak rzuciłam chłopaka który je bardzo lubił (-.-) . Nie wiem czy to była jakaś próba odcięcia się od przeszłości czy chęć radykalnej zmiany życia, jestem za to pewna, że nie tędy droga :D Eh, głupstwa popełniane w okresie intensywnego dorastania :)

  Jestem też przekonana, że ścięte włosy sprawiają, że zachwiane jest moje poczucie własnej pewności siebie, swojej wizji siebie jako kobiety, mojej seksualności. Brzmi głupio? Możliwe, ale piszę jak jest i się nawet tego nie wstydzę. Po prostu zauważyłam, że im krótsze mam włosy, tym głębszy mam dekolt. Kiedyś wydawało mi się to całkiem ok, dopiero niedawno dostrzegłam w sobie problem.

   Krótko i ogólnie rzecz ujmując : najlepiej czuję się ze sobą kiedy mam długie włosy.
Do tej pory byłam jednak w swoim zapuszczaniu na tyle głupia, że oszczędzałam końcówki by włosy rozdwoiły się na tyle głęboko, że ostatecznie i tak trzeba było je ściąć. Teraz chwytam za nożyczki jak tylko zauważę taką potrzebę i nie płaczę nad każdym centymetrem czy calem ;) (dla przypomnienia 1 cal = 2,54 cm) 
 Znalazłam w necie kilka ciekawych wykresów traktujących o tym, jak szybko rosną włosy, czy ile czasu zajmie zanik urosną np. do pasa czy zapięcia od stanika

*



Popularne długości włosów to :
do szyi (NL)
do ramion (SL)
do barków (APL)
Za ramiona (BSB)
do paska od stanika (BSL)
Do połowy pleców (MBL)
Do talii/pasa (WL)
do kości ogonowej (TL)
Do bioder (HL)
Do połowy uda (MTL)
Do kolan (KL)

  Tymi skrótami będę się posługiwać w kolejnych wpisach, żeby było szybciej i bez nieporozumień.
Zaznaczam, że wykresy są jedynie orientacyjne (szczególnie te z długością podaną w calach - sama mam ok. 20 cali włosów a do talii brakuje im więcej niż na zdjęciu) W każdym razie - moja długość to MBL, czyli do połowy pleców, a mówiąc po ludzku - za zapięcie od stanika (które przy dobrze dobranym rozmiarze powinno znajdować się pod łopatkami :)
 Moim celem są włosy maksymalnie do pasa, ale o świetnej kondycji. Najlepiej takiej, jak na pierwszym zdjęciu *.*
Nie zamierzam hodować sobie włosów sekutnicy, świtezianki i innych stereotypowych kobiet pozbawionych życia , w dodatku do bólu szablonowych
Na pewno nie chcę czegoś takiego :
*


   Nie zamierzam też trzymać moich włosów pod kloszem, nietkniętych lokówką czy  prostownicą (do tej pory lenistwo jeszcze zwycięża), ale jak osiągnę cel (którego nie zamierzam przekraczać) to wszelkie zniszczenia powstałe w wyniku wyżej wymienionych po prostu zetnę. I już :) Farbowanie - jak najbardziej tak!

 Więc zapuszczam, dla siebie, nie dla innych. Dla dobrego samopoczucia.

 Niecały miesiąc temu farbowałam, teraz mam odrosty, ale muszę trochę przetrzymać, żeby barwnik się bardziej wypłukał bo chcę mieć większe możliwości doboru kolejnego koloru :))

Jeśli to jest pierwszy post który czytasz na tym blogu, może zainteresuje Cię wpis o tabletkach (za 6zł!), które powstrzymują wypadanie i przyspieszają porost :



albo wpis o metodach podkręcenia tempa wzrostu włosa z bloga mojej przyjaciółki :

26 października 2011

ODKRYCIE ROKU - MARKA BINGO SPA (zakupy)

26 października 2011

 Przepraszam, że tytuł z capsem, ale może więcej ludzi zauważy... Z góry zastrzegam, że to nie jest żaden wpis sponsorowany czy coś ;)

 Markę BingoSpa odkryłam szukając dobrej maski do włosów, mniej więcej w czasie, kiedy farba doprowadziła moje włosy do tego stanu. Czułam się  z tym strasznie, a widok wylatujących garściami suchych kłaków motywował mnie tylko działania.
 I znalazłam - Kurację ziołową (na zdj. druga od prawej, cały litr :)
 Dlaczego więc kupiłam aż tyle rzeczy, zamiast tej jednej maski? Ceny produktów - śmiesznie niskie. Składy - całkiem fajne. Lubię takie niekoncernowe firmy z dobrymi produktami w dobrej cenie :) Przesyłka od 100 zł - darmowa (stąd aż tyle rzeczy :)). Do tego - nowi klienci mogą wybrać dowolny produkt którego cena nie jest większa od ceny zamówienia i dostać go gratis.Głupio mi było brać coś za 9dych, więc padło na tańszy szampon czekoladowy z odżywką (ostatni od prawej). Oferta niby "tylko teraz" i dość sprytnie ukryta na stronie, ale podejrzewam, że to stała akcja :) Link do promocji - http://www.bingo.net.pl/sklep/nk-c-120.html
 Przesyłka - błyskawiczna. Dostałam też 4 próbki i długopis :) Niby nic, a jednak miły gest i działa bardzo na plus :)!  Czy polecam? I to jak!
 Nie próbowałam jeszcze wszystkiego ( w zasadzie tylko czekoladowy szampon z odżywką, ten niebieski i ziołową kurację), ale wydajność i jakość są super. A ziołową kurację (taka zaawansowana maska) wręcz kocham :) Produkty mam od września i myślę, że mogły się przyczynić do poprawy stanu moich włosów : http://aniamaluje.blogspot.com/2011/10/wosy-w-pazdzierniku.html

 Jak skończę którąś z tych rzeczy to wstawię recenzję :) 

24 października 2011

"Makijaż"

24 października 2011
Nie wiem czy to już podchodzi pod słowo makijaż, ale zazwyczaj moje oko wygląda tak (o ile wstanę na tyle wcześnie, że mam te 10 minut na takie zabiegi. Nadmienię, że zdarza się to dość rzadko:))

(do takiego kształtu brwi jednak chcę powrócić ;))




W skrócie wygląda to tak : rozświetlam wewnętrzny kącik oka, malują cieniutką kreskę na górnej powiece i od 3/4dolnej rysuję delikatnie kolorową  kredką kreskę. Potem tylko tusz i już.

Zdjęcia wycinane z większych, więc kiepskiej jakości.
 
Naprawdę szkoda mi czasu na mazianie górnej powieki, skoro i tak przez 90 % czasu jej nie widać (zakładam, że na  mruganie i dziwienie się przeznaczam pozostałe 10%, snu nie wliczam :))


Jeśli ktoś wie jakie kolory pasują do mojej tęczówki, to byłam wdzięczna za rady :) planuję zakup brązowego eyelinera i w zasadzie nie mam dalej pomysłów. A doszłam do wniosku, że powinnam się malować, chociażby ze względu na praktyki śródroczne - nauczyciel musi wyglądać schludnie, jest w pewnym sensie wzorem...






23 października 2011

Challenge - pierwszy makijaż

23 października 2011
   Kto czytał o tym, dlaczego i jak powstał ten blog, ten wie, że nie jest to moja życiowa pasja (ale powoli się wciągam :)). A kto nie czytał, niech przeczyta jeśli ma ochotę. W każdym razie - nie bardzo się do niego przykładam. Podczytuję co prawda inne blogi o tej tematyce (dzięki czemu nie wydam kasy w błoto na eyeliner który okaże się nie taki o jakim myślałam i oszczędzę sobie bezmyślnego gapienia się w półkę w poszukiwaniu jakiegoś produktu) , ale przecież nie o to chodzi.
 Dzisiaj pierwszy raz w życiu postanowiłam spróbować pomalować oko (tak, tylko jedno :D) więcej niż jednym kolorem. Jak postanowiłam, tak uczyniłam i stwierdzam że :


 - jest to fajna zabawa (nie wierzę, że to piszę)
 - wyglądam jak choinka z bazaru (miałam tylko brokatowe cienie -.-)
 - nie umiem łączyć kolorów
 - w życiu nie wyszłabym tak na ulicę
 - opadająca powieka to większe zUo niż myślałam


Aparat oczywiście zjadł kolory, ale to wina późnej pory robienia zdjęć i kiepskiego oświetlenia. Byłabym wdzięczna, gdyby ktoś kto się na tym zna, jakoś konstruktywnie skrytykował, doradził, podpowiedział :) 
 Póki co - wracam do swoich dobrze znanych i przebadanych obszarów czyli do eyelinera solo, albo do kreski na dolnej powiece...




21 października 2011

TAG: Tell Me About Yourself Award

21 października 2011
Zostałam otagowana przez http://pheeronikee.blogspot.com/



Zasady: 
- napisz kto przyznał Ci nagrodę 
- napisz 7 przypadkowych faktów o sobie
 - nominuj 15 blogerek 


1. Nigdy nie lubiłam łańcuszków i Tagów! Do tych drugich ostatnio przekonałam się, kiedy sama siebie nakryłam na czytaniu różnych faktów z życia innych osób i stwierdziłam, że to jednak fajne, bo niektóre "błahostki" są bardzo ciekawe. 

2. Obejrzałam ostatnio ze znajomymi 13 odcinków serialu "Spartakus krew i piach" (powinien nazywać się krew i cycki). Wydawało mi się, że nie cierpię takich filmów i rzeczywiście tak jest (te wylewające się flaki, mózgi i tryskającą krew naprawdę mogli sobie darować), ale oglądałam serial z... przyjemnością? Tak, to dobre słowo! ;) Intrygi z "Mody na Sukces" przy Spartakusie to mały pikuś. Wiem, że ten serial to jedna wielka komercja (większego zagęszczenia nagich ciał na metr kwadratowy nie widziałam chyba w żadnym filmie), ale podobały mi się intrygi, złożoność bohaterów, trudności moralne i mistrzowska retoryka. Nie znam innego filmu w którym tak subtelnie i słodko miesza się z błotem jakąś osobą za pomocą... komplementu. Polecam!

3. Do ważnych spraw podchodzę z dziecinną beztroską, albo co gorsza - często decyduję się na coś dla kaprysu. Prezentacje maturalną ułożyłam sobie (w głowie!) rano w dniu matury, o innych rzeczach nawet nie wspomnę, bo mi teraz głupio przed sobą ;))

4. Uwielbiam gotować, pod warunkiem, że nie tylko dla siebie. Lubię nowe smaki, ciekawe dania, szczególnie te tanie w wykonaniu ;)

5. Ze 20 razy próbowałam zostać wegetarianką, ale za każdym razem kończy się to źle i wracam do punktu wyjścia, czyli tylko drób + ryby. Jak mój organizm się uspokoi to rzucę je definitywnie!

6. Całe życie (śmiesznie to brzmi, bo mam dopiero 20 lat :P) starałam się przytyć chociaż tyle, by ważyć minimum te 55kg. Duże porcje smażonych samodzielnie w głębokim tłuszczu frytek, tony czekolady i dodawanie majonezu do wszystkiego co tylko możliwe nie pomagały. Zawsze było 47,5 do 52 kg. Dopiero jak sobie odpuściłam, to przekroczyłam te magiczne 55 o całe 400 gram, ale to zawsze jakiś postęp. 

7. Obsesyjną wręcz miłością darzę twórczość Stachury, Tuwima i F.Mercury'ego. Duży rozrzut tematyczny, ale w każdym z nich było coś tak cholernie autentycznego, że nie dość, że się nic a nic nie dezaktualizują, to jeszcze są w stanie o każdej porze dnia i nocy poprawić mi humor.


***
Nie taguję, bo nie wiem kto chce a kto nie chce, dużo ludzi nie lubi takich zabaw, jak ktoś ma ochotę - feel free to answer ;)

10 października 2011

Włos Ci z głowy nie spadnie, czyli jak (tanio!) zatrzymać włosy na głowie ;)

10 października 2011


 Od zawsze borykałam się z problemem wypadających włosów. Raz było to nasilone bardziej, innym razem mniej, ale generalnie włosy wypadały więcej niż powinny.

 Calcium pantothenicum kupiłam na regenerację nosa po silnym katarze ;) Śmiejcie się jak chcecie, ale taka jest smutna prawda. Kto smarkał krwią ten wie o czym mówię.. ;) W każdym razie - nie minął tydzień, a zauważyłam, że włosów nie gubię po kątach, jak to bywało zazwyczaj. A zauważyć można to bardzo łatwo - mnie kudłów znajduję podczas zamiatania, mniej na łóżku, mniej w odpływie wanny. Jakie mniej, co ja mówię, włosów nie było tam wcale!.
No dobra, prawie wcale, ale w tym przypadku prawie nie robi wielkiej różnicy. 3-5 włosów to nie 40 czy 60, a przy długich naprawdę to widać!
 Żeby było zabawniej - 50 tabletek kosztuje jedyne 6,55 zł w superpharmie. Z dostępnością w innych miejscach krucho, bo przeczesałam w tym celu z 10 aptek...
Biorę 2 x po 2 tabletki dziennie. Czy warto? Warto!
Mam też wrażenie, że włosy szybciej rosną, ale nie jestem pewna czy to zasługa tego niewinnego pantotenianu wapnia, czy czegoś innego ;)
Polecam!

EDIT / WAŻNE!

Chciałabym tylko dodać, że wypadanie włosów może być spowodowane różnymi czynnikami, np. brak jakiegoś konkretnego minerału (np. żelaza)  czy witaminy, więc nie na wszystkich CP pewnie zadziała. 
Ot, mały truizm na koniec :)

EDIT 2: Po niecałych 2 tygodniach przerzuciłam się na 2 tabletki dziennie, zasami o nich zapominałam
PRZYROST WŁOSÓW BYŁ NADSPODZIEWANIE DUŻY, ZDJĘCIA TUTAJ http://aniamaluje.blogspot.com/2011/11/kondycja-wosow-listopad-duzy-przyrost.html

9 października 2011

Włosy w październiku

9 października 2011

Stan włosów 6 czy tam siódmy październik. Oczywiście nie wytrzymałam i
a) podcięłam troszkę końcówki
b) zrobiłam sobie prostą grzywkę (głupia baba za mnie!)
c) przefarbowałam włosy. Miała być intensywna czerwień, nie wyszło. Może i lepiej? Kolor nie dość , że nie załapał za bardzo, to jeszcze się szybko wypłukuje ;)


A tak włosy wyglądały miesiąc i dwa miesiące temu :

Jestem z siebie dumna, że doprowadzam je powoli do stanu normalności, ale wściekłość na widok farby w piance Welli jeszcze mi nie przeszła :))

Będę musiała coś zrobić z tym blogiem, bo tylko włosy i włosy, nudne to już :D






2 października 2011

Nie umiem się uczesać.vol2

2 października 2011

Wrzucam to zdjęcie tylko po to, żeby zmotywować się na nowo.

Wcale nie kombinuję z włosami, niedługo znudzę się samej sobie! 
Jeśli nie mam akurat rozpuszczonych włosów albo koczka robionego metodą bylejak, to zwyczajnie spinam włosy jak na zdjęciu (także metoda bylejak). Wniosek : czeszę się jak bibliotekarka. O ile było to funkcjonalne w przedszkolu (bo weź tu pochyl się na dzieckiem i zasłoń mu włosami książkę), o tyle w realnym świecie jest to równie wygodne, co nudne.
 Czuję w sobie ogromną chęć wszelkich zmian i pełno energii, więc spróbuję przyłożyć się w końcu do tego blogowego wyzwania i może zrobić w końcu coś dla siebie...



podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Content © #Ania maluje . All rights reserved.
skontaktuj się KONTAKT. Powered by Blogger.